"Siostry Medycyńskie" cz.1 - Elatha
Proza » Humoreska » "Siostry Medycyńskie" cz.1
A A A
BOHATERKI

MELMAN – istota płci żeńskiej rasy białej, doktor nauk medycznych i paramedycznych. Dyrektor Związku 5 Sióstr, znawczyni kuchni prostej, gospodyni programów: „Gotuj z Melmanem” i „Asertywny Melman w akcji”. Uwielbia wszystko, co jadalne, ale produkty z kraju Muru wywołują u niej chinkofobię. Smakoszka naleweczki babci Wiśniowej, posiadaczka domowego faraona Ramzesa. Miła, uprzejma, choć Związek trzyma twardą ręką wołając czasami „Cisza! Cisza!” albo „Sakamara, dziewczęta i chłopcy!”. Nie ma cierpliwości do Matołków.

AGA – zwana Agą Nagą, Kurczakiem, Eteryczną Krową, Minogiem, Kajakiem. Istota płci żeńskiej, choć Siostra Dyrektorka Melman upatruje w niej mężczyzny rasy białej. Istota o wielu fryzurach, wspaniałym głosie działającym twórczo na jej podopiecznych EkstraMatołków. Prowadzi ożywione rozmowy telefoniczne w stylu: „Tak, proszę pana, nie, proszę pana, do widzenia, proszę pana”. Chwilowa kontuzja uniemożliwia jej ekstremalną jazdę na dwóch deskach, dzięki czemu może prowadzić szkolenia pt.: „Ekstremalny spacer z Agą i Lolisławem” i „Kupuj dżiny z Agą”. Urocza, pełna czaru, roztaczająca magię z kresów. Potrafi zakląć z wdziękiem primadonny. Jej okrzyk: „Melman! Melman!” na stałe wpisał się w protokół Związku. Pełni funkcję skarbnika.

EDZIA (van der Śledzia) – istota płci żeńskiej rasy białej. Mgr inż. Grabarz. Posiada silną potrzebę komunikowania się z otoczeniem. Zarówno z tym ożywionym jak i nieożywionym. Gospodyni programów: „Rozmowy Edzi ze śledziem” i „Jak upolować dobrego śledzia radzi Edzia”. Mistrzyni w prasowaniu dla Wybranych. Specjalistka ds. szybkich smsów. Łączniczka światów. Ekonomiczna w utrzymaniu, choć wykazuje tendencję zwyżkową do zakupów. Nie gustuje w owadach. Szczęśliwa posiadaczka Uroczej Tasiemki. Podejrzana o kontakty antyogniowe ze strażakiem Samem. W torebce nosi swój mały zestaw grabarza. W Związku odpowiada za BHP. Namiętna śpiewaczka znanego hitu „Kółka w autku kręcą się, kręcą się”. Powabna i zadziorna, dodaje Związkowi mrocznego klimatu.

WAFEL, WAFELKA – istota płci żeńskiej rasy białej. Główna i jedyna Arcykapłanka Związku. Posiada uprawnienia Wypędzaczki i Oczyszczaczki weselnej (Detoks na teściowej gratis!). Autorka programów: „Kisiel party z Waflem” i „Wafel i Dżdżokule – podróże z dreszczykiem”. Niedościgła Mistrzyni w kontaktach z SZAFĄ. Twórczyni Magicznego Pudełka. Wynalazczymi i wielbicielka niebieskich brokuł, za co otrzymała nagrodę AE. Istota uduchowiona. Posiadaczka farmy dżdżokul i kolekcjonerka ogromnych zbiorów piwnicznych słoików. Jej misją jest wyprowadzenie EkstraMatołków z etapu frajera ewolucyjnego, celem zaś pomoc w uDUCHowieniu. Wrażliwa, ciepła i pełna wdzięku Mistrzyni Przychylności w Związku.

KEIRA – istota płci żeńskiej rasy białej. Główna Czytaczka i Pisaczka związku. Twórczyni programów: „Opowieści dziwnej treści” i „Keira w Krainie Tofików”. Mistrzyni klikania w lapka. Nieźle włada piórem i pędzlem do pudru. Wykazuje cechy elektryzujące otoczenie. Świetny wabik dla oczyszczanych. Ma kontakty z PRONDEM. Stworzyła hasło reklamowe „Widać?! Widać?! Widać mi?!”. Twórczyni projektu BROKUŁ. Ma słabość do sierściuchów, AL-DENTE i mało modyfikowanej żywności. W wolnych chwilach czyta medyczną fantastykę. Jej torebka to skarbnica „Przezorny zawsze ubezpieczony”. Ironicznie słodka odżywkomaniaczka włosów i KWC. Nadworny skryba Związku.

INNI

Pan Miecio – dozorca, właściciel Alberta.

Albert – kaczka, pupilek pana Miecia.


- Znowu wróciła zima, wiosny ni ma -


Stary szyld przerobiony z maski jakiegoś wraku samochodu niemiłosiernie skrzypiał przy każdym podmuchu lodowatego wiatru. Przechodnie, którzy zdołali przeczytać starannie wykaligrafowane słowa z niepokojem spoglądali w okna na drugim piętrze kamienicy i czym prędzej odchodzili mamrocząc coś pod nosem.

- Wyyyspeeecjaaalizooowaaanyyy... Zwiąąązeeek... udzieeeliii... łaaaskiii... przyyyychyyylnooościii... i... oczyyyściii... druuugiiieee... pięęętrooo – wydukał z trudem młody chłopak wycierając nos w kurtkę. – To może dla nas, Łysy?
- Ty nawet czytać ze zrozumieniem nie umisz, Boguś – mruknął Łysy naciągając kaptur na łysinę, którą zawdzięczał w dużej mierze swojej Niuni. – Pisze, że dzięki temu bedzie cool i cie tam oczyszczują, pacanie! Po to pierwsze przyjdziemy za miesiąc, jak bedziemy zdawać prawko, a drugie to mnie niepotrzeba. Moja Niunia wszystko mnie zrobi! I to nawet lepiej, niż oni! Oczyszczowuje mnie z toksynów i nerwów. Chodź, bo zimno i nie czytaj jusz gupot. Jakiś za mądry sie robisz!
- Od nie używania mózgu włochale wypadają – Boguś mruknął cicho do siebie i poczłapał za kolegą. - Ja nie chcę być łysy...

Wyspecjalizowany Związek zajmował połowę drugiego piętra w starej kamienicy w samym centrum metropolii. Z racji tego, że wokół pełno było innych zabytkowych budynków, których nie można było zburzyć drapacze chmur stanęły wokół małej i spokojnej enklawy zabierając jej wiele naturalnego światła. To zaś powodowało wiele dziwnych zachowań...

- Idzie! Idzie! – pan Miecio zastukał w drewnianą podłogę swoją nowiutką miotłą i stanął na baczność przy drzwiach. – Szybciej panienki! Albercie, zrób przejście – zwrócił się pełnym ciepła głosem do podążającej za nim krok w krok kaczki. – Potem skorzystasz z toalety.
- Kwa, kwa, kwa – zakwakał Albert i stanął przy nodze swego pana.
W pracowni Związku zapanowało chwilowe poruszenie, po którym cztery kobiety stanęły obok siebie i znieruchomiały czekając na Siostrę Dyrektorkę Związku. Melman weszła sprężystym krokiem. Przywitała się z dozorcą i w oka mgnieniu zlustrowała swoje podwładne.
- Melman, Melman! – zawołała Aga Naga podając głównodowodzącej kubek świeżo zaparzonej kawy z podwójną pianką. – Jak się spało?
- Sakamara, dzięwczęta i chłopcy! – westchnęła Melman upijając łyk napoju. W jej oczach pojawił się błysk radości, gdy dostrzegła pysia-ptysia, którego kupiła jej Edzia. – Nie będzie wiosny! Zobaczycie! Epoka lodowcowa się zbliża! Przynajmniej butów nie muszę kupować! No, sakamara!
- Może tak z rana jakaś mała przychylność od losu, Melmanku? – zapytała wesoło Wafelka rozwijając zwój do inkantacji. – I humor będziesz lepszy!
- A wiosnę potrafisz przywołać, Wafelku? – zapytała Siostra Dyrektorka siadając przy biurku i odbierając od Keiry plan dnia.
- Wiosnę to nie, – zachichotała Edzia – ale sama widziałam, jak przywołuje swoje dżdżokule ze słoika!
- Oj! – Arcykapłanka pogładziła z czułością najbliżej stojący słoik, jeden z wielu w pracowni, gdzie słodko spały jej ulubienice. – Co ja poradzę, że one są takie mądre i reagują na komendy?
- Jak już przyjdzie wiosna, to proszę nie znoś ich tu – Keira wzdrygnęła się na samą myśl o różowych, lekko tłustych niteczkach. – Są ładne na swój sposób, ale nie mogą się tu tak pałętać. Po za tym Albert chyba je lubi troszkę inaczej, niż ty.
- Kwa, kwa, kwa! – czarnopióry kaczor z uwagą przysłuchiwał się rozmowie i snuł marzenia o dżdżokulowych delicjach.
- Albert jest nieszkodliwy – żachnął się pan Miecio zmiatając niewidzialny pyłek z podłogi. – Nie skrzywdziłby nawet muchy!
- Taaaak, z pewnością – Aga uśmiechnęła się figlarnie do dozorcy, a kaczce posłała wymowne spojrzenie, które skłoniło ptaka do zmiany kierunku i ominięcia biurka skarbniczki Związku. – A świstak nie wie, co to sreberko.
- Panienka Aga, jak zwykle żartuje z Alberta – pan Miecio wyszczerzył w szerokim uśmiechu swoją nowiutką, ekskluzywną szczękę, wstawianą tylko stałym klientom Mistrza Ząbka. – A kaczusia tylko do pani biureczka zawsze podąża! Tak ceni pani towarzystwo!
- Jaaasne – mruknęła cichutko Aga do Wafelki, gdy pan Miecio usunął się z pola usłyszenia jej słów. – Szkoda tylko, że ta jego kaczusia ciągle skubie mi buty i spodnie. Wiecznie to to głodne. Mogłabyś ją poddać jeszcze raz oczyszczaniu umysłu z dziwnych zwyczajów?
- No, nie wiem – Arcykapłanka westchnęła nerwowo przypominając sobie ostatnie tajne działania. – Ta kaczka cały czas dziwnie na mnie spogląda, choć jestem pewna, że nic nie zapamiętała z tamtego seansu. Po za tym, jeśli teraz zaczęła odwiedzać kuwetę z lawendowym żwirkiem to, co jej się ubzdura po kolejnym razie?
- Może sama się oskubie?! – zachichotała Aga. – Ja spróbowałabym jeszcze raz.
- Jak pan Miecio się dowie to marny nasz los – Wafelka pogładziła swój ukochany słoik. – Po za tym Edzia i Keira mają już dość rozmów z naszym dozorcą o wyższości płynów do podłóg bez konserwantów nad zwykłymi płynami i tymi jego ścierkami z technologią kosmiczną! Odciągały jego uwagę przez dwie godziny od naszego „spacerku” z Albertem.
- Wszystko słyszałam! – Edzia zmierzała do swojego biurka pod oknem niosąc plik korespondencji do przejrzenia i rozdzielenia. – On nawet skarpetki prasuje!
- Po za tym ma kolekcję mioteł! – wtrąciła Keira przyglądając się stercie pism z przychylnościami, które musiała rozesłać ludziom. – Jak jakiś Harry Portier! A tak na marginesie, czy Melman wymyśliła już, co zjemy na śniadanie?
- Dziewczęta i chłopcy! – Siostra Dyrektorka właśnie stanęła przed swoimi współpracowniczkami z szerokim uśmiechem na ustach. – Co powiecie na niezdrowe śniadanie?
- Nie zjem tej kaczki! – Aga Naga spojrzała z błyskiem oku na snujący się po ich pracowni drób. – Ale znam takich, co ją skonsumują.
- Cisza, cisza! – Melman zachichotała, ale zaraz zrobiła poważną minę. – Ja też nie tknęłabym zwierzątka. Przecież to nasz Albert.
- Jaki nasz? – obruszyła się Edzia. – No, ale co chciałabyś zjeść?
- Krokiecika z suróweczką i frytkami!
- Ja mam muesli z owocami – Keira na myśl o frytkach ociekających tłuszczem lekko zadrżała. – Ale wy sobie zamówcie.
- Ja jestem za – Aga przeglądała listę wpłat za udzielone życzenia ogólnej pomyślności.
- Ja chcę pizzę z brokułami! – zawołała Wafelka.
- Ja zjadłabym hamburgera z Chlebowego Domku! – Edzia rozmarzyła się przymykając oczy, uśmiechając się do swoich kubków smakowych.
- Oczywiście jesteśmy jednomyślne – westchnęła Melman. – Jak zdecydujecie, to dajcie znać.
- Dobrze, że mam swoje niemodyfikowane jedzonko – Keira wyjrzała przez okno. Śnieg nie przestawał padać. W westchnieniem usiadła przy biurku.

Po typowym śniadaniu w Związku, czyli pizzy z brokułami i płatkach w kilku rodzajach, Siostry Medycyńskie rozsiadły się wygodnie na kanapie i w fotelach, żeby kontemplować zawieję śnieżną za oknem.
- Pada! – Edzia była bliska płaczu. – Moje włosy tego nie przeżyją!
- Mówiłam wam, dziewczynki, że wiosny nie będzie! – Melman rozkoszowała się wygodnym fotelem. – Epoka lodowcowa jak nic!
- Na pewno niedługo zaświeci słonko – Keira w tej kwestii stawiała jednak na optymistyczne podejście. – Zazieleni się trawa...
- Alberta się wygna do ogrodu... – Aga zacierała ręce z uciechy. – Melmanku, ja chcę dżinsy!
- Ja też! – podchwyciła Keira. – Takie granatowe!
- Ja też chciałabym jakieś – nieśmiało odezwała się Edzia patrząc z lekkim obrzydzeniem na ruchomą zawartość słoika Wafelki, która właśnie postanowiła przenieść się z dołu do góry. - Tylko jakie?
- Ja chcę spódnicę! – Wafelka rozpromieniła się na myśl o chwili, gdy zrzuci ciężkie, zimowe buty na rzecz leciutkich pantofli.
- Doskonały żart! – Melman zaśmiała się radośnie. – Szósty sezon nie mogę dla siebie butów znaleźć, a wy chcecie, żebym wam coś kupiła?!
- Edzia nam kupi – Keira posłała koleżance znaczące spojrzenie. – Ona często bywa w sklepach!
- Ale ja nie wiem, jakie chcecie! – Edzia zachmurzyła się, jak zimowe niebo wiosną. Wiedziała, że nie ma sensu dyskutować z Siostrami. – No dobrze, poszukam wam czegoś...
W tej samej chwili zadzwonił telefon, który odebrała Aga. Po krótkiej rozmowie spojrzała na koleżanki i westchnęła ciężko.
- Klient – powiedziała patrząc na drzwi wejściowe, w których po chwili stanął osobliwy typ płci męskiej. – Szybko się tu dostał...
Mężczyzna miał na sobie długi, ciemnoróżowy płaszcz z seledynowymi akcentami, żółtą czapkę uszatkę obszytą jakimś liniejącym, ciemnym futrem i kalosze w żabki. Uśmiechnął się nazbyt szeroko na widok pięciu kobiet i od razu podszedł do Agi.
- Pomyślności chcę! – zawołał. – Ale szybko! Czasu nie mam!
- Ja nie udzielam! – Aga wywinęła się zgrabnie z jego objęć i stanęła za kanapą.
- Słucham pana – Melman wkroczyła do akcji, ale osobliwy klient nie zwrócił na nią uwagi.
- Pani mi pożyczy! – próbował złapać za rękę Keirę, ale ta zaraz dołączyła do Agi. – Ja już muszę!
- Proszę usiąść i spokojnie opowiedzieć nam, w jakiej intencji mamy udzielić panu przychylności losu. – Keira próbowała tłumaczyć procedury.
- Przychylność, przychylność! – zagrzmiał osobnik i zachichotał na widok przestraszonej Edzi. – Pani mi da?! Pani?!
- Ja?! Nie! – Edzia dołączyła do reszty zostawiając Wafelkę i Melmana z dziwakiem.
- Słucham pana! – Siostra Dyrektorka straciła cierpliwość i stanęła przed osobliwym przypadkiem opierając dłonie na biodrach. – W czym mogę panu pomóc?!
- Ja chcę zdać wszystko! – mężczyzna klasnął w dłonie z pomalowanymi na czarno paznokciami. – Wszystko! Jestem geniuszem! Egzaminy mam! Matura, prawo jazdy, kurs na spawacza wannowego, specjalizacja z anatomii ośmiornic! Wszystko wiem!
- Cieszę się, ale w takim razie, po co panu nasza pomoc? – Melman z obawą patrzyła na śmiejącego się geniusza. – Skoro pan wszystko umie...
- Sesese... seeerioooo?! – mężczyzna podrapał się po głowie i zarechotał. – Ale pani da! Ja zdam!
- Na pewno – głównodowodząca Związkiem machnęła ręką i przywołała poruszoną Wafelkę. – Daj panu zwój.
- Proszę – Arcykapłanka wybrała najpotężniejszy i szybko przekazała go klientowi. – Powinien pan go czytać kilkanaście razy dziennie do dnia egzaminów...
- Sesese... seeerioooo?! Ja zdam! Sto razy przeczytam! Ja zdam! A pani mi przeczyta?!
- Ja?! – Wafelka wycofała się szybko za kanapę. – Ja nie mogę! Pan musi sam!
- Sesese... seeerioooo?!
- Seeerioooo! – rzuciła Melman próbując pozbyć się natręta. – Sam musi pan czytać zwój, żeby zdać! Nikt inny, tylko pan!
- Jaaaa! – zaśmiał się szaleńczo. – Sesese... seeerioooo?!
- Seeerioooo! – zawołały chórem Siostry zza kanapy.
- Dobra! To idę! – skierował się ku drzwiom wyjściowym z pracowni. – Ja zdam! Ale ja zdam na pewno i wrócę tu! Potem chcę zostać prezydentem!
- Do tego nie trzeba mieć przychylności losu – westchnęła Melman opadając na kanapę, gdy tylko drzwi zamknęły się za osobliwym klientem. – Musimy zainstalować kamerę i zatrudnić ochronę!
- Jaka kaciała! – Edzia nie mogła się otrząsnąć po wizycie nieznajomego. – Gieniuś z niego jest, nie geniusz!
- Poszukam zaraz kogoś chętnego do ochrony! – Keira szybko usiadła przy biurku i zaczęła przeglądać oferty. – Kolejnych odwiedzin tego pana możemy nie wytrzymać nerwowo!
- Oczyśćmy mu wszystkie zwoje! – zawołała Aga. – A potem PRONDEM i do SZAFY!
- Ja go nie tknę moją łopatką! – Edzia usiadła na kanapie.
- Jemu nie pomogłaby nawet seria takich detoksów! – Wafelka szukała zwoju na uspokojenie skołatanych nerwów. – PRONDEM tylko i do Magicznego Pudełka!
- Następnym razem, dziewczęta i chłopcy, następnym razem – zachichotała Melman siadając przy swoim biurku.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Elatha · dnia 18.06.2011 18:53 · Czytań: 828 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 13
Komentarze
MaximumRide dnia 18.06.2011 22:37 Ocena: Świetne!
Ok. Jestem na tak:)
Spodobało mi się. Podoba mi się okropnie.
To opowiadanie jest naprawde dobre.
Gładki dowcip i wciągnęło mnie. Czytałam z przyjemnością.
Pomysł bardzo ciekawy i fajnie przedstawiony.
Naprawdę bardzo fajnie.
widze też, że zmieniłeś gatunek. Ale nie przeszkadza mi to. No bo tak. Pośmiać się też trzeba.
Pozdrawiam
Adela dnia 18.06.2011 22:50
Witam,
Masz niesamowitą wyobraźnię, ale myślę, że nie umiesz jej trzymać na wodzy. Bardzo lubię tego typu dowcip, grę słów i absurd, ale wydaje mi się, że jest tego za dużo. Czytając, miałam wrażenie, że autor chce zaskoczyć, rozmieszyć czytelnika każdym zdaniem, tymczasem (moim zdaniem) nie o to chodzi. Trzeba przemyśleć jak budować napięcie, aby właśnie finalna dowcipna konkluzja miała większy wydźwięk i robiła wrażenie. Przedstawienie postaci: W każdym z tych opisów są wątki rzucone „na żywioł” i nierozwinięte, co zakłóca lekturę. Może dobrze by było pomyśleć o napisaniu krótkich historyjek bohaterek, albo je wpleść w tekst.
Trudno doczytać się o co chodziło z wizytą pana? Co on ma zdać? No nie wiem, może nie doczytałam, ale odniosłam wrażenie, że gnasz za swoją wyobraźnią, zapominając o czytelniku. Ja również tak mam i wiem, że to nie jest proste, aby wyrazić to co się chce, a do tego, aby to było do przyjęcia przez czytelnika.

Poza tym zbyt dużo tych tytułów programów/szkoleń czy też powiedzonek (w opisach bohaterek) itp. Bardzo fajny pomysł, ale może lepiej to wykorzystać później lub umiarkowanie.
Masz lekkość pióra/klawiatury i widzę w siostrach wielki potencjał, bo przecież będą pomagać ludzkości, czyż nie?:) Wystarczy je trochę opiłować:)
Pozdrawiam serdecznie,
A.
julass dnia 19.06.2011 00:55
w połowie opisu bohaterek się zagubiłem i znudziłem przechodząc od razu do głównego tekstu... ale w nim tez nie potrafiłem się całkowicie odnaleźć... jakoś nawet nie widzę nic zabawnego w niczym... ale to pewnie tylko moje oczy nienawykłe do pewnego stylu pisarskiego więc się nie przejmuj moim marudzeniem:)
Azazella dnia 19.06.2011 01:18
Jakoś ten humor do mnie nie przemawia, Miałam wrażenie, że jest czasami trochę wymuszony. Cóż, dobrze, że nie trzymasz się jednego gatunku i próbujesz swoich sił także w innych. Pozdrawiam i czekam na kolejną część, może ona mnie przekona;)
julanda dnia 19.06.2011 08:50
Fajne to, ale się zmęczyłam. Być może za duża dawka absurdu. Ale pomysł kapitalny i myślę, że warto bawić się w dalsze tworzenie. Pozdrawiam! Gratuluję kreatywności!
Elatha dnia 19.06.2011 10:39
Ta opowiastka zrodziła się kilkanaście miesięcy temu, gdy pewnego pięknego dnia poziom absurdu w realnym świecie przekroczył punkt krytyczny. Nigdy wcześniej nie pisałam w takim stylu, ale podjęłam się tego zadania i była to czysta przyjemność :). Rozumiem, że Wam czasami ten specyficzny humor może się wydawać zbyt absurdalny, męczący, nachalny lub nawet mało zabawny, ale dla mnie stanowi on swoistą terapię. Głupota nie zna granic i jakoś trzeba sobie z nią radzić...

MaximumRide, dziękuję :). Ciesze się, że Ci się podobało. Jestem wielogatunkowa, ale kieruję się w stronę fantastyki. :).

Adelo, dziękuję za komplement :). Siostry składają się z czterech opowiastek, ale kto wie, może powstaną kolejne. Wtedy z pewnością skorzystam z Twoich rad :0. A ten osobliwy pan z historyjki ma do zaliczenia kilka egzaminów ;).

Julass, dziękuję za komentarz :).

Azazello, dziękuję za komentarz. Może następny tekst przypadnie Ci do gustu, choć to będzie kontynuacja powyższego stylu.

Julando, dziękuję za miłe słowa :).

Pozdrawiam serdecznie :).
Adela dnia 19.06.2011 11:27
Aha, rozumiem, no i właśnie wydaje mi się, że dobrze by było trochę przyhamować z tą absurdalną jazdą na maksa, bo czytelnik może się zgubić. Piszę tak z sympatii, bo mnie się podobają takie "niedorzeczne rzeczy" - świetny pomysł.

Opisy bohaterek: te zdecydowanie bym opiłowała, za dużo info, a co za tym idzie, aburd przestaje być śmieszny.
Przedstawienie związku (początek). To, czym się zajmują siostry dowiadujemy się z poniższego zdania:

- Wyyyspeeecjaaalizooowaaanyyy... Zwiąąązeeek... udzieeeliii... łaaaskiii... przyyyychyyylnooościii... i... oczyyyściii... druuugiiieee... pięęętrooo – wydukał z trudem młody chłopak wycierając nos w kurtkę. – To może dla nas, Łysy?

Jakoś mi to nie pasuje, od początku każesz czytelnikowi skupiać się nad aburdem (przeciągnięte wyrazy), aby mógł się czegoś dowiedzieć.

A co gdyby tak ładnie przedstawić, że w mieście X, przy ulicy takiej a takiej, Budynek A, drugie piętro mieścił się taki i taki związek, którego członkami były takie a takie osoby. Plus krótka histroyjka związku i potem już można lecieć z wizytami klientów różnej maści:)


Fajnie, że piszesz w celu oczyszczenia się, pewnie stąd i te siostry.
Jestem ciekawa co zapodasz w następnej części.
Pozdrawiam,
A,
Krzysztof Suchomski dnia 19.06.2011 13:07
Coś mi to przypomina ;)
wiewioorka dnia 19.06.2011 13:27
Powiem tak, opis bohaterek jest ok, wciąga, zachęca, pokazuje, że autor ma swoją wizję i nie będzie przynudzał. Jednak, gdy przeszłam do dalszego tekstu, poczułam duże rozczarowanie. Zdania wymuszone, zagmatwane, bez pomysłu i gry z inteligencją czytelnika. Można by jeszcze uratować poziom tym klientem, ale on kładzie tekst zupełnie swoim: ble ble ble, ble ble ble. Pozdrowienia z planety Melmax i życzę szybkich postępów, bo potencjału literackiego nie można Ci odmówić. :smilewinkgrin:
Wasinka dnia 20.06.2011 08:25
W sam raz na deszczowy poranek ;-)
Przyznam, ze początek mnie znużył. Wolałabym, żeby informacje początkowe pofruwały w tekście, a nie zostały podane jako suche fakty wprowadzające.
Lubię absurdy i humor w tekstach, więc czytałam z przyjemnością i ciekawa jestem dalszych poczynań siostrzyczek. Oczywiście, ze można coś niecoś dopracować, ale tymczasem miło mi się czytało i czepiać się nie będę, poza niepodobaniem się początku informacyjnego.
Tekst skojarzył mi się nieco z "Krainą magii" Dantego...

Od nie używania mózgu włochale wypadają - nieużywania

Gdzieś masz też "po za tym" - poza tym

Pozdrowienia poranne.
Elatha dnia 20.06.2011 22:06
Adelo, przemyślę Twoje sugestie :). Ta historyjka nie miała być "poprawna politycznie", ale jakiś opiłowanie chyba jej się przyda :).

Krzysztofie, możesz zdradzić, co Ci to przypomina?

Wiewioorko, dziękuję za komentarz :).

Wasinko, dziękuję za miłe słowa :).

Pozdrawiam serdecznie.
Krzysztof Suchomski dnia 22.06.2011 16:09
Nie. Chcę tu jeszcze pobyć :D.
Elatha dnia 22.06.2011 20:27
Brzmi niepokojąco. Powinnam się czegoś obawiać?
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas