The Book - zajacanka
Proza » Długie Opowiadania » The Book
A A A
Joanna została oderwana od czytanej książki nagłą i niezrozumiałą myślą. Rzędy drobnych literek rozpłynęły się w mgnieniu oka, znikając w dali jak czarne skrzydła przelotnych ptaków, przenosząc ją w odległe, niemal zapomniane i głęboko uśpione wspomnienia.
- Skąd ta myśl? - zdawało się pytać jej spojrzenie. Rozglądnęła się wokół i, choć nikogo obok nie było, zapytała głośno:
- Jesteś tu? - Odpowiedziała jej cisza, tylko jakiś trudny do zidentyfikowania zapach unosił się w rozgrzanym, letnim powietrzu. Oddychała głęboko, zaciągając się łapczywie każdym haustem przypominającym dzieciństwo. W większości szczęśliwe, poprzecinane jednak momentami, o których chciałaby zapomnieć, a właściwie całkowicie wyprzeć z pamięci. Zapach jednak nie znikał, otumaniając wcale już niemłodą kobietę swoją wyrazistością, głębią i tęsknotą tytoniowego dymu.
Wróciła do lat dzieciństwa.

*


Zapach prasowanej na desce bielizny świdrował w nozdrzach. Koszula za koszulą, idealnie sztywne kołnierzyki i mankiety wylatywały spod parującego gorącą duszą żelazka, dzierżonego w rękach panny Stasi. Mała, lekko przygarbiona starowinka była krawcową w babcinym majątku i na zawsze wtopiła się w obraz rodziny. Nie przerwały tego koleje wojny ani zawiłe czasy polskiego komunizmu. Koszule, białe i błękitne, jak oczy ojca Joanny, ich właściciela, miękko lądowały w przepastnych ramionach trzydrzwiowej szafy. Był jedynym mężczyzną w tym babińcu, otoczony kochającą rodziną: żoną, trójką córek, teściową i oddaną Stasinką. Ale czy był szczęśliwy...?

Joasia siedziała cichutko w kąciku swojego pokoju, czekając z utęsknieniem na koniec parnego widowiska. Wiedziała, że gdy tylko panna Stasia zakończy prasowanie, przyjdzie pora na wieczorną lekturę z mamą. Nawykła do tego, już przygotowała przy łóżku pokaźnych rozmiarów tomisko. Pierwsza strona głosiła:

NAUKA POEZYI
zawierająca
teoryą Poezyi i jej rodzajów
oraz
ZNACZNY ZBIÓR
NAJCELNIEJSZYCH WZORÓW POEZYI POLSKIEJ
do Teoryi zastosowany
Przez
H. Cegielskiego,
Dok. Fil., b. Nauczyciela przy król. Gymnazyum Śtej Maryi Magdaleny
w Poznaniu
Wydanie trzecie
POZNAŃ
NAKŁADEM KSIĘGARNI JANA KONSTANTEGO ŻUPAŃSKIEGO
1860.


Joasia od lat wiedziała, że to najcenniejsza książka w maminych, rozległych zbiorach. Nie, żeby jakiś biały kruk, nie miała o nich wtedy jeszcze pojęcia, ale podskórnie czuła, że ten wolumen jest bardzo istotny dla matczynych wspomnień . Hipolit był przecież częścią składową rodziny, jak jego silniki w masowo już wtedy produkowanych lokomotywach.

Otwarła książkę tam, gdzie haftowana krzyżykami, lniana zakładka zaznaczyła ostatnią wizytę i sama, nie czekając mamy, głośno zaczęła:
“Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciórek...”

Mickiewicz rozbrzmiał “Powrotem Taty” w całym domu. Umilkły śmiechy starszych sióstr, narzekania babci i nawet para w Stasinym żelazku przestała zionąć sykiem. Matka usiadła na skrawku kraciastego koca, wpatrując się w najmłodszą córkę. Świat zamilkł, gdy Joasia czytała coraz mocniejszym głosem:

“Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory,
I pełno zbójców na drodze”.

Zamilkła, zaciekawiona reakcją najbliższych.
- Mamo, dlaczego płaczesz?

Była małym dzieckiem i nie znała jeszcze porozumiewawczych spojrzeń, gdy mówiono o ojcu. Nie znała wstydliwej tajemnicy, którą kobiety tego domu chciały ukryć przed światem, chroniąc najmłodszą latorośl lub całkiem nieświadomie ją okłamując. Słowo “alkoholizm” nigdy nie padło w czterech ścianach tego domostwa.

*

Joanna wstała energicznie z przepastnej sofy, aby otrząsnąć się z odległych wspomnień, jednak te nie odpuszczały. Jak na zwolnionym filmie zobaczyła scenę sprzed kilkudziesięciu lat.

*


Był wieczór, wszystkie światła pogaszone, tylko niebieska poświata telewizora rozpraszała ciemności. Dziewczyna po cichu zajrzała do pokoju ojca, gdy ten akurat kładł się do łóżka. Był całkowicie nagi, z całą swą męskością uwypukloną przez nocne cienie. Patrzała jak zauroczona, nie mogąc oderwać wzroku od nagiego mężczyzny. Pierwszego, jakiego zobaczyła w życiu. Policzki spłonęły purpurowym wstydem, przyprawiając młode serce o szaleństwo. Długo w noc nie mogła zasnąć, wiercąc się w poczuciu winy.

Lata mijały. Kolejno odeszły: panna Stasia ze swoim parującym żelazkiem, za nią apodyktyczna babcia i w końcu w przegranej z nowotworem, nierównej walce matka. Joasia została pod czujną pieczą błękitnookiego, bujającego w chmurach i oparach alkoholu ojca. Żadnego nadzoru, żadnej kontroli... Z przerażeniem obserwowała uszczuplaną z tygodnia na tydzień domową bibliotekę. Mickiewicz w płótnie, Sienkiewicz ze złotymi grzbietami, Prus czy Orzeszkowa w białej oprawie z niebieskimi i czerwonymi literami na obwolucie rozpływały się tak szybko, jak szybko wyparowywał alkohol z ojca głowy. Biżuteria po matce, a nawet Asine złote drobiazgi bezpowrotnie ginęły dzień za dniem. Nienawidziła go coraz bardziej. Pragmatyczna młoda kobieta, znając już możliwości niestałego w trzeźwości tatusia, szybko się usamodzielniła. Założyła zamki w pokojach, odcinając ojcu darmowe źródło finansowania nocnych wypraw alkoholowych.

- Zamknij pokój na klucz – rzuciła ostro do Michała. - Żeby tu nie wszedł i nie zabrał czegoś!
- Ależ Asiu, nie zabierze niczego. Ufam tacie! - Michał po cichu przekręcił Gerdę w drzwiach, ze smutkiem spoglądając na żonę. Zrobiła się zgorzkniała, zamknięta w sobie, wyobcowana. Jakby chciała zamknąć przeszłość w niewidzialnym tyglu niepamięci. Wiedział przecież, że teść jest alkoholikiem, ale ona tego nie przyjmowała do wiadomości, zaprzeczała, odrzucała samą myśl, bezwiednie broniąc się przed ojca chorobą. Opowiadane latami niestworzone historie o jego postępkach, zamknęły bramę łączącą ojca i córkę. Tylko on, Michał, mógł ją otworzyć. Nawet zaczął powoli przełamywać opór tego zniszczonego, przepalonego nikotyną człowieka. Potrafili godzinami rozmawiać o historii, sztuce, prądach zmiennych i polityce. Wydawało się już, że nigdy więcej pod wspólnym dachem nie dojdzie do kradzieży. Jakże naiwne było wtedy myślenie Michała...

Już od drzwi wejściowych Joannę tknęło jakieś niemiłe przeczucie. Drzwi do ich pokoju stały otworem!
- Nie zamknąłeś rano?! - zapytała podniesionym głosem.
- Zamykałem, jestem tego pewien! – Michał poczuł się okłamany. Podświadomie wiedział, że teść gościł w ich sypialni. Ale co wyniósł? Rzucił się do pokoju, sprawdzając, czego ubyło. Sprzęt stał nietknięty na biurku, świecidełka Asi leniwie spoczywały w kasetce, kompakty nieruszone...
- Zabrał ją – smętnie powiedziała kobieta, dotykając przeszklonej biblioteki. - Zabrał... - Tuż za encyklopedią ziało pustką miejsce po najstarszej książkowej pamiątce. Zniknęła oprawiona w skórę, ze złoconymi rogami, wyczytana i tak bardzo ukochana przez kilka pokoleń rodzinnej młodzieży książka Cegielskiego.
- Chodź! - Michał, patrząc na zegarek, pociągnął żonę za rękę. - Może jeszcze zdążymy! - Galopem zbiegli po schodach i poganiani upływem czasu, na bezdechu niemal wpadli do pobliskiego antykwariatu.
- Czy... Czy ktoś nie oddał dziś w państwa ręce starej książki o poezji? - Zasapana biegiem Asia nie wiedziała, jak zadać to trudne pytanie.
- Jak starą? - Antykwariusz bacznie przyglądał się dwójce młodych ludzi.
- Starą, bardzo starą – szybko odparł Michał. - Taka w skórze i z okuciami. Dostał pan coś takiego?
- My nie przyjmujemy tak starych wolumenów. Od tego jest antykwariat na Świętego Ducha. Oni się na tym lepiej znają – z przekąsem w głosie odparł mężczyzna.

Równocześnie wypadli na zalaną popołudniowym blaskiem słońca ulicę. Postój taksówek był tuż obok i, co dziwne, kilka stało wolnych. Już po kilkunastu minutach wchodzili do ocienionego i mrocznego wnętrza antykwariatu przy Św. Ducha. Księgarz, wysoki, chudy Żyd, krytycznie popatrzył znad okularów na parę, która z wiatrem we włosach przekroczyła próg jego świątyni ciszy.
- Czym mogę służyć? - Z głosu biła jawna wrogość.
- Czy w pana ręce nie trafiła dziś stara książka o poezji? - Joanna pilnie wpatrywała się w czarne oczy antykwariusza. Ogniki, które natychmiast się w nich pojawiły, od razu dały jej odpowiedź. - Ta książka została dziś skradziona z naszego domu. Proszę o jej natychmiastowy zwrot!
- Hola, hola, moja panno! Nikt mnie nie informował o zaginięciu dzieła i transakcja przebiegła zgodnie z prawem. - Mężczyzna wyciągnął spod lady Asi książkę. Odruchowo położyła na niej dłoń, żeby już nigdy nie oddać. - Możecie państwo ją odkupić, jeśli wola. - Antykwariusz zacierał wysuszone, pergaminowe dłonie.
- Ile pan za nią zapłacił? - Michał ostro wtrącił się do rozmowy. - Odkupimy po tej samej cenie. - Mężczyzna za kontuarem roześmiał mu się prosto w twarz.
- To tajemnica handlowa, młody człowieku – powiedział z sykiem w głosie. - A wycena jeszcze nie nastąpiła.
- To niech nastąpi teraz! - Michał nie dawał za wygraną. Wiedział, jak cenną dla Asi jest ta rodzinna pamiątka, i chciał zrobić wszystko, aby ją odzyskać, ale nie spodziewał się tak wygórowanej ceny.
- Pięć i pół tysiąca złotych – z uśmiechem na ustach, odsłaniając sczerniałe zęby, powiedział Żyd.
Joanny ręka drgnęła, ale nie puściła trzymanej książki. Ze łzami w oczach spojrzała na Michała, na jego wahanie. Oczyma wyobraźni widziała maleńkie, kalkulujące w głowie sprężynki, zapadki, szufladki, cały system myślenia i rozrachunków. Tak bardzo pragnęła powrotu tych kilkuset stron do domu...

*


Kobieta stanęła przed oszkloną biblioteką. Setki książek, równiutko poustawianych, zabezpieczonych przed wszech wciskającym się kurzem, przywoływały wspomnienia. Opasły, oprawny w skórę wolumen, dumnie tkwił w zasięgu wzroku, na środkowej półce.
- Wybaczam ci, tato! I ty mi też wybacz...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
zajacanka · dnia 04.06.2012 19:29 · Czytań: 1727 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 36
Komentarze
mike17 dnia 05.06.2012 09:27 Ocena: Świetne!
Po przeczytaniu tego opowiadania aż chce się krzyknąć ŚWIETNE!
Doskonały język, rewelacyjnie zbudowany nastrój dawnych czasów, do tego stopnia celnie, że czułem, jakbym się na chwilę przeniósł w czasie i był naocznym obserwatorem wydarzeń w domu bohaterki.
Sympatycznie nakreślone postacie, nawet ojciec pijak nie jest jakoś drastycznie ukazany.
Z utworu bije ciepło, coś jakby z domowego zacisza.
Fajny zabieg z reminiscencjami.
I to, na co zawsze zwracam uwagę - piękna polszczyzna.
Ostatnie zdania chwytają za gardło...
Aż szkoda, że to było takie krótkie...
Super!
zajacanka dnia 05.06.2012 11:04
Mike, bardzo dziękuję za tak miły komentarz i wysoka ocenę.
Pozdrawiam serdecznie :)
Elwira dnia 05.06.2012 13:23
Joanna nagłą i niezrozumiałą myślą oderwana została od czytanej książki. - jakieś zamotane jest to zdanie; dziwnie mi brzmi, może dałoby się je jakoś ugładzić?

wokół i(,) choć nikogo obok nie było, zapytała głośno:

żelazka(,) dzierżonego w rękach

koleje wojny, ani zawiłe - bez przecinka
istotny dla matki wspomnień - zrobiłabym wspomnień matki albo wręcz matczynych

przepastnej sofy(,) aby otrząsnąć się

z tych odległych wspomnień, jednak te - a jakby wyrzucić tych?

pokoju ojca(,) gdy ten akurat

czujną pieczą swojego błękitnookiego - swojego bym wyrzuciła

tak szybko(,) jak szybko wyparowywał

Michał, mógł je otworzyć. - skoro bramę, to ją

nie wiedziała(,) jak zadać to trudne

Wiedział(,) jak cenną dla

Ech, szkoda, że dziś ludzie tak nie cenią książek, tak nie szanują pamiątek. A to za mało miejsca, a to za dużo kurzu, a to jeszcze coś innego. Tak sobie myślę, że dziś już nie ma nawet czasu na tworzenie wspomnień, a te najpiękniejsze chwile umykają, gną w pogoni za posiadaniem, kasą.

Bardzo ładnie uchwyciłaś atmosferę, niemal czuć kuch na książkach, niemal widać ich wartość.

Pozdrawiam.
zajacanka dnia 05.06.2012 13:50
Elwiro,

bardzo dziękuję za wskazanie potknięć. Poprawki już naniesione, a nad pierwszym zdaniem jeszcze popracuję.

Pozdrawiam serdecznie.
CelinaDolorose dnia 05.06.2012 16:21
Cytat:
Joanna nagłą i niezrozumiałą myślą oderwana została od czytanej książki.
- faktycznie to pierwsze zdanie dość trudno się czyta.
Może lepiej by było w tym stylu:

Nagła i niezrozumiała (może lepiej "niewyraźna", "niesformowana do końca" lub "nagły przebłysk pamięci";) myśl oderwała Joannę od książki, którą (właśnie) czytała.

zajacanko twój tekst skłania mnie do kolejnych przemyśleń o tym, jak wielki mamy naprawdę wpływ na własne życie i czy rzeczywiście tylko my decydujemy o tym, jakim torem się ono potoczy.
W zestawieniu ze Skwadraceniem Sagitariusa (gdzie problem uzależnienia ukazany jest ze strony samego uzależnionego), I proszę Cię Ojcze o rozgrzeszenie Darksia i Drogi Synu/Drogi Ojcze niewidocznej - powstaje naprawdę ciekawa panorama.
zajacanka dnia 05.06.2012 17:54
Celino, dziękuję za zatrzymanie sie nad tekstem i cieszę się, że sprowokował do przemyśleń.
Pozdrawiam.
Kaero dnia 05.06.2012 20:49 Ocena: Świetne!
I co ja mam napisać, skoro mike skomentował Twoje opowiadanie niemal tak, jak ja chciałam? Nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć za nim: Świetne!

Doskonale namalowane słowem obrazy. Po prostu przy czytaniu wnika się w sam środek fabuły. I trudno się wydostać. Postacie pociągnięte miękką kreską, bez kantów, cała historia jest płynna, spójna, językowo bez zarzutu. Coś porusza w środku. We mnie.

Pozdrawiam :)
zajacanka dnia 05.06.2012 21:43
Kaero, dzięki za dobre słowo. Nie ma co owijać w bawełnę, każdemu twórcy podobne słowa dodają skrzydeł :D
Pozdrawiam serdecznie :D
czarek100 dnia 05.06.2012 22:11
Muszę się powtarzać: doskonały język, tylko pozazdrościć. Piszesz, a raczej malujesz świat, który już nie istnieje, a który pozostaje w naszej pamięci jak klejnot, świat przeszłości. Takie wyczucie posiadają kobiety - zamrozić emocje, doznania minionych lat.

Pozdrawiam;)
zajacanka dnia 06.06.2012 02:05
Czarku,
zawstydzasz mnie;)
Dziękuję za wizytę, poczytanie i komentarz:)
Pozdrawiam.
a
Ako dnia 06.06.2012 08:34 Ocena: Świetne!
Skonczylam czytanie. Czuje niedosyt. Chcialoby sie jeszcze pobyc w tym swiecie, ktory tak sugestywnie i mistrzowsko namalowalas slowem. Delikatnie, "po kobiecemu", z cala starannoscia oddany duch czasow dziecinstwa bohaterki. Nostalgia, towarzyszaca opisowi ojca i cos nieuchwytnego, czego nie potrafie nazwac, a co unosi sie w powietrzu- sprawia, ze ten tekst na dlugo zapadnie mi w serce...
dziekuje Zajacanko!
dr_brunet dnia 06.06.2012 11:33 Ocena: Świetne!
To nie jest tekst - to obraz - tożsamy z dziełami mistrzów holenderskich, pejzaż, wraz z zapachem, kolory w emocjach, to wszystko podane z pomocą języka, genialnego. Zazdroszczę...:)
zajacanka dnia 06.06.2012 12:06
Ako, to ja dziękuję za ciepłe słowa!

Pozdrawiam :)

dr_brunet, a Ty znów o malowaniu :D Ale to mile łechce za uchem :)

Pozdrawiam serdecznie:)
JaneE dnia 06.06.2012 13:02
Pięknie namalowany obraz.
Słowami stworzyłaś świat, który można poznawać wszystkimi zmysłami.

Smutna historia z wplecioną nutką nadziei.
zajacanka dnia 06.06.2012 13:56
JaneE,
dziękuję za wizytę!
Pozdrawiam:)
Tukas dnia 06.06.2012 17:32
Po uprzednim przeczytaniu tych pochwalnych peanów, z zazdrości rzuciłem sobie niepisane wyzwanie, żeby się do czegoś dopieprzyć.

I już miałem z bólem serca ogłaszać kapitulację, ale nie, udało się ;) (chyba!)
:
Cytat:
Jak w zwolnionym filmie

zdaje mi się, że "jak na zwolnionym filmie", ewentualnie "jak w zwolnionym tempie".

Ponadto, tekst jest fantastyczny!

Pozdrowienia!
zajacanka dnia 06.06.2012 18:50
Ej, Tukas, nobody's perfect! :D Dobrze, że Ci się udało, teraz ja mam zagwozdkę ;)

A za fantastyczny

ślę ukłony :)
green dnia 06.06.2012 19:53
Nie będę się powtarzać po innych :). Powiem Ci tylko, że gratuluję :)
zajacanka dnia 06.06.2012 21:20
Dziękuję greenuś:)
Wasinka dnia 08.06.2012 21:36
Wzruszyłam się, bo tak rzadko kiedy teraz można odczuć tak wielkie przywiązanie do książek. W zasadzie rzadko spotyka się jakiekolwiek przywiązanie (ależ to pesymistycznie zabrzmiało!). Łatwiej jest bowiem zrezygnować...
Gdy Joasia zaczęła czytać głośno książkę, bo rodzinne czytanie było na porządku dziennym - skojarzył mi się ostatni felieton Owsianka...
A obok ludzkie niedomagania, zakręty, dramaty...

Dobrze oddany klimat wciąga, obrazy na wyciągnięcie ręki. A właściwie to nawet czułam tę parę z żelazka Stasinkowego.
operowanie czasem również spełnia swoje zadanie tworzenia atmosfery.

Drobiazgi, np.:

Joanna nagłą i niezrozumiałą myślą oderwana została od czytanej książki. – może: Joanna oderwana została od czytanej książki nagłą i niespodziewaną myślą / Joanna oderwana została od czytanej książki myślą nagłą i niespodziewaną

Rzędy drobnych literek rozpłynęły się w oka mgnieniu, - okamgnieniu lub w mgnieniu oka

Mała, lekko przygarbiona starowinka, była krawcową – przecinek po starowince niepotrzebny

Koszule, białe i błękitne, jak oczy ojca Joanny, - brzmi to nieco, jakby oczy ojca były białe i błękitne

Ale czy był szczęśliwy?... – wielokropek przed znakiem zapytania

nie czekając mamy, głośno zaczęła – na mamę

Jak w zwolnionym filmie – na zwolnionym

w przegranej z nowotworem, nierównej walce, matka. – przecinek po walce zbędny

sprawdzając(,) czego ubyło.

Mężczyzna wyciągnął spod lady Asi książkę. - chyba lepiej: książkę Asi

Wiedział, jak cenną dla Asi jest ta rodzinna pamiątka(,) i chciał zrobić wszystko, aby ją odzyskać,

Oczyma wyobraźni widziała te maleńkie, kalkulujące w głowie sprężynki, zapadki, szufladki, cały system myślenia i rozrachunków. Tak bardzo pragnęła powrotu tych kilkuset stron do domu... – te/tak/tych

Setki książek, równiutko poustawianych, zabezpieczonych przed wszech wciskającym się kurzem, przywoływały wspomnienia – w zasadzie słowa takiego nie ma, ale wszech wciskającym potraktowałabym jak wszechogarniającym


Pozdrawiam z poburkiwaniem burzy za oknem.
zajacanka dnia 08.06.2012 21:44
Czekałam na Ciebie, czerwonowłosa:) Przypatrzę się:)
Kiss:)
raczej wietrznie i barowo
pozdrawiam:)
Darksio dnia 08.06.2012 21:48
Aniu. Niestety zjadę Twój tekst. ;) Potrzebuję tylko trochę czasu, bo to nie taka łatwa sprawa. Nie piszesz wszak o menelach wiejskich. ;) Odezwę się.
zajacanka dnia 08.06.2012 21:59
ale za co, mistrzu, za co?
Indyphar dnia 09.06.2012 13:57 Ocena: Świetne!
O „zwolnionym filmie” wspomniał już Tukas, ale nie widziałem uwag co do żelazka. Ściślej mówiąc, chodzi o fragment:
„para w Stasinym żelazku”
Wydaje mnie się, że „Stasinym” powinno być napisane małą literą. No chyba, że dla dodania klimatu wielką literą zapisałabyś też żelazko. Stasine Żelazko – bo to o to konkretne żelazko w końcu chodzi.

Koniec czepiania się, więcej uwag nie mam. Jak zawsze miło było obcować z Twoimi literackimi dziełami.

Pozdrawiam i do przeczytania
zajacanka dnia 09.06.2012 14:14
Dziękuję za wizytę i poczytanie, Indyphar!
Pomyslę nad tym żelazkiem :)
Monia81 dnia 10.06.2012 16:08
Cóż powiedzieć - zatrzymałaś mnie na dłuższą chwilę. Warto było.

Pozdrawiam ciepło:)
zajacanka dnia 10.06.2012 18:17
Cieszy wizyta, Monia!

Odpozdrawiam:)
Tjereszkowa dnia 12.06.2012 22:40
Zajacanko, przeczytałam z zachwytem. To przepiękny tekst, niewątpliwie jeden z najlepszych na PP. Zapadające, nostalgiczne obrazy i to ostatnie zdanie... Jestem pod wrażeniem - nie dość, że masz coś mądrego i głębokiego do powiedzenia, to jeszcze robisz to w efektowny sposób.
Pozdrawiam serdecznie. :)
zajacanka dnia 12.06.2012 22:47
Tjereszkowa!
Dawno Cie nie widzialam!
Bardzo dziekuje za tak cieple slowo!
Pozdrawiam rownie serdecznie! :)
darspan dnia 17.06.2012 01:31
Myślę, że mogłabyś pisać scenariusze filmowe. Czytam i widzę,a nawet słyszę diecięcy głos składający literki w wyrazy: "Tato nie wraca; ranki i wieczory.." w drugiej scenie: tato w barze przy kieliszku, dobrze wyglądający - alkoholik z wysokiej półki.. Smutna to opowieść, choć emanuje ciepłem i niejednego czytelnika zmusi do refleksji.
nie rozumiem jednak ostatniej - powiedzmy - sceny: dlaczego Joanna przebaczając ojcu, prosi o wybaczenie... ?
Jest to pierwszy Twój tekst, który przeczytałem i będe wyszukiwał nastęnych, bo warto poswięcić czas, nawet jak jest tak ograniczony jak mój
Pozdrawiam serdecznie
Dariusz
zajacanka dnia 17.06.2012 12:37
Darku, bohaterka po latach zdaje sobie sprawe, ze mogla zrobic wiecej dla chorego ojca. Ze zaniedbala swoje obowiazki, za zaprzepascila mozliwosc porozumienia i zerwala laczace ich wiezy krwi. Tyle w kwestii dopowiedzenia.
Dziekuje za poczytanie.
Pozdrawiam rownie serdecznie!
darspan dnia 17.06.2012 22:04
Nie zgadzam się z taką interpretacją, ale pięknie piszesz i to jest najważniejsze.
A co do meritum, to moim zdaniem - głównym celem życia naszych dzieci nie jest troska jedynie o nas, ale przede wszystkim o swoją rodzinę i własne perspektywy swojego małżeństwa i rolą rodziców jest nie przeszkadzać, ochraniać, a nade wszystko nie odgrywać roli przewodnika.
Za grzechy ponosi się karę i pokutę, czasem do końca swoich dni.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Darek
zajacanka dnia 17.06.2012 23:21
Dlaczego się nie zgadzasz? Bohaterka ma takie, a nie inne uczucia. Nie zmienisz tego, no, chyba że...
darspan dnia 18.06.2012 10:45
...chyba że, co?
Już od dzieciństwa upatruje się w dziecku przyszła podporę na stare lata; daje się dziecku domyślny przekaz, że będzie odpowiedzialne za starość swoich rodziców.
Dzieci wychowane w takiej atmosferze - już jako dorosłe, ulegają przekonaniu, że są odpowiedzialne za wszystkie niepowodzenia i cierpienia; za nałogi i wyrachowanie... tak, tak - rodzice często traktują swoje dzieci przedmiotowo - jako kapitał na starość. Często też dorosłe już dzieci są szantażowane przez rodzica, najczęściej matki, które wymuszają w ten sposób zachowania przedłużające ich władzę z okresu dzieciństwa
Co do bohaterki, to jest ona ofiarą takiej domowej atmosfery, która "każe cierpieć" Cierpi żona i matka, cierpią domownicy i cierpią dzieci - jedynie bohater, sprawca nieszczęścia jest godny litości, a nawet pożałowania i pomocy, nieraz za wysoką cenę - utratę własnego szczęścia ofiary ("Toksyczna matka" - niebawem powieszę)
Oto słowo moje, Droga Aniu, a nie znaczy to, że mam rację...:yes:
Darek
shinobi dnia 18.06.2012 12:12
Bardzo ładnie to opowiedziałaś, bardzo ładnie. Jestem pewien, że ja bym tak nie umiał. :)

I co za odwaga, że ten księgarz Żyd był wyraźnie wrogi! Politycznie pod prąd. Nonkonformizm, że hej. ;)

Serio - naprawdę urokliwe. :)
zajacanka dnia 18.06.2012 12:32
Darku, poczułam się jak na leżance u psychoanalityka. ;) Jednak dużo prawdy jest w tym, co mówisz. Do przemyślenia.

shinobi -nie wolno ukrywać prawdy. Ludzie są różni, a to był zły Żyd i tyle ;)

Dzięki za komantarz!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
27/01/2022 00:42
Bardzo słuszne skojarzenie, Inesko, rumaki i poezja nie… »
bruliben
26/01/2022 23:34
Oj tak Wiolinie, Czasem jest szczodra, innym razem skąpa w… »
pociengiel
26/01/2022 23:25
dzięki, no bywa »
Wiolin
26/01/2022 21:51
Witaj Niczydarze. To "MY" ma wymiar za… »
Wiolin
26/01/2022 21:29
Witaj Pociengiel. Nie potrafię tegoż wiersza sformatować,… »
Wiolin
26/01/2022 21:16
Witaj Bruliben. O jak fajnie to ująłeś...Ona ma to do… »
valeria
26/01/2022 21:13
wiersz fajny, otwierają się horyzonty, warto je zbilansować… »
Wiolin
26/01/2022 21:09
Witaj Florianie. Za mądrze i za wiele politycznie.… »
Wiolin
26/01/2022 20:39
Witaj Florianie. Ty tak po nowemu...Licowanie podpowiada… »
Wiolin
26/01/2022 20:15
Witaj Julando. No nie wierzę....Zapewne minęły 4 lata od… »
Yaro
26/01/2022 20:02
Najważniejsze by w życiu być człowiekiem. Szarość jest… »
Wiolin
26/01/2022 19:56
Witaj Zolu. Tak naprawdę boję się tej inności. Jestem… »
Wiolin
26/01/2022 19:35
Witaj Ewuniu. Rzeczywiście pieśni kojarzą mi się z Rosją,… »
OWSIANKO
26/01/2022 16:26
rzeczywiście, poezja pisana prozą »
OWSIANKO
26/01/2022 16:13
Dziękuję, Afrodyto. »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas