Stolica ukochana - Vicol
Publicystyka » Eseje » Stolica ukochana
A A A
Od autora: Chcę spisać te wszystkie pomysły, które zesłała mi wyobraźnia, ale najpierw muszę tą umiejętność ćwiczyć. Tekst który zamieszczam jest próbką moich zmagań. Prosiłbym o konstruktywne porady i o szczere komentarze.

Tekst ten wynika z mojej nienawiści do wielkich miast. Może trochę hiperbolizuję, ale chciałem w ten sposób przybrać postawę typowego ofensora naszej stolicy.

        Czasem zastanawiam się który to z inteligentów nadał Warszawie miano stolicy. Niby to siedziba rządu, centrum kultury i spotkań towarzyskich. Niby to miasto dla ludzi przedsiębiorczych, którzy mają swój palący interes w życiu w tym ośrodku biznesu. Nie uwzględniam oczywiście tych pijaczyn, mieszkających w domach rodem z argentyńskich slumsów i szwędających się po dworcach. To przez nich większość warszawiaków wstrzymuje oddech przechodząc przez miejsca ich bytowania, byle tylko uniknąć odruchu wymiotnego przez smród, który zostawiają za sobą. Najlepsze jest to, że nikt z tym nic nie robi, a to przecież stolica będzie wizytówką państwa w każdym aspekcie. Ona zawsze przyciągnie uwagę analityków i statystyków, obcokrajowców i krajowców.  Kto tam będzie się przejmował jakimś mazurskim Mrągowem czy nadmorską Redą, podczas gdy całe życie skupione jest w stolicy?  Na Polskie nieszczęście…

     Warszawa za dnia nie jest taka zła. Chociaż to wtedy można zauważyć najwięcej niedoskonałości. Nigdy nie mam pojęcia co powinienem czuć, gdy widzę leżące na ziemi i ubłocone ulotki reklamujące spektakl „Oresteja”- nowe dziecko Opery Narodowej. Jeszcze większe zakłopotanie mnie ogarnia, gdy obserwuję, jak kilkanaście centymetrów dalej przetaczają się po chodniku bardzo kuszące oferty biur matrymonialnych czy innych burdeli. Jakby tego było mało, spostrzegłem ostatnio na jednej z takich ofert promocję świąteczną na seks analny, obniżającą cenę tej usługi nawet o połowę. Niezły prezent trzeba przyznać... Z tego wszystkiego boli mnie najbardziej jednak inna rzecz, a mianowicie częściej widuję osobę podnoszącą ulotkę reklamującą wartość mięsną kobiety, zamiast tą oferującą wartość kulturową. Podejrzewam, że zabranie żony na spektakl może zaowocować romantyczną kolacją przy świecach, a potem to chyba już wiadomo, jak akcja ma prawo się potoczyć. Tylko do tego, trzeba mieć już coś więcej: rozum współdziałający z uczuciami i popędami. Najwyraźniej Warszawa tego nie uczy.

        Wcale mnie to nie dziwi, skoro nawet nie ma gdzie uciec przed tym zgiełkiem miejskim i na chwilę wyciszyć się w otoczeniu natury. Ktoś pewnie by mnie zaprowadził do parku miejskiego. Od razu pogratulowałbym takiemu imbecylowi wyobraźni, w której to widzi człowieka relaksującego się pośród kilku drzew w sąsiedztwie ruchliwych, hałaśliwych i toksycznych ulic. Zresztą weź człowieku spróbuj przejść spacerkiem cały park, zachwycając się koronami drzew i śpiewem ptaków. Mogę zagwarantować, że po powrocie do domu czeka Cię dodatkowa robota, w postaci usuwania nadmiaru substancji pochodzenia organicznego, wynikającego z przemian metabolicznych czworonogich organizmów. No i oczywiście z niedbalstwa ich właścicieli.

        Życie w Warszawie jest ciężkie i co gorsza- niezdrowe. Człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy, ile to rozpylonego, chemicznego gówna wdycha podczas jednego spaceru. Fabryka tu, fabryka tam. Palacz tu, palacz tam. I jeszcze potężna garść spalin samochodowych… Wydaje mi się, że niektórzy delikwenci ostatni raz robili przegląd techniczny bryczek w poprzednim wcieleniu. A potem jedzie taki ulicą, staje na światłach, kopci tym czarnym czymś na pieszych tak mocno, że przez chwile stają się oni niewidoczni. Chociaż gdyby nie to, nigdy nie czułbym jakieś wewnętrznej satysfakcji na widok przerażenia kierowców takich wehikułów, którzy próbują ukryć lęk pod maślanym spojrzeniem na policjanta z drogówki. Przy takich kontrolach wychodzą ogólnie różne rzeczy. A to szyby niedokładnie odśnieżone, a to lewa lampa za słabo świeci, a to mechanika za głośna…

     Człowiek wychodzi z klatki schodowej, a już na „dzień dobry” musi borykać się z  kakofonią ruchu ulicznego. Jeszcze jakiś wypadek był… karetki na sygnale, ten zbiór gapiów dookoła jakże podniecającego wydarzenia. Koszmar. Na dobitkę- przechodzisz kulturalnie przez pasy, a jakiś człowiek, którego dendryty nie wytrzymują już napięcia, trąbi na Ciebie i to jeszcze w rytm złowieszczego marsza żałobnego. Nie wspomnę o zamieszaniu wewnątrz Złotych Tarasów, gdzie siedząc w McDonaldzie jakaś grupka Chińczyków z każdym słowem zwiększała o decybel natężenie wypowiedzi. Jak doszło do setki, nie wytrzymałem. Chciałem znaleźć jakieś spokojne miejsce albo chociaż na jakiś czas wyciszyć całą stolice. Bardziej realne wydawało mi się to pierwsze wyjście. Dlatego właśnie siedzę w tej odludnej kawiarni, popijam gorącą białą czekoladę i napawam się jazzową melodią saksofonu, wypływającą z głośników nad moją głową.

        I niech tak pozostanie, bo ani mi się śni o tej godzinie wracać do domu. Nocą w Warszawie czai się zło w czystej postaci czystej...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Vicol · dnia 26.12.2012 15:44 · Czytań: 387 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 2
Komentarze
Andre dnia 26.12.2012 16:37 Ocena: Przeciętne
Niby wszystko się zgadza. Pijacy i ulotki leżą, psy srają, samochody jeżdżą, a karetki nawet na sygnale. To prawda, ale co z tego? Miasto jak miasto. Tekst jak tekst. Jedno i drugie jakoś bez polotu.

Za dużo w tej krytyce dosłowności i narzekania, a za mało dwuznaczności i cynizmu. Tekst nie jest ani dowcipny, ani ironiczny, a przez to nie jest ciekawy. Zabrakło trochę erudycji i jakiejś takiej ogólnej, hm, błyskotliwości?

Chociaż wszystko napisane jest całkiem zręcznie. Następnym razem spróbuj może bardziej dopracować sam pomysł na przedstawienie historii. Dołóż kilka smaczków, wymyśl jakąś mniej dosłowną konwencję, nie wiem. Zrób coś, żeby było mniej zgredowato, a bardziej seksi, o!
Wiktor Orzel dnia 28.12.2012 23:38
Cytat:
To przez nich większość war­sza­wiaków wstrzy­mu­je od­dech prze­chodząc przez miej­sca ich by­to­wa­nia, byle tylko uniknąć od­ru­chu wy­miot­ne­go przez smród, który zo­sta­wiają za sobą. Naj­lep­sze jest to, że nikt z tym nic nie robi, a to prze­cież sto­li­ca będzie wizytówką państwa w każdym aspek­cie.


Co proponujesz? Może piękne czasy komunizmu, gdzie przed wizytą dygnitarza wyłapywało się takich delikwentów, strzygło i dawało świeże ubrania? Łatwo narzekać, trudniej znaleźć receptę. Tym bardziej, że istotna część tej specyficznej grupy społecznej to bezdomni z wyboru. A duże miasta, to dla nich jedyna szansa na dobrego jabola i towarzystwo kumpli. Zawsze ktoś im rzuci dwa grosze.


Cytat:
Naj­lep­sze jest to, że nikt z tym nic nie robi, a to prze­cież sto­li­ca będzie wizytówką państwa w każdym aspek­cie. Ona za­wsze przy­ciągnie uwagę ana­li­tyków i sta­ty­styków, ob­co­kra­jowców i kra­jowców.


Tak już ten świat jest poukładany. Można stolicę przenieść, tylko co to tak naprawdę zmieni?


Cytat:
Z tego wszyst­kie­go boli mnie naj­bar­dziej jed­nak inna rzecz, a mia­no­wi­cie częściej widuję osobę pod­noszącą ulotkę re­kla­mującą wartość mięsną ko­bie­ty, za­miast ofe­rującą wartość kul­tu­rową.


. Tą używa się tylko w połączeniu z narzędnikiem. Znowu narzekanie i znowu brak jakiejkolwiek recepty. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, tyle, że chyba masz w głowie jakąś ładną utopię nie do zrealizowania. Czasami takie piękne idee jak czystość kulturalna mogą być o wiele bardziej zgubne niż samo istnienie brudu jako takiego. Popatrz na rewolucję kulturalną. Raczej nie tędy droga, żeby systemowo próbować naprawiać ludziom moralność.


Cytat:
którzy próbują ukryć lęk pod maślanym spoj­rze­niem na po­li­cjan­ta z drogówki. Przy ta­kich kon­tro­lach wy­chodzą ogólnie różne rze­czy.


Niech żyje brat, wielki brat!


Cytat:
Dla­te­go właśnie siedzę w tej od­lud­nej ka­wiar­ni, po­pi­jam gorącą białą cze­ko­ladę i na­pa­wam się jaz­zową me­lo­dią sak­so­fo­nu, wypływającą z głośników nad moją głową.


No widzisz. I dla Ciebie się miejsce w tej Warszawie znalazło. Tekst jest napisany całkiem zgrabnie, tyle, że nic sensownego z potoku narzekań tutaj nie wynika.

Pozdrawiam ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Afrodyta
07/08/2022 20:37
Przeczytałam obie części Twojej opowieści i przyznaję, że… »
wolnyduch
07/08/2022 20:19
Piękny, poruszający prawdą życiową wiersz. Dobrego wieczoru… »
wolnyduch
07/08/2022 20:16
Wymowny tekst, w ciekawej formie, smutne jest to, iż to… »
wolnyduch
07/08/2022 20:07
Wiersz msz zawsze aktualny, to prawda, że młody kwiat często… »
Afrodyta
07/08/2022 20:01
Tekst wciąga w swój świat, świat wypełniony jakimś… »
Afrodyta
07/08/2022 19:44
Opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, jest w nim… »
Klusek
07/08/2022 09:40
Dziękuję pięknie za miłe słowa :) Nie zamierzam, plan był… »
G.G
06/08/2022 23:05
skroplami Przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Obowiązki… »
wolnyduch
06/08/2022 22:59
Wiersz jak dla mnie trudny do komentowania, intryguje mnie… »
K.i.r.o
06/08/2022 20:47
O lol. Na początku odpuściłem, kiedy zobaczyłem słowo Kurwa.… »
wolnyduch
06/08/2022 20:34
Dla mnie piękny, niezwykle kobiecy wiersz miłosny, który nie… »
wolnyduch
06/08/2022 20:28
Wybacz, leniwie podpiszę się pod komentarzem Zoli111, bowiem… »
wolnyduch
06/08/2022 20:21
Urokliwe to dziczenie, smutne, wymowne i pięknie oddane… »
Jacek Londyn
06/08/2022 20:09
Litości, viktorio12! Oczywiście w opisach… »
wolnyduch
06/08/2022 20:08
Witaj tetu Dziękuję za wnikliwy komentarz, cóż może to i… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:41
Najnowszy:LittleDiana
Wspierają nas