I proszę Cię Ojcze o rozgrzeszenie - Darksio
Proza » Inne » I proszę Cię Ojcze o rozgrzeszenie
A A A
Ojciec. Alkoholik, introwertyk, uruchamiający się kiedy w wigilijny wieczór trzeba wpierdolić dziesięcioletniemu synkowi za to, że ktoś zajebał mu wieczne pióro z tornistra. Zajebista wigilia, tak samo zajebista jak wiele następnych. Wyszczerzona choinka, demonstracyjnie prezentująca anorektyczne, sztucznotworzywowe ramiona swoich rozgałęzień, pomiędzy którymi kochany tatuś powtykał tabliczki czekoladopobnego wyrobu. Cukierki również. Dobre. Świetne, na co dzień niespotykane; śliwki w czekoladzie, michałki, bożonarodzeniowe, specjalne długie cukierki z wody i cukru, w kolorowych „pazłotkach”. Rarytasy choinkowe. Ściśle wyliczone.
Prezenty; przypadkowe, nietrafione, bzdetne. Takie, jakie ich czasy. Szare. I tak dobre, gdyby nie codzienny wpierdol pasem wojskowym z lat pięćdziesiątych, który ustawicznie „znikał” z należnego mu miejsca.
Pierwszy Maja. Święto. Chuj wie, jak wówczas wielkie. Pamiętam, jak dmuchałem w te kondomy marki „Stomil” z „kamertonami” na przeciwległych do ustników końcach. Piszczały aż miło. Starzy „znikli”. Miałem pięć lat. Tylko pięć. Nie wpuścili do domu. Wiedziałem, w swej dziecięcej logice, że tam są. Bez jedzenia i picia, pięcioletni maluch, w chłodny, majowy dzień, od rana do wieczora czekałem, aż tatuś ujeździ mamusię. Nawet ja, szkrab, wiedziałem, o co chodzi.
Dziś mam czterdzieści osiem lat. Jednak są dni, kiedy wciąż mam ich pięć. Doskonale pamiętam rozruchy siedemdziesiątego roku. Ale to nie ma nic do rzeczy. Nie o tym, kurwa, chciałem.
Jestem fizolem. Mam troje dzieci. Żadne z nich nie zna takich wigilii. Zadbałem o to, choć z racji genów i przeżyć jestem skurwielem. Nazywam to zresztą „genem skurwysyństwa”, odziedziczonym przez chuj wie kogo. Może ojca, może dziadka, którego nie miałem okazji poznać, w przeciwieństwie do babć, prababć oraz praprababć, które były, po prostu, nieśmiertelne.
Po co to piszę? Nie wiem. Taką mam potrzebę. Najebałem się, wiem, ale… Chyba dałem radę. Jedna córka studiuje pedagogikę, druga wyszła za mąż i ma cudownego synka. Mój syn robi głupstwa, zupełnie jak ja w jego wieku i, zupełnie jak ja, nie słucha dobrych rad. Ale to jego życie i jego wybór.
Najważniejsze, że przerwałem ogon plemnika skurwysyństwa. Tego od tandetnych choinek i szerokiego, wojskowego pasa, oraz zboczeń seksualnych, których, dbając o Drogich Czytelników, nie zdecydowałem się tu opisać.
Ja, cham, fizol, przepraszam, ale musiałem, choć oględnie, lecz jednak wyrzucić to z siebie.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Darksio · dnia 30.10.2011 20:03 · Czytań: 1606 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 53
Komentarze
Elwira dnia 30.10.2011 20:11
Balansujesz po bardzo cienkiej linie. Następnym razem wyleci z hukiem, wtedy będziesz mógł pomstować na Elwirę :)

Tekst jest doskonałym przykładem tego, że niezrozumiane, a może właśnie za dobrze rozumiane sprawy z dzieciństwa wcześniej czy później muszą wyjść. Oby bokiem, bo jak w czynach, to hoduje się kolejne pokolenie okaleczonych duchowo (celowo nie używam słowa psychicznie). Bo okaleczoną psychikę można leczyć, z duszę już nie.
Pozdrawiam.
JaneE dnia 30.10.2011 20:42
Bardzo to mocne, Darksio, ale przez to prawdziwe, aż do bólu.

Chyba najtrudniej wyleczyć rany, które zadano nam w dzieciństwie. Krzywdy tkwią głęboko i czasem chrzanią całe dorosłe życie. Smutne jest to, że z zaklętego kręgu złych genów bardzo trudno się wyrwać.
Darksio dnia 30.10.2011 21:36
Elwirko. Wiem, że zabalansowałem. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że tekst ten wyjdzie. Nie będzie następnego razu, obiecuję. To, co chciałem ukazać, to to, że nawet w życiu dorosłego, dojrzałego, silnego, mocnego mężczyzny pomstują przeżycia z dzieciństwa. I nikt nie jest od nich wolny. Wszystkich oburzonych przepraszam za wulgaryzmy. Nigdy ich nie używałem i nie będę. Mam ich na co dzień tyle, ze pragnę, aby teksty literackie były od nich wolne. Tym razem musiałem. To jest wspominanie dzieciństwa przez skrzywionego psychicznie człowieka, nie da rady, on przed samym sobą nie będzie używał literackiego, lirycznego języka. Taki człowiek w rozmowie z samym sobą nazywa rzeczy po imieniu. Coś o tym wiem...
Dziękuję, Elwiro. Jest tam parę przecinków i innych uchybień, które wkrótce poprawię, ale gdyby czytelnik wiedział, w jakich okolicznościach powstał ten tekst to... Sam się dziwię, że jest tak poprawnie napisany.
Pozdrawiam serdecznie.
zajacanka dnia 30.10.2011 21:37
No, najebałeś się. Wtedy wychodzą z ust, czy spod pióra takie historie. Gro przyjaciół poklepie po ramieniu i powie: Spisałeś się na medal, przezwyciężyłeś.
Ale to nie o to chodzi. Ta zadra siedzi tak głeboko, że żadne poklepywanie nie wyrwie z pamięci bólu, którego bohater doznał. Jest na to skazany do końca życia. Przykre, wiem. Ale prawdziwe. W kilku słowach to uświadamiasz.
Tekst prosty, wyrwany z trzewi. Prawdziwy.
Darksio dnia 30.10.2011 21:53
JaneE. Dziękuję, że dałaś radę przeczytać. Twój komentarz jest bardzo trafny. Ran z dzieciństwa nie da się wyleczyć. W żadnym wieku. Ale, zdając sobie z tego sprawę można urwać ogon złego plemnika. Mnie się udało. Mam nadzieję. Serdecznie dziękuje, bo myślałem że zostanę zlinczowany za ten tekst.
anik122 dnia 30.10.2011 21:57
Dosadnie napisane, ale trafiło w samo serce... Takich przeżyć się nie zapomina. Pozostają na zawsze w psychice, ale na szczęście można przerwać ten ciąg...
Darksio dnia 30.10.2011 22:06
Anik, dziękuję. Można przerwać ciąg, ale to kosztuje... Bardzo wiele, bardzo.
Dzięki.
julanda dnia 30.10.2011 22:08
Nie wiem, co napisać, wiem, że rozumiem, bo to nie raz zdarzyło mi się spotkać człowieka, który miał duszę na wierzchu. Dobrze jest. Trzeba było napisać, za wielu, którzy sami tego nie zrobią.
Pozdrawiam!
Darksio dnia 30.10.2011 22:08
Aniu. W najśmielszych myślach nie sądziłem, że tak trafnie mnie rozszyfrujesz. Twój komentarz jest kompletny.
Dziękuję, Zajączku.
Miranda dnia 30.10.2011 22:09
Darksio, nie jestem pasjonatką wulgaryzmów w tekstach, ale tutaj muszą być. One nadają sens, bo bez wywalenia na wierzch tych wszystkich okropności, udręk i nazwania ich po imieniu tekst nie miałby swojej mocy, a autor terapeutycznego efektu. Tak, trzeba pisać o swoich krzywdach, bólach, bo tylko w ten sposób można się od nich uwolnić, nie wyleczyć, ale uwolnić, nabrać dystansu. To są bolesne wiwisekcje, dlatego łatwiej, płynniej się o tym pisze pod wpływem...
Pozdrawiam serdecznie Darksio.
Darksio dnia 30.10.2011 22:26
Julando, pisząc to nie myślałem za wielu. Myslalem za siebie. Ale jeśli ktoś to przeczyta i pomyśli, że inni mają gorzej to już mi jest fajnie. Może komuś, moim mocnym tekstem przyniosę ulgę. Cieszyłbym się, bo wiem jak to ciąży.
Darksio dnia 30.10.2011 22:37
Mirando, dziękuję. Ja również nie jestem pasjonatem wulgaryzmów. Na dowód - przeczytaj moje dotychczasowe teksty. Niczego takiego tam nie znajdziesz. Jednak czaem są rzeczy, że nikt nie zaprzeczy. Dziekuję adminom, że to puścili.
Kaero dnia 30.10.2011 22:53
Moim zdaniem żaden szanujący się pisarz nie powinien wzbraniać się przed używaniem dosadnego i wulgarnego słownictwa, wtedy kiedy tego trzeba. Wystarczy poczytać choćby trochę "dorosłej" twórczości Tuwima, gdzie roi się od przerywników. I uważam, że są to najlepsze jego wiersze, choć wychowałam się na "Lokomotywie" i "Ptasim radiu".

Tekst mocny, krzyczący głosami przeszłości, wydarty z wnętrza, prawdziwy do bólu. Cholernie ciężko jest wybebeszyć to, co pali i niszczy od środka - zgaga, która przyprawia o koszmar na jawie. Najdzielniejsi z dzielnych ci, którym się udało przeciwstawić samemu sobie. Pozdrawiam
Darksio dnia 30.10.2011 22:59
Kaero, cóż mogę odrzec? Po prostu dziekuję. Z całego serca.
gabstone dnia 30.10.2011 23:34
I nikt nie wie, na jak wiele go stać, dopóki nie musi mierzyć się z demonami. Twoje demony, może nie pokonane, ale potrafisz trzymac je na dystans i byc od nich silniejszy. Gratuluję, to niełatwe. Rzekłabym nawet, że to sztuka. Tekst szczerościa zadaje prawie ból. Ale ten dobry, taki który nie boli, tylko zmusza do myslenia. Do tego, żeby zakodować sobie, że tak juz jest i swiat nie jest idealny.
I warto wierzyć w to ,że potrafimy dac sobie radę z życiem, chocby nie wiem , jakby było dla nas wredne. Pozdrawiam i gratuluję.
Szcerości w pisaniu i odwagi. Niełatwo
Figiel dnia 31.10.2011 00:33
Nieważne, czy się najebałeś czy nie. Ważne, że dałeś radę opowiedzieć, bo wtedy gdy pisałeś te słowa oddzielałeś się od przeszłości. Załatwiłeś sam ze sobą - nie z innymi - cholernie ważną sprawę.Wiesz, że już teraz będzie mniej boleć?
Jestem poruszona.
Poke Kieszonka dnia 31.10.2011 08:53
:)wiesz Darksio jak nie cierpię wulgaryzmów, wiesz ,doskonale wiesz:yes:, ale ten tekst przyjęłam ze wszystkim - bardzo mocny i dosadny:yes: - więc dlaczego go czytam?, bo gdybym mogła dać upust swoim czarnym myślom, które kiedyś gnieździły się w mojej głowie:yes: opowiedziałabym podobnie:yes: i powiem Ci jeszcze jedno rozpłakałam się nad Twoim tekstem prawdziwe, nie dlatego, że jestem słaba, nie dlatego, że nie umiem temu stawić czoło, bo dokonałam już dawno rozliczenia z przeszłością i wybaczyłam sobie i innym, jest o niebo lżej, choć blizny po ranach są - rozpłakałam się nad wielka nadzieją w puencie tego tekstu, mimo, że pisana słowami tak odległymi ode mnie to taka z piękną nadzieją i światłem, które oświetli mroki przeszłości :yes: czego Ci z serca życzę:yes: bo najdroższa jest prawda o człowieku i jego czuciach tu taką znalazłam::yes: Serdeczności z mojej kieszonki teraz już tylko będzie lepiej:yes::)
Marika dnia 31.10.2011 14:20
Cicha łza spływająca po policzku...coś co już wiem, coś co zawsze było niedopowiedziane i przygnębiające... :( uderzył mnie ten tekst tak mocno i dosadnie, aż do głębi, aż do bólu... Dziękuję Ci za wszystko tato...
Darksio dnia 31.10.2011 18:55
Gabstone, dziękuję serdecznie.
Figiel, Tobie również dziękuję z serca, za przeczytanie i poruszenie.
Poke, już więcej nie przeczytasz wulgaryzmów w moich tekstach, obiecuję. Dziękuje Ci serdecznie za piękny komentarz.
Marika, dziękuję, córeczko.
zawsze dnia 31.10.2011 22:32
Witaj, Darku. Twojego tekstu nie da się oceniać jako miniaturę, opowiadanie. W gruncie rzeczy to tylko (?!) wyznanie.
Jest jednak tak bardzo prawdziwe, tak mocno rozdzierające, tak porusza, że nie można przejść przy nim obojętnie.

Na przyszłość życzę Ci, byś nigdy więcej nie musiał tak pisać. Pozdrowienia.
Darksio dnia 01.11.2011 06:41
Dziękuję, Paulino. Trafnie to ujęłaś.
Hedwig dnia 01.11.2011 06:46
Darksio, tekst Twój jest mi z pewnych powodów bardzo bliski. Przeczytaj proszę moje "Z życia wzięte - 1,potem 2, 3 i 4 /4 teksty/.
Tekst Twój jest wspaniały. Pozdrawiam serdecznie
Darksio dnia 01.11.2011 18:44
Hedwig.
Dziekuję za przeczytanie i komentarz. Obiecuję, że przeczytam Twoje. I wówczas pozostawię swój ślad. Pozdrawiam.
Usunięty dnia 03.11.2011 22:19
Nie lubię ekshibicjonizmu w literaturze. Niepotrzebnie autor wyznaje, że to jego osobiste przeżycia. W jakim celu? Jak widać po komentarzach wywołuje wspólczucie, chęć pocieszenia, czy o to chodzi na tym portalu? Pod względem literackim tekst taki sobie, a temat przedstawiony streotypowo. Zły ojciec, biedne dziecko i trauma na całe życie. To częsty temat. Może ilość wulgaryzmów jest tutaj pewnego rodzaju oryginalnością.
Moje krytyczne uwagi dotyczą wyłącznie tekstu, proszę nie odbierać osobiście.
Luana dnia 04.11.2011 12:56
Ta spowiedź bardzo mnie poruszyła. Rozgrzeszam Cię z wulgaryzmów, bo widzę jak bardzo jesteś poraniony. Nie rozliczyłeś się jeszcze z przeszłością. Ciągle jeszcze cierpisz wspominając dzieciństwo. Spróbuj wybaczyć ojcu. Był tylko słabym człowiekiem. On nie potrafił oderwać ogona plemnikowi skurwysyństwa, może nawet nie próbował... Daj mu rozgrzeszenie, a w zamian dostaniesz pokój wewnętrzny. Pozdrawiam.
Darksio dnia 04.11.2011 18:11
Blaszko.
Piszesz, że nie lubisz ekshibicjonizmu w literaturze. To Twój gust. Ja nie lubię fantasy i co z tego? Nie mówię, przecież, że nie należy pisać opowieści z tego gatunku.
Dalej piszesz o wywoływaniu współczucia w czytelnikach. Ale czy to jest passe? Współczucie jest, obok miłości, jednym z najszlachetniejszych uczuć, dostępnych człowiekowi. Cóż zatem w tym złego? Gdyby chodziło o tani poklask, współczucie wywoływane tandetnymi metodami, to jeszcze, ale tego akurat zarzucić mi nie można.
"Czy o to chodzi na tym portalu?" A czy na tym portalu chodzi o setki beznadziejnych tekstów, zupełnie niepodobnych do niczego? A jednak są i mają się dobrze.
Dalej piszesz, że tekst pod względem literackim taki sobie. A jaki ma być? Czy mam wpleść w niego epickie opisy przyrody, okraszone barwną mickiewiczowszczyzną? Gdzie świerzop i gryka jak śnieg biała? A może powinienem wprowadzić liryczny wątek o niespełnionej miłości w przedszkolu? Cholera, ale ja nie chodziłem do przedszkola! To miał być prosty, mocny tekst i taki był. Za mało "artystyczny"? A gdzie zaczyna się sztuka? Jaką miarą mierzyć "artyzm"? Przyznam, że nie wiem, powiem więcej, nie znam nikogo, kto zna odpowiedź na to pytanie. Przepraszam, nie znałem do dzisiaj, bo dziś czytając Twój komentarz już wiem, że jest co najmniej jedna osoba, która to wie.
Piszesz o stereotypach. Zły ojciec, biedne dziecko, trauma do końca życia. Taki natłok tekstów w tym temacie? Nie zauważyłem. Ja pójdę krok dalej; powiem tak:
Wszystkie tematy dotyczące obyczajowości ludzkiej są STEREOTYPOWE! Obyczajowość ludzka nie zmienia się od tysięcy lat, pomimo niesłychanego rozwoju innych dziedzin. Z tego powodu, przez ten czas opowiedziano i napisano dosłownie WSZYSTKO, co dotyczy tego tematu. Wszystko, na wszystkie sposoby i we wszystkich możliwych konfiguracjach. Zatem mam propozycję: zamknijmy temat "obyczajówki", a piszących karajmy przynajmniej zesłaniem. Piszących o miłości nastolatków należy bezwzględnie linczować. Od dziś piszemy tylko SF. Cholera, tam też już wszystko było...
Wyrzucasz mi, że napisałem tekst na podstawie własnych przeżyć. Zapewniam Cię, że robi to KAŻDY autor. Tylko nie każdy ma odwagę pisać w pierwszej osobie. Dlaczego miałem zmyślać kolejną historyjkę, kiedy życie okazało się o wiele bardziej brutalne, niż sam potrafiłbym to wymyślić?
Dlaczego nie pisać o brutalności, przemocy w rodzinie, traumie? Moim zdaniem należy o tym krzyczeć. Nie tylko pisać. Co powiesz o przypadkach zakatowania maluszka, li tylko za to, że płakał, głodny, nieprzebrany i przeszkadzał w libacji alkoholowej, lub orgii seksualnej? Takie przypadki, niestety są nagminne i cóż z tego, że rodzice później odpowiadają za swoje czyny? Za późno. Dziecko już ucierpiało i nic już nie jest w stanie tego zmienić.
Mój tekst opisuje tylko migawkę, ułamek ułamka, z tego co przeżyłem. Gdybym opisał większy fragment mojego dzieciństwa, zarzuciłabyś mi, że jest nierealny, sztucznie wymyślony.
Mój tekst ma więcej płaszczyzn. Chciałem ukazać, że pomimo przemocy, doznanej w dzieciństwie (przemoc rodzi przemoc (każdy psycholog to potwierdzi), bohater potrafi zapanować nad powielanymi genami. Choć odziedziczył pewne cechy charakteru, dodatkowo, przeżywając okropności dzieciństwa, został w jakimś stopniu skrzywiony psychicznie, bowiem wychowywał się w takiej a nie innej rzeczywistości, to jednak ma tego ŚWIADOMOŚĆ. Nie jest ideałem, popełnia błędy, przyznaje się wręcz, ze jest skurwielem, ale jednak ta świadomość każe mu pracować nad sobą, nie dopuścić do powielenia na następne pokolenia tej postawy, reprezentującej przemoc zamiast miłości. Udaje mu się i z tego jest dumny.
Także owa "trauma", którą tak gardzisz, dopada nawet silnych mężczyzn. W każdym wieku. Wyrobiłem w sobie mechanizm obronny: wyrzuciłem z pamięci wszystko, co było złe w moim dzieciństwie i wieku dojrzewania. Możesz nie wierzyć, ale udało mi się to; wyparłem z pamięci złe wspomnienia i dziś naprawdę ich nie pamiętam, tylko, że... moje życie, które pamiętam zaczyna się od dwudziestego roku życia.
Mimo to, jednak, są momenty, że takie "migawki" wylezą skądś i dokuczają jak ból zęba. I nikt, nigdy nie ustrzeże się takich "migawek". Mówię o ludziach dotkniętych tą "stereotypową" traumą.
Przeczytałaś tekst i stwierdziłaś, że jest nędzny, ale nie doszukiwałaś się głębi, a może tylko Ci się nie chciało.
Ja cham, fizol, przepraszam, że mój tekst był za mało artystyczny, żeby zaspokoić Twoje wysublimowane gusta.
Darksio dnia 04.11.2011 18:21
Luano.
Wulgaryzmy muszą być. To brutalny tekst, jak brutalne były przeżycia.
Dziękuję Ci serdecznie.
Luana dnia 04.11.2011 18:31
Chyba nie uchwyciłeś sensu mojego komentarza. Za bardzo poruszyła Cię wypowiedź Blaszki....
Darksio dnia 04.11.2011 18:41
Ależ uchwyciłem, Luano. :) Ja tak tylko... na wszelki wypadek. ;) Komentarz Blaszki, nie przysłonił Twojego. Tymbardziej, że jej czytałem o szóstej rano, a odpisałem dopiero teraz, bo zupełnie prozaicznie byłem w pracy.
Jest trochę prawdy w tym, co piszesz. Ale nie wydaje mi się, żebym w ten sposób odnalazł spokój. Trzeba walczyć z przemocą i napiętnować ludzi, którzy są jej źródłem.
Luana dnia 04.11.2011 18:45
A nie wybaczyć im dla własnego dobra? Myślę o przemocy w czasie przeszłym. Mógłbyś spokojne spojrzeć w przeszłość i zobaczyć swoje dzieciństwo w innym świetle. Nikt nie jest doskonały. Ty też. Może Twój ojciec nie miał takiej siły, jak Ty, żeby walczyć ze złem całego świata i tym najgorszym - w sobie samym...
Darksio dnia 04.11.2011 20:18
Luano.
Ja jestem tylko słabym człowiekiem, choć niebywale silnym mężczyzną. Ale moja siła wynika ze złych pierwowzorów. Zaletą moją jest słabość ludzka. Mój ojciec był silniejszy, ale czasy były inne. Tak, czy owak, są rzeczy, których się nie wybacza. Nawet po czterdziestukilku latach. Bez przedawnienia.
Luana dnia 04.11.2011 23:37
wiem, że dalsza dyskusja wykracza poza ramy tego portalu. A wiec moje podsumowanie: ja też nie jestem nastolatką, mam pewien bagaż doświadczeń. Chrzanić pierwowzory, chrzanić słabość ludzką. Jest jakaś prawda uniwersalna, bezdyskusyjna. W czym był silny Twój ojciec ? W brutalności wobec słabszych? To przecież jest słabość, a nie siła! Rozumiem Twój bunt, ale niech gniew nie przysłania Ci prawdy. Spróbuj oddzielić subiektywny osąd od obiektywnej, jak sądzę, prawdy. Wybaczenie to siła, a nie słabość. Nie myśl, że mówiąc to nie wiem co to jest ból po przejściach. Wiem. Ale bez zrozumienia, przemyślenia, przebaczenia nigdy nie znajdziesz spokoju.
Usunięty dnia 05.11.2011 09:37
Witaj Darksio,
chociaż wyczuwam ironię w Twojej odpowiedzi, jednak odbieram ją bardzo sympatycznie. Właściwie jest mi teraz głupio, że napisałam, to, co napisałam. Nie, żebym jakoś radykalnie zmieniła zdanie, bo nadal uważam, że niepotrzebnie ujawniasz, że to są osobiste przeżycia. Zazwyczaj unikam komentowania takich bolesnych, osobistych tekstów, ponieważ takie rzeczy nie powinny podlegać ocenie. Tu jednak zdecydowałam się po przeczytaniu komentarzy, które głównie służą pocieszeniu autora i dawaniu mu dobrych rad nie nt. tekstu, ale życia. Czy tego oczekiwałeś? Czy kolejne Twoje teksty, czegokolwiek by dotyczyły, nie będą postrzegane przez pryzmat Twojej przeszłości? Tekst niewątpliwie porusza, mnie również i nie twierdzę, że sama historia jest stereotypowa (widzę, że to drażniące słowo), a wręcz żal, że trochę zmarnowałeś temat. Te migawki z dzieciństwa są świetne, później troszkę gorzej, a od słów "Po co to piszę?" psujesz cały uzyskany efekt, zmieniając dzieło literackie w wyznanie.
Pozdrawiam cieplo.
Darksio dnia 05.11.2011 14:21
Blaszko.
Bo to jest wyznanie.
Czy oczekiwałem pocieszania? Nie, pisząc ten tekst oczekiwałem kubłów z lodowatą wodą.Nie generalizowałbym, nie wszystkie komentarze zawierają słowa pocieszenia. I jeszcze jedno: w tekście nigdzie nie ujawniam, że to moje osobiste przeżycia. Wychodzi to, trochę mimowolnie w komentarzach. Jako czytelnik, powinnaś sugerować się tekstem, nie opiniami i dyskusją pod nim.
Nie boję się, że odbiór moich kolejnych tekstów będzie postrzegany poprzez to wyznanie. Napisałem już dość dużo tekstów i nie szufladkują mnie one. Napiszę jeszcze dużo tekstów, lecz któż, czytając je, będzie pamiętał jakiegoś tam Darka i jego jakiś tam tekst, kiedy tych wychodzi codziennie sporo. Nikt. Myślę nawet, że czytając moje następne teksty, mało kto w ogóle będzie kojarzył, kto je napisał. Ponadto, nie zamierzam pisać samych "łzawych" gniotów. Powrócę także do mojej ulubionej humoreski. Nawet mam w planach komedię, taką z prawdziwego zdarzenia, parodie horrorów itd. Nie obawiam się skojarzeń.
Poprzedni komentarz pisałem, faktycznie, bez złośliwości (ten także). A troszkę ironii jeszcze nikogo nie zabiło. :)
Pozdrawiam, Blaszko i dziękuję za wyrażenie Twojego zdania.
Almari dnia 06.11.2011 12:51
Trudno ocenić taki tekst, bo skoro to prywatne wyznanie, to jednak ciężko nie myśleć o autorze. A w takiej sytuacji można łatwo urazić, bo z pewnością ja nie zrozumiem nawet w jednej trzeciej tych emocji, które ty nosisz w sobie. Dlatego raczej jestem przeciwna, żeby przyznawać się do tego, że to tekst o nas. Wtedy uniknie się posądzania o tani sentymentalizm i wymuszone współczucie.

Temat niezaprzeczalnie trudny, wulgaryzmy dobitnie podkreślają sens, choć w nadmiarze za nimi nie przepadam. Ale to wszystko moje prywatne odczucia.

Pozdrawiam
Darksio dnia 06.11.2011 14:00
Dziękuję Almari.
Prywatność wyznania wyszła niejako w rozmowach pod tekstem. Nie chciałem tego, ale stało się. Tym niemniej pragnę, aby czytelnik nie sugerował się dyskusją z komentującymi, a odniósł się jedynie do własnych odczuć po przeczytaniu. Jestem zagorzałym wrogiem wulgaryzmów w tekstach literackich, lecz tu sam zgrzeszyłem. Taki paradoks. Albo nie jest to tekst literacki. Jedno z dwóch.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
Wasinka dnia 07.11.2011 00:27
Porażające jest to, że przeszłość wyczynia z człowiekiem, co tylko jej się podoba... Wystarczy na chwilę przymknąć oczy, zapomnieć się - a już intensywny ból wyłazi na wierzch i wrzeszczy. Dziecko wrzeszczy w nas, a winno się uśmiechać - przecież dzieciństwo to ma być beztroska, barwy wesołe, poczucie bezpieczeństwa, ciepło. Aż ciarki przechodzą, gdy tylko uzmysłowić sobie, że dla tak wielu osób to coś zupełnie przeciwnego. Bardzo wielu. Nazbyt wielu.
Zaznaczasz, że tekst jest wyznaniem. I w tym wyznaniu siedzi prawda aż nazbyt prawdziwa, kwintesencja bólu i goryczy. I to poraża, przygnębia, oburza, że tak jest właśnie.
Co ja bym zmieniła? Zrezygnowałabym ze zwrotów do czytelnika i wstawek typu "Po co to piszę?". Połączyłabym część "wpomnieniową" z podsumowaniem na innej zasadzie. Jednak to czysto subiektywne odczucie i spojrzenie.
Pozdrawiam, mając nadzieję, że druzgocące emocje częściej będą cichły, niż panoszyły się w samym środku odczuć.
Darksio dnia 07.11.2011 00:33
Tak, Aniu.
Ale... Po pierwsze pisałem to pod znacznym wpływem... Po drugie, dziś również jestem pod znacznym wpływem, ledwo znajdowałem te cholerne, małe guziczki z literkami, jakże się to nazywa? Aha,klawisze!
Darksio dnia 07.11.2011 00:41
Aniu. poważnie. Dziękuję za komentarz. Bardzo trafny, gdyby nie właśnie ten drobny niuans w postaci autentycznego przeżycia. To już wykracza poza tekst literacki, poza zmyślone historyjki. Robi się poważna sprawa, z którą nie każdy umie sobie poradzić, czytając ten tekst. A ja się wciąż zastanawiam: jak ma sobie poradzić ktoś, kto, tego nie czytał...
Wasinka dnia 07.11.2011 00:45
Wiem, że pod wpływem... Ale ja patrzę jeno pod wpływem tekstu aktualnie i patrzę, co by tu zmienić ewentualnie. Choć w sumie nie przystoi doczepiać się stylistyki wyznań.
Jutro będzie jaśniejsze, zobaczysz.
Wasinka dnia 07.11.2011 00:47
Z niektórymi emocjami nie poradzimy sobie chyba nigdy, ale możemy je komuś powierzyć, czasem stają się lżejsze, gdy dźwigane wespół.
Darksio dnia 07.11.2011 01:04
Ale, Aniu, nie wszystko dźwiga się wespół. Są ciężke rzeczy, które dźwiga się na własnym grzbiecie.
Usunięty dnia 08.11.2011 12:16
Witaj Darksio,
trochę ujawniasz w tekście, a w komentarzach potwierdzasz. Np. w tym zdaniu:
"Tego od tandetnych choinek i szerokiego, wojskowego pasa, oraz zboczeń seksualnych, których, dbając o Drogich Czytelników, nie zdecydowałem się tu opisać".
I nie myśl, że ktoś, kto przeczytał ten tekst szybko o nim zapomni. Dla tekstu chyba dobrze, dla Ciebie, nie wiem. Nawet na Twój awatar patrzę przez pryzmat tekstu i widzę przerażone oczy misia, na co wcześniej nie zwracałam szczególnej uwagi.
Pozdrawiam.
Darksio dnia 08.11.2011 19:05
Blaszko, ale to nie jest miś. :) To wk... zdenerwowany kot. :p
Usunięty dnia 10.11.2011 22:14
No to sam widzisz, co się porobiło.
W końcu wyszło zabawnie :)
Darksio dnia 10.11.2011 22:24
I będzie jeszcze zabawniej. Mam zamiar popisać w życiu trochę. Oprócz "smutów", parę śmiesznych rzeczy. Mam nadzieję...
Usunięty dnia 10.11.2011 22:28
No to fajnie. I oby powodów do smutów było jak najmniej, a te stare niech nie komplikują życia.
Ewa L dnia 02.02.2012 22:08
Podobnie jak kilka osób przede mną - nie lubię wulgaryzmów. Wiem jednak, jestem tego pewna, że ten tekst bez nich, nie byłby tak prawdziwy. Mocny, a przez sposób przedstawienia, bez niedomówień. Prosty przekaz, który trafia w sedno.

Pozdrawiam.
Darksio dnia 03.02.2012 19:21
Dziękuję, Ewo.
Pewnie można było przedstawić to w inny sposób. Lecz czasami tak bywa, że pisze się pod wpływem przymusu wewnętrznego, nie myśląc o kompozycji i stylu.

Pozdrawiam.
shinobi dnia 27.06.2012 14:11
Dobry tekst, życiowy. Myślę, że byłby jeszcze lepszy gdyby nadać mu nieco ogłady, zamiast wylgaryzmów można użyć słów innych, równie mocnych, może nawet mocniejszych.
Darksio dnia 27.06.2012 19:41
Dzięki. Nie zamierzam nadawać mu ogłady ani zamieniać wulgaryzmów na inne. Taki właśnie miał być.
dr_brunet dnia 02.07.2012 09:46 Ocena: Bardzo dobre
Rozbierasz na części pierwsze- to co, że najebany - siebie, oddzielasz skórę od mięsa (po wódzie nie boli), delikatnie, z właściwym upojeniu pietyzmem preparujesz żyły, tniesz tętnice przy samym ujściu... Czekam na posypanie solą... Świetne.
Darksio dnia 03.07.2012 08:18
Dziękuję, dr_brunet, za przeczytanie i koment.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Korektorka
04/02/2023 13:44
Dzień dobry:) Ciekawe! I bardzo dobrze mi się to czyta.… »
TakaJedna
04/02/2023 13:42
Uważam, że najgorzej to być w środku stawki, to takie… »
ajw
04/02/2023 10:45
I ja dobrze się czuję przebywając wśród Twoich wersów :) »
Woland
03/02/2023 22:08
Nie. Jak odwróciło się tabelę, to byłem na jej czele ;) »
TakaJedna
03/02/2023 20:18
Wygrałeś? »
ajw
03/02/2023 13:06
Bardzo ciekawy wiersz, choć w pewnych miejscach ujęłabym… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:53
Ciekawy obraz liryczno-oniryczny. Trochę mnie zaskakuje… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:38
Bez wersu 3 i 4 od końca byłby moim zdaniem zgrabniejszy »
Bishop LML
01/02/2023 20:44
No jestem Twoim fanem :) »
Leszek Sobeczko
31/01/2023 21:09
Opheliac - dziękuję, mało tutaj bywam i bardzo mnie ucieszył… »
akacjowa agnes
31/01/2023 20:18
Dobrze czytasz, Ekslibrisie :p To jest wiersz o drodze do… »
ekslibris
31/01/2023 20:09
Wiele przekonań przemija, uczucia, jedność itd. Odbieram ten… »
Yaro
31/01/2023 20:02
Jesień jest bisko ale ja czuję lato i późną wiosnę zawsze… »
Yaro
31/01/2023 20:00
Dziękuję Dachu64. Bestie są dookoła należy uważać.… »
Yaro
31/01/2023 19:58
Dziękuję bardzo za odwiedziny Burak to burak i nikt go nie… »
ShoutBox
  • TakaJedna
  • 03/02/2023 12:41
  • Chyba muszę wymienić okulary ;) (to żart oczywiście). Pozdrawiam
  • Wiktor Orzel
  • 03/02/2023 11:45
  • Jak miło widzieć dobrze znane twarze!
  • zawsze
  • 02/02/2023 18:34
  • Tak, też się do tego uśmiecham, choć ostatnio mnie tu mało i bardzo mało :)
  • Tjereszkowa
  • 30/01/2023 18:28
  • Super znajome nicki znaleźć!
  • Szymon K
  • 30/01/2023 13:19
  • Polecam ksiązkę,
  • zawsze
  • 29/01/2023 22:51
  • Tjereszkowa! jak miło Cię tak po latach :)))
  • TakaJedna
  • 27/01/2023 15:43
  • To tylko wrażenie takie.
  • Tjereszkowa
  • 27/01/2023 14:24
  • A może to tylko wrażenie takie! A userzy za fotelami i regałami kryjąc się, czekają by przestraszyć gości znienacka!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas