Wolne myśli:samotność - webciak
Proza » Obyczajowe » Wolne myśli:samotność
A A A
"Samotność podąża za mną zawsze i wszędzie. Jest ze mną w barach, sklepach, w samochodach i na ulicach. Nie ma ucieczki. Jestem samotnym dzieckiem Boga" Taxi driver


Szedłem ulicami miasta, które nigdy nie płacze, a mimo to wciąż jest obmywane deszczem łez. Łez nie pokazywanych nikomu, ronionych w ukryciu przez ludzi takich jak ja. Ludzi samotnych. Ilu ich minąłem w tłumie przechodniów? Sam nie wiem. Nie różnimy się niczym od innych, niczym prócz oczu. Widać w nich głębię uczuć, które nie potrafią znaleźć ujścia. Kłębią się bezwiednie w duszy, trując powoli członki ciała. Czy ja miałem takie oczy? Już od dawna nie. Z czasem, nabrały wyrazu pustki, stały się martwe. Były jak uschnięte drzewo, jedynie śladem po czasach, które minęły. Wokół mnie swe panowanie zaznaczała jesień, rozkładając wszędzie złoty dywan.
Zewsząd można było usłyszeć szelest liści poruszanych przy każdym kroku. Ten dźwięk nadawał mi kierunek. Chciałem odejść, chociaż na chwilę od tego gwaru. Czułem się przytłoczony, nie tylko stanem mojego ducha, ale i pogodą budzącą we mnie uczucia, o których istnieniu zapomniałem. Jednak jesienna aura skutecznie starała się mi o nich przypomnieć. Zewsząd wbijał się w oczy płomienny kolor jej włosów. Widziałem go na ulicach, drzewach i oczach przechodniów.
Z każdym krokiem chodnik zdawał się zrastać z moim ciałem, nakazując mi bym się zatrzymał. Nie mogłem się długo powstrzymywać temu uczuciu. I tak, stanąłem, na środku chodnika, wbrew nurtowi mijających mnie ludzi. Stałem tam, jakby czas się zatrzymał. Mogłem bez przeszkód patrzeć w twarze mijających mnie osób, których wcale nie było mało. Niektórzy odwzajemniali moje spojrzenia, a inni szybko zwracali się ku ziemi omijając mnie szerokim łukiem. Zastanawiałem się, którzy z nich byli bardziej samotni. Jedni mieli w oczach obraz nawarstwiających się problemów, w rozwiązaniu, których biegli gdzieś przed siebie.
Byłem jedyną osobą w pobliżu, która odważyła się na chwilę przystanąć. Sam zresztą należałem, kiedyś do nich. Biegłem przed siebie, nie znając celu, w myśl słów-" Start biegu znam ja, a metę tylko Bóg". Działo się tak do momentu, gdy poznałem ją. Nawet nie pamiętam jak to się stało. Po prostu się spotkaliśmy. Nie trwało to jednak długo i znów zostałem sam. Tym razem byłem inny, odmieniony. Nigdy nie wróciłem do wcześniejszego biegu.
Chyba tylko, dlatego, że miałem nadzieję na spotkanie jej jeszcze raz w tłumie. Powiedziałbym jej wtedy wszystko, co czuję...Co czułem. Od tamtej pory stałem się idealistą, romantykiem piszącym wieczorem wiersze. Z każdym zawartym w nich słowem wyrywałem kawałek serca. Aż w końcu nie zostało już nic, prócz pustki, której odbicie było widoczne w oczach.
Przymknąłem powieki, widząc jak otoczenie kreśli mi linie, którymi mam podążać. Podążać tak by poddawać się nakazom, by nie odstawać od reszty. Nie chciałem takiego życia, w którym indywidualność jest zbrodnią. Otwierając powieki napawałem się światłem w nie wpadającym, tak jakby to było nowe słońce oświetlające nowy, lepszy dzień. Wokół mnie nic się nie zmieniło. Ludzie dalej biegli w szaleńczym pędzie, ale tym razem widziałem wśród nich osobników nie poddających się temu tempu. Pozdrawialiśmy się nawzajem wzrokiem, przekazując sobie siły na każdy następny krok.
Z zamyślenia wyrwało mnie krakanie kruka, ledwo przebijające się przez szmer ludzkich głosów. Spojrzałem na zegarek. Wskazówki zbliżały się ku sobie-nadchodziło południe. Gdyby to był western, stałbym teraz naprzeciw swojego przeciwnika wyczekując bicia dzwonu by wystrzelić w niego cały magazynek. Zresztą rzeczywistość nie była aż tak różna od filmu, gdyż stałem na wprost wyzwania, na wprost życia. Nie było ono moim wrogiem, ale nie było tez sprzymierzeńcem. Cały czas starałem się nadążać za nim, lecz teraz ono musi gonić mnie. To ja biegnę szybciej, rzeczywiście stojąc w miejscu.
Przyglądając się krukowi, szybowałem razem z nim. Chłonąłem wolność, jakiej nie mogłem zaznać tutaj, na chodniku, otoczonym betonem. Zastanawiałem się czy podobne uczucie towarzyszyło Ikarowi. Jeżeli tak to chciałem być tak jak on, żyć i umrzeć będąc wolnym. Móc jak ten kruk płynąć w przestworzach, walcząc z wiatrem jak człowiek z niesprzyjającymi kolejami losu.
Kruk zniknął za horyzontem, a ja zostałem sam, jak Robinson samotny wśród ludzkiej gawiedzi. Postanowiłem podobnie jak mój chwilowy przyjaciel ptak, zwrócić swe kroki w kierunku domu. Ostoi, w której znajdowałem ukojenie i siły na walkę z kolejnym dniem.
Zdążyłem się tylko odwrócić, zawracając kroku, gdy usłyszałem:
- Miło jest czasem zamknąć oczy, nieprawdaż? Wtedy nie widzi się wad tego świata.- Wypowiedziane melodyjnym, kobiecym głosem
- Proszę?- Odpowiedziałem, szukając wzrokiem nadawcy tych słów.
- Powiedziałam, że...Zresztą nie ważne. Przepraszam, że cię zaczepiam.
Z przystanku, obok, którego stałem wychyliła się dziewczyna. Na początku myślałem, że w jakiś dziwny sposób otworzyły się wrota czasu i przeniosły mnie w przeszłość. Lecz to nie była prawda. Przede mną stała ładna brunetka, w wieku około dziewiętnastu lat. Jej wielkie, zielone oczy tętniły głębią uczuć, której ja już nie miałem.
Przez chwilę stałem tak, wpatrując się w nią. Jej usta poruszały się nieznacznie, jakby chciała coś powiedzieć. Może to było moje wyobrażenie i to ja chciałem coś powiedzieć? Nie potrafiłem jednak zlepić słów w logiczną całość. To była nieodłączna cecha moich kontaktów z kobietami. Już nawet nie wiem czy to nieśmiałość czy po prostu strach przed odrzuceniem.
Trwaliśmy tak patrząc na siebie, połączeni niemą więzią, której żadne z nas nie potrafiło przerwać.
Na chwilę odwróciła wzrok, patrząc w innym kierunku, w którym podążyły również moje oczy. Nadjechał autobus, a wraz z nim smutek. Widać go było nie tylko we mnie, ale i jej oczach, którymi obserwowała mnie, gdy szła powoli do swojego środka lokomocji. Chciałem krzyknąć cos w stylu: "nie odchodź!" lub "jak masz na imię?". Lecz tego nie zrobiłem. Ona również milczała. Wymieniliśmy się jeszcze ukradkowymi spojrzeniami zanim autobus odjechał, na zawsze nas rozdzielając. Nie znałem jej i już nigdy nie poznam. Kolejny raz zmarnowałem szansę na odmianę swego losu, na przerwanie nieznośnej samotności. Ta myśl przewijała mi się przez głowę przez całą drogę do domu. Przypomniały mi się słowa Jana Paul'a, brzmiące mniej więcej tak: "Porażka jest jedynie szansa na to, aby zacząć jeszcze raz - inteligentniej."
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
webciak · dnia 06.11.2006 19:15 · Czytań: 992 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 8
Komentarze
webciak dnia 07.11.2006 18:54
Widzę,że ktoś się odważył ocenić ten zlepek myśli-szkoda tylko,że bez komentarza.Coż i tak dzięki.
Wiktor Orzel dnia 07.11.2006 19:03
przeczytam w piątek oks? Obiecuję :)
Usunięty dnia 07.11.2006 20:40
Jest parę błędów, ale to nie ważne. Ważne jest, to co napisałeś. To co dotyka wielu ludzi- samotność.


,,Start biegu znam ja, a metę tylko Bóg" - zapamiętam to sobie.
webciak dnia 08.11.2006 14:04
,,Start biegu znam ja, a metę tylko Bóg"-są to słowa z jakiejś piosenki,którą słyszałem lata temu,ale utkwiły mi głęboko w świadomości.

Cóż,nie można się było wystrzec błędów,gdyż jest to zlepek myśli-zresztą efekt i tak mnie zadowala-nie sięgnąłem wyżyn pisarstwa,ale i nie opadłem na dno.
trombocyt dnia 10.11.2006 16:49 Ocena: Dobre
obiecalem sobie, ze bede komentowal wszystko co tu przeczytam bo oczekuej tego samego ale czasem ciezko jest sie odniesc. Nie chce oceniac tematu - sprawa indywidualna, nie bede ocenial bledow bo to komentuja Ci, ktorzy nie dostrzegaja nic ponadto. To co piszesz jest plastyczne i czytelne, dobrze zbudowany nastroj ale momentami lekko infantylne (choc nie wiem w jakim jestes wieku wiec moze nadwyraz dojrzale). Osobiscie nie lubie przekladania nastroju na przyrode, pachnie wtedy tandeta. Ladne, smutne, niezle napisane.
webciak dnia 10.11.2006 16:59
Eee,dzięki.

Parę wiosen mam już za sobą-będzie ich ze dwadzieścia,a i dwudziestapierwsza się zbliża.

Każdy lubi co innego.

Pozdro.
paniscus dnia 14.11.2006 21:17 Ocena: Dobre
Dobra. Zaczynamy...:mad:
Zacznę od końca, bo to mi utknęło w głowie, a więc dlaczego napisałeś Jana Paul'a, to już mogłeś Jana Pawła, ewentualnie Jeana Paula, to mnie tak zastanowiło.
Jestem ciekaw co symbolizuje u ciebie kruk? Czy w ogóle cokolwiek symbolizuje?
Samotność jest ciekawym tematem. Ja też bym chciał tak zatrzymać się na chwilę, ale nie zawsze można i to nie koniecznie w odniesieniu tylko do samotności.
Ostatnia scena wydaje się być taka znajoma, kurczę... chwila nostalgii. Chyba każdy z nas to przeżywa. Jestem samotny, ale nic z tym nie robię, jeszcze bardziej pogłębiam swą samotność.
Pomimo tych paru błędów to nieźle, język jest trochę przynudnawy, taki inny.
Ocena dobra. Pisałeś lepszą prozę.

pozdrawiam.
webciak dnia 14.11.2006 21:48
Z Janem Pawłem to był specjalny wybieg-tyle,że jak zwykle machnąłem się przy pisaniu i przeinaczyłem.
Jak każdemu zdarzają mi się okresy lepsze i gorsze-widocznie to był gorszy.
Zaznaczę tylko,że to jest zlepek wolnych myśli-z różnych okresów,z którymi chciałem coś zrobić-,dlatego dałem też taki tytuł.
Może lepiej pójdzie mi z kontynuacja(mimo,że miało czegoś takiego nie być).

Pozdro.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Abi-syn
16/05/2022 22:36
Wszyscy jesteśmy poruszeni tym co się dzieje na świecie,… »
Abi-syn
16/05/2022 22:19
Nauczyć się wyobraźni Autora, umieć posługiwać się… »
Yaro
16/05/2022 22:17
Jeżeli słownik potwierdza, że tak można to Pozdrawiam z… »
Abi-syn
16/05/2022 22:03
hejka, trochę sobie z tym dworuję, spotkałem za dużo… »
Lilah
16/05/2022 22:02
Bardzo się cieszę, Francodebies. Dziękuję i pozdrawiam… »
Florian Konrad
16/05/2022 21:25
Zawaliste, ale tytuł jednak walnąłbym z wielkiej litery. »
Nalka31
16/05/2022 21:17
Lilu Mocny ten wiersz, a jednocześnie pełen liryki i… »
Galernik
16/05/2022 21:15
Marku, dziękuję za odwiedziny. Fakt, lubię zabawę słowem,… »
Galernik
16/05/2022 21:11
Yaro, przeczytałem i się troszeczkę zadumałem. I to chyba… »
Yaro
16/05/2022 16:44
Wiersz jak wiersz , pisze i będę pisał ale Twoja poczta jest… »
mike17
16/05/2022 14:28
Jarku, ostatnio miałem mało czasu na portal, stąd moja… »
Marek Adam Grabowski
16/05/2022 14:14
Kila elementów humorystycznych masz dobrych, ale całość nie… »
annakoch
16/05/2022 11:04
Fajnie napisane Pozdrawiam »
Aleksandra Kaczmarek
15/05/2022 21:33
Ciekawe »
Florian Konrad
15/05/2022 15:26
Dziękuję. Wolałem przezornie dać tę "osiemnastkę"… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:wolnyduch
Wspierają nas