Widmo postmodernizmu - Bruno Schulz - Woland
Publicystyka » Eseje » Widmo postmodernizmu - Bruno Schulz
A A A

Niewielu jest pisarzy, którzy tak mnie odrzucają przez wikłanie swoich opowieści w misternie tkane pajęczyny metafor, ale i tak fascynujących przez to, co można odkryć, kiedy pozrywa się te pajęczyny. Drohobycki twórca, autor dwóch tomów opowiadań, czterech opowieści rozproszonych, kilkunastu szkiców, artykułów i recenzji, jest jednym z nich.

Antynomie te – czyli odbijanie się od fascynacji do nienawiści i zmęczenia – najlepiej oddają trudny styl pisarza. Schulz jednak celowo buduje swój świat w taki sposób. Chce pokazać jego głębie, niezmierzoność i niepoznawalność. Jednostka zostaje rzucona w skomplikowane labirynty i próbuje się w nich poruszać. Zresztą, warto postawić pytanie, jaki naprawdę jest świat Schulza? Czy wszystko, co opisał, działo się naprawdę, a ewentualne luki w pamięci autor wypełnił niebanalną wyobraźnią? Absolutnie nie, byłby wtedy tylko odtwórcą, który nudę własnych przeżyć maskuje skomplikowaniem. W takim wypadku za całym, rozgałęzionym konstruktem ziałaby pustka.

Według mnie wszystkie opowiadania rozegrały się w głowie Schulza. To jego wyobraźnia jest konstrukcją o wielu odnogach, często mrocznych. Pamięć, w której dochodzi do wymieszania wszystkiego. Tutaj może pomóc przeniesienie Wyobraźni na Dom, który, niczym umysł, ma swoje rzadziej i częściej uczęszczane korytarze, pomieszczenia jasne, będące w ciągłym użytkowaniu, ale i pokoje zamknięte dla potencjalnych gości, w których meble przykryto tkaniną.

Wyobraźnia – Dom. A jak Schulz mebluje wolną powierzchnię? Kompletuje starocie i miesza style. Stawia obok siebie greckie rzeźby, historie mitologiczne i biblijne, opowieści aktualne (jak opowieść o cudownym środku na porost włosów czy wszechobecnym i wszechwładnym Franciszku Józefie), wrażenia płynące z obserwacji zjawisk atmosferycznych (Wichura), sny… Schulzowski amalgamat niezwykle fascynuje, ale niemałego trudu wymaga odczytanie, zinterpretowanie i połączenie składników. Jerzy Jarzębski, we wstępie do zbioru Schulza pisał, że autor i odbiorca zamieniają się w kucharzy, wrzucających produkty do wielkiego kotła i mieszających. Znów powraca pytanie – po co to wszystko? Schulz sprawia wrażenie porażonego niezbadaną głębią świata, zagubionego w nim, niczym bohaterowie Kafki. Dlatego stara się uczynić rzeczywistość nieco bardziej komfortową, nadaje jej znamiona mitu (czyli – jak pisali Jarzębski i sam Schulz – dochodzi do mityzacji rzeczywistości). Autor twierdzi, że wszelkie historie są odbiciem przeszłości, a nawet – że historia wciąż krąży dookoła, wpychając ludzi współczesnych w mityczne sytuacje i wybory.

W tym miejscu należy wspomnieć o kolejnym, niezwykle istotnym dla zrozumienia Schulza symbolu – Księdze. Księga nie jest ani Biblią, ani Torą, ani żadną inną świętą księgą jakiejkolwiek religii. Księga jest początkiem, pierwszym tekstem, z którego czerpiemy do dzisiaj. Wszystko, co nastąpiło po Księdze, stanowi powtórzenie, powtórkę. Księga to źródło mityzacji rzeczywistości. Wniosek? Księga – Pierwotny Tekst, reszta – byt intertekstualny, nawiązujący, powtórzony. O intertekstualnym, uwspółcześnianym i uzwyczajnionym wpływie Księgi na mityzowanie najlepiej świadczy niniejszy fragment:

Tę historię przeczytałem przez ramię Adeli i nagle tknęła mnie myśl, od której  uderzenia stanąłem cały w płomieniach. Toż to była Księga, jej ostatnie stronice, jej nieurzędowy dodatek, tylna oficyna pełna odpadków i rupieci! Fragmenty tęczy zakręciły się w wirujących tapetach, wyrwałem z rąk Adeli szpargał i głosem odmawiającym mi posłuszeństwa wyzionąłem: - Skąd wzięłaś tę książkę?
- Głupi - rzekła, wzruszając ramionami - przecież ona leży tu zawsze i co dzień wydzieramy z niej kartki na mięso do jatek i na śniadanie dla ojca...

Jest jeszcze jeden, istotny element dla postmodernistycznego wystroju Domu Schulza. Tandetne manekiny, marne kopie rzeczywistości (pojawiające się w wielu opowiadaniach). Manekiny są efektem twórczych zapędów człowieka, który, chcąc naśladować Boga, osiąga jedynie puste kukły, wypchane trocinami i słomą, nie autentyczną duszą.

Inna myśl – konstrukcja obu cykli opowiadań. Pierwszy, Sklepy cynamonowe, koncentruje się na postaci ojca, wpół realnego i nierzeczywistego, obiektu fascynacji narratora (Józefa, ale pewnym jest, że to tylko maska dla Schulza). Odkrywanie świata oczyma dziecka, zafascynowanie rzeczywistością, postać ojca – oto główne tematy pierwsze zbioru. Druga seria, Sanatorium pod Klepsydrą, nie ma tak zwartej budowy, ale kontynuuje myśl Sklepów cynamonowych. Dotyczy raczej świetności i schyłku rodziny, Józia, jego ojca. Przypomina to wcześniejszych Buddenbroków Tomasza Manna, a także może stanowić świetny obiekt porównania z późniejszym utworem Gabriela Marqueza. Mam tu na myśli Sto lat samotności, opowieść o świetności i upadku pewnej rodziny, z silnym mityzowaniem rzeczywistości.

Można tropić i szukać dalej, ale nie jest to moim celem. Trzy składniki – labiryntowość rzeczywistości, Księga i jej intertekstualna otoczka oraz manekiny – świadczą o ponowoczesnym myśleniu Schulza, który jakby przeczuwał niepokoje współczesnego człowieka. Jego hermetyczność jest zamierzona. Kilkanaście opowiadań stawia go na równi chociażby z Kafką. Warto czytać, ale należy przygotować się na dłuższą, jednocześnie męczącą i fascynującą podróż z Schulzem. Zatem – W imię Boże tedy – wsiadamy i odjazd!

 

Wszystkie cytaty za: Schulz Bruno, Opowiadania. Wybór esejów i listów, oprac. J. Jarzębski, Wrocław 1989; tekst publikowałem wcześniej na swoim blogu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Woland · dnia 27.12.2012 16:28 · Czytań: 3527 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 9
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 27.12.2012 16:39
Cytat:
resz­ta – by in­ter­tek­stu­al­ny, nawiązujący, powtórzony.


Tutaj chyba literówka - byt.

Bardzo dobry esej. Napisany fachowo, konstrukcja kolejnych akapitów logicznie wynika z siebie. Co do samego Schulza, to kilka razy do niego "startowałem", ale jak na razie forma okazała się dla mnie nie do przyjęcia. W podobny stylu pisze Różycki, który nawiązuje do twórczości Schulza i mimo mojego upodobania do poezji tego Pana, odpadłem w połowie Bestiarium. Kiedyś na pewno dojrzeję do tego typu literatury ;)

Pozdrawiam serdecznie,
Sagit
Woland dnia 27.12.2012 21:08
Czytałem Schulza odrobinę z przymusu - lektura obowiązkowa. Męczyłem go chyba z 1,5 miesiąca, emocje dokładnie takie, jak w pierwszym akapicie :) Ale warto go "przemęczyć" i wczytać się naprawdę dokładnie. Dziękuję za pozytywną opinię :)
Usunięty dnia 31.12.2012 13:06
Dla mojej matki literatura się skończyła po odkryciu Bruno Schulza. Twierdzi, że nie da się już nic czytać, nic nie zachwyca.

Esej ładnie przypomina o niesamowitym charakterze prozy Schulza i nie pomija trudniejszych zagadnień.

Pożywna pigułka, zaciekawia i wystarcza.
julanda dnia 13.01.2013 09:34
Trafiłam tu z poleconych, komentarz piszę ze szklanką kawy (rano musi być w szklance!), komentarz wpisuję z komórki, właściwie po to, aby napisać, że bardzo dziękuję za ten esej. Dałeś czytelnikowi obraz, którym przeszedł dotykając jednego, a jednak z trzech źródeł: odczuć Schulza, Autora tekstu i własnego umysłu. Podarowałeś mi tym esejem coś ważnego, jednak pozwól, że więcej nie wyjaśnię. Zakładając, że w życiu wszystko związane jest sensem, supełek za supełkiem, to właśnie otwieram kolejne drzwi.
Pozdrawiam pięknie.
Samuel Niemirowski dnia 21.01.2013 15:27
Fajny tekst, ale jeden wielki fail: Bruno Schulz nie ma IMHO nic wspólnego z postmodernizmem. Wręcz przeciwnie, ponowoczesne myślenie jest chyba ostatnią rzeczą, która mogłaby mu się spodobać.
Woland dnia 25.01.2013 01:14
Nie zgodziłbym się jednak, wciąż. Przedstawienie początku świata jako Księgi, do której my, jednostki współczesne, możemy już tylko nawiązywać. Wyczucie intertekstualizmu praktycznie wszystkich wytworów współczesnej kultury, powtarzalność każdego kolejnego tekstu kultury. Ok, tu rzeczywiście mógłbym odstąpić, może nie brzmi to zbyt przekonująco (chociaż, dla mnie, wciąż przekonująco). Ale powszechna tandetność, jaką Schulz wręcz epatuje, zachwyt bytem niedoskonałym, wypchanym słomą i pakułami, nieudolną imitacją - tu już czuć postmodernizmem. Oczywiście - można wspomnieć jeszcze, że manekin był bardzo szeroko stosowanym przez twórców dwudziestolecia motywem. Ale chyba nie każdy potrafił tak wyczuć postmodernę jak Schulz (no, może jeszcze Witkacy, chociaż jego manekin z chociażby Matki pełni zupełnie inną rolę).

Zresztą, nie chodziło o postmodernizm w formie, przecież Schulz jest straszliwie tradycyjny. Paradoksalnie - Schulz umityzował rzeczywistość, utworzył dla niej Księgę, wyprodukował stosy manekinów. Przeszłością chciał wykorzystać dla odnalezienia się w teraźniejszości. I przez swoją tradycyjność okazał się na wskroś nowoczesny - chyba :)
Samuel Niemirowski dnia 27.01.2013 01:09
Postmodernizm to przede wszystkim krytyka tradycji myśli europejskiej ciągnącej się aż od starożytności, przewartościowanie wszystkich wartości, zaprzeczenie wszystkiemu. Schulz robi coś dokładnie odwrotnego - odnosi się do byle przedmiotów z nabożną czcią i pieczołowitością. No i nie widać też u niego immanentnej cechy postmodernizmu: zjadliwości, ironii, sarkazmu. Pozdrawiam.
Woland dnia 27.01.2013 11:34
Dalszą dyskusję uważam za bezcelową. Postmodernizm u Schulza był jedynie propozycją, widocznie nieudaną. Również pozdrawiam.

Zresztą, postmodernizm jest tak pojemnym pojęciem, że może nawet moje teorie dałoby się wpasować.
Samuel Niemirowski dnia 28.01.2013 00:04
Szkoda, że nie podejmujesz polemiki. Choć teza może zbyt wczesnej literatury dotyczy, jest tu jednak miejsce dla pewnego oporu wobec mojej krytyki. Nie wiem zresztą jaką miałeś wyjściową definicję postmodernizmu. Żeby moja wypowiedź była bardziej wyraźna - dla mnie postmodernizm to czyste Entzauberung w o wiele bardziej niż Weberowskim sensie. U Schluza mamy do czynienia wręcz z Verzauberung, co powinno stanowić wyjście dla Twojej linii obrony. Pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Afrodyta
07/08/2022 20:37
Przeczytałam obie części Twojej opowieści i przyznaję, że… »
wolnyduch
07/08/2022 20:19
Piękny, poruszający prawdą życiową wiersz. Dobrego wieczoru… »
wolnyduch
07/08/2022 20:16
Wymowny tekst, w ciekawej formie, smutne jest to, iż to… »
wolnyduch
07/08/2022 20:07
Wiersz msz zawsze aktualny, to prawda, że młody kwiat często… »
Afrodyta
07/08/2022 20:01
Tekst wciąga w swój świat, świat wypełniony jakimś… »
Afrodyta
07/08/2022 19:44
Opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, jest w nim… »
Klusek
07/08/2022 09:40
Dziękuję pięknie za miłe słowa :) Nie zamierzam, plan był… »
G.G
06/08/2022 23:05
skroplami Przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Obowiązki… »
wolnyduch
06/08/2022 22:59
Wiersz jak dla mnie trudny do komentowania, intryguje mnie… »
K.i.r.o
06/08/2022 20:47
O lol. Na początku odpuściłem, kiedy zobaczyłem słowo Kurwa.… »
wolnyduch
06/08/2022 20:34
Dla mnie piękny, niezwykle kobiecy wiersz miłosny, który nie… »
wolnyduch
06/08/2022 20:28
Wybacz, leniwie podpiszę się pod komentarzem Zoli111, bowiem… »
wolnyduch
06/08/2022 20:21
Urokliwe to dziczenie, smutne, wymowne i pięknie oddane… »
Jacek Londyn
06/08/2022 20:09
Litości, viktorio12! Oczywiście w opisach… »
wolnyduch
06/08/2022 20:08
Witaj tetu Dziękuję za wnikliwy komentarz, cóż może to i… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas