Happeningowy swing. (cz. 2) - wyrrostek
Proza » Historie z dreszczykiem » Happeningowy swing. (cz. 2)
A A A
Długie sekundy minęły zanim ustąpiły zaklinowane drzwi. Przerażony taksówkarz zamarł w bezruchu. Nie potrafił wydobyć słowa na widok bezwładnego ciała leżącego na jego samochodzie.
Bosskot, dramatycznym głosem zaczął wzywać pomocy. Po chwili, gdy zrozumiał co się stało, ujął w swoje dłoń Moniki . Całując ją zaczął cicho powtarzać - Obiecałaś, że do mnie wrócisz. Obiecałaś…

Stosunkowo szybko na miejsce wypadku przyjechała policja, a następnie Straż Pożarna i lekarz, który po dokonaniu oględzin ciała stwierdził zgon.
Teren został natychmiast ogrodzony, gdy zorientowano się, że ofiarą jest osoba prominentna. W sposób bardzo drobiazgowy przystąpiono do śledztwa. Specjalna ekipa sporządziła szczegółową dokumentację fotograficzną, oraz zabezpieczono wszystkie przedmioty znajdujące się w promieniu pięćdziesięciu metrów. Drugie piętro hotelu, po usunięciu z niego gości zostało oplombowane. W międzyczasie rozpoczęto przesłuchania świadków oraz wszystkich osób mogących mieć jakikolwiek związek ze sprawą.
Ciało Moniki Masełnik przewieziono do Instytutu Medycyny Sądowej, a po dokonaniu sekcji zwłok przekazano mężowi.

Pan Aleksander, po stosunkowo szybkim uzyskaniu równowagi psychicznej, niemały wpływ w tym procesie odegrał terapeuta, włączył się energicznie do śledztwa. Uruchomił wszystkie znajomości. Był na bieżąco informowany o wynikach dochodzenia. Nie czekając na jego zakończenie skierował wielostronicowe oskarżenie do prokuratury. Obarczał obsługę hotelu, począwszy od recepcjonisty, a skończywszy na kierownictwie, odpowiedzialnością, sugerując nawet celowe doprowadzenie do wypadku. Niektóre jego oskarżenia były horrendalnie bezpodstawne. Na przykład uzasadniał szczegółowo, że dyrektor mógł, widząc, w jakim stanie ogólnej niedyspozycji znajdowała się jego żona, zakazać wejścia do apartamentu.

Prokuratura, na skutek szeroko rozwiniętej medialnej akcji oszczerczej, zmuszona była brać pod uwagę wszystkie ewentualności, mogące teoretycznie doprowadzić do dramatu. Gdy jednak po paru tygodniach umorzyła postępowanie wobec Mieczysława Bosskota, oskarżanego o udział w morderstwie, a taką tezę również propagował mąż ofiary, ten ostatni zorganizował demonstrację. Fanatyczni wielbiciele twórczości Moniki Masełnik przynieśli pod hotel plakaty z jej podobizną przepasane kirem. Na licznych transparentach znalazły się oskarżenia o rozmyślne doprowadzenie do śmierci sławnej malarki. Winą obarczano organizatorów happeningu łącznie z władzami miasta Polanicy i Związkiem Fotografików. Po paru dniach na rogu ulicy Poznańskiej wmurowana została tablica pamiątkowa. Przejmująca treść, opisująca dramat, kończyła się słowami: „a siły nieczyste doprowadziły do jej unicestwienia”. Składano tam wiązanki kwiatów oraz zapalano znicze.
Podgrzewany medialnie nastrój oczekiwania na zakończenie śledztwa i ustalenie przyczyn doprowadzających do zgonu Moniki Masełnik, zaczynał przybierać formę histerii. Prokuratura jednak nie potrafiła rozstrzygnąć, po wielokrotnie przeprowadzanej analizie materiałów dowodowych, czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy samobójstwo. Decydującą okazała się przeprowadzona symulacja trajektorii spadania, jaką sporządzono na podstawie opisu licznych świadków. Udowodniono, że jej odchylenie, w początkowej fazie, mogło nastąpić jedynie w wyniku użycia nieprzewidzianej siły. Stąd wypływał jednoznaczny wniosek: Ofiara musiała sama zdecydować się na skok z balkonu.
Aleksander Masełnik nie przyjął do wiadomości wyników śledztwa, podobnie zresztą jak rzesza finansowanych przez niego fanatyków. Pomimo przedstawionych dowodów odrzucał zdecydowanie wariant o samobójstwie, demonstrując coraz głośniej i agresywniej swoje niezadowolenie.
Prokurator, pomimo zakończonego śledztwa, nie odpuszczał. Bezskutecznie próbował wyjaśnić cholerny problem. Za paznokciami ofiary znaleziono naskórek. Przeprowadzone badania DNA, obejmujące olbrzymią rzeszę osób mogących teoretycznie mieć kontakt z denatką, nie dały pozytywnego wyniku. Tę kwestię udało się utrzymać w tajemnicy, ale śledczy wiedzieli, że kiedyś zostaną zmuszeni do niej wrócić.

Mieczysław Bosskot czuł się potwornie sponiewierany. Nie dość, że stracił kobietę swojego życia, to na dodatek został podejrzany o jej zabójstwo. W trakcie śledztwa zmuszano go do zeznań obejmujących sprawy intymne i bolesne. Musiał opowiadać o czasach studenckich, kiedy na krakowskiej ASP spotkał Monikę i zakochał się w niej z wzajemnością. Przez lata tworzyli nierozerwalną parę. Postanowili się pobrać. Odłożyli jednak termin ślubu na okres stabilizacji podyplomowej.

Nie był w stanie zrozumieć, dlaczego w wyniku sporu o jakiś obraz, doszło do nieproporcjonalnych napięć i rozstania. Po długich latach nadziei, w dniu, w którym miało się spełnić jego najgłębsze pragnienie, odeszła na zawsze.
W uszach brzmiały mu jeszcze słowa: „Będziemy razem, ale poczekaj. Muszę uregulować parę spraw”.
W trakcie przesłuchań powtarzał to zdanie parokrotnie, ale śledczy doszli do wniosku, że ofiara wypowiedziała je zapewne w wyniku skonsumowania dużej ilości alkoholu.
Nie mógł pogodzić się z powyższą interpretacją. Był przekonany, że doszło do zabójstwa, ale nie potrafił wskazać winnego. Brał pod uwagę także Masełnika, jednak nie znajdował nawet najmniejszych dowodów ani przesłanek, które uwiarygodniłyby owo podejrzenie. Obolały i bezradny, zwrócił się o pomoc do prywatnego biura śledczego. Otrzymany po miesiącu raport nie zawierał niczego istotnego. Zainteresowanie wywołały jedynie dwie notatki, które w pierwszej chwili uznał za błahe.
Detektyw podejrzewał Martę o romans z jakimś, trudnym do zidentyfikowania, agentem. Ustalił parę lokali, w których się spotkali. Zamieścił wywiady z kilkoma świadkami widzącymi tę parę w różnychmiejscach.
Druga informacja wywołała zdziwienie. Wynikało z niej, że ojcem Marty nie mógł być Masełnik. Analiza grup krwi, którą załączył, wykluczała taką ewentualność.

Marta odziedziczyła po matce nie tylko urodę. Na jej uzdolnienia plastyczne zwrócono uwagę już w przedszkolu. Rosła w atmosferze ojcowskiego uwielbienia. Atelier mamy było jej pokojem zabaw, a później pracownią. Tworzyła szybko i z dużym zaangażowaniem. Jej prace, gdy z czasem zaczęła wykorzystywać programy komputerowe, nabierały niepowtarzalnego, osobistego stylu.
Przed paroma miesiącami, w dzień po imprezie związanej z ukończeniem siedemnastu lat, wpadła do biura. Zastała tam przystojnego, trzydziestoparoletniego szatyna. Bujne, kręcone włosy oraz zdecydowanie, z jakim prowadził rozmowę, oczarowały nastolatkę.
Serdecznie przywitała się z ojcem. Mocno objęła go za szyją, a wolną ręką podała nieznajomemu karteczkę z numerem telefonu.
Po dwóch dniach doszło do spotkania.

To, że młoda i niedoświadczona dziewczyna zadurzyła się w dojrzałym mężczyźnie, było w zasadzie czymś naturalnym. Mocno natomiast zastanawiało zaangażowanie faceta, sprawiającego wrażenie lwa salonowego. Sama Marta obserwując, w trakcie pierwszych spotkań, jego zakochane, wręcz „maślane oczy”, podejrzliwie pomyślała, czy to czasami nie jest gra mająca ułatwić załatwianie jakiś rodzinnych interesów. Kiedyś, wprost zapytała o to ojca. Doszło wtedy do nieprzyjemnego spięcia.

- Proszę abyś się nie wtrącała w nieswoje sprawy! – upomniał ją, nienaturalnie podenerwowany rodzic.
- Ale to mnie interesuje. Jestem dorosła i mam prawo chyba wiedzieć, o czym rozmawiałeś z Robertem.
- Z Robertem!? A skąd ty go znasz?
- Lubimy się. Chodzę z nim od dłuższego czasu – odpowiedziała z uśmiechem, mając i tak zamiar powiedzieć ojcu o ukochanym.
- Nie znasz tego człowieka, jest niebezpieczny!
- Był przecież u nas i coś załatwialiście.
- Kategorycznie zabraniam ci z nim się spotykać… Nie przerywaj!... Zabraniam! I nie będziemy nigdy na ten temat rozmawiać.

Marta nie widziała nigdy tak zdenerwowanego ojca. Nie rozumiała jego stanowczości, ale też wiedziała, że nie może się sprzeciwić.
Żyć bez Roberta? Przecież mieli tyle wspaniałych planów. – Była przerażona. Nie potrafiła nawet płakać.

c.d.n.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wyrrostek · dnia 03.03.2011 09:13 · Czytań: 1117 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Komentarze
zajacanka dnia 03.03.2011 16:43
Witaj wyrrostek,
coraz wiecej szczegolow z zycia bohaterki ujrzalo dzis swiatlo dzienne. Zaciekawiasz coraz bardziej :)
Zastanawiam sie jednak nad forma Twojego opowiadania: opisujesz wydarzenia z punktu widzenia obserwatora, sucho relacjonujesz fakty, tylko od czasu do czasu pozwalasz czytelnikowi "wejsc" w akcje. Ale przyznaje, ze te czesc "szybciej" sie czyta, jest lepsze tempo.
Masz drobne literówki:
Cytat:
na podstawie opisu licznych światków

swiadkow
Cytat:
Marta nie widział nigdy tak zdenerwowanego ojca.

nie widziala
Zaczyna mnie intrygowac, co bedzie dalej.
Czekam na kolejna czesc.
Pozdrawiam wiosennie:)
przyroda dnia 03.03.2011 18:53
No i jest dobrze...aby do przodu;)...akcja się rozwija...powołujesz do życia nowe postacie...ukazujesz nowe wątki... się dzieje... i tak trzymaj:D Chociaż przyznaję, że tamta część bardziej mnie wciągnęła...ale w dalszym ciągu jestem zainteresowana jak to wszystko połączysz...

Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 03.03.2011 18:56
Fabuła mnie wciągnęła i więcej w tej części akcji, zatem dynamiczniej się czyta. Lubię tez taki skondensowany styl.
Mam tez kilka uwag:
Cytat:
Niektóre jego oskarżenia były horrendalnie.
tu czegoś brakuje
Cytat:
Detektyw podejrzewał Martę
imię Marty pojawia się w tej cz. po raz pierwszy, warto dookreślić, że to córka w tym zdaniu
Cytat:
Przed paroma miesiącami, w dzień po imprezie związanej z ukończeniem siedemnastu lat, wpadła do biura.
i tu też warto sprecyzować, że to biuro ojca
Wypisałam te fragmenty, gdzie coś zazgrzytało. reszta jest ok.
Pozdrawiam
wyrrostek dnia 03.03.2011 21:11
Drogie panie, pięknie dzięki za miłe i konstruktywne komentarze.
Twoje uwagi Blaszko są uzasadnione, ale świadomie zatrzymuję tok akcji, mgnieniem na refleksję. „Horrendalne oskarżenia” częściowo wyjaśni końcówka.
Choć do wiosny jeszcze trochę… pozdrawiam ciepło.:)
Usunięty dnia 04.03.2011 08:13
W takim razie w słowie horrendalnie jest literówka
Pozdrawiam
wyrrostek dnia 04.03.2011 09:51
Dzięki Blaszko, nie cierpię łopatologii, ale widać, że bez niej, w moim przypadku, to ani rusz!;)
Pozdrawiam.
Wasinka dnia 08.03.2011 12:18
Kończysz w odpowiednim momencie... bo chce się wiedzieć więcej...

W między czasie - W międzyczasie

nie mały - niemały

nie potrafiła rozstrzygnąć, po wielokrotnie / Rozstrzygającą okazała - celowe powtórzenie?

Brał pod uwagę nawet Masełnika, jednak nie znajdował nawet najmniejszych

widzącymi tę parę w tamtych miejscach. - tę/tamtych; niezgrabnie

Czekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam słonecznie.
wyrrostek dnia 08.03.2011 15:01
Wasinko, słoneczne dzięki, a z okazji dzisiejszego święta, wraz z wiosennymi życzeniami, nostalgiczny buziak.:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Abi-syn
16/05/2022 22:36
Wszyscy jesteśmy poruszeni tym co się dzieje na świecie,… »
Abi-syn
16/05/2022 22:19
Nauczyć się wyobraźni Autora, umieć posługiwać się… »
Yaro
16/05/2022 22:17
Jeżeli słownik potwierdza, że tak można to Pozdrawiam z… »
Abi-syn
16/05/2022 22:03
hejka, trochę sobie z tym dworuję, spotkałem za dużo… »
Lilah
16/05/2022 22:02
Bardzo się cieszę, Francodebies. Dziękuję i pozdrawiam… »
Florian Konrad
16/05/2022 21:25
Zawaliste, ale tytuł jednak walnąłbym z wielkiej litery. »
Nalka31
16/05/2022 21:17
Lilu Mocny ten wiersz, a jednocześnie pełen liryki i… »
Galernik
16/05/2022 21:15
Marku, dziękuję za odwiedziny. Fakt, lubię zabawę słowem,… »
Galernik
16/05/2022 21:11
Yaro, przeczytałem i się troszeczkę zadumałem. I to chyba… »
Yaro
16/05/2022 16:44
Wiersz jak wiersz , pisze i będę pisał ale Twoja poczta jest… »
mike17
16/05/2022 14:28
Jarku, ostatnio miałem mało czasu na portal, stąd moja… »
Marek Adam Grabowski
16/05/2022 14:14
Kila elementów humorystycznych masz dobrych, ale całość nie… »
annakoch
16/05/2022 11:04
Fajnie napisane Pozdrawiam »
Aleksandra Kaczmarek
15/05/2022 21:33
Ciekawe »
Florian Konrad
15/05/2022 15:26
Dziękuję. Wolałem przezornie dać tę "osiemnastkę"… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:wolnyduch
Wspierają nas