Hiperlogia - Jack Wolf
Dramat » Komedia » Hiperlogia
A A A
HIPERLOGIA

XXI wiek, Polska, dwadzieścia lat po upadku komunizmu.6.50 rano, budynek hipermarketu. Punkt Obsługi Klienta, działający od 6.00.Za ladą pusto, nad wejściem do biura bez drzwi efektowny szyld o treści „ZAWSZE I CHĘTNIE POMOŻEMY (I)”
Przy wejściu, niedbale oparty o ladę, nieogolony ochroniarz OPOK, przy ladzie, coraz bardziej zniecierpliwiony KLIENT, z pełnym wózkiem jezdnym zakupów i długim paragonem w ręku.
KLIENT
Są może gazetki reklamowe?
OPOK
Nie ma
KLIENT
A obsługuje tutaj ktoś?
OPOK
Tak, tak, zaraz powinien ktoś wyjść
KLIENT
To może pan zawołać?
OPOK
Niestety nie. To nie do mnie należy.
KLIENT
A kto może zawołać?
OPOK
Pani, która stamtąd wyjdzie.
OCHRONIARZ wskazuje na biuro, w którym, odwrócone plecami do lady, siedzą: ASYSTENTKA KAS,PANI Z POK1,PANI Z POK2.KLIENT przechodzi pod ladę równoległą do wejścia, vis’ a vis zgromadzonych nad katalogiem kosmetyków kobiet i macha gniewnie paragonem.
KLIENT- głośno ,wyraźnie poirytowany
Halo, obsługuje tutaj ktoś?!
PANI POK1-z bardzo niemiłą miną, niezadowolona
Słucham......
KLIENT
Cena tej kawy na półce jest wyraźnie 9.99, a mi kasjerka nabiła trzy razy po 19.99, o proszę!
PANI POK1
Bo promocja tej kawy była do wczoraj, proszę pana. Tak, jak w gazetce pisze.
KLIENT
A gdzie są gazetki, proszę pani?
PANI POK1 patrząc na pusty stojak na gazetki woła PANIĄ POK2
Asia, są gazetki?
PANI POK2
Nie ma
PANI POK1
Nie ma, proszę pana.
KLIENT poirytowany w dalszym ciągu
Dobrze, to nawet jeśli cena wynosi 19.99, to dlaczego jedną kawę nabito mi trzy razy?
PANI POK1
Nie moja wina, proszę pana, kasjerka się pomyliła. Mogę panu zwrócić pieniądze.....
KLIENT
Zgoda, niech będzie. Jeszcze chciałem skargę złożyć, wie pani, na kasjerkę z kasy nr 23. zwróciłem jej uwagę, że źle mnie skasowała to się jeszcze obraziła. Do Poku niech pan sobie idzie...Proszę panią, ja prawa konsumenta znam!
PANI POK1 próbuje zalogować się do kasy .Nie pamięta jednak swojego hasła .Po wielu perturbacjach zawiesza kasę na amen. W sukurs przychodzi PANI POK2 oraz ASYSTENTKA KAS, która nie radzi sobie również. Kasa pozostaje nieczynna. Wściekły i osłupiały klient patrzy, jak stawiają mu przed nos tabliczkę o treści „Przepraszamy, awaria kasy. Faktur i zwrotów chwilowo nie realizujemy”
PANI POK1 z uśmiechem
Musi pan przyjść później.....
KLIENT
Ale ja się na autobus spieszę....chcę z kierownikiem!
PANI POK2 uprzejmie
Kierownika działu konserwy nie ma. Jest dyżurny sklepu.
KLIENT kręcąc i łapiąc się za głowę
To proszę go zawołać.....
PANI POK2 podnosi słuchawkę i usiłuje połączyć się z dyżurnym sklepu .Ten, paląc papierosa w palarni, patrzy przez okno na sunący torami ,osobowy pociąg. Zostawiony przy automacie na kawę telefon dzwoni i dzwoni. Po dziesięciu próbach PANI POK2 rezygnuje. Tłumaczy uprzejmie klientowi, że jest to obecnie niemożliwe.
KLIENT nie wytrzymuje
Kurwa, co to za dziadostwo! Natychmiast chcę zwrotu gotówki! Albo dyrektora proszę! Co, też go, kurwa, nie ma?!
OPOK odwraca się
Może trochę spokojniej?
KLIENT
Spierdalaj! Stoisz tu, bo się do żadnej roboty nie nadajesz! Idź łapać złodziei, widziałem, jak kradną na sklepie.
................ .............. ...............
7.10 tego samego dnia. Pomieszczenie zewnętrznej firmy ochrony. W pomieszczeniu szafa, pólka na segregatory i biurko.Za biurkiem, pożegnawszy kolegę pełniącego służbę nocną, zasiada KIEROWNIK ZMIANY OCHRONY, przed stertą dokumentów. Obok, w pomieszczeniu dla ujętych- ZŁODZIEJ. Równolegle, do tegoż pomieszczenia, monitoring, w nim pracownik- PANIENKA.
KZO patrząc na łup złodzieja w postaci jednej nadgryzionej czekolady
O której dzwoniliście na policję?
PANIENKA
Dwie godziny temu, ale wypadek jakiś jest i trzeba będzie poczekać.
ZŁODZIEJ puka energicznie w drzwi, KZO otwiera.
ZŁODZIEJ
Długo tu jeszcze będę siedział?
KZO
To zależy od policji, czekamy na patrol.
ZŁODZIEJ
Mogę zapłacić te trzy złote, Boże kochany........Mówiłem tamtemu, co przed panem tu był.
KZO otwiera duży zeszyt. Czyta na głos polecenie kierowniczki bezpieczeństwa z ramienia Marketu, BOŻENKI, mówiące, że nawet do kradzieży na kwotę kilku złotych należy koniecznie wzywać patrol Policji. Tłumaczy to ZŁODZIEJOWI, który, zrezygnowany, kładzie się na trzech, plastikowych krzesełkach. W monitoringu dzwoni telefon, PANIENKA słucha z zapartym tchem. Po chwili staje w drzwiach i komunikuje:

PANIENKA
Karolku mój kochany, dzwoniła BOŻENKA i powiedziała, że masz natychmiast sprawdzić wszystkie drogi ewakuacyjne, magazyny i dostęp do gaśnic, bo przyjedzie inspekcja z Wrocławia. I jak by chłopak z parkingu zauważył czarne Audi A4 na wrocławskich numerach, to od razu ma nadać.
KZO
Dobra, robi się. W takiej sytuacji wyjścia nie mamy, klient musi zapłacić i z głowy. Mam małą prośbę, odmów patrol, ok.?
PANIENKA z uśmiechem
Nie ma sprawy, mój Karolku.
KZO woła ZŁODZIEJA, idą wspólnie do kasy, ZŁODZIEJ bez kolejki płaci za czekoladę, oddaje paragon KZO i oddala się. Wszystko nagrywa PANIENKA na kamerę operacyjną .KZO wraca do biura, dołącza paragon do stosownej notatki z ujęcia i rusza na obchód dróg ewakuacyjnych obiektu. W tym czasie PANIENKA otwiera książkę raportów i pisze w niej: Kierownik zmiany Karol Morski wydał mi, niezgodnie z ustalonymi procedurami, polecenie odwołania patrolu Policji, wezwanego do ujętego złodzieja i pozwolił mu zapłacić za towar, co jest nagrane na kamerze operacyjnej. Monika Kucyk, do wiadomości Kierowniczki Bezpieczeństwa i Zapobiegania Stratom.
............ ........... .......... ........... ...........

7.37. Małe mieszkanie na osiedlu za blokami. Szef zewnętrznej firmy ochrony GIERMEK leży przykuty kajdankami do łóżka nago, tylko w skórzanej masce na głowie, z otworem ustnym zasuwanym zamkiem. BOŻENKA półnaga z biczem, chodzi dokoła łóżka.
BOŻENKA rozsuwa zamek w masce GIERMKA, podsuwając mu rękojeść bicza pod brodę
I co, mały ochroniarzu? Będziesz pani posłuszny?
GIERMEK
Tak, kochanie.
BOŻENKA
A komu stołek zawdzięczasz, durniu bez szkoły?
GIERMEK
Tobie, moja królowo. Rób ze mną, co chcesz.
BOŻENKA wolno i dobitnie, przybliżając twarz do głowy GIERMKA
Będę..... was wszystkich........ biła

................. ................. .................... ...................
9.00. Aleja promocyjna. Kierowniczka dyżurna Marketu MALINA, chodzi wraz z dwójką seniorów, coraz bardziej podenerwowani taksują wzrokiem półki i wysepki z towarami. Trzymają w dłoniach szare telefony i nieustannie dzwonią na działy z pytaniami o braki, gdyż, zgodnie z tradycją Marketu, brakuje wielu towarów, reklamowanych w radiu, telewizji i ulotkach reklamowych.
MALINA
Jezus! Maria! Bombonierek nie ma, szynek nie ma, kawy nie ma.... A limonki są?
SENIOR1
Tak. Sam widziałem, jak rano na warzywa wozili.
MALINA
Chodźmy zobaczyć
SENIOR2 kiedy doszli na dział Warzywa i Owoce
18.99 za kilogram..... Takie dziadostwo niedobre, a tyle kosztuje.
MALINA z nutką ulgi w głosie
Grunt, że są. Podobno kierownictwo w tych limonkach gustuje. Pewnie będą chcieli.
SENIOR1 zauważając BOŻENKĘ, ubraną w czerwone kozaki za kolana i króciutką mini, idącą szybkim krokiem, w towarzystwie GIERMKA, sunącego kilka metrów za nią
Ich na limonki stać, spokojna wasza.......
Odchodzą pospiesznie w kierunku magazynów, nie zauważając, że pod półką z limonkami widnieje elegancko wydrukowana plansza o dosłownej treści : LIMONKI- jest 1kg po 18.99, było 1kg po 15.99! MARKET, ZAWSZE DLA KLIENTA!!
............. .............. .............. .............. ........... ............ ............. .............. .......... ...........
9.04. Linia kas. W kolejce bezdomny ŻEBRAK, kładzie na taśmę dwie czekolady i zapłaconą nalewkę owocową „Nico”, jedynie z nazwy będącą winem. Zaraz za nim, CWANIAK, wiezie na wózku spory telewizor plazmowy. Do kasy podchodzi OCHRONIARZ2.
PANIENKA przez radio do drugiego ochroniarza LINII, zezowatego i w bardzo silnych okularach
Kto go wpuścił na sklep?
LINIA
Pewnie przez pok wszedł.
OPOK
U mnie nie wchodził.
PANIENKA władczym tonem
Nie wpuszczajcie go więcej na sklep.
LINIA do ŻEBRAKA
Spierdalaj stąd, więcej dzisiaj wstępu nie masz!
CWANIAK taksując pogardliwym spojrzeniem LINIĘ podaje mu paragon z wczorajszą datą.
LINIA
Kasowany na 93, telewizor plazmowy, 1499.99, numer transakcji 7845
PANIENKA zajęta pisaniem sms
Zgadza się.
LINIA do CWANIAKA
Teraz otwieramy karton, żeby sprawdzić, czy ma pan cały towar
CWANIAK
Masz mnie za idiotę, gościu? To jest mój telewizor teraz i niczego, kurwa, nie będziesz mi otwierał!
LINIA przez radio do KZO
Karol, Karol, klient nie chce kartonu otworzyć
KZO
Teraz nie mam czasu. Napisz na odwrocie paragonu, że klient odmówił otwarcia
LINIA
Nie mam długopisu
KZO
To od kasjerki weź
LINIA
Ona też nie ma
KZO
Dobra, nie zawracaj mi dupy teraz
BOŻENKA wtrącając się znienacka na falach radia
Proszę doprowadzić do otwarcia kartonu
LINIA
Klient już poszedł
BOŻENKA zamyka książkę raportów PANIENKI. PANIENKA w jej obecności skupia się pilnie na obserwacji hali sprzedaży. BOŻENKA telefonuje do GIERMKA.
BOŻENKA
Ja nie chcę takiego kierownika zmiany. Do zwolnienia.
......... .......... ........... ............
9.10. Magazyn przemysłowy Marketu. KZO zastaje zupełnie zatarasowaną drogę do wyjścia ewakuacyjnego nr 5. Ustawiono tam dwie palety z rozmaitymi narzędziami i drobnym sprzętem rtv. Całość owinięto folią, dołączając kartkę o treści ”Heniek z piekarni, nie ruszać!!” Zza palet radośnie wystaje plansza z napisem „Zastawianie surowo zabronione”. KZO, zgodnie z ustaleniami ,informuje o tym telefonicznie kierowniczkę dyżurną Marketu MALINĘ
MALINA odbiera
Słucham?
KZO
Ochrona z tej strony. Jest zupełnie zatarasowane dojście do wyjścia ewakuacyjnego 5. Trzeba to usunąć.
MALINA burkliwie
Co jest zatarasowane? Nie rozumie. Niech sobie ochrona odsunie, jak jest zatarasowane.
KZO lekko poirytowany
Ja nie mogę przesuwać palet ani nosić towarów po magazynie Marketu. Informuję panią o fakcie zgodnie z zasadami. Poleceń magazynierom również wydawać nie mogę, więc....
MALINA z otwartym gniewem
Nie mam czasu na głupoty ochrony!!
.......... ............ .............. ...........

9.16 Parking przed Marketem. CWANIAK pakuje telewizor do auta. Siada obok KIEROWCY.
KIEROWCA
I jak, poszło?
CWANIAK
Elegancko. Wczoraj jeden, dzisiaj drugi..... zadowolony jestem. Kupcy na którą umówieni?
KIEROWCA
Na dziesiątą, spokojnie zdążymy.
CWANIAK
No to jedziemy
Wyjeżdżając z terenu parkingu mijają się z czarnym Audi A4 na wrocławskich rejestracjach.

............. .............. .............. ................ ...........
9.30 Wejście do Marketu. ŻEBRAK wypada z budki telefonicznej pod kosz na śmieci, wymiotuje. LINIA wybiega z Marketu, kilkakrotnie kopie leżącego ŻEBRAKA po całym ciele. ANGLIK w towarzystwie TŁUMACZKI zbliża się, obserwując zajście z niesmakiem.
ANGLIK
Co to za burdy? Security tutaj nie ma?
TŁUMACZKA zmieszana, wskazując na LINIĘ
To jest właśnie ochroniarz....
ANGLIK oburzony
Co on robi? Zabiorą mu licencję, będzie skandal, antyreklama dla firmy!
PANIENKA spanikowana przez radio
Zostaw tego menela! Przed bramą jest ANGLIK, chłopaki postawa, będzie wchodził, uważajcie!
BOŻENKA przez radio do KZO
Karol, dlaczego pracownik z parkingu nie zauważył przyjazdu ANGLIKA?
KZO
Ponieważ go tam nie ma. Służba parkingowa jest od godziny 10.00
BOŻENKA dzwoni do PANIENKI
Dlaczego nie zauważyłaś ANGLIKA, jak na parking wjeżdżał?
PANIENKA
Nasz stary złodziej wszedł na sklep i go obserwowałam.
BOŻENKA
Miałaś obserwować, czy ANGLIK przyjechał....
PANIENKA
Ale statystyka ujęć......
BOŻENKA brutalnie przerywając
Wszystkie nie robicie tego, czego od was wymagam! Wywalę cały monitoring!!
PANIENKA w sms
„Znowu ta kurwa szaleje...;D”
................ .................. ................. .................. .................... ..................
9.31 Pomieszczenie firmy sprzątającej. Trzy osoby ze zmiany porannej palą papierosy, czujnie patrząc na sufit, gdzie znajduje się misternie unieszkodliwiona czujka instalacji ppoż . BRYGADZISTA zmiany krąży z karteczką po strefie przecen na magazynie, ładując do koszyków zamówione artykuły. Telefony firmy sprzątającej leżą obok palących SPRZĄTACZEK wyciszone, nieustannie wyświetlając próbę połączenia. To KASJERKA szuka kontaktu, gdyż klientowi rozbiły się słoiki pod kasą.
SPRZĄTACZKA 1
Ciekawe, czy są te szynki przecenione.....
SPRZĄTACZKA 2
Ja dwie mam, wczoraj na piekarni znalazłam, w szatni sobie poodkładali.
SPRZĄTACZKA 1
Widziałaś? Na magazynie alkoholowym cała góra kartonów wódki jest, taśmą ogrodzona i kartka wisi z napisem „ Dla Pana Dyrektora, nie ruszać!”
SPRZĄTACZKA 2
Słyszałam, podobno wesele córki ma za tydzień.
SPRZĄTACZKA 1
A ja słyszałam, że syna.....
9.35 KASJERKA dzwoni na monitoring z pytaniem, czy nie widać gdzieś SPRZĄTACZEK. SZEŚCIOLATEK z kolejki, nie puszczając ciężkiej od złota dłoni MATKI , kopie dla zabawy kawałki szkieł i konserwowe ogórki, które radośnie turlają się po pasażu. Następnie wyjmuje z kieszeni paczkę prezerwatyw i kładzie na taśmie obok zakupów.
SZEŚCIOLATEK
Zapomniałaś......
MATKA z płonącymi policzkami
Co ty robisz?!
SZEŚCIOLATEK z mądrą i poważną miną
Mamo, dzisiaj jest czwartek. W czwartki tato jeździ do Warszawy, a pan Marcin ci dokumenty przynosi i pozwalasz mi chodzić do Rafała na konsole, jak przychodzi pan Marcin. Zawsze kupujesz te pudełeczka w czwartki, a dzisiaj zapomniałaś. Chciałem ci przypomnieć.....
MATKA zmieszana i wściekła
Żeby mi to było ostatni raz!!!
BRYGADZISTA z tyłu kolejki
Mądre baba ma dziecko, hahahaha.......


KASJERKA do BRYGADZISTY
Nie mogę się do was dodzwonić, a trzeba pod kasa posprzątać.
BRYGADZISTA kładąc koszyki do wnętrza stanowiska kasowego
Ja tu zostawię...Idę moje baby zawołać.
................ ................... ....................... ......................... ........................ .....................
10.05 Garaż pod domem sąsiada DYREKTORA Marketu. SĄSIAD taszczy do garaży telewizory, pomaga mu CWANIAK. Nieco ponad wjazdem do garażu stoi DYREKTOR w obszernym płaszczu i z teczką na szyfr, opartą o betonowy klomb.

DYREKTOR nabijając starą, drewnianą fajkę
Dzisiaj gotówką płacę.
CWANIAK
Jesteś jak ten Kazimierz z filmu, który grosza nie skąpi....
SĄSIAD
Władysław....
CWANIAK
Nieważne. Grunt, że nie skąpi.
DYREKTOR spoglądając na telefon
Wszystko wedle umowy. Dobra, ruchy panowie! Muszę jechać.
.............. .............. ............... ............................ ......................... ............................ ............
10.30 Mała sala konferencyjna Marketu. ANGLIK rozgląda się po ścianach, na których rozwieszono plansze z wykresami wskazującymi na wzrastający poziom obsługi klienta ,jakości oferowanych przez Market towarów ,a także zadowolenia załogi, oraz świetlanych perspektyw jej rozwoju. MALINA z SENIORAMI śledzą w napięciu każdy jego ruch, maskując strach fałszywymi uśmiechami. Za nimi stoi BOŻENKA, próbując wysunąć się na pierwszy plan. Pani sytuacji, TŁUMACZKA, zadaje trudne pytanie:
TŁUMACZKA
Czy ktoś z państwa mówi po angielsku?
MALINA patrząc na SENIORA 1
Damian z odzieży.......
SENIOR 1
Ma wolne dzisiaj.....
TŁUMACZKA z uśmiechem
Rozumiem. Jestem Anna Kłos, tłumaczka pana dyrektora Haya. Państwo pozwolą, że będę pośredniczyć w rozmowach
ANGLIK
Czy główny manager już się zjawił?
MALINA
Pan DYREKTOR jeszcze nie dotarł, jest w drodze.
ANGLIK
Mógłbym skorzystać z ubikacji w międzyczasie?
Wszyscy chórem:
Oczywiście!
ANGLIK, odprowadzany przez całą gromadkę, wchodzi do ubikacji męskiej. Zamyka za sobą drzwi i ogląda trzy kabiny prysznicowe. W każdej stwierdza brak jakiejkolwiek instalacji i łapie się za głowę. Odchodząc od jedynego sprawnego pisuaru klnie pod nosem. Woda z kolejnych dwóch uszkodzonych leje się na posadzkę, tworząc rdzawe kałuże.
.................. ................... ................ .................... ........................ ................. ............... ..............
10.28 Służbowy parking pod recepcja Marketu. DYREKTOR podjeżdża, stwierdzając z irytacją, że BOŻENKA po raz kolejny zaparkowała auto w kopercie podpisanej DYREKTOR MARKETU. Wchodzi na recepcję i bierze z półki stertę dokumentów z całego tygodnia, gdyż tyle czasu był nieobecny na terenie Marketu.

RECEPCJONISTKA wybiegając z zaplecza
Panie DYREKTORZE, ANGLIK już jest!!

DYREKTOR przeglądając ‘Raporty na godz 22” sporządzane codziennie przez KZO ochrony
Wiem, dziękuje, wiem..... Brak szlabanu przed wjazdem na plac manewrowy.... niedrożne dojście do furtki rowerowej.......bałagan koło pompowni..... Bzdury ochrona pisze. O! Jest i coś na czerwono:” Brak szlabanu przed wjazdem na plac manewrowy, już od kilku miesięcy, pomimo systematycznych zgłoszeń”. Który to taki bezczelny? Morski, aha......

DYREKTOR odkłada na półkę raporty, pobiera klucze z recepcji i wychodzi do góry schodami .Wpada wręcz, obok męskiego wc, na grupkę firmowej starszyzny, wpatrzonej w ANGLIKA, który mówi coś TŁUMACZCE, nerwowo gestykulując.
MALINA na widok DYREKTORA
O, jest i nasz szef!
DYREKTOR wita się serdecznie z ANGLIKIEM, który nie potrafi ukryć zdenerwowania
TŁUMACZKA
Pan Hay pyta, kiedy u państwa ostatni raz była kontrola Sanepidu.? Twierdzi, że należy natychmiast wezwać takie służby, spisać protokół, oraz ukarać osoby odpowiedzialne za niesprawne urządzenia w ubikacji. W firmie pana Haya takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. Dodam od siebie, że pan Hay jest szczególnie uczulony na te kwestie.
DYREKTOR
Tak, tak... zaraz się tym zajmiemy... Panie Janku ( do SENIORA 2), proszę coś z tym zrobić.
SENIOR 2 zajmuje się problemem, robiąc głupią minę i kierując kroki w stronę palarni. Po drodze udaje, że do kogoś dzwoni.
DYREKTOR
Może przejdziemy na stołówkę? Dziś doskonałe pierogi, specjalność naszej kuchni... Zapraszam, mr. Hay, porozmawiamy w miłej atmosferze!
ANGLIK
Pierogi? Co to takiego jest? Jakaś odmiana befsztyku?

Kiedy pojawiają się w drzwiach stołówki, nieliczni członkowie Marketu, przebywający tam pospiesznie, kończą jeść, niektórzy wylewają kawy do zlewu i wychodzą. ANGLIK rozsyła wokół uśmiechy, jednak nikt mu ich nie odwzajemnia .BOŻENKA siada na ulubionym miejscu DYREKTORA, zajmują stolik najbliżej lady stołówki, niepisaną tradycją, zarezerwowany dla kierownictwa Marketu .KIEROWNICZKA czeka za ladą. Do lady podchodzi MAGAZYNIER.
MAGAZYNIER
Są może pierogi?
KIEROWNICZKA z bezradną miną
Oj nie ma kochany, nie ma.....
MAGAZYNIER opuszcza stołówkę.
DYREKTOR wstając, uroczyście
Zapraszam państwa na obiad!
KIEROWNICZKA krzyczy do KUCHARKI
Cztery razy pierogi!
DYREKTOR półgłosem do KIEROWNICZKI
I jeszcze kawy, ale proszę zrobić z tej mojej....

KUCHARKA niczego nie słyszy, gdyż przewija małe dziecko córki na zapleczu kuchni. Pierogi gotują się dłuższą chwilę, wreszcie woda w wielkim garze kipi, obłoki pary intensywnie płyną w górę. Zegar kuchenny wybija godzinę 11.00
................ .............. ............... ............... .............. ............. .............. .............. .............. ....

11.02. Monitoring. Uruchamia się sygnalizacja centralki ppoż. Ogarnięta paniką PANIENKA nie radzi sobie z jej obsłużeniem. Woła przez radio KZO.
PANIENKA
Karol, Karol!! Ppożka się uruchomiła, pożar na kuchni!!
Będący w trakcie kontroli chłodni mięsnych, KZO, rzuca dokumenty na półkę i biegnie po schodach do kuchni. Wpada z drzwiami, wystraszona KUCHARKA upuszcza na podłogę talerz z pierogami.
KUCHARKA
Jezu, co się stało?!
KZO błyskawicznie przegląda każdy kąt kuchennych pomieszczeń, po czym stwierdza:
No tak, para uruchomiła czujkę....
Pojawiają się biegiem strażacy, za nimi wchodzi podenerwowany DYREKTOR oraz BOŻENKA.
DYREKTOR
Co tu się, cholera dzieje?
BOŻENKA
Kto wezwał straż pożarną i do czego?
STRAŻAK z irytacją
Było zgłoszenie z Marketu, że wybuchł pożar na kuchni. Żarty sobie państwo urządzacie?
BOŻENKA dzwoni do PANIENKI
Wzywałaś straż pożarną?
PANIENKA płacząc
Centralka się uruchomiła..... Nie chciała się wyłączyć... to zadzwoniłam na straż....
W tym samym czasie ANGLIK odbiera pilny telefon. Żegna się ze wszystkimi i przeprasza za nagłe przerwanie wizyty. Wraz z TŁUMACZKĄ wychodzą. Wściekły STRAŻAK kontaktuje się z bazą i obiecuje DYREKTOROWI oficjalną skargę straży na Market.
........... ............ ............ ............... ............. .................. ................ .............. .............

12.05 Gabinet DYREKTORA Marketu. BOŻENKA, skryta pod konstrukcją biurka, intensywnie pracuje na rozwój własnej kariery zawodowej, korzystając z doświadczeń pracy w fachu nieco starszym od kierownika działu bezpieczeństwa Marketu. DYREKTOR wreszcie wykrzywia twarz i wzdycha ciężko. BOŻENKA wychodzi spod biurka.
DYREKTOR
Obliż się. Widać.
Doprowadzają się do porządku. BOŻENKA dzwoni do GIERMKA:
BOŻENKA
Dobra, możecie już przyjść.
Do gabinetu wchodzi GIERMEK z KZO.
DYREKTOR
Chciałem poprosić o wyjaśnienie zamieszania ze strażą pożarną. BOŻENKO, oddaję Ci głos.
BOŻENKA do KZO
Karol, mam pytanie- czy nakazałeś dziewczynie z monitoringu wezwać straż pożarną?
KZO
W żadnym wypadku. Zgodnie z procedurami, zaraz po zgłoszeniu, udałem się na wskazane miejsce. Para z garnka uaktywniła czujkę. Zaraz potem przyjechała straż
BOŻENKA
Dziewczyna z monitoringu twierdzi, że wydałeś jej takie polecenie.
KZO
Nieprawda.
BOŻENKA włącza telefon na tryb głośnomówiący i dzwoni do PANIENKI
Czy kierownik zmiany wydał ci polecenie wezwania straży pożarnej?
PANIENKA kłamiąc bez zająknięcia
Tak, wydał mi takie polecenie.
BOŻENKA
Karol... ja już od dawna widzę, że lekceważysz sobie prace i źle odnosisz się do ludzi. Dzisiejsza sytuacja jest przebraniem miary. Moja i pana DYREKTORA decyzja jest jedna, przykro mi.
KZO wskazując GIERMKA
Chciałem zauważyć, że moim przełożonym jest, tutaj obecny, kierownik.....
GIERMEK
Nic nie poradzę, Karolu, przykro mi.....
KZO
Do widzenia państwu!
Wyłącza radio, kładzie na biurku DYREKTORA i wychodzi, trzaskając drzwiami.
.............. ............... ............. ................... ................... .................. ................. ................
11.15 Skrzyżowanie w pobliżu Marketu. CWANIAK I KIEROWCA, korzystając z czerwonego światła, piją drugą dziś butelkę wódki, rozlaną do plastikowych bidonów, w proporcji 1:1 z sokiem jabłkowym.
CWANIAK
Nie skręcaj na Market. Chcę odpocząć od widoku tego dziadostwa.
KIEROWCA
To gdzie jedziemy, kurwa?
CWANIAK
Na tamę, tam jest pięknie
KIEROWCA nie czekając na zielone światło, rusza. Uderza w Audi A4 na wrocławskich rejestracjach, prowadzone przez TŁUMACZKĘ . Stłuczka nie jest poważna i na szczęście nic się nikomu nie dzieje .Zszokowany ANGLIK wysiada z auta, pomaga TŁUMACZCE otworzyć uszkodzone drzwi. CWANIAK z KIEROWCĄ wysiadają również.
TŁUMACZKA oglądając uszkodzony bok auta
Boże, przecież to auto jest z wypożyczalni.....
CWANIAK wyjmując plik banknotów
To jest tysiąc złotych, a ty nie masz problemów, kochanie, tak?
TŁUMACZKA patrzy na CWANIAKA i bierze pieniądze bez wahania. CWANIAK z KIEROWCĄ
odjeżdżają, nie przejmując się zupełnie rozbitą lampa w aucie.
ANGLIK na środku ulicy
Pani przyjęła łapówkę!!
TŁUMACZKA
Może, mr. Hay. Ale auto pożyczyłam ja i nie pan się będzie tłumaczył. Teraz jedziemy, bo spóźni się pan na samolot.
ANGLIK łapie się za głowę. Po chwili odjeżdżają.











Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jack Wolf · dnia 29.10.2011 19:45 · Czytań: 603 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 5
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Jack Wolf dnia 29.10.2011 22:25
Coś może nietypowego;) Serdecznie zapraszam do lektury i kommentowanniaaaa....;)B)
Miranda dnia 29.10.2011 23:53 Ocena: Świetne!
Słoneczko(!), przebrnęłam i jestem na tak. Nie powiem, że łatwo było, bo to prawie scenopis, ale udało się. Kolejne wątki są jak żywcem wyjęte z marketów i innych sytuacji. Prawdziwe, bulwersujące, zastanawiające. Tylko co z tego? Trafia do nas, na pp, a do adresatów nie. Chociaż, kto wie, może wśród nich też sa jacyś początkujący literaci. Pozdrawiam:lol:.
Jack Wolf dnia 30.10.2011 08:00
Tekst jest z autopsji. Pierwsze dwa lata pracy w Ochronie Osób i Mienia, to był hipermarket Tesco. Zbierało się,zbierało i zaowocowało;)
Figiel dnia 30.10.2011 09:04
Polska rzeczywistość, czyli parada absurdów i kombinatorstwa. Wszystko do południa, strach myśleć co zdarzyło się dalej. Forma zapisu bardzo mi pasuje do treści, bo z rzadka ingeruje i zostawia sam na sam z personelem i klientami. Sześciolatek boski :)
Jack Wolf dnia 30.10.2011 09:42
Figiel- a jaką mamę miał....... Wpadliśmy na siebie, jak kontrolowałem zabezpieczenie towaru w dziale "Chemia i kosmetyki".
Dwa lata pracy w środowisku hipermarketu, mocno zraziły mnie do dużej części społeczeństwa. Naprawdę.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
12/08/2022 02:56
najfajowsze z tych wszystkich wagonów »
pociengiel
12/08/2022 02:35
dzięki, jako niezdeklarowany wolny duch, myślałem… »
wolnyduch
11/08/2022 23:52
Wszystko można, również za tym winklem, ale czy warto? Z… »
wolnyduch
11/08/2022 23:41
P.S Nie uleganie trendom, to właśnie świadomość siebie i… »
wolnyduch
11/08/2022 23:34
To prawda, że ludzie sami sobie podcinają gałąź na której… »
wolnyduch
11/08/2022 23:11
Witaj Akacjowa Masz rację, że dobra pewnie nie jest… »
akacjowa agnes
11/08/2022 18:05
Cieszę się, że trafił w Twój gust, Ekslibris. Bardzo ciekawa… »
ekslibris
11/08/2022 18:01
Wiersz o akceptacji siebie i o próbie odnalezienia się we… »
pociengiel
11/08/2022 17:49
podjarany »
pociengiel
11/08/2022 17:48
dzięki »
skroplami
11/08/2022 13:18
Ajw witaj. Jakie umiejętności :(? Sądowe :)? Poważnie, mogę… »
skroplami
11/08/2022 13:09
Prawdziwe poruszydło :). Z komentarzy, poruszyło wielu.… »
akacjowa agnes
11/08/2022 09:05
Dobra starość nie jest zła. Ale co, jeśli nie jest dobra?… »
akacjowa agnes
11/08/2022 08:30
Bardzo dziękuję za komentarze. Flor, ten wiersz jest… »
Jacek Londyn
11/08/2022 07:22
Dzień dobry. Ściągnęła mnie muzyka w tytule (lubię muzykę).… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas