Wakacyjnymi ścieżkami, czyli Słoneczniki Vincenta (felieton) - zajacanka
Kategoria Konkursowa » Konkurs - Lato – inspiracją literacką (proza) » Wakacyjnymi ścieżkami, czyli Słoneczniki Vincenta (felieton)
A A A
Lato w pełni, a ja nie wiedziałam, co robić z wolnym czasem. Z jednej strony ciągnęło mnie do natury, z drugiej obowiązki zatrzymywały w domu. Postanowiłam zrobić małą wycieczkę do miasta Beatlesów, Liverpoolu.

Masywny budynek Walker Art Gallery zapraszał chłodnym wnętrzem. Wchodząc, przemknęła mi myśl, czy nazwa tego przybytku nie jest powiązana z Jasiem Wędrowniczkiem lub z tak popularnymi w Anglii chipsami. Obie te marki zaświtały w umyśle, gdy w nozdrza uderzył słodki zapach wydobywający się z muzealnej kawiarenki.

Po lewej od wejścia minęłam pomieszczenie wielkie jak plac zabaw. Z gromadką maluchów, rysujących miniaturowymi kredkami swe pierwsze dzieła lub układających puzzle z obrazami mistrzów. Kafejka przywoływała zapachem przedpołudniowej kawy i radosnymi głosami spragnionych kultury turystów oraz mieszkańców miasta. A gdzie znana z przeszłości muzealna cisza, gdzie filcowe kapcie, żeby nie zabrudzić marmurowej posadzki? Ta galeria była inna niż znane mi z polskiej rzeczywistości. Tu życie tętniło radością, ciepłem, dobrym nastrojem; pozwalało na głośną wymianę wrażeń, obcowanie ze sztuką przez duże „S” bez ograniczeń barierkami czy napisami „Nie dotykać eksponatów”. Tu czuło się obecność ducha artystów, mistrzów pędzla czy światowej cyganerii. Obrazy nie były martwe, a ja nie musiałam chodzić na palcach. Kultura wysoka otwierała ramiona dla złaknionych jej, zwykłych ludzi.

Stanęłam przed obrazem sygnowanym „Vincent”, o tytule „Martwa natura: wazon z piętnastoma słonecznikami”. Arles, sierpień 1888r.

Jan Hulsker, badacz twórczości van Gogha, tak wypowiedział się o serii obrazów ze słonecznikami: „To dzieła, które być może bardziej, niż jakiekolwiek inne jego obrazy, uczyniły go sławnym na całym świecie. Są one często jedynymi dziełami, z którymi jest on identyfikowany”. A seria nie była mała: to jedenaście płócien, z których pierwsze powstało późnym latem roku 1887 w Paryżu, a ostatnie w Arles w 1889. Kilka z nich uległo zniszczeniu podczas II wojny światowej, kilka zdobi prywatne kolekcje, reszta dumnie prezentuje się w najlepszych światowych muzeach jak Nowa Pinakolada w Monachium, Sompo Japan Museum of Art w Tokio, Philadelphia Museum of Art czy Muzeum Vincenta van Gogha w Amsterdamie.

Stałam przed piątym bodajże z serii, na stałe zdobiącym National Gallery w Londynie, na gościnnych występach w Liverpoolu. Napawałam oczy wszystkimi kolorami lata. Soczystą zielenią, żółtymi płatkami kwiatów, tajemniczymi ich wnętrzami. Gdy dotknęłam płótna, przepełniło mnie poczucie szczęścia, jakiejś niewysłowionej radości. Zgrubienia olejnej farby, warstwowo układające się w znane kształty, zbliżyły do Vincenta, do jego, muskających płótno pędzlem lub szpachelką malarską, rąk. Wydawało mi się, że czuję w powietrzu zmysłowy zapach werniksu, którym pokrywa skończone przed chwilą dzieło...

Wyszłam na zalaną słońcem William Brown Street, przy której, jak na dziewiętnastowiecznych obrazach, przycupnęły kwiaciarki. Rozstawione na bruku wiaderka z ciętymi oraz doniczkowymi roślinami rozświetlały spojrzenia przechodniów. Mnie jednak zachwycił tylko jeden z kwiatów. Przepełniony idealizmem i radością życia - złoty słonecznik.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
zajacanka · dnia 20.09.2012 21:32 · Czytań: 1219 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Komentarze
darspan dnia 29.09.2012 23:03
Naprawdę można dotykać? Popatrz! jaka dzieli nas przestrzeń kulturowa. :) W Art Gallery można obcować ze sztuką - u nas jedynie podziwiać , bacząc by zachować bezpieczną odległość od eksponatów. Wiesz... w Liverpool tak może być, bo tam nie zagląda Olbrychski... ale może są inni narwańcy?
Ty, to masz dobrze!
Darek :)
zajacanka dnia 30.09.2012 23:51
A i owszem, nikt nie broni dotykać. Jedynym zakazem, z jakim się tam spotkałam, był zakaz fotografowania. Ale to tylko we współczesnej części galerii. Przypuszczam, że żyjący twórcy osobiście tego zażądali. Dzięki za odwiedziny, Darku.
Elwira dnia 08.10.2012 10:25
nie wiedziałam(,) co robić z wolnym czasem.

Wchodząc, przemknęła mi myśl,

Źle użyty imiesłów, wyszło na to, że myśl wchodziła i przemykała jednocześnie


uderzył słodki zapach(,) wydobywający się z muzealnej kawiarenki.

pomieszczenie wielkie, jak plac zabaw.

Bez przecinka

Z gromadką maluchów(,) rysujących miniaturowymi

pozwalało na głośną wymianę wrażeń, obcowania ze sztuką
obcowanie?


Zabrakło mi tu czegoś. Czegoś, ważnego, co autor miałby powiedzieć czytelnikowi. Na razie jest taka opowieść jakby kumpeli przez telefon. Ale jest to bardzo ciekawa opowieść. Przeczytałam z przyjemnością.
Pozdrawiam.
zajacanka dnia 08.10.2012 11:35
Dzięki Elwiro za przecinki:) Zaraz poprawię.
Usunięty dnia 08.10.2012 11:59
Że nie wolno dotykać, to tam pewnie zbyt oczywiste żeby informować i nikomu nie przyjdzie na myśl macać 'Słoneczniki'. A te podobno szybko tracą urok (kolory i gruba farba odpada), bo Vincent nie dbał o lifetime guarantee. Ale nie wiem, tak gadają, nie byłem.
Moim zdaniem mocno naciągane wrażenia, ale zamysł o tyle dobry, że porusza temat zwykłości wielkiej sztuki. Kapeć muzealny, to dobry motyw i symbol.
zajacanka dnia 08.10.2012 12:18
Dzięki za wizytę, Ekszyn.
Wasinka dnia 08.10.2012 22:28
Lekko poprowadzona historia spotkania ze słynnymi słonecznikami. Urzekające są doznania, które narratorka opisuje podczas spotkania z dziełem sztuki. I cieszy mnie, że tak można, że są ludzie którzy tak potrafią.

Pozdrawiam księżycowo.
zajacanka dnia 09.10.2012 16:51
Pięknie dziękuję, Wasinko.

Odpozdrawiam popołudniowo.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Darcon
29/06/2022 10:03
Mocne, bez dwóch zdań, ale też bardzo dobre. Jesteś… »
Darcon
29/06/2022 10:00
Nie wiem, czy poprzednia seria była mniej popularna, ale ta… »
Darcon
29/06/2022 09:06
Bardzo ładne opowiadanie, Joanno, chciałoby się jednocześnie… »
Jacek Londyn
29/06/2022 07:28
"Śpieszmy się dziękować za komentarze, wiersze tak… »
Yaro
28/06/2022 21:41
Świetny film i bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam… »
Yaro
28/06/2022 21:39
GUZIKI /Pamięci kapitana Edwarda Herberta/ Tylko guziki… »
Brytka
28/06/2022 21:06
Z podobaniem, pozdrawiam »
Gramofon
28/06/2022 14:39
Dziękuję, cieszę się, że się podobało. Pozdrawiam. »
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas