Fuki i żaby cz. 18 - Mic
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Fuki i żaby cz. 18
A A A
Dość szybko szliśmy lasem w kierunku pobojowiska. Choć wrogowie zostali pokonani, wszyscy bardzo pragnęliśmy zobaczyć, co z Montim i Calgornem. Miałem też nadzieję spotkać się tam z oddziałem wysłanym nam na pomoc.
W pewnym momencie Zaed oznajmił złe wieści:
- Gobliny! Czuję ich zapach. Gonią nas!
Byłem zaskoczony. Bądź, co bądź, ciągle znajdywaliśmy się całkiem daleko od ich stolicy, a poza tym gobliny rzadko patrolują lasy. Wolą zapuszczać się na bagna i w góry.
- Daleko są?
-Daleko, ale poruszają się bardzo szybko. Jeśli staniemy w miejscu, dogonią nas za jakieś dziesięć minut. Czuję trzynastu goblinów i jakieś zwierzę. Od jednego z nich bije silna aura magiczna.
- Zaed, masz świetny węch! - pochwaliła go Fuki.
- Dziękuję, wszyscy przedstawiciele mojej rasy taki mają.
Szybkie gobliny z wytresowanym zwierzakiem i magiem? To nie może być zwykły patrol.
- Fuki, czy tamte dwa gobliny zrobiły coś dziwnego, kiedy z nimi byłaś?
- Hmm, tak. Przed twoim przybyciem jeden wystrzelił jakiś dziwny pocisk, który rozbłyskiwał na niebie dobrą chwilę, a co?
Nie jest dobrze. Goblin nadał sygnał SOS. Pewnie jeszcze jakiś specjalny, proszący o pomoc w dostarczeniu czegoś bardzo cennego. Ci, którzy nas ścigają to najprawdopodobniej oddział do zadań specjalnych!
- Obawiam się, że musimy przyspieszyć. Wskakujcie mi na plecy, Fuki i Zaed. Za wolno biegacie. Moje skoki są znacznie szybsze.
Zrobili, co kazałem. Zdecydowanie odbiłem się od ziemi. Podleciałem pod same korony drzew i z impetem wróciłem na dół. Zaed przytulił się do Fuki, trzęsąc się. Najwyraźniej w przeciwieństwie do niej nie był przyzwyczajony do takiego środka transportu.
Po kilku minutach brawurowej ucieczki spytałem Zaeda, czy zapach goblinów się oddalił.
- Nie. Są nawet bliżej - odrzekł. - Przyspieszyli w tym samym momencie, co my.
Niedobrze. Tak jak myślałem, to najszybsi goblińscy biegacze. Mogłem skakać jeszcze szybciej, ale wtedy Fuki i Zaed pewnie by spadli. W końcu moje plecy są dość śliskie. Musiałem wymyślić coś innego.
- Zaed? - rzekłem po następnych kilku minutach.
- Cały czas się do nas przybliżają.
Stanąłem.
- Co jest? - zapytała Fuki. - Myślę, że zatrzymywanie się to nie najlepszy pomysł.
- Zaufaj mi. Trzeba trochę pokombinować albo nas prędzej czy później dogonią.
- Co proponujesz?
- Pogoda jest po naszej stronie - wskazałem małą kotlinę obok. - Widzicie tę kałużę błota, która się tam utworzyła dzięki niedawnej ulewie?


Dard, jadący na swoim wiernym Reksie prowadził cały oddział. W pewnym momencie podniósł lewą rękę. Oznaczało to konieczność postoju.
- Co jest? - zapytał Norex.
- Reks zgubił ich zapach.
- Bezużyteczny kundel!
Zwierzak zaszczekał.
- Powiedział, żebyś przeprosił, bo cię ugryzie - przetłumaczył Dard.
- Zamknij pysk, albo wyrwę ci wszystkie zęby! - Reks zaskomlał żałośnie i opuścił głowę.
- Nie słuchaj go, Reksiu. Twoje zęby są nam potrzebne do gryzienia naszych wrogów.
Bestia odzyskała dobry humor. Zaczęła kręcić się w kółko i merdać ogonem.
- Dosyć tego - oznajmił Norex. - Po prostu od teraz podążamy za śladami. Wszyscy rozglądać się uważnie.


Cała nasza trójka była wymazana błotem. Jego smród maskował nasz zapach. Błoto zalegało w wielu miejscach w tym lesie, więc piesek goblinów był już dla nich bezużyteczny. Nie parłem cały czas naprzód. Często zmieniałem kierunki. Nawet jeśli mieliśmy przez to opuścić las znacznie później, to trzeba było utrudnić goblinom podążanie za moimi śladami.
- I jak tam? - zapytałem Zaeda po jakimś czasie.
- Ciągle przybliżają się do nas, ale teraz znacznie wolniej.
- Hura! - krzyknęła Fuki.
Cieszyła się, jakby to była jej zasługa.
Spojrzałem na słońce. Było już nisko nad horyzontem. Cudownie! Po ciemku ściganie nas będzie dla nich znacznie trudniejsze.


Norex cały czas rzucał przekleństwa pod adresem swoich podkomendnych. Zrozumiał już, że mogą nie dogonić swoich ofiar przed zmierzchem.
- Parszywe lenie! Ruszać się szybciej!
- Nie mam już siły, zróbmy krótki odpoczynek - zaproponował jeden z goblinów.
- Wszyscy stać!
Wszystkie gobliny bardzo chętnie się zatrzymały. Ciężko oddychały. Kilku nawet usiadło.
- Dziękuję, dowódco. Trochę odsapnę i możemy biec dalej.
Norex błyskawicznie wyciągnął nóż i rzucił go w gardło goblina. Ten, całkowicie zaskoczony, runął na ziemię z szeroko otwartymi oczyma. Siedzące gobliny błyskawicznie się wyprostowały.
- Nie ma za co. Ktoś chce jeszcze odpoczywać czy możemy ruszać?
Jednogłośnie zapadła decyzja o końcu postoju.


Minęło już sporo czasu, odkąd zaczęliśmy uciekać.
- Tak! - oznajmił radośnie Zaed. - Gobliny przestały nas doganiać, teraz to my się od nich oddalamy. Na pewno nie mają już siły. Uda się nam!
- Nie, nie uda - odpowiedziałem. Byłem już totalnie wyczerpany. Nawet oddychanie zaczęło mi sprawiać trudność. Stanąłem.
- Co jest? - zapytała Fuki.
- Jestem wykończony. Uciekajcie dalej sami, ja ich tutaj zatrzymam.
- Oszalałeś!? Spójrz na słońce! Za najdalej pół godziny będzie całkiem ciemno!
- Nie dam rady utrzymać wysokiego tempa nawet przez jeszcze pięć minut. A jeżeli będę poruszał się wolno, złapią nas wszystkich.
- W takim razie wszyscy zostaniemy.
- Nie! Idźcie i sprowadźcie pomoc. Może niedaleko stąd jest oddział żab. Jakiś miał za mną pójść.
- Ale...
- Wynocha! Chcę sam tu sobie posiedzieć!
- Dobrze, wrócimy tu z nimi, obiecuję. Chodź, Zaed.


Widząc, że jego towarzysze ciężko dyszą i ledwo już powłóczą nogami, Norex oznajmił głosem pełnym gniewu wymieszanego z zawodem:
- Bezużyteczne śmiecie! Sam dogonię cel! - wypowiedział magiczną formułę. Długie nogi goblina zaczęły skręcać się w nienaturalny sposób, zupełnie jakby nie miał kości. Przykucnął i odbił się od ziemi niczym sprężyna, i poleciał naprzód z zatrważającą prędkością.
- Widzieliście to? - zapytał retorycznie pełen podziwu Dard. - Wiedziałem, że nie na darmo jest powszechnie uważany za najszybszego goblina tego pokolenia, ale nie sądziłem, że jego zaklęcie sprężynowych nóg pozwala poruszać się mu aż tak szybko. Nawet mój Reks przy nim to ślimak!
Zwierzak zawarczał, jakby się nie zgadzał.


Gobliny powinny być jeszcze ładny kawałek drogi stąd. Zanim tu dotrą, trochę odpocznę i będę mógł spokojnie z nimi walczyć. Tak myślałem. Niestety, pomyliłem się. W ułamku sekundy coś wyleciało z oddali. Minęło mnie o kilka centymetrów i trafiło w małą brzozę za mną. Roztrzaskało ją, jakby to był papierowy domek.
- Widzę, że dogoniłem już pierwszego - stwierdził goblin, wyjmując ze swojej wielkiej łysej głowy drzazgi. - Mogłem od razu zostawić oddział i ruszyć sam. Ci nieudacznicy tylko mnie spowalniali.
Nie mogłem uwierzyć! Jak twardą czaszkę musi mieć ten goblin, żeby rozwalić nią drzewo i nawet tego nie czuć?
Przykucnął. Spojrzałem na jego nogi. Gdy je obserwowałem, zrozumiałem, że działają jak sprężyny.
Przygotowałem się do uniku. Mimo to ledwo zdążyłem, kiedy zaatakował. Szybkość goblina była ogromna! Złapał w locie gałąź jakiegoś drzewa, wykonał obrót jak akrobata i wyrzucił się w górę. Wyciągnął dwa sztylety i cisnął nimi we mnie z góry. Całkowicie zaskoczony tak wielką zwinnością dałem się trafić. Ostrza utkwiły w moim boku.
Po powrocie na ziemię ponownie odbił się niczym sprężyna. Tym razem nie dałem rady uskoczyć. Uderzenie sprawiło mi wielki ból. Pomimo wielkiej masy, zostałem rzucony dobrych kilka metrów. Odbiłem się kilka razy od ziemi i skończyłem uderzając w drzewo. Sporo szyszek i gałęzi na mnie spadło.
- A teraz powiedz, w którą stronę uciekła reszta.
- Nigdy! - odrzekłem, świadomy konsekwencji swojej odpowiedzi.
- Jak chcesz. Nie będę tracił czasu na przesłuchanie - mówiąc to przyszykował się do kolejnego ataku.
Nie próbowałbym zrobić uniku, nawet gdybym miał jeszcze na to siłę. Wpadłem na lepszy pomysł.
Goblin rozpoczął swój sprężynowy skok. Leciał wprost na mnie. Otworzyłem szeroko gębę. Po raz kolejny rzuciło mną o drzewo. Ale udało się! Goblin wylądował w moim żołądku. Miałem go!
Jednak był twardszy niż myślałem. Nie dawał za wygraną. Szamotał się. Próbował wykonywać swoje sprężynowe skoki. Nie mógł dobrze się odbić, więc siła uderzeń była znacznie słabsza, ale i tak sprawiały mi niemały ból. Zbyt silny, abym dał radę poczekać, aż żołądek przetrawi narwańca.
Trzeba było coś wymyślić. I to szybko. Rozejrzałem się po okolicy. Zauważyłem spory głaz kilkanaście metrów na prawo.. Zacząłem wolno iść w jego stronę. Ledwo dawałem radę stawiać kroki. Goblin ciągle wyprowadzał swoje szaleńcze ataki niczym rozjuszone dziecko zamknięte w kołysce.
Zdawało mi się, że droga trwała wieczność, choć wykonałem zaledwie dziesięć kroków. Otworzyłem usta i z całej siły jaka mi pozostała wyplułem goblina. Z impetem przyrżnął w twardą skałę.. Z satysfakcją stwierdziłem w myślach, że jego czaszka jednak nie jest niezniszczalna.
Odszedłem kilka kroków i przewróciłem się na plecy. Ciężko dyszałem. Chciałem choć trochę odpocząć przed nadejściem reszty wrogów. Miałem cichą nadzieję, że postanowili wrócić do domu, po tym jak dowódca ich zostawił.
Niestety, przybyli już po pięciu minutach. Zauważyłem strach w ich oczach, gdy zobaczyli swojego przywódcę leżącego pod kamieniem z rozwaloną głową. Wstałem, udając, że mam jeszcze siłę do walki.
- To był najsilniejszy z was? Ha! Co za leszcz! - zakpiłem. - Uciekajcie albo spotka was ten sam los!
Gobliny spoglądały na siebie nawzajem, usiłując znaleźć odpowiedź w twarzach swoich towarzyszy, jednak każda wyrażała niepewność i obawę.
- Uciekajmy! - krzyknął w końcu jeden. - On pokonał Norexa. Nie mamy z nim szans!
- Nie! - odezwał się inny. - Na pewno jest już zmęczony. Poza tym mamy przewagę liczebną. Walczmy!
Spór trwał dobrą chwilę. Gobliny co moment spoglądały na mnie, potem znów na siebie i zażarcie się spierały. Te, które chciały uciec były nazywane tchórzami przez tych chcących walczyć. Natomiast one zostały nazwane mianem idiotów przez " tchórzy ".
- Cisza! - ryknął goblin siedzący na bestii z czerwonym głosem. - Po Norexie ja tutaj jestem najsilniejszy i dlatego to ja zadecyduję! - wszyscy, łącznie ze mną wlepili w niego wzrok. Przybrałem groźną i pewną minę, chcąc namówić go tym do decyzji o odwrocie. - Dobra, oddaję decydujący głos mojemu wiernemu towarzyszowi broni, Reksiowi.
Świetnie, mój los jest w rękach jakiegoś kundla.
Bestia zaszczekała. Wszyscy zamienili się w słuch, mimo że pewnie nikt nie rozumiał jego mowy. Ciekawe czy to w ogóle jest mowa, pomyślałem. Może to tylko jakiś przypadkowy dźwięk. Czy ten stwór rozumie o co tutaj chodzi? Czy on potrafi chociaż trochę myśleć?
- Reks mówi, że spać mu się chce i musimy wracać do domu - przetłumaczył pan zwierzaka.
Odetchnąłem z ulgą. A już myślałem, że dzisiaj zginę.
- Ale przed tym trzeba zabić tę żabę! - dodał po chwili.
A jednak dzisiaj zginę. To się nazywa przewrotność losu.
- Do ataku!
Banda goblinów skierowała na mnie ostrza włóczni i noży. Ruszyli. Nie miałem siły walczyć z nimi wszystkimi. Prawdę mówiąc, ledwo stałem.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Mic · dnia 28.11.2012 20:00 · Czytań: 405 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Wasinka dnia 04.12.2012 22:43
Pomysłowy jest nasz bohater w walce ;)
Masz tu parę niezręcznych zdań (czasem np. szyk wyskakuje z rytmu), a ponadto maluchy (przykładowe):

Mogłem skakać jeszcze szybciej, ale wtedy Fuki i Zaed mogliby spaść. - Mogłem/mogliby wskakują na siebie
to nienajlepszy pomysł - nie najlepszy
Widzicie tą kałużę błota - tę
co moment - co chwila
Cała nasza trójka była wymazana błotem. Jego smród maskował nasz zapach. - nasza/nasz
trzeba zabić tą żabę - tę


Pozdrawiam księżycowo.
Mic dnia 05.12.2012 19:07
Dziękuję za komentarz Wasinko.
Zawsze czytam tekst rzed publikacją, próbując wyłapać wszystkie literówki. Wygląda na to, że muszę to robić jeszcze dokładniej. Tak wiec będzie:smilewinkgrin:!
Pozdrawiam wieczornie
Elatha dnia 12.12.2012 10:26
Wreszcie trafiłam do Twojego tekstu. Mam zaległości.
Reks jest przezabawny. A żaba faktycznie sprytna i odważna. Fuki jak zwykle nieco irytująca ;). Przyjemnie mi się czytało :).

Pozdrawiam :).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
15/08/2022 14:33
,,kaczk dziennikarskie duszone w pocie czoła" »
akacjowa agnes
15/08/2022 08:11
Wolnyduchu, dziękuję za Twój obszerny komentarz. Cieszę się,… »
Brytka
15/08/2022 08:08
wolnyduch - Blisko jesteś moich intencji, peel chyba zrobił… »
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas