Czesław niemota cz.1 - mahuss
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Czesław niemota cz.1
A A A
Cz. 1

...Posłuchajcie zatem, zacni panowie! Czesław nie był zwyczajnym wioskowym przygłupkiem, jakich spotkać możecie w każdej wsi. O nie! Był niemotą szczególnym. Rzec można, czarną owcą wśród współczesnych mu wariatów. Min głupich, przesiadując na płocie, nie robił. Za dziewuchami nie biegał, w zamiarze klepnięcia w zad, bądź zadarcia spódnicy (co chętnie czynili na równi z nim sklasyfikowani społecznie kamraci z innych siół). Dzieci porywać nie próbował, kiedy tylko z oczu ktoś nieopatrznie spuścił. Wódki wypić potrafił tyle, co człek słusznego stanu, a nie jak jaki czołograj, co to ledwie kieliszek powącha, a już pod stołem chrapie. Więcej powiem! Ani kóz, ani krów, ni baranów nawet tenże ułomny Czesław nie chędożył. I co pewnie przez myśl wam niesprawiedliwie przeszło, za chłopami także wzrokiem nie wodził. Zapytacie zapewne, czymże więc nieszczęśnik ów zasłużył na przydomek tak niechlubny, skoro w zachowaniu, zdrowym, wiejskim chłopom nie ustępował? Szpetota, pomyślicie, wzrost haniebny, albo jakieś okrutne znamię na fizjonomii może? I tu znów z błędu wywieść was muszę. Postawny był zeń kawaler, oblicze miał gładkie tak, że w tajemnicy największej niejedna dziewka mu to, co najlepsze oddała. Powiem też, że i babom starym, miast wnuki niańczyć, nieraz grzechu zasmakować było z nim (na potępienie pańskie) łacno. Jednak pośród rozlicznych cech, które z gronem głupotą opętanych Czesława łączyć nie mogły, były jednak dwie, które od zacnych Gderai mieszkańców, odróżnić go musiały. Zatem, czapki ze łba nigdy, nawet do snu, ani w skwary największe, nie zdejmował. Łysy był, pomyśleć możecie, albo jakąś deformację na łbie ułomnym posiadał! Jednak to nic jeszcze. To można za dziwactwo zwykłe uznać, nie za ułomności dowód. Ale to, że na widok księdza, czmychał zaraz, niczym zając na widok psa, to już amokiem jakimś trąciło! Zapewne tym niezasadnym lękiem kierowany (wszak świętobliwy Ksymiarz, Gderai dobrodziej, człowiekiem bogobojnym był, zacnym i serca olbrzymiego) do kościoła w ogóle nie chodził. Choć baby biadoliły, że grzesznik jest, że jak szczeźnie, to z diabłem będzie łożnicę dzielił, a chłopy krzywym wzrokiem nań zerkały, gdy w karczmie, po sumie, na "rozgrzeszenie" wstąpić przyszło. Niemota hardy był w swym grzechu i skruchy nijakiej nie okazywał.

- Spokój dajta! – odpowiadał tylko, gdy kto w słusznej irytacji do poprawy namawiał. – Co mnie po waszym kościele i klesze, co krowy chędoży po oborach.

Gadania różnorakie o złych nawykach Ksymiarza w istocie po wsi krążyły, a ten i ów po paru głębszych wspominał, że widział jak księżysko, a to barana od tyłu zachodził, a to na krowę łypał, ale o niehybny grzech nikt go posądzać nie zamierzał. Dowodów namacalnych wszak nie było, a dobrodziej człekiem był serca olbrzymiego i wiele dobra dla wioski uczynił. Plotkom głupim posłuchu dawać się więc nie godziło. Słowa Czesława gniew zatem budziły, a i pięści zaciskały bogobojnym chłopom. Tak też, któregoś razu, w zapale słusznym, gwałtem przed oblicze pańskie zaprowadzić niemotę postanowiono. Kiedy w niedzielę z samego rana Czesław zamiast na sumę, do karczmy wędrował, wszystkie chłopy, pan czy parobek, biedny czy bogaty, jako brat z bratem się zasadziły, wór na łeb nawlekły i na sumę ze sobą gwałtem zaciągnęły. To i krzyku narobił niemota, co nie miara. Wody święconej narozlewał, że ryby można było do kruchty wpuścić, a też i czapki, co to jej nigdy nie zdejmował, ze łba zerwać sobie nie dał. Co było robić? Wynieśli tedy antychrysta na ziemię cmentarną, ale nie tę poświęconą, gdzie zacni ludzie spokoju zaznają, w oczekiwaniu na otwarcie bram niebieskich, ale tę dla grzeszników i zbirów. Chaszczami zarośniętą, że ledwie co mogiły widać było. Krzyży nie uświadczysz, bo i żaden psi pomiot, który tam zaległ, na namaszczenie nie zasłużył. Straszno było ułomnego przez te wampirze groby, na które ni za dnia, ni nocą, bez potrzeby wyraźnej, żaden człek zapuszczać się nie chciał. Nagle, pchnięty przez kogoś, niemota o czaszkę psią się potknął. Widać, jakiś pogański szczur, jakich po lasach jeszcze sporo się gnieździło, ścierwo to przyniósł, by spoczywającemu wampirowi, czy innemu plugastwu, hołd oddać, a może i życie przywrócić.

- Nic to – rzekł Baka, najbogatszy i najsilniejszy chłop w całej Gderai, cepem wystraszonej ofierze kierunek nadając. – Póki serce osikowym kołkiem przebite, to i psi szkielet na grobie życia jej nie wróci. Tejże Mastusze, kurwie.

Czesław z dzieciństwa dobrze Mastuchę pamiętał. Mieszkała na skraju lasu, w drewnianej chałupie. Rzeczywiście kurestwem na żywot doczesny zarabiała. Chłopy odwiedzały ją chetnie, bo gładka była i rzeczy różnorakie wyrabiała, co to wiejskim babom nawet przez myśl by nie przeszły. Sam zresztą Czesław także u niej nauk chędożenia zaznał, niebożęciem jeszcze będąc, tedy szczególnym sentymentem niewiastę tę darzył. Pamiętał też, że zioła różnorakie zbierała i napary czyniła. Kiedyś, dla żartu, dała mu wypić jeden z nich. Aż do chmur wtedy pofrunął, jakby ptakiem był, a potem pod ziemię się zapadł i czeluści piekielne ujrzał. Wdzięczny jej był za te dziecinne doznania, a że rodziny nigdy nie miał, to i jak opiekuna traktował. Pamiętał też, że wrzawa we wsi się wielka wywiązała o krowę, jedynym jej dobytkiem będącą (bo i rzec trzeba, że kurestwo w czasach owych wielkich profitów nie przynosiło) która pół człekiem, pół bykiem się ocieliła. Gadali ludzie, że to czarów sprawka i trzeba egzorcyzmy nad wiedźmą oraz jej piekielnym tworem odprawić. Baby, chcąc się konkurencji pod pościelą pozbyć, do wygnania z wioski namawiały. Później wszelki słuch o Mastusze, jej zaczarowanej krowie oraz przedziwnym cielaku, zaginął. Niemota zrozumiał, co się stało. Ot... przebito ją kołkiem i zakopano z odciętą głową u stóp. Pewnie cielak też gdzieś tu był. Żal przeszył go na wspomnienie z dzieciństwa. Lecz i zdumienie wezbrało, że jeszcze kto do życia przywrócić ją pragnie, psi łeb na grobie kładąc. Widać jakiemu chłopu jeszcze za nią tęskno, bo przecie dziady, co po lasach się gnieżdżą, czaszki psiej dla czyjegoś marnego żywota by nie poświęciły, jeno po zeżarciu całej reszty, na miskę lub jakie inne naczynie wykorzystały.

-Patrzta no! – rzekł Baka i znowu przez kark cepem trzasnął, gdy zadumę na twarzy Czesława zobaczył. – Ciągnie swój do swego. Pomiot diabelski! Pewnieś sam łeb temu kundlu oberżnął, by złe na świat przywrócić!

Poczerwieniało przed oczami Niemocie, dźwięki zlały się w jednostajny, puslujący huk. Jakiś parobek kopnął go z całych sił w plecy, tak że w krzyżu mu boleśnie zachrupało, inny w głowę kopnął, gdy już na kolanach się słaniał.

- Patrzta! - dudniące głosy wrzynały się do łba przez zalane krwią uszy. – On ma rogi! To diabuł! - Darł się jak opętany Cyryl, syn Baki. – Trza mu łeb ująć!

Czesław, słysząc te słowa, dłońmi głowę objął. Wielkiej futrzanej czapy nie było. Spadła i potoczyła się między krzaki, obnażając skazę, którą od szczenięcego wieku ukrywał. Z zaskoczenia korzystając, zerwał się, dwóch najbliżej stojących na ziemię powalił i kierowany jedynie zarysami docierającymi przez zalane krwią ślepia, pognał co sił w nogach.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mahuss · dnia 07.05.2011 10:31 · Czytań: 707 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 13
Komentarze
Wanda Szczypiorska dnia 07.05.2011 21:44
Ja myślę, że to pamflet na lud polski i nie traktuję tego jako zarzut. No cóż. Pamflet, to pamflet, musi być mocno przerysowany. Nawet ten archaiczny, młodopolski język do tego pasuje, bo to przecież nie dzieje się w dobie komputerów, które są teraz w każdej chałupie. A skądże.
zajacanka dnia 08.05.2011 02:21
Ciezko sie czyta. Nie tylko przez jezyk, ale i dlugie, czasem mocno zawile zdania. Musialam wracac do niektorych. Jak uzywasz takiego jezyka w opowiadaniu, to postaraj sie, zeby reszta byla lzejsza w odbirze.
- "chuk" - ort.
Tyle na dzis.
mahuss dnia 08.05.2011 09:47
Wando - dziękuję za spostrzeżenia, forma jest tu tylko środkiem do stworzenia najzwyklejszego fantasy:)
Zajacanko - dziękuję za wychwycenie ortografa, aż mi wstyd. O długości zdań już się kiedyś tu nagadałem. Powiem więc tylko tyle, że jestem pod tym względem nieuleczalny i leczyć się nie zamierzam. Jak komuś za ciężko czytać, zapraszam do opowiadań opartych na króciuteńkich zdaniach, jakich znajdzie tu wiele.
Dobra Cobra dnia 12.05.2011 09:55
Lubię wiejskie opowieści i ten klimat. Tu jednak dajesz lekkie wsiowe sajens - fikszyn albo fantasy - jak kto lubi.

Szkoda, że tekst nie jest lepiej sformatowany - spacje, nowe linie, odstępy - na pewno łatwiej byłoby czytać. Wystarczy poświęcić chwilę i tekst od razu wygląda inaczej.

Tekst powiela znany motyw wampiryczny, który do mnie jakoś generalnie nie przemawia. Tyle już o tym było filmów, książek, gier... No chyba, że błyśniesz w następnej części i wyjdziesz z tego powielania jakoś sprytnie. Zobaczymy.


Powtórki akcji:
Cytat:
oblicze miał gładkie tak,

Cytat:
Chłopy odwiedzały ją chetnie, bo gładka była


Podobnie z współżyciem ze zwierzętami:
Cytat:
Ani kóz, ani krów, ni nawet baranów tenże ułomny Czesław nie chędożył

Cytat:
że widział jak ksiądz a to barana od tyłu zachodził, a to na krowę łypał,


Można było coś innego wymyślić, żeby się nie duplikowały zajęcia.


A w ogóle to samo "chędożenie" bardziej mi się z takim polskim bohaterem Wiedźminem bardziej kojarzy... Choć oczywiście ma to słowo pospolite znaczenie. Ale dziś bardziej chłopi by pewnie powiedzieli: " zerżnąć" niż "przechędożyć". Tak mi się przynajmnije wydaje.

Błyśnij w drugiej części!
mahuss dnia 16.05.2011 15:32
To "rżnięcie" też brałem pod uwagę, wydało mi się jednak trochę za bardzo oczywiste, więc pojechałem takim właśnie przaśnym "Wiedźminem" w nadziei, że trochę zabawności doda. Co do formatu, to jestem na etapie wiecznych poszukiwań i raz z każdego zdania robię akapit, drugi raz piszę bez żadnych rozdzieleń, często nawet w dialogach. Postaram się szukać złotego środka. Co do wsiowego fantasy - taki właśnie był zamysł, więc nie odbieram tego określenia jako krytykę a tylko jako klasyfikację. W dalszych częściach "wsiowe fantasy" się jak najbardziej potwierdzi. Dziękuję za konstruktywną krytykę i mam nadzieję, że kolejna część poprawi wrażenie.
SzalonaJulka dnia 21.06.2011 10:06
Zaciekawiło.
Jedno mi nie pasuje - niemota a gada? w dodatku raz ten niemota małą raz dużą literą - trzeba by coś z tym zrobić
mahuss dnia 21.06.2011 20:11
Julko Szalona - z tymi literami to rzeczywiście namieszałem, bo pierwotnie Niemota miał być przydomkiem, czy wręcz nazwiskiem Czesława, a potem wyszedł niemota bo niemota i tyle. No a na koniec ślepota przy korekcie dokonała dzieła. No ale to nie problem. Poprawię w 5 minut, podążając za Twoją sugestią. Gorzej z definicją słowa "niemota". Tu masz niestety stuprocentową rację! Niemota to nie człowiek nierozgarnięty, czy ułomny (w co niesłusznie wierzyłem, kierując się regionalizmami i potocznymi przekłamaniami. Czy może krzywdzącymi stereotypami ciążącymi nad pokoleniem naszych dziadków?) a cierpiący na określone schorzenie, zupełnie nie mające nic wspólnego z psychiką. Mogę Ci jedynie podziękować za zwrócenie uwagi na ten błąd i zastanowić się nad zmianą tytułu. Jak Ty to robisz, że zawsze mnie zawstydzisz :) Ostatnio uświadomiłaś mi, że pająki nie są owadami a teraz... że walnąłem błąd rzeczowy już w składającym się z dwóch słów tytule :). Dziękuję za uświadomienie błędów a przede wszystkim na zajrzenie do tekstu. No i ciepło pozdrawiam.
SzalonaJulka dnia 21.06.2011 20:26
mahuss, całość przeczytałam z przyjemnością, chociaż domagałabym się raczej kontynuacji "Pysia", bo bardziej mi przypadł do gustu.
Masz świetną pamięć, bo ja już żadnej historii z pająkami nie pamiętam. A tutaj, cóż, błąd do naprawienia, tylko trzeba poszukać właściwego przydomka - jełop albo co?
Pozdrówki :)
mahuss dnia 22.06.2011 07:42
Ehhh, niestety Pysia nie udało mi się dokończyć.... kolejnych parę części by się znalazło, ale co z tego, jeśli koncepcja na dalszy rozwój wydarzeń padła i podnieść się nie chce :)
Usunięty dnia 23.07.2011 10:20
Po tym "posłuchajcie" brakuje mi jakiegoś wprowadzenia, bo skoro już zwracasz się do słuchaczy bezpośrednio, to wypadałaby im powiedzieć, dlaczego właściwie mają Ciebie słuchać. Momentami czyta się ciężko i nie ułatwia czytania dosyć swawolna interpunkcja. Można by jeszcze nad tym tekstem popracować, bo warto.

Ten tekst polecono mi jako jeden z najlepszych na PP. Zerknęłam sobie losowo chyba do drugiej części, przeczytałam kawałek, no i... jestem :) Mam jakąś taką sentymentalną słabość do wioskowych klimatów, a mało takich tekstów jakoś, także, póki co, idealnie trafiasz w mój gust. Zobaczymy, co będzie dalej...
mahuss dnia 25.07.2011 09:39
Oke_Mani - przede wszystkim bardzo się cieszę ze zdecydowałaś się zerknąć na mój tekst i wypowiedzieć swoją opinię na jego temat. Miał być tylko niezobowiązującym "powrotem po latach" do prób zmagania się z pisaniem opowiadań, tym czasem zaczynam mieć z nim spore problemy, bo widzę, że Czytelnicy, pomimo specyficznego, często ciężkostrawnego klimatu, zaczynają go akceptować. No a tym Państwu przecież nie wolno sprawiać zawodu! :) Tym bardziej zaskoczyłaś mnie, że ktoś uznał powyższy tekst za godny polecenia i rekomendacji. Naprawdę aż się zarumieniłem :) Co do uwag krytycznych - zgadzam się jak najbardziej, że tekst jest do gruntownej korekty i pierwotnie wrzuciłem go nawet do "piekła" licząc na pomoc "PePowców", jednak tam nie mają dostępu niezarejestrowani a udało mi się znaleźć kilku takich Czytelników. Zbieram jednak z chęcią wszystkie sugestie i staram się od razu lub po chwili przemyślenia uwzględniać je w tekście. Bardzo się cieszę, że tekst, pomimo mankamentów, wpadł Ci w "ucho" :) Mam nadzieję, że dalsza część (ta już wrzucona i ta jeszcze dopracowywana) nie zepsuje pozytywnego odbioru.

Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za miłą wizytę.
Usunięty dnia 25.07.2011 12:49
Tekst zaczyna się podobać, tak, to straszny problem ;)

Co do tej korekty: na początek powstawiaj przecinki, od razu będzie się lepiej czytało ;)
mahuss dnia 25.07.2011 14:41
Chodziło mi raczej o to, że tekst przestaje być taki niezobowiązujący :)

Przed wstawieniem dalszego ciągu przejrzę całość. Poza formą mam jeszczę parę wpadek w scenariuszu, więc muszę je jakoś wyprostować. To chyba dobry moment. Dziękuję za sugestie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas