Lei'Hnee cz.1 - teercess
A A A
Le'Hnee to jak wiadomo wszystkim Elfom, nazwa lasu położonego na wschodzie kontynentu Anavar. Jego połacie ciągną się nieskończenie od Ognistych Wyżyn po mroźną Północ. Las ten obfituje w faunę i florę, która znajduje się pod opieką Elfów. Codziennie patrole przemierzają las, by obserwować i trzymać pieczę nad Naturą. Mieszkańcy lasu, zarówno Elfy jak i cała reszta, z szacunkiem odnoszą się do Jej potęgi. Wczoraj i ja wyruszyłam na taki patrol, by sprawdzić, co słychać u leśnego ptactwa, o czym to ostatnio szepczą wilki i gdzie Smoki udały się na poszukiwania zwierzyny. Niestety- nie mam jeszcze konia, na którym mogłabym przemierzać leśne trakty. Uzbroiłam się w długi łuk i kołczan strzał, ponieważ nigdy nie wiadomo, co i gdzie może Cię zaatakować. Muszę się pochwalić, że trenuję już strzelanie od parędziesięciu lat, więc wiem, jak obnosić się z tą bronią. Wyruszyłam więc na poszukiwanie nowych wrażeń...
Wędrowałam sobie tylko znanymi drogami, gdyż jako dziecko miałam dużo czasu na odkrywanie własnych, tajemnych ścieżek prowadzących do miejsc, o których nie wiedziały nawet najstarsze Elfy. Postanowiłam swoje kroki skierować nad wodospad, który odkryłam jako mała dziewczynka. To nad nim uczyłam się łowić ryby, wstrzymywać oddech od wschodu do zachodu słońca... Wspaniałe to były czasy. Przedzierając się przez leśne poszycie stwierdziłam, że coś jest nie tak- sporo krzaków było wgniecionych, trawa zroszona krwią, gałązki połamane, jakby coś dużego i rannego przechodziło tą drogą... Ale...coś mi nie pasowało, gdyż nawet ranne zwierzęta nie wyginają gałęzi w taki sposób... Z lekkim niepokojem w sercu zaczęłam podążać tą ścieżką. Łuk dodawał mi pewności siebie a fakt, że potrafiłam równie szybko znikać, jak się pojawiać, dodawał mi otuchy. Skradałam się cichutko, nawet wstrzymałam oddech, gdyż nigdy nie wiadomo, co to za bestia mogła wyrządzić takie szkody. Już z daleka słyszałam szum wodospadu, który z każdym moim krokiem stawał się głośniejszy.Ujrzałam już skały i tryskającą spomiędzy nich wodę, ciemniejszą zieleń drzew otaczających polankę. Przystanęłam na chwilkę i zaczęłam nasłuchiwać: coś sapało głośno, rzężąc przy tym strasznie- pewnie zostało trafione w płuco. Przestraszyłam się trochę tych dźwięków, gdyż nigdy wcześniej nie słyszałam, by jakakolwiek bestia wydawała z siebie takie dźwięki. Podkradłam się bliżej, by wreszcie ujrzeć te stworzenie. Wychyliłam się zza krzaka... I wtedy GO ujrzałam.
Nie była to żadna bestia- był to człowiek, jak na moje oko w wieku 20-25 lat. Wysoki, w ciemnej zbroi, klęczał nad zbiornikiem. Jego krótkie blond włosy zlepione były krwią. Obok niego leżał dogorywający koń- to on był źródłem tych dźwięków. Mężczyzna próbował go ratować, przytykał fragment własnego odzienia do wielkiej rany, którą ktoś lub coś zadało w okolicach brzucha. Od razu wiedziałam, że ta rana jest śmiertelna- koń utracił zbyt wiele krwi, widać było, że jeszcze chwila, a zgaśnie jego płomyk życia... Spojrzałam na mężczyznę- był blady, patrzył nieprzytomnym spojrzeniem na swojego konia, który wydał z siebie ostatnie, śmiertelne rżenie i odszedł do krainy, w której są wiecznie zielone pastwiska. Mężczyzna zapłakał cicho, po czym osunął się na zwłoki swojego wierzchowca. Podeszłam bliżej, chcąc sprawdzić, czy on też umarł. Ukucnęłam koło niego i spostrzegłam, że ziemia uwalana jest nie tylko krwią konia. Rycerz (tak go w myślach nazwałam) też był ranny- z jego nóg i lewego ramienia sączyła się ciemnoczerwona krew. Przysunęłam głowę trochę bliżej, chcąc usłyszeć, jak bije jego serce: ledwo je słyszałam... Moja ręka bez udziału świadomości przybliżyła się do jego twarzy. Miał wyraźnie zarysowaną linię szczęki, lekki zarost pokrywał jego twarz. Doszłam do wniosku, że jest przystojny,mimo faktu, że jest człowiekiem. Chciałam odchylić mu powieki, żeby sprawdzić, jakiego koloru są jego oczy. Nagle się otworzyły, patrząc na mnie spod przymrużonych powiek. Miały piękny, błękitny kolor...

-Aniele...-rzekł do mnie, po czym osunął się na trawę. W pierwszej chwili chciałam uciec, ale zdałam sobie sprawę, że nie mogę go tak zostawić- w końcu to też żywa istota. Nie mogłam zaprowadzić go do siebie do domu, gdyż pierwszy napotkany przez nas Elf zabiłby tego człowieka- tylko Elfom można było przebywać w Nearliene- Sercu Lasu. Rozejrzałam się dookoła, jednocześnie rozmyślając o tym, gdzie zabrać rannego, by móc jak najszybciej go wyleczyć.
-Już wiem!- powiedziałam na głos, wpadając jednocześnie na świetny pomysł. "Zabiorę go do jaskini, niedaleko" Pozostawał tylko jeden problem- jak go tam zabrać... Waży pewnie dwa razy więcej niż ja, na dodatek ta zbroja... Postanowiłam zdjąć ją z niego i umyć pod wodospadem. Ukucnęłam koło rycerza i przypatrzyłam się zbroi- było na niej pełno śladów od uderzeń, wgniecenia i dziury utrudniały zorientowanie się, gdzie jest miejsce mocowania zbroi. Dostrzegłam ledwo widoczne rzemyki i skomplikowane metalowe druciki. Zaczęłam delikatnie szarpać za te elementy. Zbroja nagle jakby ożyła- wszystko to się zaczęło przesuwać, rozplątywać i po krótkim czasie mogłam bez przeszkód zdjąć z niego pancerz. Z fascynacją przyglądałam się jego potężnym mięśniom, rysującym się pod poharataną tuniką. Krew zlepiła mu włosy, zakrzepła na ciele, sączyła się powoli z licznych ran. Rozebrałam go i zaczerwieniłam się- nigdy nie widziałam nagiego mężczyzny... Umyłam go i pozwoliłam wyschnąć na słońcu. Ze skrytą fascynacją patrzyłam na jego postać, wychwytując i analizując różnice między ludzką a elfią budową. Trzeba przyznać, że bardziej spodobał mi się ludzki typ urody- elfy były wysokie i smukłe, w przeciwieństwie do ludzi, którzy różnili się od nas pod każdym względem. Nagle rycerz zaczął się poruszać- jego ręka powędrowała na twarz, zasłaniając czoło. Wstałam szybko i podeszłam do niego chcąc sprawdzić, czy się obudził. Niestety- nadal trwał w swoim dziwnym stanie... Chciałam go ubrać, ale jego tunika była tak zbrukana krwią, że zrezygnowałam z tego pomysłu. Podeszłam do sakw, które przytroczone były do ciała konia. Pogrzebawszy tam krótką chwilę, znalazłam jakąś szatę. Ledwo go w nią ubrałam, taki był ciężki. Pomyślałam sobie, że nie dam rady sama przenieść go do tej jaskini. Zostawiłam go tak, jak leżał i udałam się na poszukiwania pomocy...

C.D.N.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
teercess · dnia 12.11.2006 10:43 · Czytań: 741 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 12.11.2006 10:58
Przyjemnie się czyta. Czekam na kolejne części. Aczkowiek jest kilka uwag:

<.>Poćwicz nad opisami miejsc
<.>Staraj się wyłapywać powtórzenia i nadpisywać je innym określeniemmi/em
<.>Używaj jak najmniej zwrotów typu: coś, ktoś itd..
<.>Retrospekcja czasami wydaje się leżeć


Jak już mówiłem czekam na następny rozdział :)
teercess dnia 12.11.2006 16:49
bardzo dziękuję za porady; postaram się je wykorzystać przy tworzeniu kolejnej części. Pozdrawiam :smilewinkgrin:
paniscus dnia 18.11.2006 19:58
Banalny tekst o miłości między Elfką a człowiekiem, z czymś mi się kojarzy. Nie zdziwił bym się jakby to Elfy go tak pogonili, skojarzenie z innym filmem.
Strasznie słabe opisy, w ogóle mnie to nie zaciekawiło. Sama historia (jak dla mnie) mdława, dla dziewczynek, że tak określę to...:bigrazz:
Opis jak ona go znalazła tego człowieka taki dziecinny, początek tak samo, jej myśli są straszne dziecinne.
Popraw dużo, pisz, pisz i jeszcze raz pisz, praktyka czyni mistrza.

pozdrawiam.
alaerion dnia 10.09.2009 21:33 Ocena: Bardzo dobre
Na ich postaci padały delikatne promienie słońca, przebijające się przez muskane wiatrem liście drzew. Elfka kucnęła przy rycerzu, przyglądając mu się uważnie, ze smutkiem. Delikatnie dotknęła jego twarzy. Chciała otworzyć mu powieki - zobaczyć barwę jego oczu, dać tym oczom świadomość, że nie jest sam, w być może ostatniej swojej chwili.
W mężczyźnie ocknęło się na chwilę życie. Ich błękitne oczy - choć różne - spotkały się; tak jak morze i niebo stykają się na horyzoncie.
Być może przez poniesione rany jego umysł płatał mu figle - rycerz dostrzegł przed sobą uskrzydloną elfkę - anioła, najpiękniejszą istotę jaką spotkał kiedykolwiek.
- Aniele - rzekł do niej, zgodnie z tym co zobaczył i stracił przytomność.


ms paint work:
img268.imageshack.us/img268/5534/beztytuurq.jpg
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas