Mapa na piasku – część trzecia - Wiktor Orzel
Proza » Inne » Mapa na piasku – część trzecia
A A A
Przeczytaj poprzednią część


Wybiegłem bez podkoszulka i omal nie zatoczyłem się na schodach. Frontowe drzwi stały na oścież otwarte. Słyszałem głośny płacz Ewki. Ogrodowe lampy oświetlały sylwetki kilkunastu osób. Zwolniłem. Bałem się tego, co zobaczę za tymi drzwiami. Mimo, że do wyjścia dzieliło mnie kilkanaście metrów, to każdy krok sprawiał mi ogromny wysiłek. Są w życiu człowieka takie sytuacje, w których coś w nas pęka. I we mnie pękło tej nocy dwa razy. Najpierw w łóżku z Ewą, a teraz to. Jeden z krakowskich poetów śpiewał, że ma już jeden nóż w plecach i nie ma miejsca na następne. Mnie właśnie wbito kolejny i konałem. Adrian, ten młody, pewny siebie chłopak, z krótko przystrzyżonymi włosami, wisiał zgięty w pół i nabity na ogrodzenie. Widziałem jeszcze kilka drgań jego ciała. Potem znieruchomiał. Nikt nawet kurwa do niego nie podszedł. Wszyscy tacy dorośli, z petami i browarem w rękach. A jak już przyjdzie co do czego, miękną nogi. Podbiegłem szybko do ogrodzenia i zawołałem Grubego.

- Chodź tutaj i mi pomóż do jasnej cholery!

Udało nam się go zdjąć. Rozglądałem się bacznie na boki. Byłem w amoku. Za dużo tego wszystkiego na jedną noc. Za dużo! Wybiegłem za bramę. To tutaj. Kierowca samochodu, który trzepnął Adriana stał cały roztrzęsiony i nerwowo palił papierosa. Mam cię skurwysynie. Pewnym krokiem podszedłem do gnoja. Ten rozłożył żałośnie ręce, że to przecież nie jego wina. Zamachnąłem się  i z całej siły uderzyłem go w twarz. Upadł. Kopałem go, mocno. Nie wiem ile to trwało. Potem ktoś mnie odciągał, przyjechała policja. Ale widzę to wszystko jak przez mgłę. Nie kontaktuję.

***

W taki właśnie sposób wszystko się posypało. Na tej gładkiej do tej pory szybie zrobiła się rysa, która z każdym dniem była coraz głębsza. Ewka przestała się do mnie odzywać. Rodzice Grubego zabronili mu spotykać się z kimkolwiek z nas. Mieli także w planach eksmisję syneczka na studia daleko, daleko od domu. Właściwie to nikt z nas się nad tym wcześniej nie zastanawiał. Były wakacje, te bodaj najdłuższe w życiu człowieka. Matura zdana, papiery na studia złożone, bawiliśmy się. Nikt nie myślał o jutrze. Przecież Ewka miała iść na medycynę, ja na prawo, Gruby na polonistykę, Adrian na zarządzanie a Micha na filologię angielską. A przecież nie zanosiło się także na to, żebyśmy studiowali w jednym mieście. Ale nikt nie poruszał tego drażliwego tematu. Chcieliśmy brać garściami, kraść czas i utrzeć nosa życiu.

A teraz stoimy. Nie patrzymy na siebie. Spuszczają trumnę z Adrianem. Obojętnieje. Zaczynam się już do tego wszystkiego przyzwyczajać, dystansować. Tylko czasami jakiś mocny impuls powoduje, że coś się we mnie jeszcze rusza. Widzę Ewkę. Ona patrzy gdzieś przed siebie. Czuje się jak powietrze.  Nie wytrzymałem. Odszedłem na bok, schowałem się za jakimś grobem i zapaliłem papierosa. Słyszę mamrotanie księdza i pytanie czy ktoś z obecnych chce powiedzieć coś o tragicznie zmarłym. Nikt nie chce. Ludzie się rozchodzą. Patrzą na mnie jak na jakiegoś wykolejeńca, że ćmię papierosa właśnie teraz, tutaj i w ogóle. Mam was w dupie myślę sobie i zaciągam się głęboko. Wszyscy się rozeszli, przynajmniej tak mi się wydawało. Myliłem się. Micha stał nad świeżo usypaną mogiłą. O jego ramię opierała się Ewka. Przytulił ją mocno do siebie i pocałował w czoło. No to widzę, że się ostatnio dużo zmieniło. Miałem coś powiedzieć, ale machnąłem ręką i poszedłem przed siebie. Maszerowałem na tyle szybko, że przez dłuższy czas nie zauważyłem, że ktoś mnie śledzi. Miałem do domu spory kawałek. Skręcałem w różne ścieżki, wymyślałem najróżniejsze dziwaczne obejścia, ale zza zaułka cały czas wyłaniała się nieznajoma postać. Przygarbiona, niby wpatrzona w ziemię. Zapomniałem soczewek i sylwetka przypominała bardziej czarną plamę niż człowieka… W końcu zatrzymałem się, odwróciłem i skrzyżowałem ręce. Serducho dudniło mi jak Dzwon Zygmunt. Czekałem.

Przeczytaj następną część
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wiktor Orzel · dnia 18.08.2012 23:10 · Czytań: 1658 · Średnia ocena: 4,33 · Komentarzy: 11
Komentarze
zajacanka dnia 19.08.2012 00:29 Ocena: Dobre
Ojciec Dyrektor we własnej osobie... Zapraszamy częściej...

Mimo, że do wyjścia dzieliło mnie kilkanaście metrów - napisałabym raczej "Od wyjścia"
Jeden z Krakowskich poetów - krakowskich dałabym z małej, ale nie będę się upierać
Nikt nawet(,) kurwa(,) do niego nie podszedł.
- Chodź tutaj i mi pomóż(,) do jasnej cholery
Obojętnieje. - obojętnieję
Czuje się jak powietrze. - czuję
Mam was w dupie myślę sobie i zaciągam się głęboko - po dupie i po sobie dałabym myslnik. Nie wspominając o tym przed "mam".

Bolesny fragment, co tu dużo mówić. Trochę rozbiegania czasowego jest w tekście. Raz przeszły, raz terazniejszy, ale lektura wciąga. To fakt. Dałabym nieco dłuższy kawałek, albo częściej :)
szara eminencja dnia 19.08.2012 22:13
Cytat:
Mimo, że do wyjścia dzieliło mnie kilkanaście metrów,

Willa willą, ale kilkanaście metrów to dość spora odległość jak na budynek...

Cytat:
Jeden z Krakowskich poetów

przymiotnik - "krakowskich"

Cytat:
Serducho dudniło mi jak Dzwon Zygmunt.

I brak konsekwencji. Owszem, poprawnie jest "Dzwon Zygmunt", ale gościu używający takiego słownictwa prędzej by powiedział "Dzwon Zygmunta".

Jak dla mnie, to za bardzo się silisz na "młodzieżowy" język.
Wiktor Orzel dnia 20.08.2012 11:48
Nieścisłości narracyjne wyjaśniają się na ostatnich stronnicach historii, także proszę o cierpliwość ;;)
Krystyna Habrat dnia 21.08.2012 20:12 Ocena: Świetne!
Na razie oceniam tę część, poprzednie przeczytam później. Ta mi się bardzo podoba. Napisana językiem adekwatnym do treści, mocnym, oszczędnym, co dobrze oddaje stan psychiczny narratora w tak dramatycznej sytuacji. Celne jest zdanie o nożu w plecach. Ten obraz wyjaśnia wystarczająco i dobitnie sytuację psychologiczną. Jak potem papieros na cmentarzu i dosadne złorzeczenie.
Dałabym 6, ale niech to pozostanie w domyśle, bo jeszcze mnie posądzą o wazeliniarstwo. A niech tam. Daję. Może te poprzednie okażą się gorsze i się wszystko zrównoważy.
Wiktor Orzel dnia 23.08.2012 14:39
Dziękuję za komentarz Sokol. Mam nadzieję, że kolejne części również przypadną Ci do gustu. :)
Usunięty dnia 24.08.2012 12:30 Ocena: Świetne!
Po przeczytaniu pierwszej części napisałam, że nieźle piszesz.Teraz z czystym sumieniem mogę napisać, że piszesz bardzo dobrze. Podpisuję się pod tym napisała Sokol, bo ona jest dobrą pisarką i potrafi się ładniej wyrażać :)Mogę też zapewnić, że ta Pani nie jest wazeliniarą :)Twoje opowiadanie jest wciągające, tylko dlaczego dajesz takie krótkie części. Czekam na dalszy ciąg :)
Wiktor Orzel dnia 24.08.2012 14:04
Wrzucam krótkie fragmenty z doświadczenia. Im dłuższe, tym mniej czytelników skusi się na lekturę ;) Niebawem wrzucę kolejną porcję:smilewinkgrin:
Krystyna Habrat dnia 26.08.2012 11:35 Ocena: Świetne!
Najbardziej podobały mi się wstęp (tj kilka pierwszych akapitów cz.I) oraz cz.III, bo jest w nich jakaś mistyka, tajemniczość, zapowiedź czegoś więcej, czego się można domyślać. Cz.II jest bardziej dosłowna i typowa.
W całości podoba mi się przenikanie teraźniejszości i przeszłości oraz jawy i snu, dosłowności z prawdopodobieństwem, bo to zwykłemu wspomnieniu nadaje szerszą perspektywę i głębię. Zaciekawia czytelnika.
Zastanawiam się tylko, czy używający wulgarnego słownictwa chłopak może mieć jakąś wrażliwość na poezję, czytać ją i znać poetę? W sadzie, gdzie zaplątał się Adrian (cz.I), zdanie o możliwości trwałego uszkodzenia ciała, jest kiedy indziej dowcipne, ale tutaj wolałabym konkret, np tak zarośnięty, że można się było podrapać, albo złamać nogę, ale jeszcze mocniej, żeby się to unaoczniło i było właściwe tylko temu miejscu, a zarazem stanowiło zapowiedź tego, co się stanie z Adrianem w cz.III. Można tak i w kilku innych miejscach cz.II.
Podobnie postać Ewki, aby nie wyszła z niej typowa "uwodzicielka", warto by wzbogacić o coś pociągającego, innego niż seksapil, co zmieni jej jednoznaczność, a wzbudzi więcej sympatii czytelnika i dostarczy mieszanych uczuć.
Oceny nie zmniejszam.
Anetko, mam spóźniony refleks. Jest mi bardzo miło.
Elatha dnia 27.08.2012 11:33
Tego się nie spodziewałam. Namieszałeś w życiu bohaterów i pokazałeś, że życie nie składa się tylko z bezkarnych zabaw. W pewnym momencie młodość zostaje brutalnie sprowadzona do realnego poziomu.
Bohaterowie ciekawie nakreśleni, ale Ewka jakoś szybko zmieniła się z dzikiej kotki w puchatą przytulankę. Duży przeskok czasowy właściwie mi nie przeszkadza, ale chciałabym wiedzieć, co działo się do czasu pogrzebu.
Pozdrawiam :).
Wiktor Orzel dnia 27.08.2012 11:47
Postać Ewki jest bardzo niejednoznaczna, to dopiero się wyjaśni. Wezmę sugestie pod uwagę i przy gruntownej korekcie pewnie coś pozmieniam, chociaż zwykle, gdy już napiszę całość, ciężko mi wprowadzać znaczące korekty jeśli chodzi o fabułę i postaci.

Pozdrawiam,
Wiktor
Wasinka dnia 27.08.2012 22:35
Tutaj jest ciekawiej niż w cząstce drugiej. Jakiś mrok, bardziej wciągająca atmosfera.

Ale przecinki bawią się w chowanego.

Pozdrawiam księżycowo.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Janusz Rosek
12/07/2024 08:57
Kazjuno Bardzo dziękuję za Twój komentarz i słuszne… »
Kazjuno
12/07/2024 08:07
Przeczytałem Januszu z zainteresowaniem. Wewnętrzne rozterki… »
valeria
10/07/2024 13:53
Podoba mi się. Łagodne lato :) »
valeria
10/07/2024 13:51
Dziękuję, opis poprawiony już:) zachęcam :) od soboty jestem… »
Berele
10/07/2024 13:37
Pointa mogłaby okazać się jakaś lżejsza, ale udała się ta… »
Jacek Londyn
10/07/2024 13:08
Valerio, cieszę się, że się wydało, że ktoś z nas (a… »
Berele
10/07/2024 10:59
Nawet fajne neolęgi. Spodobał mi się wiersz ubogi w… »
Berele
10/07/2024 10:37
Dużo ładnych figur w wierszu. Na minus poetyckość eteru i… »
Dar
09/07/2024 21:49
złotym strumieniem spłyniesz po mej wyjątkowej kreacji… »
valeria
09/07/2024 21:38
Pięknie, rozpływam się :) »
Dar
09/07/2024 18:29
Ciepłym deszczem rozpoczniesz lato gdy tak zmysłowo… »
Dar
08/07/2024 11:31
Ludzie z chorobami psychicznymi otrzymują stopień… »
Kazjuno
08/07/2024 00:29
Przyznam się Kasiu, że początkowo czytało mi się tekst… »
Dar
06/07/2024 19:35
valeria Myślę, że kobiety czerpią najwięcej energii z… »
Miyo
06/07/2024 19:23
witam uważam na podstawie obserwacji, że stresu nie można… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty