Mertseger 5 - magnat
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 5
A A A

Przy bufecie trafiłem na jeden z niewielu wolnych stołków. Barman, znając moje upodobania, zaproponował kufel jasnego, pełnego.
- Nie dzisiaj – odmówiłem zdecydowanie. – Nalej mi szklaneczkę „krwawej Mary”. Dużą szklaneczkę.

Chyba mój wygląd całkowicie usprawiedliwiał nietypowe zamówienie. Bez zbędnych pytań wlał do shakera sporą dawkę czystej wódki, trochę mniejszą ilość soku i nie mieszając zawartych składników, przelał do dużych rozmiarów szklanicy. Smak alkoholu połączonego z pomidorowym nektarem okazał się godny mojego podniebienia. Kilka szybkich haustów i pustą szklankę przesunąłem po szynkwasie do ponownego nalania. Bartender, tylko gwoli zawodowemu obowiązkowi, zapytał:
- Jeszcze jedną kolejkę?

Kiwnąłem aprobująco głową, patrząc z przyjemnością, jak powtarza poprzedni rytuał. Drugim drinkiem delektowałem się już powoli. Bardziej wnikliwej analizie zmysłów przeszkadzało wspomnienie chwili, krótkiego, lecz z niewiadomego powodu przykrego spotkania z owym człowiekiem w auli dworca. Nie potrafiłem znaleźć wytłumaczenia tego przypadkowego zbiegu okoliczności. Los, traf, przypadek, zaprowadził mnie w tamto miejsce. Przypuszczalnie podobnie rzecz miała się z człowiekiem, którego jednym z atrybutów był zniszczony, stary parasol. Wyróżniał się z tłumu, lecz skąd taka reakcja, większa niż zwykłe zaniepokojenie, ten wręcz absurdalny strach? Uczucie niepoparte żadnym zagrożeniem ani groźbą. On, jeżeli już i kierował się w moją stronę, a przecież tego nie mogłem być pewien, miał prawo równie dobrze dostrzec kogoś lub coś w oddali, poza mną, a więc, czy tak naprawdę czynił coś, co mogło spowodować moją pozbawioną racjonalnego relatywizmu reakcję?

Znalezienie się w tej sali, zamiast we własnym pokoju, rzucona moneta, którą bawiłem się obecnie, tocząc ją po dłoni, to zrządzenie losu, czy tylko kaprys chwili, zadawałem sobie pytania. Na potwierdzenie bądź zaprzeczenie tym domysłom, pieniążek wypadł mi z ręki i potoczył się po podłodze, by zniknąć między stolikami. Zły znak. Zgubiony pieniążek był swego rodzaju talizmanem, z którym nie lubiłem się rozstawać. Otrzymałem go przed laty, zaraz po wprowadzeniu się do mojej kawalerki, niejako w prezencie od osoby nigdy niepoznanej. W mieszkaniu, odziedziczonym po poprzednim lokatorze, stało staroświeckie pianino. Znajomy stroiciel znalazł wewnątrz tego zabytku srebrną monetę. Stary pieniążek, który dawno już wyszedł z użycia, o wartości jedynie numizmatycznej, być może nawet sporej, choć nigdy tego nie sprawdzałem, nieoczekiwanie stał się dla mnie czymś ważnym. Czym? Nie wiem? Dlaczego? Ta sama odpowiedź. Jakoś tak się zdarzyło i już.

Ale teraz, zamiast ruszyć w ślad za toczącą się monetą, zamówiłem następnego drinka. Byłem już chyba nieźle podpity, skoro bez protestu pozwoliłem jej umknąć z zasięgu widzenia. Mogłem to wyczytać z twarzy barmana lepiej niż z własnego odbicia w lustrze. Co jest, do cholery? W końcu płacę ci, a ty zaczynasz stroić fochy? Już gotowałem się do wszczęcia dyskusji na temat źle trafionych decyzji życiowych w tak ważnych aspektach jak wybór źródła dochodów, kiedy za plecami usłyszałem kobiecy głos:

- Proszę o kawę z Krupnikiem. – Słowa te, wypowiedziane półgłosem, prawie szeptem, powstrzymały mój zamiar konwersacji z facetem po drugiej stronie baru. Ciepła barwa dźwięków i ton pełen spokoju spowodował, że momentalnie wróciła mi trzeźwość. Zamarłem w bezruchu. Bałem się odwrócić, by nie spłoszyć tej chwili… Wiedziałem, kim jest kobieta. Nie znałem jej imienia czy nazwiska, a mimo to wiedziałem. Była Aniołem. Przypomniały mi się słowa modlitwy, recytowane w dzieciństwie: „Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój…”.

Prosiłem, aby zawsze był przy mnie, i w tamtej chwili także, co prawda jedynie w myślach, ponieważ słowa wypowiedziane nic nie znaczą i tylko prawdziwe są ukryte w duszy. Szczera modlitwa do Boga czy Anioła, to nie ciągłe klepanie tego samego wierszyka. Modlitwa, to intymna prośba. Wyrażanie jej publicznie jest parodią, ośmieszeniem pacierza przez profanów. Najwyższemu Stwórcy zbyteczne są bezmyślne pienia wyznawców. Jestem pewien, że zatyka sobie uszy, jest głuchy na zbiorowy lament. On słucha, co mówi, i o co prosi dusza. Wtedy też wysyła gońca, Anioła. Wszyscy mamy takiego łącznika, lecz na ogół o tym nie wiemy.

Moja Fylgiur stała tuż przy mnie.

- Proszę o kawę z Krupnikiem…




(c.d. Miladora)
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
magnat · dnia 13.05.2011 07:38 · Czytań: 1057 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 27
Komentarze
Usunięty dnia 13.05.2011 08:59
Tu już zaczynam wątpić w swoje pozytywne komentarze. To uduchowienie bohatera, wydaje mi się lekko przesadzone. Dla mnie facet idzie do baru, żeby się napić, pobić, poderwać, wyluzować. Wplatanie w to stwórcy, anioła i duszy jest nie naturalne z mojego punktu widzenia. Czekam na następną z nadzieją. Pozdrawiam
Usunięty dnia 13.05.2011 09:13
Tekst dobrze napisany i sprawnie - to duży plus. Rzuciło mi się :"on, jeżeli już i kierował się" - bez "i". Nie zwracałam uwagi na błędy, rzadko zwracam chyba, że już naprawdę coś razi, zresztą w tej dziedzinie sama utykam:)
Hmm... tak sobie czytam tego bohatera i zauważam w nim jakieś tam plusy, skojarzył mi się nawet z Panem Marlowe Chandlera, zwłaszcza w tym barze. Ale już obsesyjne myśli o wydarzeniu z dworca sprawiły, że stał mi się negatywny i myślę sobie: no tak kolejna pierdoła życiowa, która nie wie co z czasem robić i jeszcze to picie bym mu wybaczyła, ale te myśli rozmyślanie - no w nogach miękko. Ale to dobrze nawet świadczy o autorze, że bohater nie jest bezpłciowy i mdły, wyzwala emocje. I na końcu to już zje...chałeś. Z tą modlitwą tak sztucznie, że masakra. Po co tutaj ta teologia? Jakbyś chciał pokazać na silę, na czym modlitwa polega i prawdę powiedziawszy to żenująco wyszło - wywaliłabym o tych modłach. Lecę dalej, bo wciąga i podoba, choć nie wiem czemu, ale podoba.:)
pozdrowienia
Azazella dnia 13.05.2011 09:41
Cytat:
By złagodzić ból po stracie, zamówiłem następnego drinka
skoro moneta była dla niego tak ważnym talizmanem, to dlaczego nie zaczął jej szukać?
Cytat:
Jakoś tak się stało i już
odpowiedź sobie znalazłam trochę wyżej. W końcu każdy powód jest dobry do picia.
Przemyślenia teologiczne bohatera zrzucę na karb jego "zanietrzeźwienia". W innym wypadku są raczej sztuczne. Tym razem nie zainteresowałeś mnie aż tak jak poprzednio.
Cytat:
Proszę o kawę z krupnikiem…
Krupnik z dużej litery. To nazwa alkoholu
Krystyna Habrat dnia 13.05.2011 11:13
Sprawnie napisane, ale jeszcze nie pobudza do żywszego komentarza.
Tjereszkowa dnia 13.05.2011 12:12
Czyta się płynnie i z przyjemnością. Wciąż jest ciekawie, nie można niczego się przyczepić, ale czekanie i przeciąganie zaczyna nużyć.
Część nie przynosi rozwoju akcji (oprócz historii monety – ale tego się spodziewałam). Poznajemy troszeńkę bohatera „od środka”, ale to tylko kolejny orzeszek dla zgłodniałego czytelnika. Zobaczymy co będzie dalej.
julanda dnia 13.05.2011 12:20
To się wzruszyłam! Zaraz czytam wersję B (jeszcze nie czytałam!) Może zbyt długie mi się wydało wyjaśnienie o pochodzeniu monety, ale, nie, jest ok.! Z tym Aniołem to mi poszło od splotu słonecznego przez cały rdzeń kręgowy. Nie wiem czemu, ale to jest właśnie magia pisania. Ekstra! Kiedy następne ciasteczko z wisienką! Pozdrawiam!
bury_wilk dnia 13.05.2011 13:20
Kawa z krupnikiem? Dobre to? W sumie, brzmi ciekawie, może być z innymi procentami, to czemu nie krupnik... Pierwszy plus dla tekstu - spróbuję czegoś nowego :D
A co dalej? Po każdym kawałku mam powtarzać to samo, że krótko, że ciekawie? W sumie można :) Powoli kłębuszek akcji się rozwija, rysują się wątki, jest nieźle. Czekam, jak to poprowadzicie...
liliium dnia 13.05.2011 13:27
Drinka?
- Dziewczynka.

Chłopiec.
- Dopiec?

Podziękował.
- Recytował słowa, których nie rozumie.

Zaraz tam z tłumem!
- Winszuję. Jeszcze jeden?



(c.d u Miladory, c.p wcześniej)
CelinaDolorose dnia 13.05.2011 13:57 Ocena: Bardzo dobre
To jednak się przypadkowo spotkali!
Hi hi! Obstawiałam taki obrót sprawy od samego początku!
Coś ich łączy, jakaś tajemnica. Kluczem do rozwiązania zagadki może okazać się nieznajomy miłośnik parasoli (już nie pamiętam, czy także prochowców), który kojarzy mi się jakoś tak z inspektorem Clouseau - choć to nie na miejscu, bo jest upozorowany na czarny charakter.
No, ale taką już mam fantazję nieposkromioną ;) i czasem głupawka mnie łapie :)
Czekam na ciąg dalszy!
Elwira dnia 13.05.2011 15:20
Cytat:
Uczucie nie poparte żadnym zagrożeniem ani groźbą.


Niepoparte

Rozkręcasz się. Albo Ty piszesz coraz lepiej, albo ja się na Maksa wciągnęłam. Sentymentalny klimat, prawda rozważań, a przede wszystkim jakaś prawda pomiędzy słowami. Podoba mi się z każdą częścią coraz bardziej.
Pozdrawiam.
julass dnia 13.05.2011 16:01
tak mi się dziwnie wydaje że każdy odcinek matadora jest pisany innym stylem... ten tutaj trochę kuleje... ale za to się dowiadujemy o pieniążku - to na plus...
ta Fylgiur włączona jakoś tak dziwnie... dlaczego akurat mitologia germańska? czyżby bohater miał jakieś zainteresowania w tym kierunku?
magnat dnia 13.05.2011 16:24
Cały czas piszemy z Miladora to coś, co w moim zamierzeniu miało być powieścią. Ani krótką, ani długą, taką na ok. 200 stron maszynopisu, w formie brudnopisu. Jesteście świadkami tworzenia się opowieści. Na szlifowanie przyjdzie jeszcze czas. To nie jest miniatura!
Wasza niecierpliwość przypomina mi czytanie książki przez moją ciotkę. Po paru pierwszych stronach, bała tak ciekawa zakończenia, że czytała epilog, a potem wracała do przerwanego wątku.
Pozdrawiam i dziękuję za uwagi.
Przepraszam za ciągłe milczenie, ale mieszkam na podlaskiej wsi, a tutaj życie ciągnie się w zwolnionym tempie. Szczególnie zaś odnosi się to do połączenia z internetem. Pojawia się i znika. Korzystam z modemu Play'a, a ten jest zupełnie ode mnie niezależny
magnat dnia 13.05.2011 16:31
Podpisuje się magnat do matadora mi daleko i nie po drodze. Kocham przyrodę i zwierzęta, chociaż czasem bywa, że bez wzajemności:p
Usunięty dnia 13.05.2011 17:07
Cytat:
Smak alkoholu połączony z pomidorowym nektarem okazał się być godny upodobaniom mojego podniebienia.

Cytat:
Bardziej wnikliwej analizie zmysłów percepcyjnych przeszkadzało wspomnienie chwili

coś mi strasznie nie gra w tych zdaniach...

Cytat:
Przypuszczalnie podobnie rzecz miała się z człowiekiem, którego jedynym atrybutem był zniszczony, stary parasol.

to dziwne, ze po tak wnikliwym opisie w pierwszej części teraz się okazuje, że miał tylko parasol

Cytat:
Wyróżniał się z tłumu, lecz skąd ten mój niepokój, większy niż zwykłe zaniepokojenie,

niepokój-zaniepokojenie

Tu jestem zdecydowanie na nie. Część stylem tak odbiega od poprzednich pisanych przez Ciebie, jakby pisał z Wami jeszcze ktoś trzeci. Tam było może i ascetycznie, ale pasowało do bohatera. Tutaj jest mnóstwo strasznie przekombinowanych zdań, które wcale nie nadają tekstowi uroku. Do tego ostatni akapit, ten o modlitwach, tak strasznie nie pasuje do reszty, że aż mnie skręciło...
Izolda dnia 13.05.2011 18:23
Trochę uświerkliśmy w jednym miejscu i zaczyna mi się nudzić. Co prawda jest nastrojowo i coś tam z bohatera znów wypływa w naszym kierunku, ale mam nadzieję, że wkrótce opuścimy bar. Dobrze, nie grymaszę już, pozostaje w oczekiwaniu.

PS. Ja też uczułam, że ktoś Ci tu palce w tekst pchał.
MaximumRide dnia 13.05.2011 18:45
Widzę, że idziecie z tym opowiadaniem jak burza. Co chwilę kolejna część. To dobrze. A co do tekstu. Ta część mi się podobała . Zwłaszcza koniec. Początek trochę melancholijny ale końcówka dobra. Taka tajemnicza. Mnie zaciekawiła. Anioł Stróż z bohaterki? Nigdy bym nie powiedziała. Do końca jeszcze nie wiem, co bohater ma na myśli. Czy naprawdę uważa bohaterkę za Anioła? Ale okaże się zapewne niedługo.
Ta część jest zdecydowanie lepsza od poprzedniej. I to dobry plus. No a teraz lecę do Miladory. Zobaczymy co się dzieje po kobiecej części rzeczywistości:)
green dnia 13.05.2011 19:33
Widzę, że nie tylko ja mam wrażenie jakby to pisał ktoś inny.

Wybiłam się w dwóch miejscach

- pomidorowy nektar dla mnie zbyt patetycznie. Można by prościej, bo wydaje mi się, że byłoby lepiej.
i
- kaprys trafu jak to brzmi... taka metafora dopełniaczowa (tu jako kiedyśtampoetka ) mam hopla na wyłapywaniu tego typu ozdobników.

Mam nadzieję, że ruszy akcja z miejsca... bardzo bym chciała.

Uciekam teraz do Twojej sąsiadki po piórze.

Pozdrawiam:)
TomaszObluda dnia 13.05.2011 20:42
Cytat:
większy niż zwykłe zaniepokojenie,
większe.
Świetne, kilka zdań mi się niepodobało, ale postać mi się coraz bardziej podoba. Kobieta jest nieco dziwna, ale jego lubię. Ją zasadniczo też. Fajne opowiadanie.
Miladora dnia 13.05.2011 22:42
No to w zastępstwie Magnata, któremu się net zbiesił. :D

Nikt mu nie pchał palców do tekstu. Ale ten jego bohater jakby czasem wyrywał mu się spod kontroli i mówił, co chce, zwłaszcza w taki udziwniony sposób. ;)
Trzeba będzie chyba wziąć go do galopu.
Zresztą, tak jak Magnat o tym nadmieniał powyżej, to jeszcze wersja wstępna i na pewno będzie dopracowana po ukończeniu całości.

Pozdrawiam wszystkich w imieniu wspólnika. :D
zajacanka dnia 13.05.2011 23:30
Kolejny krotki fragmencik z meskiej strony:) Poki co, nic nowego w tresci, procz poznawania bohatera; czekam na jakas akcje:)
Niczego zlego w tekscie nie wylapalam, ale i nie szukalam, wessana sama opowiescia.
Lece do Mili, niech mnie zaskoczy!
Pozdrowienia
Wasinka dnia 13.05.2011 23:49
Troszeczkę inny styl, niż wcześniej w magnatowych fragmentach, jakby bohater się rozluźnił i mu zdania bardziej popłynęły...

Nieco zdziwiło mnie, że mężczyzna nie ruszył się nawet, by odnaleźć monetę, skoro miała ponoć dla niego dużą wartość. A do tego w poprzednim fragmencie (Miladorowym) bohaterka stwierdziła, że nawet nie zauważył, że mu wypadła z ręki (choć świetnie sobie zdawał z tego sprawę, więc powinien chociaż drgnąć - oczywiście w moim "spojrzeniu" ).

Mam chęć poznać dalszy ciąg opowieści, więc idę do kolejnej części.
Pozdrowienia wieczorne.
Miladora dnia 14.05.2011 03:02
Wasinko - to różnica w odbiorze sytuacji. Kobieta mogła zgubienie monety poczytać za nieuwagę zamyślonego mężczyzny. Mężczyzna w tym momencie zachowuje się tak, jakby mu było wszystko jedno, zwłaszcza że czuje się jakby już był podpity, a więc ma zwolnione reakcje.
Czasem są takie momenty pewnej rezygnacji. Przeżyłam kiedyś podobny stan - nie spowodowany alkoholem, więc zapamiętałam to uczucie.
Wasinka dnia 14.05.2011 07:59
Zdaję sobie sprawę, że to różnica w odbiorze sytuacji, na tym wszak opiera się tekst. Jednak wydało mi się zbyt niezgrywające się.
Stan taki nie jest mi obcy, lecz na sytuację spojrzałam subiektywnym okiem. Może nie wczułam się tak, jak powinnam.
Stefanowicz dnia 14.05.2011 11:34
Witaj Magnat. Gryząc palce czytam Wasz cykl i nie mogę się doczekać rozwinięcia akcji. Mam parę drobnych uwag. Pozwolisz?

soku i, nie - czy tutaj na pewno ma być przecinek?

okazał się być godny upodobaniom - godny upodobań, lub np. okazał się odpowiadać upodobaniom.

Bardziej wnikliwej analizie zmysłów percepcyjnych
- wystarczy sama analiza zmysłów. Zmysły percepcyjne to przesada :)

Na potwierdzenie bądź zaprzeczenie tym hipotetycznym domysłom
- lepiej: tych hipotetycznych domysłów (lub jeszcze lepiej: tych hipotez, albo tych domysłów).

Pozdrawiam.
PawelP dnia 14.05.2011 18:30
Hmmm. Ta część sprawia wrażenie najmniej dopracowanej. Zdań nie czyta się już tak płynnie. Nie pasują już tak ładnie do siebie jak choćby w pierwszej części. Mam wrażenie, że zacząłeś pisać dłuższymi zdaniami. Trudno powiedzieć czy dlatego jakoś mniej mi się podoba niż wcześniej.
Tekst oczywiście wciąż jest dobry, ale już nie tak dobry jak wcześniej. Oczywiście to tylko moje subiektywne odczucie.
Pozdrawiam
Miladora dnia 14.05.2011 23:05
Donoszę w imieniu współpisacza, że główne poprawki zostały naniesione i że w ostatecznej korekcie tekstu wszystkie uwagi będą analizowane. ;)
zawsze dnia 15.05.2011 13:14
Przeanalizujcie więc obecność tego przecinka:
Cytat:
to zrządzenie losu, czy tylko kaprys chwili

Cytat:
niejako w prezencie od osoby nigdy niepoznanej.
zastanowiłabym się (subiektywnie) czy nie zapisać niepoznanej oddzielnie, skoro występuje zaprzeczenie "nigdy"
Cytat:
Czym? Nie wiem? Dlaczego? Ta sama odpowiedź.
"nie wiem" to kolejne pytanie?
Cytat:
aby zawsze był przy mnie, i w tamtej chwili także
przemyślcie, Autorzy, i ten przecinek
Cytat:
Modlitwa, to intymna prośba
i ten
Cytat:
On słucha, co mówi, i o co prosi dusza.
i ten drugi

Opowiadanie jest nadal intrygujące, choć tej części, moim zdaniem, brakuje trochę płynności. Z przyjemnością zajrzę do kolejnych.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas