Kopciuszek w XXI wieku - bartekczapski
Proza » Inne » Kopciuszek w XXI wieku
A A A
Lubiła to miejsce bo kojarzyło się jej z luksusem. Komfortem, którego nigdy nie miała okazji doświadczyć. Przychodziła tu często. Zostawała dłużej, gdyż nie śpieszyła się do wynajętego pokoju bez okna. Sutereny z zapachem stęchlizny za którą nie musiała dopłacać. Tego typu rzeczy zawsze otrzymywała gratis i to w nadmiarze – „szczęściara”. Wizyta w centrum handlowym stanowiła dla niej kolorowy przerywnik w jej szarej rzeczywistości. Kontakt z wystawami eleganckich sklepów i obserwacja wychodzących z nich klientów obciążonych torbami pełnymi zakupów sprawiał, że choć przez chwilę czuła iż uczestniczy w życiu lepszego świata. Nie wiedziała jednak kiedy i czy w ogóle stanie się jedną z tych szczęśliwych osób trzymających w dłoni upragnioną, nową sukienkę czy buty. Na razie patrzyła szeroko otwartymi, smutnymi oczami. Zapamiętywała ceny w myślach wydając całą pensję pakowaczki wędlin. Przymykała wtedy powieki i wyobrażała sobie siebie ubraną w modne, seksowne rzeczy z ostrym, rzucającym się w oczy makijażem na twarzy, by wreszcie zwrócić na siebie uwagę. Poczuć na sobie pełny pożądania męski wzrok i zawistne spojrzenia mijających ją kobiet. Bujała w obłokach stając się coraz bardziej próżną. I tak do momentu kiedy jej własne pragnienia przywoływały od dziecka noszone w sercu poczucie winy, co natychmiast sprowadzało ją na ziemię. Oczy znowu szeroko się otwierały emanując jeszcze większym smutkiem. Idąc wtedy powoli ku wyjściu z “krainy marzeń” myślała o sparaliżowanej od uderzeń ojca matce. Przykutej do łóżka w dwuizbowej chacie kilka tysięcy kilometrów od niej. Myślała o swojej czternastoletniej siostrze, która jako najstarsza z pozostawionego gdzieś w gorszym świecie sześciorga rodzeństwa za kilka dni odbierze od listonosza wysłane przez nią pieniądze.

Jest jedynym źródłem utrzymania dla rodziny za którą bardzo tęskni, a której nie widziała od czterech lat. Czyli od czasu kiedy ojciec trafił do więzienia i przestał łożyć na dom. Może gdyby wtedy nie poszła na policję nie musiałaby wyjeżdżać, a on dalej pracowałby w kopalni…zastanawiała się nie po raz pierwszy wiedząc, że nie zniosłaby go więcej w swoim łóżku i już dłużej nie mogła patrzeć jak on bije małych braci, siostry i matkę. Pamięta jaką ulgę poczuła kiedy go zabrali, ale pamięta też o strachu jakiego doznała słysząc w sądzie wyrok. Sześć lat. Zostały więc jeszcze dwa lata do jego powrotu do domu, do jego zemsty. To czas jaki ma by sprowadzić rodzinę do siebie, ale tak naprawdę to dokąd, za co i jak ?

Do tych odwiecznych rozterek kilka dni temu dołączyła nowa, związana z parą czerwonych, błyszczących „szpilek” stojących na wystawie butiku umieszczonego na ostatnim piętrze „lepszego świata”. Z zapamiętanych cen wszystkich rzeczy jakie do tej pory przypadły jej do gustu ta była najbardziej atrakcyjna, najbardziej kusząca. Przez kilka wieczorów leżąc na łóżku i wpatrując się w sufit zastanawiała się czy może sobie pozwolić na ich kupno. Doszła do wniosku, że po okresie wyrzeczeń zasłużyła na coś tylko i wyłącznie dla siebie. Co prawda, absurdalne wydało jej się kupowanie tego typu butów pod koniec listopada, ale to właśnie ze względu na porę roku były one tak mocno przecenione. Obliczyła, że jeśli kupi je w dniu wypłaty, a resztę pieniędzy wyśle siostrze to do świąt bożego narodzenia żywić się będzie musiała ryżem albo fasolą w sosie pomidorowym. Ogrzewanie włączy tylko co drugi dzień. Ta nie najlepsza perspektywa i tak wywołała uśmiech na jej zmęczonej twarzy. Po raz pierwszy w życiu stanie się właścicielką nowych butów.

Czas w pracy mijał jej w tym tygodniu wolniej niż zwykle. Codziennie w drodze powrotnej wstępowała do centrum handlowego by jeszcze raz przyjrzeć się czerwonym “szpilkom”. Nie zatrzymywała się przed innymi sklepami tylko od razu ruchomymi schodami wjeżdżała na samą górę. Przez kilka minut podziwiała jak ładnie lśnią za szybą. Za każdym razem miała cichą nadzieję, że dopatrzy się w nich czegoś co sprawi, że przestaną się jej podobać i zniechęci się do ich kupna. Bała się, że gdy już będzie je miała dopadną ją wyrzuty sumienia związane z wydaniem na siebie pieniędzy. Było jednak odwrotnie. Pragnęła ich mocniej i mocniej.

W niedzielę pracowała krótko, bo tylko siedem godzin. Odebrała wypłatę i wyszła z zakładu zaraz po trzynastej. Ponownie w myślach przeliczyła wszystkie swoje wydatki na nadchodzący miesiąc upewniając się, że rzeczywiście tylko znaną sumę, zapamiętaną bardzo dobrze z wystawy może wydać by stać się szczęśliwszą. Od wejścia do centrum handlowego czuła się tak jak zawsze w tym miejscu czuć się chciała. Była jego częścią. Przecież przyszła tu na zakupy, a klienci są tu szanowani. Tak jak i w ostatnich dniach tak i tym razem nie interesowały ją inne sklepy „lepszego świata”. Dotarła na ostatnie piętro, ale tym razem nie zatrzymała się przed wystawą. Dumnie wkroczyła do sklepu.

Od prawie godziny wszyscy klienci wyproszeni na zewnątrz z centrum handlowego gromadzili się przed zamkniętymi drzwiami oczekując na ponowne otwarcie. Nie mogli powstrzymać się od komentarzy wyrażających ich niezadowolenie z faktu przerwania im niedzielnych zakupów. Oburzony mężczyzna zastanawiał się głośno wykrzykując.

- Kto zwróci mi pieniądze za opłacony parking!?

Zbulwersowana kobieta mówiła o tym jak to ludzie w tych czasach myślą tylko o sobie. Robiąc coś, co w danej chwili uważają za słuszne nie biorą pod uwagę innych.

- Przyjechałam tu z innego miasta i muszę zdążyć zrobić zakupy przed odjazdem pociągu, a ktoś swoim nieprzemyślanym, egoistycznym występkiem komplikuje mi plany.

Gdzieś dalej słychać było rozdrażniony głos wyklinający nawet tych którzy tak, a nie inaczej zaprojektowali owo centrum handlowe.

- Do diabła z takim architektem! - Kto to cholerne miejsce dopuścił do użytku!

W tym samym czasie automatyczna sekretarka właściciela budynku rejestrowała telefony od zdegustowanych najemców sklepów. Domagali się oni by już w poniedziałek wydał oświadczenie dotyczące zadośćuczynienia jakie otrzymają za straty poniesione przez zamknięcie interesów. Proponowali obniżkę czynszu za miesiąc listopad lub rekompensatę finansową w wysokości połowy średniego niedzielnego utargu.

Klęczący na zimnej podłodze ratownicy medyczni przez kilka pierwszych minut walczyli o jej życie. Niestety obrażenia spowodowane upadkiem z wysokości na marmurową posadzkę głównego holu „lepszego świata” doprowadziły ją w męczarniach do śmierci. Obok zmasakrowanego ciała nie było pudełka, torby ani czerwonych, lakierowanych „szpilek”. Za to w zakrwawionej dłoni prawej ręki, w nienaturalny sposób zakrzywionej pod plecami na których leżała, zaciśnięta była odliczona kwota pieniędzy przeznaczona na wymarzone buty. Roztrzaskana głowa zanurzona w aureoli brunatnej krwi z szeroko otwartymi oczami i ustami (niczym z twarzą wyrażająca zdziwienie) paradoksalnie obrócona była w stronę wielkiego plakatu informującego klientów o zakończeniu wczoraj jesiennej wyprzedaży…
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bartekczapski · dnia 29.11.2012 08:44 · Czytań: 594 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 7
Komentarze
mike17 dnia 29.11.2012 15:00 Ocena: Świetne!
Mocna, surowa opowieść.
Tchnienie smutku towarzyszy odbiorcy od początku do końca, jako że niewesoła to lektura - opowiada o życiu, jakiego żadne z nas nie chciałoby przeżywać, lecz są tacy, którzy muszą, bo taki miał być ich los.
Z kolejnych zdań wyziera marazm i pustka wegetowania bohaterki, która tysiące kilometrów od domu (zapewne za granicą) pracuje na utrzymanie swojej rodziny.
Wyjątkowo plugawa zdaje się być postać ojca - domowa przemoc, fizyczna i seksualna.
Na szczęście świadome myślenie wróci mu w więzieniu, jeżeli...

Bohaterka, pełna marzeń, pomimo marnej sytuacji mieszkaniowej i finansowej, ma pragnienie - czerwone szpilki - chce choć przez chwilę poczuć się normalną, dowartościowaną kobietą.

Niestety...
Ginie tragicznie w supermarkecie.
Marzenia zabiera śmierć...

Wstrząsająca opowieść, o niezwykłej sile rażenia, wzruszająca, dająca ostro po czaszce.
Iluż takich ludzi żyje wśród nas, ilu z nich odchodzi w milczeniu.

Historia o wielkiej niesprawiedliwości losu.
O nierównościach społeczno - materialnych.
O świecie, którego nie powinno być.

Oceniam najwyżej - za przekaz, słowo i wzruszenia.
bartekczapski dnia 29.11.2012 18:16
... ale najsmutniejsze jest to, że do napisania tego krótkiego opowiadania zainspirowała mnie samobójcza śmierć 40letniej Chinki. Skoczyła ona z ostatniego piętra centrum handlowego w miejscowości Birmingham w U.K. Zrobiła to około dwa tygodnie temu.....upadła, kiedy inni robili zakupy rozbijając się tuż obok kawiarnianych stolików. To fakty, a resztę wymyśliłem sam jakoś tym mocno poruszony.
Anima dnia 30.11.2012 19:16 Ocena: Świetne!
Przeczytałam to opowiadania wczoraj, a do tej pory nie potrafię o nim zapomnieć. Nie wiem, czy bardziej przeraża mnie jego smutek, czy prawdziwość, ale nie mam wątpliwości, co do tego, że jest świetne.
Przynajmniej dla mnie.
Pozdrawiam serdecznie.
bartekczapski dnia 01.12.2012 00:09
....cieszę się (choć zdaję sobie dogłębnie sprawę iż słowo "cieszę" jest tu wyraźnie nie na miejscu) z faktu, że poruszyło Was moje opowiadanie, inaczej ujmując wywarło na Was podobne wrażenie jak na mnie wiadomość o tej tragicznej śmierci w przybytku luksusu....i tak jak i ja pozostajecie w chwili zadumy...dziękuję za przeczytanie.
viktoria12 dnia 03.12.2012 11:51 Ocena: Świetne!
Nie bajka, choć w pierwszej chwili na podstawie tytułu pomyślałam, że napisałeś coś lekkiego. Tymczasem dramat.
MimiBasia dnia 05.12.2012 18:31
Smutna opowieść, a zakończenie bardzo wstrząsające.
Elatha dnia 06.12.2012 10:05 Ocena: Świetne!
Poruszająca opowieść. A wszystko przez czerwone szpilki, wyprzedaże i chyba emocjonalną niedojrzałość bohaterki, która sądziła, że jej świat stanie się lepszy, gdy kupi wreszcie te buty... Prawdziwość historii jeszcze bardziej pogłębia smutek.

Podobało mi się.
Pozdrawiam :).
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
stanlee
30/09/2022 20:16
Aspis, poetą się rodzimy, nie stajemy. Jesteś tylko… »
Yaro
30/09/2022 19:07
Dziękuję:) »
Yaro
30/09/2022 19:06
Drogi Apisie nie tłumacz się Trollowi. Pozdrawiam czasem… »
Marian
30/09/2022 16:05
Jacku, dziękuję za odwiedziny, obszerny komentarz i uwagi.… »
Mirquell
30/09/2022 11:04
Pan Jezus nie. Nigdy też nie stwierdzę inaczej. Chodzi… »
Ronin
30/09/2022 10:27
Już poranek czyli żyję :) Dzięki »
ApisTaur
29/09/2022 22:45
Zbigniew Szczypek rany/ tak dawno tu nie buszowałem/ więc… »
ApisTaur
29/09/2022 22:26
czas każdego załatwi/ nie zawsze po cichu/ mi coraz bardziej… »
Sirpions
29/09/2022 22:18
alt art-oszust, Marek Gajowniczek-ten to produkował… »
ApisTaur
29/09/2022 22:13
Sirpions swoją metrykę spaliłem/ byle wszystkim na… »
Sirpions
29/09/2022 22:09
Pan (Jezus?) nie uważał ludzi za psy, bo stworzono ich na… »
Sirpions
29/09/2022 22:06
Widać, że nie bardzo masz o czym pisać. Banalna opowiastka o… »
Sirpions
29/09/2022 22:03
Ciekawa historia z tym Pawłem. Opowiadanie traktuję jako… »
Sirpions
29/09/2022 21:56
Kolejny nudny tekst. »
Sirpions
29/09/2022 21:55
W sumie nudna opowiastka. »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:46
Najnowszy:Sirpions
Wspierają nas