Porwanie - deathhascome
A A A
Me oczy. Sarnie, wilgotne, totalnie beznamiętne i wpatrzone w jedną rzecz - ogień. Zaciskam szczęki, moje gardło zamienia się na chwilę w stare drzewo. Chyba nawet przestałem już mrugać. Ale jestem twardy, trzymam się.
Patrzę w milczeniu, czując, jak mróz, który zrodził się gdzieś w mojej głowie, rozlewa się drętwą falą na całe moje ciało. Jak lodowate igły ścinając twarz i ręce.
Siedzę na wilgotnym pieńku wśród skał, oraz leśnych turni i podciągam kolana pod brodę. Opatulam je ramionami. Spoglądam martwo na mój zawalony dom, który trawią trzaskające płomienie wijące się w ekstatycznym tańcu. Ze smakiem pożerają kolejne kawałeczki drewna, nie mogąc się nasycić. Dlaczego nie chcą przestać?
Drewniany dom, który budowałem jeszcze z mym ojcem i dziadem, wygląda teraz jak zdechłe zwierzę. Jakiś diaboliczny skrzypek przygrywa płomieniom, a te w najlepsze tańczą do tej dzikiej, chorej melodii. To jak wieczność. Ciepło żaru czuje już niemal na sobie.
Ale nie, nie. Nie płaczę. Nie mam już czym.
Mieliśmy w domu zioła i kadzidełka. Ich zapach jest jeszcze gdzieś we mnie. Gdzieś głęboko. Jednak z każdym oddechem ulatnia się bezpowrotnie. Rozpływa się jak zapachy obiadu, który jeszcze wczoraj gotowała moja żona. Moja Elle.
Jej burza czarny włosów, wyglądająca jak stado kruków o rozpostartych skrzydłach. Ach, te gęste kosmyki opadające na jej czoło, a pod nimi okrągłe, naskrobane kawałkiem węgla oczy. Beztroskie, roześmiane i szkliste. Mógłbym oglądać w nich odbicie swojej twarzy bez końca. I tak też robiłem, do wczoraj.
Pełne usta, różowe jak płatki róży. Kształtne, śliczne piersi. Ciepłe, pokryte gęsią skórką. Chciałbym znowu smagać jej ciało opuszkami palców, mknąć jak wierzchowiec po jej równinach i skończyć na wzgórzach krągłych bioder.
Dlaczego ją zabrali? Bydlęta...
Przybyli tu dzisiaj, po południu. Mieli skórzane buty przewiązane rzemieniami i odziani byli w czarne opończe. Twarze oblepione zimnym, nieprzeniknionym mrokiem, schowane w głębi kapturów. A na plecach ostre jak brzytwy miecze w jaszczurach. Bezwzględne bydlęta. Jak mogli ich tak potraktować?
Moją Elle i mojego synka.
Mój Attalen. Moja krew. Kochany chłopak. Chciał być drwalem, tak jak ja i jego dziad. Przecież jeszcze wczoraj towarzyszył mi w lesie. Cieszyłem się jak dziecko, gdy patrzył na mnie z zachwytem. Zawsze szedł tuż obok i szarpał mnie za rękaw pytając, kiedy dam mu wreszcie siekierę. Kiedy pozwolę mu udowodnić, że jest tak silny jak ja.
Gdy zaczynaliśmy pracę, zdejmowałem szorstką koszulę i rzucałem ją do niego, a ten ubierał się w nią w milczeniu. Łudził się, że moje umiejętności przesiąkną przez jego skórę, gdy włoży moją ubrudzoną, poszarpaną koszulę, w której codziennie znikałem w gaju.
„Do drzew trzeba szeptać, Attalenie, pamiętasz? Trzeba traktować je z uczuciem, pokazać im, że nie jest się wrogiem, a częścią ich świata. Pamiętasz? Słyszysz? One też do ciebie mówią. Szeptają wspólnie. To jest melodia lasu. Trzeba być lasem, by ją słyszeć". „Nie słyszę, tatusiu", odpowiadał. „Jeszcze usłyszysz synku, jeszcze usłyszysz". To było jeszcze wczoraj.
Patrzył z zainteresowaniem na to, jak rąbię drzewa, a ja w międzyczasie mówiłem mu, jak powinno się je ścinać. Taki młody, a taki pojętny. Byłby z niego świetny drwal.
Ale dlaczego mówię o nim tak, jakby umarł? Wspominam go, jakby już nigdy nie miał pójść ze mną do lasu. A pójdzie jeszcze kiedyś?
Nie płaczę. Nie mam już czym.
Znów wracam do rzeczywistości i z żelazistego nieba, przenoszę wzrok na chałupę. A właściwie zgliszcza, jakie z niej pozostały. Jak z gigantycznego komina, unoszą się obłoki czarnego jak sadza dymu. Gdzieniegdzie jeszcze tlą się płomienie, trochę ognia przeniosło się też na kępki traw.
To koniec. Moje dotychczasowe życie wypuściło z siebie ostatnie tchnienie. Nadchodzi pustka. I co, mam wyczekiwać śmierci? Już teraz?
I nagle coś wezbrało się we mnie. Poczęło pełzać gdzieś pod skórą. Nie chce, by umarli. Nie chcę, by bezwzględnie podcięto im gardła, by w konwulsjach dusili się własną krwią. Nie mogę przyjąć do wiadomości tego, że mój syn będzie dorastał w niewoli, albo pracując ciężko całe dzieciństwo. Nie pozwolę, by moją śliczną Elle gwałciła banda spoconych, pijanych i szkaradnych barbarzyńców. Ubliżając jej i nie szanując jej piękna. By mój syn zapomniał o matce, ojcu, bądź co gorsza - przeklinał mnie po kres swych dni, że po nich nie przyszedłem. Że nie ruszyłem zada z tego pnia.
Podziwiał mnie zawsze za wprawę z jaką posługuję się siekierą. Za zaprawione w wieloletniej pracy mięśnie, i za siłę, z jaką ciągnę drewniane bele. Jestem dla niego najsilniejszym człowiekiem świata, a nie potrafę po nich przyjść i za nich walczyć?
Ocieram oczy i otrząsam się czym prędzej. Nie odeszli daleko. Są gdzieś w górach. Podążę ich śladem i odbiję moją rodzinę. Ruszam więc przed siebie i nie oglądam się.
Jeśli przyjdzie mi oddać życie, oddam je dla nich.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
deathhascome · dnia 21.05.2011 22:14 · Czytań: 785 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 16
Komentarze
julass dnia 21.05.2011 22:52
Cytat:
Jej burza czarny włosów

czarnych

Cytat:
Nie chce, by umarli.

chcę

bardzo solidny kawałek tekstu... aż miło poczytać...
zachodzi tylko pytanie: czy to wstęp do czegoś większego?
bo jak dla mnie to jest całkiem zgrabna całość...
deathhascome dnia 21.05.2011 22:57
To miał być nic nie znaczący kawałek tekstu, ale na fantastyce.pl również się podobał to może pomyślę nad czymś więcej :)
Dziękuję za opinię!
Azazella dnia 21.05.2011 23:16
Cytat:
Gdzieś głęboko. Jednak z każdym oddechem ulatnia się bezpowrotnie. Rozpływa się jak zapachy obiadu

Cytat:
Chciałbym znowu smagać jej ciało opuszkami palców, mknąć jak wierzchowiec po jej równinach i skończyć na wzgórzach krągłych bioder/quote]
[quote]Moja krew. Kochany chłopak. Chciał być drwalem, tak jak ja i jego dziad. Przecież jeszcze wczoraj towarzyszył mi w lesie. Cieszyłem się jak dziecko, gdy patrzył na mnie z zachwytem. Zawsze szedł tuż obok i szarpał mnie za rękaw pytając, kiedy dam mu wreszcie siekierę. Kiedy pozwolę mu udowodnić, że jest tak silny jak ja.


Masz jeszcze kilka powtórzeń, można ich uniknąć:). Pomyśl i napisz coś więcej. Niech na samym myśleniu się nie skończy, bo tekst jest ciekawy. Czekam na więcej.
julanda dnia 21.05.2011 23:35
Naprawdę się przejęłam. Bardzo sugestywnie przekazany obraz. Jakaś literówka, powtórzenie "mój" w odmianach, drobiazg użytej formy "mym", "naskrobane" i "żelaziste", trochę mnie razi. Powtórzenie "jak", dość blisko w jednym ze zdań.
Czy to początek jakiejś historii? Dopowiesz, gdzie rzecz się dzieje? Zaciekawiłeś mnie! Chętnie przeczytam dalszy ciąg! Pozdrawiam!
A, podobają mi się opisy!
Miladora dnia 22.05.2011 02:45
- Me oczy. Sarnie, wilgotne, totalnie beznamiętne - bardzo niezręczny wstęp. Myślałam, że o egzaltowaną kobietę chodzi. Poza tym, skoro używasz konwencji "me", to "totalnie" jest dysonansem.

Stanowczo za dużo zaimków, żeby styl mógł zrobić wrażenie. Literówki.

- I nagle coś wezbrało się we mnie. - coś wezbrało, bez "się".

Moim zdaniem do dopracowania. ;)
Pozdrawiam.
mruczol dnia 22.05.2011 07:40
Hej!
Naprawdę fajny tekst ;)... Nie lubię smutku, wolę rwący potok radości i w ten sposób aż do ostatnich akapitów coś we mnie krzyczało w ramach protestu. Ale optymistyczne zakończenie wprawiło mnie w nieco lepszy nastrój.
Umiesz stopniować napięcie :bigeek::bigeek::bigeek: i nie odkrywasz od razu wszystkich kart. To wciąga. Tak trzymaj!
Pozdrrrrrrrrrrawiam cieplutko :smilewinkgrin::D:smilewinkgrin:,
mruczol
green dnia 22.05.2011 08:47
Super ten tekst. Sugestywny i czyta się go z zainteresowaniem.
I to jest fantastyka:), której generalnie ja nie lubię, a tu chętnie przeczytałabym więcej.

Pozdrawiam.
MaximumRide dnia 22.05.2011 09:44
Bardzo dobry tekst. Podoba mi się. Potrafisz opisać sytuację człowieka. Było dobrze, choć mogłaś dodać trochę więcej opisów przeżyć wewnętrznych. Ale i tak mi się podoba. Dobrze, że zakończenie optymistyczne. Podoba mi się, jak stopniujesz napięcie. Mam nadzieję na kolejną część. I że nie przesadzisz z brutalnością, ale naprawdę dasz przykład dobrej fantastyki. Pozdrawiam:)
deathhascome dnia 22.05.2011 13:50
Ludzie! Dziękuję bardzo... Jestem zaskoczony, aż zaniemówiłem. Jeszcze kilka tekstów wcześniej określano mnie grafomanem, a teraz moja twórczość zaczyna się podobać :) Napiszę więcej!
Miladora dnia 22.05.2011 18:48
Ty się tak nie ciesz, tylko dopracuj. :D
Adela dnia 22.05.2011 19:48
Naprawdę dobrze zaczęte opowiadanie, które aż się prosi o ciąg dalszy. Jest w tym tekście jakaś dziwna siła obrazowania, która mnie ujmuje. Mam nadzieję, że będzie cd.
Sugestia: zaimki, jest ich stanowczo za dużo.
Pozdrawiam,
A.
deathhascome dnia 22.05.2011 21:20
Dziękuję bardzo za opinie. Następna część będzie za dwa-trzy tygodnie, gdyż jestem uczniem liceum i teraz terminy mnie gonią ;)
Usunięty dnia 22.05.2011 23:03
Jeśli będzie ciąg dalszy jestem na tak. Za mało by rozbudzić moją wyobraźnię, za dużo by o tym zapomnieć.
Wasinka dnia 23.05.2011 10:24
Dobrze się czyta, podrzucasz wyraziste obrazy, zainteresowałeś. Jednak warto co nieco dopracować. Małe sugestie:

gdzieś w mojej głowie, rozlewa się drętwą falą na całe moje ciało - można wyrzucić spokojnie drugi zaimek (moje)

Ciepło żaru czuje już niemal na sobie. - czuję

Jej burza czarny(ch) włosów, wyglądająca jak stado kruków o rozpostartych skrzydłach. Ach, te gęste kosmyki opadające na jej czoło, - drugie "jej" do wyrzucenia bez szkody dla tekstu, a nawet z korzyścią ;-)

Chciałbym znowu smagać jej ciało opuszkami palców, mknąć jak wierzchowiec po jej równinach i skończyć na wzgórzach krągłych bioder. - znowu zaimki wpadają na siebie

Gdy zaczynaliśmy pracę, zdejmowałem szorstką koszulę i rzucałem do niego, a ten ubierał się w nią w milczeniu. Łudził się, że moje umiejętności przesiąkną przez jego skórę, gdy włoży moją ubrudzoną, poszarpaną koszulę, w której codziennie znikałem w gaju. - podkreśliłam te zaimki, które wpadają na siebie, albo zdanie nie brzmi przez nie zgrabnie

Jak z gigantycznego komina, unoszą się obłoki czarnego jak sadza dymu. - "jak" wpada na siebie; ogólnie sporo masz "jaków" w tekście, wiem, że niektóre są celowe i być muszą, ale czasem ma się wrażenie, że wpadnie jakiś przypadkowy i natężenie nieświadome zaczyna zwracać na nie uwagę (tym bardziej wtedy nachodzi na to wszystko "jakby";).

To tylko przykłady. Tak, jak pisałam, niektóre powtórzenia są potrzebne, inne - niekoniecznie. Zaimki czasem potrafią uniezgrabnić tekst, a to tutaj chyba nie jest zamierzone.
Przyjrzyj się, przemyśl. Może zdecydujesz się na parę zmian.

Pozdrowienia słoneczne.
JaneE dnia 23.05.2011 12:25
Mocne, choć w niektórych miejsca styl troszkę kuleje.

Myślę, że spokojnie możesz pisać dalej. Z całą pewnością znajdziesz grono stałych czytelników.

Pozdrawiam
deathhascome dnia 24.05.2011 21:58
Dziękuję Wam bardzo, przyjżę się tym zaimkom!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
wolnyduch
23/05/2022 23:23
Re: Tetu No to się cieszę, że nie nalegasz na zmianę,… »
Florian Konrad
23/05/2022 22:55
Dziękuję i również jak najserdeczniej pozdrawiam! »
tetu
23/05/2022 22:31
Twój lekki, zwiewny utwór, przypomniał mi wiersz Teofila… »
tetu
23/05/2022 22:16
Wolnyduszku, ale ja niczego nie sugerowałam z tytułem, ani… »
Lilah
23/05/2022 21:49
Ano, taki tasiemiec mi wyszedł. Dziękuję, wolnyduchu.… »
JOLA S.
23/05/2022 21:08
Witaj Owsianko, czyta się z przyjemnością. Napisane oczami… »
wolnyduch
23/05/2022 21:02
Bardzo obrazowe pisanie, wręcz malarskie. Co do czerniny,… »
wolnyduch
23/05/2022 20:42
Ponoć są takie osoby, które potrafią dokładnie opisać… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas