Czesław niemota cz.2 - mahuss
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Czesław niemota cz.2
A A A
Cz.2

- A rogi miał na trzy łokcie długie! - bajał Cyryl, baby piorące nad rzeką zabawiając.

- I z pyska ogień toczył! – dodał Jędrek, pacholina w baczynym obejściu usługujący. - I kopyta też miał! - Olbrzymi gil, dyndający bezwładnie u nosa, świadczył, że wydarzenia wczorajszej nocy wywarły na chłopaku wielkie wrażenie.

- Toć jak mógł mieć na trzy łokcie rogi, kiedy je pod futrzaną czapą chował?! – śmiechem wybuchła Jarmucha, gospodyni wprawdzie jeszcze nie stara, ale za to brzydka jak koza na zadzie. Z niewyparzonej gęby znana. - Chyba, że jakeś się ostatnio dziewuchom chwalił fujarą swoją, toś ją tą samą miarką mierzył co rogi Czesławowe. - Baby śmiechem wybuchły, bo każda wiedziała, że kuśka ma Cyryl we wsi najmniejszego. Co więcej, nie tam go wpycha, gdzie powinien. Przechwalać się zaś lubi przy kieliszku, że aż powtarzać wstyd.

- A i prawda to! - ujął się za kamratem Jędrek. – Urosły chyba mu te rogi, jak mu czapkę zdjąłem.

- Tyś mu czapkę zdjął, obesraju?! - wtrącił Baka, który za drzewem skryty, rozmowie się przysłuchiwał. - Toć żeś ino padł na ziemię jak długi i to przez ciebie uciec się bestii udało!

- Nie ma co! – skomentowała Jarmucha. - Przy takich chłopach to i nocą do lasu, a i nawet na cmentarz wampirzy nie strach pójść!

Jędrek rumieńcem tylko zapłonął. Cyrylowi zaś, co to o wyczynach swych z babami po wsi całej rozpowiadał, a wzrokiem tylko za parobkami (takoż i za tymże Jędrkiem) pozierał, też mina zrzedła.

- Z zaskoczenia nas wziął – rzucił wreszcie.

- Na rogi żeśmy się zagapili, no i to wykorzystał! - dodał w te pędy kompan.

- Jutro, jak go szukać pójdziem – przerwał Baka – okaże się, czyście odważni, czy tchórze. A teraz do chałup idźcie, przed jutrzejszą wyprawą odpocząć, zamiast na czcze przechwałki czas tracić.

Popchnął delikatnie stojącego bliżej Cyryla na zachętę, by do gospodarstwa szedł. Sam babom się pokłonił i też w tamtą stronę ruszył.

- A dobrze to, że do lasu idą? - ni to zapytała, ni oświadczyła Jarmucha w zamyśleniu.

- Ano lepiej niech go znajdą, bo jakby rogaty miał do wsi przyleźć i zemstę czynić – odrzekła ślepa na jedno oko Mordołowa, plując przy tym niemiłosiernie, a to z powodu braku trzech przednich zębów, które jej niegdyś stary Mordoł kuflem wybił. - Zabić, serce osiką przebić, łeb uciąć i u stóp położyć, a spokój będzie we wiosce!

- Gówno tam prawda! – odparła Horała, trzecia z piorących bab, niższa od dwóch pozostałych i starsza wiele, acz bardziej od obu razem biorąc cycata. Następnie głos zniżyła, na znak, że to, co powie, jako tajemnica ma być potraktowane. – Pamiętata wy Mastuchę, tę co na krowę urok rzuciła?! Przecie prawda taka, że i ją chłopiska na cmentarz wampirzy zabrały! Kijami wysmagały tak, że ducha wyzionęła. Potem takoż łeb urżnęły i jakoście Mordołowo rzekły, zakopały. I co?! Jeszcze lat kilka pod wieś podchodziła! Jana, drugiego syna Baczynego – onego Cyryla, co tu przed chwilą bajdy snuł brata, na gałęzi obwiesiła! Ja wam mówię, że to przez tę tęsknotę braterską Cyryl, choć chłop postawny, miast babę se znaleźć, obesrańców takich jak ten Jedrek po stodołach obmacuje. A i powiem wam, że kto wie, czy tera jeszcze Mastucha, kurwisko ohydne, gdzieś zza tamtych drzew – tu wskazała na zagajniki rozciągające się wzdłuż linii horyzontu – nam się nie przygląda i nie myśli jakiej krzywdy wyrządzić.

Chłód dziwny przeszedł wszystkie po plecach. Nieswojo się jakoś zrobiło.

- Chodźta lepiej – rzekła Jarmucha. – Późno jest a do chałup nam daleko.

*

Czesław otworzył oczy, drzewa pochylające się nad nim wirowały jak dziewuchy w tańcu. Uniósł głowę i przez chwilę czekał, aż obraz przed oczami zatrzyma się. Tuż obok płonął ogień. Dziad jakiś w garze potrawę warzył. Mdło pachniało a i muchy, latające tak nad staruchem, jak i przygotowywanym daniem, do prośby o poczęstunek nie zachęcały. Stary jednak, gdy spostrzegł, że nieprzytomny do świata żywych powraca, zaraz do miski nakładać wywar zaczął.

Jedzże – rzekł, drewnianą łyżką wlewając mu cuchnącą zupę do ust – to ci siły przywróci.

- Pies! - jęknął Czesław, po czym wypluł wszystko, co w ustach miał.

- Ano pies, pies – potwierdził staruch, a odwróciwszy się, niby czegoś szukając, dyskretnie prawą ręką znak krzyża na piersi naznaczył. Następnie sam wiktuału spróbował, by sprawdzić, czy aby dobrze doprawiony. Poklejona siwa broda wpadała mu do miski z żarciem. Jedno oko zdrowe tylko miał i nim na swego podopiecznego podczas degustacji łypał. - Że te lasy przeklęte i inszej zwierzyny nie ma, to i psy źreć przyszło. Tedy jedz i Panu na wysokościach dziękuj, że choć taką strawą podjąć cię mogę.

Czesław przełknął zawartość kolejnej łyżki i choć mało nie oddał wszystkiego na swego dobrodzieja, z każdym kolejnym łykiem silniejszy się czuł i wiara naraz się pojawiła, że szybko sprawność odzyska.

- Kim jesteście? – zapytał, gdy już nasycenie poczuł.

- A kimże być mam? Z lasu jestem i tu żyję, tyle wiem o sobie.

Jakaś pustelnicza mądrość z tych słów płynęła.

- A zwą was jakoś?

- Zwą... – powtórzył w zamyśleniu staruch. – Wiedźma jedna, Mastucha, kiedy jeszcześmy sąsiadami byli, zwała mnie Gnojosmrodem.- Zbliżył się nieco, jakby na dowód, że przydomek ów nieprzypadkowo został mu nadany. - Z racji tego – wyjaśnił - że gnojówką bije ode mnie.

- Mastucha?! - Czesław mimo osłabienia niemal wrzasnął. - Co opowiadacie! Toć dziś jeszczem jej grób widział. Nie dworuj ze zmarłej i skaranej niewinnie, bo ona od ciebie i mnie razem wziętych dobroci więcej w sercu miała!

Gnojosmród obruszył się na te słowa, jakby kto w twarz mu dał. W oku jedynym gniew dostrzec się dało, że aż ciarki Czesławowi po plecach przeszły.

- A psi łeb na grobie żeś widział?! - warknął . - Jak myślisz, po co on? Mastucha żyje, a ty dzięki jej ziołom do świata żywych żeś powrócił, bo już u wrót niebiańskich wystawałeś. - Uspokoił się nieco, na pieńku przysiadł. – A powiem ci jeszcze niemoto, żeś ten grób nie dziś widział, a dwie niedziele temu. A i obława na ciebie była, chłopy ze wsi po lesie tako łaziły, aże ten jeden mi we wnyki wpadł. - Niedbale machnął ręką w stronę, gdzie wzrok Czesława nie sięgał, aż ten, ból w karku przezwyciężając, obrócić się musiał. A gdy wskazanego zobaczył, serce mu mało nie wyskoczyło. Cyryl to był, Bakowy syn. Ramię miał ujete i obie nogi ale żył widać jeszcze, bo pierś jego w nierównym oddechu się podnosiła.

- Jak inni cię szukali, jemu jakiegoś parobka zasmarkanego trykać się zachciało – Gnojosmród splunął z pogardą przez lewe ramię. - Parobczyna ów umknął mi, ale ten się ostał. A i mięsa jeszcze na czas jakiś będzie, bo od tej psiny już futrem obrastałem.

Czesław z przerażeniem na gar wywaru spojrzał a i już po chwili, wszystko co zjadł w ziemię na powrót wsiąkało.

- Na psie kichy! – zaklął starzec. – Źreć musisz! Jemu już nóg nie wrócisz, a i życia niewiele w nim się ostało. O siebie zadbaj! Sił nabrać trza, by zemsty na wiosce dokonać. On nad tobą litości nie miał!

Może i słusznie starzec prawił, ale jak tu mięso źreć ludzkie? Jadał już Czesław zwierza różnego, a i tych psów parę w życiu przetrawić mu przyszło, ale człeka? Sąsiada? Nawet jeśli morderca i grzesznik, nie przystoi. Zabić i owszem, ale jeść?

- Straszne czasy przyszły – rzekł, bardziej do siebie, niż do rozmówcy.

- Ano i straszne – podjął temat Gnojosmród. - Ale co począć, kiedy zemsty nam trzeba. A by się mścić to i sił trza, zaś od psiego mięsa to tylko brzuch się nadyma.

I znów zamyślił się nad słowami towarzysza Niemota. Bo i jak on miał zemsty dokonać na wsi całej? Podpalić nocą, chałupa po chałupie? Wyłapać po kolei i tak jak tego tu Cyryla okaleczać? Jeszcze na męczenników wtedy zbiry wyjdą. Najlepiej chyba tego, od którego całe nieszczęście się zaczęło, a teraz w chwale chodzi, upokorzyć...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mahuss · dnia 24.05.2011 10:28 · Czytań: 706 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 15
Komentarze
Azazella dnia 24.05.2011 10:42
Cytat:
-Jak
spacji brak:)
Cytat:
wychędorzył
wychędożył

To jedyne błędy jakie wychwyciłam. Opowiadanie nawet ciekawe, ale język jakim jest pisane działa na nerwy. Czasami budujesz też trochę zawiłe zdania. Wydaje mi się, że może to zniechęcać czytelnika. Jednak nie znaczy to, że jestem na nie. Myślę, że to taki specyficzny urok tego tekstu:).
Usunięty dnia 24.05.2011 11:03
Swojskie klimaty;) Niech będzie, tylko przez to zanika fabuła. Z zakończeniem można by jeszcze pokombinować, dla mnie zbyt szorstkie. Pozdrawiam
julanda dnia 24.05.2011 12:58
Tak to się zwykło mawiać: "nie moje klimaty", ano że nie moje, to być musi, bo że mnie przygnębiły obrazki mocno, a niczego dla kurażu się nie da, dyć robota czeka i nie jakieś tam przepierki w strumieniu, ale powagę trzymające sprawy godne urzędu. ;)
Pozdrawiam, bo nic mi nie pozostało.
MaximumRide dnia 24.05.2011 16:54
Bardzo ciekawy tekst. Zwłaszcza pierwsza część mi się podobała.Uśmiałam się jak nie wiem. Druga część już mi trochę się nie podoba. Aż do obrzydzenia czasami. Ale ogólnie jest bardzo dobry. Podoba mi się język jakim jest napisane. I jestem ciekawa co będzie dalej. Muszę też przeczytać poprzednią część. Oby tak dalej, no może trochę ta druga cżęść dziwna. Ale też dobra. Pozdrawiam:)
Wasinka dnia 24.05.2011 17:46
Ciekawy język, pasuje do treści... Jednak brutalnie tu dosyć... i niesmacznie jakoś...
Czytając część pierwszą, gdzie dopiero poznajemy bohatera, nie spodziewałam się, że opowieść pójdzie w tę stronę. I w sumie poprzednia część podobała mi się bardziej.
Czyta się gładko, bo język płynie dość swobodnie. Zresztą tu w zasadzie są same dialogi, to i szybsze czytanie... Nowa postać, specyficzna i wyczuwalna nad wyraz, o czym prawi i jego ksywka...

Parę sugestii:

Następnie głos zniżyła, jako, że to, co powie jako tajemnica ma być traktowane - wpada na siebie

cmętarz wampirzy - cmentarz (a może smętarz?)

Ja Wam mówię, że to przez tą tęsknotę braterską - zaimki małą literą (wam), tą-tę (wcześniej używałeś tę)

przydomek ów nie przypadkowo - nieprzypadkowo

- Na psie kichy! – zaklął starzec(.) – Źreć musisz!

Interpunkcja nieco do podreperowania również.

Pozdrowienia słoneczne.
mahuss dnia 24.05.2011 18:35
Przede wszystkim dziękuję za zajrzenie do historyjki. Opinie dość sprzeczne więc aż trudno się jakoś zebrać na jedną odpowiedź.

Azazella - narracja jest celowo troszkę przegadana. Narrator jest typem gaduły, który notorycznie wprowadza do opisów jakieś dygresje i wtrącenia. Niestety nie wszystkim przypadł ten typ do gustu i jesteś już którąś z kolei osobą zwracającą na to uwagę. Być może "naprostuję" trochę mojego gadułę, boję się jednak że spartoli mi to smaczek opowiastki.

MamaMuchomorka - mam nadzieję, że uda mi się tę fabułę jednak jakoś zaznaczyć i nie zostanie zasnuta wiejską sielanką :)

Julanda - powaga urzędu to rzecz święta. Mam nadzieję że nie popsułem humoru na cały dzień. Dziękuję za przebrnięcie, może jednak skusisz się na trzecią część :)

MaximumRide - cieszę się, że klimaty przypadły Ci do gustu. Mam nadzieję, że trzecia część jeszcze bardziej poprawi Ci humor.

Wasinka - no cóż, taki już zamysł tej historii, że trochę brutalne i dość wulgarne i niesmaczne. W każdym razie cieszę się, że mimo niesmaku odało Ci się przebrnąć.

Wszystkim Wam dziękuję za przeczytanie, ocenę opowieści i wychwycenie błędów. Zabieram się za poprawianie :)
julass dnia 24.05.2011 19:04
zacny tekst bardzo i czyta się z uśmiechem choć właściwie o sprawach wcale nie zabawnych opowiada... pozostaje jeno oczekiwać na dalszy ciąg historii...
uwag w zasadzie brak chociaż tu
Cytat:
A teraz do chałup idźcie, przed jutrzejszą wyprawą odpocząć zamiast na przechwalaniu się czas tracić.

to bym podmieniał na "(czczych) przechwałkach" - bardziej swojsko brzmi...
green dnia 24.05.2011 19:15
Jak pierwsza część mnie ujęła i pomyślałam sobie coś fajnego. To przy psie było mi już słabo, bo ja psiara jestem.

Acz zdaję sobie, że takie życie...

No ciekawe jak dalej się to potoczy.

Pozdrawiam:)
Wasinka dnia 24.05.2011 20:02
"udało Ci się przebrnąć" nie do końca pasuje do tego, co miałam na myśli, pisząc komentarz... Niesmacznie wszak miało być, a to nie znaczy, że się zupełnie nie podoba. Stwierdziłam tylko, że bardziej mi przylgnęła część pierwsza.
To tak gwoli ścisłości.
Pozdrowienia.
Azazella dnia 24.05.2011 23:41
mahuss, ale dlatego napisałam, że to "urok tego tekstu". Nie zmieniaj nic, jeżeli czujesz, ze to istotnie zmieni koncepcję Twojego tekstu;). Może osoby, które teraz narzekają na narracje przekonają sie do niej. Ze swojej strony zapewniam, że jeszcze zajrzę do Czesława. Pozdrawiam:)
mahuss dnia 25.05.2011 12:36
Julass - dziękuję za sugestie. Bardzo się cieszę się, że trafiłem w Twoje poczucie humoru.

Green - co do psa, to sam byłem zszokowany, ale opowiadanie miało szokować i momentami budzić odrazę. Na zachętę dodam, że kolejną część planuję nieco lżejszą i mniej usianą podobnymi atrakcjami. Raczej wiejska sielanka.

Wasinka - wiem wieeem, doskonale rozumiem co miałaś na myśli. Ten tekst szokuje i momentami odrzuca mnie nie mniej niż Was. Nie pisałem wcześniej aż takich okropności :). Sądzę, że albo padnie po części trzeciej, może czwartej bo nikt już nie będzie mógł na niego patrzeć, albo znajdzie miłośników jak "mocno śmierdzący ser" Zachęcam do części trzeciej, sądzę, że tym razem będzie odrobinę lżej :)

Azazella - właśnie taką miałem nadzieję. To trochę tak jak strasznie męczący kolega z pracy, który np. cały czas się powtarza, ale w końcu się do niego przyzwyczajamy, bo taki już jest. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać do mojego narratora Czytelnika. Mam też świadomość, że będzie to trudna sztuka. Zwłaszcza na PP, gdzie dość mocno promowane są "bezpieczne" sposoby pisania. Nie kryję, że sposób narracji wymyśliłem trochę na złość tutejszym moderatorom :) Lubię się czasem trochę "popstrykać" z tym i owym na pp.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję tak za uwagi jak i słowa krytyki i otuchy.
Usunięty dnia 31.07.2011 22:05
Jezus Maria... Brrr...

No tutaj już mi się czytało gładziutko (tylko interpunkcja!!!), ale z tym Cyrylem to aż mnie ciarki przechodzą....
mahuss dnia 01.08.2011 22:51
No fakt... Ten odcinek jest dość okropiczny. Sam byłem zdumiony, że aż takie "chorości" potrafię wypisywać :) No a Cyrylowi niestety przypadła rola ofiary chorej inwencji twórcy... Mam nadzieję, że nie zniechęciłem do zerknięcia w wolnej chwili na część trzecią. Serdecznie pozdrawiam :)
zajacanka dnia 12.08.2011 16:02
Dość makabryczny obrazek korpusu Cyryla. Aż strach się bać iść do kolejnej części...
No, wyobraźnię to Ty masz, muszę przyznać. A i język opowieści też zaczyna mi pasować do tych diablo-mrocznych historii.
Pozdrawiam
mahuss dnia 12.08.2011 20:37
Bardzo się cieszę, że postanowiłaś wrócić do mojego opowiadania. Tym bardziej, że jesteś pierwszą osobą, która czyta wersję po "kapitalnym remoncie". Będę wdzięczny za wszelkie uwagi. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marian
22/05/2022 19:40
Jacku, dziękuję za wizytę i miły komentarz. »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas