Specjalista ds. przeprowadzek - Adela
Proza » Długie Opowiadania » Specjalista ds. przeprowadzek
A A A
Graca żuje gumę, napinając mięśnie twarzy. Siedzę naprzeciwko niego, przechylam kubek z zimną kawą, uśmiechając się w sposób, za który Ala - jego dziewczyna, wysłałaby mnie pierwszym samolotem do Katowic albo i jeszcze dalej. Graca to jedyny znany mi przypadek mieszkańca wschodniej Polski, który zresocjalizował się w Irlandii. Rozmowy z nim przypłacam ogólną awersją żeńskiej części naszej paczki; zostałam przeklęta przez czarownice i nie mogę już pożyczyć prostownicy do włosów ani od Ali, ani od Sabiny, ale mam to głęboko gdzieś. Jeśli nie umieją odróżnić koleżeństwa od flirtowania - to ich problem. Kupię prostownicę i sprawa będzie zamknięta. Przynajmniej z mojej strony.

Słowo daję, niektóre kobiety zadziwiają nie mniej niż ogólnoświatowa polityka. Na szczęście Graca nie jest pantoflarzem. Zresztą, od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego wybrał Alę - filigranową i nijaką pieguskę. Mógł mieć Sabinę, której biust jest niezaprzeczalnym dowodem na istnienie Boga, lub Dagmarę - artystkę z dyplomem, albo mnie (chcąc nie chcąc, muszę przyznać, że kiedyś miałam na niego chrapkę).
W każdym razie, świat według Gracy jest nieodgadniony i tajemniczy, wolę nie wnikać, bo mogłoby się okazać, że Graca jest tak samo bez wyrazu i pazura, jak Ala.

Patrzy na mnie dziwnie. Prosto w oczy i wnikliwie. Nie jest to dobry znak. Nie wytrzymuję napięcia, nie znoszę niepewności, zagadkowych spojrzeń.
- Graca, co jest?
- Nic... Coś mi się przypomniało.
- A co? - Dlaczego mężczyzn zawsze trzeba pytać co najmniej dwa razy! Litości, nie zamierzam domyślać się, co poeta miał na myśli. Niech mówi lub zamilknie na wieki!
- Kiedy byłem w wojsku, nie piłem alkoholu przez dwa tygodnie. Gdy dostałem drgawek, zostałem wysłany do izolatki. Długo spałem, a po przebudzeniu podobno majaczyłem. O tym, że trafiłem do Toszka, dowiedziałem się podczas pory obiadowej dzięki napisowi na talerzu: "Toszek. Szpital psychiatryczny".
- Nieźle, Graca, nieźle - cedzę przez zęby tonem przygany. A więc to nic poważnego. Graca tylko wspomina stare, smutne czasy, do których z pewnością nie chce wrócić. - Podróże Pana Kleksa, w porównaniu z twoimi, to pikuś - mówię rozweselona.
- No tak, zabawiłem tu i ówdzie, ale myślę, że podczas tych rozjazdów piłem mniej niż ty teraz.
- Że co? - Czerwienię się, czuję to.

Dlaczego on to mówi? Kto mu pozwolił ciąć na kawałki mój zmęczony mózg, rzucać na rozgrzaną patelnię, podsmażając na "well done"?!
- Celina, twarda z ciebie sztuka i uparta.
- Graca, nie próbuj być psychologiem, bo to nie jest twój wyuczony zawód - ucinam, chowając paczkę papierosów do kieszeni. Czas na ewakuację. Nikt nie będzie majstrował przy pułapce, w którą wpadłam.
Co on sobie wyobraża! Jeśli nadal będzie mnie denerwował, postraszę go browarem. Na pewno skuli się jak diabeł na widok święconej wody.
Twarda sztuka. Akurat! O kobietach to wie tyle, ile stary góral o sztormie na morzu. Nie zamierzam informować pseudo-bawidamka o tym, że jestem słaba, zagubiona i pragnę miłości. Zamykam się w pokoju i włączam płytę Nosowskiej.

Uciekać, wyjechać, zmienić: kraj, środowisko, pracę, kolor włosów, dietę, nawyki pitne. Przeprowadzki to mój styl na życie i nie ukrywam, że przemieszczam się z klasą. Najpierw do kilku worków wrzucam wszystkie rzeczy, których nie będę mogła wziąć w kolejną podróż. Ubieram strój świętego Mikołaja i na chybił-trafił rozdaję znajomym prezenty. Józek czy Dominik dostaje proszek do prania, Jadzia lub Aneta - wieszaki i nocną lampkę, Olga - plastikowe pudełeczka do przechowywania żywności w lodówce, Lucek - słomkowy kapelusz. Następnie, z wiatrem we włosach, biegam po mieście: kupuję kiczowate pamiątki, likwiduję konto w banku, reguluję płatności, składam papiery o zwrot podatku. Po załatwieniu formalnych spraw, związanych z tymczasowością, organizuję pożegnalną imprezę, nie zapraszając żadnych wiedźm i histeryczek. Na moim party są obecni goście, którzy mają równo pod sufitem i umieją śmiać się z siebie, czyli - w znacznej części - panowie w sile wieku.
Roztrzęsiona z powodu braku snu, sprzątam pokój "na glanc". Dopinam wypełnioną po brzegi walizkę i wyjeżdżam w znane lub nieznane, a zmartwienia likwiduję jednym prostym zaklęciem Scarlett O’Hary: "Nie chcę o tym teraz myśleć. Pomyślę o tym jutro".

Jutro. Tym razem – przystanek: Polska.
Nie zmieniło się tutaj nic, oprócz rządu. Ten kraj mógłby być niesamowicie piękny, gdyby odremontowano stare kamienice i nie zaśmiecano lasów.
Pani w urzędzie pracy zrobiła mi darmowy test na inteligencję w niecałe pięć minut. Na pewno w swoim asocjalnym mózgu zapisała, że balansuję na granicy debilizmu i idiotyzmu, bo przecież tylko tępak może być przekonany o tym, że w Polsce na "Dzień dobry" ktoś zaproponuje pracę za sześć tysięcy złotych miesięcznie.
"Kto by się przejmował panią Krysią z urzędu" - myślę. Nie chciałabym być w jej skórze: tłustej i zaniedbanej, a w okolicach ust - owłosionej.
Będę dzielna, wojownicza, wszechwiedząca, a przede wszystkim - błyskotliwa.
I na tę podobiznę kreuję CV.
"Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba", klikam "Wyślij" chyba ze sto razy. Na kolanach będą prosić, abym zaszczyciła ich firmę.
Mija miesiąc. Jeden, drugi i trzeci.

Bezrobocia bałam się bardziej niż ministerstwo zdrowia ptasiej grypy. Tymczasem, w trakcie paromiesięcznych wakacji, odkopuję stare znajomości, nieprzeczytane książki i zgubiony w pośpiechu spokój, dzięki któremu, podczas kilku kwalifikacyjnych rozmów na stanowisko "X" lub "Y", błyszczę, mieniąc się kolorami profesjonalizmu i pozytywnej energii. Na próżno. Potencjalni szefowie nie potrafią rozmawiać. Przynajmniej nie w językach, które znam.
"Kto by się przejmował łysym panem Kaziem czy Ludwikiem" - myślę, a że przeżyłam mniej więcej tyle porażek, ile Dziki Zachód strzelanin, nie poddaję się, bo żaden upadek nie robi już na mnie wrażenia. Na poczekaniu wymyślam genialny plan założenia firmy ds. przeprowadzek. Kto, jak nie ja, zna się na tym lepiej! Ustalenie terminu wyjazdu, zakup biletów za połowę ceny, sporządzenie listy potrzebnych rzeczy oraz organizacja bankietu powitalnego bądź pożegnalnego. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to przeprowadzę całą Polskę - do Kanady, Australii, Holandii, na Wyspy Dziewicze.
Drżyj, ZUS-ie, bo twój koniec jest bliski.



Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Adela · dnia 29.04.2011 20:14 · Czytań: 1140 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 23
Komentarze
julanda dnia 29.04.2011 20:52
Trafiło mi się pierwsze z listy, bo na górze, a założyłam skorzystać z lektury (obowiązkowo). Z przyjemnością przebrnęłam i dobrnęłam do ostatniej kropki, a u mnie to niełatwe, wiercę się bowiem, przy telewizorze, chociażby, zostawić mnie, to chyba tylko na łańcuchu, każdy film po pięciu minutach żyje właśnym życiem, a moje myśli swoim. Wytrzymałam z Twoimi myślami do końca, chociaż mam wrażenie, że za nagle zmieniałam miejsca, powiedzmy, że to była szybka podróż samolotem. Ale ciekawe, szkoda, że do bólu realne, na fanrazję stawiam jedynie w dziesięciu procentach, mniej więcej w okolicy opisu przeprowadzek.
Miło pozdrawiam Adelko, zamierzam Cię czytywać, niechby tylko było na wierzchu i przed weekendem. ;)
Wasinka dnia 30.04.2011 01:26
Ależ mi się przyjemniutko smyknęło przez Twoje opowiadanie, Adelo. Bohaterka ma, jak widać, poczucie humoru, przyprawione obsesją ucieczek-przeprowadzek, co w sumie wyjdzie jej chyba ostatecznie na dobre ;)
Dzisiaj już zmykam, ale zajrzę jeszcze.
A czy to zalążek czegoś większego, czy takie luźne wspomnienie bez kontynuacji pisanej? Bo szczerze przyznam, że poczytałabym sobie więcej...

Pozdrowienia w księżycowym blasku wykąpane :)
Alan Raven dnia 30.04.2011 06:49
Bardzo podoba mi się twój styl pisania... widać w nim doświadczenie oraz konsekwencję. Wiesz o czym pisać i jak pisać :). Ja mogę tylko gratulować. Jednak zmęczyły mnie te wstawki polityczne, ale tylko i wyłącznie z tego powodu, że polityka w ogóle mnie wkurza i męczy. Całość rewelacyjna, a bohaterka doskonale przedstawiona. Miłego :).
Adela dnia 30.04.2011 10:52
Julando piszesz, że jesteś typem czytelnika - wiercipiętka:) Tym bardziej mi miło, że odwiedziłaś mnie i przeczytałaś:) A jesli chodzi o szybką podróż samolotem - to super, czyli specjalista jest profesjonalistą i potrafi przeprowadzać (przemieszczać) ludzi:).
Pozdrawiam, A.

Wasinko bardzo dziękuję za wizytę i miłe słowo. Specjalista to luźna opowiastka. Planuję pisać Opowiastki luźne, okrągłe i podłużne. Chciałabym, aby były wesoło-smutne, no ale nie wiem, czy to wyjdzie i czy je w ogóle napiszę:)Aha, a nie rzuciły Ci się w oczy jakieś przecineczki lub "naciągany" styl?
Pozdrawiam, A.

Alan, cieszę się, że mnie odwiedziłeś i że bohaterka przypadła ci do gustu. Trochę nie wiem jak rozumieć wstawki polityczne. Hmm...
Pozdrawiam, A.
Miladora dnia 01.05.2011 14:39
Bardzo dobre opowiadani. Lekkie i z poczuciem humoru, a jednocześnie życiowe, Adelko. ;)
Nie czytałam komentarzy wcześniej, więc nie wiedziałam, czy coś Ci wypunktowano. Widzę, że nie.
Masz hopsające przecinki, przede wszystkim, a to wpadło mi w oczy:

- Napewno w swoim – na pewno
- I na tą podobiznę – tę

Co do stylu, to specjalnie bym się nie przyczepiała. Ot, drobiazgi typu:

- nie piłem alkoholu dwa tygodnie. - przez dwa tygodnie, w innym kontekście także od dwóch tygodni.

Pozdrawiam - przecinki sprawdź, ale pewnie Wasinka wpadnie jeszcze, więc się nie wcinam. ;)
Adela dnia 01.05.2011 17:12
Miladoro, cieszę się, że mnie odwiedziłaś i dziękuję za miłe słowa i uwagi - już poprawione:). Tak, przecinki to moja pięta achillesowa:) Ja idę w swoją stronę, a one w swoją. Oj, nielada to sztuka je opanować. Nie mają za grosz dyscypliny.
Pozdrawiam niedzielnie,
Adela
Miladora dnia 01.05.2011 17:23
Jeżeli Wasinka nie zdąży, to wpadnę ze swoim Mopem. ;)
Buźka.
Olowiany Zolnierzyk dnia 01.05.2011 19:40 Ocena: Bardzo dobre
tekst pomimo błędów jest napisany bardzo dobrze. Widać w nim koncepcję i płynny przekaz - odzwierciedlony, a może wypływający z logicznego myslenia.

Fascynuje mnie świeżość i styl Twojego opowiadania.
Adela dnia 01.05.2011 20:15
Droga Miladorko, będę wdzięczna za każde wskazówki. No zobaczymy, może Wasinka wpadnie z wizytą. Zazdroszę Wam tych wyspecjalizowanych Mopów. Też bym taki chciała posiadać na stanie:)
Pozdrawiam,
A.

Olowiany Zolnierzyku, dziękuję za ciepłe słowa. Niezbyt często mnie odwiedzasz, więc tym bardziej wielkie dzięki.
A jeśli chodzi o błędy: interpunkcja to wiem, jestem tego świadoma, ale jak wiadomo - sama świadomość jeszcze nie czyni człowieka mądrym. Wkradł się i chochlik ortograficzny, ale już go zlikwidowałam - mam nadzieję, że bezboleśnie. Może jeszcze coś więcej Ci się rzuciło w Twoje oczy (jak przypuszczam) z ołowiu:).
Pozdrawiam,
A.
Wasinka dnia 02.05.2011 13:25
Wpadnę, wpadnę, myślę, że uda się wieczorkiem...
Słonecznego dzionka :)



edyt.
Jestem zatem z sugestiami (pozwolisz, że nie tylko przecinkowymi...) :


Siedzę naprzeciwko niego - chyba zrezygnowałabym z zaimka

samolotem do Katowic, albo i jeszcze dalej - bez przecinka

Graca, to jedyny znany mi przypadek - przecinek zbędny

Rozmowy z nim przypłacam ogólną awersją żeńskiej części naszej paczki - tutaj dodałbym, do kogo ta awersja; wiem, że wynika z kontekstu, ale jakoś mi brakuje jednak, rozważ (bo mi się też narzuca, że to awersję ma bohaterka do czegoś i zdanie się gmatwa...)

Mam to głęboko gdzieś. - dorzuciłabym coś w stylu "jednak", "ale" itp., żeby tekst się "ciągnął" (to zdanie i następne zostawiłabym w poprzednim akapicie, czyli - jeśli dodasz "spinacz" typu "ale" itd., to fragmentu "Mam to głęboko gdzieś. Jeśli one nie umieją odróżnić koleżeństwa od flirtowania to ich problem. Kupię prostownicę i sprawa będzie zamknięta. Przynajmniej z mojej strony." - nie dawałabym w osobnym akapicie)

Jeśli one nie umieją odróżnić koleżeństwa od flirtowania (-) to ich problem - oprócz myślnika zastanawiam się nad "to", bo w poprzednim zdaniu także je masz; wyrzuciłabym też "one"

kobiety zadziwiają nie mniej, niż ogólnoświatowa - przecinek niepotrzebny

Graca jest tak samo bez wyrazu i pazura (,) jak Ala.

jest tak samo bez wyrazu i pazura (,) jak Ala. / Patrzy na mnie jakoś tak dziwnie - wpadło mi na siebie owo "tak", można pierwsze wyrzucić

nie zamierzam domyślać się (,) co poeta miał na myśli

Nieźle (,) Graca, nieźle

"Podróże Pana Kleksa" (,) w porównaniu z twoimi (,) to pikuś – mówię rozweselona. - jestem zwolenniczką zapisywania tytułów kursywą, więc tak proponuję (ale to nie reguła, zależy czasem też od wydawnictwa); ponadto tę wypowiedź zostawiałabym jako ciąg poprzednie, bo mówi ta sama osoba, a więc:
- Nieźle Graca, nieźle - cedzę przez zęby tonem przygany. A więc to nic poważnego. Graca tylko wspomina stare, smutne czasy, do których z pewnością nie chce wrócić. - Podróże Pana Kleksa, w porównaniu z twoimi, to pikuś – mówię rozweselona.

piłem mniej, niż ty teraz. - wyrzuciłabym przecinek

Że co? – (C)zerwienię się, czuję to.

Graca (,) nie próbuj być psychologiem

Najpierw, do kilku worków wrzucam - bez przecinka

Ubieram strój świętego Mikołaja i rozdaję znajomym, na chybił trafił, prezenty - myślę sobie, że zmieniłabym szyk; bez przecinków i z dywizem w chybił-trafił (Ubieram strój świętego Mikołaja i na chybił-trafił rozdaję znajomym prezenty - chyba płynniej będzie)

Roztrzęsiona z powodu braku snu (,) sprzątam pokój „na glanc”

likwiduję jednym prostym zaklęciem Scarlett O’Hary:
„Nie chcę o tym teraz myśleć. Pomyślę o tym jutro". / - dałabym cytat zaraz po dwukropku

Tym razem - przystanek ( : ) Polska.

ktoś zaproponuje mu pracę za sześć tysięcy złotych miesięcznie. - zrezygnowałabym z "mu"

a przede wszystkim (-) błyskotliwa.

"Biedroneczko (,) leć do nieba, przynieś

klikam "Wyślij", chyba ze sto razy - przecinek niepotrzebny

i, zgubiony w pośpiechu, spokój - zrezygnowałabym z tych dwóch przecinków

Kto (,) jak nie ja, zna się

bankietu przywitalnego, bądź pożegnalnego. - bez przecinka (i może jednak "powitalnego"?)

Drżyj (,) ZUS-ie, bo twój

O, na razie tyleż...
Aha, czasem mam wrażenie, że od czwartego akapitu czasem masz przypadkowe entery.

Lubię tę Twoją bohaterkę. Dlatego pytałam, czy będzie kontynuacja, że z chęcią przyzwyczajam się do Twoich postaci.
A ta "tutejsza" - bardzo "swojska", z energią, wiarygodna, dobrze "stworzona".
Jak już pisałam - czytałam z przyjemnością, bo styl masz lekki, zgrabnie dopasowany do bohaterki.

Pozdrawiam z mrugającym już z daleka księżycem :)

Usunięty dnia 02.05.2011 20:44
Lubię Twoją bohaterkę. Błyskotliwa, z poczuciem humoru. Zgrabnie napisane, lekko sie czyta. Pewien zgrzyt stanowi to, że z wątku męsko-damskiego przeskakujesz na problem bezrobocia i powiązanie jest bardzo luźne. Określiłabym tekst jako swobodne rozważania na różne tematy, które można by wpleść w "długie opowiadanie".
Adela dnia 02.05.2011 22:45
Droga Wasinko, nie wiem jak Ci dziękować za uwagi:) Kłaniam się i oczywiście poprawię (pewnie jutro, bo dziś już nie czuję się na siłach):). Bardzo sobie cenię Twoje profesjonalne wskazówki i bardzo dziękuję za czas poświęcony mojemu testowi. Sugestie "nieprzecinkowe" są super:)
Pozdrawiam sennie i kłaniam się serdecznie,
A.

Blaszko, jak miło, że mnie odwiedziłaś. Cieszę się, że bohaterka jest dla Ciebie ok:). Przeskoki w sumie są zamierzone. Chciałabym pisać takie właśnie historie: luźne, trochę śmieszne, trochę życiowe i czasami smutne. Życie kojarzy mi się z ruchem: ludzkich myśli i sytuacji. Opowiadania - krótkie formy literackie są dosyć wygodną foremką, aby móc ów "życiowy kalejdoskop" do niej włożyć.
Pozdrawiam,
A.
Adela dnia 03.05.2011 13:02
Wasinko, poprawione. Muszę się jeszcze zastanowić nad jedną Twoją uwagą, dotyczącą zdania:
Rozmowy z nim przypłacam ogólną awersją żeńskiej części naszej paczki...
Narazie nic nie przychodzi mi do głowy.
Pozdrawiam serdecznie,
A.
Bardzki dnia 03.05.2011 17:36
Całkowicie zgadzam się z Ołowianym. Tekst jest bardzo dobrze przemyślany. Lubię gdy autor tworzy w opowiadaniu pewien element np. w tym przypadku przeprowadzkę, by pod koniec użyć ją do końcowej konkluzji. W opowiadaniu wyczuwa się gorzka ironię na otaczająca nas rzeczywistość.
Adela dnia 03.05.2011 18:47
Bardzki, długo nie widziałam Twoich rogów:) Bardzo mi miło. Mam nadzieję, że ta ironia nie jest zbyt gorzka, bo i chciałam troszeczkę czytelnika połechtać humorem:) Mam nadzieję, że się udało.
Pozdrawiam,
A.
Usunięty dnia 05.05.2011 13:56 Ocena: Świetne!
W Twoich tekstach, teraz na to wpadłam, bo jestem jak mój żółw, błyskawiczna w skojarzeniach:uhoh:, urzeka mnie klimat. Wprowadzasz czytelnika w swój świat od pierwszego zdania. Niby jestem tu i teraz, a jednak przebywam w zupełnie innym miejscu i w innym czasie :yes:. Tekst jest gorzki, ale znalazłam w nim kroplę słodyczy :sourgrapes:, polaną dobrym sosem humoru. I to daje nadzieję, że będzie lepiej - tam i w przyszłości :D. Przedstawiłaś pewnego rodzaju perpetum mobile ucieczek z miejsc, gdzie jesteśmy, złudną nadzieję, że tam, w innych stronach, będzie inaczej :confused:. A przecież wszędzie są tacy sami ludzie, te same problemy, tylko tło krajobrazu i architektury się zmienia. Ale to nie one rodzą naszą frustrację. Ale ZUS - dzięki Ci kochana za to światło w tunelu emerytur i rent... :smilewinkgrin:

Pozdrawiam wietrznie choć gorąco B)
Adela dnia 05.05.2011 19:40
Amso, dziękuję za te komplementy, cała przyjemność po mojej stronie. Bardzo się cieszę, że tak odczytałaś ten tekst, bo właśnie takie ma przesłanie:)
Z ZUS-em damy radę:) Musimy! Nie mamy innego wyjścia:)
Pozdrawiam serdecznie,
A.
CelinaDolorose dnia 16.05.2011 15:52 Ocena: Bardzo dobre
Dałam poprowadzić się za rękę twojemu opowiadaniu.
Treść czytało mi się bardzo przyjemnie, forma jest także bez zarzutów z mojej strony.
Jednak bohaterka wyzwoliła we mnie kąśliwą falę irytacji.
Nie cierpię dziewczyn w typie pseudo- wyzwolonej-feministycznej-zbuntowanej-singielki-z-przerośniętym-ego-z-widokami-na-partnerów-swoich-koleżanek.
Takich, co to chcą być w realu jak bohaterki "Sex in the city"- tarzać się w hałdach z ciuchów i kasy, tylko z jakiegoś powodu zawsze mają pod górkę i wiatr wieje im w oczy.
Ja mam idealny pomysł na zrobienie kariery przez tą "panią" w pewnej wyspecjalizowanej profesji starej jak świat ;)
Ona przecież tak lubi towarzystwo dojrzałych mężczyzn w średnim wieku ;)
Przepraszam za te zgryźliwości pod jej adresem, ale nie mogłam się powstrzymać ;)
Adela dnia 17.05.2011 18:47
CelinaDolorose, dziękuję za lekturę. Twój komentarz zaskoczył mnie - pozytywnie. W sumie, nigdy nie wpadłabym na pomysł, aby bohaterkę usadowić w takich mentalnych klimatach, raczej chodziło mi o przedstawienie - ruchu, ludzkiego zagubienia i poszukiwania swojego miejsca na ziemi- symboliczne przeprowadzki, plus trochę humoru i relacji damsko-męskich, ale niewiążących się z najstarszym zawodem świata. Pokazujesz mi, jak wiele interpretacji jest możliwych, a ta Twoja jest naprawdę oryginalna (i nie piszę tego ironicznie). Dziękuję za szczerość.
Pozdrawiam,
A.
wodniczka dnia 20.05.2011 21:59 Ocena: Świetne!
Witaj

Wybrałam dobry tekst przed spaniem, chociaż wolę miniaturki ale obliczajac postanowiałam od początku, że wytrwam i nie żałuje. Lekkość pisania to Twój dar - błyskotliwie i z pomysłem. Nieprostą rzeczywistość opisałaś w taki sposób, że oprócz przemyśleń i głębszych refleksji pozwala na uśmiech:). Bo kto z nas ma łatwo - zawsze znajdzie się kłoda a za zakrętem pech zaciera ręce:).

Pozdrawiam serdecznie!:)
Adela dnia 20.05.2011 22:31
Wodniczko, dziękuję za odwiedziny i ciepłe słowo. Pięknie określiłaś życiowe trudności:
"zawsze znajdzie się kłoda a za zakrętem pech zaciera ręce".

również się pod tym podpisuję,
Pozdrawiam serdecznie,
A.
Edward Wolf dnia 28.06.2011 00:25
Zastanawia mnie jak to niektórzy autorzy robią. Ty jesteś jednym z nich. Chodzi mi o to że tekst jest taki dojrzały, prawdziwy, charaktrey są z krwi i kosci. dialogi naturalne, tak jak ludzie naprwadę rozmawiaja ale bez zbędnych pierdół. Czy receptą na to jest przeżyt trochę życia, dośiwadczyć róznych rzeczy. Cokolwek piszę moje charaktery są papierwe, często z papieru toaletowego i nawet nie mogą stać o własnych siłach, w najlepszym przypadku są z tektury. Podobaja się twoje porównania, są takie trafne i bez przesady. Emocjonalnie tekst jest też dobre. Generalnie nie lubię czytać tekstów w pierwszej osobie ale ten był śiwetny. Pozdrawiam.
Adela dnia 28.06.2011 14:09
Edwardzie, dziekuje za mile slowa. Zazwyczaj pisze w pierwszej osobie, bo tak mi najwygodniej, choc wiem, ze w sumie to dosyc popularne i jest to pojscie na latwizne. Trzymam kciuki za Twoje postaci.
Pozdrawiam,
A.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas