Interpretacja cz.2 - stygma
Proza » Długie Opowiadania » Interpretacja cz.2
A A A
Rozdział III – Skrzypce

Wiosna była już w pełni, a ja nadal nie miałem śmiałości rzucić się do kolan ukochanej i wyznać jej tego, co miłość przez kilka miesięcy wyryła na korze mojej duszy. Serce przebite strzałą tęsknoty! Młodzieńcza egzaltacja odebrała mi w całości rozum, otoczyła chmarą tandetnych symboli i tworzyła obrazy zupełnie pozbawione estetyki.
Oto stoję pod jej balkonem, grając na skrzypcach skomponowaną przeze mnie serenadę, a przepiękne dziewczę, wzruszone, odrywa się od harfy, rzuca schodami w dół, wpada w moje ramiona i, obsypując pocałunkami, szepcze:
- Moje kochanie! Tak długo czekałam na ciebie. Ty mój jedyny, jestem tylko twoja. Na zawsze!
I było to jedno z bardziej gustownych wyobrażeń. Wyrafinowany smak, takt i ogłada, nie wiedzieć czemu, śmiertelnie się na mnie obraziły i poszły szukać kogoś mądrzejszego.
Ale czy to ja wynalazłem hormony?
Spotykaliśmy się często w szkole muzycznej, wiedziałem już, jak ma na imię, lecz to wszystko! W jej obecności zdolny byłem tylko wykrztusić powitanie i przyoblekałem twarz w zachwyt, który w połączeniu z pustką w głowie rzeźbił w moich rysach coś, co zdecydowanie bardziej ją płoszyło niż przyciągało.
Zostało mi tylko zatracenie w pisaniu poematów. Było już ich tyle, że zacząłem zastanawiać się nad wyrzuceniem zeszytów i książek, żeby zrobić dla nich miejsce.
Gdybym miał je ułożyć według wartości i piękna, na spodzie - najgorsze, na górze – najlepsze, szuflada musiałaby być bardzo szeroka, bo wszystkie leżałyby obok siebie na jej dnie.
Któregoś wieczoru wlokłem się, wracając z lekcji skrzypiec, z sercem, które zgubiło miejsce w piersi, rozpadło na kawałki i wypełniło brzuch, gromadą igrających motyli. W oczach miałem obraz harfy, jawiącej się skrzydłem umiłowanego czarnego anioła.
Jakże pragnąłem być drugim skrzydłem!
Dzierżąc pod pachą futerał ze skrzypcami, mijałem niezdarnie kałuże niedawno zostawione przez wiosenny deszcz, gdy nagle usłyszałem gromkie:
- Cześć, Albert!
O rany, Swądek!
- Cześć – burknąłem przygotowując naprędce jakąś choćby najmniej prawdopodobną historię tłumaczącą obecność w moich rękach symbolu hańby.
- Co to jest? – wskazuje futerał.
- Skrzypce.
- Skrzypce? A po cholerę ci skrzypce?!
- Podrywam na nie dziewczyny. – To jedyna myśl, jaka trafia pod kopułę mojej niczym niewypełnionej czaszki.
Widzę w jego oczach iskierki zainteresowania.
- I co? Idą na to?
- Pewnie! To robi wrażenie.
- Ale dlaczego akurat skrzypce?
- Bo najbardziej pasują do mojej sylwetki. – Czuję, że tonę.
- Taaak? A do mnie co by pasowało?
- Harfa! – strzelam bez namysłu. No, co innego mogłem zaproponować w obecnym stanie ducha?!
Swądek przeciągle spogląda na mnie.
- Albercik, ty wiesz, że ja mam słabość do ciebie, ale zastanawiam się, czy nie chcesz w mordę?!
- To wal! Śmiało. Wal w mordę! Mnie i tak jest wszystko jedno! – hardo podnoszę głowę, a nadwątlona wyobraźnia podsuwa obraz leżącego na chodniku skrzypka w kałuży krwi i pochylonej nad nim, skatowanym biedaczkiem, przepięknej harfistki, ze łzami w oczach tkliwie opatrującej okropne rany.
Patrzy na mnie z ciekawością.
- Spokojnie, stary. Na to mam zawsze czas. Powiedz, o co w tym wszystkim chodzi? – i zapala papierosa.
Nie wiem, jak to się stało. Nie wiem, dlaczego. Może zobaczyłem w jego oczach coś, co skłoniło mnie do odsłonięcia, a może byłem już tak zmęczony i oślepiony beznadziejnie jednostronnym uczuciem, że rzeczywiście było mi wszystko jedno.
W każdym razie tego wieczoru wylądowaliśmy w knajpce i zaczęliśmy rozmawiać jak dwóch prawdziwych kumpli. Ja zwaliłem na niego całą górę niepoukładanych emocji, on obdarzył mnie historią swojego trudnego dzieciństwa. Opowiadałem o miłości do skrzypiec i harfistki, on o ogromnej pasji dominacji i zwyciężaniu głównie poprzez bicie po pysku. W końcu Swądek, roztkliwiony równie jak ja, powiedział:
- Słuchaj, Albercik! Nikomu nie pisnę słowa o tym, że pitolisz na tym czymś, ale w zamian nauczysz mnie grać na gitarze, zgoda? I morda w kubeł!
W tej chwili, gdyby zażądał nauki gry nawet na tubie, zgodziłbym się natychmiast!
I tak zaczęła się nasza przyjaźń.
Swądek okazał się na tyle uzdolniony, że nie dotyczył go pierwszy stopień umuzykalnienia, który stanowi: słyszę, że grają. Był również powyżej rozszerzonej o elementy choreograficzne wersji tego punktu, mówiącego: a mnie muzyka w tańcu nie przeszkadza. Jego talent i wiedza muzyczna, sięgała trzeciego stopnia owej gradacji: już wiem, że jest gama, tylko nie wiem, jak się w kupie trzyma.
Kiedy pokonał barierę techniczną umożliwiającą zagranie akordu tak zwanym chwytem barowym, oniemiał ze szczęścia, a kiedy pierwszy raz samodzielnie wykonał „House Of The Rising Sun”, jego wilgotny wzrok zabłądził w obszary dostępne tylko artystom.
- Pięknie, prawda, Albercik? – głos drżał mu ze wzruszenia.
- Pięknie, Swądek, naprawdę pięknie – pochwaliłem, bo byłem z niego dumny.
Wzajemne korzystanie z naszych umiejętności owocowało tym, że Swądek coraz lepiej grał, a ja coraz lepiej biłem po pysku. On już mógł zainteresować swoim ukrytym do tej pory talentem dziewczyny, ja coraz częściej wychodziłem zwycięsko ze szkolnych potyczek.
Niestety, były i cienie naszego układu. Związany lojalnością, uczestniczyłem we wszystkich awanturach, jakie mój przyjaciel w nadmiernej ilości wywoływał w szkole. Skutkiem tego, nasi rodzice coraz częściej odwiedzali wychowawczynię i to nie z własnej inicjatywy, a nasze oceny z zachowania niebezpiecznie zbliżyły się do poziomu, po którym pętał się wściekły wilk z biletem w pysku.
Mimo tych niedogodności zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej i nawet zauważyłem, że Swądek odczuwa coraz mniejszy wstręt do skrzypiec. Kiedyś, goszcząc u mnie w domu w celu zgłębiania nowych technik gry na gitarze, nie zdając sobie sprawy, że widzę go z kuchni, gdzie parzyłem kawę, podszedł do leżącego na biurku haniebnego instrumentu i dotknął go palcem. Gest ten przypominał, co prawda, pchnięcie, jakie wykonuje się strącając zdechłego szczura do kanału, niemniej jednak nie otrzepał się z obrzydzeniem. Zastanawiałem się tylko, czy w przypadku prawdziwej padliny też nie wstrząsnąłby nim dreszcz ohydy, ale postęp był.
Pomijając moją nieszczęśliwą miłość, dni mijały beztrosko i powoli oswajaliśmy się z wilkiem trzymającym w paszczy naszą przyszłość.
I nagle szkolnymi korytarzami wypełnionymi oświatową stagnacją wstrząsnęła sensacyjna wiadomość.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
stygma · dnia 25.08.2011 09:35 · Czytań: 1026 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 18
Komentarze
Abakarow dnia 25.08.2011 10:53
sprawnie, z humorem i dbałością o wydźwięk każdego zdania. Będę czekał na kolejne części.
pzdr
Krzysztof Suchomski dnia 25.08.2011 11:29
Historia się nam rozwija. Narracja jest Twoją mocną stroną. Masz dar opowiadania, czy, jak mówią niektórzy, gawędzenia. Nie do wszystkich w dzisiejszych ikonoesemesowych czasach to przemawia, ale u mnie zawsze wysoko w cenie.
Cytat:
Któregoś wieczoru wlokłem się wracając z lekcji skrzypiec z sercem, które zgubiło miejsce w piersi i zamieniając się w gromadę igrających motyli wypełniło mój brzuch. W oczach miałem obraz harfy, która jawiła się skrzydłem umiłowanego czarnego anioła.
Jakże pragnąłem być drugim skrzydłem!
Dzierżąc pod pachą futerał ze skrzypcami mijałem niezdarnie kałuże, które niedawno zostawił wiosenny deszcz, gdy nagle

To przykład powtórzeń, przejrzyj cały tekst pod tym kątem.
Cytat:
O to stoję pod jej balkonem grając na skrzypcach skomponowaną serenadę

"Oto" razem, natomiast przy słowie "skomponowaną" nie wiadomo, czy akcentujesz fakt skomponowania jej "własnoręcznie", czy też, że zrobiłeś to specjalnie dla niej.
Z przecinkologią jesteś na bakier, ale tym zajmą się lepsi ode mnie detektywi.
Pozdrawiam
stygma dnia 25.08.2011 12:17
Pierwsze poprawki naniesione.
Pięknie dziękuje za komentarze!
Kaero dnia 25.08.2011 15:56
Czytałam z takim zainteresowaniem, że ani w głowie mi było szukać błędów :D

Czekam na część trzecią, pozdrawiam :)
stygma dnia 25.08.2011 20:19
Miło mi Kaero! Również pozdrawiam:D
julass dnia 25.08.2011 22:45
Cytat:
do kolan ukochanej i wyznać jej to, co miłość przez kilka miesięcy
tego

Cytat:
Związany lojalnością uczestniczyłem we wszystkich awanturach, które mój przyjaciel w nadmiernej ilości wywoływał w szkole.
to zdanie mi kompletnie nie brzmi... przecinek oddziela jakby dwie części które choć przylegają do siebie w miarę sensownie to jednak nie pasują do siebie... po przecinku dobrze by było przeredagować...

a całość to mi się bardzo gładko znowu poczytało:)
stygma dnia 26.08.2011 07:24
julaas -przyznam, że nie złapałem co jest nie tak w tym zdaniu. Może coś podpowiesz, zaproponujesz?
Pozdrawiam!
Wasinka dnia 26.08.2011 09:25
Masz pląsający lekko styl, który swobodnie wyswobadza słowa, czytelnik z chętnie łapie je w locie, więc lektura jest przyjemna rozrywką. Czasem tylko zwróć uwagę, czy na pewno tekst płynie, bo rytm Ci poburkuje (jednakowoż rzadko bardzo).
Lubię takie przyjaźnie i z wesołym podrygiem podane opowiastki.
Ciekawam, kiedyż to dygresje zbiegną się do ku tematowi głównemu ;)

Maluchy, takie na rozgrzewkę:

Oto stoję pod jej balkonem(,) grając na skrzypcach

a przepiękne dziewczę(,) wzruszone(,) odrywa się od harfy, rzuca schodami w dół, wpada w moje ramiona i(,) obsypując pocałunkami(,) szepcze

- „Moje kochanie! Tak długo czekałam na ciebie. Ty mój jedyny, jestem tylko twoja. Na zawsze!” - nie musi tu być cudzysłowu

takt i ogłada(,) nie wiedzieć czemu(,) obraziły się śmiertelnie na mnie - może taki szyk lepszy dla rytmu: obraziły się na mnie śmiertelnie/ śmiertelnie się na mnie obraziły

wiedziałem już(,) jak ma na imię, lecz to wszystko!

Gdybym miał je ułożyć według wartości i piękna, na spodzie najgorsze, na górze najlepsze – szuflada musiałaby być bardzo szeroka, bo wszystkie leżałyby obok siebie na jej dnie.- tak sobie myślę... Gdyby wszystkie poematy były tymi najlepszymi, to też wszystkie leżałyby na jej dnie, bo nie miałoby co leżeć pod nimi... Ale rozumiem koncept.... co do interpunkcji w pierwszej części zdania, może: Gdybym miał je ułożyć według wartości i piękna, na spodzie (-) najgorsze, na górze (-) najlepsze(,) szuflada

Któregoś wieczoru wlokłem się(,) wracając z lekcji skrzypiec(,) z sercem, które zgubiło miejsce w piersi i(,) zamieniając się w gromadę igrających motyli(,) wypełniło mój brzuch.- ogólnie pogrzebałabym jeszcze w tym zdaniu, bo nie brzmi zgrabnie

Dzierżąc pod pachą futerał ze skrzypcami(,) mijałem niezdarnie kałuże

A do mnie, co by pasowało? - bez przecinka

skatowanym biedaczkiem, przepięknej harfistki(,) ze łzami w oczach tkliwie opatrującej okropne rany.

Nie wiem(,) jak to się stało.

W końcu Swądek(,) roztkliwiony równie jak ja(,) powiedział:

W tej chwili(,) gdyby zażądał nauki gry nawet na tubie, zgodziłbym się natychmiast!

Nawet nie dał się sklasyfikować w wersji tego punktu, rozszerzonej o elementy choreograficzne, mówiącym / Był w okolicach trzeciego stopnia owej gradacji, brzmiącym – mówiącym i brzmiącym masz w nieprzystającej odmianie; dodatkowo pokombinowałabym jeszcze ze zdaniem pierwszym

już wiem, że jest gama, tylko nie wiem(,) jak się w kupie trzyma.

a kiedy pierwszy raz samodzielnie wykonał „House Of The Rising Sun” (,) jego wilgotny wzrok zabłądził w obszary dostępne tylko artystom.

- Pięknie, prawda(,) Albercik? – głos drżał mu ze wzruszenia.

Niestety(,) były i cienie naszego układu. Związany lojalnością(,) uczestniczyłem we wszystkich awanturach,
Skutkiem tego, nasi rodzice coraz częściej odwiedzali wychowawczynię – bez przecinka

Gest ten przypominał, co prawda(,) pchnięcie, jakie wykonuje się(,) strącając zdechłego szczura do kanału

Pomijając moją nieszczęśliwą miłość(,) dni mijały beztrosko i powoli oswajaliśmy się z wilkiem

Nagle szkolnymi korytarzami wypełnionymi oświatową stagnacją wstrząsnęła sensacyjna wiadomość. - może dodać przed „Nagle” jeszcze „I”? (I nagle szkolnymi korytarzami)


Pozdrowienia wykąpane w słońcu.
stygma dnia 26.08.2011 12:56
Piękne dzięki Wasinko za wnikliwość.
Poprawki wprowadziłem.
Serdecznie pozdrawiam!
Usunięty dnia 26.08.2011 12:56
Wasinka napisała:
Cytat:
Ciekawam, kiedyż to dygresje zbiegną się do ku tematowi głównemu

A ja już nie wiem, co jest tematem głównym :)
Kto wie, gdzie nas jeszcze zaprowadzi gawędziarstwo autora, niewątpliwie wciągające :)
Wasinka dnia 26.08.2011 13:08
Zatem niech ścieżek nie-pobocznych będzie coraz więcej ;)
stygma dnia 26.08.2011 14:25
Jest mi niezmiernie przykro, że rozczarowałem panie moim gawędziarstwem. Po prostu nie chciałem napisać tej opowiastki w punktach A, B i C - koniec.
Lubię jak jest kolorowo, nie szukam bez potrzeby powagi ani też głęboko osadzonej w realiach puenty.
Takie było moje założenie, które pomimo zastrzeżeń blaszki, uważam, że zwarłem we wstępie.
Zatem z góry przepraszam, bo w następnej części nie znajdzie się zakończenie. Ani chyba w następnej.
Jeżeli to jest błąd to trudno, inaczej nie potrafię.
Pozdrawiam serdecznie!
Usunięty dnia 26.08.2011 14:30
Stygma, dlaczego tak dramatycznie?
Cytat:
Kto wie, gdzie nas jeszcze zaprowadzi gawędziarstwo autora, niewątpliwie wciągające

Tutaj wyrażam autentyczną ciekawość, to nie jest zarzut!
stygma dnia 26.08.2011 14:36
A gdzież tam dramatycznie, blaszko! Czyż cały czas nie widać mojego uśmiechu?
Wasinka dnia 26.08.2011 15:39
Cytat:
Jest mi niezmiernie przykro, że rozczarowałem panie moim gawędziarstwem

Nie tak łatwo rozczarować mnie takim gawędziarstwem.

Cytat:
w następnej części nie znajdzie się zakończenie

Oby!
stygma dnia 26.08.2011 15:52
;)
julass dnia 27.08.2011 19:59
Cytat:
Związany lojalnością uczestniczyłem we wszystkich awanturach, które mój przyjaciel w nadmiernej ilości wywoływał w szkole.
tak ogólnie to nie potrafię wyjaśnić co jest tu nie tak... takie wrażenie po prostu
i są teraz dwie wersje.. albo pierwsza część np:
"Związany lojalnością [i tu mi brakuje wyrazu] we wszystkie awantury"
albo druga np:
"wywoływanych w nadmiernej ilości przez mojego przyjaciela."
ja bym zmienił raczej pierwszą część bo by lepiej wyglądało...
ot i się czepiłem jak rzep jednego zdania:)
stygma dnia 30.08.2011 07:21
To może zostawię tak jak jest, bo jak zacznę kombinować...
Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
09/08/2022 22:50
Witaj Jarku No, cóż przyznaję się bez bicia, iż nie znałam… »
Marian
09/08/2022 20:14
Marku, dziękuję za odwiedziny i konstruktywną krytykę. »
Dobra Cobra
09/08/2022 18:19
Miło jest zawsze porozmawiać o sprawach naistotniejszych.… »
Afrodyta
09/08/2022 15:44
Dziękuję za tak obszerną odpowiedź na mój komentarz. Bardzo… »
Marek Adam Grabowski
09/08/2022 14:58
W sumie to tym razem opowiadanie niezbyt ci wyszło. Zbytnio… »
Yaro
09/08/2022 12:47
Dziękuję.Czy wiesz co nazywa się pośladem? Poślad to słabe… »
Per fumum
09/08/2022 10:36
Zamiast umrzeć woli zawracać sobą głowę ;) Samo życie... »
Per fumum
09/08/2022 05:39
Tak, dziękuję za uwagę. Zapomniałam poprawić na stu,a miałam… »
wolnyduch
08/08/2022 23:26
Lubię przyrodę i wiersze o niej również, w Afryce byłam… »
wolnyduch
08/08/2022 23:16
Cześć Abi Ciekawy wiersz w tematyce wiary, czy to wola… »
wolnyduch
08/08/2022 22:54
Wymowny wiersz, msz pełen emocji, a to najważniejsze, do… »
wolnyduch
08/08/2022 22:44
Witaj ajw No cóż, to fakt, że tak jest, mnie fascynują… »
wolnyduch
08/08/2022 22:38
Jak widać, z dobrym skutkiem, a ja pogadać też czasem lubię,… »
wolnyduch
08/08/2022 22:36
No, to znaczy, że jeszcze zmysł wzroku działa, to dobrze :) »
wolnyduch
08/08/2022 22:33
Witaj ajw To prawda, że inspirujące mnie opowiadanko… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:LittleDiana
Wspierają nas