Pulchniatek - mruczol
Proza » Groteska » Pulchniatek
A A A
Pulchniatek usiadł na krześle i pogłaskał się po brzuszku. Mlasnął z zadowoleniem, przewrócił błogo oczkami, po czym przywołał w pamięci delikatny posmak wisiulców na języku. Mmmm... Jakież one były cudowne! Miały wprawdzie również swoje złe strony - wiły się pomiędzy zębami i popiskiwały cichutko podczas przegryzania, ale za to ich smak... Ich smak nie miał sobie równych! Pulchniatek nigdy w życiu nie jadł czegoś równie pysznego. Misztuszki w sosie miodowo-grzybowym mogły przy nich spłonąć wstydliwym rumieńcem. Kwaśno-słodkawe wnętrze w pikantnej oprawie meszkowatych łusek to było coś, o czym niełatwo można zapomnieć. Na samą myśl o ich pancerzykach maleńki skrzacik dostał wypieków na twarzy.
Dlaczego zdecydował się właśnie na nie, tego nie wiedział. Był pewien, że zostanie to źle odebrane. Epoka, kiedy każdy lubił różnorodność i koniecznie chciał mieć coś innego niż wszyscy, już dawno odeszła w zapomnienie. Teraz liczyła się tylko jednakowość. Skrzaciki nosiły takie same czapeczki, takie same kubraczki i spodenki, nawet buciki wdziewały jednorodne... Skoro już jednak zdecydował - trudno!
Przystąpił do Konkursu Mistrza Patelni pod wpływem impulsu. Ot, tak sobie. Nie sądził wcale, że jest najlepszym kucharzem w Mechatkowie. Miał wprawdzie własną restaurację i nie mógł narzekać na brak klienteli, ale w miasteczku były także trzy inne, równie popularne co i jego, lokale gastronomiczne. O owej szlachetnej rywalizacji przeczytał w Internecie. Trzy dni zastanawiał się i zbierał na odwagę, aby odesłać ankietę zgłoszeniową. Wreszcie, pod wpływem intensywnych namów koleżanki Bławatki, powziął konkretną decyzję. Pomyślał, że przecież raz rogaciance śmierć. Co mu tam? Do odważnych należało Mechatkowo!
A teraz siedział pośród kilkudziesięciu kucharzy i z napięciem w duszy oczekiwał werdyktu jury. Niewielu spośród mistrzów patelni zdecydowało się na przyrządzenie innej potrawy niż bukietniki zakrapiane cynobryczkowi olejkami astrycznymi. Ci, którzy wykazali się aż taką odwagą, trwali obecnie w równie wielkim podekscytowaniu. Przestępowali z nóżki na nóżkę w swoich skrzacikowych bucikach, zagryzali skrzacikowe usteczka i zaciskali skrzacikowe rączki w piąstki. Napięcie sięgnęło zenitu.
Już kilkanaście minut temu każdy spośród członków jury poznał smak wszystkich konkursowych dań i już od kilkunastu minut trwała pośród nich nadzwyczaj burzliwa narada. Chyba nie było jednego, zdecydowanego faworyta, ponieważ dyskusja zdawała się ciągnąć w nieskończoność.
Pulchniatek westchnął głęboko! Nie zrobił niczego, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Odrobinę teraz tego żałował. Inne skrzaciki dosypywały do potraw konkurentów soli lub pieprzu, dolewały octu albo olejku różanego, podkradały co niektóre składniki i podkręcały ogień, aby przypalić danie. Sposobów na zepsucie smaku posiłku było naprawdę wiele. Niestety! Biedulek, nie dość, że był staroświecki, to jeszcze na dodatek cechowała go przesadna prawość charakteru. Mamusia próbowała wprawdzie wpoić mu zasady życia w Mechatkowie, ale nieszczęśnik okazał się idealnie odporny na tego typu wiedzę.
- Synusiu! - mawiała kobieta. - Żeby przeżyć, musisz oszukiwać, kłamać i kraść. W żadnym wypadku nie obdarzaj nikogo zaufaniem. Skrzaty są samolubne. Wykorzystają cię i zostawią. Uczciwość jest niewygodna. Powiem więcej, ona jest wyniszczająca! Nieważne, kim jesteś. Ważne, jaki potrafisz wykreować sobie wizerunek. Jak widzą cię inni!...
Słowa pani Rozumatki głęboko wryły się w pamięć młodzieńca. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie postępuje w swoim życiu tak, jak życzyłaby sobie tego jego matka. Niestety, nie potrafił nic na to poradzić. Jedyny podstęp, do jakiego się posunął, to całkowite niedoprawienie konkursowego dania. Skoro już i tak inne skrzaciki miały dodać za jego plecami wszystko, czego potrzeba, a nawet i więcej, nie było sensu, aby się w jakiś sposób wysilać...
- Yhm! Yhm! - odchrząknął przewodniczący jury, aby zwrócić na siebie uwagę. - Szanowni Mechatkowiczanie! Mam ogromny zaszczyt przedstawić państwu werdykt, jaki ostatecznie zapadł. Po długich i burzliwych naradach uznaliśmy, że być może nie wszystkim przypadnie to do gustu, ponieważ potrawa, jaką nagrodziliśmy, nie należy do powszechnie uznanych, ale trudno. Danie, które okazało się najsmaczniejsze ze wszystkich, jest zdecydowanie bezkonkurencyjne. Otóż! Zwycięzcą konkursu został Pulchniatek Wszędobylski!
Maleńki skrzacik otwarł szeroko ze zdumienia usteczka. Przez dłuższą chwilę nie potrafił uwierzyć w to, co usłyszał. Z jego oczek trysnęła fontanna łez wzruszenia, a z gardełka wydobył się szloch. "A jednak mamusia miała rację. - Pomyślał melancholijnie. - Nieuczciwość popłaca. Gdybym doprawił wisiulce tak, jak trzeba, i nie posunął się do niewielkiego podstępu, nigdy w życiu nie zdobyłbym głównej nagrody..."
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mruczol · dnia 26.05.2012 20:02 · Czytań: 779 · Średnia ocena: 3,5 · Komentarzy: 7
Komentarze
Korniu dnia 27.05.2012 08:11 Ocena: Dobre
Całkiem ciekawa puenta :) czyta się lekko i całkiem przyjemnie, ale wydaje mi się, że jest to tekst dla dzieci. Jeśli tak, to według mnie użyłeś kilku słów wykraczających poza zrozumienie szkrabów.
Ogólnie dobre :)
dr_brunet dnia 27.05.2012 11:11
Czyta się łatwo i przyjemnie, aż nie chce mi się wierzyć że to tekst dla dzieci. A może- wcale nie dla dzieci?...:)
mruczol dnia 27.05.2012 11:54
Witam!
Dziękuję za komentarze. :)
Tekst wcale nie jest dla dzieci. Moim zamysłem było napisanie go w konwencji bajki, ale tematyka jest jak najbardziej poważna. To taka satyryczna groteska na ówczesny świat. ;). Być może puenta wypada nieco pesymistycznie :(, ale tak miało być :yes:.
Pozdrawiam serdecznie,
A. :D;):D
OWSIANKO dnia 27.05.2012 12:16 Ocena: Bardzo dobre
konkluzja tej bajeczki jest cycuś! Gratulacje!
Wasinka dnia 28.05.2012 22:11
Oj, jakaż puenta smutna... Ech... Ale, kurczę, w sumie aż strach, bo prawdziwa dziwnie..

Maluchy:
Pulchnaitek nigdy w życiu - literki się poprzestawiały - Pulchniatek
z napięciem w duszy oczekiwał na werdykt jury. Niewielu spośród mistrzów patelni zdecydowało się na przyrządzenie - dałabym "oczekiwał werdyktu", tym bardziej że potem jest znowu "na"
dyskusja zdawała się ciągnąć się w nieskończoność - jedno "się" za dużo
Nie ważne, kim jesteś. - nieważne

Pozdrawiam księżycowo.
mruczol dnia 29.05.2012 16:46
Dzięki Wasinka! :smilewinkgrin:
Kochana jesteś. Biję się mocno w pierś za to "nieważne" :uhoh:. Chyba musiałam być nieźle zamojtnięta :O :bigeek: :O, że tego nie zauważyłam wcześniej. Ręka powinna mi uschnąć za kaleczenie ojczystego języka :(;):(. To w końcu tylko ja - polonistka ;)!
Buziaki przeogromne!
Jeszcze raz dzięki :smilewinkgrin:,
A ;):);).
Wasinka dnia 29.05.2012 16:53
Przeoczenia się zdarzają, a oczy czasem już nic nie widzą :). Zatem nie bij się za mocno, a nawet wcale :).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Gramofon
14/07/2024 20:40
Lżejsza usadzona mocno przez grawitacje. »
skroplami
14/07/2024 11:07
Jak dzień i noc, różnice :). Chociaż jak one tak Twoja… »
skroplami
14/07/2024 10:00
Stara prawda, wieczna prawda, boska prawda. Zawarłeś kilka… »
al-szamanka
13/07/2024 17:07
Sumiennie przeczytałam tekst od początku do końca i mam… »
al-szamanka
13/07/2024 14:50
Mam pytanie. Czy wyzwolone kobiety, to te z tymi wszystkimi… »
Florian Konrad
13/07/2024 13:58
Dziękuję. Wiersz jest nieromantyczny, bydlak jeden :) »
Janusz Rosek
13/07/2024 12:19
Kazjuno To bardzo ciekawa historia. Czytając takie… »
Kazjuno
13/07/2024 07:42
Bardzo ciekawe, Januszu, 3 opowieści. Przeczytałem jednym… »
Janusz Rosek
12/07/2024 08:57
Kazjuno Bardzo dziękuję za Twój komentarz i słuszne… »
Kazjuno
12/07/2024 08:07
Przeczytałem Januszu z zainteresowaniem. Wewnętrzne rozterki… »
valeria
10/07/2024 13:53
Podoba mi się. Łagodne lato :) »
valeria
10/07/2024 13:51
Dziękuję, opis poprawiony już:) zachęcam :) od soboty jestem… »
Berele
10/07/2024 13:37
Pointa mogłaby okazać się jakaś lżejsza, ale udała się ta… »
Jacek Londyn
10/07/2024 13:08
Valerio, cieszę się, że się wydało, że ktoś z nas (a… »
Berele
10/07/2024 10:59
Nawet fajne neolęgi. Spodobał mi się wiersz ubogi w… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Arcte