Matematyka - Sceptymucha
Proza » Miniatura » Matematyka
A A A
Czterdzieści dwie świeczki płonęły na torcie. Nie zdmuchiwałem ich. Liczyłem.

Zanim zdecydowałem się zgasić je oddechem, sekunda wydłużyła się prawie w nieskończoność. Patrzyłem na siebie, jak nachylałem się nad tortem. Twarze ludzi dookoła zaczęły się rozmywać. Czas stanął.

Nagle zobaczyłem całe moje życie. Najpierw ja tutaj, w środku przyjęcia urodzinowego, a później czas zaczął się cofać.

Nie wiem, jak to możliwe, ale cały czas stałem w chwili przed zdmuchnięciem świeczek, a jednocześnie widziałem własną przeszłość. Wiem, że to niemożliwe, a jednak tak było.

Zresztą, czy to byłem ja. Oczywiście wczoraj, tydzień temu, miesiąc, to ja. Ale oglądając siebie sprzed roku nie byłem już pewien. Pięć lat temu zupełnie już się od siebie różniłem. Gdyby nie powierzchowne podobieństwo wyglądu nikomu by nie postała myśl, że tamten człowiek jest moją przeszłością. Całkowicie inne poglądy i przekonania robiły z nas różnych ludzi.

Co się stało?

A tak, przeżyłem pomiędzy sobą dziś a wtedy, kryzys wieku średniego. Pięć lat temu miałem się za jednostkę osiągającą szczytową formę, a później odkryłem, że jestem przekwitłym kwiatem zdążającym do uwiądu. Egoizm, ten napęd społecznego wyścigu szczurów, uległ poważnemu osłabieniu.

Dopiero wizja porażki, nieodwołalnego przeznaczenia, zrobiła w końcu ze mnie człowieka.

Patrzyłem na siebie żyjącego wcześniej, jak wspinam się po kolejnych stopniach kariery. Walka o zaszczyty zajęła mi ponad dziesięć lat. Kształtowałem się tak, by być użytecznym narzędziem, cennym nabytkiem. Co było zapłatą za mój trud?

Nie potrafię dziś powiedzieć. Rodzina, życie po pracy, wyrastało same – wcale go nie planowałem. Nie wkładałem też zbyt wiele serca. Zaistniało, bo tak wyszło. Samo. Teraz cenię te losowe przypadłości mego istnienia bardziej niż siebie samego.

Oglądam lata studenckie. Jak głupio i nieostrożnie uczyłem się dorosłego życia. Jak wiele dróg mnie minęło przez moje płytkie spojrzenie. Żal mnie ściska, aż serce boli.

Jeszcze pięć lat temu myślałbym, że mogłem wtedy wejść na lepszą ścieżkę – zostać bogiem dla mas, idolem, wielkim autorytetem. Teraz wolałbym za młodu znajdować ciepło. Uczyć się, jak je utrzymać. Tworzyć więzi, które łączą.

Cofam się dalej. Dojrzewanie – co za czas chaosu. Jednego dnia szedłeś spać jako spokojny człowiek, a budziłeś się jako buzująca hormonami bestia. Gdyby chociaż one dawały szansę się do siebie przyzwyczaić, ale nie. Można było być tysiącem osób w ciągu miesiąca, setką w pojedynczy dzień, dziesiątką w trakcie godziny. Od klauna do mędrca, od zombiaka do szaleńca. Wesoły, smutny, przerażony, marudny – nastroje oddzielone były sekundami.

Zupełnie nieprzewidywalne było, co się będzie myśleć za chwilę. Wciąż zaprzeczało samemu sobie. I to bez żadnej logiki i sensu. Ot tak, jak liść targany huraganem wiruje wciąż w nowych piruetach.

Szczęście, że wcześniej nastąpiło dzieciństwo. Gdyby ludzie mieli od razu wchodzić w okres dojrzewania, wyginęliby w jedno pokolenie.

To chyba jedyny czas w życiu, gdy ma się odrobinę spokoju. Jest się jednak za mało doświadczonym, by docenić darowany czas. Czy doprawdy musi go zostać mniej niż więcej, by stał się cenny?

Do tego świat jest tak przyjemnie nowy i zaskakujący. Jak zabawka prosto ze sklepu – niezepsuta jeszcze i na gwarancji. Aż szkoda, że trzeba dorastać.

Gdy przemieniałem się w malca i oseska naszła mnie myśl, że nie zdmuchnę tych świeczek nigdy – chwila, gdy oglądam swe życie, jest ostatnią - umrę, gdy film z mojej przeszłości przestanie się przewijać przed oczami.

Przestraszyłem się.

Dopiero od dwóch, trzech lat uważam, że zrozumiałem, co to znaczy dobre, ludzkie życie. Że dopiero teraz żyję, jak człowiek – dla siebie i bliskich.

Nie chcę odchodzić! Żyję dopiero dwa lata. Poprzednie czterdzieści było mniejszą lub większą pomyłką. Przecież ja się jeszcze nie nażyłem!

Ale nawet dla tych dwóch lat, gdy próbowałem prostować gałęzie na pokrzywionym drzewie mego życia, było warto. Było warto!

Film się przewinął. Na szczęście nie zaciął się na pierwszej klatce, gdy byłem jedną komórką, tylko ruszył dalej. Chwila trwająca latami przemogła się. Zdmuchnąłem świeczki, czterdzieści dwie świeczki.

Rozejrzałem się dookoła, na śpiewający „Sto lat” tłum. Jak niewielu tu przyjaciół. A osoby, które kocham i które mnie kochają, dają się zliczyć na jednym ręku i jeszcze zostaje wolne miejsce.

Niesamowite i smutne.

Poklepują mnie po plecach i składają życzenia z okazji czterdziestych drugich urodzin. Obejmują i całują w policzki. Nie wiedzą, że dzięki przeciągniętej w tył, w czasie do początków, chwili, przeżyłem swoje życie dwa razy z różnych perspektyw. Mam teraz osiemdziesiąt cztery lata doświadczeń.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Sceptymucha · dnia 24.05.2011 10:29 · Czytań: 1078 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 15
Komentarze
Usunięty dnia 24.05.2011 11:11
Poruszasz strasznie istotny i trudny temat. Jednak sposób w jaki to robisz dla mnie pozostawia wiele do życzenia. Nie ma tu emocji, zupełnie jakbyś nie czuł. Zakończenie na 6+, niestety w moim odczuciu reszta do doszlifowania. pozdrawiam serdecznie
Azazella dnia 24.05.2011 11:12 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Kształtowałem się tak, by być użytecznym narzędziem, cennym nabytkiem
to zdanie wydaje mi się niezwykle prawdziwe. Ludzie dążą do bycia wspaniałym w tym co robią, wciąż chcą poprawiać swoją wydajność. Pracować dłużej, więcej, skuteczniej. Jak baterie duracell'a...

Czuję się przygnębiona po lekturze tego tekstu. Skłania do przemyśleń. Jest tu trochę prawdy. Nie wiem an ile pozytywny komentarz lub wysoka ocena są pochwałą dobrego tekstu dostajesz jednak ode mnie to i to. Pozdrawiam
JaneE dnia 24.05.2011 11:14
Ciekawie spojrzenie na przemijanie. Pewnie większości z nas przydałaby się taka podróż w przeszłość.

Bardzo zgrabnie napisane. Podobało się :)
Eferelin Rand dnia 24.05.2011 11:40
Temat wielokrotnie przerabiany i w twoim ujęciu nie ma niestety żadnych ciekawych przemyśleń odnośnie przemijania. Chyba każdemu przewija się czasem przez głowę myśl, że gdyby mógł przeżyć życie jeszcze raz, to na pewno zrobiłby to lepiej, szczęśliwiej, pełniej. Tylko, że nie może. Nie ma w tym nic odkrywczego.

Średnio mi się podobało. W moim odczuciu przeciętny tekst.

Pozdrawiam.
Wasinka dnia 24.05.2011 12:56
Zabrakło mi tu czegoś, co by mnie przy tekście zatrzymało. Jest temat, nawet ciekawie starałeś się go nam tu podać, jednak brakło iskierki, świeżości, oryginalniejszej myśli bądź sformułowania myśli zupełnie zwyczajnej jakoś nietuzinkowo gdzieś pośród życiowych przemyśleń i obrazów z przeszłości. Klimat wspominkowy do mnie nie przemówił. Ale spodobało mi się zakończenie. Ot, matematyka...
Pozdrowienia słoneczne.
julanda dnia 24.05.2011 13:53
Przez chwilę przyszedł mi na myśl Ebenezer Scrooge, ale to było mgnienie. Motyw z przewijaniem filmu życia, dość powszechny. Nawrócenie na sens przeżywania go od nowa i lepiej, u każdego z nas sie zdarza, chociażby przy okazji Nowego Roku, nadejścia lata, kiedy trzeba wymodelować ciało na plażę, itd. itp. Bohater nie dorósł nawet do wieku kryzysu połowy życia, pewnie zaledwie to przeczuwa. Wszystko przed nim. Może dobry początek do dłuższej opowieści? Ale w sumie się nie zanudziłam, coś tam sobie pomyślałam o tym i owym. ;).
Jednak tekst należałoby sczytać, dopracować. " przeżyłem pomiędzy sobą dziś" – trochę poetycko wyszło.
"kwiatem zdążającym do uwiądu." – mocno dosadnie, chyba można ładniej?
"gdy oglądam swe życie, jest ostatnią - umrę, gdy film z mojej przeszłości" – powtórzenie "gdy".

Pozdrawiam!
MaximumRide dnia 24.05.2011 16:25
Bardzo ciekawa miniaturka. Aż skłania do refleksji. Podoba mi się, że nie jest za długie. I świetnie opisane dojrzewanie:) Bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam:)
julass dnia 24.05.2011 19:20
ot i krótki przegląd żywota... to jest dopiero kryzys jak się zaczyna rozmyślać że kiedyś to mi było lepiej a może teraz jest lepiej... i tak po całym czytaniu tekstu wcale mi nic w głowie z niego mi nie zostało... przeminął tak jak te wszystkie lata...
green dnia 24.05.2011 19:23
Czytając tę Twoją miniaturę od razu przypomniała mi się książka nosząca miano bestsellera Siedem razy dziś. Bohaterka tam przeżywała 7 razy ten sam dzień. 12 lutego...
Sprawnie to jest napisane i w zasadzie dobrze się czyta, ale niewiele poza tym z tego wynika.
Cytat:

gdy próbowałem prostować gałęzie na pokrzywionym drzewie mego życia


i jeszcze koszmarne jest dla mnie to zdanie.

Czegoś tu zabrakło, żeby chcieć tu wracać.

Pozdrawiam
link a dnia 24.05.2011 19:24
Cytat:
Czterdzieści dwie świeczki płonęły na torcie. Nie zdmuchiwałem ich. Liczyłem.


Świetne pierwsze zdania. Wróć do nich, wróć, nie strwoń;)

Jeżeli masz ochotę, możesz spojrzeć:

Cytat:
Czterdzieści dwie świeczki płonęły na torcie. Nie zdmuchiwałem ich. Liczyłem.
Zanim zdecydowałem się zgasić je oddechem, sekunda wydłużyła się prawie w nieskończoność. Patrzyłem na siebie, jak nachylałem się nad tortem. Twarze ludzi dookoła zaczęły się rozmywać. Czas stanął.

Nagle zobaczyłem całe moje życie. Najpierw ja tutaj, w środku przyjęcia urodzinowego, a później czas zaczął się cofać.

Nie wiem, jak to możliwe, ale cały czas stałem w chwili przed zdmuchnięciem świeczek, a jednocześnie widziałem własną przeszłość. Wiem, że to niemożliwe, a jednak tak było.
Zresztą, czy to byłem ja. Oczywiście wczoraj, tydzień temu, miesiąc, to ja. Ale oglądając siebie sprzed roku nie byłem już pewien.


Czterdzieści dwie świeczki płonęły na torcie. Nie zdmuchiwałem ich. Liczyłem. Zanim zdecydowałem się zgasić je oddechem, sekunda wydłużyła się prawie w nieskończoność. Patrzyłem na siebie, jak nachylałem się nad tortem. Zresztą, czy to byłem ja. Oczywiście wczoraj, tydzień temu, miesiąc, to ja. Ale oglądając siebie sprzed roku nie byłem już pewien. Pięć lat temu zupełnie już się od siebie różniłem.

Dobrego.
Sceptymucha dnia 24.05.2011 20:55
Bardzo dziękuję za komentarze. Spróbuje je przemyśleć i poukładać w głowie.
Rozumiem, że pozostał niedosyt - czyli za krótkie lub/i za słabo rozbudowane.
Hmm, mam sporo do myślenia. Jeszcze raz dziękuję.
Usunięty dnia 24.05.2011 23:50
Zbiór życiowych mądrości czterdziestodwulatka.
Jednak brakuje soli w tej zupie.
Pozdrawiam.
Krystyna Habrat dnia 27.05.2011 12:23 Ocena: Świetne!
To jest tekst bardzo w moim guście. Niby nic się tu nie dzieje, a tyle do przemyślenia. Niby zwyczajne refleksje przy okazji urodzin, które zwykle bywają banalne, a tu pokazane w sposób niezwykły. Dobry zabieg z cofaniem się wstecz. I niby mało to obrazowe, bo operuje głównie pojęciami, ale tak ujęte w słowa, że niemal się to widzi. Tekst wciąga. Widać w nim oryginalność. No i dobrze, że wystarcza go tylko na chwilę potrzebną do zdmuchnięcia świeczek.
Umiejętność zrobienia tekstu literackiego z banalnego kawałka rzeczywistości świadczy o talencie.
ekonomista dnia 11.01.2012 21:15
No właśnie. Treść mocna. Pierwsze dziesięć akapitów solidnie mną trzepnęło. Twój tekst nie jest ściemą, wiesz o czym piszesz. Szkoda, że forma pozostawia sporo do życzenia, bo tekst byłoby wtedy nadzwyczajny.
Sceptymucha dnia 13.01.2012 11:04
Może kiedyś wrócę do tematu. Na razie pracuję nad formą w tym, co piszę teraz.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Sirpions
29/09/2022 10:09
Stary Apis. Przekora piórem wodzi, Przekora lutnie stroi. »
Sirpions
29/09/2022 09:58
Podobnie jak grafomani. Wolne żarty. Myślisz, że twoja… »
Marian
29/09/2022 09:40
Marku, dziękuję za wizytę i komentarz. Tak, to była Ala. »
Yaro
29/09/2022 08:40
Witam trolla na portalu. Fajnie, że was nie brakuje… »
Sirpions
29/09/2022 08:02
Inny portal ale gniot ten sam. »
wolnyduch
28/09/2022 22:55
Witaj Gago Wybacz, że odbiegłam daleko od Twojego… »
wolnyduch
28/09/2022 22:52
Wiersz niezwykle życiowy i niestety bardzo smutny, ale życie… »
ApisTaur
28/09/2022 22:50
kiedy poranek jest zmartwychwstaniem a sen staje się… »
wolnyduch
28/09/2022 22:47
Jak czas pozwala, to zaglądam tam, dokąd mnie ciągnie :)»
wolnyduch
28/09/2022 22:44
Cała przyjemność po mojej stronie :) »
ApisTaur
28/09/2022 22:33
zanim chwycisz wiatr w ramiona goniąc horyzontu kraniec… »
ajw
28/09/2022 20:53
Przewrotny wiersz. Bardzo mi się podoba. Jedyne co troszkę… »
marekg
28/09/2022 20:12
Dziękuję »
ajw
28/09/2022 19:45
wolnyduchu - cieszę się, że się przespacerowałaś w te rejony… »
ajw
28/09/2022 19:44
Miło, ż przypomniałaś mi ten wiersz. Dziękuję :) »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas