gdybym był amerykańskim komikiem (+18) - sisey
Proza » Humoreska » gdybym był amerykańskim komikiem (+18)
A A A
W roku siedemdziesiątym drugim, ojciec przytargał (cholernie odpowiednie słowo) magnetofon. Trzy prędkości obsługiwane toporną wajchą, jedna szpula taśmy, a całość przypominała gigantyczną mydelniczkę z pozłacanym grillem, za którym głośnik niczym z kościoła. Nic, tylko czekać na słowo Pana: raz, raz, czy ktoś mógłby zapalić światło?!

Jest rok siedemdziesiąty drugi. Jon Lord kocha Hammonda, wszyscy kochają Deep Purple, a ja podpinam do magnetofonu mikrofon wielkości hamburgera. Koncert w NY przypomina zebranie Solidarności: podjarani goście klepią się po udach, ramionach. W oczach światło, na ustach Che i rewolucja. Obowiązkowe brody i pióra co najmniej do ramion, a każde zdanie zaczyna się od „bracie” lub „siostro”. Lub jest ogólnie obowiązujące! Nie wynaleziono jeszcze HIV, a Glover bezczelnie pali na scenie!

Za chwilę wygłoszę wiekopomny tekst, w stylu: eaa, err, czy mnie słychać, to działa? Już nawet podjąłem decyzję, będę wokalistą i frontmanem. Dotykam wargami mikrofonu i... przelatuję dwa metry w powietrzu porażony nie wizją własnej kariery, a pełnym napięciem sieci.
Są takie momenty w życiu, gdzie ten jebany dywan jest błogosławieństwem. Wiecie, jak kretyńsko wygląda się przy trzepaku, gdy parę metrów dalej kumple... co tam kumple, dziewczyny! Możesz się spinać heroicznie, wymyślnie ściskać trzepaczkę, a i tak tracisz punkty. Charyzma minus jeden. To samo z magią i seksem. No więc, to był taki moment – dziękowałem za dywan. Kurwa, nie będę wokalistą? OK.

Nastolatek powinien być wolny. Czy tylko mi starzy zmarnowali życie? Skoro już zdecydowali się na posiadanie potomka, to powinni mieć na tyle przyzwoitości, żeby wyjechać.
– Synu, tu masz klucze do skarbca. Lodówka jest pełna. To narka, bye. Wrócimy za dwadzieścia lat, jeśli ci to nie będzie przeszkadzać.
O ile życie byłoby prostsze? Przez sobotnie trzepanie dywanów, przez nylonowe siaty z zakupami człowiek ląduje na dnie. Powiedzmy, że chcesz zagrać mecz. Jest taki rytuał, jak wybijanie siekaczy cegłą wśród plemion zdaje się na Polinezji. Podobnie ma się sprawa z piłką nożną w wydaniu osiedlowym. Najlepsi fighterzy lądują w ataku... Właściwie to wszyscy są w ataku, poza bramkarzem, którym oczywiście jesteś ty. Chuj z tym, że bramkarz, to jak basista – nikt go nie docenia, dopóki gra. Stoisz więc na bramce, a żal dupę ściska. Bo jak puścisz szóstą bramkę, to twoja wina, a gdy nasi strzelą siódmą, to oczywiście, bez ciebie. Laski też patrzą w inną stronę. Ogólnie rozpacz. Tak kombinuję, czy nasza reprezentacja w kopaną nie składa się z samych bramkarzy? A wszystko z powodu obciążenia rodziną.

To chyba jasne, że musiałem zająć się muzyką? Pomyślałem, że skoro robota wokalisty jest tak niebezpieczna, to nie mam wyjścia, zostanę gitarzystą. Oczywiście solowym. Dobra, skąd kurwa miałem wiedzieć, że jest z tym jak z piłką – wszyscy chcą grać solówki! Kupiłem przechodzone wiosło, prawie sprzedałem nerkę za piecyk oraz płytę LZ na okładce której, nagie dzieciaki zmierzają do źródła mocy i... dupa blada. Swoją drogą, wiedzieliście, że ta niewinna okładka była zakazana w Hiszpanii i tzw. pasie biblijnym w USA? Świat jest pojebany. Czy wyobrażacie sobie, by jakieś pedofil (cholernie modne słowo) walił konia do okładki Led Zeppelin? Albo, że ktoś zmienił orientację z jej powodu? No, chyba że muzyczną, co akurat też nie od okładki a zawartości zależy. Czy Biblia przestałaby być tym, czym jest, gdyby na okładce było zdjęcie rodzącej Marii? Czy „Mein Kampf” byłoby inne, gdyby swastyka na okładce była we wściekłym różu?

Wróćmy do dupy. Nie dosłownie, tylko dlaczego nie jestem gitarzystą. Otóż według mnie, standardowa jednostka męska, wyposażona jest w dwa mózgi. Lewy odpowiada za prawą rękę, analogicznie prawy za lewą. Tradycyjny samiec, nawet jeśli nie jest w porze godowej (dżizas, a kiedy nie jest?) w trakcie spotkania z dowolną samicą używa obu. Lewy artykułuje coś w stylu: yeea, masz piękne oczy, gdzie byłaś całe moje życie? Prawy w tym czasie dopowiada w myśli: zróbmy to, no choć maleńka, będziemy się pieprzyć jak króliki, och tak, zbryzgam cię wiadrami mojej spermy. A lewy w tym czasie: tak, rzeczywiście, implikacje tego faktu są bezsporne. Znam znakomitą knajpkę tuż obok, moglibyśmy szerzej porozmawiać...
Tak to działa! Przetestowane na setkach facetów i to od czasu ławki na blokowisku, aż po lobby całkiem szacownych instytucji.

I tu jest problem, którego bez lobotomii zapewne nie da się rozwiązać – mam jeden mózg. Empirycznie sprawdzam to codziennie, w toalecie. Prawą ręką trzymam fiuta, a lewą w tym czasie przecieram oczy ze snu lub drapię się po brzuchu, ale to wszystko, na co mnie stać. Przy gitarze, moje obydwie ręce uparcie, usiłują robić to samo – szarpać struny i przecierać oczy. Ten koszmarny fakt uświadomił mi, że mogę jedynie zostać komornikiem albo komikiem. Brzmi dość podobnie, nie wiem tylko, co bardziej docenią moi ewentualni fani. Jak znam siebie, pewnie pomylę kolejki w pośredniaku.


Dobranoc.


PS. kategoria wpisu, może być myląca. właściwszą wydaje się dramat.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
sisey · dnia 11.09.2012 19:34 · Czytań: 1480 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 30
Komentarze
ekonomista dnia 11.09.2012 20:33
Bramkarz miał jednak pewien przywilej, którego nie mieli atakujący. Mógł sobie w wolnych chwilach powisieć na poprzeczce. Oczywiście nie podnosiło to jego oceny oraz samooceny, ale i tak były to miłe chwile. Ciekawe, ilu bramkarzy na łożu śmierci patrzy wstecz i stwierdza, że to były najmilsze chwile w ich życiu.

Nie będę oceniał tekstu, bo uważam go za genialny. Genialny oczywiście w porównaniu do tych, które ostatnio przeczytałem, ale muszę nadmienić, że ja ogólnie mało czytam.
Trzcina dnia 11.09.2012 22:05
Świetny tekst sisey ;) Dobry, błyskotliwy strumień myśli bez zbędnych ozdobników. Słowa bronią się same. Odpowiednio, powinnam rzucić teraz na scenę, niewymuszonym gestem, jakiś skromny element garderoby, co oczywiście czynię ;)
Mysloskoczek dnia 11.09.2012 22:10
Oczywiście przyciągnęło mnie +18, z reguły czytam poezję, a nie prozę, ale wpadłem i nie żałuję, naprawdę dobry, ciekawy tekst, jak będę miał więcej czasu, to poczytam inne Twoje utwory.
Pozdrawiam
sisey dnia 12.09.2012 01:10
Ekonomisto, pod warunkiem że były jakieś bramki. Więcej czytaj, to ułatwia zasypianie.

Trzcino, to musiał być bardzo skromny element - niedowidzę. A chyba znalazłem! Boschu, to się nie wrzyna przy noszeniu?! :lol:

Myśloskoczku, nie brałem pod uwagę takich reguł. Chodziło jedynie o ochronę tych młodszych Az takiego PR nie potrzebuje. :)
PS. możesz się rozczarować. Mocno historyczne to już.
zajacanka dnia 12.09.2012 02:17
No i?
sisey dnia 12.09.2012 09:24
Przecie stoi, dobranoc.
Magicu dnia 12.09.2012 10:32
Sama nie wiem... Tekst czyta się bardzo płynnie ale zamiast zachwytu wywołuje we mnie... niesmak.
ekonomista dnia 12.09.2012 15:10
Magicu, bo ten tekst opowiada o czasach, kiedy telewizory były czarno-białe, na telefon (stacjonarny!) czekało się po kilkanaście lat, a na prymitywny kalkulator mówiło się komputer.
mike17 dnia 12.09.2012 17:51
Zwykły bełkot.
Użycie wulgaryzmów miało być zapewne filarem tego potworka, bo bez nich traci jakąkolwiek siłę rażenia - text o niczym, msz.
Łapię, że wulgarni bywamy wszyscy - np. mój ukochany Bukowski walił po oczach ch...jami, piz...ami, pierd...leniem itd, ale tam miało to przełożenie na treść utworu i swoje uzasadnienie.
Świadoma stylizacja miała oddać jaskrawo postać człowieka z marginesu, który j...bie swoje kobiety, a nie z nimi współżyje.
Bukowskiemu wierzę, Tobie kolego nie.
D'you know why?
Bo twoje pisanie jest pozerskie i czuć ukryty w nim fałsz.
Marną próbę autokreacji.
Nie stać Cię na więcej?
A bluzgasz bez opamiętania jeno w kategoriach durnych przerywników i te "loty" mają się do wątpliwej treści twego utworu, jak pięść do nosa :)

Tę historię można było opowiedzieć inaczej.
Ale wybrałeś drogę na skróty.
I mówiąc twoim językiem - wyszła d...pa.

PS.
A przyszło choć przez chwilę do głowy, że wielu ludzi może poczuć zwykłe obrzydzenie czytając tego gniota, wśród wielu naprawdę udanych i nieprzeciętnie dobrych utworów, tu publikowanych?
Jeśli chciałeś zrobić ostrą prowokację, to kwas, i to solny...
Zerknij w wolnej chwili na moją miniaturę JIMMY.
Tam nie ma ch...jów, p...zd, a jest koorewsko obrzydliwie.
Nie ta droga.

Pozdrowczyk!
ekonomista dnia 12.09.2012 18:31
Mike, wreszcie się nie zgadzamy ;)

Wychowałem się na Woli i muszę przyznać, że odnalazłem moje dzieciństwo w tym tekście. Starsi koledzy wulgarnymi słowami opisywali swoje erotyczne przygody. Na moim osiedlu dziewczyny rodziły jako piętnastolatki, nie rzadko zachodząc w ciążę na klatkach schodowych.
W wieku sześciu lat czepiałem się z kolegami wagonów pociągu jadącego do huty, w wieku dziesięciu zapisałem się na judo, żeby radzić sobie z agresywnymi głupkami, a w wieku trzynastu potrafiłem dawać w łapę bileterom w kinach, aby wchodzić na filmy dla dorosłych. Zwykle była to Femina, gdzie najwygodniejszym fotelem były schody. Takich historii mam całe mnóstwo.
Patrzę czasem na mojego syna, który ma teraz czternascie lat, i z jednej strony cieszę się, że nie bywa na krawędzi życia, jak ja kiedyś, ale z drugiej strony gdybym miał kiedyś napisać o swoim dorastaniu, to mogę tyłko żałować, że tytuł "cudowne lata" jest już zajęty.
Faktycznie jest tak, że jeżeli jakiś tekst poruszy moje emocje, to nic mi w nim nie przeszkadza. Zresztą mi zwykle przeszkadza jedynie bezmyślność. Bo nawet głupotę, jako cechę wrodzoną niektórych, potrafię zaakceptować.
mike17 dnia 12.09.2012 18:44
Ekonomisto,

Ja w wieku lat czternastu tłukłem się za kasę (boks), nie mam poprzez to trzech zębów (na szczęście nie na przodzie, bo byłby przychlast), ale nigdy nie przegrałem.
Rzuciłem fajki w ósmej klasie.
Uciekałem z domu.
Rodzice nie radzili sobie ze mną.
Pierwszy kontakt płciowy miałem w wieku lat piętnastu.
Mam dwudziestoletnią córką, a sam mam 40-ci!

Ten text to kicha i nie mów mi, że to jest manifest pokolenia.
Niech wywali wulgaryzmy (czasem zdarza mi się kląć jak prostak), a da utwór, jak panisko, a tak to klepisko.

Wiem, że może Cię to wzięło i się wzruszyłeś, ale jak nie wzruszam się tak łatwo, i nigdy w takt ku...ew, i chu...ów.

Jesteśmy w kontakcie :)
ekonomista dnia 12.09.2012 18:54
Mike, to nie jest manifest. Ten tekst jest dla mnie zajawką do moich wspomnień. I to mi wystarcza, żebym uznał go za bardzo dobry. :)
mike17 dnia 12.09.2012 18:56
The choice is yours :)

Moje uwagi znasz.
sisey dnia 12.09.2012 19:36
Mike17, staram się zrozumieć Twoje oburzenie, ale ostrzegałem, wystarczyło spojrzeć na zawartość nawiasu w tytule. Mało, przeczuwając, że może się trafić ktoś taki jak Ty, zamieściłem stosowny akapit (ja wiem, że trudno do niego trafić),który przytoczę tu w całości:

"Jednorazowe słowo wstępne: Jeżeli brak Ci poczucia humor, jesteś zafiksowany na wiarę, nadzieję, miłość i słownik dopuszczalnej polszczyzny - odpuść. Jeżeli ktoś jeszcze pozostał na sali, to informuję, że autorowi się zamarzyło napisać tekst do krajowego wstańklaszcza, a że to fikcja, a że nikt tego na głos nie opowie, to już inna historia."

Nie podpinam się pod Bukowskiego, pod Pilach ani pod żadną rzeczy która Jego jest. Cała reszta należy do mnie. Kultura nie kończy się na Twoim podwórku. Łatwo to zauważyć wychylając łeb z okopu, albo chociaż czytając ze zrozumieniem. Tytuł, to nie coś, co należy natychmiast pominąć.

Jeżeli nie potrafisz wejść z cudze buty, jeżeli nie potrafisz wykreować postać, to nie stworzysz świata, ani nawet fikcji, zostaniesz najwyżej marnym epigonem. Wyczuwam Twój strach na odległość. To ten sam zapach, który towarzyszy chłopcom z pewnej opcji politycznej, tak chętnie przywołujących obraz jedynego prawdziwego Polaka.

Warto otworzyć okno, posłuchać o czym mówią "standaperzy" w pewnym okropnym kraju. Dolary przeciw ziemniakom, że nie potrafisz napisać scenicznego gagu.

Współczuję ale nie łącze się w smutku. Dziękuję za polecenie mi swojej twórczości. Doceniam skromność autorze. Być może zbłądziłbym tam, lecz po takich deklaracjach obawiam się, że to za wielkie wyzwanie.

sisey, i jego misorozumek
sisey dnia 12.09.2012 19:43
Ekonomisto, znam taki świat aż za dobrze. Kiedyś wykoleiłem lokomotywę manewrową. Na szczęście od tego czasu nieco urosłem i zdążyłem zobaczyć, co pozwala mi swobodniej wybierać światy. Mnie nawet cieszy oburzenie mike17, to świadectwo, że kupił moją kreację, że za każdym rogiem będzie wyglądał obleśnej mordy siseya. Czy autor może marzyc o czymś więcej? Czy można stworzyć bardziej wiarygodną fikcję? A że to maruda, gotowy powiedzieć, zaglądając do mojej lodówki, ale tv to masz tu beznadziejną, to już inna bajka.

Pozdrawiam. sisey w uśmiechach.
mike17 dnia 12.09.2012 19:44
Tego właśnie się spodziewałem i jak widać, przewidywalny do boolu, dałeś mi to, amigo.
Nie współczuję - to nic nie da.
Wiem, że złapałeś, stać Cię na pokorę, ale będziesz bezrozumnie odwalać lanserkę i to na poziomie klopa.
Zastanawia poziom samozachwytu - masz jakieś clue?
Bo ja nic w Tobie nie widzę, poza chęcią prowokacji za wszelką cenę, kosztem ośmieszenia się, bo jakoś uporczywie do mnie pijesz, nie kumam, ja już teraz mogę zakończyć rozmowę :)
Byłeś chwilówką dla mnie i tyle.
Nie ciągnij, bo nadajesz temu już inne znaczenie.
Złap, że ktoś może nie trawić twojej prowokacji.
Ludzie rozumni mają lepsze sposoby na lans.

Nie jestem niczyim epigonem kolego :)
Ha ha ha!
Zgaduj zgadula: czyim epigonem jest Mike???

I nie implikuj mi opcji politycznych, bo nic o mnie wisz, mocium panie...
sisey dnia 12.09.2012 20:00
I tak to się kończy, gdy krytykowi brakuje argumentów - wiadra pomyj. Byłbym jednak wdzięczny, gdybyś zwolnił mnie ze stanowiska "amigo" oraz "kolego" - nie wyobrażam sobie kogoś tak bluzgającego w gronie moich znajomych.

Mała prośba. Gdybyś raczył obdarzyć mnie kolejnym światłym i merytorycznym komentarzem, to spróbuj po polsku. Nie stać mnie na tłumacza.

Światło moich oczu, może jednak imputuj?

pozdrawiam Cię, efendi.
Trzcina dnia 12.09.2012 20:03
Sprawa jest krótka. Każda próba utworzenia fikcyjnej lecz realistycznej sytuacji wymaga odpowiednich środków - to zrozumiałe. Nie mamy do czynienia z poezja prozy a tym bardziej z samą poezją i nie ma sensu się rozwodzić nad zapotrzebowaniem na środki literackie, niech to leży w gestii autora - on jest panem atmosfery. Każda twórczość ma swoich odbiorców i bezsensem jest stwarzanie sytuacji, że skoro mnie opowiadanie nie odpowiada - jest złe. Jednakowoż dyskusję o środkach wyrazu rozumiem. Tutaj powszechna jest wiwisekcja tekstów. Na czymś uczyć się bowiem trzeba. We mnie drgnęło nie pod wpływem wulgaryzmów ( których w sumie nie uważam za najbardziej rzucających się w ucho) ale błyskotliwej i dowcipnej narracji, żywego, iskrzącego inteligencją monologu. Wiem, czuję - jest tutaj trochę samouwielbienia i pewności siebie ale dla mnie dodają smaczku i pikanterii, stwarzają pełnię obrazu. To prawdziwie samczy tekst, warto się na niego otworzyć. Ja jestem gotowa na kolejne odcinki zachwytów nad samym sobą ;) Niech mi wybaczą feministki - to urocze. :D
mike17 dnia 12.09.2012 20:10
Widzę, że złapałeś, amigo :)
Czytać między wierszami to coś.
A jeśli nawet boli, to cóż... the show must go on!
Odpowiedziałeś mi teraz na wszystkie moje pytania.

Ahoy hombre!
sisey dnia 12.09.2012 20:11
Trzcino, dziękuję, to dokładnie to o co mi chodziło w procesie twórczym. Podałaś definicję, esencję standapera - zawodu praktycznie nie znanego nad Wisłą. Ja tylko jednego nie rozumiem, jeżeli nad drzwiami wali po oczach szyld, do kogo skierowane jest widowisko, to po diabła... i kim jest ten gość z fumami? Masochista, a może zwykły pieniacz?
Trzcina dnia 12.09.2012 20:17
Myślę, że się po prostu nie zrozumieliście. Nie uważam tutaj nikogo za pieniacza, daleka jestem od tego. Tym bardziej mike17 bo szanuję jego wiedzę i opinie. Rzeczywiście stand up jest u nas mało znany i przez to może nie odbierany w ramach literackich ;) nie ma co się niepotrzebnie sprzeczać :) Po prostu mike'owi biletu nie opchniesz :D
sisey dnia 12.09.2012 20:27
Też tak myślę, że mike17 zwyczajnie nie przeczytał wstępu, o czym świadczą jego zarzuty. Czy jest pieniaczem? Niewątpliwie tak, ale na tyle cwanym, że już po publikacji komentarza potrafi zmienić jego treść, stawiając adwersarza w pozycji idioty, który gada sam do siebie.
Idealny materiał na polityka - czytaj "nagrywaj wszystko co powiedział, bo to typ który się wyprze własnej ręki w cudzej kieszeni"

Biletu nie opchnę? Wiesz, przy tych przybytkach zawsze stoją ochroniarze. Nie miałby szans na wejście, w tym idiotycznym kapeltku. :lol:
Trzcina dnia 12.09.2012 20:30
Sisey nie przesadzaj :D Rozumiem Twoja postawę i styl ale nie za wszelką cenę. Możemy podyskutować o tekstach ale w oceny użytkowników się nie bawię ;) Chwała za tekst i tyle. Mam nadzieję, że będę miała większe szansę u ochroniarzy, jakby co ;)
zajacanka dnia 13.09.2012 00:18
sisey jest stanowczo w fazie atawistycznej.
sisey dnia 13.09.2012 08:31
Donos.

Wielce Szanowna Administracjo, w ciągu ubiegłej doby złamano tu następujące punkty regulaminu:

niejaki mike17
2.3.2 Zakaz jakiegokolwiek, nieuzasadnionego, chamskiego obrażania innych użytkowników.

2.3.3 Zakaz używania niecenzuralnych słów, bez tłumaczenia chwilowym zdenerwowaniem.

2.3.4 Pisać posty komunikatywne, zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami ortografii i gramatyki.

2.5.9 Zabronione jest prowokowanie przez użytkownika sytuacji konfliktowych, obrażanie innych użytkowników lub innych osób w swoich tekstach (wiersze, komentarze, wiadomości itp.).

2.6.2 Komentarz musi jasno wyrażać opinie danego użytkownika.


Nie domagam się demokracji, a równego traktowania. Chyba, że ten osobnik jest na specjalnych prawach? 3.1.1 byłoby słusznym zabiegiem.


zajacanka

2.6.2 Komentarz musi jasno wyrażać opinie danego użytkownika.

2.6.4 Komentarz powinien być tak rozbudowany, aby autor domyślił się co przeszkadzało lub podobało się komentującemu.

2.6.5 Komentarze to nie czat. Od rozmów niezwiązanych z tematem utworu jest shoutbox.


Tyle mam do powiedzenia.
Usunięty dnia 13.09.2012 11:04
Tytuł doskonale naprowadza (nastraja) na właściwy odbiór tekstu. Gdyby nie on, odczytał bym go irytując się amerykanowatą nawijką.
Wulgaryzmów nawet nie zauważyłem, dla mnie to dawka podprogowa. Ale. Zauważyłem, że wystarczy użyć wyrazu "sperma", aby zakaził wulgarnością tekst. To taki cichacz, pruk niemiły. A to dlatego, bo ma desygnat jednoznaczny w odróżnieniu od ku..., chu..., pier... Normalnie ludziki myślą, że ich razi przedstawienie, a tu o projektowanie sobie chodzi.
Jako zboczeniec werbalny, musiałem się pomądrować.

Miniaturka skrojona na miarę, dopięta, dobrze leży.
sisey dnia 14.09.2012 18:53
Dobrze wiedzieć, że są jeszcze czytelnicy na tym najlepszym ze światów. :) Traktowałem ten tekst w kategorii ćwiczenia, a nie by błysnąć nawijką. Nawijka może się pojawi w jakimś kolejnym teście (to nie literówka), choć przyznaję uczciwie, że to spore wyzwanie - słownik slangu rośnie szybciej, niż ja przyswajam. Starość nie radość :rip:
Bernierdh dnia 22.04.2015 22:36
Wpadłem do tego prehistorycznego tekstu zupełnym niemal przypadkiem, gdy ujrzałem twój zajebisty awatar w ostatnich komentarzach wpadłem ujrzeć, cóż tam napisałeś, choć zwykle z daleka omijam poezję. I tu na szczęście patrzę, a pośród wierszy błyszczy czasem proza. Więc wchodzę. I zachęciły mnie komentarze.
Tekst jest świetny, ale przecież o tym wiesz. Brzmi rzeczywiście jak stand up lub wspomnienia podane na tekturowej tacy z fast fooda, ale to przecież coś wiecej, prawda?
Chyba, że nadinterpretuję.
Warto pobawić się w portalową archeologię, jeśli odkrywa się przy tym takie perełki.
Pozdrawiam serdecznie.

PS: Swoją drogą, nie wiedziałem, że na portalu działy się kiedyś tak ciekawe rzeczy. Obrażanie autora, bo nie zrozumiało się tekstu, jakiś dziwaczny shitstorm. Teraz jest chyba spokojniej (chyba, że jestem za mało spostrzegawczy). Żałuję, że trafiłem na mniej ciekawe czasy.
Swoją drogą, zabawne, że ten tekst jest mniej wulgarny, niż połowa moich.
sisey dnia 27.04.2015 18:45
Bernierdh napisał:
Swoją drogą, nie wiedziałem, że na portalu działy się kiedyś tak ciekawe rzeczy. Obrażanie autora, bo nie zrozumiało się tekstu, jakiś dziwaczny shitstorm. Teraz jest chyba spokojniej (chyba, że jestem za mało spostrzegawczy). Żałuję, że trafiłem na mniej ciekawe czasy.


trudno mi się nie śmiać, gdy czytam co piszesz
Darksio dnia 26.11.2016 23:53
Dobry wieczór Sisey'u. Całkowicie przypadkiem natrafiłem na Twój tekst. Jest on, jak zwykle napisany z pewną wymuszoną nonszalancją. Od czasu mojej pierwszej styczności z PP niezwykle wnikliwie obserwuję twórczość niektórych autorów, w tym także i Twoją. Byłem swego czasu zafascynowany Twoimi esejami, lecz dziś widzę, że są one dość pobieżne. Śmiem nawet twierdzić, że nienaturalne. Opisujesz pobieżnie rzeczywistość, która jest nieautentyczna, jednocześnie odnosząc się do zaprzeszłych, rzeczywistych i oczywistych z dzisiejszego punktu widzenia niezaprzeczalnych spraw. Mam wrażenie, czytając Twoje teksty, że próbujesz wmówić czytelnikowi Twój jedyny i nienaruszalny pogląd życiowy. Nie będę się tu odnosił do wyciągania takich mechanizmów wsparcia literackiego jak kolor różu, lub wyszmelcowaną na różne sposoby postać Hitlera. To jest nazbyt łatwy chwyt. Sisey, po Tobie spodziewałem się czegoś więcej, niż rzucanie chujami na odległość. Sorry, nie kupuję tego w Empiku.
Sisey. Byłeś moim wzorem. Do dziś pamiętam (a minęło już ładnych parę lat) jak czytałeś opowiadanie Bosskiego Diabła "Dziesięć minut na wieczność". Masz wszelkie atuty, a jedziesz po kolędzie.
Darek.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:Trollformel 0
Wspierają nas