Lis Krzysztof - Joachim
Proza » Obyczajowe » Lis Krzysztof
A A A
Gdzieś daleko, ale nad morzem, znajdowało się zagubione wśród ogromnych lasów gospodarstwo. Niby zwyczajne, ale - żył w nim lis Krzysztof. Było to dojść niezwykłe, bo na cóż lis w gospodarstwie? Wrażenie pogłębiało to, że Krzysztof nie mógł swobodnie spacerować, ani bawić się z innymi zwierzętami – od małego był zamknięty w klatce.

Co dnia ktoś przechodził koło ciasnego domku naszego lisiego przyjaciela. Bywało, na przykład że akurat szła tamtędy mała, szara polna mysz.
- Krzysiek, chodź zagrać z nami w piiiłkę! - wołała myszka Agata, ale Krzysztof patrzył tylko na nią spomiędzy prętów i nie odzywał się.

Istotne w tej historii jest to, że dom Krzysztofa był nieładnym pudłem ze ścianami z siatki. Był tak malutki, że miejsca wystarczyło tylko na tyle, żeby kręcić się w kółko i to tylko w jedną stronę. Nie dało się ruszyć ani do przodu ani do tyłu.

Czasem do klatki przydreptywała czarna kurka Zuzia. Grzebała w ziemi i rozmawiała z Krzysiem.
- Oj, Krzysiu, sło-ko-ko-dziutki. Chodź razem z nami wszystkimi do szko-ko-ko-ły. Bawimy się tam wszyscy i uczymy się ciekawych rzeczy. Ale Krzysztof tylko wystawiał błyszczący nos przez siatkę i mówił smutno:
- Nie mogę, mój dom jest zamknięty, nie mogę wyjść, muszę zostać tutaj.

Niestety, to działo się codziennie. I przez to Krzyś nigdy nie bawił się z nikim, ani nie widział nic, poza tym, co mógł widzieć z klatki, w której był zamknięty. Czasami, nie rozumiejąc dlaczego, kręcił się jak szalony, rozglądając się na wszystkie strony, starając się zobaczyć więcej i więcej, ale widział tylko, to co zawsze. Trochę sosen z jednej strony, obórkę i kawałek podwórka z drugiej.

Gdyby nie to, że widywał inne zwierzęta, to przekonany byłby, że wszyscy żyją w klatkach, że świat jest pełen pudeł, w których ledwo można się ruszać. Oczy i nos mu wilgotniały, gdy rozmyślał dlaczego się znalazł w takim miejscu i kto go tutaj umieścił. Odkąd tylko sięgał pamięcią.

I może byłoby tak już zawsze, gdyby nie pewien przypadek. Przypadek z tych przypadków, o których mówi się, że są nieprzypadkowe. Otóż, pewnego słonecznego dnia powiał ostry wiatr. Niby zwyczajny wiatr, ale strącił on szyszkę. Ciężką i długą świerkową szyszkę, która spadła na haczyk zamykający więzienie Krzysztofa. Haczyk ów odskoczył i drzwi krzysztofowej klatki uchyliły się z cichym skrzypieniem.

Zdziwiony Krzyś wystawił najpierw niepewnie swój ostry nos, następnie zastrzygł trójkątnymi uszami. Potem machnął rudą kitą i wyskoczył na trawę. Zadarł głowę wysoko i zobaczył na niebie najbardziej żółty okrąg jaki zdarzyło mu się oglądać. Zagapił się póki nie kichnął potężnie raz i drugi – apsik!

Ruszył przed siebie pełen energii. Ale poruszał się tak jak potrafił, czyli chodząc w kółko. Jeśli potrafisz wyobrazić sobie lisa ganiającego swój ogon na zielonej łące, to wiesz jak bardzo dziwny musiał to być widok. Krzysztof kręcił się i kręcił i chłonął oczami wszystko, co tylko napotkał wzrokiem. Nieważne, czy był to płotek, czy grządka z pietruszką – wszystko oglądał, a co ważniejsze – dotykał każdej nowej rzeczy.

Nie męczył się w ogóle. To nienaturalne dla lisów, by pozostawały tyle czasu w jednym miejscu i Krzyś się teraz o tym przekonywał, biegając dookoła i poznając wszystko, to o czym kiedykolwiek słyszał i to, o czym nigdy nie myślał, że może istnieć.

Biegał tak w kółko, kręcąc się jak bąk, aż wpadł na starą Martę. Kozę z gospodarstwa, która żuła akurat koniczynę. Krzyś, ten mały psotnik z rozpędu wturlał się Marcie prosto pod nogi. Ta spojrzała na niego ze stoickim spokojem, właściwym tylko wiekowym kozom.

- Co tu robisz, s-meeee-ku?
- Biegam, biegam, biegam – dyszał Krzyś.
- Widzę, że nie robisz łódek z kory, meeee, pytam się dlaczego kręcisz się jak opętany. Wiesz, że meee-żesz chodzić prosto?
- Tak? - Spytał lisek, niepewnie idąc, a świat nagle zaczął obracać się wokół niego i wyczerpany Krzysztof położył się na boku, tuż obok Marty.
- Nie leż tu za długo, bo znów trafisz do klatki – powiedziała powoli Marta. - Uciekaj smyku, najszybciej jak możesz.
- Jak to? - Oburzył się Krzysztof. - Przecież klatka jest otwarta!
- Wolność, meeee – powiedziała tylko Marta.
- Skoro ja mam uciekać, to dlaczego ty tu stoisz i tylko żujesz trawę? - dociekał Krzysztof, który nigdy nie miał okazji nauczyć się od rodziców lisiego sprytu.
- Ja już widziałam meeee-nóstwo. Latałam samolotami, żyłam trzy lata na bezludnej wyspie i byłam też gwiazdą fil-meeee-wą.
- To głupie, ja nie chcę grać w filmach – upierał się Krzyś.
- Nie musisz. Kozy też zwykle tego nie robią, ja nie jestem zwyczajna – mrugnęła do niego. - Ale wszystkie inne lisy żyją w lesie a was zamknięto w klatkach. Obróć się.

Na te słowa Krzysztof obrócił głowę i zobaczył, że obok pudła z otwartymi drzwiami było prawie trzydzieści innych, z których wyglądały oczy czarne jak węgielki i nosy mokre od smutku. W jednej z klatek mignął mu lisi nos z okularami taty i jego mama z kapeluszem udekorowanym kwiatami. W tej samej chwili usłyszał krzyk i odwrócił głowę w drugą stronę – od strony budynków biegł gospodarz z kaloszami na krótkich nogach.

Krzysztof czmychnął szybko w stronę lasu, wykrzykując podziękowania dla Marty. Czuł, że zyskał pierwszą w życiu przyjaciółkę. Obiecywał sobie też, że wróci tu, by uwolnić wszystkie inne lisy, a przede wszystkim swoich rodziców. I z tą myślą wbiegł między drzewa prastarego i pełnego zwierząt lasu.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Joachim · dnia 11.09.2011 10:12 · Czytań: 901 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 18
Komentarze
Jack the Nipper dnia 11.09.2011 14:07
Na sam koniec nie wiem, czy jak uciekał do lasu to biegł normalnie czy w swoim kręcącym sie stylu?

Bajka nawet nawet, ale do końca nie zrozumialem przeslania. Nie ma ani wyraźnego morału ani jakiejś szyderstwa. Napisane i urwane w pewnym miejscu, które to miejsce nie ejst ani lepsze ani gorsze do urywania od innych.
Almari dnia 11.09.2011 18:15
Niestety, bardzo słabo. Czytając, co chwila coś mnie rozpraszało, kierowało moje myśli na inne tory. Być może dlatego, że nie ma tutaj jasnego przesłania, tylko same domysły. Co tu duzo pisać, fabuła nieprzemyślana, i to widać. Bajka ta nadaje się do gruntownej przeróbki.

Pozdrawiam
Almari dnia 11.09.2011 18:15
Niestety, bardzo słabo. Czytając, co chwila coś mnie rozpraszało, kierowało moje myśli na inne tory. Być może dlatego, że nie ma tutaj jasnego przesłania, tylko same domysły. Co tu duzo pisać, fabuła nieprzemyślana, i to widać. Bajka ta nadaje się do gruntownej przeróbki.

Pozdrawiam
Usunięty dnia 11.09.2011 18:27
nie znam sie na tym, ale jak Almarii tak mówi..;)
Joachim dnia 11.09.2011 20:28
oj, oj. chyba źle wybrałem kategorię, albo Wy jesteście bardzo przywiązani do konwencji. teraz lepiej? :)
Almari dnia 11.09.2011 20:32
Jak już coś, to dałabym to do kategorii inne lub ewentualnie psychologiczne, choć psychologii w tym garstka zaledwie. Rozumiem, że wiesz co czuje lis zamknięty w klatce? Może sam jesteś lisem, że przyporządkowujesz tekst do takiej kategorii?
Joachim dnia 11.09.2011 20:55
psychologii nie ma w tym akurat żadnej. a bazujące na faktach, bo oparte na historii ucieczki lisa z hodowli w gospodarstwie agroturystycznym, które moja znajoma odwiedzała w zeszłym roku. i nie wiem, czemu miałbym być lisem, skoro to nawet nie narracja pierwszoosobowa. za to zawsze chciałem być niedźwiedziem ;)
Almari dnia 11.09.2011 21:18
Psychologia jest bo opisujesz odczucia lisa, a gdzie charakterystyka psychologiczna tam psychologia. Tu nie chodzi o narracje. Tekst jest o lisie, a nie o chłopczyku, który zamknął lisa w klatce i tego żałuje. Poza tym, antropomorfizacja, która jest obecna w twoim tworze, jest typowa dla bajek, a nie dla tekstów bazujących na faktach. Stworzyłeś bajkę, ale nie udaną. Zmiana kategorii tutaj nic nie pomoże i nie zatuszuje niedociągnięć ;)

Pozdrawiam
Joachim dnia 11.09.2011 22:13
hm, nie zgodziłbym się z opis odczuć = psychologia. ale to pewnie zboczenie wynikające z kierunku studiów ;)
nie jest o chłopczyku. mógłby być o złych dorosłych, którzy zamykają lisy w klatkach, a potem obdzierają je ze skóry :<
tekst o uwalniającym się lisie był w zamierzeniu pocieszeniem dla owej koleżanki, która sympatyzuje ze wszelkimi czworonogami na tyle, że nie zjada ich martwych ciał i nie używa w ogóle nic pochodzenia odzwierzęcego :)
to kiepska bajka, bo źli ludzie pewnie zatryumfowali. morału nie będzie :<
julass dnia 12.09.2011 02:23
pomijając sprawę kategorii która jest generalnie mało istotna to tekst jest ogólnie słabo napisany... zdania niektóre koślawe i cała historia się trochę kupy nie trzyma... bo np. te zwierzaki jakieś gupie że nie wiedziały że klata zamknięta i lis nie może wyjść, zwłaszcza że przechodziły tam codziennie i żadnych refleksji z tego faktu nie wyciągnęły... i np skąd lis wiedział co to film skoro nigdy nie był na zewnątrz?
niby jakaś historia jest ale bardzo do poprawki się nadaje...
Almari dnia 12.09.2011 09:00
Julass - Raczej nie jest mało istotna, bo przez wzgląd na nią, odbierasz tekst zupełnie inaczej. W bajce szukasz czego innego, a w psychologicznym tekście czego innego, na inne rzeczy zwracasz uwagę. Gatunek definiuje tekst, tak samo jest z kategorią. Jednak jak widać po tobie, czasami ktoś to ma w poważaniu i potem sam nie wie, co pisze.
julass dnia 12.09.2011 17:59
ja podchodząc do tekstu sam próbuję odnaleźć co autor chciałby przekazać bez większego sugerowania się kategoriami... w tym akurat przypadku tekst jest slaby sam w sobie i jakiekolwiek przyporządkowywanie go niewiele mu pomorze:)
Joachim dnia 12.09.2011 18:17
albo mazowsze :3
julass dnia 12.09.2011 18:31
skoro gospodarstwo nad morzem to raczej nie mazowsze:p
Usunięty dnia 12.09.2011 18:34
Julass, masz orta :p niewiele mu pomoŻe być powinno.
julass dnia 12.09.2011 19:04
wiem... ale jak już jest to niech sobie zostanie jako skojarzenie tekstowe:)
Almari dnia 12.09.2011 19:06
Ach, te lasy pomorza ;)
KociKurczak dnia 15.09.2011 15:51
Biedne zwierzęta futerkowe, koszmarny mają los. :(
Co do samego tekstu - koza sztucznie mówi, raz jest użyte "meee" a raz nie. Zwłaszcza w dłuższej wypowiedzi. Parę razy naiwne rozmowy lisa z innymi zwierzętami, nawet jak na bajkę zbyt naiwne.
Poza tym bardzo dobrze się czyta. Dobre, jasne przesłanie. Dzieciom wpajać. Zwierząt nie powinno się zamykać w klatkach.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ajw
04/02/2023 10:45
I ja dobrze się czuję przebywając wśród Twoich wersów :) »
Woland
03/02/2023 22:08
Nie. Jak odwróciło się tabelę, to byłem na jej czele ;) »
TakaJedna
03/02/2023 20:18
Wygrałeś? »
ajw
03/02/2023 13:06
Bardzo ciekawy wiersz, choć w pewnych miejscach ujęłabym… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:53
Ciekawy obraz liryczno-oniryczny. Trochę mnie zaskakuje… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:38
Bez wersu 3 i 4 od końca byłby moim zdaniem zgrabniejszy »
Bishop LML
01/02/2023 20:44
No jestem Twoim fanem :) »
Leszek Sobeczko
31/01/2023 21:09
Opheliac - dziękuję, mało tutaj bywam i bardzo mnie ucieszył… »
akacjowa agnes
31/01/2023 20:18
Dobrze czytasz, Ekslibrisie :p To jest wiersz o drodze do… »
ekslibris
31/01/2023 20:09
Wiele przekonań przemija, uczucia, jedność itd. Odbieram ten… »
Yaro
31/01/2023 20:02
Jesień jest bisko ale ja czuję lato i późną wiosnę zawsze… »
Yaro
31/01/2023 20:00
Dziękuję Dachu64. Bestie są dookoła należy uważać.… »
Yaro
31/01/2023 19:58
Dziękuję bardzo za odwiedziny Burak to burak i nikt go nie… »
retro
31/01/2023 19:15
Wolnyduchu, dziękuję:) »
Piotrusss
31/01/2023 10:56
Dziękuje »
ShoutBox
  • TakaJedna
  • 03/02/2023 12:41
  • Chyba muszę wymienić okulary ;) (to żart oczywiście). Pozdrawiam
  • Wiktor Orzel
  • 03/02/2023 11:45
  • Jak miło widzieć dobrze znane twarze!
  • zawsze
  • 02/02/2023 18:34
  • Tak, też się do tego uśmiecham, choć ostatnio mnie tu mało i bardzo mało :)
  • Tjereszkowa
  • 30/01/2023 18:28
  • Super znajome nicki znaleźć!
  • Szymon K
  • 30/01/2023 13:19
  • Polecam ksiązkę,
  • zawsze
  • 29/01/2023 22:51
  • Tjereszkowa! jak miło Cię tak po latach :)))
  • TakaJedna
  • 27/01/2023 15:43
  • To tylko wrażenie takie.
  • Tjereszkowa
  • 27/01/2023 14:24
  • A może to tylko wrażenie takie! A userzy za fotelami i regałami kryjąc się, czekają by przestraszyć gości znienacka!
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:marsan
Wspierają nas