W Dolnych Chruślakach Cz.III - Estima
Proza » Humoreska » W Dolnych Chruślakach Cz.III
A A A
Kiedy już się posilili, wznieśli kolejno toasty„za słońce” i „za pogodę” oraz „za wszystkich nieobecnych”.
Adaś czuł, jak alkohol spowalnia mu ruchy, i postanowił na chwilę przerwać jego wlewanie w swój organizm.
Zapalił więc papierosa i stanął w drzwiach garażu, wydmuchując powoli dym w przestrzeń.
Musiało już być po południu, bo mimo całej szarości panującej wokół, zrobiło się jeszcze ciemniej i nieprzyjemniej.
Deszcz siąpił teraz lekko, ale nieprzerwanie.
Smutno było na tym świecie i mokro, ptaki milczały, a ludzie pochowali się po domach.
W takich momentach trudno jest człowiekowi zachować radość w sercu i nadzieję na lepsze jutro, ale Adaś z natury był optymistą i nie dał się wciągnąć w beznadziejność obrazu , jaki wyświetlił mu ten świat.
Pomyślał, że przecież nic nie trwa wiecznie, i że raz jest dobrze, a raz źle.
I dziś jest ten czas na źle, aczkolwiek on sam nie czuje się wcale fatalnie: najadł się, napił, a teraz pali sobie papierosa, patrząc na drzewa.
Czegóż więcej chcieć od życia?
Rozmyślał tak, spoglądając przed siebie, i nie usłyszał nawet kiedy obok stanęła Jagna.
-Piękny jest ten świat – powiedziała cicho, nie patrząc na niego – bywa groźny, ale nawet wtedy jest piękny.
-Zapalisz? - Adaś wyciągnął w jej stronę otwartą paczkę papierosów.
Pokręciła przecząco głową, nie odrywając wzroku od niewidzialnego punktu na horyzoncie, z którym wydawała się być stopiona myślami.
Adaś cofnął dłoń, ale nie przestał wpatrywać się w Jagnę.
Co to była za dziwaczka, każdy we wsi to wiedział.
Mało mówiła, nie udzielała się towarzysko, mieszkała sama – nie dostarczała więc mieszkańcom żadnych szczegółów do plotek na swój temat, a to był grzech najcięższy w Chruślakach.
Bo kiedy nie wiadomo, co kto robi, znaczy, że może robić wszystko.
A wyobraźnia, na równi z głupotą, nie zna granic, jak mawiała mamusia i Adaś zgadzał się z nią. Sam przecież padł ofiarą plotek na temat swoich mniej lub bardziej nieudanych prób odnalezienia drugiej połówki. Ale tu i teraz, kiedy tak ona stała blisko, zaraz obok - na wyciągnięcie ręki -Adaś poczuł, że wszystkie te oskarżenia nie mogą być prawdziwe.
Jest ładna – postanowił sobie – ma śliczny, zadarty nosek i piękne włosy.
Do tego nie gada za dużo, a jak już coś powie, to jest to ciekawe. I pachnie, pachnie jak...jak deszcz i jak zioła letnim wieczorem.
Jagna chyba usłyszała jego myśli, bo spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się lekko, ukazując przy tym dwa rzędy białych, równych zębów.
Adaś poczuł, że jego policzki zaczęły szybko przybierać barwę czerwonego wina, pośpiesznie więc zaciągnął się papierosem po raz ostatni i wrzucił w kałużę niedopałek, po czym wrócił do stołu pozornie niedbałym krokiem.
A przy nim trwała właśnie w najlepsze dyskusja Grażyny z Mazikową, które, nieco już sobie podpiwszy, postanowiły widocznie wyjaśnić dręczące ich animozje.
-Ja nic do nikogo nie mam, byle człowiek pobożny był – mówiła Mazikowa lekko czerwona na twarzy.
Beret przechylił jej się na bakier i z jednej strony wystawała spod niego kępka siwych włosów, które pomimo tego, że wyraźnie były siwe, wyglądały też na pociągnięte jakimś fioletowym mazidłem, co nadawało im specyficzny, mdły odcień.
-Babo, co ty pieprzysz,przecież wiadomo w całych Chruślakach, żeś największa plotkara i zawistnik – mocno gestykulowała Grażyna, która i tak długo powstrzymywała swój nieposkromiony język, ale alkohol zaczynał właśnie robić swoje.
-Ja? Ja jestem dobry człowiek, to ty jesteś pijaczka i liczygrosz – wyrecytowała Mazikowa, jak wyuczoną lekcję patrząc przed siebie.
-Liczygrosz? Liczygrosz?! Jak mam nie liczyć jak sklep prowadzę! Ja jestem biznesmemką, ty stary berecie, ty za to umiesz liczyć tylko te swoje różańce!
-Cichoo, baby!!! - przerwał przybierającą na sile dyskusję Godyń, uderzając swoją ciężką dłonią w stół, aż zadzwoniły zgodnie wszystkie stojące na nim kieliszki.
Znał Grażynę i wiedział, że jak się rozpędzi, to ciężko ją będzie uciszyć.
Kobiety zamilkły spłoszone i obie założyły skrzyżowane ręce na piersi, przybierając obrażone miny.
-No już, już, nie ma się co kłócić w obliczu klęski – odezwał się Tomasz, otwierając kolejną butelkę.
- Zaleje nas wszystkich i po tośmy się dziś zebrali, żeby uradzić, co dalej, a nie wypominać sobie przywary, nikt z nas, kochani, nie jest doskonały.
-Właśnie – podchwycił myśl Adaś i wziął do ręki napełniony kieliszek – za zgodę!
-Za zgodę! – odpowiedzieli wszyscy i nawet Mazikowa nie mogła nie wypić takiego toastu, w końcu była dobrą osobą i tego samego powinna chcieć dla innych, przynajmniej oficjalnie.


I tak sobie siedziało wesołe już towarzystwo, pijąc, dyskutując i spożywając coraz to nowe, podsuwane przez zaradną Grażynę potrawy, przygotowane na szybko i z ogólnie dostępnych produktów.
Tymczasem na zewnątrz, powoli, acz nieubłaganie zaczynał szarzeć mrok przetykany gęsto zimnym deszczem.
Woda chlupotała wokół i niespiesznie, ale z jakąś zaciętością milczącą podnosiła wyraźnie swój poziom.
Wszyscy sztabowcy siedzieli skupieni przy stole, oświetlonym teraz blaskiem mocnej żarówki i nie słyszeli nawet szumu deszczu rozbijającego się o dach i ściany, bo wystarczająco im już szumiało w głowach.
Próbowali jeszcze wprawdzie kilka razy wracać do tematu radzenia na temat powodzi, ale nie bardzo wiedzieli, co właściwie mogliby do niego dodać.
Wiadomo było, że ich zaleje. Dziś czy jutro, cóż za różnica.
Grażyna jednak nie odpuszczała:
-No, chłopy- mówiła, popijając coca-colę ze starej literatki, będącej na wyposażeniu garażu.
-To co z tym radzeniem? Co robimy, jakie kroki podejmujemy? - mówiąc to, puściła oko do Tomasza, bawiąc się dobrze całą sytuacją, wiedziała bowiem, jak wszyscy tu zgromadzeni (no może z wyjątkiem Mazikowej), że tak naprawdę to chcieli zalać siebie i nie martwić się zalaniem wokół. Ona sama się nie martwiła – już wczoraj wyniosła z Tomaszem wszystkie meble na piętro.
Co roku o tej porze podlewało im parter, raz bardziej, raz mniej – weźmie się odszkodowanie i cześć pracy, nie ma rady na wyroki boskie, a człowiek nie szkot, dupy sobie szkłem skrobać nie będzie, czasem trzeba ponieść straty i kropka.
-Kobieto przedsiębiorcza – Tomasz jako jedyny podjął wyzwanie, drapiąc się powoli po swej gęstej brodzie.
Lubił dyskutować i szanował swoją żonę, uważał, że nie ma bardziej gospodarnej kobiety we wsi, za co należało jej się jego dozgonne uwielbienie. Wiedział też, kiedy żartuje, i potrafił, jak zawsze dostosować się do sytuacji. - Jeśli byś raczyła uważniej słuchać powstałych tu wywodów, zamiast odgadywać kolejne konsystencje przygotowywanych przez siebie potraw – zaczął – zrozumiałabyś, że radzimy przez cały czas, non stop, można by powiedzieć. Uradziliśmy na przykład, że wszyscy jak tu siedzimy powinniśmy trzymać się razem i wspierać w tej trudnej chwili. A wspierać się potrafimy tak, jak nas życie pełne trudów nauczyło.
-Oj tak – westchnęła Mazikowa. Czuła już, że dziwnie szumi jej pod beretem, i że właściwie to wszyscy ci ludzie wokół nie są wcale tacy źli, jak jej się wydawało.
Ale jeszcze na tyle była trzeźwa, że zdawała sobie sprawę z tego, iż nie jest to jej naturalny stan.
Szatan, szatan wódką ją skusił, a ona, abstynentka, dała się wciągnąć jak małe dziecko w bagno.
Siedziała więc targana sprzecznościami, nie chciała wychodzić sama w mokry zmierzch ale wiedziała, że zostając w garażu popełni wiele grzechów naraz, z grzechem pijaństwa na czele.
Jednak kiedy Tomasz zaczął mówić tym swoim miękkim, głębokim basem, i tak pewnie i dobrze – postanowiła, że zostaje, trudno, najwyżej wyspowiada się ze wszystkiego, bądź co bądź sytuacja była niecodzienna i wyjątkowa.
A ona była wstawiona i nie mogła roztrząsać w tym momencie zawiłych, teologicznych kwestii.
- To się po prostu nie godzi – postanowiła już nieco spokojniejsza o los swojej i tak grzesznej duszy.
- Wspieramy się dobrym słowem oraz rozgrzewającym jadłem i napojem – kontynuował Tomasz unosząc w górę dłoń z napełnionym kieliszkiem. - Wspieramy się również własną obecnością, na co dzień bowiem mijamy się zajęci własnymi sprawami i nie mamy dla siebie czasu. Dopiero klęska, ogólna katastrofa sprawia, że zasiadamy przy jednym stole i zaczynamy widzieć w sobie braci. Braci w nieszczęściu.
Co nie jest dobre, ale lepszy rydz niż nic – zakończył swój wywód wypijając zawartość kieliszka.
Za jego przykładem poszli również inni.
-Dobrze gadasz, Tomaszu – odezwał się Godyń, wyciągając z kieszeni kurtki paczkę papierosów i zapalił jednego.
Lubił tego ekscentrycznego sąsiada.
Na początku, kilkanaście lat temu, kiedy Tomasz dopiero przybył do wsi i wynajął u Grażyny pokój, by móc pracować przy wyrębie w lesie, wszyscy przyglądali mu się uważnie.
Małomówny był i zamyślony jakiś.
Dziwny taki, rzeczy prawie żadnych ze sobą nie przywiózł i nie chciał powiedzieć, skąd przybył. Mówił, że z południa, i że nie chce tam wracać, bo tu odnalazł sens wszystkiego. Ludzie się najpierw w głowę pukali: sens wszystkiego? W Chruślakach? Gdzie on go znalazł? Pośmiali się, że pewnie pod Grażynową pierzyną, co na początku wcale nie było prawdą. Godyń znał dobrze Grażynę i wiedział, że to nie taka kobieta, o nie.
Ale z czasem wszyscy we wsi do Tomasza się przekonali. Przyzwyczaili się również do jego przydługich i mądrych wypowiedzi,zaczęli go szanować. Pracowity był i nie dał złego słowa o Grażynie powiedzieć.
Żeby zamknąć ludziom gęby, ożenił się z nią i wtedy już na dobre wtopił się w Chruślaki.
Dlatego też zasługiwał na szacunek Godynia, który tu się urodził i tu zamierzał umrzeć.
Zasługiwał też dlatego, że niejedną flaszkę razem opróżnili, a to za sprawą wspólnego hobby – łowienia ryb. Dobrze im się razem łowiło, bo czasem i przez pięć godzin żaden gęby nie otwierał na darmo. A dziś ciężko o takich mądrych ludzi, co to nie gadają, tylko myślą, jak jest taka potrzeba.
Godyń zaciągnął się z przyjemnością papierosem i wypuścił dym, który uniósł się nad stołem i zachmurzył na moment światło.
Żarówka umieszczona w kremowym, emaliowanym kloszu z poobijanymi brzegami zasyczała przeciągle i zgasła nagle.
Pomieszczenie spowiła ciemność coraz mocniej zaznaczającego się zmierzchu.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Estima · dnia 07.03.2011 20:39 · Czytań: 852 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
zawsze dnia 07.03.2011 20:40
Miałam dylemat co do tego tekstu. Przede wszystkim szwankuje zapis, jakbyś pokłóciła się ze spacją i dlatego zabrakło jej po znakach interpunkcyjnych.
Krzysztof Suchomski dnia 07.03.2011 22:54
Nadal czytam z zainteresowaniem. I ponownie w odbiorze tekstu przeszkadza kiepskie sformatowanie. Nie wiem, dlaczego w sporych fragmentach tekst rozsypuje się na pojedyncze zdania. Koniecznie zrób porządek ze spacjami, bo taki zapis wygląda niechlujnie. Funkcja EDYTUJ pod Twoim tekstem nie jest ozdobnikiem - służy do pracy nad tekstem już po jego wklejeniu.
Pozdrawiam.
Estima dnia 08.03.2011 13:05
@#$%^.
Toż specjalnie siedziałam i spacje usuwałam, bo mi ktoś zwrócił uwagę, że po przecinku daję spację niepotrzebnie.
:confused:
Edytuję, edytuję , sprawdzam zawsze kilka razy przed wysłaniem, ale często i dużo jeszcze do poprawki zostaje, proszę o wyrozumiałość i zwracanie uwagi cierpliwe.
zawsze dnia 08.03.2011 13:23
Przed przecinkiem spacja jest zbędna, wręcz niepożądana, a po - musi być. Bodajże tylko myślniki oddzielamy spacjami z obu stron.
Estima dnia 08.03.2011 13:26
Tak myślałam, tego nawet byłam pewna, ale, że z interpunkcją jestem na bakier pomyślałam, że się pomyliłam jak zwykle i nie mam racji. Dziękuję zawsze za usystematyzowanie. Pozdrawiam:)
Wasinka dnia 09.03.2011 18:47
Powoli poznajemy bohaterów, na różny sposób wprowadzasz informacje o nich. Czyta się nadal sympatycznie, opowieść nie nuży.

Sugestie:

najadł się, napił, a teraz pali sobie papierosa patrząc na drzewa. /
Rozmyślał tak patrząc przed siebie i nie usłyszał nawet kiedy obok stanęła Jagna. / powiedziała cicho nie patrząc na niego

się czerwieni, szybko więc zaciągnął się - powtórzone "się" nieco wpada na siebie

kępka siwych włosów, pomalowanych na fioletowo - zatrzymało mi się podczas czytania, gdyż jeśli fioletowe, to jednak nie siwe; wiem, o co chodzi, ale chyba jednak lepiej inaczej to byłoby zaznaczyć

nie jedną flaszkę - niejedną

otwierał bez potrzeby / jak jest taka potrzeba - jeśli to powtórzenie jest celowe, to mi jednak (subiektywnie) nie widzi się jako takie


godyń zaciągną się - zaciągnął

Interpunkcja nieco pląsa, wpadnę więc następym razem pod kątem interpunkcyjnym, jeśli masz ochotę ;-)

Pozdrawiam wieczornie.
Estima dnia 10.03.2011 07:45
Wasinko pięknie dziękuję i oczywiście będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc, zdaję sobie sprawę z własnych słabych punktów i dlatego, jest to dla mnie bardzo miłe, kiedy ktoś ot tak, sam z siebie zechce pomóc:) Pozdrawiam:)
Wasinka dnia 10.03.2011 10:23
A zatem:

Adaś czuł (,) jak alkohol spowalnia mu ruchy (,)

ptaki milczały (,) a ludzie pochowali się

raz jest dobrze (,) a raz źle

pali sobie papierosa (,) patrząc na drzewa

Rozmyślał tak (,) spoglądając przed siebie (,) i nie usłyszał nawet (,) kiedy obok stanęła Jagna.

powiedziała cicho (,) nie patrząc na niego

każdy we wsi tak mówił. / Mało mówiła - jeszcze powtórzenie się wkradło kolejne

Bo kiedy nie wiadomo (,) co kto

A wyobraźnia (,) na równi z głupotą (,) nie zna

jak deszcz i jak zioła letnim wieczorem. / Jagna jakby - jak/jakby wpada na siebie brzmieniowo

uśmiechnęła się lekko (,) ukazując przy tym

które (,) nieco już sobie podpiwszy (,) postanowiły

że wyraźnie były siwe, były - zrobiło Ci się niezgrabne powtórzenie "były"

jak wyuczoną lekcję (,) patrząc przed siebie

Jak mam nie liczyć (,) jak sklep prowadzę!

Ja jestem biznesmemką (,) ty stary berecie - bisnesmenka celowo z literówką zapewne?

Cichoo (,) baby!! - i dodałabym trzeci wykrzyknik, dwa dziwnie wyglądają

że jak się rozpędzi (,) to ciężko

ręce na piersi (,) przybierając obrażone miny

odezwał się Tomasz (,) otwierając kolejną butelkę

żeby uradzić (,) co dalej, a nie wypominać sobie przywary, nikt z nas (,) kochani (,) nie jest doskonały

Na razie pierwsza cząstka.
Spacje robią Ci też psikusy, a i enterów za dużo. Dzielą tekst niepotrzebnie, zabierając ciągłość.
I zwróć uwagę na niepotrzebne (niecelowe) powtórzenia, które wypisałam powyżej i w poprzednim komentarzu (i ogólnie).

Pozdrawiam słonecznie.
Wasinka dnia 11.03.2011 11:26
powoli (,) acz nieubłaganie (,) zaczynał

powoli acz nieubłaganie / i powoli ale z jakąś - czy to celowe powtórzenie?

Woda chlupotała wokół, i powoli ale - przecinek trzeba przesunąć: Woda chlupotała wokół i powoli, ale

siedzieli skupieni przy stole oświetlonym teraz dużą lampą podwieszoną pod blachą sufitu - tutaj bym pogrzebała, bo zdanie rozmyte jakoś (wiem, wiem, powódź i deszcz, więc rozmyte, ale... ;-) )

mówiła (,) popijając coca-colę ze starej literatki (,) będącej

mówiąc to (,) puściła oko do Tomasza (,) bawiąc się dobrze (masz powtórzenie z poprzednim zdaniem: mówiła/mówiąc; poza tym jej wypowiedź dałabym w jednym akapicie)

wiedziała bowiem (,) jak i wszyscy tu zgromadzeni

raz bardziej (,) raz mniej

wyroki boskie (,) a człowiek nie

podjął wyzwanie (,) drapiąc się powoli

Wiedział też (,) kiedy żartuje (,) i potrafił, jak zawsze (,) dostosować się do sytuacji

słuchać powstałych tu wywodów (,) zamiast

wszyscy (,) jak tu siedzimy (,) powinniśmy

trzymać się razem i wspierać się w tej trudnej chwili - drugie 'się" do wyrzucenia

nie są wcale tacy źli (,) jak jej

sama w mokry zmierzch (,) ale wiedziała, że zostając w garażu (,) popełni

i tak pewnie (,) i dobrze - może zamiast "dobrze", dać "mądrze"?

kontynuował Tomasz (,) unosząc w górę dłoń

na co dzień bowiem, mijamy się - przecinek niepotrzebny

zakończył swój wywód (,) wypijając zawartość kieliszka (ta końcówka wypowiedzi powinna być z resztą, a nie od nowego akapitu)

odezwał się Godyń (,) wyciągając z kieszeni kurtki paczkę papierosów

nie chciał powiedzieć (,) skąd przybył

Żeby zamknąć ludziom gęby (,) ożenił się

co to nie gadają (,) tylko myślą (,) jak jest

To tymczasem tyle. Na razie chyba wszystkich poprawek nie zrobiłaś, ale wybierz te, z którymi się zgadzasz.
Cóż, o powtórzeniach, spacjach, enterach już pisałam, więc to już wiesz. Aha, staraj się unikać wciąż takich samych konstrukcji zdania (chyba że to celowe), np. używając często pod rząd imiesłowów przysłówkowych z -ąc (przy tej okazji napomknę, że wtedy trzeba myśleć o przecinku ;-)). Czasem masz też w nadmiarze "ustawione" w jednym zdaniu imiesłowy przymiotnikowe. Ale to może być subiektywne wrażenie.
To tylko uwagi techniczne, dla szlifowania warsztatu, jednak ogólnie masz lekki styl i potrafisz stworzyć klimat opisywanego obrazu, a to podstawowe umiejętności, które nie każdy wszak posiada.

Pozdrawiam z uśmiechem.
Estima dnia 14.03.2011 10:50
Estima dnia 14.03.2011 13:10
Poprawiłam:) Co do enterów, no mam problem lekki techniczny, bo u mnie w komputerze, jest ładnie wszystko, a gdy kopiuję tekst tutaj, nie wklejają się np. myślniki, i muszę je wpisywać ręcznie, co często zmienia układ zdań. Poza tym u siebie mam tekst ułożony inaczej niż tu, po wklejeniu. Nie wiem z czego to może wynikać, dlatego staram się poprawiać na bieżąco, już z pozycji "online".
Pozdrawiam jeszcze raz Wasinko i dziękuję za cierpliwość, a co do przecinków - chyba w tym życiu nie uda mi się opanować tej trudnej sztuki, niemniej, będę się starała:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
wolnyduch
23/05/2022 23:23
Re: Tetu No to się cieszę, że nie nalegasz na zmianę,… »
Florian Konrad
23/05/2022 22:55
Dziękuję i również jak najserdeczniej pozdrawiam! »
tetu
23/05/2022 22:31
Twój lekki, zwiewny utwór, przypomniał mi wiersz Teofila… »
tetu
23/05/2022 22:16
Wolnyduszku, ale ja niczego nie sugerowałam z tytułem, ani… »
Lilah
23/05/2022 21:49
Ano, taki tasiemiec mi wyszedł. Dziękuję, wolnyduchu.… »
JOLA S.
23/05/2022 21:08
Witaj Owsianko, czyta się z przyjemnością. Napisane oczami… »
wolnyduch
23/05/2022 21:02
Bardzo obrazowe pisanie, wręcz malarskie. Co do czerniny,… »
wolnyduch
23/05/2022 20:42
Ponoć są takie osoby, które potrafią dokładnie opisać… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas