Kredens - green
Proza » Miniatura » Kredens
A A A
Tekst polecany przez redakcję.
Edycja: 5 sierpnia 2012 r.

________________________
Wasinka


To był stary dom. Pamiętał jeszcze przedwojenne lata. Pamiętał wszystkich swoich mieszkańców. I dni, kiedy wystawiano ich trumny na ogromnym dębowym stole w słabym świetle gromnicy. I księdza, który w czasach pomoru przychodził z ostatnim namaszczeniem i kolędą do żywych.
Ten dom miał duszę. I strych, gdzie można było się wspiąć po starej skrzypiącej drabinie. Babcia tam nie wchodziła, klapa była zbyt ciężka.
Składał się z pięciu izb, które można było obejść naokoło, z każdej z nich prowadziły drzwi do następnej.
Napawał go ten dom przerażeniem, tak jak i portrety przodków, patrzących groźnie ze ściany. Na jednym z nich był dziadek w polskim mundurze - w tysiąc dziewięćset czterdziestym drugim zginął na froncie. Obok niego wisiał portret babci, ale za nic nie przypominała tej krzątającej się po kuchni, która na każde święto piekła drożdżową struclę i sadzała przy dębowym stole całą rodzinę.
Stół miał brata. Tak samo ogromnego i też rzeźbionego w lwy – był nim kredens. Piękny, ponad dwustuletni. Odziedziczony po przodkach. Pewnie więcej wart niż cały dom.
Kredens zawsze był zamknięty. Szczelnie. Babcia nigdy nie pozwalała do niego zaglądać. Mówiła, że sprzęty w nim żyją, kiedy nikt nie widzi, mieszka tam licho i nie należy go budzić, bo ściągnie przekleństwo na całą rodzinę.
Babcia wierzyła w zabobony równie gorliwie, jak w Boga. Dlatego klucze były schowane w przepastnych kieszeniach babcinego fartucha. Ile to razy walczył z pokusą, by podkraść je, choć na chwilę. Wczuć się w zapach starej dębiny i świeżo krochmalonych obrusów, które babcia z pietyzmem prasowała, spluwając raz po raz.
A może pluła też na licho, tego nie wiedział. Nie wiedział też dokładnie, czym jest licho, ale miał wrażenie, że skoro babcia je tak starannie zamyka, widocznie to coś niedobrego.
Jako chłopiec był jednak strachliwy. Bał się ciemności i kredensowego ducha.
Czasami zbierał się na odwagę i przystawiał ucho do dziurki od klucza. Nasłuchiwał.
Niestety, panowała tam idealna cisza, tak jak pewnie i porządek zrobiony ręką babci.
W wielkie święta była wyjmowana porcelana, delikatna jak płatki róż na niej namalowane. Herbata napełniała swoim aromatem cały dom. Może to był ten czas, kiedy licho zasiadało wraz z nimi do stołu i dało się obłaskawić babci. Nie rozwikłał tej zagadki do dziś.
Po którymś ze zjazdów rodzinnych babcia zostawiła klucze od kredensu na stole.
Nie wiedział, czy to upływ lat i pamięć nie ta sama, czy może postanowiła odkryć przed nim tajemnicę od lat skrywaną w zakamarkach starego mebla.
Po chwili wahania otwierał szuflady i drzwiczki kredensu. Pachniało krochmalem i starością.
W szufladach były równo poukładane szydełkowane serwetki. Na półkach stała rodowa angielska porcelana. Ani śladu licha.
Kiedy tak zatopiony w myszkowaniu zapomniał o bożym świecie, nakryła go babcia.
Jej szare oczy zmatowiały w jednej chwili. Wyglądała tak, jakby się postarzała o kolejne osiemdziesiąt lat. Była jeszcze mniejsza, kurczyła się w oczach.
Odsunęła go tylko na bok i zamknęła wszystko skrupulatnie. Nigdy nie wrócili do tego wydarzenia. Babcia nie zdradziła swojej tajemnicy. I już do końca nie była tą samą babcią.
Po miesiącu zmarła. To był tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty piąty rok. Czasy, w których działały już kostnice.
Przy dębowym stole zebrała się cała rodzina. Nie było tylko babci, strucli drożdżowej i krochmalonego obrusa. Nie było też rodowej porcelany.
Przez długi czas nikt nie zaglądał do kredensu.
Mijają lata…
a on do końca swoich dni będzie się zastanawiał, czy nie lepiej było zaglądać do licha przez dziurkę od klucza, niż otwierać drzwi niezwykłego kredensu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
green · dnia 14.05.2011 08:45 · Czytań: 3770 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 52
Komentarze
Usunięty dnia 14.05.2011 09:13
Czytam opowieść o kredensie z zachwytem. I albo ja się zupełnie nie znam, albo Ty masz ogromny talent;). Bardzo zgrabnie napisany tekst. Wracają wspomnienia z dzieciństwa. Pozdrawiam
MaximumRide dnia 14.05.2011 09:23
Ojej... Normalnie uwielbiam takie miniatury:) Smak dzieciństwa, kiedy to stare meble żyją i mają swoje tajemnice. Drożdżowe placki. Babcia w kuchni....:) Piękny tekst. Taki krótki ale dający takie ciepłe wspomnienia. Bardzo fajnie się czyta. Tylko, że tajemnicą zostaje ten kredens. Dlaczego babcia nie kazała go otwierać? Byłam ciekawa co za sekret tam ukrywa a tu nic. Niestety się nie dowiem.:) Może to i lepiej. Tak miało być zapewne:) Bardzo ciekawy tekst. Pozdrawiam:)
Azazella dnia 14.05.2011 09:31
Sama mam w domu podobny kredens. Może nie tak stary i cenny jak ten z Twojej miniatury, ale też wiąże się z nim wiele ciekawych historii:). Co do opowieści o lichu pamiętam jak mój dziadek straszył mnie i moich braci Bobem, które rzekomo mieszkało w piwnicy. Bardzo przyjemnie mi się czytało. Na chwilę wróciłam do czasów dzieciństwa.
Cytat:
Ten dom miał duszę
wszystkie stare domy i przedmioty tak mają;)
Jack the Nipper dnia 14.05.2011 09:40
Pewna stara ciotka z mojej rodziny miała taka komódkę, do ktorej jako dzieci baliśmy sie zaglądać. Ale nie ze względu na licho, tylko na pająki, które tam grasowały, wśród starych gazet. NIgdy nie było wiadomo czy wyskoczy pająk wielkości panokcie czy wielkości dłoni.

No, i niedawno ciocia zmarła. A ja teraz mam tą komódkę przewieźć spod Rzeszowa do Łodzi, bo akurat dysponuję odpowiednim pojazdem. I tak oto pajęcza klątwa mnie dopadła...

Jak widać, zaklęte meble zdarzają się często. A jak jeszcze sie je ładnie opisze to sama frajda poznawać takie historie. Dobre, podobało się.
green dnia 14.05.2011 09:51
Dziękuję wszystkim za wrażenia. Przyznam szczerze, że z pewną dozą nieśmiałości publikowałam tę miniaturę.
Cieszę, że się tu odnajdujecie :)

MaximumRide jest odkryta tajemnica kredensu... :)

Pozdrawiam :)
Wasinka dnia 14.05.2011 10:00
Rozsmakowałam się w klimacie tej opowieści. Ma w sobie duszę i refleksyjną nutę magii. Otula sobą czytelnika.
Historia pełna ciepła, które wnosiła babcia, i niesamowitości.
Styl dopracowany, a dzięki przemyślanym powtórzeniom potęguje się klimat.
Mam wrażenie, że za bardzo Ci się rozenetrował tylko...
I strych(,) gdzie można było się
od klucza(,) niż otwierać

Z chęcią zamknęłam się na chwilę w tym świecie.

Uśmiechniętego słońcem dzionka :)
OWSIANKO dnia 14.05.2011 10:07
green

Takie teksty czyta się z przyjemnością. Sztuką jest wytworzenie w odbiorcy przekonania, że został on napisany specjalnie dla niego; oświetlasz punkt i zapełniasz stworzony obraz wyobrażeniami, które są każdemu bliskie i inspirujące.

Pozdrawiam i gratuluję
julanda dnia 14.05.2011 10:20
Witaj, oj dużo tu "babci"! W sumie na początku nie zorientowałam kim jest "go". Robisz chrapkę na tajemnicę i pokazujesz czytelnikowi figę! Protest! Daj więcej! Rozbudź, rozgrzej, porusz! Zostaje mi tylko bowiem informacja o gdańskich meblach, dużym domu, a co dalej? Mnie takiej wiercipięcie się tego nie robi, będę tupać, jak mała dziewczynka i wołać: "jeszcze?", "dlaczego?", "po co?", "chcę!" i tup tup! Pozdrawiam serdecznie i namawiam do opowieści, w każdym razie w mojej głowie się już zaczęła! Buziaki majówkowe!
Usunięty dnia 14.05.2011 10:24
Raczej nie przepadam za opisami przedmiotów, ale podoba mi się, bo stworzyłaś klimacik, kredens jakby ożył, poczułam zapach wykrochmalonych serwetek, nawet zapach starości, i trochę mnie przeraziła końcówka, śmierć babci i zastanawianie się bohatera co by był jakby...
ładnie, klimatycznie
pozdrawiam:)
Krystyna Habrat dnia 14.05.2011 10:25
Tę miniaturkę można odczytywać na różne sposoby. Np jako opowieść o poezji otaczających nas rzeczy, urodzie starych tradycji, przedmiotów i "przedwojennych", czyli niedzisiejszych, ludzi. I, jak autorka podpowiada, o duszy, albo lichu, które kryje się wokół nas, a spłoszyć je łatwo.
Tekst napisany z kobiecą (przypuszczam, że autorka jest kobietą) delikatnością i dbałością o szczegół tak dalece, że niemal widzi się i czuje ten dom z pokojami w amfiladzie i stare, dziedziczone od pokoleń, meble, porcelanę, krochmalone obrusy (kto teraz tak o nie dba i krochmali, prasuje?).
Uchwycony tu również nostalgiczny cień przemijania, zawarty we wzmiankach o trumnach wystawianych na domowym stole, w portrecie dziadka, który zginął na wojnie, i o nieznanych przodkach, co kiedyś kupowali angielską porcelanę, która dotąd niewytłuczona schowana w kredensie. Wreszcie śmierć babci. I za tym wszystkim refleksja, że przedmioty żywotniejsze czasem od ludzi.
W tekście jest dobry nastrój, zachwyt dla przedstawionego świata i ludzi, co bardzo mi się podoba, a ostatnio w naszej literaturze nieczęste.
Dobra ta miniaturka, skoro wzbudza aż tyle refleksji.I czyta się z przyjemnością.
Miladora dnia 14.05.2011 11:41
W moim domu rodzinnym stał taki stary, nie kredens, lecz coś w rodzaju bufetu, w którego przepastnym wnętrzu mama miała schowane srebro i porcelanę, a także wykrochmalone obrusy i serwety jeszcze ze swojej wyprawy i mnóstwo innych ozdobnych drobiazgów. Pamiętam zapach...

Lubię takie opowieści, chociaż zawsze wtedy nie potrafię opędzić się od myśli, że jakże często przedmioty przeżywają swoich właścicieli.

Trochę bym się pozbyła zaimków w tekście, Koniczynko.
- Ten dom miał duszę. - "ten" na przykład jest zbędny.
No i tu mała nieścisłość:
- Mówiła, że sprzęty w nim żyją, - w kredensie? Sprzęty to meble. W tym przypadku przedmioty raczej powinny być.

Co do stylistyki - dłuższe zdania lepiej się sprawdzają przy tworzeniu klimatu podobnych opowieści, zwłaszcza że to opowieść o przemijaniu w czasie, więc byłabym za większą płynnością. Ale to tylko mój subiektywny odbiór. ;)
W sumie zastanawiałam się, czy nie za szybkie było to przejście od buszowania po kredensie do śmierci babci. Czy fakt zajrzenia do tego mebla mógł mieć aż taki wpływ i tak szybko?
Niezbadane są jednak niektóre rejony ludzkiej psychiki - być może odebranie komuś jakby ostatniej własności mogło tak zadziałać.

Buźka i dobrego.
TomaszObluda dnia 14.05.2011 11:47 Ocena: Bardzo dobre
Ekstra. Ale klimatyczne, nie powiem z jaki autorem mi się to kojarzy, ale z takim, co go bardzo lubię. To jest właśnie opowiadanie. Jest wstęp, jest akcja i zakończenie, a jeszcze tajemnica się znalazła. Ciekawe opisy i nawet trup :D tylko seksu brakowało(żart). Bardzo dobra miniaturka, w pełni kompletna. Zbyt dużo słowa kredens, ale to drobiazg. Bardzo dobre.
link a dnia 14.05.2011 12:30
Dwa miejsca, które można wziąć prędzej za kiksy stylu niż naturę tekstu.
Cytat:
Babcia wierzyła w zabobony równie gorliwie, jak w Boga. Dlatego klucze do niego były schowane w przepastnych kieszeniach babcinego fartucha.


Babcia wierzyła w zabobony równie gorliwie, jak w Boga. Dlatego klucze były schowane w przepastnych kieszeniach babcinego fartucha.
?
Inaczej składnia sugeruje klucze do Boga. No chyba że tak miało być.

Cytat:
To był tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty piąty rok. Czasy, w których funkcjonowały już kostnice.


Odstaje ze zgrzytem.

Tu:
Cytat:
Nasłuchiwał odgłosów z kredensu.

natomiast już tylko na Dzikiego Maxa subiektywnie można nie widzieć podkreślonego i zostawiać zawieszenie/niedopełnienie.

Lubię takie historie. Pewnie bym trochę sama pomajstrowała przy końcówce, bo od "Odsunęła" narracja wydaje się trochę zbyt naiwna i pośpieszna - klecona. I nieco bym uzwięźliła całość, no ale ja mam w ogóle bzika na punkcie kompresji:D, a bez prywatnych bzików kredens da sobie radę i babcia też. A poza tym coraz częściej mam ochotę być czytelnikiem, a nie jakimś Naprawiaczem Tekstów - zleniwiałam. I z takim leniwcem na gałęzi, Sybarytą Lekturnikiem - czuję - jest mi jak z czystą słodyczą, więc nie chce mi się szczegółów redakcji, zamiast przyjemności.

Dobrego, green.
green dnia 14.05.2011 12:44
Dziękuję wszystkim na razie:) ale muszę pędzić, bo mnie dzieci własne na obiad zjedzą i tak się skończy marnie mój żywot.

Ja wrócę później i każdemu z osobna podziękuję :)
Elwira dnia 14.05.2011 13:19
Bardzo ciekawie zbudowałaś klimat. Czytając, miałam na sobie taki dreszczyk tajemnicy, wspominałam własne dzieciństwo i te ważne w nim rekwizyty, które zaginęły w wirze nowoczesności.
Lubię takie sentymentalno wspomnieniowe teksty.
Pozdrawiam.
Usunięty dnia 14.05.2011 14:54
Też gdzieś przez mgłę pamiętam takie meble. Do tej pory wolę je, niż nowoczesny design IKEI i tym podobnych.. Niestety coraz rzadziej spotykam nie tylko takie meble, ale i tak klimatyczne mieszkania i domy.

Ja napiszę wrednie, że tekst to nic wielkiego. Ani nie jest jakoś wybitnie artystyczny, ani nie ma ciekawej fabuły, ale jest na poziomie. Jego siła polega jednak na tym, że łatwo identyfikować się z bohaterem, co widać wyżej. Każdy z nas ma jakiś taki mebel, przedmiot czy miejsce, zwyczajne, a jednak magiczne. Lubimy budzić takie wspomnienia, a Twój tekst budzi je na pewno, w związku z czym nie da się go odbierać negatywnie :)
julass dnia 14.05.2011 15:47
Cytat:
Mówiła, że sprzęty w nim żyją, kiedy nikt nie widzi, mieszka tam licho i nie należy go budzić, bo ściągnie przekleństwo na całą rodzinę.

jakoś tak dziwnie brzmi...
sprzęty w nim zamknięte ożywają kiedy nikt nie widzi?

takie rodzinne tajemnice odkrywane po latach... ja lubię czytać takie ale tutaj coś mi jakoś nie zagrało... nie umiem się sprecyzować:)
może za mało magii jak dla mnie...
zawsze dnia 14.05.2011 16:05
Cytat:
To był stary dom. Pamiętał jeszcze przedwojenne lata. Pamiętał wszystkich swoich mieszkańców. I dni, kiedy wystawiano ich trumny na ogromnym dębowym stole w słabym świetle gromnicy. I księdza, który w czasach pomoru przychodził z ostatnim namaszczeniem i kolędą do żywych.
Okrutnie pocięłaś te zdania, green, pozbawiłaś płynności. Łącząc, pozbyłabyś się powtórzenia "Pamiętał".
Cytat:
I strych(,) gdzie można było się wspiąć po starej skrzypiącej drabinie

Cytat:
porządek zrobiony ręką babci.
to mi jakoś nie brzmi...
Cytat:
Mijają lata…
a on do końca swoich dni będzie się zastanawiał, czy nie lepiej było zaglądać do licha przez dziurkę od klucza niż otwierać drzwi niezwykłego kredensu.
zbędny enter

Z przedmiotów klimatycznych - otrzymałam od mamy obraz, uratowany z pożaru. Ona dostała od swojej, ta od swojej - i tak przez kilka ładnych pokoleń obraz przechodzi na najmłodszą córkę. Czarna Madonna. I chociaż nie podoba mi się wizualnie, chociaż nie do końca pasuje do wnętrza, wisi i będzie wisiał, dopóki moja najmłodsza córka (o ile będę miała dzieci) nie skończy jakichś szesnastu lat. Czasami zastanawiam się nad jego materialną wartością, ale tak sobie myślę, że ile by nie był wart, będzie to znaczyło mniej, niż moje przywiązanie.

Szkoda mi trochę pociętych zdań, o których wspomniałam powyżej. Niemniej jednak czyta się gładko i bez zarzutów, czuje się ten charakterystyczny zapach domu starych ludzi i nie chce uciekać...
Pozdrawiam.
green dnia 14.05.2011 17:23
MamoMuchomorka, MaximumRide, Azazella. JtN, Owsianko
dziękuję.


Wasinko,
dziękuję pięknie za zgubione przecinki i zwrócenie uwagi na nadmierną enterozę. Naniosłam poprawki.
Cieszę się, że dostrzegłaś moje zakusy, żeby nadać klimat poprzez powtórzenia.

Julando, dziękuję i powiem, że babci nigdy dość ;) Ja lubię oszczędność. W końcu nadal mam gdzieś duszę poetki :)

ardo dziękuję. Ludzie odchodzą ... babcia też niestety musiała.

Sokółko jestem kobietą :) i serce mi urosło po Twoim komentarzu. Może będę lepsza :) dziękuję pięknie.

Mila zdania pocięłam celowo. Inaczej nie wyszłyby mi zamierzone powtórzenia.

Wiem, że zaimków może być trochę za dużo, ale cóż ja poradzę. Jak będziecie tupać w tej kwestii to może któryś poświęcę:)

Zabiłaś mi ćwieka z tymi sprzętami. No kurcze przedmioty zmieniają mi melodię... myślę intensywnie co by tu innego wsadzić. :)

Linko Sybaryto Lekturniku;) baardzo dziękuję za te uwagi, zgadzam się w pełni. I sobie poprawiłam.
Dziękuję za ślad :)


Tomaszu
bardzo się cieszę. Powtórki zamierzone. A o seksie może napiszę następnym razem ;)Dzięki.

Elwiro dzięki. Nic tylko się cieszyć:)

Oke dziękuję. Ja tu się spodziewałam od Ciebie siekanki, a tu tak delikatnie wrednie wyszło ;) z czego się cieszę bardzo:)

julass na Twoje pytanie odpowiedź brzmi tak. Żyją i jeszcze nie wiadomo jakie harce wyprawiają :)

Rozumiem i cieszę z pozostawionego śladu:)

zawsze to co u Mili. Pocięte i powtórzenia celowe. Ja nadal jestem poetką.... znaczy mam nadzieję, że jestem:) I pamiętał musi zostać:)

Dziękuję za poczytanie i ślady.

Pozdrawiam wszystkich :)
julass dnia 14.05.2011 17:56
moje to nie było pytanie tylko propozycja poprawki w zdaniu bo mi tak nie bardzo ono brzmi:)
się nieelokwentnie wyraziłem...
zajacanka dnia 14.05.2011 18:24
green, bardzo to ladne, klimatyczne opowiadanie, na koniec z dreszczem. Lubie takie historie, nie wspominajac o meblach :)
Stare domy zawsze kryja jakies tajemnice poprzednich wlascicieli, lokatorow. To jest to, co nadaje im charakter, ale tylko niektorym udaje sie poczuc klimat dawnych lat. Tobie sie udalo.
Pozdrawiam
green dnia 14.05.2011 18:30
linko jeszcze do Cię bo mi umknęło funkcjomowały - działały może lepiej?:)

julass nie jestem przekonana do poprawki tego zdania, dla mnie jest ok. ;)

zajacanko dziękuję bardzo. Cieszę się z Twojego odbioru. :)
julass dnia 14.05.2011 18:37
ja się nie upieram:)
green dnia 14.05.2011 18:38
ja w sumie też ;)
Tjereszkowa dnia 14.05.2011 20:17
Cytat:
Ten dom miał duszę


I Twoja miniatura też. Szeleszczą w niej obrusy, pachnie krochmal i wdzięczą się lwy w dębinie. I tajemnica jest również, z babcią klucznikiem na straży. Klimat – największa zaleta tekstu, zbudowany jest na nostalgicznym opisie starych przedmiotów, które wręcz pachną historią przodków. Zastanawiam się, ile moglibyśmy znaleźć w pamięci, powleczonych pajęczyną tajemnic, na które wciąż patrzymy przez dziurkę od klucza. Udany tekst. Pozdrawiam
green dnia 14.05.2011 20:21
Tjereszkowa dziękuję :)
gabstone dnia 14.05.2011 20:42
Ja sobie mieszkam z taka starą komodą. To właściwe określenie. Była tutaj, kiedy mnie jeszcze nie było. I nie znam jej historii, ale kiedy poleruję dębowy blat, czyszczę misternie rzeźbione drzwi zastanawiam się co kiedyś chowała w swoim wnętrzu. W Twoim tekście ta tajemnica została rozwiązana, poprzedzona jednak niepewnością co do zawartości, i myślę, że wielkim żalem, że została rozwiązana. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że otwarcie komody, tak pilnie strzeżonej przed wszystkimi, zabrało babci coś bardzo ważnego.
Sam bohater myślę odczuł to w podobny sposób.
Jednak można przy Twoim tekście malować w głowie obrazy, poczuć zapachy, więc znów trąca mi tu poezją:)
Pozdrawiam
green dnia 14.05.2011 21:08
Dziękuję i cieszy mnie, że tym tekstem wzbudziłam Twoje refleksje gabstone ;)

Pozdrawiam :)
Izolda dnia 14.05.2011 22:26
No co... no co... no co mam Ci napisać, gdy już wszystko wiesz.
Jako osobiste towarzystwo wyższej adoracji powinnam dla niepoznaki zjechać Ci tę szafkę, żeby nie było...
Ale co poradzę, kiedy witrynka jest cacy.
Cacy, cacy, masz po glacy.
Klimat staronaliów i zwolnienie poddaszowe - coś w sam raz dla rustykalnych amatorów, w których i ja czasem się obracam.
Szanowna autorka zwolniona z oficjalnych podziekowań.:D
Wanda Szczypiorska dnia 14.05.2011 22:40
Przecież to opowiadanie nie ma puenty. Jakie to ma znaczenie, że kredens był zamknięty? Nic z tego nie wynika.
bury_wilk dnia 15.05.2011 00:39
Ale to pikne :) Po prostu magiczne. Ot niby coś zbite z desek, a ma wsobie więcej czaru niż tajemnicza księga Gumisiów. Pięknie napisane, świetnie się czyta. Jak wielu powyżej też miałem takie kredensy. Dwa, jeden u jednej babci, drugi u drugiej. Zupełnie inne, ale oba magiczne. Ech... No jeszcze raz się powtórzę - pikne.
green dnia 15.05.2011 09:11
Izoldo, bury dziękuję.:)

Wando tu wszystko jest napisane, ale masz prawo do swojego odbioru. Szanuję go.
A tekstów nie tłumaczę i nie wyjaśniam tylko nie zgodzę się, że nie ma puenty :)

Pozdrawiam wszystkich.
link a dnia 15.05.2011 10:37
green,
działały chyba lepiej. Chociaż nie wiem, czy już całkiem dobrze:D Ech, dobrego dnia:)
green dnia 15.05.2011 10:43
:)

wzajemnie link o :)
Almari dnia 15.05.2011 10:44
Tak pamiętam ten tekst. Wzbudził wówczas we mnie niesamowite emocje i tak pozostało do teraz. Tak się zawsze zastanawiałam, czy to możliwe, żebym faktycznie czuła, że przenoszę się w inny wymiar no i dostałam odpowiedź. Stoję tam koło tej kobiety i patrzę jak prasuje obrusy, wdycham zapach starej dębiny, jak to ładnie ujęłaś, a jednocześnie odczuwam tajemnicę i smutek po części. Wszystko w twoim tekście jest takie prawdziwie i wręcz namacalne. Przypomniał mi się mój dziadek, heh.

Pozdrawiam i dziękuję, green.
green dnia 15.05.2011 12:29
Dziękuję Almari, dla mnie autorki nie ma nic lepszego niż taki odbiór jak Czytelnik czuje :)



Link o ja jeszcze myślę o tych kostnicach. Może całkiem przeredaguje to zdanie.

Tak samo jak szukam zamiennika do sprzętów..., choć też zastanawiam się czy może mówi się w zależności od regionu kraju w którym się żyje.

Na ten przykład, wielu ma kuzynów i kuzynki ja mam braci i siostry ;)

Pozdrawiam:)
liliium dnia 15.05.2011 19:30
Strasznie mi się nie spodobały dwa ostatnie słowa. Po tej całej tajemniczości, wywieraniu na czytelniku presji w postaci 'a tam, co ty piszesz. przecież ja już na początku wiem' dajesz mi w pysk zwyczajnym 'niezwykłym kredensem'. Już chyba zwykły 'mebel' yły lepszy.

Oczywiście jest to czepianie się, bo to przecież szczegół i w ogóle, ale aż podskoczyłem przy tej końcówce.

Co do reszty tekstu, to historia niemal jak Narnia, czy jak się tam nazywała ta szafa. Wolałbym, żey ten kredens odszedł wraz z babcią. byłoby to trochę banalne, ale też bardziej zastanawiające.

salam alejkum.
green dnia 15.05.2011 20:00
Dzięki liliium:)

Oj, kurcze wiesz, że tam kiedyś w oryginale było na pewno coś innego i nie było to niezwykłe;)
No to ja się zastanowię nad tą kwestią.

Poza tym no porównanie do Lewisa, to zaraz ja podskoczę ;)

Pozdrawiam :)
CelinaDolorose dnia 16.05.2011 13:36 Ocena: Bardzo dobre
Niektóre meble są złe z natury- tak jak i ludzie ;)

Teraz się okazuje, że każdy ma w domu stary kredens albo jakąś komodę, szafę, czy co tam jeszcze ;) i twoja miniaturka przeniosła go w czasy dzieciństwa, bla bla bla ;)

Fajny chwyt i zagranie na wspomnieniach czytelników, odwołanie się do zbiorowej mentalności ;) Sprytne :)

A na poważnie: Zgrabny i przyjemny text :)
JaneE dnia 16.05.2011 13:45
Green, pięknie to napisałaś.
Twój teksty wywołał wiele wspomnień.

Chłopiec dorastał z lichem śpiącym w kredensie, a ja z "biedą" zamkniętą w butelce wina. Stała u babci, teraz u cioci. Naszej butelki nikt nie otworzył, ale do dziś samo patrzenie na nią sprawia, że wszystkie włoski na rękach stają mi dęba :-)

Przecież wiadomo, że istnieją moce, których lepiej nie budzić :)
green dnia 16.05.2011 19:42
Celina, JaneE dziękuję bardzo.
Prawda, że lepiej nie budzić licha kiedy śpi...
4b1 dnia 01.06.2011 18:15
Coś pięknego. Przeczytałam słowa nawet chwile się nie zatrzymując. Stworzyłaś świetny klimat, uważam, że masz naprawdę duży talent :) Bardzo mi się podobało, nie mam żadnych negatywnych uwag. Pozdrawiam ^^
green dnia 01.06.2011 21:44
Pięknie dziękuję 4b1:)
Dobra Cobra dnia 05.08.2012 12:26 Ocena: Bardzo dobre
Taaa. Bdb! Tak trzymaj!


Pozdrawiam,

Dobra Cobra
Magicu dnia 05.08.2012 12:57 Ocena: Dobre
Sposób napisania tekstu bardzo mi się spodobał. Twoje słowa doskonale oddają klimat takiego starego domu i stojących w nim mebli.
Niestety, zakończenie trochę mnie rozczarowało. Jak to, babcia umarła, bo wnuk zajrzał do kredensu? Takie to trochę płaskie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jeżeli człowiek tak bardzo w coś wierzy, to jest w stanie "zmaterializować" swoje marzenia i ta wiara jest zapewne powodem śmierci starej kobiety, ale życzyłabym sobie aby zostało to w tekście wyjaśnione.
Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 05.08.2012 13:04 Ocena: Bardzo dobre
Magicu, pozwól życiu na niedopowiedzenia. To jest najpiękniejsze...
Magicu dnia 05.08.2012 13:21 Ocena: Dobre
No cóż, to pewnie cecha mojego charakteru. Nie znoszę niedopowiedzeń - przynoszą tylko niepotrzebny stres ;)
green dnia 06.08.2012 19:15
Pięknie dziękuję Wasince i komentującym :)

Pozdrawiam
Miroslaw Sliwa dnia 30.08.2012 15:31
Bardzo piękne wspomnienie. Króciutka forma, a jakże udana. Bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy nie zatracili jeszcze duszy i dobrego smaku. Serdecznie pozdrawiam i sukcesów życzę.:)
green dnia 10.09.2012 20:07
Pięknie dziękuję. Pozdrawiam:)
Usunięty dnia 08.01.2014 10:10 Ocena: Świetne!
Tworzysz fantastyczny klimat. Jest perfekcyjnie, pod każdym kątem. Świetny styl, dopieszczenie formy, a przede wszystkim umiejętność obrazowania i dźgania czytelniczego serducha.
Chociaż podejrzałam Cię tu i tam, i wiem już, że sięgnęłam na górną półkę, więc inaczej być nie mogło.

Kilka kłopotów miałam po drodze, ale być może to tylko moja bujna wyobraźnia:
Cytat:
I dni, kiedy wy­sta­wia­no ich trum­ny na ogrom­nym dę­bo­wym stole w sła­bym świe­tle grom­ni­cy. I księ­dza, który w cza­sach po­mo­ru przy­cho­dził z ostat­nim na­masz­cze­niem i ko­lę­dą do ży­wych. Ten dom miał duszę. I strych

według mnie pierwsze i drugie "i..." pasuje, ładnie się zazębiają; ale trzecie, w nowym akapicie, już trochę męczy i sprawia wrażenie bardziej przeoczenia, niż zamierzonego działania

Cytat:
że sprzę­ty w nim żyją

napisałabym: ożywają

Cytat:
rów­nie gor­li­wie, jak w Boga.

nie jestem pewna co do tego zdania, ale chyba bez przecinka

Cytat:
była wyj­mo­wa­na por­ce­la­na

szyk trochę zgrzyta: wyjmowana była porcelana
Niczyja dnia 03.05.2017 11:54 Ocena: Bardzo dobre
Piękne opowiadanie, z klimatem i tajemnicami do odkrywania...
Jednym słowem takie jak lubię:)
Pozdrawiam, Niczyja
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
wolnyduch
22/05/2022 13:06
Dobry, lekki wiersz, w wiosennym klimacie, odrywający nas od… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas