Ty tu jesteś szefem - POCHURO
Proza » Historie z dreszczykiem » Ty tu jesteś szefem
A A A
Czerwonozłote, wieczorne, promienie słońca wpadały przez otwarte okno, malując swe nietrwałe barwy na sprzętach i meblach pokoju. Figlarne, jasne promyki igrały z ciężką, ciemnobrązową barwą sprzętów, ciemnokrwawym, frędzelkowanym na swych krańcach kolorem dywanu, oliwkowo zieloną zimną taflą wygaszonego telewizora. Błękitna zasłona wesoło poruszała się w oknie, przedziurawiona na wskroś rozbrykanymi słonecznymi promieniami. Rozświetlona część pomieszczenia silnie kontrastowała z zaciemnioną częścią, mroczną i tajemniczą. Siedzący tam mężczyzna nie widział słonecznej gry na meblach, nie cieszył go wieczorny świergot jaskółek wytrwale szybujących nad kamienną dżunglą miasta. Siedział nieruchomy, z twarzą ukrytą w dłoniach.


- Jesteśmy wszyscy? - rutynowo rozpoczął odprawę. Omiótł wzrokiem salkę, w której się zgromadzili. Jak zwykle w takich chwilach dymiły kubki z kawą, a ludzie tłoczyli się, gdzie, kto mógł. Za oknem czerwienił się słoneczny krąg pomału wznosząc się do swojej codziennej podróży.
- Witam wszystkich. Nasi milusińscy właśnie kończą ostatni cykl produkcji. O dziewiątej nasz ulubiony chemik ma umówione spotkanie z odbiorcami amfetaminy.
- Zdejmujemy go podczas przekazania?
- Nie. Wejdziemy wcześniej. Zwiniemy go jak będzie jechał z towarem. Mamy czas do jakiejś siódmej, ósmej. O piątej widzę wszystkich na pozycjach. Czytam skład załóg i zadania.

Słońce było już w zenicie. Chłodny wiatr łagodził skwar letniego dnia. Nie miał nic innego do roboty, jak czekać. Ciężka krótkofalówka, nieporęczna i toporna obciążała biodro. Szelki z kaburą uwierały. Pocił się ukryty w leśnym gąszczu, obserwował przez lornetkę pobliskie zabudowania. Typowe, wiejskie obejście. Chałupa, szopy, stodoła. Wokół pola z dojrzewającym, falującym na wietrze kłosem. Samotna chata na skraju lasu. Ale ten sielski obrazek był mylący. W jednej z szop cały czas trwała produkcja. Wiedział o tym dzięki meldunkom z podsłuchu, jaki miał założony chemik. Wibracja telefonu wyrwała go z sennej zadumy.
- Słucham?
- Dzwonił nasz figurant do Tadka. Umówił się za godzinę pod papugami. Nie wiem, co to może znaczyć - kolejny komunikat. "Pod papugami". Tak w swoim żargonie chemik nazywał bar zlokalizowany w centrum miasta. Bar w rzeczywistości nosił zupełnie inna nazwę. Chemik chcąc zmylić ewentualne osoby słuchające jego rozmów telefonicznych używał takiego prostego szyfru. Lubił Czesława Niemena i z stąd wzięły mu się papugi. Mężczyzna wystukał numer w swoim telefonie
- Grzesiek?
- Tak, co jest?
- Zaraz się zacznie. Nasz ptaszek za moment będzie wyruszał z towarem.
- Plan bez zmian?
- Tak. Jak wyjedzie, dam wam znać. Zatrzymacie go. Potem wchodzimy na posesję
- Słuchaj, nie lepiej wejść od razu do tych chałup?
- Nie. Nie mamy stu procentowej pewności, że to tu jest produkcja. Spalimy temat.
- Wiesz, że takie zatrzymania w ruchu są ryzykowne.
- Cała nasza robota jest ryzykowna. Wejście do pomieszczeń też jest ryzykowne
- Mówię ci, wejdźmy teraz.
- Nie.
- Zastanów się
- Grześ, nie dyskutuj. Wykonaj polecenie
- Ty tu jesteś szefem
Mężczyzna skupił się na obserwacji. Z chałupy wyszli mężczyźni. Chemik i jego wspólnik. Przeszli przez podwórko do szopy. Jak dobrze wiedział, jakie ona zawiera wnętrze. Przez ostatnie pół roku on i jego sekcja tropili tego chemika chcąc zlokalizować wytwórnię. Udało się. Chemik i jego pomocnik wynieśli z szopki dwie niewielkie reklamówki Był pewien, że w środku jest amfetamina. Zanieśli ją do samochodu zaparkowanego nieopodal. Przez te kilka godzin spędzonych w krzakach mężczyzna nie widział innych osób na tej posesji. A więc było ich tylko dwóch. Dobrze. Zwiną najpierw chemika, a potem tego z posesji. Za moment wszystko się rozstrzygnie.
- Uwaga, do wszystkich załóg - przygotować się do zatrzymania - półgłosem nadał komunikat. Miał wrażenie, że trzask krótkofalówki słychać w promieniu kilometra. Na szczęście było to tylko złudzenie.
- Jedynka zgłasza, na stanowisku
- Dwójka również
- Trójka potwierdza
Załogi kolejno meldowały swoją gotowość. Mężczyzna wiedział oczami wyobraźni swoich ludzi. Wyrzucali niedopalone papierosy, chowali do plecaków niedopite butelki z napojami, niedojedzone kanapki, poprawiali oporządzenie, upychali się we wnętrzach przegrzanych samochodów. Szykowali się. A on tkwił na swoim posterunku, samotny, z radiostacją i telefonem komórkowym, w palących promieniach słońca, napięty z lornetką przy oczach.
- Uwaga do wszystkich, nasz chemik wsiadł do samochodu i jedzie do was. Zatrzymać i meldować o wyniku. Podaję markę i numer rejestracyjny.

Mężczyzna widział jak chemik uścisnął rękę pomocnikowi i wsiadł do samochodu. Pomału ruszył. Ten drugi chwilę stał na ganku, patrząc w ślad za odjeżdżającym samochodem a potem zniknął we wnętrzu chałupy. Mężczyzna patrzył przez lornetkę na samochód. Był moment, że nie musiał już używać tego sprzętu, samochód przejeżdżał całkiem blisko jego stanowiska. Chemik prowadził wóz pomału po wybojach gruntowej drogi. Rozglądał się z ręką na kierownicy. Mężczyzna dobrze widział jego twarz. Widział, jak wóz oddalił się i zniknął za zakrętem. Doskonale wiedział, że teraz dostrzegli go jego ludzie. Zaraz będzie po wszystkim. Gdy wielokrotna palba rozerwała popołudniową senną ciszę dnia, gdy stado spłoszonego ptactwa zerwała się z miejsca, gdzie przed chwilą zniknął samochód wiedział, już wiedział, że coś poszło nie tak.

Stał na skraju drogi. Tuż nad ciałem. Grzegorz leżał na plecach, martwa dłoń wciąż ściskała kolbę pistoletu. Twarz była wciąż ściągnięta w gniewie, blada, nieruchoma. Oczy z pod wpół przymkniętych powiek martwo wpatrywały się w błękitne niebo z białymi plamami strzępiastych chmur. Kawałek dalej stał samochód. Nieco przekrzywiony, częściowo ukryty w zbożu. Groszkowa zieleń silnie kontrastowała z żółcią rozfalowanego pola. Przestrzelone opony, przestrzelone szyby i blachy, otwarte drzwi od strony kierowcy, leżący na drodze drugi trup wciąż ściskający pistolet sztywniejącymi palcami. Mężczyzna stał i patrzył. Co chwila dzwonił telefon. Rzucał kilka szybkich słów. Co chwila ktoś podchodził, o coś pytał. Nie mógł ot tak, sobie usiąść. Nie mógł stąd pójść. Nie mógł sobie pozwolić na chwilę słabości. Był tu przecież szefem. Dokładnie tak, jak mu to całkiem niedawno w gniewie powiedział Grześ.

Słońce dawno zaszło, noc okryła wszystko swym ciemnym całunem. Teraz cały pokój wypełniony był czernią, wszystkie sprzęty domowe przybrały taki sam, ponury bezbarwny wygląd. Mężczyzna wciąż siedział za biurkiem, z twarzą schowaną w dłoniach. Drgnął, gdy poczuł na swych barkach ciężar kobiecych dłoni.
- Chodź już spać, kochanie - czule pocałowała go w łysinę - chodź już. Jutro przecież znów musisz iść do pracy.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
POCHURO · dnia 26.06.2008 12:23 · Czytań: 628 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 2
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 26.06.2008 12:28 Ocena: Przeciętne
Opowiadanie napisane poprawnie, czasami jednak przesadzasz z plasytcznością opisów. Za dużo przymiotników, które nadają sztucznego i niepotrzebnego patosu. Można coś opisać w dwóch, trzech słowach, jednocześnie przekazując wszystko to, co niezbędne.

Odnośnie stylu:

Cytat:
"Jak dobrze wiedział, jakie ona zawiera wnętrze."

Cytat:

"Był moment, że nie musiał już używać tego sprzętu, samochód przejeżdżał całkiem blisko jego stanowiska."


Te zdania radziłbym zmienić.

Wracając do fabuły - tutaj niestety nie ma wielkiego zaskoczenia. Akcja policjantów się nie powiodła, niestety nie wyjaśniasz z jakiego powodu, przechodząc jedynie i zakańczając opowiadanie wspomnieniem. Moja ocena 3+ ;)
milla dnia 27.06.2008 14:29 Ocena: Przeciętne
Brak trochę wiadomości co do tego, jak potoczyła się akcja. Trochę to denerwuje. Nie licząc pierwszego akapitu, całkiem sprawnie napisane. Jednak ten pierwszy akapit i parę innych zdań niemiłosiernie kłócą się z resztą. tutaj akcja, napięcie, a z drugiej strony ckliwe opisy przyrody, jak z Mniszkówny. Zmień póki czas. sama pisałam podobnie i aż się za głowę łapie, przeglądając co dawnijesze kawałki. No niestety, teraz już inna moda. dawniej takie pisanie byłoby w cenie.
Myślę, że wartałoby ujednolicić styl opowiadania i wyrzucić te kwieciste ustepy. wtedy bedzie dużo lepiej.
pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
TakaJedna
01/12/2022 15:24
Chociaż muszę przyznać, że kiedy wczoraj wieczorem szukałam… »
Dobra Cobra
01/12/2022 15:19
Człowiek sie uczy cale życie, a nauka wyniesiona z młodości… »
valeria
01/12/2022 00:05
Jestem po prostu taką romantyczką, ułatwiam sobie ten… »
TakaJedna
30/11/2022 21:48
Bagno ma, jeśli pamiętam dobrze, inną temperaturę zamarzania… »
Dobra Cobra
30/11/2022 21:35
Pytanie jest tylko jedno: skoro mróz i wszystko skute na… »
Zdzislaw
30/11/2022 09:28
Dobra Cobro, kiedy nadchodzi jakiś kryzys, to ludzie próbują… »
Yaro
30/11/2022 09:19
Dziękuję serdecznie,:) »
wolnyduch
29/11/2022 23:05
Witaj Valerko Te listki przypomniały mi nie tylko o lecie,… »
wolnyduch
29/11/2022 22:59
Znieczulica z pewnością nie jest dobrą towarzyszką dla… »
wolnyduch
29/11/2022 22:53
Msz, jeśli mamy szukać łez, to tylko tam, gdzie płyną łzy… »
wolnyduch
29/11/2022 22:47
Wymowny, mocny wiersz, niestety wynalazcy zbrodni są nadal… »
Kazjuno
29/11/2022 22:46
D.Urbańska, też Cię serdecznie pozdrawiam! Uieszyłem się z… »
wolnyduch
29/11/2022 22:44
Witaj Jarku Wiersz pełen optymizmu, z nadzieją w tle iż… »
wolnyduch
29/11/2022 22:35
Witaj Yaro/Jarku Tak, to teksty o reinkarnacji i o… »
wolnyduch
29/11/2022 22:31
Witaj al - szamanko Miło mi, że zadałaś sobie trud… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Monika2022
Wspierają nas