Opowiem wam historię cz.1 - Wiktor Orzel
Proza » Inne » Opowiem wam historię cz.1
A A A
Szedłem samotnie ulicą. Śnieg iskrzył się w słońcu i przykrywał niemal wszystko dookoła. Drzewa ubrane w białe szaty, krzewy szczelnie otulone śnieżnym płaszczem i w końcu ulica przypominająca stare torowisko, pełne urwanych traktów.

Paliłem powoli papierosa, a kiedy wypuszczałem dym, moje ciało przechodził nieprzyjemny dreszcz. Każde zaciągnięcie powodowało wdychanie do płuc lodowatego powietrza. Mimo niedogodności związanych z aurą, uwielbiałem zimę.

Z przyjemnością patrzyłem na nieudolną walkę sąsiadów z szuflami, samochodami, niejeżdżącymi autobusami miejskimi i tak dalej. Strasznie nie lubię ludzkiej ignorancji, a prawdziwa zima obnaża bezpardonowo ludzką słabość. Oprócz srogiego charakteru tej pory roku, lubię w niej podziwiać też coś innego - piękno. Ile razy wychodzę w mroźny wieczór na spacer, ile razy rano kłopoczę się z kolejnymi zaspami, żeby dojść do pracy, w głowie kołatają mi marzycielskie impulsy (dziwne te czasy, hę? Naszym przodkom siarczysty mróz raczej zbyt dobrze się nie kojarzył). Mam wtedy ochotę wsiąść do byle jakiego pociągu i pojechać przed siebie.

Wiem, że może brzmi to banalnie, zdaję sobie sprawę z tego, że nie robię nic odkrywczego, ale tak naprawdę nie lubię oglądać się na innych. W naszym kochanym społeczeństwie dominuje podporządkowanie się względem grupy. Czy to w pracy, czy to w pociągu, czy w końcu na przystanku autobusowym. Nie stawiam się w roli buntownika, ale czasami nie mam ochoty na płaskie korelacje, tylko dlatego, żeby potem o mnie nie szeptano złośliwie w redakcji. Lubię żyć w swoim świecie, tylko do końca nie rozumiem, dlaczego inni oceniają mnie jako człowieka nieszczęśliwego. Bynajmniej tak nie jest! Nie przesadzajmy też; nie jestem na tyle zdziwaczały, żeby nie zamienić z nikim ani słowa.

Z mojego dziwnego usposobienia wynikają pewne niecodzienne sytuacje.
Na przykład, kiedy przechodzę na czerwonym świetle, jakiś starszy pan wygraża mi ręką. Może to ja jestem nienormalny, ale tak naprawdę co kogo obchodzi, na jakim świetle lubię przechodzić przez ulicę? Może moim marzeniem jest poczucie rozpędzonej maski samochodu, a zderzenie z karoserią to sens mojego życia wywodzący się z głębokiej i szczerze wyznawanej religii?

Tak czy owak, bardzo nie lubię upierdliwych ludzi. Szczególnie takich, którzy wiedzą lepiej, co jest dla mnie dobre, a co nie.

Nie wchodźmy jednak dalej w te tematy, bo nie warto. Chcę wam opowiedzieć dość niecodzienną historię, jaka mi się niedawno przydarzyła i diametralnie odmieniła moje skromne życie. Jak się pewnie domyślacie, chodzi o kobietę. Pomyślicie: znowu banał! Zanim potwierdzicie swoje spostrzeżenia, zanim skreślicie moją historię, przeczytajcie ją!

***



Od mniej więcej czterech lat pracuję w redakcji. Jestem jednym z tych szarych edytorów, o których przeciętny zjadacz chleba nawet nie ma pojęcia, że istnieją.

Cenię w tej pracy przede wszystkim moją względną niezależność. Na bieżąco, drogą elektroniczną przesyłają mi notatki, a ja równie na bieżąco, również drogą elektroniczną podsyłam im efekt mojej pracy i wszyscy są zadowoleni.

Sprawa przedstawia się nieco mniej optymistycznie, kiedy do wydania naszego miesięcznika zostaje coraz mniej czasu. Wtedy nawet ja dostaję wezwanie do biura i dziwnym trafem na biurku zalega mi stos nowych artykułów do korekty. Niestety, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że przynajmniej trzydzieści procent z nich to wyssane z palca psychologiczne bajeczki, podparte wątłą próbą badawczą, nie mówiąc już o jakiejkolwiek fachowej krytyce naukowej czy przyzwoitej liczbie replikacji. Mimo średnio profesjonalnego podejścia do fachu, „Postawy”, magazyn psychologiczno-społeczny, sprzedaje się całkiem dobrze. Ludzie łakną prostych odpowiedzi, skutecznych terapii. To wszystko działa podobnie jak horoskopy, tyle że przeznaczone dla ludzi o nieco wyższym IQ, jednak zasada się nie zmienia. Zaciekawieni czytelnicy łapczywie łykają złote porady jak spragnione psy. Niestety, czasami można się zakrztusić. Ale to już nie moja sprawa. Ja tylko poprawiam literówki.

***


Nie znosiłem monotonii codziennego życia, dlatego często chadzałem do pubów, powiedzmy sobie szczerze, raczej nie najlepszej renomy. Myślę, że był to zdrowy odruch człowieka, który nieustannie przebywał w pseudointeligenckim środowisku nadętych bufonów.

Któregoś wieczoru całkiem nieźle wstawiłem się w piwiarni „Pod wściekłym psem”. Mimo odurzenia alkoholowego szedłem dość pewnie, wypuszczając przy tym kłęby dymu. Wlokłem się wąską uliczką wśród starych, obdartych kamienic. Panował półmrok, ze wskazaniem na drugą część składową tego wyrazu. W żadnym z małych okienek nie żarzył się chociażby knot papierosa. Co jakiś czas musiałem przystanąć i oprzeć się o cokolwiek, aby móc dalej walczyć ze swą niedolą. Zatrzymałem się przed kolejnym zakrętem, żeby z niego przypadkiem nie wypaść, tudzież boleśnie upaść i nie wstać.

W pewnym momencie usłyszałem coś niepokojącego. Zmysły jakby się wyostrzyły i zacząłem nasłuchiwać. Czasami, co prawda, zakręciło mi się w głowie, ale jak na swój stan byłem wyjątkowo czujny. Zorientowałem się, że dziwne odgłosy dochodziły jakieś cztery kroki od miejsca, w którym się znajdowałem. Byłem pewien, że w bramie kamienicy dzieje się coś, czego nie chciałbym zobaczyć. Pierwszym odruchem była ucieczka. Po co mam mieszać się w nie swoje sprawy? Mam dwadzieścia pięć lat, jestem kawalerem, chciałbym kiedyś poznać swoją przyszłą żonę, a wcześniej jeszcze przynajmniej kilka razy porządnie upić się „Pod wściekłym psem” czy w innej równie obskurnej knajpie. Mimo wszystko stwierdziłem, że moje cele życiowe są dość marne, i w końcu, jakby nie patrzeć, jestem mężczyzną, więc wypadałoby stawić czoła wyzwaniu, które rzucił mi los tej nocy. Miałem szczerą nadzieję, że to tylko podchmielony umysł płatał mi figle.

Na tyle, na ile było to możliwe, ostrożnie pokonałem zakręt. Przejście z ulicy do wrót budynku przypominało bunkier. Półkolisty strop i marna jarzeniówka, która zdawała się ledwo rozbłyskać. Kiedy na chwilę mocniej zaświeciła, zobaczyłem, jak rosły mężczyzna mocno przyparł młodą dziewczynę do ściany i wielgachną ręką zasłaniał jej usta. Dźwięk, który słyszałem, był błagalnym kwileniem o pomoc. Przerażone oczy gorączkowo szukały choćby nadziei na ucieczkę. Olbrzym jednak przyparł swoim cielskiem wątłą kobietę do muru, a drugą ręką łapczywie zdzierał z niej ubranie. Tyle zdążyły zarejestrować moje oczy przez te kilka sekund, kiedy świeciło światło. Teraz znowu zgasło. Czułem, jak serce kołata mi w klatce piersiowej, i wydawało mi się, że gwałciciel na pewno usłyszał jego głośne bicie i już biegnie ze swoimi wielkimi łapskami, by mnie zadusić. Starałem się uspokoić, ale nie mogłem opanować drżenia rąk. Kiedy tak stałem, w końcu do mnie dotarło, że tak naprawdę nie mam za dużo czasu. Ile temu obleśnemu wytworowi toksycznego społeczeństwa zajmie ten okropny proceder? Trzy, pięć minut? Co zrobi potem? Zauważy mnie i jednym celnym ciosem przeniesie do krainy wiecznych łowów.

Rozejrzałem się gorączkowo za jakimkolwiek przedmiotem, który mógłby mi posłużyć za broń. Dopiero teraz zauważyłem obok chodnika całą paletę kostki brukowej i kilka sztuk leżących luzem. Nie zastanawiając się dłużej, wziąłem pęknięty kamień, który miał najostrzejsze zakończenie. Skradałem się tak cicho, jak tylko mogłem. Wiedziałem, że wpadłem po uszy i teraz nie ma już odwrotu. Najbardziej martwiło mnie to, że już nie słyszałem ani sapania grubasa, ani żałosnego wołania o pomoc dziewczyny. Nagle olbrzymie cielsko wyrosło mi przed oczami. Zobaczyłem, jak drań zapina spodnie, a nieprzytomna kobieta leży z rozłożonymi nogami na ziemi. Nigdy wcześniej w jednym momencie nie nagromadziło się we mnie tyle agresji. To był jeden, potężny impuls. Z całej siły zdzieliłem skurwiela kamieniem w łeb. Dryblas upadł, a z jego głowy powoli zaczęła cieknąć krew...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wiktor Orzel · dnia 12.02.2011 14:04 · Czytań: 1662 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 29
Komentarze
Usunięty dnia 12.02.2011 14:18
Ha, ha, ha! Doskonałe! Prosta relacja, ale jakież silne namiętności i emocje towarzyszą tej narracji, no i oczywiście samemu wydarzeniu.
Język i poziom artystyczny spoko. Jestem ZA, bo sam kiedyś komuś podobnemu przygrzmociłęm, tyle że nie był to zboczuch. Pozdro:yes:
Usunięty dnia 12.02.2011 14:47
Nie kasujcie mnie proszę. Na razie jestem na tym etapie komentowania. Powiem tak o tym tekście: Wyciągam język i pochłaniam bohatera i tekst. Bliski i smaczny.
Pochłaniam. Nie jak modliszka;)
Pozdrawiam.
Wiktor Orzel dnia 12.02.2011 15:46
Dziękuję za komentarze i przypominam, że to dopiero pierwsza część opowiadania :)
Darksio dnia 12.02.2011 15:50
Witaj, Sagit.

Cytat:
Strasznie nie lubię ludzkiej ignorancji, a prawdziwa zima, obnaża bezpardonowo ludzką słabość.

Przecinek zbędny.

Cytat:
Mam wtedy ochotę wsiąść w byle jaki pociąg i pojechać przed siebie.

Hmm, raczej "do pociągu". Wiem, wiem, mowa potoczna, ale nie harmonizuje mi z edytorem, którym z zawodu jest bohater.

Cytat:
Wiem, że może brzmi to banalnie, zdaje sobie sprawę...

Zdaję - zgubiłeś ogonek.

Cytat:
Lubię żyć w swoim świecie, tylko do końca nie rozumiem(,) dlaczego inni oceniają mnie jako człowieka nieszczęśliwego.


Cytat:
Nie przesadzajmy też. Nie jestem na tyle zdziwaczały żeby nie zamienić z nikim ani słowa.

W tym miejscu dałbym albo przecinek, albo myślnik i połączył oba zdania w jedno.

Cytat:
Od mniej więcej czterech lat pracuje w redakcji.

Pracuję - kolejny ogonek.

Cytat:
o których przeciętny zjadacz chleba nawet nie ma pojęcia(,) że istnieją.


Cytat:
Wtedy nawet ja dostaję wezwanie do biura, i(,) dziwnym trafem(,) na biurku zalega mi stos nowych artykułów do korekty.

Podkreślony przecinek zbędny, "dziwnym trafem" odseparowane przecinkami (wtrącenie).

Cytat:
to wyssane z palca psychologiczne bajeczki, podparte wątłą próbą badawczą

Przecinek do usunięcia.

Cytat:
Wlekłem się wąską uliczką wśród starych, obdartych kamienic.

Wlokłem

Cytat:
Z żadnego z małych okienek nie żarzył się chociażby knot papierosa.

Niezgrabność. W żadnym z małych...

Cytat:
nie wypaść, tudzież boleśnie upaść i nie wstać.

Wpadają na siebie.

Cytat:
Mam dwadzieścia pięć lat, jestem kawalerem, chciałbym kiedyś poznać swoją żonę,

Dziwnie to zabrzmiało skoro jest kawalerem. Może raczej przyszłą żonę?

Cytat:
Tyle zdążyło zarejestrować moje oko przez kilka sekund, kiedy świeciło światło.

Jak to? Jedno oko? Cyklop, czy co?

Nareszcie jakiś konkretny tekst. Jest zapowiedź ciekawej kontynuacji. Czyta się dobrze, ale nie bardzo dobrze. Dlaczego? Zbyt dużo u Ciebie zdań złożonych przy udziale spójnika "że" (przejrzyj tekst pod tym kątem, a sam się przekonasz), co sprawia, iż czyta się dość monotonnie.
Na koniec mam jeszcze uwagę:
W momencie , kiedy bohater naszedł gwałciciela, ten dopiero usiłował się dobrać do ofiary, ściągał z niej ubranie itp. Gość wyskakuje po kamień i gdy wraca jest już po wszystkim. To ile czasu on ten kamień podnosił? Gwałt nie odbywa się tak szybko. Ofiara się broni, szarpie, przeszkadza, raczej nie współpracuje z oprawcą, co sprawia, że cała sprawa się przedłuża. A tu rach ciach i po wszystkim. Trochę mnie to uderzyło nienaturalnością. Ale zaciekawiłeś mnie i na pewno poczytam dalszy ciąg.
Pozdrawiam.
Wiktor Orzel dnia 12.02.2011 16:14
Witam,

Poprawki wprowadziłem, umknęły mi te błędy, które wytknąłeś.

Cytat:

Nareszcie jakiś konkretny tekst, a nie psychologiczne napuszone patosem miniatury.


Miniatury też mi się zdarzało pisać, co kto lubi.

Co do "spójnikowatego" stylu, to zacznę na ten aspekt zwracać większą uwagę. Wracając do wspomnianej przez Ciebie sceny gwałtu; niestety muszę nabrać wody w usta. Wszystko się z czasem okaże.
Darksio dnia 12.02.2011 16:29
Cytat:
Strasznie nie lubię ludzkiej ignorancji, a prawdziwa zima, obnaża bezpardonowo ludzką słabość.

Chyba usunąłeś nie ten przecinek. :)
Usunięty dnia 12.02.2011 16:34
Przecinków brak także w wielu innych miejscach.
Przeczytaj powoli raz jeszcze i na pewno znajdziesz:yes:
Wiktor Orzel dnia 12.02.2011 16:36
Cytat:
latino17
Przecinków brak także w wielu innych miejscach.
Przeczytaj powoli raz jeszcze i na pewno znajdziesz


Cenię komentarze, ale konstruktywne. Podobną wypowiedź możesz wkleić pod każdym tekstem na portalu.
Usunięty dnia 12.02.2011 16:46
też; nie jestem na tyle zdziwaczały żeby nie
biegnie ze swoimi wielkimi łapskami by mnie zadusić.
Skradałem się tak cicho jak tylko mogłem.
Szczególnie takich, którzy wiedzą lepiej co jest dla mnie dobre a
odgłosy dochodziły jakieś cztery kroki od miejsca w którym się znajdowałem.

To jest to, co udało mi się złowić. Sorry, jeśli coś przeoczyłem.
Resztę pewnie znajdziesz sam.
Wiktor Orzel dnia 12.02.2011 16:55
Od razu lepiej ;) Tekst przejdzie ponowną weryfikację, postaram się wyłowić interpunkcyjne błędy.

Pozdrawiam.
Almari dnia 12.02.2011 16:58
Cytat:
Na przykład(,) kiedy przechodzę na czerwonym świetle,


Cytat:
Spragnieni czytelnicy łykają złote porady łapczywie


~ szyk bym zmieniła: Spragnieni czytelnicy łapczywie łykają złote porady

Cytat:
żeby móc dalej walczyć ze swą niedolą. Zatrzymałem się przed kolejnym zakrętem, żeby


~ trochę za blisko żeby.

Cytat:
a wcześniej jeszcze przynajmniej kilka razy porządnie upić się „Pod wściekłym psem”,


~ znów szyk. porządnie się upić. Lepiej?

Cytat:
Półkolisty strop i marna jarzeniówka(,) która zdawała


Cytat:
Kiedy na chwilę mocniej zaświeciła zobaczyłem,


~ Znów szyk. ... na chwilę zaświeciła mocniej. Wydaje mi isę, że wtedy jest lepszy rytm czytania.

Cytat:
pomoc. Przerażone oczy gorączkowo szukały pomocy.


~ pomoc, pomocy.

Cytat:
Tyle zdąży zarejestrować moje oczy przez kilka sekund, kiedy świeciło światło.


~ zdążyły i ja bym dodała przez te kilka sekund.

Cytat:
już biegnie ze swoimi wielkimi łapskami(,) by mnie zadusić.


Cytat:
Starałem się uspokoić, ale nie mogłem opanować trzęsienia rąk.


~ drżenia chyba będzie lepszym słowem.

Cytat:
Kiedy tak stałem, w końcu do mnie trafiło


~ dotarło.

Cytat:
Zauważy mnie i jednym celnym ciosem przeniesie mnie do krainy


~ drugie mnie zbędne.

Cytat:
Zobaczyłem(,) jak drań zapina spodnie



Bardzo płynnie napisane. To dopiero pierwszy fragment, a akcja brnie do przodu, aż się kurzy. Mi nie przeszkadzają określenia typu "w byle jaki pociąg" W końcu edytor to też człowiek i czasami mu się zdarzy powiedzieć coś w stylu potocznym ;) Tak jest naturalniej i nie zmieniaj tego.

Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam.
Usunięty dnia 12.02.2011 17:02
Przed aż przecinek, Almari! Skoro jesteśmy już TACY SKRUPULATNI!
Almari dnia 12.02.2011 17:12
Już poprawiłam. Szkoda tylko, że w wyłapywaniu przecinków w tekście nie jesteś tak spostrzegawczy ;)
Wiktor Orzel dnia 12.02.2011 17:13
@Almari

Dziękuję za komentarz. Przecinkowe błędy poprawiłem, ale nie zawsze zgodzę się co do szyku, w tym względzie raczej nie będę dążył do hiperpoprawności i czasami mniej lub bardziej celowo będzie on poprzestawiany. Taką już mam manierę ;-)
Almari dnia 12.02.2011 17:16
Jeśli ci się tak lepiej czyta, to nie zmieniaj, to tylko propozycje ;)
Usunięty dnia 12.02.2011 17:23
Inwersja jako jeden z najlepszych, najbardziej expresyjnych chwytów literackich jest zawsze NA TOPIE i tak już pozostanie.
Po prostu ludzie to kochają i autorzy też.
To daje zupełnie inną jakość textu - mówię to, jako anglista, świadom tego, że we wszystkich językach ten zabieg jest przejawem oryginalności autora i jego niepowtarzalnej jaźni. Więc nie wtłaczajmy wszystkich do jednego, lichego szablonu:upset:
Wasinka dnia 12.02.2011 18:02
To i ja dołączę z moim odziałem przecinków :-)

kiedy wypuszczałem dym (,) moje ciało

Z przyjemnością patrzyłem na nieudolną walkę sąsiadów z szuflami, samochodami, niejeżdżącymi autobusami miejskimi i tak dalej. – subiektywne spostrzeżenie: wyskoczyło mi owo „i tak dalej” ze zdania, proponuję na przykład: Z przyjemnością patrzyłem na nieudolną walkę sąsiadów z szuflami, samochodami czy niejeżdżącymi autobusami miejskimi. („czy” sprawia, według mnie, że wiadomo, iż chodzi tylko o przykłady nieudolnej walki, ale jest ich więcej).

dziwne te czasy (,) hę?

zdaję sobie sprawę, z tego, że nie robię nic odkrywczego – bez przecinka po „sprawę”, może zamiast „odkrywczego” bardziej pasuje „wyjątkowego” na przykład?

nie mam ochoty na płaskie korelacje, tylko dlatego, żeby potem – wyrzuciłabym pierwszy przecinek

nie jestem na tyle zdziwaczały (,) żeby nie zamienić z nikim ani słowa.

co kogo obchodzi (,) na jakim świetle lubię

historię (,) jaka mi się niedawno przydarzyła

Jak się pewnie domyślacie (,) chodzi o kobietę

Pomyślicie, znowu banał! – postawiłabym tu na dwukropek, zamiast przecinka

Jestem jednych, z tych szarych edytorów – jednych-jednym; ponadto przecinek zbędny

Lubię w tej pracy przede wszystkim to, że nie muszę się w niej zbyt często pojawiać. – wpadło mi na siebie tej/niej

a ja równie na bieżąco – również

Wtedy nawet ja dostaję wezwanie do biura, i dziwnym – zrezygnowałabym z przecinka

Niestety (,) doskonale zdaję sobie sprawę

„Postawy”, magazyn psychologiczno-społeczny sprzedaje – w zasadzie to widziałabym to tak: „Postawy”, magazyn psychologiczno-społeczny (,) sprzedaj(ą) lub magazyn psychologiczno-społeczny „Postawy” sprzedaje

To wszystko działa podobnie jak horoskopy / Spragnieni czytelnicy łapczywie łykają złote porady jak spragnione psy – zauważalne powt. „jak”

Niestety (,) czasami można się zakrztusić

dlatego często chadzałem do pubów (,) powiedzmy sobie

Czasami (,) co prawda (,) zakręciło mi się

cztery kroki od miejsca (,) w którym się znajdowałem

mieszać się w nieswoje sprawy – nie swoje

upić się „Pod wściekłym psem”, czy w innej równie – bez przecinka

w końcu, jakby nie patrzeć (,) jestem

Na tyle, na ile było to możliwe (,) ostrożnie

Kiedy na chwilę mocniej zaświeciła (,) zobaczyłem

do ściany i swoją wielgachną ręką – może bez „swoją”

Dźwięk (,) który słyszałem

Czułem (,) jak serce kołata mi

biegnie ze swoimi wielkimi łapskami (,) by mnie zadusić

Ile temu obleśnemu wytworowi toksycznego społeczeństwa zajmie ten okropny proceder? – wpada na siebie temu/ten

Nie zastanawiając się dłużej (,) wziąłem pęknięty


Tymczasem tyle.

Zainteresowałeś, zgrabnie toczy się wątek. Zajrzę do kolejnej części.
Aha, sporo w tekście masz konstrukcji z „który”.

Pozdrowienia.
przyroda dnia 12.02.2011 19:38
Fajnie poprowadzona narracja...zachęca do dalszego śledzenia...widać, że bohater to konkretny facet...ale to co mi się rzuciło...podążając jego tropem...to lubi/nie lubi podkreślać...swoje "preferencje"...czasownik lubić...to chyba Twój ulubiony:D...w pierwszej części używasz go wielokrotnie...może warto...go czymś podmienić;)

Pozdrówka:)
Wiktor Orzel dnia 12.02.2011 20:25
@ Wasinka

Większość Twoich poprawek uwzględniłem i serdecznie dziękuję za tak drobiazgowe potraktowanie wszelakich uchybień. Jednocześnie się ciesze, że tekst zaciekawił.

Co do jednego jednak się nie zgodzę:

Cytat:
Cenię w tej pracy przede wszystkim moją względną niezależność. Na bieżąco, drogą elektroniczną przesyłają mi notatki, a ja równie na bieżąco, również drogą elektroniczną podsyłam im efekt mojej pracy i wszyscy są zadowoleni.


W tym wypadku zastosowałem prześmiewcza grę słów mojego bohatera. Błąd jest celowy.

@ przyroda

Bohater tego opowiadania nie będzie się krył ze swoimi poglądami i przemyśleniami. Pomyślę o innym czasowniku ;-)


Pozdrawiam serdecznie.
Wasinka dnia 12.02.2011 20:35
Mnie jak najbardziej pasowało "równie" (może wyczułam intencję), jednak pomyślałam potem, że być może chcesz celowo wykorzystać powtórzenie (bliźniaczość niemalże z również ;-)).

Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie będzie trzeba czekać zbyt długo na ciąg dalszy :-)
Marika dnia 12.02.2011 22:03
Opowiadania zachęca do dalszego czytania, jestem ciekawa jak to się dalek potoczy. Podoba mi się osobowość bohatera. Bardzo dobrze mi się czytało. Czekam na dalszą część
Jack the Nipper dnia 12.02.2011 23:30
Cytat:
Może moim marzeniem jest poczucie rozpędzonej maski samochodu, a zderzenie z karoserią to sens mojego życia wywodzący się z głębokiej i szczerze wyznawanej religii?


Taka religia nazywa się egoizm, ponieważ dany osobnik, poza czerpaniem frajdy z kontaktu z maska rozpędzonego samochodu nie mysli o traumie jaką będzie miał do końca życia kierowca owego pojazdu.

Cytat:
Szczególnie takich, którzy wiedzą lepiej, co jest dla mnie dobre, a co nie.


I w tym samym stylu dalej – wygrażający pięścia staruszek może miec w dupie narratora, ważny dla niego jest los np. jego wnuka, zawodowego kierowcy, który wolałby nikogo nie brać na maskę. Straszny egocentryk, ten narrator.

Cytat:
Zaciekawieni czytelnicy łapczywie łykają złote porady jak spragnione psy


Sugestia: Zaciekawieni czytelnicy łykają lapczywie, niczym spragnione psy, kolejne złote porady.

Najlepsze jest to, że urywasz w bardzo ciekawym momencie i rzeczywiście chce się czytac dalej.
Jak dla mnie to trochę za sucha, "szkolna" narracja. Stwarza się przez to obraz bohatera jako zarozumiałego pyszałka. Tak miało być?
Wiktor Orzel dnia 13.02.2011 00:06
Tak też miało być. Kreacja narratora jest celowa i tendencyjna. Celowość takiego zabiegu będzie nieco mniej mglista wraz w rozwojem fabuły. Co do maski samochodu to zawsze mógł sobie włożyć karteczkę gdzie tłumaczy swoje intencje :)
CzerwonyTulipanek dnia 13.02.2011 01:10
Zwykle rzadko zaglądam do prozy.Ale coś mnie podkusiło i poczytałam kilka.Nie żałuję.Pierwsza część mnie zaciekawiła i też czekam na ciąg dalszy. ;) Hmmm...
Pozdrawiam.
Elwira dnia 13.02.2011 18:47
Cytat:
Paliłem powoli papierosa,

spróbuj się pozbyć aliteracji, może powoli zastąp nieśpiesznie?

Cytat:
dym, moje ciało przechodził nieprzyjemny dreszcz.


ja bym tu napisała przez moje ciało

Cytat:
prawdziwa zima obnaża bezpardonowo

tu zmieniłabym szyk: bezpardonowo obnaża chybalepiej brzmi

Cytat:
ale(,) tak naprawdę(,) co kogo obchodzi,


Cytat:
to sens mojego życia(,) wywodzący się z głębokiej


Cytat:
bieżąco, drogą elektroniczną(,) przesyłają mi notatki, a ja(,) równie na bieżąco, również drogą elektroniczną(,) podsyłam


Cytat:
zdaję sobie sprawę z tego, że przynajmniej

z tego - zbędne

Cytat:
ale(,) jak na swój stan(,) byłem wyjątkowo czujny


Cytat:
Czułem, jak serce kołata mi w klatce piersiowej, i wydawało mi się, że gwałciciel na pewno usłyszał jego głośne bicie i już biegnie ze swoimi wielkimi łapskami, by mnie zadusić. Starałem się uspokoić,

2 razy mi, 2 razy i, 2 razy się ;) w brew pozorom - można się tego pozbyć

Cytat:
Ile temu obleśnemu wytworowi toksycznego społeczeństwa zajmie ten okropny proceder?

temu, ten, ten bym wycięła

Twój styl nie jest łatwy. Nie wiem, na ile to zmierzyłeś, ale trochę brak mi dynamizmu. Długie, złożone zdanie powinny być splecione z krótkimi. U Ciebie wszystko jest opowiedziane spokojnie, bez pośpiechu. Nawet ta scena z szukaniem kamienia i wyjścia z sytuacji jest jakaś mało dramatyczna. Warto byłoby nad tym popracować.

Cóż, o treści więcej nie mogę napisać, bo mało jej tutaj. Dopiero zawiązek akcji, więc czekam na więcej.

Pozdrawiam.
Bajdurzysta dnia 13.02.2011 20:57
Tekst napisany sprawną ręką:). Pozwoliłeś płynąć moim myślom razem z tokiem Twojej opowieści, za co bardzo dziękuję:)

Po części zgadzam się z Elwirą - troszkę mało w tej pracy dynamizmu, jest za to interesująco, a chwilami także bardzo sugestywnie. Dziwi ta szybkość dokonanego gwałtu, ale skoro piszesz, że kolejna część rozświetli tę niejasność, nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na zapowiedzianą kontynuację.:)

Pozdrowionka
Krystyna Habrat dnia 14.02.2011 11:56
O całości najlepiej będzie się można wypowiedzieć już na zakończenie.
Na razie ta część jest interesująca i napisana sprawnie.
Zastanawiam się tylko nad kompozycją całości z przydługim wstępem, w który zawiera dużo uogólnień i wniosków. Część druga bardziej dynamiczna, choć czytelnik ma potrzebę pogonienia bohatera, żeby zdążył uratować dziewczynę. A on irytująco długo szuka kamienia. Dobrze więc grasz na emocjach czytelnika. To celne.
Prawdopodobnie długość wstępu znajdzie później uzasadnienie, ale może by część uogólnień poupychać gdzieś dalej. Nie zaczynać od nich, a bardziej dynamicznie. Zresztą zobaczymy dalej.Może nie mam racji.
Wiktor Orzel dnia 15.02.2011 12:06
Dziękuję za komentarze. Myślę, że sylwetka głównego bohatera usprawiedliwi jego powolne i flegmatyczne działania, oraz sugestywne wstawki. Wkrótce opublikuję drugą część.
Ewa L dnia 09.12.2011 08:51
"Tak czy owak, bardzo nie lubię upierdliwych ludzi. Szczególnie takich, którzy wiedzą lepiej, co jest dla mnie dobre, a co nie. "

To zdanie skłoniło mnie do przemyśleń. Też nie lubię takich ludzi, jednak zdaję sobie sprawę, że każdy na swój sposób jest "upierdliwy"... nasuwa się zatem straszny wniosek: nikogo nie lubię ??? Najlepiej przymykać oko na takie osoby - tak, muszę się nauczyć to robić.

A co do tekstu, to bardzo mnie zaciekawił i zaraz przechodzę do drugiej części. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
14/06/2024 16:20
W takich parkach starzy Indianie wciąż zbierają chrust z… »
Jacek Londyn
14/06/2024 11:19
Tereso, nie daj mu dłużej czekać. Stary park to dobre… »
Kazjuno
14/06/2024 09:53
Licaaszu. Zarówno Darcon, Ivoona i ja (chociaż z moją… »
Kazjuno
14/06/2024 09:27
Odpisuję Janusz z poślizgiem. Zrezygnowałem wczoraj z jazdy… »
ivonna
14/06/2024 04:05
Hej :) Ciekawy pomysł na opowiadanie, ciekawie poprowadzone… »
valeria
13/06/2024 19:54
Dzięki, po prostu skupiam się na pisaniu. Gdybym była cały… »
mike17
13/06/2024 17:31
Akcenty przyrodnicze mile widziane, zwłaszcza że doskonale… »
Janusz Rosek
13/06/2024 13:51
Kazjuno Z przyjemnością przeczytałem Twoje teksty. W… »
Janusz Rosek
13/06/2024 09:27
Kazjuno Dziękuję bardzo. Słuszne uwagi. Nie zauważyłem tych… »
Kazjuno
12/06/2024 21:51
Jak poprzednie, Januszu, wspomnienia także 3 powyższe mnie… »
Kazjuno
12/06/2024 16:15
Bardzo dziękuję Jacku za opinię i cenne uwagi. Też… »
Jacek Londyn
12/06/2024 14:47
Kazjuno, jestem. Nie będę krytykował. Przedstawię parę… »
Kazjuno
11/06/2024 12:26
Mam Jacku nadzieję na Twoją krytykę moich wypocin… »
Jacek Londyn
11/06/2024 07:53
Dzień dobry. Dziękuję za komentarz. A przesłanie...… »
Kazjuno
10/06/2024 20:43
Wierszówka dowcipna, nawet poprawna politycznie, więc z… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:Lena655