Definicja ciała - cz.1 z 15 - PolaPane
Proza » Długie Opowiadania » Definicja ciała - cz.1 z 15
A A A
Stojąc przed lustrem próbowałam okiełznać jakoś prostownicę, która kompletnie odmawiała współpracy z moimi długimi, ciemnorudymi włosami. Nie cierpiałam ich, ale zabrakło mi odwagi, by je przefarbować na jakiś rozsądny kolor. Zazwyczaj, gdy chciałam coś poprawić w swoim wyglądzie, to tylko pogarszałam sprawę, więc zostałam przy tym, czym niestety obdarzyła mnie natura.

– Prostujesz te włosy już od godziny, a o niebo lepiej wyglądasz w kręconych – odezwała się z irytacją Majka.
„Kręcone czy nie kręcone, to nie zmienia faktu, że rude” – pomyślałam, ale na głos i tak powtórzyłam opinię byłego męża, którą z przyzwyczajenia zaczęłam uważać za swoją.
– Paweł mówił, że z prostymi przynajmniej nie wyglądam jak kurwa.
– Paweł to, Paweł tamto, Paweł śmo… Dwa lata od rozstania, pół roku po rozwodzie, a ty nadal żyjesz pod dyktando byłego męża-skurwysyna. Lidka, ogarnij się w końcu.
– Nie tak łatwo się przestawić – powiedziałam na swoje usprawiedliwienie.

Majka trafiła w czuły punkt, bo po tak długim czasie powinnam się już chociaż trochę pozbierać i było mi wstyd, że wciąż tego nie potrafię. Jeszcze to cholerne poczucie winy, że za mało się staram, by coś w sobie zmienić, zmienić swoje podejście do życia. Raptem trzy lata małżeńskiej tresury, a ja nie byłam w stanie podejmować samodzielnie ważnych lub mniej ważnych decyzji, choćby tych dotyczących mojego wyglądu. Czasami czułam się, o ironio, jak pies Pawłowa. Kierowały mną wyuczone odruchy, które tkwiły tak głęboko w mojej psychice, że nie można było się ich w prosty sposób pozbyć.

Czy żałuję, że zakończyłam ten związek?
Absolutnie nie.
Bo rozwód to dobra rzecz – to wolność.

Z jednej strony cieszyłam się, że mam już za sobą ten koszmar, z drugiej doskwierała mi straszliwa samotność. Szczególnie jesienią, gdy wcześnie zapadał zmierzch, a krople zimnego deszczu wybijały ponury rytm na parapecie. Wtedy nakrywałam się kocem po sam czubek głowy i płakałam w poduszkę. W takie dni zawsze powracały wspomnienia scen z mojego nieudanego życia małżeńskiego. Nawet nie próbowałam walczyć z tymi wizjami, jedynie łzy były w stanie ukoić mój żal. Często zastanawiałam się, jak mogłam być aż tak głupia, by dać się omamić mężczyźnie, który nie zasługiwał na moją miłość. Bo nie zasługiwał, teraz to wiedziałam, chociaż czasem przychodziło zwątpienie, że to nie on, lecz ja nie zasługuję na żadne uczucie.

Majka twierdzi, że po prostu zaliczam się do kobiet, które przyciągają nieodpowiednich mężczyzn. Nawet, gdybym miała do wyboru kilku facetów, wśród których tylko jeden będzie zły, to mój wybór padnie właśnie na tego złego, bo tak jest ustawiony mój wewnętrzny radar. A najgorsze z tego wszystkiego było to, że zwykle zbyt późno przedzierałam się przez zasłonę pozorów stworzoną przez mężczyznę, by zajrzeć do jego prawdziwego wnętrza. W przypadku Pawła ta zasłona była wyjątkowo solidna. Gdy go poznałam wydawał się chodzącym ideałem. Był przystojny, dobrze wykształcony i robił karierę. Dopiero po ślubie zorientowałam się, że jestem tylko małym i nic nieznaczącym trybikiem w maszynie o nazwie: Pieniądze i Sukces, którą on z pietyzmem budował.

Teraz wiem, że nigdy nie pasowaliśmy do siebie, zawsze był to chłodny związek, bez miłości, bez namiętności i bez wspólnego celu w życiu. Przez jakiś czas próbowałam się dopasować do jego oczekiwań i im bardziej się starałam, tym bardziej był niezadowolony.
Uważał, że jestem zerem i dokładnie tak się czułam. Przepaść między nami z każdym rokiem pogłębiała się coraz bardziej, aż w końcu łączyła nas jedynie obojętność. Jednak patrząc wstecz, dochodzę do wniosku, że zawsze to była tylko obojętność.

Chciałam iść do pracy, przeciąć w ten sposób pęta, którymi przywiązał mnie do garów, ale próba rozmowy na ten temat skończyła się awanturą. To wtedy pierwszy raz mnie uderzył i to wtedy moim zupełnym brakiem reakcji uzyskał nieme przyzwolenie, by robić to częściej. Przekroczył niewidzialną granicę, granicę którą przekracza się tylko raz i tylko w jedną stronę. Stałam przez chwilę bez ruchu, próbując zrozumieć, co takiego właściwie się stało i gdy w końcu to do mnie dotarło, bez słowa wybiegłam z pokoju. Zamknęłam się w łazience i płakałam kilka godzin. Myślałam, że przyjdzie, przeprosi, ale Paweł nie przepraszał, nigdy. Od tego czasu było coraz gorzej. Wieczne pretensje o wszystko, tak dla zasady, a regularne obijanie mojej twarzy ot tak, dla sportu. Zwykła rutyna. W końcu zobojętniałam. Żyłam z dnia na dzień, bez żadnych oczekiwań, bez marzeń i bez ambicji. Nie myślałam o tym, co będzie jutro, ani co wydarzy się za tydzień, wolałam tę błogą nieświadomość, bo świadomość mogła okazać się zbyt bolesna.

Z odrętwienia wyrwała mnie dopiero wiadomość o jego biurowym romansie. Z sekretarką. O przepraszam, z asystentką prezesa, bo tak to się, kurwa, teraz nazywa. To przeważyło szalę. No i posypało się, runęło jak domek z kart.
Jego wybór.

Zaczęło się w miarę spokojnie, zwykłą sprzeczką. Właściwie nie należałam do osób, które krzykiem dochodzą swoich racji, ale tym razem nie wytrzymałam. Wszystkie emocje, które nawarstwiały się we mnie przez te trzy lata piekła znalazły swoje ujście w postaci wystrzeliwanych głośno słów. Zupełnie jak niemilknące serie z karabinu maszynowego z tą jedynie różnicą, że nie potrafiły zabijać, chociaż bardzo bym tego chciała. Nie przestałam nawet, gdy dostałam w twarz. Walił na odlew, nie patrzył gdzie trafia, ani jak mocno uderza. A zresztą to bez znaczenia, bo nie czułam bólu, nic nie czułam. Wiedziałam tylko, że muszę stąd wyjść, natychmiast. Złapałam torbę, zgarnęłam do niej dokumenty, parę majtek i szczoteczkę do zębów. Do dziś nie rozumiem, czemu akurat majtki i szczoteczka wydały mi się wtedy takie ważne. Może miały być symbolem jakichś resztek godności, które podświadomie chciałam zachować? Naprawdę nie wiem.

Wybiegłam z domu i po prostu ruszyłam przed siebie, bez jakiegoś konkretnego celu. Zaczęło padać, zrobiło się zimno, ktoś zderzył się ze mną ramieniem, bąknął „przepraszam”, nie zatrzymałam się, szłam dalej. Pogrążona w myślach rozpaczliwie usiłowałam odnaleźć w sobie tę cząstkę mnie, której jeszcze chciało się żyć. Po półgodzinnym marszu, przemoknięta i zziębnięta, dotarłam pod drzwi mieszkania Majki.

– Ja pierdolę, Lidka! Co ci się stało? – krzyknęła na mój widok. – Miałaś wypadek?
– Mój wypadek nazywa się małżeństwo – zaśmiałam się histerycznie przez łzy.
Nie pytała o nic. Po prostu zgarnęła z wieszaka w przedpokoju polarową bluzę, narzuciła ją na mnie i chwyciła moje przedramię mówiąc:
– Jedziemy.
– Chcesz mnie zawieźć z powrotem do domu? – spytałam z trwogą.
– Oszalałaś?! Zabieram cię na obdukcję, przyda się przy rozwodzie.

Dopiero po powrocie ze szpitala przejrzałam się w lustrze i jęknęłam z przerażenia. Gdybym nie wiedziała, że patrzę na własne odbicie, to uciekłabym z krzykiem. Wyglądałam jak postać z jakiegoś horroru. Spuchnięty prawy łuk brwiowy prawie całkowicie przesłonił mi oko, nabrzmiałe, poranione wargi otaczał olbrzymich rozmiarów, fioletowy siniak, a z nosa wystawały mi przesiąknięte krwią sączki, które miały zatamować krwawienie. Usunęłam je ostrożnie, po czym nachyliłam się nad umywalką i obmyłam twarz zimną wodą. Nawet nie bolało. W sumie nic dziwnego, skoro najlepszy środek znieczulający w postaci adrenaliny nadal krążył w mych żyłach.

Właściwie to był pierwszy dzień mojej wolności, choć uświadomiłam to sobie dopiero nazajutrz. Nie było fajerwerków, szampana, huku petard, bicia dzwonów, ani walenia w werbel, nie było nic, tylko zagubienie i przeraźliwa pustka.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
PolaPane · dnia 29.08.2011 22:09 · Czytań: 1138 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
julanda dnia 30.08.2011 20:59
Witaj, widzę, że będzie to dłuższa opowieść, tymczasem szybko i zwięźle uporałaś się z historią bohaterki i podajesz na wstępie wszystko, jakby bojąc się, że później coś czytelnik przegapi. W ten sposób zamiast mojego zainteresowania w głowie odbierałam jak telefony, myśli, że to historia, jakich wiele; reakcja bohaterki, standardowa, opis już podawany niejednokrotnie - tu chociażby scena, kiedy bohaterka wybiega z domu. Tymczasem czytelnik, nawet jeśli bywa w tej samej restauracji, oczekuje, że potrawy za każdym razem będą świeże, podobnie z twórczością - pokazujmy znów, ale dajmy z siebie innym coś niepowtarzalnego. Zgoda kolejny raz na to samo, ale wtedy, gdy zrobisz jakąś sztuczkę, chociażby niedomówieniami, zgrabnie, albo manipulując chronologią zdarzeń.
Piszesz dość płynnie, posiadasz lekkość wypowiadania się, co rokuje bardzo dobrze.
Pozdrawiam, poczekam, co podasz dalej! ;)
PolaPane dnia 30.08.2011 21:39
Wow, wreszcie doczekałam się jakiegoś komentarza na tym portalu :)
Wielkie dzięki.
No jeśli ktoś spodziewa się jakichś innowacji po tym opowiadaniu, to będzie rozczarowany. Żadnych skoków w czasie nie będzie, w każdym razie nie do tyłu, takie zabiegi zastosuję w drugim opowiadanku, którego fragment również tu zamieszczę.
Definicja ciała z założenia ma być prostą historią. Jedyne, co będzie w niej skomplikowane to emocje głównych bohaterów.
Pierwsza część jest tylko po to, by w skrócie opisać przeszłość głównej bohaterki Lidki, która dzięki temu, co ją spotkało zrozumiała, to co w życiu ważne.
Opowiadanie jest bardzo długie, ma prawie 90 stron książkowych, więc gdybym miała jeszcze rozbudowywać wątki poboczne, to wyszłaby mi powieść, chociaż jest taki plan :)
Wówczas powieść miałaby zupełnie inną konstrukcję.
Do lektury drugiej części zapraszam, gdy ta zniknie z głównej.

Jeszcze raz podkreślam, w tej historii nie ma nic oryginalnego!!!
Ma się lekko czytać, ma być zmysłowo, erotycznie i ma grać na emocjach.
Dzięki za komentarz :)
Wasinka dnia 31.08.2011 00:36
Cytat:
Ma się lekko czytać, ma być zmysłowo, erotycznie i ma grać na emocjach.

Pierwsze założenie osiągnęłaś, trzecie już też co nieco, a na drugie trzeba jeszcze, zdaje się, poczekać.

A co do oryginalności... Może zdarzy się jednak jakaś myśl czy świeży pomysł... Bo na przykład wzmianka o majtkach i szczoteczce mi się spodobała - dodała nieco barwy bohaterce.

Pozdrowienia księżycowe.
PolaPane dnia 31.08.2011 01:46
:O Wow, drugi komentarz :bigeek:
Pola: "Ma się lekko czytać, ma być zmysłowo, erotycznie i ma grać na emocjach."

Wasinka: "Pierwsze założenie osiągnęłaś, trzecie już też co nieco, a na drugie trzeba jeszcze, zdaje się, poczekać."

Jeśli pierwsze osiągnęłam, to strasznie się cieszę, ale pozostałych trzech raczej nie, przynajmniej nie w tej części :)

Ale w drugiej już coś się zacznie.

Wasinka: "Może zdarzy się jednak jakaś myśl czy świeży pomysł... "
Ano chyba się zdarzy, świeży pomysł bardziej :) Zapraszam do części drugiej, od drugiej części opo trochę zwolni.

Pozdrawiam gorąco.
Almari dnia 01.09.2011 20:12
Cytat:
„Kręcone, czy nie kręcone


Cytat:
Kierowały mną wyuczone odruchy, które tkwiły tak głęboko w mojej psychice, że nie można było się ich w prosty sposób pozbyć.


- Sądzę że zaimka - mojej, można się pozbyć bez przeszkód.

Cytat:
W takie dni zawsze nawiedzały mnie we wspomnieniach sceny z mojego nieudanego życia małżeńskiego. Nawet nie próbowałam walczyć z tymi wizjami, bo tak głęboko wryły się w moją psychikę


- takie, tymi - brzydko to wygląda w tekście
- Ponadto ostatnie słowa są powtórzeniem. gdzieś wyżej masz to samo napisane.

Cytat:
spośród kilku facetów, wśród których


- spośród i wśród trochę na siebie wpada

Cytat:
Jednak patrząc wstecz(,) dochodzę do wniosku,


Cytat:
Chciałam iść do pracy, przeciąć w ten sposób pęta, którymi przywiązał mnie do garów, ale próba rozmowy na ten temat skończyła się awanturą. To wtedy pierwszy raz mnie uderzył i to wtedy moim zupełnym brakiem reakcji uzyskał nieme przyzwolenie, by robić to częściej. Przekroczył niewidzialną granicę, granicę którą przekracza się tylko raz i tylko w jedną stronę. Stałam przez chwilę bez ruchu, próbując zrozumieć, co takiego właściwie się stało i gdy w końcu to do mnie dotarło, bez słowa wybiegłam z pokoju. Zamknęłam się w łazience i płakałam kilka godzin.


Cytat:
bo tak to się(,) kurwa(,) teraz nazywa.



Cały fragment jest skonstruowany na tej samej zasadzie przeciwstawności - świadomość, nieświadomość, dobro i zło itd. Parę przykładów:

Cytat:
wolałam tę błogą nieświadomość, bo świadomość mogła okazać się zbyt bolesna.

Cytat:
ważnych lub mniej ważnych decyzji,


Do tego dochodzą powtórzenia, zapewne celowe, ale jeśli buduje się tekst tylko na nich, wkrada się nuda i monotonia oraz pewna sztampowość w opisach - byle było więcej, a to nie o to chodzi. Ogólnie dobrze się czyta, łatwo, ale chodzi mi o urozmaicenie treści, dodaniu pewnych walorów językowych, które wzbogacą tekst.

Jeśli chodzi o treść, to rzeczywiście dużo nam odsłoniłaś, ale to akurat twoja wola, jak dawkujesz informacje. Będzie 15 części, zobaczymy czy poradzisz sobie z dynamiką. To wprowadzenie, więc nie można po nim tyle oczekiwać, mówię tutaj o graniu na emocjach, charakterystyce psychologicznej itd. Choć mistrzowie potrafią wytworzyć klimat już od pierwsze strony ;)

Pozdrawiam
PolaPane dnia 01.09.2011 21:16
Dzięki stokrotne za komentarz i za cenne rady :) Z niektórych skorzystałam, ale z paru niestety nie, bo gdy próbowałam je zastosować, to tekst stracił swoją melodię, przynajmniej tę melodię, którą ja słyszę czytając :) Wiem, że to głupie, ale tak mam i nic na to nie poradzę.

A co do walorów językowych, to słabo u mnie z nimi, więc język jest prosty jak budowa cepa i też nic na to nie poradzę.
Wszelkie poetyckie ozdobniki są mi kompletnie obce.
Mogłabym powiedzieć, że zostawiam je poetom, ale to nieprawda, nie umiem takowych tworzyć.

Pozdrawiam.

PS: Jak się robi w komentarzu te niebieskie ramki?
Almari dnia 01.09.2011 21:20
Naciskasz opcję quote pod okienkiem i wklejasz pomiędzy nawiasy treść :)

Sądzę, że gdybyś wyeliminowała te, to, tamte, siamte to jeszcze by zyskał, ale jak chcesz. ;)
PolaPane dnia 01.09.2011 21:42
Dzięki :)
Przemyślę, przetrawię, zostawię, żeby się odleżało.
Może dam radę.
Almari dnia 01.09.2011 21:45
Sory, nie zauważyłam odpowiedzi. Nie ma za co. Służę ;)
Usunięty dnia 02.09.2011 23:23
Zawsze oburzam sie na takie bohaterki, w fikcji i w realu. Ale nie to mam oceniać. Tekst jest sprawnie napisany, fabuła wciąga, ale co najciekawsze to oddane są tu wiarygodne emocje, np.
Cytat:
Z jednej strony cieszyłam się, że mam już za sobą ten koszmar, z drugiej doskwierała mi straszliwa samotność. Szczególnie jesienią, gdy wcześnie zapadał zmierzch, a krople zimnego deszczu wybijały ponury rytm na parapecie.

To może troche wyjaśnia dlaczego niektóre kobiety trwają w takich związkach.
PolaPane dnia 03.09.2011 14:19
Ojoj, naprawdę podobał Ci się ten fragment?
Miałam go usunąć albo pozmieniać trochę, ale chyba zostawię :D
Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
al-szamanka
28/11/2022 18:30
Poszperalam troche tu i tam, w roznych tekstach roznych… »
Kazjuno
28/11/2022 14:47
Dzięki Marku za komentarz i bardzo pozytywną ocenę. Masz… »
Marek Adam Grabowski
28/11/2022 14:25
Bardzo dziękuję. Ciekawy komentarz. Pozdrawiam »
Kazjuno
28/11/2022 14:02
Zacząłem od "Mądrości sowy". Wybacz, że nie… »
Marek Adam Grabowski
28/11/2022 11:57
Co do opowiadanie - jest ciekawe. Niby o walczę, ale… »
skroplami
28/11/2022 11:31
Piękne, prawdziwe, poruszające. »
Darcon
28/11/2022 11:02
Dziękuję. »
AnDob
28/11/2022 09:21
Teraz tekst stracił melodię czy zyskał nową.? A co jeśli… »
Yaro
28/11/2022 06:41
Witam Duszku ! Ciekawe teksty o reinkarnacji i podróży… »
Dobra Cobra
27/11/2022 20:35
Wspaniala odpowiedź! Rzeczowa, ale bez nacisku, szanującą… »
Kazjuno
27/11/2022 19:50
Dzięki, Dobra Cobro, za przemiłe słowa. Decyzja o wybuchu… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:47
Kaz, Bo to opowieść ku pokrzepieniu serc, co jest prawdą i… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:36
Aj, qrde, już człowiek się nigdy nie oderwie od tego… »
wolnyduch
27/11/2022 14:26
Wiem, że ten portal istnieje nadal, ale też już się na nim… »
wolnyduch
27/11/2022 14:21
No to jak dobrze, to dobrze :) Pozdrawiam również :) »
ShoutBox
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:39
  • Grunt to porządek :)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:11
  • Zabłąkane daty ostatnich wizyt w końcu wróciły do odpowiedniej czasoprzetrzeni, tak samo licznik nieprzeczytanych postów powinien wskazywać już prawdziwe dane ;)
  • Darcon
  • 22/11/2022 18:39
  • Uwaga! W konkursie wolne już tylko trzy miejsca. Dłużej nie zwlekajcie. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas