Rodzinny galimatias, czyli jak nie dosiadać smoka - Lizabett
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rodzinny galimatias, czyli jak nie dosiadać smoka
A A A
Od autora: Moja druga miniaturka (albo i nie do końca;)) o Liti, jednak z całą pewnością można czytać osobno. Miało być z przymrużeniem oka, a wyszło... jak wyszło. Zobaczcie sami:).

Lady Litiana Lyr von Blackclaw, dla przyjaciół Liti, była wściekła. Od blisko godziny toczyła zażartą dyskusję, wychodząc z niej do tej pory z niczym.
- Posłuchaj – zaczęła po raz dwudziesty któryś – wiem, że ty i ja nigdy się dobrze nie dogadywałyśmy, ale w obecnej sytuacji musimy współpracować. No, dalej, zrób to chociaż dla mojego ojca. – Niestety. Po tej wzruszającej przemowie spotkała się tylko ze zdegustowanym spojrzeniem i oburzonym parsknięciem. – Uch… Wega, ty durny, latający cielaku! – Zaczęła wymachiwać przed smoczycą palcem, mając nadzieję, że przekona ją jednak do zmiany zdania.
- No proszę… Takie słownictwo u damy – dobiegł ją zza pleców głos bynajmniej nie przyjazny.
Liti odwróciła się z zamiarem rzucenia na rozmówcę jakiegoś okropnego zaklęcia, ewentualnie przywalenia mu w twarz.
To, że rozmówcą była jej własna, rodzona i biologiczna babka, nie miało jakiegokolwiek znaczenia. No, może malutkie, ale kto zwracałby na to uwagę? Oprócz jej ojca, oczywiście.
Evelyn Destemonda von Blackclaw, dla przyjaciół… Evelyn, stała prosto w swej przepysznej, długiej sukni, o wyjątkowo uroczym, śliwkowo-buraczanym odcieniu.
Liti nie lubiła buraków. Śliwek w sumie też nie.
- Czy nie powinnaś teraz ćwiczyć zaklęć lub czegoś w tym rodzaju? – spytała wiekowa dama, tonem tak zimnym, że aż… lodowatym. Jej własna, rodzona i biologiczna wnuczka stwierdziła, że tym oto sposobem wzbiła się na wyżyny swej lodowatości. A to było nie lada wyczynem, nawet dla kogoś takiego jak Evelyn.
Liti naburmuszyła się, nastroszyła i wykonała wszystkie czynności, by prezentować się równie dumnie i lodowato, co babcia. Gdy miało się na sobie utytłaną błotem płócienną koszulę, zupełnie niepasującą do młodej damy, było to niemal niewykonalne.
Ale Liti się starała.
- To – pomachała dłonią przed pyskiem Wegi, dokładnie wskazując miejsce, gdzie smoczyca wyszczerzyła swoje białe kły – jest niezwykle zbliżone do zaklęć. I wiąże się z moją nauką w Akademii – odparła, siląc się na uprzejmy ton, chcąc jednocześnie brzmieć równie chłodno i dystyngowanie jak Evelyn. No, może nie dystyngowanie. Jednak chłodno na pewno.
Ukochana babcia wzruszyła pogardliwie dystyngowanymi w każdym tego słowa znaczeniu ramionami i odparła wyniośle:
- Lepiej skup się na nauce, a nie tych swoich dziecinnych fanaberiach. Że też twój ojciec na to pozwala. Przecież smok tak naprawdę do niczego ci nie jest potrzebny.
- Ale… - Przybrała rozgniewaną minę, mając nadzieję, ze zamaskuje chwilową niemożność znalezienia sensownych argumentów. – Ale… Wega i ja jesteśmy bardzo zżyte. Osoba postronna, taka jak ty, droga babciu, nigdy nie zrozumie więzi, która nas łączy. – Dla potwierdzenia własnych słów poklepała smoczycę po łbie. Ta jednak, wyjątkowo niepojętna, warknęła ostrzegawczo. Liti nie miała pojęcia, że smoki potrafią wydawać takie odgłosy. Jednak rozważania tej myśli postanowiła przenieść w bliżej nieokreślony i stosunkowo daleki punkt w czasie.
Zamiast tego przysunęła się bliżej zwierzęcia i, ze sztucznym uśmiechem, skierowanym do kobiety, wysyczała Wedze do ucha, zaciskając przy tym mocno zęby:
- Chociaż raz współpracuj, ty nędzna imitacjo smoka. Jeszcze przez tę staruchę zostaniesz sprzedana i co wtedy zrobisz? Hm? – Miała nadzieję, że przekonała uparte zwierzę. Smok zastrzygł uszami i parsknął, ale przynajmniej nie zionął na Liti ogniem. Dziewczyna uznała to za wielki, a nawet ogromny sukces. I znaczący krok, poczyniony w stronę ich wspólnej przyjaźni.
Wega zerknęła na nią podejrzliwie.
No dobrze. Malutki kroczek, ale to przecież też się liczy.
Evelyn przez chwilę przyglądała się wnuczce, po czym po raz kolejny wzruszyła ramionami. Liti przeszło przez myśl, że być może kobieta cierpi na pewnego rodzaju tik nerwowy. Nie zdziwiłaby się, gdyby jej przypuszczenia okazały się prawdą. Ojcu często dziwnie mrugało oko, gdy uważał, ze zrobiła coś nie tak. Ona, rzecz jasna, zawsze miała w tej kwestii zupełnie inne zdanie. Ale takie odruchy mogły być dziedziczne.
Tylko patrzeć, aż zacznę dziwaczeć – pomyślała z przekąsem.
- Jesteś sama w domu? – spytała arystokratyczna matrona, wskazując na lśniącą w promieniach słońca i drażniącą przepychem pokaźną rezydencję z ogródkiem, w którym Litiana starała się właśnie nakłonić Wegę do latania.
- Ależ skąd. Twój syn, a jak się zabawnie złożyło, także i mój ojciec, jest na terenie… tego czegoś, co zwą potocznie mieszkaniem. – Wykonała zawoalowany gest w stronę willi. – A dokładnie w swoim gabinecie. Tak mi się zdaje. – Uśmiechnęła się, miała nadzieję, uprzejmie i dodała:
- Naprawdę miło było cię spotkać, babciu, ale z pewnością nie możesz już tracić swego cennego czasu na rozmowy ze mną. Szkoda… Cóż, powodzenia w poszukiwaniu taty.
Evelyn uniosła podbródek i mruknęła coś na pożegnanie, by później zniknąć w pozłacanej bramie zabudowania.
Liti odwróciła się do swojej dotychczasowej towarzyszki, zajętej patrzeniem w kierunku, w którym przed chwilą ruszyła kobieta.
- Widzisz? – mruknęła dziewczyna. – W porównaniu z nią chyba nie jestem taka najgorsza, co?
Zwierzę pokiwało łbem na znak zgody.
- Świetnie – uśmiechnęła się z entuzjazmem Litiana. – To chyba możemy już zacząć latać – stwierdziła, wsiadając na grzbiet Wegi.
Gdy kilka minut później wracała do domu, trzymając się za obite ramię, przysięgła sobie, że jej babcia się o tym dowie. Niech ona zajmie się tym krnąbrnym stworzeniem.
Z pewnością nie będzie mogła znieść cierpienia swojej jedynej, najdroższej i najcenniejszej pod słońcem wnuczki.
Już Liti się o to postara.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Lizabett · dnia 06.01.2013 09:33 · Czytań: 516 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Elatha dnia 06.01.2013 10:48
Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu tekstu jest raczej pozytywne. Pierwsza część zdecydowanie lepsza. Wydaje mi się, że Liti trochę na siłę stara się być zabawna, oryginalna i niepokorna. A wszystko w jednym pakiecie. Może to domena młodości? Przerysowanie jednak nie dodaje jej uroku. Zdarzyły się błędy. Poniżej literówki. Ciężko też czytać tak skonstruowane zdanie.
Cytat:
Ależ skąd. Twój syn, a jak się zaba­w­nie złożyło, także i mój oj­ci­ec, jest na te­r­nie… tego czegoś, co zwą po­tocz­nie mie­szka­ni­em. – Wy­ko­nała za­wo­alo­wa­ny ges w stronę willi. – A dokładnie w swoim gabi­ne­cie. Tak mi się zdaje. – Uśmie­chnęła się, miała na­dzieję, uprze­j­mie i dodała:


Chętnie przeczytam kolejne fragmenty :).
Pozdrawiam serdecznie :).
Lizabett dnia 06.01.2013 12:58
Przerysowane jest, owszem:) Ale po części miałam taki zamiar. Trochę groteski i mało powagi.
Pozdrawiam.
Elwira dnia 07.01.2013 11:35
Cytat:
Wega, ty durny(,) latający cie­la­ku!

Cytat:
na­bur­mu­szyła się, na­stro­szyła i wy­ko­nała wszyst­kie czyn­ności, by pre­zen­to­wać się równie dum­nie i lo­do­wa­to, co bab­cia. Gdy miało się na sobie utytłaną błotem płócienną ko­szulę, zupełnie nie pasującą do młodej damy, było to nie­mal nie­wy­ko­nal­ne.

2 razy się, niepasującą, imiesłów piszemy jak przymiotnik, łącznie z nie
Cytat:
Dla po­twier­dze­nia własnych słów po­kle­pała

własnych bym wyrzuciła
Cytat:
Tak mi się zdaje. – Uśmiechnęła się, miała na­dzieję, uprzej­mie i dodała:

2 razy się, miała nadzieję, że się uśmiechnęła? za duży skrót myślowy, ubierz to ładniej w słowa
Jak to było, najdroższa, najcenniejsza wnuczka? Oj nie zachowywała się tak, ale wiadomo, jak trwoga, to do babci, he he.

Zabawny finał. Tę część czytało mi się lepiej niż poprzednią, jest ciekawie, zabawnie, a że nieco przerysowane, to chyba taki jest urok bajki, zawsze nieco przerysowuje.
Przeczytałam z przyjemnością.
Pozdrawiam.
Lizabett dnia 07.01.2013 17:58
Dziękuję za komentarz:). Bardzo się cieszę, że jako-tako przypadło Ci to do gustu. :rol:
bury_wilk dnia 09.01.2013 16:59
Lekkie i sympatyczne, według mnie fajniejsze od poprzedniej części. Nadal nie jest to coś co trzyma za ryj i nie pozwala przerwać czytania, ale jak na taki szybki skok w bok jest ok. Końcówkę skończyłbym na tym, że niunia wracała obita i zła, bez tego rozpisywania, co to teraz ona nie zrobi, ale od bidy może zostać.
Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Ronin
04/12/2022 13:04
Zaimkoza aż boli. »
wolnyduch
04/12/2022 00:24
Ciekawy wiersz, msz o tym czego kto potrzebuje decyduje… »
wolnyduch
04/12/2022 00:18
Wstrząsający, wręcz dramatyczny wiersz, no cóż świat jest… »
wolnyduch
04/12/2022 00:15
Urokliwie zatrzymana chwila, wiersz bardzo obrazowy, taki… »
wolnyduch
04/12/2022 00:09
Dobrze się czyta tę impresję ze wspomnień, troszkę… »
wolnyduch
03/12/2022 23:56
Witaj al - szamanko Faktycznie mnie zafascynowała postać… »
al-szamanka
03/12/2022 19:15
Musial Cie Gray mocno zafascynowac, ze az cztery wersje… »
Wisniewski
02/12/2022 21:32
Dziękuję pięknie Wam obojgu! »
Marek Adam Grabowski
02/12/2022 20:47
Dziękuje. Kto wie, może Kości podstawią na turystykę.… »
Kazjuno
02/12/2022 20:35
Tym razem, Marku, pozostawileś czytelnika ze sporą… »
wolnyduch
02/12/2022 19:45
Może puka, bo mu zależy na niej? Tak poza tym, to zawsze… »
wolnyduch
02/12/2022 19:34
Spojrzenia w serce, tak ono jest ważne... Jak dla mnie to… »
wolnyduch
02/12/2022 19:26
Dobrze i mnie się czytało to życiowe opowiadanie, choć… »
wolnyduch
02/12/2022 19:15
No cóż, zawsze na początku ludzie się nie znają, ale taniec… »
Darcon
02/12/2022 19:11
Bardzo dobre, Wisniewski, przede wszystkim w swojej… »
ShoutBox
  • Kobra
  • 02/12/2022 17:58
  • Pociengiel piękny link.
  • akacjowa agnes
  • 02/12/2022 11:28
  • Darcon, z tego co wiem, to lista była przedwczoraj u przedostatniego uczestnika. Czyli powinna już raczej dotrzeć do wszystkich :)
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas