Pompowany kościół - Dobra Cobra
Proza » Humoreska » Pompowany kościół
A A A
Od autora: Opowiadanie w wersji audio jako dobrocobrowy audiobook dostępne jest na: http://www.youtube.com/watch?v=QGlPhXmol_4


Zapraszam!


DoCo

Robienie biznesu bez reklamy jest jak mruganie w ciemności do dziewczyny.

Ty wiesz, co robisz, ale nikt inny nie wie.

„Kodak Salesman”

 

Dobra Cobra przedstawia opowiadanie pt.

 

Pompowany kościół

 

Jak powiada stare, mądre polskie przysłowie:

Kogo krowa, tego też i ogon.

 

 

 

   Śpieszę do roboty. Idę sobie ulicą, jest ranek, słoneczko nawet miło świeci w oczy, ale wewnętrznie czuję duże ciśnienie, a przyszłość widzę w czarnych barwach. Straszny zapieprz w pracy mamy,  już dawno przekroczyliśmy limit odłowień bezpańskich zwierząt w gminie. Jest ich w tym sezonie o wiele więcej, niż zwykle bywało. Istnieją całkiem realne podejrzenia, że zwierzęta podrzucane są przez urzędników z sąsiedniego powiatu, którym skończył się budżet na rakarzy. Liczni świadkowie mówią o tajemniczych samochodach, nawiedzających naszą okolicę, z których nocą wypuszczane są psy i koty. Raz to nawet widziano wystawianą na chodnik liczną rodzinkę świnek morskich! Burmistrz się wścieka, ale dla przeciwdziałania epidemii chorób odzwierzęcych musimy ciągle wyjeżdżać w teren naszym hyclobusem i sumiennie odławiać bezpańską zwierzynę.

   Przechodząc przez miejski park, zauważam coś niezwykłego. Na jednym z trawników stoi nadmuchana budowla, z tych podobnych do pompowanych zjeżdżalni dla dzieci. Ale dostojniejsza jakaś. Bardziej majestatyczna rzekłbym. 

Stojący przed nią facet, ubrany w eleganckie, wyjściowe ciuchy księdza, już mnie zauważył. Rusza w moim kierunku,  a ja nabieram podejrzeń, co do jego intencji.

- Witaj, dobry człowieku! - zagaduje z oddali. 

Chcę go wyminąć, ale jest na kursie kolizyjnym. Przystaję i patrzę bykiem na faceta. Opalona skóra, odżywione i umięśnione, gibkie ciało, szczupły. Piękne, lśniące buty, purpurowa koloratka. Na co ja, kurde, zaczynam zwracać uwagę?

- Czego? - pytam brutalnie, aby bez ceregieli zaprezentować przed nim swoją siłę i niezależność.

- Jestem duchownym Pompowanego Kościoła - przedstawia się z uśmiechem, pokazując gestem ręki gumową budowlę w tle.

 

Podziwiam jego białe zęby. Jak się coś takiego robi? Ja swoje szoruję i szoruję...

 

- Przybyliśmy do tego miasteczka, aby szerzyć wśród tutejszych, utrudzonych i zabieganych mieszkańców, dobrą nowinę o wspomaganiu...

- Nie wiem, czy tutejsi mieszkańcy potrzebują waszej dobrej nowiny! - odpalam. Modelowe pogonienie kociarza! No, mam w tym praktykę.

 

 Nieznajomy, niezrażony moją chamską odzywką, uśmiecha się ponownie:

 

- Pozwoli pan, że się przedstawię. Jestem Lucjan Starszy, duchowy przewodnik Pompowanego Kościoła i jego Prezbiter. Oto moja wizytówka.

Robię krok, aby obejść tego człowieka, gdy słyszę jego słowa:

- Nielegalnie kopiujesz pliki? Pożyczasz od ludzi filmy i nie płacisz ich twórcom za oglądanie? Regularnie przekraczasz limity szybkości na drodze? Po głowie chodzi ci nieczyste pragnienie współżycia z sąsiadką? Masz przeleczoną stulejkę?

 Zapiera mi dech w piersiach! Wie o mnie wszystko! Ale skąd? Jak to możliwe?

- Koleś - zagajam z lekkim strachem. - Weź się ode mnie odwal, bo jeszcze ci co złego zrobię.

 

 Duchowny podnosi ręce do góry:

- Nikt nie chce z panem zadzierać! - broni się. - Ale uprzejmie proszę o małą chwilę cierpliwości.

 

 Nie ruszam się, co jest dla niego wyraźnym znakiem, że się zgadzam.

 

- Otóż Pompowany Kościół został założony, aby wyjść naprzeciw potrzebom ludzi, żyjących w XXI wieku. Od normalnych kościołów odróżnia nas to, że nie moralizujemy i nie potępiamy grzechu in spe. Bo cóż to jest właściwie grzech? Jedni kradną i nie jest to dla nich problem. Inni nie kradną i nienawidzą tych, co kradną. Jedni zaliczają kobietę za kobietą, inni są wierni tej jednej jedynej. I co? Są może lepsi od tych poligamicznych?

 

Nawet ciekawie gada, nie powiem. Tak na wskroś nowocześnie.

 

- My nie potępiamy ludzi. Przybyliśmy, aby im służyć.

- Służyć? Ale jak?

- Potrzebuje pan może forsy?

- A kto jej nie potrzebuje w dzisiejszych czasach... 

 

Lucjan Starszy przez chwilę grzebie w kieszeni, z której wyciąga zwitek banknotów:

 

- Mam tutaj z... - szybko przelicza pieniądze. - Mam tysiąca. Jest twój - mówi i wyciąga do mnie rękę z forsą. Biorę, a co?

- Dajesz mi pan patyka tak za nic? - dopytuję.

- Taka jest służebna rola naszego kościoła.

- To jakaś łapówka?

- A skąd. Proszę, bierz pan!

 

Patrzę na niego lekko oniemiały. Tauzen! Dwa tygodnie mojej ciężkiej pracy w jedną sekundę. Ja pierdzielę... Wyciągam rękę po pieniądze.

 

- Czy pozwolisz się oprowadzić po naszym kościele? - pyta słodko Prezbiter, niezauważalnie przechodząc ze mną na ty.

 

 - Tutaj jest główna sala naszego przybytku, tu się zgromadzamy w dni przeznaczone na nabożeństwa. Ale nasze spotkania nie są podobne do mszy w znanych ci kościołach. Przybywamy tu po to, aby dzielić się z innymi wyznawcami wszelakimi dobrami, dawać świadectwo hojności i służyć im wszystkim tym, co posiadamy...

Z bocznej nawy wychodzi zakonnica. Powoli zapala świece na podwyższeniu. Po skończonej czynności odwraca się i wtedy mogę zobaczyć jej twarz. Jest przepiękna! Przez chwilę wpatruje się we mnie swoimi dużymi, orzechowymi oczami. Od tego wejrzenia aż ściska mnie w podbrzuszu.

- ... a tutaj mamy boczne nawy, w których możemy spełniać bardziej wykwintne pragnienia naszych wiernych - kończy duchowny.

 

Nie słucham go przez dłuższą chwilę, zauroczony pięknem siostry zakonnej. 

 

- Jak już mówiłem, służymy naszym wiernym we wszystkim. Standardowa procedura to regularne wspomaganie naszych braci. Zakładamy konto każdemu z wiernych i regularnie je zasilamy...

- A jakimi kwotami? - wymyka mi się szybko. - Jeśli mogę spytać, oczywiście... 

 

 Może zbyt szybki jestem?

 

- Wszystko w zależności od potrzeb - odpowiada Prezbiter. - Nasi wyznawcy w dużych miastach, z powodu drożyzny i powoli pełznącej inflacji dostają więcej na swoje wydatki. Bo też w miastach dużo więcej trzeba płacić za wszystko. W mniejszych miasteczkach, jak wasze, nieco mniej. Ale zapewniam, że kwota wystarcza na godziwe życie.

 

Czuję, że trochę brak mi tchu. 

 

- I tak każdemu ze swoich dajecie? 

- No tak - odpowiada ze szczerą pewnością. 

 

 A jak kłamie?

 

- No, a taki człowiek, prosty jak ja, to co by mógł dostać, gdyby się do was przyłączył?

- Policzmy... Comiesięczny zwrot opłat za mieszkanie plus nowy, płaski telewizor w ramach konwersji na nasze wyznanie. Naturalnie wraz z odtwarzaczem DVD. Bo musisz wiedzieć, że taki świeżo upieczony konwertyta jest u nas pod szczególną opieką. Dwa razy do roku fundujemy nowemu wiernemu wczasy zagraniczne, pokrywamy wydatki związane z jego zainteresowaniami, pomagamy rozwinąć jego hobby, kupujemy mu na własność samochód... Jaki jest twój zawód?

- Hycel - odpowiadam, ale zaraz się poprawiam: - Znaczy się: rakarz. Dajecie nawet samochód? 

- Zazwyczaj jest to nowe BMW...

- Nowe? - oczy zaczynają mi błyszczeć. - A który model?

- Jeden z tych średnich...

 

 W myślach już widzę siebie za kierownicą Trójki! W głowie dźwięczy mi slogan reklamowy, zapamiętany z telewizji: „Przyjemność z jazdy”. 

 

- A jak można się stać członkiem waszego zgromadzenia? - pytam, bo trzeba w tym miejscu zadać to ważne pytanie. Nie, żebym akurat chciał zmieniać wyznanie na siłę, ale jeśli człowiek napotyka na drodze taką okazję...

Starszy uważnie patrzy w moje oczy:

- Trzeba przejść formułę inicjacji.

- A... a ten no... a jak wygląda taka formuła? To jakieś skomplikowane jest? Boli?

 

    Gdzieś tak po pół godzinie, z wciąż walącym sercem, wychodzę z gabinetu brązowookiej siostry Judyty. Ta kobieta jest wprost stworzona do dmuchania! Bez zbędnych ceregieli ściągnęła ze mnie ciuchy i oddała mi się na tak szerokim łożu, że aż pierwszy raz w życiu zabrakło mi tchu. Jej idealne krągłości i pierwszorzędny śluz w vaginie wywołały u mnie aż trzy ejakulacje na raz, jedna po drugiej. Takiego wyczynu jeszcze nigdy dotąd nie osiągnąłem z żadną partnerką. Ale też z kim niby miałbym go zaznać? Z Marysią -  pomocą biurową, kobietą szarą jak mysz z upiętym z włosów kokiem i jej chronicznym zespołem zastałej suchości pochwy? Do współżycia z nią ciągnął mnie tylko brak innej kobiety, no i ten cholerny, tępy ból w mosznie. A masturbacji nie uznaję.

 

- Przeszedłem inicjację? - pytam duchownego.

- Siostra Judyta mówi, że zdał pan ją celująco!

Uśmiecham się na twarzy:

- Jeśli chodzi o siostrę Judytę, bo tak zdaje się ma na imię owa piękna służka waszego zgromadzenia...

- Yhm.

- ...to czy w ramach członkostwa w Pompowanym Kościele będę mógł ją odwiedzać... no, tak od czasu do czasu? - pytam nieśmiało.

- Naturalnie! Ile razy w tygodniu chciałby pan z nią współżyć?

 

Otwartość Lucjana normalnie mnie zatyka! Za wszystko chcą płacić, sponsorować, wysyłać na wakacje a teraz i baba będzie tyle razy, ile bym tylko chciał! Pompowany Kościół to coś jak Święty Mikołaj, tyle, że dla dorosłych!

- Ze sześć... chyba - stękam nieśmiało. - To jest ze sześć razy w tygodniu - prostuję.

Starszy wyciąga plik dokumentów:

- Już wpisuję... sześć razy. Proszę tu podpisać - wskazuje mi ramkę na końcu wydrukowanej strony. 

 

Uważnie patrzę na dokument. Zatytułowany jest: „Zapotrzebowanie nowego konwertyty” i dalej prostym tekstem, że pragnę korzystać z ciała siostry Judyty sześć razy w tygodniu. Coś mnie jednak  wewnętrznie mrozi, przecież musi być gdzieś w tym jakiś haczyk.

- A jakie są... te no... wymagania, jak się zostanie waszym członkiem... To jest, ten no, przepraszam, jeśli uraziłem. Powinienem może powiedzieć: waszym wyznawcą.

- Jesteśmy na ziemi po to, aby służyć ludziom. Jak kiedyś ci się to znudzi - droga wolna. Będziesz mógł od nas odejść.

- Naprawdę?

- A co? W twoim kościele to ktoś cię trzyma na siłę? Chodzisz, kiedy chcesz. A jak nie będziesz chciał do niego uczęszczać to przestajesz chodzić i szlus, nie?

 

Ma rację. Tak właśnie jest! To znaczy: może być.

 

- Bez żadnych zobowiązań?

- Bez żadnych dodatkowych zobowiązań - kiwa głową.

- Ale będę czytał uważnie wszystkie dokumenty przed podpisaniem - zastrzegam.

- No pewnie, każdy tak powinien robić... Bardzo mnie cieszy twoja przezorność. To jak, jesteś gotowy do konwersji?

 

Raz babie placek, czy jak tam się w takich momentach mówi.

 

- Zgoda.

- Już drukuję wszystkie dokumenty. Potrzebny mi twój dowód osobisty, adres zamieszkania, numer PESEL, NIP, grupa krwi, życiorys, a także...

 

    Czytam cały stos papierów, wszystkie zgodne z tym, co mówił Prezbiter. Stuprocentowa dopłata do czynszu, telewizor, dvd, samochód, siostra Judyta sześć razy w tygodniu. Jako hobby wpisałem łowienie ryb, a Lucjan Starszy od razu skierował mnie na tygodniowy wyjazd integracyjny do Pompowanego Kościoła w Szwecji, gdzie występują łowiska z dużą rybą, a lasy są pełne niewyzbieranych przez nikogo grzybów. Podobno tam na nabożeństwa uczęszcza też wiele kobiet... Kolejne dziesiątki dokumentów: zlecenie prywatnego leczenia stomatologicznego, bo mam dość duże zaniedbania w tej materii, proktolog, prześwietlenie klatki piersiowej, krew...

- A ile będę dostawał... tego kieszonkowego? - pytam

- A to trzeba by obliczyć - Prezbiter marszczy nieco brew. - Ile zarabiasz dzisiaj?

- Dwa tysi, jak się dobrze kręcę...

- Rozumiem, że to wystarcza ci dziś jedynie na czynsz i biedne życie, prawda?

- No - bąkam pod nosem. 

 

 Co on wie o życiu?

 

- Mogę zaproponować... - coś tam liczy w głowie. - No... A niech stracę - mówi do siebie. - Pięć tysięcy na początek?

- Piątkę? - upewniam się, porażony jego hojnością.

- Jeśli za mało, dorzucę jeszcze tysiąc!

 

 Zatyka mnie i nie mogę wykrztusić słowa. Z gardła wydobywa się tylko:

- Hrrrr...

- Dobra, niech będzie siedem! Powinno wystarczyć na godne życie w tym miasteczku. No, podpisujmy dokumenty. 

 

Znów dziesiątki autografów, aż ręka zabolała. Od szkoły się tak nie rozpisywałem.

- Może chcesz oderwać się na chwilę od biurokracji? - pyta litościwie Starszy, widząc moje zmęczenie. - Siostro Judyto!

 

   Po powrocie z gabinetu siostrzyczki jestem nieźle wypompowany. Umie kobita rozgrzać faceta. Taka to skarb w domu i myślę sobie, że pewnie nie narzeka na bóle głowy i inne niedyspozycje, jak te wszystkie normalne baby. 

 

 

    Siedzimy z Prezbiterem przy stoliku, inna z sióstr (chuda, ale długie zgrabne nogi, ładne włosy i wyraźnie sterczące sutki pod habitem - może też będzie można ją kiedyś pokryć?) podaje kawę i ciasto, które szybko pochłaniam. Mozolnie dokańczamy papierkową robotę. Przy włączonym głośnomówiącym trybie telefonu Lucjan upewnia się u sprzedawcy BMW, kiedy zamówiony samochód będzie gotowy do odbioru. 

- Jaki kolor? - pyta.

- Tylko czarny! - odpowiadam z dumą w głosie.

Jest zapewnienie, że dostarczą go za trzy dni, ale kluczyki i instrukcję wozu mogą podesłać już dzisiaj. 

 

 Chcę je dostać. Kurier będzie za godzinę.

 

 

Z patio Pompowanego Kościoła leniwie spoglądam na sunące po niebie chmury Muszę zadać Starszemu to pytanie:

- A skąd te wasze pieniądze właściwie pochodzą?

- Nasz Kościół prowadzi kilka bezpiecznych zagranicznych funduszy dłużnych - wyjaśnia cierpliwie. - Nawet nie wyobrażasz sobie, ile można mieć z tego pieniędzy na tak szlachetny cel, jak nasza misja. Nie opłacamy dyrektorów, biur i tych wszystkich niepotrzebnych rzeczy, na które idą rok rocznie setki, jak nie tysiące milionów.

 

Oddycham z ulgą. 

 

Pijemy herbatę, ptaki śpiewają. Opodal przebiega bezpański pies, ale to już nie moje zmartwienie.

- Macie piękne ideały - mówię do Prezbitera. - Służba ludziom to najważniejsze, co tylko może być.  Szkoda, że inne ugrupowania religijne na to nie wpadły. Zachęcę moich znajomych, aby zapisali się do was jeszcze dziś. To znaczy: zapisali się do nas - poprawiam. 

- Dla nas to sama słodycz i radość nieprzemijająca, gdy możemy wspomagać swoich wyznawców. Pamiętaj, aby przyjść na najbliższe nabożeństwo za cztery dni, dobrze?

- To będzie moje pierwsze nabożeństwo u was... Jak ono zazwyczaj wygląda?

 

 

 ***

 

 

   Ludzie wstają i mówią o swoim szczęściu, dzięki temu inni członkowie Pompowanego Kościoła doznają pokrzepienia, bo wiedzą, że są w rodzinie, i że ta rodzina spełni ich wszystkie pragnienia. Siedzę na ławce i z zachwytem słucham tych opowieści. Obok mnie kilku moich znajomych,  także  radosnych i rozpromienionych. Są ogoleni, co im się nigdy dotąd nie zdarzało. Lucjan Starszy, stojąc na podwyższeniu, uśmiecha się od ucha do ucha i hojną ręką rozdaje pieniądze za najlepsze świadectwa wiary swoich wyznawców Też się odważam! Wstaję i opowiadam, co Kościół zmienił w moim życiu. Że dzięki niemu mogłem porzucić głupią i niewdzięczną pracę, ze już wreszcie nie muszę żebrać o seks i że mogę zająć się tym, co lubię w życiu najbardziej: wędkarstwem. Dostaję za to trzy stówy.

    Jak wracam z nabożeństwa, obok mnie powoli przejeżdża autokar z wycieczką ciekawskich niemieckich emerytów. Z przepełniającej mnie wewnętrznej radości pokazuję im środkowym palcem wyprężonej prawej ręki wielkiego faka. Niech mają za wojnę!

 

   Dwa dni później nie wytrzymuję i jadę do województwa, pooglądać samochody u dealera BMW. Jakie te Trójki są piękne... Zaraz podchodzi do mnie czujny sprzedawca:

- Czym mogę służyć?

- Nie wie pan, kiedy będzie dostawa aut dla członków Pompowanego Kościoła?

- Ale chyba nie u nas państwo je zamawiali? Takie zamówienia flotowe realizuje tylko centrala, proszę pana.

 

 Czarne BMW śni mi się po nocach. Zapomniałem zapytać, jak mocny silnik dostanę. Postanawiam wpaść jutro do Kościoła i się tego dowiedzieć.

 

 

- Wielebnego akurat nie ma - mówi ta druga, szczupła siostra zakonna. - Ale jeśli pan chce, zapraszam do mojego gabinetu na... spowiedź. 

   Spowiedź przebiega jeszcze milej niż konwersja. Zawsze myślałem, że bzykanie chudej laski sprawia, że się człowiek obija o jej wystające kości, a tu nie. Co za odkrycie. Dmucham ją, ile wlezie i gdzie się da. Ależ jestem szczęściarzem!

 

*

 

 

   Następnego dnia budzi mnie telefon z urzędu skarbowego. Przypominają o konieczności złożenia dokumentów i wpłaty podatku od środków pochodzących ze sprzedaży mojego mieszkania.

- Co?

 

   Po chwili telefon z policji. Zapraszają na rozmowę, bo podobno nie chcę opuścić sprzedanego niedawno mieszkania i kupiec się skarży. Na miejscu spotykam sympatyczne starsze małżeństwo. Razem oglądamy moje podpisy na umowie sprzedaży. Sprawdzamy, że na moje konto bankowe kilka dni temu wpłynęły pieniądze. A chwilę później wypłynęły (w domyśle: to ja je wyciągnąłem). Starsi państwo wpatrują się we mnie z niedowierzaniem graniczącym z oburzeniem: nie mieści im się w głowie, jak tak można chcieć wyrolować uczciwych ludzi? Policjant wbija we mnie karcący wzrok.

 

 

   Po południu jestem już gołodupcem, bez mieszkania i bez pracy (po co kilka dni temu powiedziałem szefowi, co naprawdę o nim myślę? No po co?). Z mojego konta zniknęły wszystkie pieniądze, a na dodatek właśnie przyszła pierwsza kosmiczna rata dopiero co wziętego wysokiego kredytu. Ktoś miał podpisane pełnomocnictwa...

 

  Biegnę na miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał Pompowany Kościół. Wynieśli się. Na trawie pozostała tylko zepsuta pompka.

 

 

Koniec

 

 

 - Czekajcie. To jeszcze nie koniec! Cały czas rozmyślam, jak tu się zemścić na moich prześladowcach. Oglądanie telewizji sprzyja  snuciu planów odwetu. Jak do tej pory zdołałem jednak zauważyć tylko, że w nadawanych reklamach kremów i przyrządów do golenia, faceci golą się ruchem posuwistym do dołu. Ale dlaczego? Przecież każdy prawdziwy mężczyzna zawsze ciągnie maszynkę do góry, bo wtedy dokładniej człowiek ścina zarost. 

Czyżbym przed przypadek natknął się na kolejny spisek Pompowanego Kościoła?

 

 

A teraz... to już koniec?

 

Koniec!

 

 

Dobra Cobra

30, października, 2012.

 

 

 

  

Wersja dżwiękowa Pompowanego kościoła:

https://soundcloud.com/dobra-cobra/pompowany-kosciol

 

Zapraszam

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dobra Cobra · dnia 26.12.2012 15:43 · Czytań: 1319 · Średnia ocena: 4,88 · Komentarzy: 28
Komentarze
al-szamanka dnia 26.12.2012 16:34 Ocena: Świetne!
No i dobrze, że koniec, bo ze śmiechu tchu złapać nie mogę :) :) :)

Końcówka była cały czas przewidywalna, ale to, co działo się w drodze do niej...
NIESAMOWITE!!!!
Przezabawny, przekomiczny tekst.
Bezsilnie jęczałam nad każdym słowem, a Ty bezlitośnie dorzucałeś następne.
Jestem zachwycona, gdyż uwielbiam się śmiać :)
Nawet ponad miarę, jak to w tym przypadku było.

Dziękuję, za cudowną gimnastykę dla mojej przepony :)

Acha...Uśmiecham się na twarzy: - twarz niepotrzebna, bo przecież wiadomo, gdzie uśmiech się pojawia.

przecież musi być gdzieś (w) tym jakiś haczyk.

Sporo dwukropków, raczej niepotrzebnych, np: Starszy uważnie patrzy w moje oczy:
mike17 dnia 26.12.2012 17:28 Ocena: Świetne!
No to żeś poleciał klawo po calaku!
Moją klatkę z piersiami wypełnia teraz zdrowy, korzenny śmiech i humor mi skoczył do poziomów krytycznych, że zaraz mnie wyeksmitują z domu, ale warto było, bo żeś dał do pieca!
Czysty absurd w absurdzie zanurzony, absurdalnymi sokami przepełniony.
Już od samego początku czułem, że będzie odlot i fruwało się nielicho :)

Super fabuła, ma mięsień, od samego początku chwyta w swoje kleszcze i tłamsi czaszkę, tarmosi wyobraźnię, stymuluje do zdrowego, świątecznego śmiechu, bo historia niepospolita, odjazdowa i w ogóle cool, szok'n'roll and cała reszta.
Czułem pismo nosem, że będzie o jakichś śmiemniaczach, ale rozegrałeś to bombowo - nie wiedziałem tylko, w którym momencie koleżka padnie ofiarą Pompowanego Kościoła, ale to się czuło w gnatach, że tak musi być, bo nikt nie rozdaje kasy za friko na tym świecie.

Błyskotliwe dialogi, pełne życia, humoru i jajca - wypasione na maxa, bez pustych przebiegów.
Fajnie się czytało te rozmowy, niby wszystko jest ok, a czuje się, że klient zaraz umoczy.
I tak się też stało.
Końwersja to była jego ostatnia!

Dobrze dobrany tytuł.
Wszak wielebny "pompował" w balona konwertytów.
Więc wszystko jest w domu.
Dobry tytuł to już bardzo dużo.

To sum up,

Znałem już opko z płyty, ale chętnie przeczytałem raz jeszcze.
Lubię korzenny humor.
I pompowane kościoły :)


Ahoy!
Elwira dnia 26.12.2012 18:08
Cytat:
wiele więcej, niż zwy­kle bywało

wywaliłabym przecinek
Cytat:
Prze­chodząc przez miej­ski park(,) zauważam coś


Cytat:
ubra­ny w ele­ganc­kie(,) wyjściowe ciu­chy księdza,

Nie jestem przekonana, czy ciuchy księdza mogą być wyjściowe bądź eleganckie. To sutanna, niewiele się różni od zwykłej sutanny. Równie wyjściowa jest koszula z koloratką.
Cytat:
pur­pu­ro­wa ko­lo­rat­ka.

Że co? Koloratka puprurowa?
Cytat:
do­brej no­wi­ny! - od­pa­lam.

to narrator jest kobietą czy mężczyzną?
Cytat:
Jeśli mogę spytać(,) oczy­wiście...

Cytat:
to co by mógł dostać, gdyby (się) do was przyłączył?

Cytat:
plus nowy(,) płaski te­le­wi­zor


Cytat:
Uśmie­cham się na twa­rzy:

???
Cytat:
na wa­ka­cje(,) a teraz i baba będzie tyle razy, ile bym tylko chciał! Pom­po­wa­ny Kościół to coś jak Święty Mikołaj, tyle, że dla dorosłych!

a ten przecinek przed że zbędny
Cytat:
musi być gdzieś tym jakiś ha­czyk.

albo w tym, albo wyrzucić tym
Cytat:
ucha do ucha, i hojną ręką roz­da­je pieniądze za naj­lep­sze świa­dec­twa wiary swo­ich wy­znawców Też się odważam! Wstaję i opo­wia­dam, co Kościół zmie­nił w moim życiu. Że dzięki niemu mogłem po­rzu­cić głupią i  nie­wdzięczną pracę, ze już wresz­cie nie muszę żebrać o seks, i że mogę

wyrzuć przecinki sprzed i
Cytat:
jesz­cze milej, niż kon­wer­sja.

bez przecinka

Przezabawny tekścik. Heh, ale bohater głupiutki jak nie wiem co :) Właściwie, to nie rozumiem, jak można być tak naiwnym. Poza tym, że tekst mnie ubawił, nie jest jedynie humoreską. Tak doczytuję się w nim pewnej naiwności głównie emerytów, kupujących na raty cudeńka, których nigdy nie użyją albo nie są warte swojej ceny, a kupują, bo ktoś im wmówił na jakiejś prezentacji, że jest to nie wiadomo jaka okazja...

Pozdrawiam świątecznie.
Dobra Cobra dnia 26.12.2012 20:25
al-szamanko: bardzo mi miło, że się podoba. obiecuję przyjrzeć się dwukropkom.

Ukłony


______________

mike17: Witaj ponownie w magicznym wesołym klubie DoCo!

Pozdrawiam poświątecznie.


_________________

Elwiro,

Dziękuję za trafne asocjacje do emeryckich prezentacji! Przyjrzę się przecinkom - dziękuję za tród zwrócenia na nie uwagi.

Pozdrawiam


==================================================
Uwaga: zaraz po nowym Roku na Portalowym You Tube będzie miała premiera dżwiękowa brawurowej wersji Pompowanego kościoła. Bądźmy w kontakcie!
shinobi dnia 27.12.2012 11:58 Ocena: Bardzo dobre
Dobra robota. Rozśmieszanie to zdecydowanie Twoje poletko. Naturalnie i bez spinki dokręcasz śrubkę. Sporo tu zabawnych momentów, np. ten urzekł mnie szczególnie:

Cytat:
Gdzieś tak po pół godzinie, z wciąż walącym sercem, wychodzę z gabinetu brązowookiej siostry Judyty. Ta kobieta jest wprost stworzona do dmuchania! Bez zbędnych ceregieli ściągnęła ze mnie ciuchy i oddała mi się na tak szerokim łożu, że aż pierwszy raz w życiu zabrakło mi tchu. Jej idealne krągłości i pierwszorzędny śluz w vaginie wywołały u mnie aż trzy ejakulacje na raz, jedna po drugiej. Takiego wyczynu jeszcze nigdy dotąd nie osiągnąłem z żadną partnerką. Ale też z kim niby miałbym go zaznać? Z Marysią - pomocą biurową, kobietą szarą jak mysz z upiętym z włosów kokiem i jej chronicznym zespołem zastałej suchości pochwy? Do współżycia z nią ciągnął mnie tylko brak innej kobiety, no i ten cholerny, tępy ból w mosznie. A masturbacji nie uznaję.


Pozdrowienia!
Dobra Cobra dnia 27.12.2012 19:27
Cieszę się, że Ci się podoba.


Ukłony z tej strony,

Do/Co
wienczyslaw dnia 11.02.2013 23:30 Ocena: Świetne!
Kościół Pompowany. to ma sens. po wyrolowaniu wiernych, wystarczy spuścić powietrze, zrolować powłokę kościoła, spakować do ciężarówki i pojechać w poszukiwaniu nowego miejsca do rolowania. kościół pompowany jest jednak niczym, w porównaniu z naszym powszechnym. tu niczego nie trzeba pompować. frajerzy sami przychodzą i dają się rolować i dymać bez mydła.
Dobra Cobra dnia 12.02.2013 08:36
Witaj,

Jakże trafna ocena rzeczywistości!


Pozdrawiam,

Cobra Dobra
Dragon42 dnia 24.03.2013 21:57 Ocena: Świetne!
No nie mam innych słów, jak napisać Świetne. Realia są tak przewidywalne, ale jak dzieci wierzymy w magię "darmochy". Niestety nic za darmo, teraz nawet w ryj za darmo nie dają, bo kieszenie też przelecą. Ciekawa lekcja poglądowa. pozdro Smocza łapa
Dobra Cobra dnia 24.03.2013 22:15
Dziękuję za dobre słowo i hojną ocenę!

Nie wiem, jak Ty, ale ja jednak cały czas daję się nabierać na darmoszkę. Ostatnio biłem sie z tłumem oszalałych ludzi, bo rozdawali za darmo takie małe puszeczki Coli. Niektóre panie spazmowały...

To cały czas działa. Ucząc bawi, bawiąc uczy zatem!


Spokojnego wieczoru,

Do/Co
Dragon42 dnia 24.03.2013 22:40 Ocena: Świetne!
Hahaha jak wszystko co za darmo, niby to lepsiejsze:) Socza Łapa
Dobra Cobra dnia 25.03.2013 08:27
Najważniejsze, że za darmoszkę! Za to dalibyśmy się zabić.

Kiedyś do nas do roboty przysłali koszulki. Żadna tam rewelacja, zwykłe polo z nadrukiem firmy, od tórej cos tam kupiliśmy. Wyobraź sobie, że dla jednego kolesia nie wystarczyło. Jaki on był nieszczęśliwy, zawiedziony, smutny i pominięty!

Nie do wiary? Otoż nie! Taka jest prawda o nas.


Dobra Cobra pozdrawia.
Dragon42 dnia 25.03.2013 21:44 Ocena: Świetne!
Taaaaaaaaa, jakby nawet na koszulce pisało "jestem dupa" w obcym języku, ludzie lataliby w nich po osiedlu bo za darmo:) Nawet jakby dawali kupę w złotym papierku, ale za darmo, to po parokrotnie stawaliby w kolejce. Jaka jest magia Daremnego. Widziałem to, oj widziałem i wstydzę się, czasem rodzaju ludzkiego, że jesteśmy tak naiwnie obłudni. Teraz Gratis jest cool, kiedyś mówiło się "darmo", a za darmo to Milicja pałami lała:( Smocza łapa
Dobra Cobra dnia 25.03.2013 22:37
Nie truj, tylko szybko gadaj, gdzie można dostać tę koszulkę z zagranicznym napisem??! No gadaj mi tu zaraz!!!!!!

DoCo
Dragon42 dnia 25.03.2013 22:45 Ocena: Świetne!
Dzięki za "zieloną firankę" w końcu pokój zasłonię:) Zapytam u siebie w Doich ile kosztuje zrobienie takiego napisu w hafcie, jak mnie będzie stać, to zrobię Ci Cool Gratis:)Smocza łapa
Dobra Cobra dnia 26.07.2013 15:16
Pozdrawiama
Usunięty dnia 26.10.2013 00:54 Ocena: Świetne!
Nie mogłam się oderwać, a że inna praca mnie wezwała, włączyłam sobie YT. To mi w pracy nie pomogło... Dawno nie miałam do czynienia, chyba nigdy, z taką metaforą wszelkiego New Age i innych nowomodnych działań marketingowych, które wkroczyły w nasze życie. Błyskotliwie napisana historia, groteska niemalże a puenta - perełka.

Pozdrawiam

B)
Dobra Cobra dnia 15.11.2013 14:56
Wygląda na to, że proza audio potrafi być zabójcza!

Pozdrawiam,

DoCo
ajw dnia 08.01.2014 11:25 Ocena: Świetne!
Pompowany kościół, dmuchane zakonnice - żyć nie umierać! Dopóki człowiek nie przedmucha sobie oczu i wreszcie zobaczy całą nagą prawdę o tym, jak daliśmy się dmuchając wydmuchać.

Świetny tekst, DoCo nie ma co! Szkoda, ze główny bohater nie znał powiedzenia, że życie trzeba wykorzystywać, zanim ono wykorzysta nas. No ale tak to już jest jak się ma wydmuchany mózg i głowa to wielkanocna wydmuszka.

A tak na marginesie, to do tej pory znałam tylko kilku nadmuchanych księży, którzy uważali, ze są księciami. Ciekawe kto im takich głupot nadmuchał do głowy? ;)
Pozdrawiam serdecznie
iw
Dobra Cobra dnia 08.01.2014 12:36
Dziękuję za odwiedziny i dobre słowo.

Czy miałaś do czynienia z wersją audio tego strasznego opowiadania?

DoCo
ajw dnia 08.01.2014 12:41 Ocena: Świetne!
Przyznaję bez bicia, ze dziś nie odrobiłam lekcji. Dostanę pałę? ;)
Dobra Cobra dnia 08.01.2014 14:28
Nie dostaniesz.

Pytam, bo zawsze ciekawi mnie odbiór audiobooka.


DoCo
ajw dnia 08.01.2014 16:36 Ocena: Świetne!
No i wysłuchałam audiobooka. Podchodziłam co prawda jak pies do jeża, bo jak pisałam jestem zwolenniczką tradycyjnego odbioru i powiem Ci Dobra Cobro, że dobrze iż mnie namówiłeś, bo jestem pod ogromnym wrażeniem!
Czytanie przez pana Janusza Zadurę rewelacyjne! Co tu dużo gadać - fachowiec, czyli własciwy człowiek na własciwym miejscu: świetna dykcja, tembr głosu, jak i modulacja. Mistrzostwo świata! Wstawki muzyczne energetyzują tekst i po prostu świetnie się z nim komponują. Zaczynam przekonywać sie do audiobooków :)
Dobra Cobra dnia 08.01.2014 16:56
I właśnie po to dokonuję trudu realizacyjnego, aby Sz. Czytelnik był w pełni ukontentowanym, nie mówiąc usatysfakcjonowanym!

DoCo
pablovsky dnia 17.03.2014 22:01 Ocena: Świetne!
Odkurzyłem kapitalny tekst, pośmiałem na głos, wyrzucą mnie z pracy, jak tak dalej pójdzie :) Wcześniej " zaliczyłem" Bałwana, nieco nostalgiczny utwór o przemijaniu, chociaż równie ironiczny na swój sposób. Ale opowiadanie o pompowanym kościółku - odjazdowe! Takie typowo dobrokobrowe, czyli głupota goni głupotę w klimatach totalnego absurdu. Wracam do zajęć mocno rozbawiony! :)
Dobra Cobra dnia 17.03.2014 22:30
Cieszy, że cieszy, drogy mooy! Tak trzymaj!

A z robotą trza uważać, bo te cholery kierowniki są cięte na każde niesubordynacje i gotowe wyciągać daleko idące kroki. O czym należy zawsze pamiętać i sobie przypominać!

Dzięki za wizytację!


Do następnego,

DoCo
Usunięty dnia 15.10.2020 23:00
Dobra Cobra dnia 18.10.2020 22:40
W przepiękny celny sposób wskazujesz jedyniesluszny pompowany pompką kosciol .


Dziękuję za linka. I oto słowo ciałem się stało...

DoCo
Proza: Górna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
27/11/2022 20:35
Wspaniala odpowiedź! Rzeczowa, ale bez nacisku, szanującą… »
Kazjuno
27/11/2022 19:50
Dzięki, Dobra Cobro, za przemiłe słowa. Decyzja o wybuchu… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:47
Kaz, Bo to opowieść ku pokrzepieniu serc, co jest prawdą i… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:36
Aj, qrde, już człowiek się nigdy nie oderwie od tego… »
wolnyduch
27/11/2022 14:26
Wiem, że ten portal istnieje nadal, ale też już się na nim… »
wolnyduch
27/11/2022 14:21
No to jak dobrze, to dobrze :) Pozdrawiam również :) »
Yaro
27/11/2022 12:39
Witam! https;//www.poezja - polska.pl (jaropasztii) na… »
Yaro
27/11/2022 11:13
Wszystko jest dobrze Duszku:) Pozdrawiam:) »
Kazjuno
27/11/2022 09:28
Ech, Dobra Cobro! Jak celnie zauważyłeś w privie, nieomal do… »
wolnyduch
26/11/2022 23:13
Witaj Jarku Rozumiem, że to dawny wiersz, też czasem daję… »
wolnyduch
26/11/2022 22:36
Yaro/Jarku Ja nic takiego nie napisałam, pisałam o peelu,… »
Florian Konrad
26/11/2022 19:58
Dziękuję, nawzajem! »
Ronin
26/11/2022 19:56
Zaparz ziółka i już idź, bo nie zdążysz. Stoperan nie jest… »
Yaro
26/11/2022 18:18
To ty się spinasz nie ja. Kolejnym jesteś , który nie ocenia… »
Marek Adam Grabowski
26/11/2022 14:43
Abstrahują od całego wymiaru polityczno-historycznego, jest… »
ShoutBox
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:39
  • Grunt to porządek :)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:11
  • Zabłąkane daty ostatnich wizyt w końcu wróciły do odpowiedniej czasoprzetrzeni, tak samo licznik nieprzeczytanych postów powinien wskazywać już prawdziwe dane ;)
  • Darcon
  • 22/11/2022 18:39
  • Uwaga! W konkursie wolne już tylko trzy miejsca. Dłużej nie zwlekajcie. :)
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:Dominika22
Wspierają nas