Niewidoczna granica 3 - meliska
Proza » Długie Opowiadania » Niewidoczna granica 3
A A A
Matematyczka zachorowała. Trudno cieszyć się z cudzego nieszczęścia, ale nasza klasa jest zdolna do tak karygodnych czynów. W końcu ile jest osób na świecie, które uwielbiają matmę. Znam jedną a zwała się ona Albert. Albert Einstein. Choć to może jeden na milion. W każdym razie my nigdy nie należeliśmy do tego kręgu, więc nowina o ominiętym sprawdzianie wywołała u nas atak dzikiej euforii. Mimo to ostatnią rzeczą, na którą miałam teraz ochotę było zawędrowanie uczęszczaną co dnia ścieżką wprost do domu. Gdy razem z Agnieszką wychodzimy ze szkoły proponuję wspólny wypad gdziekolwiek. Odmawia
-, Dlaczego nie? – pytam zaskoczona.
-Wiesz...jakoś nie mam ochoty - wiem, że nie mówi prawdy. Po chwili dodaje ni z tego ni z owego - wsiadaj podwiozę Cię, muszę jeszcze odebrać Kaję ze szkoły
Zaskoczyło mnie to, przecież zawsze zajmowała się tym jej matka. Może coś jej wypadło? Nie wiem. Nieśmiało próbuję protestować, zapytać o co chodzi. Po namyśle jednak wykonuje posłusznie jej polecenie a już po chwili zmierzamy w kierunku mojego domu. Po drodze zauważam coś dziwnego, coś, co zazwyczaj nie powinno mieć miejsca, szczególnie w jej towarzystwie. Zaraz potem uświadamiam sobie, co tak naprawdę mnie uwiera. Cisza. Niewygodna jak przyciasne buty zakupione w chwili modowego uniesienia, a z chwilą powrotu nadające się jedynie do oglądania. Mimo tego, że z za zakrętu wyłania się mój ukochany dom, postanawiam przerwać tą niewidzialną barierę.
- Co się dzieje? – pytam prędzej niż myślę. - Nie chciałaś nigdzie ze mną iść, teraz całą drogę się nie odzywasz? A ja nie wiem co jest grane, wiesz, że możesz mi powiedzieć.
Wie, dlatego odzywa się niby szeptem:
- Moja matka jest w szpitalu.
Szok. Niby nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że ktoś trafia do szpitala. Nie użyła też słowa wypadek, więc rozum podsuwa mi myśl, że to nie powinno być nic poważnego. Właśnie, nie powinno, ale i tak nie przyjmuję tego obojętnie jak wieści o nagłej zmianie pogody w zupełnie obcej części kraju. Zmartwiłam się. Tak to idealne określenie, zresztą całkiem odpowiedni stan, w końcu ją znałam. Znam poprawiam się zaraz w myślach, bardzo dobrze. Byłam nawet u niej nie dalej jak przedwczoraj wyglądała na zdrową, jak zawsze tryskająca humorem. Dobrze pamiętam, że poczęstowała mnie swoim słynnym makowcem. A teraz leży w szpitalu. Zaraz, zaraz... ale przecież żyje i najprawdopodobniej nic jej nie jest. A ja wspominam ją jak...jakby...Odsuwam od siebie tą myśl.
-Co się stało? – pytam zaniepokojona.
Patrzy na mnie i tym samym nieco słabym głosem odpowiada:
- Zemdlała w domu - nabiera powietrza, zapewne do dalszej wypowiedzi i niespodziewanie zaczyna wyrzucać z siebie słowa jedno po drugim z prędkością światła. - A mnie tam nie było. Rozumiesz? Jak mogłam iść sobie spokojnie do szkoły, przecież przeczuwałam, że coś się wydarzy, nie mówiłam Ci nic bo uznałabyś, że zwariowałam wierząc w takie bzdety. A jednak mimo to sprawdziło się, powinnam była posłuchać własnej intuicji.
Chciałam coś powiedzieć, ale ona wyprzedziła mnie o krok
-Wiem co teraz powiesz. Nie jestem jasnowidzem ani Copperfieldem i nie mogę być w dwóch miejscach naraz. Więc nie mogłam temu wszystkiemu zapobiec. Czasem przeraża mnie myśl, co by stało się z nią gdyby nie Iza nasza sąsiadka. Może uratowała jej życie a ja nawet jej nie podziękowałam, to wszystko jest bezsensowne i może tak naprawdę martwię się grubo na zapas, nawet lekarze mówią, że to nic poważnego. Mogą kłamać. Mogą i choć umysł podpowiada mi, że nie mają powodu to i tak się boję. Wiesz? Cholernie się boję. Nie wyobrażam sobie momentu, w którym...w którym – nie może dokończyć - Mam tylko ją. Tylko. – Dodaje tylko po chwili
Patrzę na nią i tak naprawdę nie wiem, co mogłabym jej powiedzieć. Od dobrych kilku minut stoimy na poboczu. Nie płacze, ale łzy i tak leciutko spływają jej po twarzy i niezdarnie kapią na kolana. Ręce wciąż kurczowo zaciska na kierownicy jakby wypuszczenie jej groziło niewidzialną klątwą. Wciąż albo nie chce, albo nie potrafi spojrzeć na mnie. Gapi się jedynie melancholijnym wzrokiem w jakiś punkt, którego ja osobiście nie dostrzegam. Minęło może kilka sekund, w końcu zdobywam się jedynie na wyświechtany banał zasłyszany w jakimś kiepskim melodramacie "Nie martw się wszystko będzie dobrze". Uśmiecha się lekko, a przynajmniej stara się by tak to wyglądało. I wtedy uświadamiam sobie, że nie ma innej opcji. Jej matka musi dojść do siebie i zawsze wszystko będzie jak najlepiej, bo nie chce nawet myśleć, gdyby najgorszy koszmar się spełnił. Siedząc razem z nią w jej czerwonym fordzie wiem, że potrzebuje teraz mojej pomocy.
-Mam pomysł – wyskakuję nagle.
- Jaki? - pyta z ostrożną ciekawością
- Pomogę ci przy siostrze.
- Naprawdę – zdaje się nie dowierzać - jesteś kochana - dodaje i ściska mnie. Cieszę się że mogę jej pomóc.
- Dobra, dobra jedźmy już bo jak znam Kaje, to pewnie strasznie się niecierpliwi i tupie swoimi małymi nóżkami o ziemię
- Masz racje - szybko ociera łzę czającą się gdzieś w kąciku oka. Wciska pedał gazu, wrzuca jedynkę potem dwójkę i powoli toczymy się w stronę szkoły zabrać małego potwora.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
meliska · dnia 28.05.2012 18:47 · Czytań: 453 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Kaero dnia 05.06.2012 01:06
Witaj,
smutne to i prawdziwe, że doceniamy i zdajemy sobie sprawę, jak bardzo kochamy naszych bliskich, dopiero wtedy, gdy coś im grozi. Nie czytałam poprzednich części, może jutro nadrobię zaległości.

Przejrzyj tekst pod kątem ogonków - gdzieniegdzie brakuje i pod kątem interpunkcji też by się przydało, choć wiele nie wyhaczyłam.

I jeden błąd ortograficzny Ci się trafił: "z za zakrętu" - powinno być "zza"

Pozdrawiam:)
Magicu dnia 02.08.2012 11:11
To chyba najlepiej napisana część, chociaż brakowało mi w niej sporej liczby przecinków.

No i co dalej?
Masz trzy części i każda z nich, to zupełnie inny wątek. Przydałoby się teraz w akcji jakieś niewielkie połączenie ;)

Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
01/07/2022 20:01
Abi, cała przyjemność po mojej stronie. :) To… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:04
Dziękuję Wszystkim!!!!!!! Nawet Pierwszemu :) Nie, żebym się… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:02
Dziękuję. »
Dobra Cobra
01/07/2022 17:35
Ja tu widzę SAME pozytywne zmiany u bohatera tego jakze… »
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
wolnyduch
30/06/2022 19:18
Witaj Abi - syn No cóż, może i nie musiałam, ale na ogół… »
Mareczek
30/06/2022 17:03
Delikatnie płynie Twój wiersz,bije z niego autentyzm.Pełne… »
ShoutBox
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas