Mertseger 19 - magnat
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 19
A A A

- Sal, o czym ty mówisz? Rabin wierzący w pogańskie bożki? Przecież to bałwochwalstwo!

Berenstein oderwał wzrok od szkatułki i spojrzał mi prosto w oczy. – Wiesz, Jakubie, moja rodzina, mimo nazwiska typowego dla Aszkenazich, wywodzi się po trosze z Żydów sefardyjskich, ale w większej części to Mizrahi. Tych żyjących w Egipcie. Osiadłszy tam na krótki czas, zaraz po ukończeniu studiów w Jerozolimie, poznałem pierwotnych mieszkańców, Koptów. Dość powiedzieć, że ta niewielka grupka przetrwała do naszych czasów i…

- Sal, może innym razem opowiesz mi o Egipcie i Koptach. – Musiałem mu przerwać. Miał mentalność typowego Izraelity. Gadulstwem mógłby zamęczyć najbardziej cierpliwą osobę. – Bardzo mnie zaciekawiłeś, ale proszę, nie dzisiaj, bądź tak dobry i ogranicz swoje opowieści do szkatułki i Mertseger.
- Typowy goj, ciągle się śpieszy, mało mówi i w dodatku nie słucha innych. – Salomon troszeczkę się zirytował, a może tylko udawał. – Jakubie, przerwiesz mi jeszcze raz, to…
To co? – Mój głos wyrażał nadzieję. – Przejdziesz wtedy do sedna?
- Wtedy zamówię butelkę najdroższej wódki. – Groźba wyrażona głosem podobnym do ryku lwa przeraziła kilka osób zajmujących sąsiednie stoliki.
- Wódka, tutaj? – Ryzyko, acz kuszące, zupełnie nierealne. – Coś ci się pomyliło. Kafejka nie posiada atestu na koszer bar.
- Wódka sama w sobie jest koszerna, a specjalistę od wydawania certyfikatu posiadasz w mojej osobie. I wcale nie wódka jest ważna, akurat tego wieczoru nie mam ochoty na alkohol. Istotny jest rachunek za nią.
- Nie nadążam za twoją myślą. Masz masochistyczną chęć napawania wzroku, tego najmniej przydatnego w konsumpcji trunków organu, i jeszcze za to płacić?
- I tu się mylisz, kochany Jakubie… – Przewrotny uśmiech wykrzywił sympatyczną skądinąd twarz rabina. – Zobowiązania pieniężne pozostawię tobie.
- Mnie? – Dopiero teraz zrozumiałem całą perfidię zawartą w jego słowach. – Nie mam pieniędzy, mówiłem przecież.
- Jedynie ostrzegam, nic więcej… – Ogromne ciało Sala zatrzęsło się, gdy wybuchnął tubalnym śmiechem.

Architekt drewnianego podestu, podłogi wspartej na wbitych w ziemię palach, musiał mieć małą wyobraźnię i jeszcze mniejszą praktykę przy projektowaniu pergoli. Budowla wydała mało przyjemny uszom odgłos i delikatnie zadrżała.

- Zgoda – poddałem się. – Tylko jeżeli możesz, spróbuj, mówiąc językiem Marksa, pominąć bazę i przejść do nadbudowy.
- To miał być dowcip? Mało śmieszny. Każda nacja ma swego meszuge. Wśród gojów znalazły się miliony zapaleńców próbujących obrócić w praktykę szaloną teorię „materializmu naukowego”. – Sal uśmiechnął się złośliwie. – Mam podać całą listę, czy tylko najbardziej oryginalne przykłady?
- Boże, nie! – jęknąłem. – Cofam wszystko. Nic nie mówiłem.
- Znaj moje dobre serce… – Delikatnie i serdecznie poklepał mnie w policzek. – Ależ poczerwieniała ci twarz. Mam nadzieję, że to tylko oznaka chwilowej konfuzji.
- Samoistna reakcja układu krwionośnego na zewnętrzne bodźce, mało sympatyczne zresztą. – Dałem się sprowokować. – Buraczana cera, przymiot z natury typowy dla Irlandczyków.
- Pigmentowe aluzje kierujesz, ot tak sobie, czy do konkretnej postaci?
- Tak mi się wypsnęło, zapomnij o tym i wracaj do tematu. – Wolałem nie przeciągać struny. W walce na słowa nie miałem żadnych, nawet najmniejszych szans.

- Otóż, wyobraź sobie, w małym sklepiku z pamiątkami znalazłem tę oto szkatułkę. Skąd wiem, że to ta sama? – Sal położył pudełko na stoliku. – Przypatrz się dobrze. Widzisz, na odwrocie znajduje się jak gdyby małe wgniecenie. Kopt, właściciel kramu, sam mi zwrócił na ów drobiazg uwagę. Ale nie będę opowiadał szczegółów osobie niegodnej poznania tajemnicy tego wypadku, niech ci wystarczy wiadomość, że stary próbował mi ją sprzedać. Opowiadał o cudownej mocy, która przechodzi na właściciela drewnianej szkatułki za sprawą bogini Mertseger, tajemnej sile mogącej sprawić wiele dobra i jeszcze więcej zła. Odmówiłem jednak zakupu. Nie moja parafia.
- Tyle tylko? – Byłem zawiedziony.
- Mało? – Sal wzruszył ramionami. – Spodziewałeś się czegoś więcej?
- Tak prawdę mówiąc, twoje opowiadanie nic nie wyjaśniło. – Sposępniałem. – Zagmatwało sprawę kompletnie.
- Cóż na to poradzę?

Spojrzałem na zegarek. Piętnaście po dziesiątej. Berenstein zauważył ten gest.
- Wygląda na to, że dalsze czekanie jest stratą czasu.
- Chyba masz rację. Nie przyjdzie.
- Brzydko mówiąc – olała nas. Co zamierzasz zrobić? Wizyta w hotelu po dwudziestej drugiej nawet tak szanownego gościa, jak ty, raczej nie uchodzi.
- Nie wiem? Może coś doradzisz? – zapytałem.
- Jedyna myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to ta, że powinieneś jednak tam zajść. Może pozostawiła wiadomość?
- Chyba masz rację. Pójdziesz ze mną? – Pytanie zabrzmiało jak prośba. To była prośba.
- Nic z tego, stary – Sal odmówił. – Najwyższa pora, bym wracał do domu.
- Wiedziałem, że mogę liczyć w biedzie na przyjaciela. – Zignorowałem odmowę. – Dzięki, kiedyś się odwdzięczę. Chodźmy.
- Niech ci będzie… – Sal skłonny był do ugody. – Zapłacę rachunek i możemy się zbierać. I tak musiałbym przechodzić obok, idąc do domu.

Drogę powrotną przebyliśmy w milczeniu. Ochota na pogaduszki odeszła. Wpadłem w kłopoty, z których musiałem się wykaraskać. Nazajutrz czekało mnie pójście do banku w celu zablokowania konta, a potem złożenie wizyty na posterunku policji. Problemy mają tę wadę, że zmuszają do zastanowienia. A to coś, za czym niespecjalnie przepadam.

Przy wejściu do hotelu Sal wcisnął mi banknot do ręki. – Wypij za moje zdrowie, jakby co… – mruknął i odszedł szybko, nie czekając na moją reakcję. Przechodząc przez hall, rzuciłem okiem w kierunku recepcji. Nie było nikogo. Widocznie facet z obsługi wyszedł na chwilę, ale kartka i klucz leżały na swoim miejscu, więc nie czekając, wybrałem fotel nieco na uboczu i sięgnąłem po papierosy. Pudełko jednak było puste i w tej sytuacji nie pozostawało mi nic innego, jak tylko udać się do baru. „Jeden szybki i zaraz wracam…” – W myślach podziękowałem Salowi za gest, który nie tylko mógł zaspokoić głód nikotyny, lecz i pozwalał nabrać odwagi przed spodziewanym spotkaniem z Mertseger.



(c.d. Miladora)
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
magnat · dnia 28.05.2011 08:19 · Czytań: 1030 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 13
Komentarze
MaximumRide dnia 28.05.2011 09:13
No i jak to powiedział nasz bohater Jakub- ,,- Tak prawdę mówiąc, twoje opowiadanie nic nie wyjaśniło. Zagmatwało sprawę kompletnie.,, No i tyle. Taka prawda. Choć ucieszyłam się, że jest kolejna część. Z przyjemnośćią przeczytałam. I znowu zwodzisz czytelnika. Odsuwając spotkanie jak najbardziej. Ale ja się nie gniewam:) Czuję niedosyt więc pędzę do Miladory. Pozdrawiam
Azazella dnia 28.05.2011 09:42
Cytat:
W myślach podziękowałem Salowi za gest, który nie tylko pomoże zaspokoić głód nikotyny, lecz i pozwoli nabrać odwagi przed spodziewanym spotkaniem z Mertseger
ale pewnie znowu się nie spotkają:lol:

Ta część jakoś mnie nie zachwyciła. Nie to, że była nudna, tylko znowu to spotkanie się odwlekło a szczerze mówiąc to już nie mogę doczekać się końca;)Kiedy oni wreszcie się spotkają?
julanda dnia 28.05.2011 11:21
"Problemy mają tę wadę, że zmuszają do zastanowienia." - dodałabym do tej mądrości, że też i zaletę. Przeczytałam z przyjemnością. Pozdrawiam!
Usunięty dnia 28.05.2011 15:22
Bardzo dobrze wyszła ta część moim osobistym. Nie ma ogromu filozofii, jakoś nic się niby nie dzieje, a jest bardzo energicznie. Pewnie przez to że czekam na ich spotkanie. Pozdrawiam serdecznie
green dnia 28.05.2011 16:17
I mamy w tym serialu ciąg dalszy... niby coś się dzieje a znów się nic nie wydarzyło.

Trochę mam ochotę przeczekać parę odcinków i zobaczyć koniec. To wina oczywiście dawkowania odcinkowego. W całości byłby to smakowity kąsek.

Dawkowanie mnie nuży...
julanda dnia 28.05.2011 17:14
Jeszcze dopiszę, zaraz też i u Miladory - właśnie jest super, uważam akurat odwrotnie, jak Greenka - małe kąski są smaczne!
Pozdrawiam!
green dnia 28.05.2011 17:39
Julando, czy zmienił się regulamin maratonu, że teraz dodatkowo komentujemy komentarze? Bo może coś przegapiłam???

Według mnie nad gustami się nie dyskutuje, ja tam wolę zjeść szarlotkę niż ją tylko wąchać i próbować...
julass dnia 28.05.2011 17:47
no tak... i na bank jak on bedzie na fajce to akurat wtedy ona wroci i znowu sie wymina:)
i w celu wyjasnienia tej sprawy udajemy sie do miladory...
Usunięty dnia 28.05.2011 19:32
Ten tekst zaczyna do mnie mówić:"ręce do góry". I nie wiem... albo częstotliwość emisji za duża, albo to nie dla mnie. Zmęczyłam się. :) Przecież tutaj raptem kilka dni, godzin, a ja czuję się jakbym cały rok zjadła, jak nie więcej. A najgorsze to, że już nawet nie pamiętam nieco, co było w poprzednich. Niedobrze, nie wiem co jest grane, bo nawet jak do jakiejś książki zajrzę po kilku dniach czy nawet tygodniu, to raczej kojarzę co dalej się dzieje a co było wcześniej. Więc albo ten tekst nie dla mnie albo ta duża ilość publikacji nie bardzo. Ty wrzucasz, zaraz za Tobą Mila i już nie wiem co myśleć. Chyba poczekam na końcówkę, jak będzie. Dla mnie to raczej taki tasiemiec, serial, a ja nie znoszę.... no cóż.
pozdrowienia
Usunięty dnia 29.05.2011 16:02
Magnacie :)
To jeszcze raz ja. Nie chcę żebyś pomyślał, że jestem jakąś jędzą, która wyżywa się nad Twoim i Miladory tekstem, Waszym. Uwierz mi, że pokładałam wielkie nadzieje w tym eksperymencie i wierzyłam w niego. Jednak po ostatnich męczarniach dokonałam pewnego eksperymentu, ponieważ pamiętam jak ten tekst mnie wciągnął na początku. Otóż przeczytałam szybko jeszcze raz tylko Twoje fragmenty i nie męczyły tak jak razem z Miladorą. Nie mam już czasu by testować podobnie z Miladorą, ale bez niej( o niech mi wybaczy:)) ten tekst tak nie męczy i żyje i wiadomo o co chodzi, czyli jednym słowom doszłam do wniosku, że ta spółka jest do bani. Ale nie przejmuj się. Jeśli chodzi o komentarze - moje różnią się w 80% od pozostałych użytkowników. Po prostu wierzyłam wciągał i chciałam się pobawić, zobaczyć co jest grane:) Wybacz mi. Mam nadzieję, że nie podpadłam. Wolę być szczera, niż smarować komuś tyłek.
Pozdrowienia
Wasinka dnia 29.05.2011 22:15
No i powiedzmy, że się coś rozjaśniło... ;-)
Jakiś magiczny smaczek coraz częściej się wymyka...
Pozdrowienia podkoniecniedzielne.
CelinaDolorose dnia 04.06.2011 13:25
Zawitałam tu dopiero dziś i w sumie chyba dobrze zrobiłam, bo dałam nieco odpocząć emocjom, które mi znowu zaczynają szaleć ;)
bury_wilk dnia 06.07.2011 15:47
Odsapnąłem i wróciłem, żeby doczytać. Trochę mętna ta część, ale spoko. Odrobina magicznego klimatu nie zaszkodziła, ale nie wiem, może to kwestia tego, że wypadłem z rytmu, ale tym razem mnei nie porwało.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas