Kawowy koniec świata - niewidoczna
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Kawowy koniec świata
A A A
Od autora: Tekst konkursowy.

Zapach kawy snuł się po mieszkaniu jak duch po komnacie. Paweł nie czuł nic, jedynie pustkę w sercu. Wielokrotnie słyszał od ojca o złych kobietach, jednak nie przypuszczał, że są zjawiskowo piękne. Niejednokrotnie również słyszał, że kontakty są niebezpieczne. Czasem coś zaiskrzy i powstanie pożar, który roztopi wtyczkę i zniszczy gniazdko. Gniazdko kojarzyło się Pawłowi z poczuciem bezpieczeństwa, którego nigdy nie zaznał. Matka była kobietą na traktorze, żywcem zdjętą z komunistycznego plakatu propagandy. To ona rządziła. Mężczyzna do dziś stosował na bezsenność wojskowe komendy. Baczność – Spocznij. W prawo zwrot – Padnij. Chciał je wyplenić, ale chwasty mają to do siebie, że zawsze pozostawiają gdzieś w głębi serca ich nasiona. Ojciec był inny. Nowoczesny. Tułał się po świecie w swoich jaskrawych szalach artysty. On również podjął decyzję, że jego syn pozostanie słynnym baletmistrzem. Paweł do dziś pamiętał, jak w wieku czterech lat, ubrany w białe baletki,  ćwiczył ułożenie stóp. Gra na fortepianie też mu nieźle wychodziła. Na początku był z siebie dumny. Dopiero pod koniec podstawówki uświadomił sobie, że w rajtuzach wygląda jak rasowa baba. Zaprzestał tańczyć, grać też przestał w ramach młodzieńczego buntu. Ojciec przez niego umarł. Paweł wyprowadził się, nie mogąc znieść oskarżeń matki. To na przykładzie swoich, jakże różnych od siebie rodziców, poznał definicję miłości. Ojciec w przerwach na tworzenie poezji doskonale sprzątał, gotował i niczym zawodowa niańka zajmował się synem. Wzorowy mąż i ojciec – tak przynajmniej powiedział o nim ksiądz na pogrzebie. 

 

Płonące w kominku drzazgi gitary wydawały rozpaczliwe dźwięki. To na niej Paweł wygrywał rzewne ballady dla Aldony. Kłamał, że jest samoukiem. Łykała to oszustwo jak pelikan, doceniając ukochanego za talent. Lubił jej pochwały, były takie subtelne i szczere. Słuchając ich zapominał, że jest absolwentem szkoły muzycznej i stawał się innym człowiekiem. Dym z gitary opływał kubek z wrzącą wodą.
- Tylko mnie nie poparz – rzekła Aldona, która, jak gdyby nigdy nic, siedziała na kuchennym stole.
Nawet nie pamiętał skąd ona się tam wzięła.
- Dzwoniłeś do mnie – powiedziała, wyczytując z gałek ocznych każdą myśl mężczyzny. – Chciałeś zabić…
- Zabić? – spytał mężczyzna, starając się sobie przypomnieć choćby jedną chwilę z poprzedniej nocy.
Złapał niefortunnie za ścianę kubka i nie mogąc go utrzymać, upuścił na kolana dziewczyny. Krzyknęła przerażająco, starając się zaradzić tworzącym się pod skórą bąblom. Czarna plama na dywanie powiększała się. Jedynie osad w kubku przypominał, że kilka dni temu stał w zlewie i czekał na kobietę, która będzie z niego piła.

 

***

 

Któryś tam stopień poparzenia, maść i bandaż, może zostać blizna. Aldona wychodząc, miała obrażoną minę. Na pewno sparzone miejsce bolało. Kolejny kubek kawy, tym razem wystygłej, stał przed Pawłem w pustej kuchni. Przełykając łyk, czuł, że żegnając się ze snem, wita się z samotnością.
- Ugotuj mi kalafiorową – powiedział, a puste ściany odbiły jego głos.
Ojciec zawsze bez słowa gotował. Aldona była inna. Jej odmowa składała się z trzech stopni upokorzenia. Najpierw pytała głupkowato „Co?”, potem patrzyła na Pawła jak na wariata, a na końcu ze śmiechem odmawiała. W końcu mężczyzna robił sobie obiad sam, doprawiając go dużą dawką łez. Aldona zawsze chwaliła, a on znów czuł się doceniony.
- Opowiedzieć najgłupszy kawał świata? – spytała kiedyś, wkładając sobie łyżkę w zęby. Pokiwał głową.
- Kobieta powinna tyle samo solić, co pieprzyć…
- …od rzeczy – dokończył Paweł, udając zadowolonego z puenty.

***

 

Obudził się skacowany. Oprócz kawy w jego wnętrznościach zagościło tanie wino, spirytus, kilka piw i śmiertelna dawka tabletek przeciwbólowych, które wyrzygał tak szybko jak połknął. Miał halucynacje i nowe siły do działania.
- Nie może tak być – powiedziała wszystko wiedząca sąsiadka, podając mu kromkę chleba powszedniego.
- To znak pokoju i czegoś tam jeszcze… - dodał Paweł, widząc w oczach kobiety miłosierne namaszczenie.
Pokiwała głową. Później wyszła, ale on był na sto procent pewny, że gdyby podszedł do drzwi, usłyszałby szuranie kapci. Kto jak kto, ale starsza pani nie umiała cicho podsłuchiwać, mimo tego, że bardzo się starała. Takich jak ona było w bloku jeszcze parę. Te z lepszym wzrokiem i cierpiące na bezsenność umiały spędzić z lornetką całą noc. Paweł też kiedyś podglądał sąsiadów. Życie w oświetlonych oknach było o wiele barwniejsze, niż jego w ciemnych. Potem naprzeciwko wprowadziło się małżeństwo, szybko założyli żaluzje i zabawa straciła smak. 

 

Odgłos SMS-a zmusił Pawła do minimalnego wysiłku. Kolejna mądrość od anonimowej wróżki. „Niszcząc siebie – niszczysz świat” - zabawne, jakby świat się interesował cudzym życiem i był od niego zależny. Mężczyzna przymknął oczy. Kolejne, słone fale nadpływały i uspakajały senną bryzą. Kochał je bardziej, niż kawę.

 

***

 

W Pompejach był pył wulkaniczny. W Łodzi był szaleniec, który dosłownie kilka dni przed Wigilią postanowił zmarnować cały, ludzki zapas kawy. Tyle darmowych kształtnych ziaren, spadających z nieba, zamiast śniegu ludzie w życiu nie widzieli. Dewotki mówiły, że to taka współczesna manna z nieba, ekonomiści załamywali ręce, a lekarze mieli pełne ręce roboty. Ludzie podnieceni niezwykłą okazją, spożywali kawę zamiast normalnych posiłków. Śmiertelność związana z nadużywaniem kawy rosła. Najczęściej do zgonów prowadziła bezsenność, przeciążenie serca i wypadki, których przyczyną było nadmierne pobudzenie. Ekolodzy też nie próżnowali. Ryby nieprzystosowane do kawowych warunków, ginęły w wyniku zatrucia, a rośliny przysypane kawą, więdły z braku tlenu i słońca, co powodowało śmierć głodową większości zwierząt. Najdłużej przetrwały hieny, które w niezwykłym tempie się rozmarzyły i rozszarpywały wszystko, co znalazły na swojej drodze. W końcu i dla nich zabrakło jedzenia.

 

***

 

Nicość i bezradność, która ogarnęła Pawła, kiedy uświadomił sobie, że doprowadził do końca świata swoją hojnością, nie mogła się równać z niczym. Do matki zaprowadziły go wyrzuty sumienia. Nawet nie pamiętał, skąd miał broń palną. Wyczytał kiedyś, że romantycznie jest umierać na rękach tej, która wydała go na świat. Gdy celował w swoją biologiczną, nie wiedział, co czyni. W odbiciu jej źrenic widział siebie, jako małego chłopca. Strzał był jak stłuczenie lustra - niósł za sobą nieszczęście. Koniec świata już nadszedł…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
niewidoczna · dnia 20.12.2012 16:19 · Czytań: 431 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 5
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
al-szamanka dnia 27.12.2012 18:24
Wyłapane:

Matka, była kobietą na traktorze - bez przecinka

Tułał się po śmiecie w swoich jaskrawych - po świecie

jak w wieku czterech lat, ćwiczył ubrany w białe baletki, ułożenie stóp.- jak w wieku czterech lat, ubrany w białe baletki, ćwiczył ułożenie stóp.

jakże różnych od siebie rodziców(,) poznał definicję miłości.

powiedziała wyczytując z gałek ocznych każdą myśl mężczyzny - może zgrabniej będzie - powiedziała, odczytując w jego oczach każdą myśl

Złapał niefortunnie za ściankę kubka - może zgrabniej będzie - Złapał niefortunnie za brzeg kubka

doprawiając go dużą dawną łez - daw

Kto jak to, ale starsza pani - kto jak kto

co powodowało do głodowej śmierci większości zwierząt. - co powodowało śmierć głodową większości zwierząt.


Pierwsze opowiadanie konkursowe, które przeczytałam.
Tak niewinnie się zaczyna.
Baletki, muzyka, gotowanie, banały życia.
Wszystko jak zawsze. Albo prawie wszystko.
Bo gdzieś tam czyha szaleniec.

Dobrze, że ten szaleniec spowodował tylko lokalny, łódzki koniec świata.
My żyjemy...i nadal piszemy :) :) :)
mike17 dnia 25.02.2013 16:32 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Za­pa­ch kawy snuł się po mie­szka­niu, jak duch po ko­m­na­cie.

bez przecinka
Cytat:
Łykała to oszu­stwo, jak pe­li­kan

jak wyżej
Cytat:
Nawet nie pamiętał(,) skąd ona się tam wzięła.

Cytat:
Krzyknęła prze­rażająco

lepiej byłoby: "krzyknęła przerażona"
Cytat:
- Opo­wi­e­dzieć najgłupszy kawał świ­a­ta? – spytała kiedyś(,) wkładając sobie łyżkę w zęby.


Intensywny, zwarty tekst.
Ponieważ czytałem wiele twoich opowiadań widzę i tu podobne cechy: dbałość o nakreślenie sytuacji emocjonalnej, będącej jakby sednem całości, wokół której budujesz postacie i ich osobowości.
Jest oszczędnie.
Nie wdajesz się w analizy - po prostu akcja posuwa się naprzód i poznajemy jej kolejne odsłony.
Generalnie nad wszystkim unosi się klimat - poruszasz się w sferze ludzkich namiętności i uczuć, i to właśnie tworzy aurę całości.
Wszystko rozgrywa się w środku, w ludziach, w ich pokręconych duszach.
Podobało mi się fajne pogranie motywem kawy.
Końcówka groźna, ale cóż, nic nie trwa wiecznie...
niewidoczna dnia 27.02.2013 16:33
;). Dziękuję. ;)
Elwira dnia 01.03.2013 10:16
Gniazdko, kojarzyło się Pawłowi
– bez przecinka


Ojciec w przerwach na tworzenie poezji, doskonale
– bez przecinka


Kłamał jej, że jest samoukiem.
– okłamywał ją albo po prostu kłamał, bez jej

Łykała to oszustwo, jak pelikan
– bez przecinka


chwaląc ukochanego za talent. Lubił jej pochwały,
– chwaląc, pochwały – powtórka

Która(,) jak gdyby nigdy nic(,) siedziała na kuchennym stole.



ścianę kubka i(,) nie mogąc go utrzymać(,) upuścił na kolana


Aldona(,) wychodząc(,) miała obrażoną minę.


Kolejny kubek kawy, tym razem wystygłej(,) stał przed Pawłem
– aliteracja

Najpierw pytała się głupkowato „Co?”
– bez się


spytała kiedyś(,) wkładając sobie łyżkę w zęby.


Oprócz kawy, w jego wnętrznościach
– bez przecinka


które wyrzygał tak szybko(,) jak połknął.



gdyby podszedł do drzwi(,) usłyszałby szuranie kapci.


Paweł też kiedyś podglądał, sąsiadów.
– bez przecinka


Tyle darmowej kształtnych ziaren,
– darmowych?


do kawowych warunków(,) ginęły w wyniku


Nawet nie pamiętał(,) skąd miał broń palną.


celował w swoją biologiczną lufą(,) nie wiedział



Twoje opowiadanie potwierdza tezę, że dziecko, które zostało pozbawione dobrych wzorców, nie będzie szczęśliwe w dorosłym życiu. Zawsze będzie niezadowolone, niespełnione, nie do końca u siebie. Twój bohater też. Od początku miałam wrażenie, że czytam o człowieku głęboko nieszczęśliwym, który sam siebie nie akceptuje.
Pozdrawiam.
Wasinka dnia 05.03.2013 16:52
Ciekawy tekst. Od pierwszego akapitu czuje się, że nie będzie to historia ze szczęśliwym zakończeniem.
Nic nie dzieje się bez przyczyny... tutaj to smutna prawda...


Przykłady z tych, które jeszcze zostały:

Akapity - przemyśl

Chciał je wyplenić, ale chwasty mają to do siebie, że zawsze pozostawiają gdzieś w głębi serca ich nasiona. – ich? Skoro o chwastach mowa, to „swoje”

Zaprzestał tańczyć – tańczenia

To na przykładzie swoich, jakże różnych od siebie rodziców, poznał definicję miłości. – przesuń przecinek na przed „rodziców” (swoich, jakże różnych od siebie, rodziców)

Słuchając ich(,) zapominał, że jest absolwentem szkoły muzycznej(,) i stawał się innym człowiekiem.

Dym z gitary opływał kubek z wrzącą wodą. – może ładniej „oplatał”, ale to subiektywne wrażenie

Nawet nie pamiętał(,) skąd ona się tam wzięła. – może być bez „ona”

starając się sobie przypomnieć choćby jedną chwilę z poprzedniej nocy. / Krzyknęła przerażająco, starając się zaradzić tworzącym się pod skórą bąblom. – powtórzenie „starając się”; ponadto dwukrotne „się” (w drugim zdaniu), które w następnym zdaniu też się znajduje - Czarna plama na dywanie powiększała się. (czyli trzykrotne blisko siebie)

Jedynie osad w kubku przypominał, że kilka dni temu stał w zlewie i czekał na kobietę, która będzie z niego piła. – osad przypominać miał czy kubek? Bo wygląda, że osad

Aldona(,) wychodząc, miała obrażoną minę. – albo: Wychodząc, Aldona miała

spytała kiedyś, wkładając sobie łyżkę w zęby. – dziwnie brzmi ta łyżka w zębach

wyrzygał tak szybko(,) jak połknął.

było o wiele barwniejsze, niż jego w ciemnych. – bez przecinka

Kochał je bardziej, niż kawę. – przecinek zbędny

Tyle darmowych(,) kształtnych ziaren, spadających z nieba, zamiast śniegu ludzie w życiu nie widzieli. – Tylu i przecinek niepotrzebny przed „zamiast” i może wrzuć przecinek po „śniegu” (albo wyrzuć wszystkie, dodając tylko ten w nawiasie)

Ludzie(,) podnieceni niezwykłą okazją, spożywali

Ryby(,) nieprzystosowane do kawowych warunków, ginęły w wyniku zatrucia, a rośliny(,) przysypane kawą, więdły

Najdłużej przetrwały hieny, które w niezwykłym tempie się rozmarzyły i rozszarpywały wszystko, co znalazły na swojej drodze. – na pewno „rozmarzyły”, a nie „rozmnożyły”?

Wyczytał kiedyś, że romantycznie jest umierać na rękach tej, która wydała go na świat. – „go” tutaj niezbyt pasuje, wszak mowa jest o informacji ogólnej, a nie akurat o Pawle

siebie, jako małego chłopca. – bez przecinka

Zwróć uwagę na akapity w poszczególnych cząstkach. Czasem za bardzo się zlewają myśli, różne, nie zawsze bezpośrednio ze sobą związane.

Pozdrawiam słonecznie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas