Empire, cz.4. Klub Empire - Adela
Proza » Długie Opowiadania » Empire, cz.4. Klub Empire
A A A
W noc świętojańską obiecałam sobie, że odnajdę kwiat paproci i podejmę próbę zrozumienia przede wszystkim siebie i tego, czego właściwie oczekuję od życia. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że nie jestem słowna, a tym bardziej uczciwa, nawet wobec siebie. O kwiecie paproci zapomniałam, a prywatnych przemyśleń zaniechałam na rzecz wyrywania sobie włosów z głowy. Czynność tę powtarzam notorycznie, ponieważ obdarowuje mnie wieloma miłymi doznaniami. Lewą ręką chwytam koniuszek włosa i zaczynam nim kokieteryjnie kręcić. Po minucie włos skraca się, a na jego końcu powstaje coś w rodzaju węzełka. Pociągam supełek, aby poczuć poruszającą się u nasady głowy cebulkę włosa. Decyzja o jego szybkim wyrwaniu wraz z otłuszczoną cebulką zapada gdzieś poza moim umysłem. Fakt ten fascynuje mnie do głębi. Przesiaduję tak godzinami, poruszając jedynie lewą ręką. Nie dowiaduję się niczego nowego. Przestaję myśleć.

Do powrotu z zapierającej dech w piersiach błogości może mnie jedynie nakłonić nagła chęć zapalenia papierosa. Podekscytowana wypuszczam nikotynowy dym, przygotowując się na przyjęcie kolejnych przyjemności. Jedną z nich jest spacer po Botanic Avenue.

Botanic Avenue to bardzo krótka ulica poruszających się zgodnie z trybem dnia cieni. Najpiękniej wygląda w kreacji nocnej, kiedy to zakłada czarny kapelusz, ozdobiony paroma migoczącymi gwiazdami i chudym księżycem. Właśnie nocną porą, w całej swej krasie, z pięknem świecących szyldów fast foodów, apteki i chińskiej restauracji, Botanic Avenue staje się wielką damą wśród ulic w Belfaście. Wraz z nadchodzącym zmrokiem nabrzmiewa chichotem przechodniów, którzy zmierzają w kierunku jej głośno bijącego serca - klubu Empire. Jest to najweselszy, najbardziej żywy kościół, w jakim kiedykolwiek byłam. Odwiedzam go w każdą niedzielę (jak nakazuje tradycja), ponieważ tylko tam, nabieram duchowych sił na nadchodzący tydzień.

Jego mury wypełnia bogobojny chłód oraz zapach lanego piwa Harp - półlitrowej chmielnej komunii, dzięki której wszystkie problemy przybierają postać dziecinnie prostego rebusu. Nic w tym dziwnego, ponieważ klub Empire to bezsprzecznie święte terytorium! Każdy grzesznik, po niedzielnym wieczorze spędzonym w jego wnętrzu, nawraca się na siedem dni i z niewiarygodną rzetelnością odmawia pokutę, zwaną potocznie „poniedziałkowym kacem”.

Kolejny tydzień toczy się tak samo, jak poprzedni.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Adela · dnia 10.02.2011 08:54 · Czytań: 1056 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 7
Komentarze
Usunięty dnia 10.02.2011 10:25
Zaczynałam z obawą, bo jeszcze pamiętam mętlik, jaki we mnie wywołał poprzedni Twój tekst, za który się zabrałam. Jednak tym razem poszło jak po maśle. Co prawda jako całość tekst nie maiłby się czym obronić, ale jako fragmentowi nie można mu nic zarzucić. Czyta się gładziutko, można nawet "wsiąknąć".
Krzysztof Suchomski dnia 10.02.2011 12:38
Jak sięgam pamięcią "kwiat paproci" symbolizował zupełnie co innego niż "próba zrozumienia" czegokolwiek. Czy coś się w tej kwestii zmieniło?
Opis Botanic Avenue i niedzieli w klubie "Empire" bardzo sugestywny. Spodobał mi się w odrożnieniu od pierwszego akapitu, którego równie dobrze mogloby nie być. Co prawda, niewiele by zostało, ale przynajmniej niewiele z fasonem.
Pozdrawiam :)
Adela dnia 10.02.2011 18:14
Oke_Mani, miło mi, że przeczytałaś:) Wysyłane przeze mnie opowiadani, miniatury jako całość czasami nie mogą się obronić, ponieważ składają się na zbiór opowiastek.
Pozdrawiam,
A.
Krzysztofie, bohaterka planowała "uaktywnić "w swoim życiu dwie, zupełnie inne od siebie rzeczy. Być może nie jest sugestywnie opisane. Klub Empire, gorąco polecam:)
Pozdrawiam,
A.
Wasinka dnia 13.02.2011 10:33
Opis sugestywny, czyta się lekko, a obrazy stoją przed oczyma.
Skoro to jedna z cząstek większego zbioru, to myślę sobie, że zgrabnie się ze sobą owe obrazy łączą.
Co do pierwszego zdania - rzeczywiście można odczytać je jako powiązanie kwiatu paproci ze zrozumieniem siebie (choć może i zdobycie owego kwiatu i konsekwencje sprawiłyby, że trzeba by było pomyśleć i nad sobą... hm...). Może więc po prostu podrzucić w międzyczasie coś w stylu, "a oprócz tego" (najprostsze to rozwiązanie tylko).
Zastanawiam się, czy w "Jego mury" potrzebny jest zaimek.
Pozdrawiam słonecznie.
Adela dnia 13.02.2011 15:39
Wasinko, dziękuję za komentarz. Tak, opowiastki łaczą się ze sobą. Obawiam się tylko, aby nie zanudzić czytelnika:)
Pozdrawiam
A.
OWSIANKO dnia 14.02.2011 15:19 Ocena: Świetne!
Adela

I znowu mnie zaskoczyłaś pozytywnie! Figlarka z Madame, Madame, bo czytam, że opowiadanie długie, więc myślę, że mam radochę na parę godzin, a tu – wciórności – MINIATURA. Ale nie żałuję, tylko niedoczytanym wielce.

pozdrawiam
Adela dnia 15.02.2011 19:16
Owsianko, dziękuję za miłą lekturę. Tak, tak - czasami płatam psikusy, ale tym razem nieświadomie:)
Pozdrawiam,
A.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
24/01/2022 21:22
Usunąłem co zbędne. »
annakoch
24/01/2022 20:23
Świetne ! Moja głowa zobaczyła gotowy obraz filmowy.… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 17:39
Dobrze, skoro nie na temat, to usuwam komentarz. zresztą był… »
Florian Konrad
24/01/2022 16:56
Jejciu... co za pytanie. Więc proszę napisać ten tekst o… »
Mareczek
24/01/2022 16:36
Nie zawodzisz Wiolinie.Kolejny wiersz Twojego pióra będący… »
Maciej Bienias
24/01/2022 16:28
Choć gdybym chciał nie wiem jak bardzo uczynić zadość… »
Mareczek
24/01/2022 16:15
Zrobiłaś aniat.wiwisekcję bólu i rozpaczy,która mnie… »
valeria
24/01/2022 11:49
tak:) to nie mówcie głośno, wszyscy mnie zapeszają:) »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:23
Nic tam nie poprawiaj. Skoro tak Ci się napisało, to tak… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:21
A mnie zawsze cieszy, że niektóre komentarze są bardziej… »
valeria
24/01/2022 10:53
dziekuję, myślałam, że przejdzie taki błąd. raz jestem… »
pociengiel
24/01/2022 10:50
Za komuny mieliśmy polskie auto Syrenka - głośny dwusuw. Wg… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 10:34
Wiersz jak wiersz. To moje zdanie. »
pociengiel
24/01/2022 10:29
daj se luzik, popuść guzik »
Wiolin
24/01/2022 09:50
Valerio. Widzę w tym wierszu wiele niegramatyczności...… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas