Mapa na piasku - część piąta - Wiktor Orzel
Proza » Inne » Mapa na piasku - część piąta
A A A
Przeczytaj poprzednią część


– Wiesz już wystarczająco dużo. Zrobisz z tym, co chcesz. Ratuj moją córkę, może jeszcze zdążysz. Ta kobieta ją zniszczy.
Wyciągnął do mnie dłoń, otrzepał popiół ze spodni i odszedł. Chciałem krzyknąć, coś powiedzieć, dopytać, ale zabrakło mi pary w gębie. Siedziałem w tym parku i miałem mętlik w głowie. Czemu mam ratować kogoś, kto mnie ze swojego życia tak brutalnie wykluczył? Za dużo pytań. Idę do baru.
W Awarii natknąłem się na Grubego. Jeszcze mnie nie zauważył, mogłem się wycofać. Siedział przygarbiony i bezmyślnie obracał pustą popielniczkę. Co jakiś czas pociągał łyk piwa. Miał okrągłą twarz, dwutygodniowy zarost i kręcone włosy nie pierwszej świeżości. Był przybity, chyba jak każdy z naszego dream teamu. W końcu się przemogłem. Zamówiłem kolejkę dębowego i kilka szotów ze spritem. W milczeniu sączyliśmy alkohol, jak jacyś skazańcy, na których czeka niezawodna gilotyna. Gruby spojrzał na mnie spode łba i uśmiechnął się kąśliwie.

– Porobiło się co ?
– No, tak trochę – odparłem.
– Epicko się pojebało. Starzy chcą mnie teraz eksmitować do Olsztyna, na studia. I co ja tam będę robił? Co to za miasto do studiowania?
– Przynajmniej akademiki masz z reguły przy jeziorach. Będziesz miał darmowe wakacje.
– Chciałem uderzać do Krakowa… to przynajmniej miasto z jakimiś perspektywami, renomą, a Olsztyn? Co to jest, gdzie to jest? Słyszałeś, żeby ktoś studiował w Olsztynie? Ja nie.
Cisza. Nie bardzo wiedziałem, co mam powiedzieć i uznałem, że nie będę się wysilał, bo cokolwiek z siebie wyduszę, zabrzmi sztucznie.
– A tak w ogóle – ściszył głos – wiedziałeś, że Adrian był po uszy zabujany w Ewce?
– Nie… nie wiedziałem… Skąd miałbym to wiedzieć?
– Byłeś nią tak zaaferowany i zafascynowany, że niczego więcej nie widziałeś. Adrian ci ją odstąpił, bo to dobry kolega był i wiedział, że ty jesteś delikatna materia. Oni z Ewką się spotykali od jakiegoś czasu, zanim ty wkroczyłeś do akcji.
– Sugerujesz coś!? Że to niby moja wina!?
Zerwałem się z siedzenia i cisnąłem z całej siły kuflem o ścianę. Barman znudzonym głosem powiedział, że postawi nam darmowe piwo, tylko żebyśmy się trochę, jak to powiedział „kurwa ogarnęli”. Całe szczęście, że był naszym dobrym znajomym i mieliśmy w tej spelunie chody. Tylko dlatego nie wylecieliśmy z klubu na zbity pysk.
– Tego nie powiedziałem – wysapał Gruby. – Adrian od jakiegoś czasu miał trochę nierówno pod sufitem. Nie radził sobie z agresją po alkoholu, sukcesywnie szedł w ślady ojca. Nie mam pojęcia czego on szukał o drugiej w nocy na ulicy. Ale czasami, wiesz, na tych ogniskach przeróżnych, widziałem jak on trochę podpity sam do siebie gada. Próbował rozmawiać z Bogiem chyba, ale zawsze mu nie wychodziło. Chciałem z nim kiedyś pogadać poważniej, ale na trzeźwo nigdy się z nim nie dało. Przybierał pozę i kazał mi się puknąć w czoło. Że niby sobie wszystko ubzdurałem i tak dalej.
– Szkoda mi go. Nie tak to miało wszystko wyglądać. A wracając do głównego tematu, to widzę, że nasza Ewunia lubiła wchodzić różnym osobom do tyłka i dobrze się przy tym bawić.
– W porę się zorientowałeś, przecież przez jej łono, to cały mordor przed tobą przemaszerował.
Roześmialiśmy się. Gorzki to był śmiech, ale potrzebny.
– Wiesz, ja się nigdy nie zakochałem i na razie nie mam zamiaru. Szkoda mi na to nerwów. Widziałem od początku jak cię Ewka poniżała, wodziła za nos. Nie chciałem cię nawracać, moralizować, bo i tak byś nie uwierzył. Zresztą, co ja tam wiem, ja tylko dużo książek czytam. Musiałeś się sam sparzyć. Ale w gruncie rzeczy, to dobra dziewucha jest. Tylko się pogubiła. I ta jej mamusia dolewała oliwy do ognia. Moi rodzice niejedno słyszeli, co tam się u nich działo w domu. Mąż zniknął, w mieszkaniu typy z pod ciemnej gwiazdy, alkohol… Szkoda, że dowiaduję się takich rzeczy dopiero teraz, wcześniej matka nawet się nie zająknęła. Tak, może udałoby się wyprzedzić przyszłość. Ale nie martw się już – Gruby poklepał mnie po plecach. – Ona wyjeżdża. A wraz z nią wszystko, co złe.
– Wszyscy gdzieś wyjeżdżamy. Kończy się pewien etap.
– Tak, ale ona wyjeżdża już raczej na zawsze. Do stanów.
– Kiedy!?
– Dzisiaj, z tego co mi Micha mówił po pogrzebie.
– Czemu jak zwykle dowiaduję się ostatni?
– Włóczysz się gdzieś, patrzysz na nas jak na jakiś wrogów, zmieniłeś się.

Wychyliłem trzy szoty jeden po drugim, zapiłem szybko piwem i otworzyłem nową paczkę papierosów. I niby, co teraz. Mam biec na złamanie karku, w deszczu, z rozwianym włosem, jak na tych wszystkich amerykańskich filmach z happy endem? Potem powiem jej to i owo, a ona zostanie, pocałuje mnie i będziemy mieli razem dzieci? Nie miałem nic do stracenia. Pożegnałem się szybko z Grubym i wyparowałem z Awarii jak kometa. Czułem, że mogę stracić coś, czego już nie odzyskam i że to moja ostatnia szansa. Byłem jak ten Idiota u Dostojewskiego, który nie jest do końca świadomy tego, co się wokół niego dzieje. Przez rynek, do góry, w prawo, w lewo. Znałem tę drogę na pamięć. Wpadłem zasapany do dziesiątki. Pierwsze piętro, drugie, piąte. Myślałem, że zaraz wypluję płuca.

„Mieszkanie do wynajęcia. Proszę dzwonić pod numer…”


Nie zdążyłem. Może gdybym nie poszedł do pubu, może gdybym… może. I co mi z tego oceanu, za późno. Wyszedłem z bloku, wziąłem duży kamień i cisnąłem w okno. To był taki mój symboliczny gest, żałosne pożegnanie. Wracałem do domu powoli. Przynajmniej teraz wszystko się już wyjaśniło. Ewka znika z mojego życia, kumple za niecały tydzień rozjeżdżają się na studia. Coś się kończy, coś zaczyna. Z zamyślenia wytrąciła mnie wibracja telefonu komórkowego. Patrzę na wyświetlacz, a tam „Micha”.
– Słuchaj, wiem, że masz teraz najpewniej wisielczy humor. Ale to ostatni gwizdek. Gruby już wie i powiedział, że ma wyjebane na szlaban rodziców. Dzisiaj o dwudziestej pod Kazkiem. Idziemy w tango i nie myślimy o jutrze. Bądź. Weź dużo pieniędzy.
Nawet nie odpowiedziałem, bo mój rozmówca się błyskawicznie rozłączył. I jak myślicie, odmówiłem?

Przeczytaj następną część
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Wiktor Orzel · dnia 06.09.2012 20:51 · Czytań: 1216 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 10
Komentarze
Usunięty dnia 07.09.2012 00:34 Ocena: Świetne!
Myślę, że nie odmówiłeś.Poszedłeś i zalałeś się w trupa.
Trzeba przyznać, że każda następna część jest lepsza. Tę przeczytałam na jednym wdechu/ czy wydechu?/Szkoda tylko, że jej nie zastałeś, ale myślę, że jeszcze się spotkacie.No i trzeba przyznać, że ograniczyłeś ilość wulgaryzmów:D
Wiktor Orzel dnia 07.09.2012 00:42
No ładnie, ładnie! Od razu w trupa :lol: Z wulgaryzmami nie chcę przesadzać, bo tracą na mocy zbyt często używane. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz ;)
zajacanka dnia 07.09.2012 01:30
Porobiło się, co ? - spacja przd pytajnikiem do usunięcia.
Chciałem uderzać do Krakowa… to przynajmniej miasto – to dałabym z dużej
co-kolwiek – po co myślnik? Cokolwiek.
bo to dobry kolega był – bo to zła kobieta była... Podobnie brzmi, więc plagiatowato wygląda :( Zmień szyk.

Spo-tykali – co jest z tymi kreskami? Edytor sam przenosi do następnej linijki.
Sugerujesz coś!? Że to niby moja wina!? - chyba odwrotna kolejność wstawiania znaków ?!
Gło-sem - ?
„kurwa(,) ogarnęli”.
Prze-różnych - ?
wi-dzę, -?
przemaszero-wał. -?
dzia-ło -?
z pod – napisałabym raczej spod.
Do-wiaduję -?
Do stanów. - Do Stanów.
Jakiś – jakichś(
Wychyliłem trzy szoty jeden po drugim, zapiłem szybko piwem i otworzyłem nową pacz-kę papierosów. -paczkę
wło-sem - ? zaczynam się domyślać, że to jakiś szyfr
strace-nia

Pierw-sze

Ewka znika z mojego życia, kumple za niecały tydzień rozjeżdżają się na studia. - wcześniej był czas przeszły.

Nie potrafię być dziś złośliwa. Choć się staram. :D

Ale szyfr jakiś jest? Prawda? ;)
Wiktor Orzel dnia 07.09.2012 01:40
zajacanka, nieaktualną wersję poprawiasz :p Tamte szlaczki to były pozostałości z automatycznego dzielenia wyrazów z Worda, które zapomniałem usunąć :p
zajacanka dnia 07.09.2012 01:49
nie wkurzaj mnie
cos nacisnelam i nie mam znow pol czcionki
czekaj, czekaj, zaraz powiem ojcu i popamietasz...
Elatha dnia 07.09.2012 09:50 Ocena: Świetne!
Mój apetyt na dobry dialog został dziś zaspokojony :). Uwielbiam takie soczyste teksty, gdzie od czasu do czasu mignie ironiczne podsumowanie lub przekleństwo. A z tym mordorem to "pojechałeś" :lol:. Dosadny obrazek :). Mam nadzieję, że opiszesz nam tę imprezę, która się szykuje chłopakom na pożegnanie dawnych czasów. Chociaż skrócik poproszę :).

Pozdrawiam :).
Wiktor Orzel dnia 07.09.2012 11:43
Będzie się działo ;) Dzięki za komentarz!
Krystyna Habrat dnia 12.09.2012 16:56
Czyta się coraz lepiej. Zgadzam się z "anetką". I co do innych rzeczy, tj brzydkich słów i cd - też.
W Olsztynie zaraz koło akademików można uprawiać wszelakie sporty wodne. To więcej niż Park Jordana koło akademików w Krakowie, ale tu na pewno więcej teatrów, muzeów, wystaw, związków twórczych oraz snobów i arystokratów. Jeśli jeszcze bohater nie wybrał, to ma pole do popisu zależnie od jego zainteresowań.
Wasinka dnia 24.09.2012 18:40
Tak trochę małe wrażenie jakby wywarł monolog ojca Ewki na bohaterze naszym...
I męskie rozwiązanie sprawy - knajpa ;)

Przecinków paru brak i jeszcze np. to:
typy z pod ciemnej gwiazdy - spod
Do stanów. - Stanów

Pozdrawiam ze zmierzchem jesienym.
Wiktor Orzel dnia 24.09.2012 18:48
Dziękuję za poprawki, wkrótce wprowadzę je do życia :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas