W salonie panuje gwar. Philippe i Alex zawzięcie o czymś dyskutują, nie zważając na to, że Samuel rozmawia przez telefon. Uspokajają się dopiero wtedy, gdy siadamy przy nich. Quinn informuje nas o reakcji mieszkańców Wyndham na wieść o tym, że Finn przetrwał. Wszyscy są bardzo szczęśliwi i nie obchodzi ich to, że dowiadują się o tym dopiero teraz. Społeczność tego miasta ciągle mnie zaskakuje. Okazuje się również, że ciocia Edwina i Madeleine zaopiekują się Edanem podczas naszej nieobecności. To pokrzepiająca myśl. Nasz trójka także musi odpowiedzieć na wiele pytań. Nie przekazujemy może tych najbardziej oczekiwanych informacji, ale ja staram się podnieść Strażników na duchu. Wiem, że nasz przyjaciel się obudzi. Nikt i nic nie jest w stanie odebrać mi tej wiary.
- Nie mogę pojąć tego, co się z nami dzieje – Fredrik jest odrobinę poirytowany.
- Zmieniliśmy się – oznajmia z przekonaniem najstarszy Strażnik. – Krew Effie odmieniła nasze postrzeganie rzeczywistości. Zwolniliśmy bieg swego istnienia i dostrzegliśmy wiele szczegółów, które nam umykały. Patrzymy na świat oczami człowieka i nie odrzucamy już tego, co dotąd było nieistotne. Zapomnieliśmy, że sami kiedyś byliśmy ludźmi. Nie powinniśmy bać się tych emocji.
- I to wszystko dzięki krwi Effie – Cass posyła mi subtelny uśmiech, wyrażający nie tylko wdzięczność. – Mieliśmy szczęście, że się spotkaliśmy. A świat przypomniał sobie o nas i domaga się zapłaty za wieki niemal beztroskiego istnienia.
- Spłacimy ten dług – de Bran wzdycha nieznacznie. – Przejdźmy lepiej do kwestii przymierza.
- Jestem bardzo ciekawy, co ono przyniesie – Amargein uśmiecha się wesoło.
- A mnie odrobinkę ono niepokoi – Bryce patrzy z uwagą. – Jesteś niebezpieczna.
- Tylko dla wrogów – kwituję z powagą.
- Czy każdy z was pragnie zawrzeć przymierze z wampirem? – Samuel uważnie obserwuje Strażników. – Nie musicie tego robić, jeśli coś was powstrzymuje.
- Jestem gotowy – Lenn skłania lekko głowę.
- Ja również – Philippe zdradza oznaki zniecierpliwienia.
- Ja mam to za sobą, ale zawsze chętnie powtórzę tę chwilę – Fredrik błyska kłami w zadziornym uśmiechu.
- Chyba jestem jedyny, który ma obawy – Alex wzdycha głęboko. – Ledwo zostałem zwolniony z warunku posłuszeństwa wobec stwórcy, dowiedziałem się, że Finn nie zamienił się w kupkę popiołu, a teraz mam zawrzeć przymierze z Effie, wampirzycą Effie.
- Spodoba ci się – posyłam mu figlarne spojrzenie, które powinno pomóc mu się rozluźnić. – Alex, to będzie niezwykłe doświadczenie.
- Effie, nie obraź się, ale twoja nadmierna ekscytacja jeszcze bardziej mnie niepokoi – Bryce staje się podejrzliwy. – Znam cię. Kiedy zaczynasz być tajemnicza, zawsze potem coś się dzieje.
- Ciągle coś się dzieje – stwierdzam lekko. – Pójdę się przygotować.
- Zrobię to – spogląda na mnie z błyskiem w oku. – Ale nie waż się potem grzebać w moim umyśle.
- A ty w moim – odcinam się wychodząc.
Kwadrans później jestem już gotowa. Wchodząc do salonu wyczuwam niepokój Strażników pomieszany z ciekawością. Ja jestem spokojna, ale podekscytowana. Pragnę posmakować ich krwi i podzielić się swoją. Uśmiech nie schodzi z mojej twarzy. Zachowujemy wcześniejszą kolejność, choć Fredrikowi nie podoba się to, że ostatni będzie Alexander. Nic jednak nie mówi.
Philippe podaje mi dłoń. Z lewego przegubu kapie krew. Chwilę wcześniej wysunęłam kły, ale dopiero teraz odczuwam w nich delikatne mrowienie. Kiedy krew styka się z językiem, w moim umyśle wybucha kula złożona z emocji i doznań. Poznaję najskrytsze myśli i sekrety wampira, jednak nie poświęcam im zbytniej uwagi, wyczuwając jakiś wewnętrzny opór wampira. Nie nadaję im sensu, dlatego szybko przemykają i znikają. Piję skupiając się na umiejętnościach Cassa, jego sile, mądrości i sposobie postrzegania świata. Gama odczuć jest ogromna. Mam nadzieję, że mój umysł wszystko pomieści. Wampir uśmiecha się, gdy podaję mu dłoń. Z pierwszą kroplą wypitej przez niego krwi, następuje niezwykłe połączenie. Philippe jest we mnie, a ja w nim. Możemy wymieniać myśli, co doprowadza u mnie do ataku śmiechu. Szybko go tłumię, widząc niepokój malujący się na twarzy Fredrika i Alexandra. Moja moc chętnie wnika w umysł wampira. Doskonale wiem, co to oznacza!
Lenn walczy z uśmiechem, który nie schodzi z jego przystojnej twarzy. Nie pomaga nawet moje opanowanie. Z rozkoszą zatapiam kły w niewielkiej rance. Zalewa mnie fala pięknych i ciepłych wspomnień, dobrych uczynków i szlachetnie przeżytych lat. Amargein jest wrażliwym wampirem, niezłomnym w swych zasadach i wyborach. Incydent z Edanem nie ma żadnego znaczenia. On kocha świat, wszelkie życie i bardzo ceni swoje istnienie. Nie jestem mu obojętna, ale jest szczęśliwy widząc, mnie u boku Fredrika. Lenn pozwala mi zachować swoje myśli i wspomnienia, dlatego nie umykają z pamięci. Zatrzymuję je. Są teraz dla mnie pewnego rodzaju wskazówkami. Pragnę kiedyś zbliżyć się choć odrobinę do moralnej poprzeczki, jaką on sobie ustawił. Wiem, że nie będzie to łatwe. Amargein z szacunkiem ujmuje moją dłoń i zaczyna pić. Między nami momentalnie tworzy się most porozumienia. Z każdą kroplą krwi moc przenika do jego ciała. Nawet nie jestem tym zdziwiona i oboje w myślach zaczynamy chichotać. Porozumiewamy się bez słów. Gdzieś w głębi mojego umysłu wyczuwam świadomość Philippa, ale ona nam nie przeszkadza.
- Effie, patrząc na was jestem niezmiernie ciekaw tego, co niesie ze sobą przymierze wampirów – odzywa się Samuel, pomagając mi usiąść blisko siebie.
- Zaraz się przekonasz – cichym głosem dopowiada Philippe.
Krew Quinna kipi od natłoku emocji, przeżyć i wspomnień. Wampir pozwala mi spojrzeć w tak odległą przeszłość, że na chwilę zapominam o oddychaniu. Oglądam świat, który współcześnie żyjący uważają za bajkowy. Jednak on naprawdę kiedyś istniał. Dostrzegam Samuela, dumnego, szlachetnego Strażnika, a potem władcę. Dotknięcie myślą tych obrazów jest cudownym przeżyciem. Uśmiecham się do niego z wdzięcznością. Wampir drży, gdy pierwsza kropla dotyka jego warg. Nasze umysły zalewa mój radosny krzyk, gdy moc zaczyna przepływać wielką falą. Ta chwila jest dla nas wzruszająca. Oboje czujemy przypływ nadziei, która niesie ze sobą wielką siłę.
Fredrik niecierpliwi się, ale nie zdradza mi swoich myśli. Dopiero, gdy czuję w ustach smak krwi, poznaję jego sekret. Z trudem tłumię jęk rozkoszy. De Bran może wpływać na mnie również w ten sposób. Zaskakuje mnie to. Budzi się pożądanie. W mojej głowie kiełkuje niecny plan odwetu. Oddaję się przyjemnym igraszkom, starając zachować emocje na wodzy. Posyłam mu wymowny uśmiech, gdy tylko zanurza kły w moim ciele. Nie cofa się, choć przeczuwa niespodziankę. Myśli napływają ku niemu potężną falą, niosąc tak sugestywne, erotyczne obrazy, że w pewnym momencie Fredrik niemal błaga, bym powstrzymała siebie i moc. Jeszcze przez chwilę droczę się z nim, a potem uwalniam. Przyjmuje to z wyraźną ulgą. Pierwszy raz traktujemy przymierze, jak dziką zabawę. Doskonały humor nas nie opuszcza.
- Effie, nie rób ze mną tego samego, co z Fredrikiem – niespokojny głos Alexa wyrywa mnie z zadumy. – Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak to przymierze wyglądało z boku. To nie to samo, co wcześniej.
- Jesteś gotowy? – mruczę, nie mogąc się opanować.
- Nie, ale jestem ciekawy – odsłania kły w szerokim uśmiechu.
Bryce mnie trochę zaskakuje. Nie tego się spodziewałam. Pokazuje mi świat, z którym tak niedawno oboje się rozstaliśmy. Nagle powracają wszystkie wspomnienia. Młody wampir triumfuje, ale nie mam mu tego za złe. To było życie, jakie znał. Na szczęście nie wpadam w pułapkę tęsknoty za tym, co przeminęło. Owszem, czasem brakuje mi tego, co straciłam, ale to uczucie szybko mija. Z przyjemnością jednak zaglądam do miejsc, które wspólnie odwiedzaliśmy. Przypominam sobie smak naszych ulubionych potraw, wspominam romantyczne randki. Nawet wizja seksu, którą mi serwuje, nie psuje tej chwili. Ja postanawiam zaprezentować Alexandrowi potęgę mocy. Gdy tylko zaczyna pić, zalewam go nią. Wiem, że osiągnęłam sukces. Bryce, zafascynowany bajecznym pokazem, nie przestaje obserwować. Pragnie tego, a ja mam nadzieję, że moc obudzi i w nim ukryte pokłady siły. Skoro Samuel się zmienia, to on również tego doświadczy. Jestem szczęśliwa. Spełniło się moje marzenie.
Po zakończeniu przymierza odpoczywamy w milczeniu. Dyskretnie obserwuję Strażników. Ich twarze zdradzają różne emocje, ale jedno odczucie powtarza się u wszystkich – nadzieja.
- Teraz i ja w pełni uwierzyłem w powrót Edana – niespodziewanie wyznaje Samuel. – Krew Effie obudziła we mnie uśpioną siłę.
- Cieszę się – uśmiecham się figlarnie.
- To niewiarygodne... – Lenn całą swą uwagę skupia na analizowaniu zmian, jakie zachodzą w nim po przymierzu.
- Rzeczywiście. – Philippe ma rozmarzony wzrok. – Czuję się, jakbym powrócił do lat dzieciństwa.
- A mnie Effie przekazała tyle mocy, że do tej pory mam zawroty głowy – Alexander wygląda na zmęczonego.
- Powinniście odpocząć i oswoić się ze zmianami – Fredrik lekko się uśmiecha. Bije od niego duma. – Ja się wszystkim zajmę.
- Dziękuję, ale musimy się jeszcze spotkać z Czarnym Płomieniem – przypomina Quinn. – To konieczne przed naszym wyjazdem.
- Postaram się przekazać wam wszystko poprzez myśli – oznajmiam pewnym głosem. – Fredrik będzie mnie pilnował.
- Z pewnością – potwierdza de Bran.
- Dobrze – najstarszy Strażnik wydaje się być uspokojony tym zapewnieniem. Wiem, że pragnie odpoczynku, ale poczucie obowiązku jest u niego silniejsze. Widzę w spojrzeniu, że podjął jednak decyzję. – Spotkajcie się z nim na łące. W razie kłopotów natychmiast się zjawimy. Effie, jesteś przekonana, że dobrze postąpisz dając Płomieniowi przemienioną krew?
- Tak – odpowiadam szczerze. – Musimy mieć pewność, że nam pomoże, gdy będziemy poza Wyndham.
- Rozumiem – wampir wstaje. – Spotkamy się rano, jeśli twój plan się powiedzie... Dowiecie się wtedy wszystkiego, co niezbędne, by przetrwać w miejscu, do którego wyruszamy.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
Elatha · dnia 28.08.2011 09:55 · Czytań: 721 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Inne artykuły tego autora: