Roksa -3- Próbuję być matką - soczewica
Proza » Długie Opowiadania » Roksa -3- Próbuję być matką
A A A
Jedną z dróg do posiadania stada jest założenie rodziny. Naprawdę próbowałam stworzyć pełną, wtedy utrzymanie jej spadłoby na nas obydwoje. Miałam pecha.

Z zazdrością przyglądałam się Sąsiadom Z Dołu - do nich przyjeżdżało dwanaścioro potomstwa - sześć kobiet i sześciu mężczyzn. Powoli uczyłam się rozróżniać, które są rodzonymi pociechami, a które to partnerzy ich dzieci. Ze wszystkich najbardziej lubiłam zwariowaną Martę. Jako jedyna miała jasne włosy i tendencje do mieszania się w cudze sprawy. Sąsiadka kiedyś powiedziała, że najmłodsza z trzech dziewczyn odziedziczyła po rodzicach najlepsze cechy.

Wszystko wydawało mi się proste. Naprawdę czułam potrzebę bycia z kimś. Pierwszy facet, który się nawinął, był jednym z moich klientów. Dobry "w te klocki", tak mi się wtedy wydawało, na pewno zdrowy, z oceną tego nie miałam problemów. Niegłupi, ale...

Nie wytrzymał. Kiedy "spieniłam się" z okazji pełni Księżyca, uciekł. Na szczęście przez drzwi, które się automatycznie zatrzasnęły, kiedy zostały poddane zbyt dużej sile. Wiedziałam, że nie wróci, to znaczy zrozumiałam, jak mi przeszło. Nigdy więcej go nie zobaczyłam. Nie mam pojęcia, czy go fizycznie skrzywdziłam, czy tylko przestraszyłam.

Drugiego na ten trudny czas wyekspedytowałam do rodziny. Miał żonę i dzieci, a kiedy pełnia minęła, zniknął z mojego życia. Przyszedł jednak się pożegnać. Powiedział, że zrozumiał dzięki mnie ogrom miłości do nich i takiego domu chce. Podejrzewam, że dotarło do niego to, że jestem nie tylko jego kochanką, którą łatwo kupić, ale prostytutką. Mi też kiedyś mówił, że mnie kocha. Zresztą - może po prostu dołowało go ponure wnętrze mojego mieszkania.

Kiedy odszedł, wyłam. Wydawał mi się taki pełen ciepła, normalny, zwyczajny, męski. Pocięłam sobie palce, tylko koniuszki, bo przecież nie chciałam umierać, ale nienawidziłam tego zdrowego ciała, które wabiło nieodpowiednich mężczyzn.

Trzeci... Młodziutki, miał chyba z dwadzieścia lat. Dobrze było razem, dopóki nie zaczął prób zdominowania mnie. Najpierw przestała mu odpowiadać moja praca, twierdził, że chce mnie tylko dla siebie. Ucieszyłam się, bo myślałam, że on zacznie zarabiać. Niestety, chłopakowi zależało tylko na fakcie posiadania. Nie, żebym rzuciła pracę, ale żebym ją zmieniła. Na jaką? Nie wiem. Nic nie umiałam robić.

Pozwoliłam, żeby mnie zapłodnił i wyrzuciłam z mieszkania.

Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego moja ciąża nie potrafi przekroczyć magicznego półrocza. Ostatnie dziecko przeżyło dwa dni. Dwa cudowne dni, podczas których doznałam tyle szczęścia, że gdy rankiem trzeciego obudził mnie chłód jego ciałka, myślałam, że sama umrę. Wcześniejsze dzieci zagrzebywałam w lesie. Były podobne do piesków. Ten był bardziej ludzki. Miał płaską twarzyczkę, a ogonek całkiem króciutki. Cały pokryty był delikatnym puszkiem. Kiedy go zakopałam, postanowiłam już więcej się nie starać.

W pobliskim markecie kupiłam butelkę jakiegoś świństwa, po nim straciłam przytomność, obudziłam się w smrodzie, brudna od wymiocin.

Straciłam dzieci sześć razy. Zawsze przy granicy sześciu miesięcy. Pierwsze zaskoczyło mnie w domu. Wyniosłam je i zakopałam. Drugie - podczas pełni, nie znalazłam go. Obawiam się, że je zjadłam, bo przecież nie wchłonęłam z powrotem. Dwa następne przewidziałam wcześniej, umiałam już rozpoznać bóle nie do zatrzymania, pękanie własnego ciała, uciekłam w to ustronne miejsce i zakopywałam. Przedostatni poród odebrali jacyś ludzie, wylądowałam w szpitalu, powiedzieli, że poroniłam. Omijali mnie łukiem, dziwnie patrzyli, badali setki razy. Czułam się jak jakiś wybryk natury, choć przecież jestem ich tworem, podobnym do nich i jednocześnie do psów. Nie potrafili tego pojąć. Dziecka mi nie pokazali. Pewnie myśleli, że się go przestraszę. Nie prosiłam.

Wyszłam na własne życzenie, trzy dni przed pełnią. Co z tych poporodowych dni pamiętam? Bóle brzucha, jakby wszystko wracało na swoje miejsce w zbyt szybkim tempie. Pokarm kapiący z piersi i to, że je rozdrapywałam do krwi, żeby sobie ulżyć. Pomagało, jeśli odpowiednio głęboko wdarłam się pazurami.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
soczewica · dnia 06.02.2011 12:32 · Czytań: 1259 · Średnia ocena: 3,75 · Komentarzy: 16
Komentarze
JaneE dnia 06.02.2011 13:38
Tan fragment jest straszny. Nie jestem w stanie określić tego w żaden inny sposób.

Nie potrafiłam się oderwać, mimo że z każdą chwilą mroziło mnie coraz bardziej.

Współczuję Roksy, czuję jej smutek.
Usunięty dnia 06.02.2011 14:22
Śledzę Roksy od jakiegoś czasu. Podoba mi się:) W poprzednim fragmencie bardzo mnie zaintrygowała a tutaj chyba ją nawet pokochałam i bardzo mi się ta część spodobała. Czekam na kolejne.Mam nadzieję... Będę dalej śledzić. Niestety na razie to mój ostatni komentarz. jestem rozczarowana postawa redaktorów. Kasują mnie często. Napisałam kiedyś pod Come Back Owsianko, że tekst jest piękny i mnie skasowali. Dziś mnie skasowali pod komentarzem Sokola. Może jestem dziecinna, ale mój komentarz był pierwszy a potem co? Jasne. dziękuję wam bardzo. To już nie będę więcej się odzywać.
Pozdrawiam:)
Adela dnia 06.02.2011 14:42
Mocny, zapadający w pamięć tekst.
pozdrawiam,
A.
Tjereszkowa dnia 06.02.2011 15:37
Soczewico, zaczęłam czytać bez wiedzy, że mam do czynienia z fragmentem większej całości. Tekst mnie zatrzymał, zaintrygował i zasmucił (3 x za). Zaraz przeczytam poprzednie fragmenty, ciekawa jestem jak będą się miały do tego, co sobie tutaj wyobraziłam.
Serdecznie pozdrawiam
Olowiany Zolnierzyk dnia 06.02.2011 16:17 Ocena: Dobre
To prawie tekst podobny do całej twórczości D. Osamu, który wyrażał poczucie tragizmu życia.
Lecz w tym opowiadaniu brakuje dobrego smaku. Chociażby dlatego, że przejście od uczuć do refleksji nie jest naturalne, wręcz wymuszone: formą, w której nie ma miejsca, by pokazać autentyczne wartości humanistyczne.

Pomimo wszystko, powyższy tekst jest dobry. Z przyjemnością czytam opowiadanie, które jest napisane z sensem.

czarodziejka dnia 06.02.2011 17:31
Nie jestem dobra wyłapywaniu błędów ( sama popełniam ich wiele), ale coś mi się rzuciło na oczy.
Cytat:
Powoli uczyłam się rozróżniać, które to ich rodzone, a które to partnerzy ich dzieci. Ze wszystkich ich najbardziej lubiłam zwariowaną Martę.


- Czy potrzeba tyle razy ich?
Cytat:
Dobrze było m razem,


- zostało "m" osamotnione nie miało być przypadkiem "nam"

I kolejny fragment który mnie zaciekawił. Coraz bardziej jest mi żal bohaterki, jednak jestem zaciekawiona jak potoczą się jej dalsze losy. Czekam z niecierpliwością na kolejny fragment.:)
Bajdurzysta dnia 06.02.2011 20:10 Ocena: Bardzo dobre
Tekst wciskający w krzesło. Bardzo podoba mi się stworzona przez Ciebie postać... utożsamiam się z jej bólem, jest intrygująca i jak dla mnie, bardzo prawdziwa...
Moim zdaniem jest to zdecydowanie lepszy fragment niż ,,Roksa - Staję się Nimi" - wzbudzasz nim (tym najnowszym tekstem) ogrom emocji. Może jest to związane z tematyką - rozważania kobiety... istoty nad niespełnionym pragnieniem bycia matką...
Stylistycznie jest to udany tekst - przebrnąłem przez niego nie tylko bez większych problemów, ale i kilka razy powracałem do niektórych zdań, wartych uwagi:)

Pozdrawiam
katrinasr2 dnia 06.02.2011 20:16 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo ciekawa historia, koniecznie muszę zajrzeć do poprzednich części:) Zasmucił mnie los bohaterki, a cały tekst intryguje i zaciekawia, brawo:)
soczewica dnia 06.02.2011 20:34
Dziękuję po raz kolejny, jako że tym razem niewiele miałam wyłapanych błędów, od razu dodaję następny, nawet nie wiecie, jakie budujące są dla mnie te komentarze :).
PS: Opowiadanie już jest skończone, ale nadal będę dodawać je po kawałku. Dzięki temu w trakcie jest szansa, że jeszcze coś poprawię...
Izolda dnia 06.02.2011 21:18
Przeczytałam wszystkie części Roksy, bo chciałam tę enigmatyczność rozgryźć. Dziwnie mi skręcała tymi przemianami w kierunku wampirów, tak modnych teraz, ale mam nadzieję na coś ciekawszego, więc pewnie zajrzę kogo to uplotłaś w tej postaci. Jest sugestywna i pozostaje w pamięci. Wklejaj, wklejaj.
Wasinka dnia 07.02.2011 09:53
Witaj, soczewico. Parę sugestii małych:

założenie rodziny. Naprawdę próbowałam. Najpierw stworzyć pełną rodzinę - za blisko, wg mnie, to powtórzenie

Naprawdę, czułam potrzebę bycia z kimś - zrezygnowałabym z przecinka

Pierwszy facet, który mi się nawinął, był jednym z moich klientów. - "mi" bym wyrzuciła

Wiedziałam, że nie wróci, to znaczy zrozumiałam, jak mi przeszło. Nigdy więcej go nie widziałam. - troszkę wpadają na siebie te same formy, szczególnie tak bardzo podobne "widziałam" i "wiedziałam". Spójrz jeszcze pod tym kątem na cały tekst, bo czasem warto doszlifować.

Miał żonę i dzieci, i kiedy pełnia minęła - właściwie to nie powinno być przecinka przed "i" tutaj (mimo powtórki, bo powtórzenie nie jest wyliczeniem); ogólnie pomyślałabym, czy nie da się coś zrobić z owym dwukrotnie użytym spójnikiem, gdyż wpada na siebie

Powiedział, że zrozumiał dzięki mnie, że ich kocha, że takiego domu chce. Podejrzewam, że dotarło do niego to, że jestem nie tylko jego kochanką, którą łatwo kupić, ale prostytutką. Mi też kiedyś mówił, że mnie kocha - troszkę drażnią te powtórki, warto pomyśleć, oczywiście nie trzeba usuwać tych "że", które są powtórzeniem zamierzonym

Mi też kiedyś mówił, że mnie kocha - mi-mnie, bo na początku zdania, ale wtedy tworzy Ci się powtórzenie, myślę, że to jest do przemyślenia

Nie, żebym rzuciła pracę, ale żeby(m) zmieniła ją - szyk: ją zmieniła

Ostatnie dziecko przeżyło dwa dni. Dwa cudowne dni, podczas których doznałam tyle szczęścia, że gdy rankiem trzeciego dnia - o ostatnie powtórzenie już za dużo , na początku jest celowo, później już tak nie wygląda

Miał płaska twarzyczkę - płaską

ja wylądowałam w szpitalu, powiedzieli mi, że poroniłam. Omijali mnie - czasem masz zbyt wiele zaimków i mówię tu o całym tekście; to mały przykład. Oczywiście nie przesadź z pieleniem, bo opowieść bohaterki może stracić na autentyczności; unikaj też nadmiaru "to" i "tego"

Czekam na kolejne części.
Pozdrowienia słoneczne.
Krystyna Habrat dnia 11.02.2011 10:42
Soczewico, masz świetne pióro, co od dawna obserwuję. Ale ten tekst okrutny. Poraża. Oczywiście w literaturze nie ma tematów tabu i należy przekraczać kolejne granice. I takie właśnie pisanie wyznacza wartości w literaturze.
Wydaje mi się, że w.18 od góry zamiast: "Mi" powinno być: "Mnie".
Muszę znowu zajrzeć do wcześniejszych Twoich tekstów.
Ardo - zmartwiłam się Twoimi kłopotami, bo cenię sobie Twoje pióro. Może to tylko techniczne kłopoty, bo Twój komentarz -i to sympatyczny - jest pod moim tekstem, a jeśli coś wypadło, to podaj mi w PW.
zawsze dnia 17.02.2011 13:02
Cytat:

Trzeci... Młodziutki, miał chyba z dwadzieścia lat. Dobrze było razem, dopóki nie zaczął prób zdominowania mnie. Najpierw przestała mu odpowiadać moja praca, twierdził, że chce mnie tylko dla siebie. Ucieszyłam się, bo myślałam, że on zacznie zarabiać. Niestety, chłopakowi zależało tylko na fakcie posiadania. Nie, żebym rzuciła pracę, ale żebym ją zmieniła. Na jaką? Nie wiem. Nic nie umiałam robić.
strasznie dużo w tym fragmencie zaimków, ale to da się łatwo skorygować

Bardzo okrutny fragment, ale tak się zastanawiam - życie "odmieńca" na pewno byłoby właśnie takie. Okrutne i pozbawione zwyczajnej... ludzkości. Coraz bardziej mi się podoba.
Elwira dnia 24.02.2011 15:47
Cytat:
miał chyba z dwadzieścia lat. Dobrze było razem,

ze dwadzieścia lat, dobrze nam było...

Bardzo realistyczny fragment. Pomimo czegoś, co odrzuca od tematu,. doskonale rozumiem ból i żal Twojej bohaterki. Współczuję jej, rozumiem, nawet chciałabym jakoś pomóc, a to wszystko osiągnęłaś przy minimum skargi, zerze sentymentalizmu i ani deku grania na emocjach. To duży plus.
Podoba mi się coraz bardziej.
Pozdrawiam.
Usunięty dnia 10.03.2011 16:00 Ocena: Bardzo dobre
"Mi też kiedyś mówił, że mnie kocha"- ten fragment trochę zgrzyta. Poza tym bardzo mi się podoba ta historia. Jest niesamowita i choć to nie moje klimaty :uhoh: to jednak wracam, by zobaczyć co będzie dalej. Pozdrawiam
PawelP dnia 11.05.2011 23:50
W tym co piszesz jest coś takiego, że Ci po prostu wierze. Wierze, że pomijając wątek fantastyczny to jest możliwe i prawdziwe. Poza tym lubię smutne, "brudne" opowiadania.
Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:35
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas