Mertseger 7 - magnat
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 7
A A A
Subtelny zapach damskich perfum. Nie znam się na markach i producentach kosmetyków, być może z tego prostego powodu, że sam ich nie używam, jednak aromat wywoływał we mnie uczucie zagłębiania się w coś niesłychanie delikatnego i jednocześnie bardzo intymnego. Nie miałem wątpliwości. Taką kompozycję mógłby stworzyć Jan Baptysta Grenouille, genialny kreator, demiurg ezoterycznych pachnideł. Komponenty zapachowe dziewiczych ciał i włosów, na które tak był wyczulony zmysł węchu Jana Baptysty, w pełni usprawiedliwiały jego zbrodniczy popęd. Ofiary, widząc efekt pracy mistrza, zapewne cieszyłyby się własnym męczeństwem, którego ślady zachował w różnego rodzaju kształtach szklanych flakoników.

Podobny zapach towarzyszył nieznajomej. Mimo że stała obok zaledwie kilka chwil, jej wonna aureola została przy mnie. Natychmiast zmieniłem imię z Fylgiur na Mertseger. Starogermański anioł, nawet w kobiecej postaci i pomimo niebiańskiego pochodzenia, był – w moim wyobrażeniu, zbyt zimny, typowo teutoński, podczas gdy ona, taka spokojna, z twarzą schowaną za woalką tajemnicy, bardziej przypominała egipską boginię Mertseger. Kochająca milczenie, opiekunka karawan wędrujących po piaskach pustyni i patronka tebańskich zmarłych. Fylgiur to tylko skrzydlata postać, zimna i bezwonna. Zdecydowanie wolałem nazwać ją Mertseger. Nawet ów orientalny zapach przemawiał za tym imieniem. Mertseger – obietnica raju.

Ona tymczasem, wypatrzywszy zwolniony stolik, odeszła. Miałem ochotę pójść za nią, usiąść tuż obok. Długo zwlekałem, a kiedy już zdobyłem się na odwagę, wolne krzesła zajęła jakaś para. Młoda dziewczyna z chłopakiem. Okazja do zawarcia znajomości przepadła. Poczułem nagle straszliwe osamotnienie, nawet alkohol przestał mieć jakikolwiek smak. Ta samotność w tłumie rozbawionych ludzi stała się nie do zniesienia. Podjąłem decyzję powrotu do domu. Kiedy przechodziłem obok stolika, podniosła głowę i spojrzała w moim kierunku. Trafiła na moment, w którym, nie mogąc pod wpływem uroku przejść obojętnie, uległem pokusie i nieśmiało zerknąłem w jej stronę. Przez ułamek sekundy spoglądaliśmy w siebie. Miała szarozielone, spokojne oczy z lekką iskierką smutku, tęsknoty, i jakby nadziei. Czy ta nadzieja wiązała się ze mną, tego nie mogłem być pewien, a mimo to wyobraziłem sobie, że tak. Jedna krótka chwila. Poczułem mrowienie przechodzące po skórze. Owa chwila niosła zapowiedź następnego spotkania. Chciałem chwycić Mertseger za rękę, wyprowadzić z lokalu, wziąć na spacer po mieście. Nie odważyłem się.

Z baru wyszedłem sam, sam też podążałem opustoszałymi ulicami. Perspektywa pustego pokoju, bezczynnego leżenia na kanapie w oczekiwaniu nadejścia nocy, a wraz z nią i snu, wydała mi się jeszcze mniej atrakcyjna niż siedzenie na stołku barowym. Wlokłem się krok za krokiem, nie zważając na kierunek przechadzki. Mijane aleje, zaułki, budynki niczym nie odróżniały się od siebie. Bezbarwne i jednakowo nudne. Czas, co prawda powoli, ale jednak mijał. Szarość przeszła w półmrok, półmrok zamienił się w ciemność, z lekka tylko rozproszoną światłami latarni. Sam nie wiem, jakim sposobem znalazłem się w pobliżu mojej kamienicy. Już miałem zamiar otworzyć drzwi, kiedy przypomniałem sobie, że nie zapłaciłem rachunku za trunki wypite w barze.

Całe szczęście, że pora nie zrobiła się jeszcze zbyt późna i lokal był nadal otwarty. Gości pozostało zaledwie kilkoro. Nie było wśród nich egipskiej boginki. Senny barman ożywił się na mój widok.
- No, proszę, proszę – powiedział z uśmiechem. – Tak rzadki gość w moich progach, a dzisiaj mam zaszczyt powitać ponownie. Co podać tym razem?
- Nic, dziękuję. – Bezpośredni sposób, w jaki zwrócił się do mnie, zamiast zdenerwować, przeciwnie, poprawił mi humor. – Wróciłem uregulować rachunek.
- Rachunek? – Jego zdziwienie wydawało się udawane. – Jaki rachunek?
- Wychodząc, zapomniałem zapłacić - odpowiedziałem niepewnie, widząc jego reakcję.
- Na szczęście nie wszyscy mają sklerozę – zareagował żartobliwie. – Inaczej musiałbym zwinąć interes.
- Odłóżmy pogaduszki na inny czas – powiedziałem nie bez irytacji. – Powiedz, ile jestem winien. Pora już wracać do domu.
- Nic, absolutnie nic. Jeżeli masz jakiś dług – tu zawiesił głos, dla zwiększenia napięcia – podkreślam, jeżeli, to zupełnie u kogoś innego.
- U kogo? Mów, człowieku, trochę jaśniej! – Przeciąganie rozmowy było denerwujące.
- Był taki jeden. Zapłacił i wyszedł.
- Kto? – spytałem niecierpliwie. – Jak się nazywał?
- Mogę powiedzieć jedynie, jak wyglądał. Nie był na tyle grzeczny, by się przedstawić. – Barman bezradnie rozłożył ramiona.
- Mam małą prośbę… – Przechyliłem głowę w jego kierunku. – Dowiem się wreszcie, kim był mój sponsor?
- Może znajomym, kumplem, kimś z rodziny? – Gdyby gadulstwo było sportem, ten facet zdobyłby mistrzostwo.
- Słucham, czekam na więcej.
- Wysoki chudzielec. Na głowie nosił śmieszny kapelusik z piórkiem, w ręce trzymał połamany parasol.
- Ubrany w stary prochowiec? – Przypomniałem sobie nieznajomego, którego spotkałem na dworcu.
- A jednak kolega? – Uśmiech barmana był nieco drwiący. – Owszem, tak właśnie wyglądał.

Powróciło wspomnienie przedpołudnia na dworcu kolejowym. Mężczyzna ze stacji. Musiał mnie śledzić. Tylko idąc moim tropem, mógł trafić do tego baru. Tamto spotkanie, z pozoru przypadkowe, zaczynało być początkiem dłuższej historii. W co ja się wplątałem? Zagadka zbyt trudna do wyjaśnienia. Byłem z natury samotnikiem, z rodziną rozsianą po świecie, od dawna bez żadnych kontaktów. Poczułem krople potu na czole. Wyjąłem chusteczkę z marynarki, wytarłem twarz. Chowając ją z powrotem, z przerażeniem uświadomiłem sobie, że nie mam portfela. Nerwowo obszukałem pozostałe kieszenie. Portfel z pieniędzmi zniknął.

- Coś się stało? – zapytał barman, tym razem ze szczerą troską w głosie.
- Nie, nic – odparłem bez namysłu. – Muszę już iść.
- Chwileczkę… – Spod lady wyjął małą paczkę wielkości pudełka od papierosów. – To podarek, tak się wyraził.
Odruchowo ująłem w dłonie podany pakuneczek. Machinalnie odwinąłem papier, w który był zawinięty. Nie było to, jak myślałem, zwykłe opakowanie. Spełniało dodatkową funkcję listu. Łacińskie litery zastępowały cyrylicę.
„Dlia druga Jakowa”
Pod spodem, dodana tym samym charakterem pisma, widniała krótka, rosyjska sentencja:
„Nikto nie obnimiejet nieobjatnowo”.

Nie żegnając się, wyszedłem z baru. Przez całą drogę do domu powtarzałem w myślach dziwne słowa: „Nikt nie wyjaśni rzeczy niepojętych”.



(c.d. Miladora)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
magnat · dnia 15.05.2011 09:42 · Czytań: 1019 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 29
Komentarze
Azazella dnia 15.05.2011 09:53
Początkowo myślałam, że rachunek uregulowała kobieta, ale myliłam się. Dopiero na końcu tekst zaczął mi się podobać, rozmyślania bohatera zaczęły mnie już nudzić, a tu proszę takie zaskoczenie:). Już sądziłam, że w tym fragmencie nic się nie wydarzy, a tymczasem Ty ładnie podtrzymujesz poprzednio stworzony klimat intrygi. Ładnie, podobało mi się.
Jedna tylko rzecz mnie zastanawia. Dlaczego barman wcześniej nie wybiegł za klientem, który nie zapłacił? Tajemniczy gość z piórkiem musiał być wystarczająco blisko aby uregulować rachunek i dostatecznie daleko aby nie zostać zauważonym
MaximumRide dnia 15.05.2011 09:56
No proszę. Nareszcie coś zaczyna się dziać. Muszę przyznać, że ta część mnie wciągnęła. Widzę, że nieznajomy dziwak znów pojawia się w akcji. :) Sytuacja nabiera rozpędu. I dobrze. Lubię, kiedy coś się dzieje. Tutaj już zawiewa tajemniczością. No a teraz lecę do Miladory. Zobaczymy co u Anioła. :)
Elwira dnia 15.05.2011 10:03
Cytat:
pomimo niebiańskiego pochodzenia był, w moim

Przesunęłabym przecinek na przed był

Cytat:
Na ułamek sekundy spoglądaliśmy w siebie.

Jednak chyba na siebie?

Cytat:
– Jego bezpośredni sposób, w jaki zwrócił się do mnie,


Wyrzuciłabym „jego”

W końcu zaczyna się coś dziać. To dziwne pojawianie się nieznajomego oraz efekty, które jego obecność wywołuje bardzo intryguje. Ciekawe, co z tego wyniknie.
Pozdrawiam.
Usunięty dnia 15.05.2011 10:09
Dla mnie lepiej niż ostatnio, jednak mimo wszystko za dużo myśli bohatera. Mnie w zupełności wystarczyło by skojarzenie z Pachnidłem. Dobrze, że zaczyna się coś dziać. Dziś niecierpliwie czekam na następną. Pozdrawiam
julanda dnia 15.05.2011 10:09
Udało się, polubiłam bohatera. Tak opisać kobietę, nie każdy umie, a na pewno nie technokrata! Rozczarowałam się tylko językiem, którym opisany jest podarek, ale to moje osobiste uprzedzenie, a dla jednej uprzedzonej istoty się nie zmienia treści. Nie lubię więc tego "dziada" z parasolem. Reakcja adekwatna dla kota, chociaż wyjątkowo empatycznego. Może się jednak zdarzyć, że zadziałasz magicznie i w następnym odcinku polubię i "dziada".W końcu "nikt nie wyjaśni rzeczy niepojętych" i kropka. Pozdrawiam!
Tjereszkowa dnia 15.05.2011 10:20
No proszę! I mamy przełom, a nawet dwa. Pierwszy dotyczy obrazu bohatera. Teraz już czarno na białym widać, że to nie rozmemłany piwny obibok, ale wielbiciel literatury i znawca mitologii :).
Następuje także pierwsza bezpośrednia konfrontacja bohaterów i powrót obcego z parasolem. To interesujące obserwować, jak wraz z wyciszaniem emocji bohatera po spotkaniu na dworcu, zmienia się jego przekaz. Zdania są dłuższe, zniknął gdzieś początkowy minimalizm. Łykam wszystko i czekam na jeszcze.
Wasinka dnia 15.05.2011 10:32
Delikatność pod wpływem dziwnego zauroczenia budzi się w owym szorstkim początkowo bohaterze... Uwidacznia się to również w stylu. Ciekawe wyjaśnienie zmiany określania kobiety.
Cieszy mnie, że znowu pojawił się nieznajomy z parasolem.


Małe sugestie:

nawet w kobiecej postaci, pomimo niebiańskiego pochodzenia był, w moim wyobrażeniu, zbyt zimny, - jeżeli wszytko potraktowałeś jako wtrącenia, to przecinek winien być po pochodzeniu jeszcze; jednak zdanie strasznie się tnie, proponuję pokombinować...

Na ułamek sekundy spoglądaliśmy w siebie - może lepiej Przez ułamek sekundy spoglądaliśmy w siebie / lub / Na ułamek sekundy spojrzeliśmy w siebie; tak przy okazji: podoba mi się zaznaczenie, że nie spoglądali "na siebie", tylko właśnie " w siebie" - to dużo mówi, jest wymowne

Mijane aleje, zaułki, budynki, niczym nie odróżniały się od siebie - podkreślony przecinek bym wyrzuciła

Tak rzadki gość w moich progach(,) a dzisiaj mam zaszczyt powitać ponownie

Mów(,) człowieku(,) trochę jaśniej!

Tylko idąc moim tropem(,) mógł trafić do tego baru.

Pod spodem, tym samym charakterem pisma, widniała krótka, rosyjska sentencja: - niezgrabnie, brakuje jakiegoś imiesłowy przymiotnikowego (na przykład) przy "tym samym charakterem pisma", bo zdanie się nie zgrywa


Słonecznej niedzieli (mimo deszczu za oknem)...
green dnia 15.05.2011 10:49
O zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej części. Jestem ukontentowana. I teraz będę czekać niecierpliwie co dalej.

Przyznam się, że po poprzedniej części było to już lekko nużące, ale teraz widzę światełko w tunelu i gnam dalej pełna nadziei.

Pozdrawiam :)
Usunięty dnia 15.05.2011 10:51
Podoba mi się. Facet z dworca znowu w barze, coś się dziej, bohater jednak taki głupi nie jest jak mi się ostatnio zaczął wydawać. Nie nudzisz. Fajnie. jedno mi się rzuciło: "opiekunka karawan wędrujących po piaskach pustyni i tebańskich zmarłych" - tak odczytałam, że karawany wędrują po zmarłych; chyba coś nie tak, ale mogę się mylić:); i dalej" z baru wyszedłem sam, sam też podążałem" - jak dla mnie to sam za blisko i dwa razy jakoś tak sobie to wyszło. Podoba mi się magnat. Szybko przeczytałam bez nudów.
pozdrawiam
zajacanka dnia 15.05.2011 11:35
Akcja przyspieszyla, cos zaczelo sie dziac, to cieszy i przypomina pierwsza czesc, z nieznajomym w tle. Niezle napisane, choc rzucilo mi sie w oczy zdanie: "Na ulamek sekundy spogladalismy w siebie". Moze "Przez ulamek..." ,bo samo "spogladanie w siebie" spodobalo sie :)
Czekam na cd.
Pozdrawiam
TomaszObluda dnia 15.05.2011 13:13
Cytat:
Podobny zapach towarzyszył nieznajomej.
:D No to był pijany :D
Ekstra. Historia się zawiązuję, ale zaraz będzie spokojniejszy kawałek. A może i nie? Idę czytać.
OWSIANKO dnia 15.05.2011 14:13 Ocena: Przeciętne
Magnat
Ten zabawny pogląd od razu dyskwalifikuje bohatera: „Zebrane komponenty dziewiczych substancji, wydzielone w czasie agonii przez jego ofiary, w pełni usprawiedliwiały zbrodniczy popęd Jana Baptysty. Owe wybranki, widząc efekt pracy mistrza, zapewne cieszyłyby się własnym męczeństwem, którego ślady zachował w różnego rodzaju kształtach szklanych flakoników.”
Jakoś nie potrafię przejąć się fabularnymi perypetiami kolesia delektującego się agonalnymi zapachami dziewic.

pozdrawiam
Miladora dnia 15.05.2011 14:33
Autor naniósł poprawki.

A ode mnie - masz rację, Owsiankiewicz. Tę część trzeba będzie trochę przerobić, żeby miała bardziej delikatną wymowę.
Myślę, że Magnat podzieli to zdanie.

Buźka niedzielna.
Izolda dnia 15.05.2011 14:46
Cytat:
Podjąłem decyzję powrotu do domu.

Nie. Ratunku. Facet po prostu zdecydował wrócić do domu.

Robi się tak jakbyś się zarażał stylem od współpisaczki i zaciera się ta różnica, która mi całkiem pasowała, a jak Twój gość machinalnie odwinął pakunek to zwątpiłam. Wystarczy jak facet coś odwinie, zupełnie niepotrzebny mu do tego przysłówek.

Przez chwilę pomyślałam, że jestem przeczulona na łapanie niuansów stylu, ale doczytałam, że wasinka też zauważyła, że styl się przeobraził.

Odcinek nie nudził, pojechały konie po betonie.
Miladora dnia 15.05.2011 15:44
Widzę, że autor właśnie poprawił to, co wytknął Owsianko. :D

A ode mnie uwaga odnośnie stylu.
To nie Magnat - to ja próbowałam od początku wejść w jego klimat i styl, zresztą taki, jaki osobiście lubię od dawna.
Jeżeli pamiętacie RYBĘ, tam było podobnie. Staraliśmy się pisać w tej samej konwencji. I udało się, ponieważ nawet Valdens nie był w stanie rozróżnić, którą część kto pisał.
Opowieść powinna być spójna. Różnice początkowe zaczynają zacierać się w miarę zbliżania się do siebie bohaterów i w miarę ich poznawania przez czytelników. Ale mimo to zawsze zostaną ich cechy charakterystyczne.
Żeby pisać wspólnie trzeba umieć wpaść w podobny rytm, tak myślę.
Nie każde takie spółki się sprawdzają.
Ale sądzę, że nam się uda.
Krystyna Habrat dnia 15.05.2011 16:24
Podoba mi się. Potrafisz zaintrygować. Rysujesz obraz lekkimi muśnięciami piórka.
Jednak o ocenie zadecyduje całość.
Usunięty dnia 15.05.2011 17:03
Musiałam sprawdzić, czyją część czytam, bio początkowo miałam wrażenie, że tą pisała Miladora. Być może po prostu zaczynasz naśladować jej styl. Ogólnie nie mam się do czego przyczepić, kwestia gusty, ale dla mnie cała opowieść robi się przyciężkawa i duszna.
bury_wilk dnia 15.05.2011 19:25
Podobnie jak Oke miałem wrażenie, że autorzy się zamienili (przy czym chodzi o sposób pisania, a nie o jakość). Bardzo udany fragmant, zdecydowanie podnosi poziom zaciekawienia, miłe nawiązanie do Pachnidła i klimat narasta i nabrać się dałem, bo też myślałem, że zapłaciła taktóraużywapodwiązek ;)
Mnie się podoba.
zawsze dnia 15.05.2011 19:38
Cytat:
Nie znam się na markach i producentach kosmetyków, być może z tego prostego powodu, że sam ich nie używam, jednak aromat wywoływał we mnie uczucie zagłębiania się w coś niesłychanie delikatnego i jednocześnie bardzo intymnego.
te dwa się mi na się wpadają
Cytat:
był – w moim wyobrażeniu, zbyt zimny,
źle wypada to niedomknięte wtrącenie - trzeba wybrać przecinki lub myślniki

Nie będę oryginalna, ciesząc się, że w końcu coś się dzieje, a jednak tak jest. Coś się ruszyło. Jeszcze nie wiem, czy mi się spodoba - zobaczymy.
PawelP dnia 15.05.2011 19:44
I znów jestem ciekaw co będzie dalej. Część piątą należało by poprawić nieco. Część siódma znów dopracowana. Pozdrawiam.
julass dnia 15.05.2011 20:51
hmmm.. facet zdecydowania zbyt logicznie myśli jak na dość podpitego...

i się coś zaczyna dziać dziwnego jeszcze bardziej... bardzo fajne przejście od Fylgiur do Mertseger... przy okazji zauważamy że facet jest troche oczytany i już nie dziwią głębsze przemyślenia... chociaż ten wypity alkohol nieco podważa prawdopodobieństwo ich zaistnienia...
liliium dnia 15.05.2011 22:14
Przeznaczenie?
- Śmierdzeniem?

Bez wulgaryzmów, proszę.
- To nazwisko, ksywka trochę.

ksywka?
- przykrywka, nierozpoznanie.



(c.d u Miladory)
CelinaDolorose dnia 16.05.2011 14:34
Nie no! Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Wpadłam na koniec w dziki szał! A miało być tak pięknie....

Po pierwsze powinno być:

Drugu Jakowu - jeśli już

Po drugie:
Cytat:
„Nikt nie wyjaśni rzeczy niepojętych”.
i skandaliczne tłumaczenie z translatora (czy innego badziewia) na
Cytat:
„Nikto nie obnimiejet nieobjatnowo”.
, co znaczy Nikt nie obejmie ...nie wiem czego?

Jeśli już zgrabniej będzie napisać: "Nikto nie objasnit niepostiżimowo" albo "Nikomu nie udas't' objasnit swierchiestiestwiennych jawlienij" - nikt nie wyjaśni zjawisk nadprzyrodzonych.

A najlepiej napisać, że notka zawierała treść, która po przetłumaczeniu brzmiała: "...."- i tu wstawić to, o co nam chodziło.
Bo fatalnym wyjściem z sytuacji jest posługiwanie się metodą z podstawówki, kiedy to pisało się polskimi literkami nad rosyjską czytanką....

To mi zepsuło cały humor i odebrało radochę z zabawy.
Moja rada: Jeśli nie posługujemy się językiem obcym- nie ośmieszajmy się w oczach innych, kalecząc cudzą mowę.

Po poprawieniu tej wpadki będę mogła ocenić text.
magnat dnia 16.05.2011 15:36
Droga Celino,
nikto nie obnimiet nieobjatnowo. Tak powinno być napisane. To nie jest żadne tłumaczenie.
nikto nie obnimiet nieobjatnowo ros., żart. nikt nie obejmie rzeczy nieobjętej (nie ogarnie - nieogarnionej).

Etym. - z Koźmy Prutkowa (wspólny pseudonim 4 poetów ros.: Aleksieja K. Tołstoja i braci Aleksieja, Władimira i Aleksandra Żemczużnikowów, używany przez nich w publikacjach satyrycznych w poł. XIX w.)
Czy z powodu własnej niewiedzy warto wpadać w taki szał?
Lepiej jest czytać, czytać i szukać.
Uśmiechnij się. Poznanie własnego szaleństwa jest zwycięstwem rozumu nad instynktem (moje własne przemyślenie):smilewinkgrin:
magnat dnia 16.05.2011 15:40
Niestety, nie mam w komputerze cyrlicy
magnat dnia 16.05.2011 15:41
Miało być cyrylicy
CelinaDolorose dnia 17.05.2011 09:22
Trochę mi ulżyło ;) Ale nadal uważam, że bez sensu to odniesienie, ponieważ wprowadza zamęt.
O co chodzi w takim razie z tym cytatem? Jest to dla mnie wyrwane zupełnie z kontekstu. Dalej jestem w stanie wzburzenia (teraz jeszcze dodatkowo zbita z tropu) :uhoh:
Najpierw stwarzasz atmosferę tajemnicy, wydaje się, że protagonista cierpi na zanik pamięci (dodatkowo ten tajemniczy gość z parasolem depcze mu po piętach), powoli sprawa nabiera ciekawszych kolorów, na scenie pojawia się kobieta.... a ty dajesz po oczach jakimś satyrycznym cytatem. Dlatego pytam: o co kaman? i co autor miał na myśli? Nawet jeśli bym znała tą maskę literacką- nie wiem, czy nie zareagowałabym tak samo, bo to wprowadziłoby taki sam rozpierdziel skojarzeniowy.
Cytować też trzeba z rozwagą...

Kolejna dobra rada cioci Celiny: Jeśli nie masz cyrylicy na klawiaturze, to:
a) po co w ogóle robić takie niedoróbki?
b ) następnym razem użyj narzędzi językowych wujcia googla i zmień język na rosyjski. Dodatkowo masz tam wirtualną klawiaturę. Wystarczy wejść do rosyjskojęzycznej Wikipedii ;)

Odnosząc się do twojej rady: dokładnie wczoraj chciałam sobie sprawdzić o co chodzi z tym cytatem, ale wyszukiwarka niestety nie zrozumiała twojego zamysłu i nie chciała odpowiedzieć mi po rosyjsko-polsku ;)
Stąd między innymi moje wzburzenie i powtórzę: nie lubię takich niedoróbek językowych.
A podsumowując: największymi ignorantami i hipokrytami jesteśmy w dziedzinie wyuczonej bądź zawodowej- tu mówię o mnie. Stąd cała afera ;)
I nadal będę się upierać, że jeśli już to powinieneś dać "normalne" tłumaczenie. Chyba, że któryś z twoich bohaterów ma okazać się owym Kuźmą Prutkowem ;)
Miladora dnia 17.05.2011 13:13
Celinko – w prozie istnieje tak zwana „mowa bohaterów” – to odnośnie cytatu z tego odcinka. Można w niej użyć czegoś, co niekoniecznie musi być do końca poprawne, ponieważ czasem jest to potrzebne autorowi w jakimś celu. Nadawca tej paczuszki mógł więc napisać rosyjski cytat łacińskimi literami, chcąc, by został zrozumiany przy czytaniu.
Inna sprawa, że przy tego rodzaju chwytach powinno się dać odnośnik pod tekstem i zapewne go damy w wersji ukończonej.

Buziaki i dobrego. ;)
CelinaDolorose dnia 17.05.2011 14:36
O! O! O! Właśnie! Miladoro! Masz u mnie flachę!
Do głowy mi nie przyszło najprostsze rozwiązanie - dać najzwyklejszy odnośnik pod textem i sprawa byłaby załatwiona na picuś-glancuś ;)

Magnat'cie: Wiem, że czepiam się głupiego szczegółu, ale chodzi mi o jakość waszego, wspólnego z Miladorą, "dorobku literackiego" :)
Mam nadzieję, że nie odbierasz tego mojego gderania, jako napaści na ciebie - bo tak nie jest! I nie wykłócam się z tobą. Naszą konwersację traktuję jako dysputę czysto poglądową :)
I tak Ty rządzisz textem bo jesteś jego autorem. Ale także za niego odpowiadasz, bo jesteś jego właścicielem.
Ja, jako czytelniczka, tylko go sobie chwilowo dzierżawię ;)
Jedynie zwracam twoją uwagę na to, jak odbiorca może go odebrać. Istnieją takie namolne typy, jak ja, co to wyszukają igłę w stogu siana i wyolbrzymią ją do rangi wideł ;) Czasem można zrozumieć coś opacznie - tu zrzucam winę na karb tego, że opowiadanie ukazuje się w częściach.

Cytat:
Czy z powodu własnej niewiedzy warto wpadać w taki szał?

Ja mam szał na drugie imię ;) - to u mnie normalna reakcja, jak oddychanie i bez wpadania w małą furię żyć nie umiem.
Chodzącą encyklopedią, czy raczej biblioteką nie jestem, żeby sypać cytatami, jak z rękawa i jeszcze je odpowiednio dopasowywać.

Cytat:
Uśmiechnij się. Poznanie własnego szaleństwa jest zwycięstwem rozumu nad instynktem (moje własne przemyślenie)

Wysyłam Ci ciepły uśmiech. A moje szaleństwo znam aż za dobrze i dlatego muszę co jakiś czas popuszczać sobie trochę ciśnienia krwi, żeby zawał mnie młodo nie dopadł ;)

A i już wiem, z czym skojarzył mi się twój chwyt. Teraz to wygląda tak, jakbyś posłużył się np. lapsusem językowym z Inspektora Clouseau albo Violetty Kubasińskiej ;)

A teraz mały prezent ode mnie w ramach załagodzenia sprawy:
Cytat:
- Wciąż mnie pan zaskakuje.
- Przyzwyczajaj się. Przy mnie niespodzianki rzadko będą nieoczekiwane.

To z nieśmiertelnego J. Clouseau ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas