Mario i Laura - mtx_unw
Proza » Miniatura » Mario i Laura
A A A
Coś o sobie? Ja? Prze­cież to nic cie­ka­wego… Że praca? Pomy­śleć, że z tych 46 lat życia, które mam za sobą już 30 maluję. Co maluję? Pokoje, ściany, mury, ławki – co się trafi. Laura zawsze mówi, mam żonę – Laurę, jeste­śmy mał­żeń­stwem 20 lat, że mam do tego talent. Ostat­nio moje włosy przy­pró­szyła siwi­zna – pierw­sza oznaka starości.

Tro­chę mnie to nie­po­koi. Mam znisz­czone ręce – od farby i deter­gen­tów. Lubię mój nie­bie­ski uni­form, który noszę w pracy – jest twa­rzowy. Jestem sumienny. Pra­co­wity. Ale lubię sobie cza­sem wypić. Może za bar­dzo. Lubię bar­dzo grę w bry­dża i drze­ma­nie z gazetą w fotelu. Nie potra­fię zasnąć w nocy jak nie spraw­dzę czy wszyst­kie okna są zamknięte. Nie potra­fię spać przy otwar­tym. A po do kawki koło połu­dnia zawsze jem cze­ko­ladę z orze­chami. Strasz­nie nie lubię zimy. Mało pracy, a strasz­nie zimno. Poza tym nie lubię śniegu. Nie zno­szę klien­tów, któ­rzy zawsze wie­dzą lepiej. Jak tak wie­dzą, to niech sami malują. Miesz­kam w Pia­secz­nie. Nie jakiś luk­sus, ale przy­tulne miesz­ka­nie – kupione ze sprze­daży samo­chodu. Bo teraz taka droga ben­zyna, że się nie opłaca. Naj­bar­dziej lubię w moim miesz­ka­niu mój fotel. Nasze miesz­ka­nie to typowe M3 w bloku. Jestem do niego przy­wią­zany. Miesz­kamy tam we dwójkę z Laurą. Sami. Nie mamy dzieci – nie­stety nie możemy z mojej winy. Szcze­gól­nie mnie to boli, bo wycho­wa­łem się w dużej rodzi­nie – pię­cioro rodzeń­stwa robi swoje. Rodzice nie żyją. Naj­star­szy brat zagra­nicą pra­cuje na budo­wach, kolejny jest mecha­ni­kiem w Łodzi, sio­stra ma sklep w War­sza­wie, taki mały, odzie­żowy, potem jestem ja, a na końcu moja naj­młod­sza sio­strzyczka – Kasia – pra­cuje w urzę­dzie pocz­to­wym. Zawsze były z nas urwisy. Dobrze wspo­mi­nam czasy dzie­ciń­stwa i tym bar­dziej ubo­le­wam nad tym, że na stare lata zosta­niemy z Laurą sami.

Kiedy dowie­dzia­łem się, że jestem bez­płodny strasz­nie to prze­ży­łem. Mówi­łem Lau­rze, żeby ode mnie ode­szła, bo wiem, że strasz­li­wie pra­gnęła dzieci i wnu­ków. Mia­łem duże pro­blemy ze sobą – piłem, robi­łem różné głu­poty. Na szczę­ście moje żona kocha mnie na dobre i na złe i z pomocą rodzeń­stwa i swo­jej rodziny udało się jej wycią­gnąć mnie jakoś z tego bagna.
Czę­sto myślę o tym jak mogłaby wyglą­dać ina­czej moje życie, gdy­bym wra­cał do domu, gdzie byłyby małe szkraby, gdzie mie­li­by­śmy psa i cho­dzi­li­by­śmy z chło­pa­kami grać w piłkę albo bym cho­dził z moją małą księż­niczką na spa­cery i lody i kupo­wał­bym jej lalki.
Cza­sem przy­jeż­dżają do nas moi bra­cia czy sio­stry ze swo­imi pocie­chami – wtedy jesz­cze bar­dziej marzę o tym jak to byłoby mieć wła­sne. Ale widocz­nie taka jest moja droga, która muszę przejść…

- Eusta­chy Bie­lecki? Jest pan aresz­to­wany za oszu­stwa podat­kowe. Pro­szę z nami na komi­sa­riat. — powie­dział poli­cjant w drzwiach mojego miesz­ka­nia. Wtedy moje serce, które spo­koj­nie biło od 46 lat posta­no­wiło się zatrzy­mać.
Wszystko zaczęło się kilka lat temu. Jestem dobrym mala­rzem poko­jo­wym – ludzie chęt­nie mnie zatrud­niali do róż­nych prac. Nie prze­le­wało się, ale nie przy­mie­ra­łem gło­dem. Moja żona Laura też nie. Pew­nego dnia zgło­siła się do mnie Kry­styna – powie­działa, że jest biz­nes­menką i że chęt­nie mi pomoże roz­wi­nąć biz­nes. Dotych­czas zatrud­niano mnie na czarno. Wytłu­ma­czyła mi, że jak założę firmę będę mógł zara­biać wię­cej i ubez­pie­cze­nie i tak mi to wszystko tłu­ma­czyła, że wyni­kało z tego, że ina­czej się nie da. To się zgo­dzi­łem, co było robić? Ja mia­łem zaj­mo­wać się dalej tym co wcze­śniej, a ona miała zaj­mo­wać się całą biu­ro­kra­cją – księ­go­wo­ścią, umo­wami, zgo­dami, szu­ka­niem nowych zle­ceń. Potem zaczę­li­śmy zatrud­niać mi pomoc­ni­ków, bo oka­zało się, że wspól­nie dobrze nam idzie.
Wszystko ukła­dało się świet­nie. Praca dawała mi satys­fak­cję i mimo że już siwieję tu i ówdzie, to czu­łem się pełen wigoru i sił. Do szczę­ścia bra­ko­wało mi tylko jed­nego – dzieci. Zawsze marzy­li­śmy z moją żoną, żeby mieć dzieci, ale jestem bez­płodny. Strasz­nie mnie to boli, bo wycho­wa­łem się z 4 rodzeń­stwa i wizja samot­nej sta­ro­ści mnie prze­raża.
I wtedy pew­nego dnia zna­la­złem w śmiet­niku test cią­żowy. Nie żebym grze­bał, broń Boże, po pro­stu coś mi wpa­dło i zna­la­złem. Wynik był pozy­tywny. Byłem w szoku.
Kilka lat wcze­śniej kiedy otrzy­ma­łem wyniki ze szpi­tala, że nigdy nie będę mógł mieć dzieci strasz­li­wie to prze­ży­łem – zaczą­łem pić, nie wra­ca­łem do domu na noc, zda­rzało mi się nawet bić Laurę. Nie chcę do tego wra­cać.
A teraz nagle się z kimś puściła! Moja uko­chana żona. Po 20 latach mał­żeń­stwa! Rozu­miem, że ma 39 lat i jesz­cze dobrze wygląda. Rozu­miem, że jesz­cze może i chce mieć dzieci. Ale żeby mnie zdra­dzić? Kiedy? Z kim?
Kiedy wró­ciła do domu zro­bi­łem jej kar­czemną awan­turę. Wła­ści­wie kil­ka­na­ście godzin awan­tury. Piłem, biłem i krzy­cza­łem. Ona się tłu­ma­czyła, że nigdy w życiu, że nie miała nikogo poza mną, że nie wyobraża sobie, że.. ale ja nie słu­cha­łem. Wie­dzia­łem swoje.
Kiedy się w końcu uspo­ko­iłem i zda­łem sobie sprawę z tego co zro­bi­łem – było za późno. Spa­ko­wała swoje walizki i wró­ciła do rodzi­ców.
Przez kilka mie­sięcy byłem zroz­pa­czony i nie potra­fi­łem sobie zna­leźć miej­sca. Znowu zaczą­łem pić. Nic nie potra­fiło mi spra­wić przy­jem­no­ści – nawet drze­ma­nie w fotelu czy cze­ko­ladka do kawy – wszystko było jakieś takie mdłe i bez­sensu.
Za namową Jaśka, mojego star­szego brata posze­dłem do leka­rza, żeby zapy­tać czy ist­nieje moż­li­wość, że to moje dziecko. Oka­zało się, po kolej­nych bada­niach, że ist­nieje cień szansy. Wtedy prze­ży­łem pierw­szy zawał.
Nie­wiele pamię­tam z tam­tego okresu. Szpi­tal, pie­lę­gniarki, dużo bólu w klatce pier­sio­wej, dziwne uczu­cia po lekach. Moje rodzeń­stwo mnie odwie­dzało, przy­je­chał nawet Kazik z Nor­we­gii, pra­cuje tam na budo­wie. Wszy­scy myśleli, że z tego mogę już nie wyjść.
Ale ja się pozbie­ra­łem. Wie­dzia­łem, że muszę. Moim celem było dożyć do naro­dzin dziecka i usta­le­nie ojco­stwa. Po kilku tygo­dniach wresz­cie sta­ną­łem na nogi.
Laura uro­dziła syna. Nazwała go Mate­usz. Bada­nia DNA udo­wod­niły, że jestem ojcem. Udało mi się ją prze­bła­gać – wró­ciła do mnie. Byli­śmy szczę­śliwą rodziną.
I wtedy poja­wiła się poli­cja w moich drzwiach. W cza­sie kiedy mnie nie było moja wspól­niczka doko­nała kilku nie­le­gal­nych ope­ra­cji, a potem wyczy­ściła nasze konto fir­mowe i znik­nęła. Ponie­waż firma była na mnie… wia­domo.
Moje słabe serce nie wytrzy­mało napię­cia. Zmar­łem w drzwiach swo­jego miesz­ka­nia 27 lutego 2012 roku…
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
mtx_unw · dnia 04.09.2012 10:14 · Czytań: 751 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 6
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Lizabett dnia 04.09.2012 17:25
Podoba mi się. Lekki, niezły styl:) Czyta się dobrze.
Pozdrawiam, Liz.
mike17 dnia 04.09.2012 17:46
Najpierw błędy:

- 46 lat - słownie
- mam za sobą już 30 maluję. - jak wyżej
- jeste­śmy mał­żeń­stwem 20 lat, - jak wyżej
- Nie potra­fię zasnąć w nocy(,) jak nie spraw­dzę
- Nie potra­fię zasnąć w nocy jak nie spraw­dzę(,) czy wszyst­kie okna są zamknięte.
- Czę­sto myślę o tym(,)jak mogłaby wyglą­dać ina­czej moje życie,
- grać w piłkę(,) albo bym cho­dził z moją małą księż­niczką
- jesz­cze bar­dziej marzę o tym(,) jak to byłoby mieć wła­sne.
- Pro­szę z nami na komi­sa­riat. — powie­dział poli­cjant w drzwiach mojego miesz­ka­nia. - bez kropki po "komisariat".
- zaj­mo­wać się dalej tym(,) co wcze­śniej,
- 4 rodzeń­stwa - słownie
- Kilka lat wcze­śniej(,) kiedy otrzy­ma­łem wyniki ze szpi­tala,
- Po 20 latach mał­żeń­stwa! - słownie

Mam pytanie: raz piszesz pięcioro rodzeństwa, raz czworo, ile zatem?

Podobało mi się, choć stosujesz bardzo podobne do siebie zdania o identycznej konstrukcji - brak mi przeplatania zdań długich z krótkimi, i więcej dialogów.
To nadałoby historii więcej dynamiki.
Widziałbym to jako dłuższe opowiadanie, bo temat ciekawy, intrygujący, zwłaszcza wątek rzekomej bezpłodności i "upadku" bohatera - to można by nieźle rozwinąć.

Ale i tak jest całkiem, całkiem...

Pozdrawiam.
Naja dnia 04.09.2012 23:07
Ciekawe, podobało mi się.
zajacanka dnia 05.09.2012 12:18
Mike: była ich piątka: bohater plus czworo rodzeństwa. :)

No, cóż. Masa informacji, zawarta w tak krótkim kawałku, ma potencjał na rozbudowanie i dłuższy tekst. Póki co jest jak życiorys, choć na brak emocji nie narzekam ;) Do dopracowania w tej formie (uprócz uwag Mike'a przejrzyj pod względem literówek, licznych powtórzeń - szczególnie "żona" występuje za często i zaimków) i ewentualnego rozbudowania :)

Pozdrawiam.
Magicu dnia 05.09.2012 13:31
Nie lubię historii, które zle się kończą :( chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie opowiadania mogą się kończyć słowami: "żyli długo i szczę­śliwie".


Dwa zdania rzuciły mi się w oczy:

"Laura zawsze mówi, mam żonę – Laurę, jeste­śmy mał­żeń­stwem 20 lat, że mam do tego talent. "
Ja bym napisała:
Laura zawsze mówi - jeste­śmy mał­żeń­stwem 20 lat - że mam do tego talent.

"Naj­star­szy brat zagra­nicą pra­cuje na budo­wach," - ostatnio gdzie­ś czytałam, że nie ma w języku polskim czego­ś takiego jak "zagranica". Poprawny jest zwrot: "za granicą".
MimiBasia dnia 09.09.2012 15:20
Plusy:
- zakończenie.

Minusy:
- błędy stylistyczne.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
alos
09/02/2023 01:08
Dzięki. »
skroplami
08/02/2023 23:20
Tak, to jest to coś :). Poruszasz mocny temat swoim stylem,… »
Marian
08/02/2023 16:59
Marku, dziękuję za wizytę. Pozdrawiam. »
Marek Adam Grabowski
08/02/2023 14:43
Przypominam moją ocenę z innego portalu. Pozdrawiam »
Korektorka
08/02/2023 13:38
Dzień dobry, Kolejny bardzo dobry tekst, uderzający.… »
Florian Konrad
08/02/2023 11:13
jak zwykle - dziękuuuję :) »
Marian
08/02/2023 09:00
Darcon, dziękuję za wizytę i komentarz. Niedawno… »
jemioluszka
07/02/2023 22:21
Nie macie pojęcia jak to jest stać nad grobem. Wszyscy… »
jemioluszka
07/02/2023 22:09
Ballada o trupie. Zgoda. Czym jest Poeta dziś, jeśli nie… »
jemioluszka
07/02/2023 22:06
No i tak właśnie jest. Uchylasz drzwi do jakiejś prawdy... o… »
jemioluszka
07/02/2023 22:02
Tytuł i pierwsze dwa wersy uderzają świeżością i… »
jemioluszka
07/02/2023 21:57
Intymny obraz jakichś trudnych wydarzeń wyciosanych w słowa,… »
Darcon
07/02/2023 20:25
Hej, Marianie. To właściwie nie jest beletrystyka, tylko… »
mike17
07/02/2023 18:52
Dzięki, Wolny Duchu, za najwyższą ocenę i komentarz :)»
TakaJedna
07/02/2023 16:25
To jeszcze raz ja. Nie o stylu tym razem, a o treści.… »
ShoutBox
  • Narcyz
  • 09/02/2023 08:55
  • Zgubilem się w matni własnych planów i zamierzeń. Czy ktoś zna drogę? Ta którą idę wydaje się być na szczyt ale krajobrazy mówią co innego. Dolina jak szlak do piekła.
  • Yaro
  • 07/02/2023 22:00
  • Witaj Michał! Pozdrawiam serdecznie:)
  • mike17
  • 07/02/2023 18:48
  • Witam wszystkich i pozdrawiam serdecznie po baaardzo długiej nieobecności :)
  • TakaJedna
  • 03/02/2023 12:41
  • Chyba muszę wymienić okulary ;) (to żart oczywiście). Pozdrawiam
  • Wiktor Orzel
  • 03/02/2023 11:45
  • Jak miło widzieć dobrze znane twarze!
  • zawsze
  • 02/02/2023 18:34
  • Tak, też się do tego uśmiecham, choć ostatnio mnie tu mało i bardzo mało :)
  • Tjereszkowa
  • 30/01/2023 18:28
  • Super znajome nicki znaleźć!
  • Szymon K
  • 30/01/2023 13:19
  • Polecam ksiązkę,
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:The Meanest Cat
Wspierają nas