Mertseger 4 - Miladora
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 4
A A A

Dotyk trwał zaledwie ułamek sekundy, a jednak wystarczył, bym ponownie uczuła rozchodzące się wrażenie ciepła i zimna, jak poprzednio, przy potrąceniu przez owego dziwnego osobnika z podartym parasolem.

Nie miałam jednak czasu na jakiekolwiek przemyślenia, gdyż policjant schował komórkę i ująwszy mocniej ramię mężczyzny, wyprowadził go poza tłum podróżnych. Przez moment jeszcze odprowadzałam ich wzrokiem, gdy kierowali się w stronę ławeczki, potem podniosłam oczy na dworcowy zegar, bezwiednie rejestrując położenie wskazówek. Robiło się późno, chociaż „późno” nie miało żadnego związku z obecną porą dnia i było jedynie moim subiektywnym odczuciem w związku z przyjazdem do miasta.

Nie chciałam przyjeżdżać. Taka była prawda.

Wskazówka zegara przeskoczyła nagle do innej pozycji i drgnęłam, jakby wytrącona z transu. Wychodząc z dworca, popatrzyłam ponownie w stronę ławeczki, na której policjant posadził owego człowieka. Tkwił tam jeszcze, samotny w tłumie ludzi, którzy niespodziewanie zaczęli zbierać się za jego plecami, jakby zdarzyło się coś, co koniecznie trzeba było zobaczyć. Tłum gęstniał i niczego nie zdołałam dojrzeć spoza głów przesuwających się na tle dworcowych budynków. Mężczyzna wstał z ławki i odszedł powoli, wchłaniany przez szybko poruszających się przechodniów i podróżnych.

Ruszyłam w swoją stronę. Obcasy stukały lekko o płyty chodnikowe i ten miarowy rytm uspokajał mnie i rozluźniał. W myślach ponownie zamigotał dawny obraz miasta, czyjś uśmiech na pożegnanie, w pamięci zabrzmiało parę słów bez znaczenia, pojawiła się uliczka z łukami podsieni… szłam, odruchowo stawiając nogę przed nogą, obrazy zagęściły się, na balustradzie mostu ujrzałam znajomą dłoń, lecz zniknęła, gdy skierowałam kroki w tamtą stronę, nie pamiętając już, gdzie i po co idę właściwie.

Potem jakby przejaśniało mi przed oczyma. Ulica nabrała kontrastu, niknąc w perspektywie nakładających się na siebie domów, sklepów, w zgiełku i ruchu wielobarwnego tłumu, który zapełniał chodniki, spychając mnie niekiedy na krawężnik. Skręciłam w boczną odnogę i przystanęłam na moment, nabierając powietrza i próbując przywołać pamięć kierunku, w jakim miałam się udać.

Za moimi plecami ktoś otworzył drzwi baru. Doleciał gęsty zapach aromatycznych alkoholi, dymu, nawet jakby lekki swąd zapalonych świec i nikła nuta kawy. „Kawa” – pomyślałam. – „Tak, kawa. Z odrobiną Krupniku…”.

Nie zastanawiając się dłużej, weszłam w odchylone skrzydło, które ów ktoś przytrzymał uprzejmie, obdarzając mnie przelotnym uśmiechem. Wnętrze pełne było ludzi, siedzących bądź stojących przy barze, zewsząd dobiegał gwar rozmów i muzyka, sącząca się nie wiadomo skąd.

Przystanęłam niepewnie na progu i usiłowałam wyłowić wzrokiem jakieś wolne miejsce. Od baru oderwało się parę osób, zmierzając w kierunku stolika i wtedy, nagle, zobaczyłam mężczyznę z dworca. Siedział, wpatrzony w postawioną przez barmana szklankę z drinkiem, jakby nie mogąc ustalić, czy o to mu właśnie chodziło. Potem sięgnął po nią ręką. Z dłoni wypadła moneta i, odbita od podłogi, poleciała w moją stronę, kręcąc się i obracając, aż stuknąwszy lekko w czubek buta, znieruchomiała awersem do góry.

Schyliłam się machinalnie. Pieniądz lśnił srebrną powierzchnią, lecz spodziewanemu chłodowi metalu zaprzeczyło nagłe uczucie ciepła, które zaskoczyło skórę palców, każąc im zwinąć się i zacisnąć wokół monety. Podniosłam wzrok na mężczyznę. Nie zauważył niczego, zamyślony, jakby nieobecny. Dłoń otwarła się, spojrzałam zaskoczona, próbując odcyfrować napis wytłoczony na brzegu, a potem w przebłysku przypomnienia zrozumiałam, co trzymam w ręce. To był talar Marii Teresy… taki, jakim bawiłam się niegdyś, będąc dzieckiem, i jaki zniknął pewnego dnia, wpuszczony nieopatrznie w szparę między klawiszami starego pianina. Tu, w tym właśnie mieście…



(c.d. Magnat)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 12.05.2011 06:43 · Czytań: 1109 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 37
Komentarze
Azazella dnia 12.05.2011 07:34
Cytat:
Przystanęłam niepewnie na progu, starając się wyłowić wzrokiem jakieś wolne miejsce. Od baru oderwało się parę osób, zmierzając do stolika i wtedy, nagle, ujrzałam mężczyznę z dworca. Siedział, wpatrując się w postawioną przez barmana szklankę z drinkiem, jakby nie mogąc ustalić, czy o to mu właśnie chodziło
trochę dużo tego sie:)
Czy to, że oni się spotkali w barze było przypadkiem? No i jeszcze tam moneta... Zaczyna robić się coraz ciekawiej. Ty i Magnat świetnie budujecie napięcie i koncepcja widzenia zdarzeń przez różnych obserwatorów bardzo fajnie wychodszi i ładnie się komponuje:) Jeszcze raz gratulacje za to
Cytat:
Tak, kawa. Z odrobiną Krupniku
achhh... rozmarzyłam się. Mam ochotę na kawę z Krupnikiem:)
julanda dnia 12.05.2011 07:47
:) Mnie "się" nie przeszkadza, bo ja od razu zamieniam wszytskie zdania na płynne obrazy i oglądam film, a ten jest ciekawy. Dobre światło, prawidłowo skadrowne, świetne kostiumy i dobrana muzyka w tle. Już nie lubię tego gościa, a co do bohatrki, jeszcze nie wiem, ale muszę się jej przyjrzeć, jeśli Autorka przybliży jej postać, uchylając rąbka tajemnicy o szczegółach. Poważnie, facet ma u mnie przechlapane! Czyli ciekawie zrobiona opowieść, żeby tak od razu kogoś znielubić?
W takim razie pozostaje czekać na ciąg dalszy! Pozdrawiam! - czytelniczka wczuwająca się "bez garniec"! :D
Tjereszkowa dnia 12.05.2011 08:58
Mam wrażenie, jakby autorzy mieli do dyspozycji pałeczkę z napisem „tajemnica”. O ile wczoraj miał ją Magnat, dziś została przekazana Miladorze. Opowiadanie „z pałeczką” rozwija, kluje rąbkiem intrygi, drugie natomiast jest tłem, daje przestrzeń do rozmyślania. Myślę, że strategia bardzo słuszna, pozwala „na maxa” wykorzystać uwagę czytelnika. Dzisiejsza część Magnata, przeciąga, odwraca uwagę, nie zdradzając za wiele. Coś mi mówiło, że jakieś nowe wątki zarysują się u współpartnerki.
Dowiadujemy się, że bohaterka nie chciała przyjeżdżać do miasta, które opuściła jakiś czas temu, odżywają w niej odległe emocje i obrazy. Spaceruje po uliczkach własnych wspomnień. Na końcu talar – i czytelnik połyka haczyk głębiej... :) Punktem zbornym obu opowiadań są wydarzenie zza ławki oraz spotkanie w barze. Moja ciekawość jest podsycona, ciekawe co autorzy z tym zrobią. :)
Usunięty dnia 12.05.2011 09:02
Cytat:
Nie zastanawiając się dłużej, weszłam w odchylone skrzydło,

ja przepraszam, ale w pierwszym momencie wydało mi się, że ona wlazła na drzwi :D

Heh, nie powinno się komentować Waszych części osobno, bo dopiero razem nabierają smaku :)

Trochę mi zgrzytnęła warstwa czasowa, ale może to tylko moje niedopatrzenie. U Magnata wydawało mi się, że od momentu na dworcu do dotarcia do baru minęło dużo czasu, a tutaj bohaterka wychodzi z dworca, idzie w miasto, zachodzi do baru, a tam już ten facet siedzi.
Elwira dnia 12.05.2011 09:02
Cytat:
Pieniądz lśnił srebrnym połyskiem,


Lśnienie połyskiem jakoś mi się nie podoba.
Bardzo plastyczny opis miasta, połączony z refleksjami i uczuciami. Byłam tam razem z bohaterką, czułam i słyszałam to, co ona.
Wciąż tylko zawiązuje się akcja, więc o samej treści niewiele mogę powiedzieć, ale moneta intryguje, podobnie jak ciepło. No i ciekawe czy wyjaśnicie w końcu, co działo się za plecami mężczyzny. Czekam niecierpliwie.
Pozdrawiam.
julass dnia 12.05.2011 09:23
a jednak zdarzenie za plecami się nie wyjaśniło.. może nie było dostatecznie ważne chyba że... ale to się przekonamy może później...

w tym odcinku robi się trochę dziwnie, jakby magicznie... no i koniec jest taki że aż się chce czytać co się wydarzy dalej... dobre zakończenie dla powieści w odcinkach
PawelP dnia 12.05.2011 09:28
Intrygujące zakończenie tej części. Mam nadzieje, że opowiadanie nie skończy się zbyt szybko bo czytanie kolejnych fragmentów to czysta przyjemność. :)
Usunięty dnia 12.05.2011 10:08
Cóż ja mogę powiedzieć? Jestem wciągnięta, niecierpliwie czekam na kolejne.
Usunięty dnia 12.05.2011 10:46
Rzeczywiście wciąga i tutaj nieco szybciej. Zaintrygowałaś. Czekam na kolejne.
CelinaDolorose dnia 12.05.2011 11:12 Ocena: Bardzo dobre
Nie będę porównywać do siebie obu textów bo jeden i drugi niezmiernie przypadły mi do gustu.
Ciekawie jest obserwować zjawisko interpretowania, przekształcania, ożywiania tych samych elementów i składanie ich we własną układankę przez dwa różne mózgi.

Czekam niecierpliwie na dalsze części, które niewątpliwie zabierają mnie w świat Strefy 11- Nie do wiary ;)
Izolda dnia 12.05.2011 11:14
Twoja machinalna bohaterka mogłaby od czasu do czasu robić coś: odruchowo, instynktownie lub bezmyślnie. Szczerze nie cierpię wyrazu: machinalnie, dlatego zachęcam Cię do zmiany, tym bardziej, że zbyt go kochasz. W pierwszej części masz jeden raz, w drugiej - trzy.
Ciekawie się rozkręca, moneta dźwięczy i błyszczy zachęcając do dalszego śledzenia.
Wasinka dnia 12.05.2011 11:19
Subiektywne maluchy (staram się nie napomykać o tym, co już ktoś ewentualnie zauważył):

w związku z przyjazdem do tego miasta. - "tego miasta" mi nie pasuje... Ale wiesz, że ja się czepiam dziwnych rzeczy czasem... Bardziej już "tutaj" czy coś takiego... (na wyczucie tylko); potem masz "taka" i też "tego" na nią wpada

uliczka z łukami podsieni… szłam, - tu bym jednak dała wielką literę po wielokropku

Potem jakby przejaśniało mi przed oczyma. - przejaśniało wleciało mi na przed

Od baru oderwało się parę osób, zmierzając do stolika - tutaj bardziej by mi pasował jednak imiesłów przymiotnikowy, Milu (zmierzających), tym bardziej że wcześniej też masz przysłówkowy

kręcąc i obracając - tu mi brakuje "się", wiem, że chciałaś je ominąć, bo jest również wcześniej, ale ja bym pokombinowała


Hm... wyjaśnienia nie ma, co działo się za plecami, ale za to pojawia się nowa, ciekawa bardzo informacja dla czytelnika...
Płynie się, jak zawsze...

Słonecznego dnia :)
Miladora dnia 12.05.2011 11:34
Dziękuję, kochani, pierwsze poprawki już naniesione, sięjączki ubite, Ardo, resztę będę systematycznie wprowadzać. ;)

Oczko - odbiór czasu jest subiektywny. On i ona inaczej go przeżywają, stąd różnica. Kobieta jakiś czas wędrowała po mieście, zamyślona, a więc nie zarejestrowała, jak długo to trwało, chociaż z konstrukcji zdań może wynikać, że jakiś dłuższy czas - taka wędrówka wspomnieniowa.

Elwirko - masz rację.

Izuś - czasem mi się coś machinalnie tak napisze. ;) Zaraz się temu przyjrzę.

Wasineczko - Twoim uwagom także, bo doszły komentarze już po wstępnych poprawkach i jeszcze nie zdążyłam.

Jeszcze raz dziękuję za pomoc w wyławianiu niedoróbek. :D
Buziaki na dobry dzień.
green dnia 12.05.2011 11:43
Dziś bliższa jest mi Twoja wersja Miladoro, ma w sobie coś uwodzicielskiego.

Wciągnęłam się w tę historię, mam nadzieję, że niedługo dowiem coś więcej... choć też jestem świadoma, że Autorka uwielbia się bawić w kotka i myszkę z czytelnikiem i moje nadzieję mogą okazać się płonne ;)

Ale z niecierpliwością czekam na więcej...

Pozdrawiam :)
Miladora dnia 12.05.2011 13:05
Dzięki, Koniczynko. :D
I obawiam się, że ta zabawa w kotka i myszkę trochę potrwa. ;)

Uff - dopracowałam w miarę możliwości tekst i mam nadzieję, że lepiej się go teraz będzie czytać.
Dziękuję więc za sugestie poprawek. Przydały się.

Buziaki, Czytki.
bury_wilk dnia 12.05.2011 14:28
Ok. Ciągle uważam, że odcinki za krótkie, albo raczej, że jak na dzienną porcję jest ich za mało, ale poziom zaciekawienia znowu się podnosi, zwłaszcza, iż spodziewałem się wytłumaczenie tłumku zza ławki, a tego nie było.
To, ze piszesz zgrabnie, wszyscy wiemy, więc rozwodzić się nad tym radosnym faktem nie ma sensu :)
Miladora dnia 12.05.2011 14:39
Dzięki, Burasku.
Krótkie, bo pomyślane jako 2 w 1. Wszyscy wiemy, że lepiej się czyta w ten sposób długie opowiadania, a ponieważ dodajemy codziennie, nie chcieliśmy monopolizować tabelki. No i rozbicie na autorów jest dość sensowne, bo nie da się opublikować wspólnego tekstu tak, żeby obie osoby miały ten tekst w swoim profilu.
Pamiętasz RYBĘ? Też wrzucaliśmy na przemian. ;)
Buźka, Wilczku.
Mic dnia 12.05.2011 16:10
Sprawnie napisane i ciekawsze od poprzedniej części. Udało ci się mnie zaintygować. Końcówka sugeruje, że losy bohaterów przecięły się już w przeszłości i czuję, że znowu to nastąpi.
Nie mam żadnych zastrzeżeń. No, może, poza tym, że moim zdaniem bohaterka trafiła do baru, w którym siedział bohater przez zbyt duży przypadek.
Miladora dnia 12.05.2011 17:00
Dzięki, Mic.
Ale tak zdarza się również w życiu. ;
Ostatnio pewien facet był ze swoim chomikiem u weterynarza na drugim końcu miasta. Wieczorem tego samego dnia spotkał go na koncercie i okazało się, że jest to znajomy znajomych.
Owe osoby to - SzalonaJulka, Stefanowicz, ks-hp, jego kolega i ja.
Czasem zdarzają się dziwniejsze rzeczy jeszcze. ;)
Miladora dnia 12.05.2011 17:00
Przepraszam, zdublowało mi komentarz pewnie przez jakąś przerwę w łączności.
zajacanka dnia 12.05.2011 17:11
Ech, nieźle to wymyśliliście: raz opowiadanie magnata bardziej wciąga, elektryzuje a raz Twoje. Dalej nie wiem, co to za zamieszanie na dworcu było. Może nieistotne, a może tylko w tej części przemilczane. Zobaczymy :)
Ładnie mi bohaterka dziś zagrała: lekko nieprzytomna - ten upływ czasu, spacer w niewiadomym kierunku... Ale co ma być, tego nie unikniemy. Tajemniczo się zrobiło przez monetę, tak więc czekam na kolejnje części.
A można wiedzieć ile ich będzie? B)
Pozdrawiam serdecznie :)
MaximumRide dnia 12.05.2011 17:12
Ok, jestem zaintrygowana i zaciekawiona. W części maganta nic się nie dzieje ale tutaj już jest lepiej. Jest atmosfera tajemniczośći. Muszę przyznać, że myślałam, żę ta grupka gapiów zebrała się przez twoją bohaterke. A tu nie:) No proszę. Dobrze zakręciliście tekstem. Muszę też powiedzieć, że ta historia coraz bardziej mi się podoba. W tej części podobał mi się także motyw z monetą w barze. Bardzo ciekawe. Naprawdę. Ale ten dziwny facet... Kim on jest? Czy w finale się dowiemy? No cóż... Pożyjemy, zobaczymy :) Pozdrawiam:)
Miladora dnia 12.05.2011 17:23
Dzięki, Zajączku i Maximum.

Ile odcinków? Wychodzi na to, że całkiem sporo ich będzie, ale na razie nie zdradzimy niczego. ;)
Cierpliwości. Ale dodajemy codziennie, więc zachowana zostanie ciągłość czytelnicza. :D

Buziaki popołudniowe.
Krystyna Habrat dnia 12.05.2011 18:01
Trochę nie radzisz sobie z imiesłowami i masz skłonność do ich nagromadzania, jak tu: "Od baru oderwało się parę osób, zmierzając w kierunku stolika i wtedy, nagle, zobaczyłam mężczyznę z dworca. Siedział, wpatrzony w postawioną przez barmana szklankę z drinkiem, jakby nie mogąc ustalić, czy o to mu właśnie chodziło. Potem sięgnął po nią ręką. Z dłoni wypadła moneta i, odbita od podłogi, poleciała w moją stronę, kręcąc się i obracając, aż stuknąwszy lekko w czubek buta, znieruchomiała awersem do góry." Dwa pierwsze z nich trochę niezręczne. Proponuję zamienić:
"zmierzając" = zmierzających;
"jakby nie mogąc ustalić" = jakby nie mógł ustalić
Imiesłowy osłabiają dynamikę, a ich nadmiar wprowadza rozwlekłość.
Psychologicznie dobre, jest nastrój, tajemnicza intryga i prawidłowy zarys postaci.
Bardzki dnia 12.05.2011 18:02
Miladoro, na razie napiszę tylko, że tekst mnie zaciekawił. Jest coś w nim takiego magicznego.

pozdrawiam
zawsze dnia 12.05.2011 21:21
Cytat:
pojawiła się uliczka z łukami podsieni… (S)złam, odruchowo stawiając nogę
zapisałabym jednak w ten sposób, ponieważ to nowa myśl.
Cytat:
– (" )Tak, kawa. Z odrobiną Krupniku…”.

Bardzo plastycznie, płynnie i ciepło toczy się akcja, choć podobnie jak u Magnata, dzieje się niewiele. I tu cieszę się, poznając bohaterkę, zastanawiam się, jaki związek z mężczyzną ma ta moneta, co łączy go z narratorką, jaki będzie ciąg dalszy. Czekam więc z niecierpliwością.
Miladora dnia 12.05.2011 22:12
Dzięki, Sokolku - ale jest pewna delikatna różnica pomiędzy "zmierzając" a "zmierzających". Bo ludzie najpierw odrywają się od baru, a dopiero potem zmierzają do stolika. To nie jest czynność równoczesna, bo oni siedzieli przy barze, a nie przechodzili koło niego.
Co do imiesłowów, to używam ich świadomie. I świadomie nie przyspieszam akcji. Ta opowieść ma się toczyć właśnie w takim rytmie.

Dziękuję, Rafale. Zawsze cieszę się z Twojej wizyty, bo wiem, że w pewnym momencie napiszesz coś o swoich przemyśleniach, gdyż zawsze tak było.

Dzięki, Zawsze - specjalnie nie dawałam tam wielkiej litery, żeby nie zakłócać ciągłości tego, co trwało.
Cudzysłów zaraz poprawię - umknął mi, bestia.

Co do toczącej się akcji - to dopiero niejako wprowadzenie w klimat opowieści. W jej rytm także. Czas można różnie odbierać i tu akurat tempo odzwierciedla to poczucie czasu bohaterów.

Miłego wieczoru dla wszystkich. ;)
liliium dnia 12.05.2011 22:15
To był tata?
- nie wiem, poharatać.

To czynność!
- na pewno? nie tylko?

Tylko co?
- znajomość ksiąg.

No myślałby kto!
- w tym problem, siądź.

- Nie - na - żarty -.

(c d, uparcie pod tekstami)
poprzednei też.
Miladora dnia 12.05.2011 22:24
Wierszowane mnożenie wątpliwości i możliwości rozwojowych dalszej akcji. :D
W pewnym momencie wreszcie trafisz (może). :D
Dzięki, Liliium.
Dobrego.
liliium dnia 12.05.2011 23:16
'os iusti meditaur sapientiam, et lingua eius, loquater indicium'
czy jakoś tak. Cytuję z pamięci, więc może być spory błąd;p

Dobrego, do następnych części. :)
Miladora dnia 13.05.2011 01:03
"Os iusti mediatur sapientiam, et linqua eius, loquatur iudicium".

Niewiele się pomyliłeś. ;)
"Usta przekazują mądrość, język wyraża osąd".

Ale że z Ciebie taki Starotestamentowiec, to nie wiedziałam. :D
No to do następnych.
liliium dnia 13.05.2011 09:13
Starotestamentowieć? E tam!
To teks z piesnki, z której wziąłem nick.
a pieśń ta jest początkowa w mojej ulubionej anime.
Elfen lied mianowicie;p

Do zaraz.
liliium dnia 13.05.2011 09:13
Starotestamentowieć? E tam!
To teks z piesnki, z której wziąłem nick.
a pieśń ta jest początkowa w mojej ulubionej anime.
Elfen lied mianowicie;p

Do zaraz.
Miladora dnia 13.05.2011 12:51
No to tekst piosenki wziął słowa ze Starego testamentu. :D
Do niebawem (chyba). :D
TomaszObluda dnia 13.05.2011 20:10
Robi się ciekawie, ale czy będzie tak do końca? Cóż, co mam jeszcze komentować? Przeczytałem, nie ma się do czego przyczepić. Dobre. Pozdrawiam.
Zafrina15 dnia 13.05.2011 20:39
Mam tylko jeden zarzut: kiedy wreszcie napiszesz co łączy twoich bohaterów?
Miladora dnia 13.05.2011 22:14
Dzięki, Tomaszu i Zafrinko.

Skoro robi się ciekawie, to chyba nie po to, żeby wszystko padło w następnych odcinkach. ;) Ale sami ocenicie.
Co łączy bohaterów?
To też wyjdzie w miarę opowiadania. ;)

Dobrej nocy.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:39
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas