1313 Gdynia - rozdział 9 - jelcz392
Proza » Historie z dreszczykiem » 1313 Gdynia - rozdział 9
A A A
_____________ 9


Z początku Renusz do niczego się nie przyznawał. Tam pod blokiem twierdził, że nie zna Ryszkowskiej, bo nie chciał prowokować kolejnych pytań. Owszem, mieszkali w sąsiednich klatkach, często spotykali się na ulicy, kilka razy byli na piwie w towarzystwie znajomych, niekiedy odwiedzał ją w mieszkaniu, ale nic poza tym. Dlaczego chciał uciec? Nie miał pojęcia, że Natalia nie żyje. Jak zobaczył tylu policjantów, to był ciekawy, o co chodzi, ale jednocześnie nie chciał mieć styczności z władzą, dlatego przyglądał się z daleka. Borewicz aż się gotował z wściekłości, ale nie mógł udowodnić, że zatrzymany kłamie. Nawet perspektywa nakazu przeszukania mieszkania nie wywarła na Renuszu większego wrażenia. Zmienił zdanie dopiero gdy Olszańska przyniosła z laboratorium to, co technicy odzyskali z twardego dysku komputera, dyskietek oraz kilka zdjęć zrobionych z filmów znajdujących się na kasetach.
- I co, w dalszym ciągu będziesz się upierał, że z Ryszkowską piłeś tylko piwo? – Sławek triumfalnie rzucił na biurko kilkanaście fotek. Na każdej z nich uwidoczniony był zatrzymany w perwersyjnych scenach z denatką i jeszcze jedną kobietą, ciemna, wysoka brunetką.
- To moja sprawa z kim chodzę do łóżka.
- Łóżkiem był tego nie nazwał, prędzej madejowym łożem – niby przypadkiem wziął do ręki zdjęcie, na którym Natalia deptała nogą leżące na stole genitalia Renusza- ale oczywiście masz prawo zabawiać się w taki sposób, o ile sprawia ci to przyjemność. Tyle, że w sytuacji w jakiej się znalazłeś, to nie jest już twoja prywatna sprawa. Przypominam, że jesteś podejrzany o zamordowanie Natalii Ryszkowskiej. Więc od początku, kiedy poznałeś Ryszkowską, co cię z nią łączyło, kto jeszcze brał udział w nagraniach? Wszystko jak na spowiedzi.
- Nie robiliśmy nic złego. Był zbyt na takie fotki i filmy, była i produkcja. To Natalia wpadła na taki pomysł. Oglądała kiedyś na kompie taki filmik. Cholernie się jej spodobał, a że była trochę szurnięta, to napaliła się, że nakręci jeszcze lepszy.
- Szurnięta? W jakim sensie?
- No co, nie wiesz pan? Przecież pracowała u was w Gdańsku, tylko że pobiła jednego kolesia i ją wypieprzyli.
- Chciałeś powiedzieć, że została zwolniona ze służby.
- Nieważne, jak zwał, tak zwał, grunt że odlotowych pomysłów jej nie brakowało.
- A ty też jesteś taki odlotowy?
- Mnie, tak szczerze mówiąc, w ogóle nie kręcą te klimaty.
- Ale brałeś w tym udział?
- Brałem, ale tylko dla forsy. Któregoś razu, przy piwie, powiedziałem, że chcę kupić ścigacz, najchętniej hondę albo kawasaki, tylko że ciągle nie mogę uzbierać kasy. No i Natalia złożyła mi pro-pozycję. Ale, jak już wspomniałem, robiłem to z musu. Wszystkie kości bolały mnie po tych skokach, deptaniu, niekiedy nawet miałem krwawe ślady po wbitych obcasach, jak się któraś z dziewczyn zagalopowała. A ten smród ze skarpetek! Specjalnie nie prały ich nawet i dwa tygodnie bo Natalia stwierdziła, że dzięki temu zdjęcia wyglądają bardziej autentycznie!
- Kto jeszcze brał udział w tych filmach?
- Z dziewczyn to Agata, taka wysoka brunetka i Eliza, średniego wzrostu włosy takie ciemno-rude. A z facetów to znam jedynie Wieśka. Był wprawdzie jeszcze jeden gostek, ale on zawsze przychodził indywidualnie. Natalia mówiła, że wstydzi się to robić przy innych facetach.
- Jakieś nazwiska?
- Nie, co pan, nikt o to nie pytał… wiem tylko, że ten Wiesiek to jest kierowcą w PKA. Widziałem go parę razy jak jechał tu na Płytę.
- To ten? –Borewicz podsunął zdjęcie Miotka.
- Tak, to Wiesiek.
- Jak długo to trwało?
- Gdzieś tak od roku.
- Przez ten czas sporo chyba zarobiłeś?
- Nie mogę narzekać. Za jeden film tak ze dwa, trzy tysiące. Zależy, jak szła sprzedaż.
- A kto zajmował się dystrybucją?
- Wszystko robiła Natalia. Miała swoje kontakty, stałych klientów. W Internecie też wystawiała ogłoszenia.
- I co, znudziła ci się współpraca albo doszedłeś do wniosku, że mało ci płaci, pokłóciliście się o kasę, ona nie ustępowała więc zabiłeś swoją chlebodawczynię. A może cię szantażowała? Żądała czegoś, na co nie wyrażałeś zgody? Zagroziła, że w razie odmowy rozpowszechni wśród twoich zna-jomych filmy wiadomej treści więc pozbyłeś się, a przy okazji upozorowałeś włamanie i zabrałeś filmy z twoim udziałem, ale jak widzisz, nie wszystkie.
- Ale komisarzu, to jakiś nonsens! Po co Natalia miałaby mnie szantażować? Przecież chętnych do tych jej filmów było na pęczki! Ciągle dostawała jakieś oferty od napalonych facetów! A ode mnie i tak nic by nie uzyskała, bo groszem nie śmierdzę! Mówię prawdę!
- Czy mówisz prawdę, to się jeszcze okaże. Musimy zweryfikować twoje zeznanie. Na razie jesteś zatrzymany na czterdzieści osiem. A kiedy ostatnio widziałeś Ryszkowską?
- We czwartek. Spotkaliśmy się w samie na osiedlu. Mówiła, że ma weekend ma zajęty i że zadzwoni to się umówimy na kolejny film.
- Spałeś z nią?
- Że niby co?
- Że niby czy ją posuwałeś? Jeśli tak, to kiedy ostatnio?
- Wydaje mi się, że to już nie należy do sprawy i ja…
- To, co ci się wydaje, to jest dla mnie mało istotne. W tej chwili jesteś podejrzany o morderstwo i radziłbym ci nie pogarszać swojej sytuacji. No więc konkretnie: tak czy nie?
- No tak, zdarzyło się nam parę razy pobawić… Natalia miała duży temperament. Ale ostatnio nie pamiętam… pewnie gdzieś ze parę dni temu…
Borewicz nacisnął przycisk dzwonka i do pokoju wszedł policjant w stopniu sierżanta.
- Zabierz zatrzymanego na dołek- wskazał na Renusza.
W drzwiach minęli się z Ewą.
- Masz coś? – zapytała.
- Wydaje mi się, że to nie on. Ale dla pewności trzeba pobrać od niego krew i spermę i wysłać do analizy. Zajmiesz się tym?
- Zawsze zwalasz na mnie najciekawszą robotę. Ja też mam coś dla ciebie. Zubek ustalił, że po wyjściu z więzienia Szwichtenberg wystąpił o zmianę nazwiska, na co sąd wyraził zgodę. Przy okazji zmienił również imię i obecnie posługuje się drugim imieniem wpisanym w metryce urodzenia. Obecnie nazywa się Wiesław Miotk i pracuje…
- Jako kierowca w PKA – wszedł jej w słowo Borewicz. – To świetnie się składa, bo Renusz zeznał, że Miotk brał czynny udział w tych orgietkach. Zresztą jest uwieczniony na zdjęciach.
- Czyżby udało mu się wprowadzić w błąd naszego asa śledczego?
- Jednak jesteś zgryźliwa jędza! Ten facet od razu mi się nie podobał. Za bystry był, a teraz już wiem, dlaczego. Jednak stare przyzwyczajenia wzięły górę. To co, zajmij się Renuszem, a ja wezmę Zubka i pojedziemy po tego bystrzaka. Powinien mieć teraz przerwę po porannym szczycie.
Miotk sprzątał autobus. Widok Borewicza i Zubka musiał go zaskoczyć. W pierwszej chwili stanął jak wryty, a dłonie mocno zacisnął na trzonku miotły, tak jakby chciał rzucić się na nich z tym kawałkiem kija. W ostatniej chwili opanował się jednak.
- Pan się gdzieś wybiera, panie Miotk? A może raczej Szwichtenberg?
- Ja? Sprzątam trochę, akurat mam przerwę… - W jego głosie słychać było zdenerwowanie.
- Musimy panu trochę przeszkodzić. Wczoraj chyba nie powiedział mi pan całej prawdy. Jest pan zatrzymany w związku z zabójstwem Natalii Ryszkowskiej. Pojedzie pan z nami.
- Ale ja nie mam z tym nic wspólnego! Zaraz wyjeżdżam na linię…
- Spokojnie, dyspozytora już powiadomiliśmy. A jeśli chodzi o udział w morderstwie, to wyjaśnimy to sobie.
Po przyjeździe do komendy Borewicz od razu zabrał się do przesłuchania. Ewa siedziała z boku i przysłuchiwała się, a Zubek stenografował.
- Dlaczego wczoraj skłamałeś, kiedy zapytałem czy znałeś Ryszkowską? Mamy świadków, dowody, że jednak znaliście się bardzo dobrze – Sławek podsunął mu pod nos kilka fotek. – A może na tych zdjęciach nie ma ani ciebie, ani jej?
-Ja… ja bałem się… że nikt mi nie uwierzy, bo przecież wtedy, w osiemdziesiątym piątym te buty to ja kradłem nie na handel, ale… ja już nie mogłem poradzić sobie z tym problemem… Zenek zresztą też. Dlatego wymyśliliśmy te napady, a już po wszystkim te buty czyściliśmy i sprzedawaliśmy na targu… Butów brakowało, to popyt był.
- Jak to czyściliście? Z czego? Czy mógłbyś się wyrażać jaśniej?
- No bo nas fascynowały stopy kobiet, ich zapach… no i te buty… myśmy je potem wąchali, a że nas to podniecało, to żeby się rozładować… no wie pan, spuszczaliśmy się do środka… Czasem wsiąkło w wyściółkę, ale na skórce to zostawały plamy i trzeba było je usunąć… No i teraz to bałem się, że ktoś to skojarzy, oskarży mnie bezpodstawnie i wylecę z pracy. Nawet nazwisko zmieniłem zanim przyjąłem się na kierowcę… Gdyby się tak w robocie dowiedzieli, to żyć by mi nie dali. Ludzie są bardzo nietolerancyjni.
- Ale przyzwyczajeń zdaje się nie zmieniłeś? Dla marnych butów zabiłeś dziewczynę.
- Ja jej naprawdę nie zabiłem, przysięgam!- Miotk o mało się nie rozpłakał. – Ale ja chyba wiem, kto to zrobił. Ja byłem wtedy nad morzem, przy skarpie. W piątek Natalia rzeczywiście jechała moim autobusem na Redłowo. To był mój przedostatni kurs. Chwilę później zjechałem do miasta, a potem na zajezdnię. W domu byłem gdzieś tak po szóstej. Zjadłem obiad i pomyślałem, że wpadnę do Natalii, to może pozwoli mi pobawić się swoimi stopkami… Mieszkam na Legionów, to parę minut od niej. Gdy zbliżałem się do bloku, zobaczyłem jak wychodzi z klatki i idzie w kierunku morza. Poszedłem za nią.
- Śledziłeś ją?
- W zasadzie to nie… tak jakoś samo wyszło… Byłem tylko ciekawy, czy idzie na spacer, czy też jest z kimś umówiona… Doszła do urwiska i tam się zatrzymała, tak, jakby czekała na kogoś. Schowałem się za krzakami, żeby mnie nie zauważyła. Leżałem może z dziesięć minut, kiedy poczułem ,że ktoś stoi za mną. Nim zdążyłem się odwrócić, dostałem czymś w głowę i straciłem przytomność. Jak się ocknąłem, to Natalii już nie było. Podszedłem na skraj urwiska i zobaczyłem, że leży tam, na plaży… Zbiegłem szybko na dół, ale ona już nie żyła… Rozejrzałem się dookoła, zerknąłem do góry i wtedy mignęła mi twarz jakiegoś mężczyzny, tak dosłownie na kilka sekund. Wychylił głowę znad urwiska i patrzył na plażę. Jak tylko nasze spojrzenia się spotkały to cofnął się i więcej już go nie widziałem.
- A co było dalej?
- Dalej? – Miotk zrobił minę jakby dostał nagłej boleści.- Dalej to… to pomyślałem, że Natalii już nie pomogę, ale mogę pomóc sobie… Zdjąłem z jej nóg pumy i skarpetki a także wziąłem klucze od mieszkania. Pobiegłem tam od razu i zabrałem wszystkie buty i skarpetki jakie znalazłem… Ja wiem, że to kradzież, ale to naprawdę czasami jest silniejsze ode mnie…
- Niezłą bajeczkę opowiedziałeś – Borewicz aż pokręcił głową z niedowierzania, Ewa siedziała zszokowana, a Zubek co chwila otwierał usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale brakowało mu słów.- Myślisz, że uwierzymy, że nagle zjawił się tajemniczy gość, dał ci w czapę, a jak się ocknąłeś to było już po wszystkim? Ja myślę, że tam, nad morzem, podszedłeś do Ryszkowskiej. Ona może rzeczywiście na kogoś czekała, ale nie na ciebie. Chciała cię spławić, zaczęliście się szamotać i przypadkiem, a może też celowo, zepchnąłeś ja ze skarpy. Potem faktycznie zabrałeś buty i klucze i obrobiłeś mieszkanie, ale głównie z filmów, a buty wziąłeś tak przy okazji, bardziej dla niepoznaki.
- Ale ja naprawdę dostałem wtedy w głowę, nawet mam jeszcze siniaka! –Miotk pochylił głowę, żeby potwierdzić swoje zeznania. W gęstwinie włosów trudno jednak było cokolwiek zobaczyć. – Ja na pewno rozpoznam tego faceta, co mi się wtedy przyglądał! To on musiał zepchnąć Natalię!
- No dobra, a powiedz mi jeszcze, dlaczego ją zasypałeś piaskiem?
- Jakim piaskiem? Ja jej w ogóle nie ruszałem! Leżała na wznak, tak jak spadła. Była jeszcze ciepła, to musiało się stać tuż przed… To na pewno ten facet z góry ja załatwił! Ja się trochę bałem i dlatego uciekłem…
Borewicz nacisnął guzik. W drzwiach pojawił się konwojent.
- Zabierzcie go na dołek – polecił. - I co o nim sądzicie? – zapytał, gdy zostali sami w pokoju.
- To jakiś nienormalny typ- Zubek z dezaprobatą kręcił głową. – Pomyśleć, że tacy zboczeńcy wożą ludzi!
- Trzeba będzie przeszukać te krzaki, w których rzekomo dostał po głowie –stwierdziła Ewa.
- Myślisz, że coś tam znajdziesz?
- Znajdę czy nie, sprawdzić trzeba. Warto by też zrobić konfrontację tego taksówkarza z Miotkiem. Taksówkarz twierdzi, że widział kogoś, Miotk też. Może po prostu widzieli się nawzajem?
- Tak, to niezły pomysł. Trzeba też przeszukać mieszkanie Miotka choć coś czuję, że oprócz butów i brudnych skarpetek nic więcej tam nie znajdziemy. A przy okazji, panie Antoni- zwrócił się do kolegi triumfującym tonem - miałem rację, że Ryszkowska nie przyszła na plażę na bosaka.
W odpowiedzi usłyszał głośne sapnięcie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
jelcz392 · dnia 12.12.2011 20:04 · Czytań: 1976 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
pliszka
27/02/2024 22:57
Uderzająco prawdziwe i smutne. I nie tylko z miłością tak… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 21:42
Dobry wieczór Pliszko Bardzo Ci dziękuję, że jako jedyna… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty