Zenek - Madziarra
Proza » Inne » Zenek
A A A
Jesteśmy tu sami, Zenek i ja. Zenek jest z reguły milczący i bardzo spokojny, choć czasami sprzedaje mi kopniaka. No to mu oddaję. To chyba oczywiste, nie? W ogóle to zawsze mnie kopie, kiedy nazywam go Zenkiem. Obrażalski. To taki nasz mały żarcik, a ten od razu focha strzela. Ponieważ Zenek milczy właściwie cały czas, chcę go rozruszać: nabijam się z niego że niemowa, że mu żaba wpadła do przełyku...a on daje mi do zrozumienia, że po prostu nie ma ochoty ze mną gadać i odwraca się tyłkiem.

Zenek jest filozofem, ciągle medytuje. Medytacja jest zen, stąd Zenek. Nie zna się na żartach. O, patrzcie go – oczy zamknięte, palce splecione jakby w trumnie leżał. Jaaaki sztywniak!

Czas coś przekąsić. Układam dłoń w pięść i walę w ścianę: „Halo! Jestem głodny!”. Karmią nas przez rurkę, wszystko konsystencji papki, ale da się przełknąć. Co dzisiaj na śniadanie? Czuję chlebek i biały ser. O, jest i pomidor. Dobra. Się zje. Nie będę wybrzydzał, nie jestem taki. Zenek też się podłącza. Ho ho, moi państwo, spust to on ma całkiem niezgorszy! Jego brzuch pęcznieje niczym wolno nadmuchiwany balonik. Zenek puszcza bąka i znowu wypina na mnie swoje cztery litery. No to uginam nogę w kolanie i prostuję. Ha! A masz! Mam dość gapienia się na twój tyłek!. Zenek wierzga w dzikiej furii, więc nie pozostaję mu dłużny. Przynajmniej coś się dzieje.

Jakiś cień pada na ścianę naszego więzienia. Zastygam przerażony, ale po chwili rozluźniam się czując napór po północnej stronie. Ciasno w tym ...hmm mieszkanku, ale robię fikołka i przysuwam głowę do ściany. Też napieram. No i tak się dotykamy – ja po swojej stronie, tamto coś po swojej. Nie powiem, że to nie jest miłe. Ba, powiem więcej – ja to uwielbiam! Od tego głaskania robi się tak fajnie, że zasypiam...

Budzi mnie śmiech. Dochodzi z zewnątrz. Nadstawiam ucha i przysłuchuję się wszystkim dźwiękom. Bardzo lubię muzykę. Czasami włączają nam raz szybką, raz wolną. O, na przykład teraz – fortepian, saksofon ...i relaksuje nas tak, że ja prawie zasypiam, a Zenek zaczyna ssać palca. Wygląda jak przygłup (wiem, bo filuję jednym okiem), ale odpuszczam mu i nawet nie nabijam się z niego.

Nie jestem durny, moi państwo. Wysnułem teorię, że ktokolwiek zamknął nas tutaj, nie jest jednak sadystą. Po pierwsze: karmią nas bardzo dobrze (choć dieta jest monotonna – głównie pomarańcze i lody). Do picia niestety tylko rumianek, po którym mam odruch wymiotny. Powstrzymuję się, rzecz jasna, bo chyba padlibyśmy jak muchy w tej ciasnocie. Oraz smrodzie. Czasami jak uda mi się namówić Zenka na małą rozróbę, to kopiemy w ścianę jak opętani – Zenek głową wali, oszołom – i wtedy dostajemy wodę. Ostatnio była nawet coca-cola! Opiliśmy się i puszczaliśmy bańki, ale było super! No i muzyka, jak mówiłem. Ci za ścianą słuchają jej niemal non stop. Przy „Bolero” robię się bojowy, natomiast Zenek zaczyna filozofować. Zauważyłem, że ona, ta zza ściany, lubi szybkie rytmy. Latino. I pośpiewać też lubi, a kiedy śpiewa, to podrzuca naszym beczko-więzieniem, więc fikamy do woli, aż do czkawki!

Nie zgadniecie, co lubię najbardziej. W życiu Romana nie zgadniecie. Dobra, powiem: ci za ścianą to straszni dowcipnisie. Najpierw powoli turlają naszą beczką tak trochę do przodu, trochę do tyłu. A potem coraz szybciej. Raz – dwa, raz – dwa. Akurat to nie jest fajne, bo od tego dostajemy kręćka, a Zenek szaleje. Aż do pewnego momentu. Najpierw jedna ze ścian zaczyna drgać i falować, jakby ktoś rzucił kamieniem w bęben. Rezonans taki. Rozumiecie? Fale zaczynają rozchodzić się wszędzie. Żebyście wiedzieli, jak to przyjemnie łaskocze! Zenek ma wtedy niezły ubaw – pewnie gdyby mógł, chichrałby w głos. Prawdę mówiąc cały czas jesteśmy cicho. Boimy się, że nas na przykład utopią, jeśli będziemy hałasować. Choć za kopanie w ścianę batów nie dostajemy.

Słowo daję, że Zenek mnie czasami do apopleksji doprowadza! Bo się łasi do tych zza ściany. Nie mówiłem, że granice naszego więzienia są miękkie i dość miłe w dotyku? Nie? Są. Dlatego jesteśmy jeszcze w jednym kawałku, nie pogruchotani od ciągłego wierzgania. Kiedy tamci napierają na nią, Zenek przysuwa głowę albo swój mały tyłek i tak się dotykają. Kiedy widzę go takiego rozkosznego, to zaraz daję mu kopa. Przecież mieliśmy razem tworzyć front przeciwko nim. A ten co? Zdrajca. Wtedy Zenek też mnie kopie. Naparzamy się równo, a tamci włączają nam muzykę. Reagge na przykład. Skubańcy wiedzą, że to lubię najbardziej. Teraz ja się podotykam z tamtymi. Sio Zenek! Głaszczą mnie a to po głowie, a to po łokciu, albo plecach. Jakie to fajne, zaraz zasnę. Ale zanim zamknę oczy sugeruję Zenkowi, że nie dam mu żyć, jak już nas stąd wypuszczą...

Spałem ho ho i trochę. Przeciągnąłem się. Ciasno jakoś. Nóg już od dawna nie możemy wyprostować na całą długość, jestem wygięty w chińskie osiem. Zenek patrzy na mnie dziwnie wypłoszony. Obydwaj czujemy, że coś jest nie tak. Za ścianą cisza. Taka niepokojąca. Chyba tamci gdzieś poszli. Albo umarli, co gorsza. Szturcham Zenka: „Ty, zostawili nas...jesteśmy sami !”. Ze strachu dostaję czkawki, Zenek zaczyna ssać kciuka. Domyślam się, że wyglądamy jak dwa debile, ale trudno. Prawie nie oddychamy. Dobrze, że nie jestem tu sam, bo padłbym trupem chyba. Jednak Zenek jest przydatny, chociaż tak mnie wkurza. Abyśmy tylko nie zeszli tu z gło...ałaaaa! Coś mnie dźgnęło! Nie jesteśmy tu sami. Hurra! Ale po co zaraz z tym prętem, co? Fikam, żeby zmienić pozycję i przyjrzeć się temu czemuś. No masz! Zniknęło. Z całej siły daję kopa Zenkowi, żeby wyrwać go z tego kciukowego letargu, więc Zenek też wierzga. Patrzymy w powiększającą się powoli szparę – ale tam widno! Nasza beczka pęka... Ratuuuuuunkuuuu! Nagle słyszę posapywanie i powtarzające się się jęki. Ktoś jest za ścianą. To ona! Nie zostawiła nas jednak, biednych owieczek. Załatajcie ścianę, bo jak nie to kaput. Zero życia dla mnie i Zenka. Coś napiera na nasze więzienie. Mocno. Ugniata nas jak ciasto. Macają Zenka po tyłku! Hej, ode mnie z daleka! Ałaa! Pchają nas, wszystko się trzęsie, faluje, rusza, ugina. Żadnego pola manewru. Zenek dotyka nosem ściany. Napiera na nią twarzą, a ja się tylko zastanawiam co pierwsze trzaśnie – ściana, czy jego nos. Serce mi staje z przerażenia, bo sprawdza się czarny scenariusz – membrana pęka, zostawiając nas bez powietrza. Nie chcę umierać! Jestem za młody. Chcę stąd wyjść! Po pierwsze: bo zaraz się uduszę. Po drugie: ktoś musi im nakopać za to wszystko, oprawcom jednym! Zenek sinieje. Otwór w ścianie jest coraz większy. Wydaje mi się, że tam jest więcej powietrza, więc daję Zenkowi kopa na rozpęd. Niemal słyszę, jak wszystko się drze, słyszę ten dźwięk prucia. Do moich oczu wpada światło. To boli! Zamykam je. Otwieram. Zamykam. A kiedy otwieram, widzę jak na czole i potylicy Zenka zaciskają się dwa pięciogłowe potwory. Ciągną go i ciało Zenka znika w otworze. Dość tego! Zenek, trzymaj się, nadchodzę z odsieczą! Zaraz im powiem do słuchu, zaraz im skopię tyłki, nawet tym potworom! ...I chwilę potem doznaję największej traumy w moim dotychczasowym życiu – słyszę krzyk, płacz i śmiech jednocześnie, a zaraz potem głos, który mówi:
- Ma pani córkę.
Aaaaaaaa!!! Zenek jest dziewczyną!

Ludzie trzymajcie mnie w dziesięciu! Prę przed siebie jak taran. Jednym okiem widzę te dwa pięciogłowe potwory, cuchną gumą i są całe czerwone. Dobra, wiem, to ręce. Wypadam z chlupotem, wściekły i przerażony. Ale im nagadam! Zaraz teraz, w tej sekundzie! Otwieram usta i...:
- Łaaa! Łaaaa! Łaaaaaaaa! - wrzeszczę, bo cholera, w tym świecie nie umiem mówić.
A macie! Chociaż was obsikam!
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Madziarra · dnia 02.05.2011 10:15 · Czytań: 1057 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 10
Komentarze
zajacanka dnia 02.05.2011 11:03
Witaj Madziarra,
niedawno byl na PP podobny tekst, dlatego twoj mnie nie zaskoczyl. Juz od trzeciego akapitu wiadomo o co chodzi. Ale plynnie napisane, lekko sie czyta.
Pozdrawiam

http://portal-pisarski.pl/readarticle.php?article_id=26961
Madziarra dnia 02.05.2011 16:08
zajacanka
Dzięki, że zajrzałaś, przeczytałaś ;)
Jestem tu od niedawna i nie zdążyłam zapoznać się ze wszystkimi opublikowanymi dotychczas tekstami. Jeśli był podobny, cóż...pewnie kilka osób myśli o tym samym ;)
Pozdrawiam.
Eferelin Rand dnia 02.05.2011 18:40
Sprawnie napisane opowiadanie i chociaż, jak już zauważyła zajacanka, pomysł nienowy, to czytało się przyjemnie. Przy puencie się uśmiechnąłem.

Pozdrawiam.
PawelP dnia 02.05.2011 18:56
Chyba lubisz takie trochę "udziwnione" teksty pisać. Dwa poprzednie w mojej subiektywnej ocenie lepsze. Ten też jest dobry, płynny, ale jakoś mi nie podszedł.
Pozdrawiam i czekam na czwarty :)
Jack the Nipper dnia 03.05.2011 12:53
Na ten temat już było wiele razy i nawet lepiej napisane. TU jest trochę mecząco, sztywno napisane i niezbyt dobrze zostal wykonany podział ról, kiedy do głosu dochodzi Zenek a kiedy nie Zenek.
Teks do przeczytania i zapomnienia, bo jest co najwyzej przeciętny.
Almari dnia 03.05.2011 14:37
Cytat:
nabijam się z niego(,) że niemowa


Cytat:
przełyku...a on daje mi do zrozumienia


~ Spacja po wielokropku i zapisałabym jednak wielką literą

Cytat:
tyłek!.


~ bez kropki

Cytat:
Ciasno w tym ...hmm mieszkanku


~ Ciasno w tym hmm... mieszkanku

Cytat:
saksofon ...i relaksuje nas tak


- po wielokropku jest spacja nigdy przed nim.

A mnie rozśmieszył twój tekst. Podobało mi się. Popracuj nad zapisem dialogów, bo jest mylący, podziel jakoś kwestię.

Pozdrawiam
Madziarra dnia 03.05.2011 14:53
Eferelin Rand :)
PawelP :)
Jack The Nipper :)
Dziękuję za przeczytanie i komentarze, nawet te mniej pochlebne :D
Jack The Nipper pisało mi się naprawdę lekko. Przykro mi, że widzisz w tym tekście "sztywność" bo chciałam jej uniknąć. Aha, Zenek nigdy nie dochodzi do głosu ;)
Almari :)
Dziękuję za cenne uwagi. Biorę je sobie do serca. Kiedyś naprawię wszystkie błędy, obiecuję :)
Wanda Szczypiorska dnia 03.05.2011 17:02
Trzeba czyta od końca i w takiej wersji bardzo pomysłowe
Elwira dnia 04.05.2011 09:37
Napisane nieźle, ale nie ma tu nic zachwycającego, zakasującego, nowego. Ot, tekst, jakich wiele już czytałam. Proponowałabym Ci poszukać oryginalniejszego pomysłu, no potrafisz składać zdania.
Pozdrawiam.
Madziarra dnia 04.05.2011 13:32
Wanda :)
Elwira :)
Dziękuję za opinie. Oryginalniejszy pomysł właśnie kiełkuje - oby plon był obfity ;) (o co mam zamiar się postarać)
Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
valeria
01/12/2022 00:05
Jestem po prostu taką romantyczką, ułatwiam sobie ten… »
TakaJedna
30/11/2022 21:48
Bagno ma, jeśli pamiętam dobrze, inną temperaturę zamarzania… »
Dobra Cobra
30/11/2022 21:35
Pytanie jest tylko jedno: skoro mróz i wszystko skute na… »
Zdzislaw
30/11/2022 09:28
Dobra Cobro, kiedy nadchodzi jakiś kryzys, to ludzie próbują… »
Yaro
30/11/2022 09:19
Dziękuję serdecznie,:) »
wolnyduch
29/11/2022 23:05
Witaj Valerko Te listki przypomniały mi nie tylko o lecie,… »
wolnyduch
29/11/2022 22:59
Znieczulica z pewnością nie jest dobrą towarzyszką dla… »
wolnyduch
29/11/2022 22:53
Msz, jeśli mamy szukać łez, to tylko tam, gdzie płyną łzy… »
wolnyduch
29/11/2022 22:47
Wymowny, mocny wiersz, niestety wynalazcy zbrodni są nadal… »
Kazjuno
29/11/2022 22:46
D.Urbańska, też Cię serdecznie pozdrawiam! Uieszyłem się z… »
wolnyduch
29/11/2022 22:44
Witaj Jarku Wiersz pełen optymizmu, z nadzieją w tle iż… »
wolnyduch
29/11/2022 22:35
Witaj Yaro/Jarku Tak, to teksty o reinkarnacji i o… »
wolnyduch
29/11/2022 22:31
Witaj al - szamanko Miło mi, że zadałaś sobie trud… »
Kazjuno
29/11/2022 22:31
Już w trakcie czytania, podobnie jak u komentujących… »
Dobra Cobra
29/11/2022 19:50
W swoich dziełach często hołdujesz powiedzeniu: ocalić od… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Monika2022
Wspierają nas