Mertseger 20 - Miladora
Proza » Długie Opowiadania » Mertseger 20
A A A


Ktoś delikatnie dotknął mojego ramienia i mimo że gest ten był zupełnie niespodziewany, nie wzbudził we mnie przestrachu. Tego rodzaju dotyk mógł pasować tylko do jednej osoby. Powoli odwróciłam głowę i uśmiechnęłam się. Minione lata zmieniły warunki, układy, miejsca pobytu, lecz nie miały żadnego wpływu na to, co niegdyś nas łączyło.

– Mogłaś dać znać, że przyjedziesz – powiedział cicho, a ja uświadomiłam sobie, że zawsze w pewien sposób będę czekała na niego i że, być może, moja samotna wędrówka po mieście miała zakodowaną gdzieś w głębi nadzieję, że zdołam go spotkać.
– Nie mogłam… – Pokręciłam przecząco głową. – Nie miałam zamiaru przyjeżdżać.
Uniósł brwi i odsunąwszy krzesło usiadł, kładąc dłoń na mojej ręce. Pozwoliłam na ten gest, a potem sięgnęłam po papierosa.
– Zmuszono cię? – zapytał, podając mi ogień.
Przytaknęłam bez słowa.
– Notariusz zapewne – wyraził przypuszczenie. – Tak, wiem oczywiście o śmierci Herty. Wszyscy wiedzą, chociaż nie każdy pamięta, że kiedyś tyle was łączyło i że nadal myślała o tobie.
– Nie mówmy już o tym – poprosiłam.
Skinął głową. – Gdzie się zatrzymałaś? – podjął rozmowę.
– W Hotelu pod Aniołem…
– Odprowadzę cię, chociaż nie ukrywam, że wolałbym spędzić z tobą jeszcze trochę czasu. Wolałbym… – przerwał nagle, a potem rzucił: – Przyjmij zaproszenie do mnie, proszę. Posłuchamy jak niegdyś muzyki, porozmawiamy… Mam dobre wino, wzniesiemy toast za dawnych bogów.
Spojrzałam mu w twarz. Nie odwrócił oczu. Patrzyły na mnie spokojne, choć badawcze.
– Jestem sam… Nie wiesz pewnie, ale rozwiodłem się parę miesięcy temu. Mam małe mieszkanie niedaleko muzeum, w bocznej uliczce…
Wyciągnęłam rękę. Pochylił się i objął mnie ramieniem. – Rachunek proszę! – Skinął na kelnera, po czym sięgnął do kieszeni i wręczył mu parę banknotów.

Kelner podziękował lekkim ukłonem. – Zamykamy, proszę pani – powiedział.
Ocknęłam się gwałtownie. Lokal był opustoszały, obsługa zbierała obrusy ze stolików. – Dziękuję… – Podałam kelnerowi należność i podniosłam się z krzesła. Zamknął za mną drzwi bistra.

Drogę do hotelu przebyłam dość szybko i już bez żadnych skojarzeń. Recepcjonista przywitał mnie lekkim uśmiechem rozpoznania.
– Przyszedł jakiś mężczyzna po pani wyjściu i pytał o portfel, ale ponieważ wymienił dokumenty, których w nim nie było, nie wydałem mu rzeczonego przedmiotu – podał informację zawodowym tonem. – Natomiast zostawił wiadomość dla pani… – Odwrócił się do przegródki i razem z kluczem położył na blacie niewielką karteczkę.

Nie czytając, wsunęłam ją do torebki. – Chyba wezmę ten portfel… – powiedziałam. – Gdyby ktoś się zgłosił, proszę przysłać go do mnie, dobrze?
Schowałam portfel w kieszeni i odwróciłam się w stronę schodów. Pokonując kolejne stopnie, myślałam już tylko o ciepłej kąpieli i wygodnym łóżku.

Tym razem nie zabawiłam zbyt długo pod prysznicem. Otulona puszystym hotelowym szlafrokiem podeszłam do okna, by zaciągnąć zasłony, i dopiero wtedy zauważyłam leżący na poduszce kwiat. Układem płatków i barwą przypominał lilię, choć biegnące przez środek wąskie paski zaprzeczały tej nazwie. Brak łodygi nie pozwalał na lepszą identyfikację, mimo to rozpoznałam go po koronie pręcików, ponieważ Herta wielokrotnie zwiedzała ze mną palmiarnię i lubiła wyjawiać tajemnice flory. To był złotowłos. Asphodelus… Pokiwałam głową nie bez uczucia pewnego zdziwienia, że obsługa hotelowa rozdaje tak oryginalne kwiaty, chociaż prawdopodobnie standard tego przybytku wymagał pewnej ekstrawagancji. Odłożyłam roślinę na stoliczek…

Sen, w jaki zapadłam niebawem, był ciepły i kojący. I nie wiem, w którym momencie objęły mnie czyjeś ramiona. – A jednak cię znalazłem… – usłyszałam szept, a potem przywarło do mnie nagie ciało. Sprężyste, gotowe do miłości. Odwrócił mnie delikatnie, poczułam swoje nabrzmiewające piersi, usta sunące po skórze i dłonie przyciągające biodra bliżej, by zmniejszyć odległość między męskością i tym zakątkiem ciała, który już zaczął pulsować dawnym pożądaniem. Zaczerpnęłam tchu, lecz zanim zdążyłam wydać jakikolwiek dźwięk, usta wróciły, tłumiąc go na wargach. Nie otwierałam oczu. Nie musiałam. Tylko jeden mężczyzna na świecie miał ten właśnie cedrowo cytrynowy zapach, z lekką nutą morskiej świeżości. Znajomy, nieco szorstki zarost otarł się o policzki, podrażnił skórę ramion… zacisnęłam mocniej powieki i dłonie same rozpoczęły wędrówkę po ciele, które kiedyś było dla mnie ziemią i niebem… – Nie przeczytałaś kartki – szepnął – a ja tak długo czekałem… Wtuliłam twarz w jego ramię. – Ja też…

– Muszę odejść, ale nie martw się, śpij dobrze… – Pościel zaszeleściła, gdy wstawał, poczułam powiew chłodniejszego powietrza, a potem uczucie pustki sprawiło, że gwałtownie otworzyłam oczy. W ciemności pokoju nie rozchodziła się żadna fala czyjejś obecności, mimo że wciąż czułam dotyk palców na skórze i pulsowanie tętna w skroniach. Na stoliczku polśniewał odłożony tam wcześniej kwiat i gdy sięgnęłam, by zapalić lampkę, snop światła wydobył całą urodę jego rozchylonych biało kremowych płatków.

Przez chwilę wpatrywałam się w niego nieprzytomnym wzrokiem. „Kartki… – zadźwięczało w mózgu, który zareagował natychmiast zdziwionym: „Kartki…?”, a potem ocknęłam się całkowicie i wróciło przypomnienie momentu, gdy wraz z kluczem recepcjonista podawał mi wiadomość od nieznajomego. Wstałam powoli i sięgnęłam do torebki. Wrzucony wcześniej niedbale, złożony na wpół arkusik wplątał się między drobiazgi zalegające wnętrze, jedynie rożkiem białego papieru dając znać o swojej obecności. Wyjęłam go i podniosłam do światła.

„Mertseger…”– mignęło mi przed oczyma. Czytałam z uczuciem zaciekawienia i zawodu, że wróciłam do hotelu zbyt późno, by zdążyć na spotkanie. „Czekał na mnie…” – pomyślałam. – „Czekał na próżno…” – I zrobiło mi się trochę żal nieznajomego, a właściwie już nie „nieznajomego”, skoro przedstawił się w liście. Jakub Sabukan… Te dwa wyrazy zabrzmiały dosyć znajomo, chociaż mogłabym przysiąc, że widzę owo połączenie pierwszy raz w życiu. Jakub…? Przypomniałam sobie o portfelu i imieniu widniejącym na kwitku. Krótka chwila szukania w pamięci i już kierowałam się w stronę kurtki. „Jeżeli jest ten sam charakter pisma, to mam wreszcie dowód…” – Wróciłam do stoliczka, siadając bliżej światła, a palce płynnie odpięły zatrzask i odgięły przegródkę kieszonki. A potem zastygłam zdumiona na widok dokumentów i kart kredytowych…



(koniec części pierwszej)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 28.05.2011 08:19 · Czytań: 1332 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 25
Komentarze
mariamagdalena dnia 28.05.2011 08:36
Asfodel... :uśmiecha się: przeskok czasów i mnie zmusił do ocknięcia :)
historia jak widać płynie dalej, więc płyniemy razem
MaximumRide dnia 28.05.2011 09:28
:)Chyba przeszłaś samą siebie:) Czytałam jak zahipnotyzowana. Uważam, że ta część jest jedną z lepszych. Te opisy z (nie)spotkaniem. No po prostu jestem zauroczona. Bardzo mi się podoba. I jestem pod wrażeniem. Po prostu nic dodać, nic ująć. Czekam niecierpliwie na drugą część. Pozdrawiam:)
Azazella dnia 28.05.2011 09:52
O nie! Już myślałam, że wreszcie się spotkali a tu co? Zwodzisz Miladoro, zwodzisz po raz kolejny! U magnata pisałam, że już nie mogę doczekać się końca. Niby jest, ale części pierwszej... Kiedy kolejne?;)
Miladora dnia 28.05.2011 12:05
Dziękuję, Dziewczyny, jak miło, że nie zostałam zjedzona za te igraszki wyobraźni Mert. :D
MM - wiedziałam, że uśmiechniesz się do asfodelusa. ;) Może powinnam go zapisać łacińską nazwą - asphodelus?
MaXimum - miło, że się dałaś zahipnotyzować. ;)
Azazella - wreszcie się spotkają, ale kiedy to nastąpi - nie zdradzę. Na razie następna część w opracowaniu - dopasowujemy z Magnatem wszystkie szczegóły. ;)
Buziaki i dobrego dnia.
julanda dnia 28.05.2011 12:46
To jednak były tam karty? Ale zwodziliście czytelnika! Raz wyglądało, że ich nie ma, to znów, że tam być powinny. Kapitalnie rozgrywacie akcję! Nie wiem, które części wolę, raz tak, a drugi tam, zagadkowa, jak z kartami... ;) Pozdrawiam
Usunięty dnia 28.05.2011 15:34
Wow. Jak u Magnata ta część najlepsza. Dynamiczna i wciągająca. Jestem zafascynowana i czekam.
green dnia 28.05.2011 16:20
Taka jak napisałam u magnata, to dawkowanie mnie nuży. Dalej jestem zmęczona. Niestety to wada odcinków... bo na pewno nie całości.

Ale jestem od jakiegoś czasu na etapie: przeczekać i zobaczyć ostatni. Teraz mi się dłuży.
julanda dnia 28.05.2011 17:15
Dppisałam u Magnata, wkleję i Tobie: - właśnie, że jest super, uważam akurat odwrotnie, jak Greenka - małe kąski są smaczne!
Pozdrawiam!
green dnia 28.05.2011 17:40
Julando, czy zmienił się regulamin maratonu, że teraz dodatkowo komentujemy komentarze? Bo może coś przegapiłam??? Według mnie nad gustami się nie dyskutuje, ja tam wolę zjeść szarlotkę niż ją tylko wąchać i próbować...
julass dnia 28.05.2011 17:58
wiedzialem ze sie wymina!:) chociaz wlasciwie sie sennie spotkali... no nic... wyglada na to ze za jakis czas czeka nas kolejna porcja mijanek:):)
Miladora dnia 28.05.2011 19:39
Dziękuję, kochani. :D

Kocia - portfel cały dzień przeleżał w recepcji hotelu. Diabli wiedzą, co się mogło stać i kiedy. ;)
MusiaM - dziękuję za "wow". ;)
Koniczynko - błagam, przestań już tak marudzić. ;)
Julass - skoro już wyczułeś, że się rozminą, to najwyższy czas zrobić jakąś woltę. ;)

Dobrego wieczoru. :D
Usunięty dnia 28.05.2011 19:44
wrażenia podobne niestety do Magnata części. Jestem zmęczona totalnie. Chyba muszę odpocząć. Nie wiem, no chciałam żeby było inaczej... Przeczytałam tu kiedyś tasiemca Soczewicy "Roksa" i jakoś tam się nie męczyłam wchodziłam za każdym razem zaciekawiona odprężona a tutaj męczarnia. Może powinnam nieco wyluzować, nie wiem. Dam sobie odpoczynek.:)
pozdrowienia
green dnia 28.05.2011 19:46
Ja Milcia chętnie bym nie marudziła, ale ta mijanka naprawdę mnie wykańcza...;)
edit:
A tak swoją drogą (btw przez mękę) jeżeli pojawią się głosy, że coś jest nie tak, to może warto się zastanowić czy z takim eksperymentem jest wszystko ok?
Łatwo jest pochwalić zwłaszcza w zaprzyjaźnionym gronie, gorzej powiedzieć pass. Jest ryzyko, że potem nie będzie tak miło i ciepło.

Ale mnie się też wydaje, że albo publikujecie za często, albo może powinniście publikować jedną porcję w jednym tekście a nie dwóch, żeby nie latać od jednego do drugiego. Raz dwie części magnat raz dwie części Ty Milu.
Poza tym, jeżeli planujecie takienicdzianie się przez wiele odcinków i jeszcze tych odcinków niewiadomą ilość, to taka zabawa jest tylko dla wytrwałych, bo książkę można sobie przekartkować jak już nuży do upadłego, żeby przejść do dziania się. W każdym razie wrażenie po 20 częściach jest takie, jakbym czytała książkę, która nigdy się nie kończy.
mariamagdalena dnia 28.05.2011 20:58
ja natomiast czuję się jak po dwudziestu stronach lub kartkach książki. Na razie po prostu czytam i chcę iść dalej. Powoli, jeśli trzeba. Jak z tymi Koptami, żeby ich nie stracić w tempie akcji.
I żeby na końcu wybuchła strzelba z początku. :)
albo asphodelus albo asfodel chyba
nie widziałam jeszcze wersji mix, co nie znaczy że jej nie ma :shy:
Miladora dnia 28.05.2011 23:51
Dziękuję za głosy pod tekstem, ale naprawdę nie ma sensu, żebym kolejny raz tłumaczyła zarówno konstrukcję tej opowieści, jak i powody wrzucania jej w takich odcinkach.

Rozumiem, Green, że komentujesz już tylko z obowiązku konkursowego, ale na portalu ukazywało się już wcześniej tyle seriali, że nie widzę powodu, by akurat ten, mający raptem 10 podwójnych odcinków, które ukazywały się razem dla ułatwienia, mógł Ci przysporzyć aż tyle dyskomfortu. To samo do Ardo.
Dla przywrócenia Wam równowagi duchowej zapewniam, że nie mamy zamiaru wrzucać tutaj całej książki, tak więc te cierpienia w zasadzie się skończyły i możecie odpocząć. ;)

Dziękuję wszystkim Czytkom, także w imieniu Magnata, za tak wiele komentarzy i pomoc przy dopracowaniu tekstu. Zapewniam, że każda uwaga się przydała. :)
Dobrego dnia jutro. :D
green dnia 29.05.2011 09:08
No cóż Miladoro, od pewnego czasu niestety komentuję ze względu na maraton i to właśnie mnie rozczarowuje, ponieważ na początku myślałam, że to będzie perełka odcinkowa.

Znikam już, żeby nie psuć Ci humoru, moimi niezbyt dobrymi refleksjami na temat Mertsegera.
Usunięty dnia 29.05.2011 19:57
Miladoro

Przeczytałam teraz szybciutko tylko Twoje fragmenty, i dokonałam niesamowitego odkrycia: bez Magnata ten tekst żyje i nawet przyjemnie się czytało:)
Mam nadzieję, że się nie pozabijacie:lol: To tyle:D
Pozdrowienia
Wasinka dnia 29.05.2011 22:22
Fragment, w którym sen przenika jawę, wyobrażenia spychają rzeczywistość, a magiczny poblask snuje się pomiędzy...
Lubię takie klimaty.
Pozdrawiam z uśmiechem przednocnym.
Miladora dnia 30.05.2011 22:45
Dziękujemy, Wasinko - Magnat i ja, za cierpliwe towarzyszenie tej opowieści i pomoc w wyłapywaniu błędów. Obiecuję, że pewnego dnia dostaniesz tę opowieść w całości. ;)
Buziaki serdeczne.
Wasinka dnia 30.05.2011 22:49
Nie mogę się doczekać!
Uśmiechy księżycowe :)
jacek sojan dnia 31.05.2011 21:10
zaciekawiłaś...poza klasykami (Dostojewski, Kierkegaard, i.t.p.) mało czytam prozy, wolę filozofię od prozy współczesnej...a jednak wzięło mnie i poczekam na ciąg dalszy...tylko nie kończ szybko, to warto piętrzyć, korytarzować, piwniczyć...masz bardzo lekkie pióro - i tylko patrzeć, jak zobaczymy film z czołowką - scenariusz według powieści Miladory - !
pozdrawiam
J.S
Miladora dnia 01.06.2011 02:01
Dziękuję, Jacku - opinia nowego czytelnika dużo znaczy, ponieważ to pewnego rodzaju eksperyment literacki. Ale dobrze mieć nowe wyzwania. :D
Pozdrawiam serdecznie. ;)
CelinaDolorose dnia 04.06.2011 13:44
Fajnie, że i ty, Milu ;), nawiązałaś do symbolizmu i mitologii tym Złotogłowem.

Doprowadzacie do skrajności moje biedne serce i temperujecie moją ciekawość tym dawkowaniem emocji :)
I dobrze i źle ;) Ale postanowiłam zacząć traktować wasze opowiadanie jako ćwiczenie na wytrzymałość mojego charakteru.
A dodam, że jestem choleryczką... więc chyba działacie cuda tą terapią, bo jeszcze nie wpadłam w szał.
Ale nie wiem co by było w realu, gdyby ktoś wydzielał mi po dwa rozdzialiki książki, a potem wyrywał ją z rąk i zamykał w sejfie :(

Może powinniście nazwać, opatentować tą metodę i zacząć pobierać jakieś opłaty? ;)
Miladora dnia 05.06.2011 20:32
Dzięki, Celinko - ale na razie to tylko tyle, bo pracujemy nad resztą książki jeszcze i dopóki nie skończymy zgrywać wszystkiego, to pozostaje w ukryciu. ;) Nie wiem, ile to potrwa, zobaczymy.
Miłego wieczoru. ;)
bury_wilk dnia 06.07.2011 15:55
Czasu upłynęło wiele, a końca nie widać... Nieładnie...
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
05/10/2022 13:45
Dzięki Berele za odautorski komentarz. Co do przykładów ikon… »
voytek72
05/10/2022 10:49
Moze uzylas 'czcionki sympatycznej' i teraz do… »
TakaJedna
05/10/2022 08:43
Wolnyduchu, dziękuję za komentarz. I za ocenę. Moje wyroby… »
voytek72
05/10/2022 07:58
Moim zdaniem jest wiersz. Niby latwo jest ponarzekac na… »
Berele
05/10/2022 01:24
Co do tego upolitycznieniena, to nie jest to agitacja, nie… »
wolnyduch
05/10/2022 00:11
Niezwykle nietuzinkowe, wydźwięk smutny, ale za pomysłowość… »
TakaJedna
04/10/2022 21:17
Dobry tekst. Prosto napisany, nieprzekombinowany, przemawia… »
pociengiel
04/10/2022 19:07
dzięki »
wolnyduch
04/10/2022 18:49
Ciekawe nawiązanie do przeszłości, które wypełnia peelkę,… »
wolnyduch
04/10/2022 18:43
"wspólnie łączymy każdorazowe szczęścia w akordy… »
wolnyduch
04/10/2022 18:36
Ciekawy wiersz, choć ten lot dość niepokojący. Pozdrawiam… »
wolnyduch
04/10/2022 18:32
Wiersz, z podglądactwem w tle i oceną kogoś, ciekawe czy ta… »
wolnyduch
04/10/2022 17:48
Wiersz z kontekstem politycznym, nie lubię takich wierszy,… »
pociengiel
04/10/2022 14:30
dzieki »
pociengiel
04/10/2022 14:29
dzieki »
ShoutBox
  • TakaJedna
  • 04/10/2022 10:38
  • Jasne, bo to miejsce na takie rzeczy. Bez odbioru, o przepraszam: bo.
  • Berele
  • 04/10/2022 10:24
  • Ministerstwo Spraw Zagranicznych msz
  • TakaJedna
  • 04/10/2022 09:41
  • Takie małe pytanie przy wtorku: co to za moda pisać skrótami? Pytam o "msz". Moim skromnym zdaniem - ani to trudne, ani skomplikowane... Ktoś coś (jak to się mówi)?
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:Sirpions
Wspierają nas