To nie haiku: ryby, woda. Odtwarza ciebie, niemowę załamanego
światłem. Mogłeś powiedzieć, co teraz - wybierasz się
czy mnie? Między Tobą a oceanem bezdeń, ale próbujesz wypełnić
tonie tonami. Dokąd, dokąd
suną prądy? Wciśnięte między kontynenty szarpią brzegi
ciał. Na początku było słowo, a słowo było u
końca języka. Powtarzałem się, ty poprawiałeś
brzegi ubrań. Na początku był odcień, dopóki wstaw(i)ał
dzień w zdaniach.
Depresje, jak ja, są obniżone o samopoczucie. Nastrój
mój shamisen, nie mam głowy do
rozbijania dźwięków
na wyznania.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
ks-hp · dnia 22.11.2012 11:43 · Czytań: 717 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 10
Inne artykuły tego autora: