Spoza siebie /3 - al-szamanka
Proza » Inne » Spoza siebie /3
A A A
Od autora: Do tej części "zniewolił" mnie DoCo ;-)

Nie potrzebowała zapraszać, abym się rozejrzał, to należało do moich obowiązków. Zaledwie przekroczyłem próg salonu, a już, jak na fotografii, miałem utrwalone wszystkie szczegóły, które mogłyby mnie ewentualnie zainteresować. Widziałem wiele mieszkań należących do ludzi bogatych, ale żadne z nich nie zaskoczyło mnie tak, jak to. Podświadomie chyba spodziewałem się kosztownych mebli na pograniczu kiczu, Picassa na ścianie, rozplanowania wnętrz, typowego dla będącego właśnie w modzie architekta.

Nic z tych rzeczy.

Co prawda, wyposażenie musiało kosztować niebotyczne sumy, a ze względu na dominację pastelowych tonacji obić i elegancką lekkość sprzętów, mogłoby uchodzić za wyjątkowo przytulne, jednakże takim nie było. W pierwszej chwili nie potrafiłem sobie tego wytłumaczyć. Ktoś, kto zaplanował te wnętrza, musiał dysponować rzadko spotykanym, wykwintnym smakiem. Dopiero po paru minutach zrozumiałem z czym mi się kojarzyło. To nie było zwykle mieszkanie, raczej kompozycja oparta na zaledwie rozpoznawalnym, geometrycznym schemacie, w którym nawet niepozorny detal pełnił tak samo ważną rolę, jak obszerna, wygodna kanapa, czy filigranowy podnóżek ustawiony, nie wiadomo po co i pod dziwacznym kątem, tuż obok wysokiego okna. I miałem dziwne wrażenie, że Julia wykonała tu wszystko sama, łącznie z instalacją oświetlenia i marmurowym popiersiem udającym greckiego filozofa.

Nagle, marszcząc brwi, jakby spostrzegła coś odrażającego, podeszła szybkim krokiem do stojącego nieco na uboczu pianina i od niechcenia nacisnęła parokrotnie ostatni klawisz. Na moment znieruchomiała niczym przyłapane na gorącym uczynku dziecko, po czym, trochę wymuszenie się uśmiechając, lekkim skinieniem głowy wskazała parę fotografii stojących na pianinie.

- Tak wygląda mój mąż.

Tylko przelotnie spojrzałem we wskazanym kierunku. Adam Stone rzadko pojawiał się w programach telewizyjnych. Z racji swojej małomowności nie cieszył się zbytnią popularnością wśród  dziennikarzy, lecz każdy, kto go raz widział, pamiętał charakterystyczne, ciemne okulary w grubej oprawie i bujne, przyprószone wczesną siwizną włosy. Wyglądał raczej niepozornie. Spoglądając na Julię doszedłem do wniosku, że musiał być od żony niższy.

- Mieszkanie zajmuje całe piętro.

- Tak - odpowiedziała krótko, chyba zdziwiona, że nie zainteresowałem się bardziej zdjęciami.

Może jednak odpowiedziała tylko automatycznie, gdyż sekundę potem poprawiała coś przy fałdzie zasłony, coś, czego tam w ogóle nie było, przynajmniej ja niczego dostrzec nie potrafiłem. Poczułem się dziwnie nieswojo w tym idealnym mieszkaniu, miałem wrażenie, że tu, nawet odbita rykoszetem kula trafiłaby w wyznaczone z góry miejsce

Czy ta kobieta była telepatką?

Pomimo chwilowego rozkojarzenia, zgadywała jeszcze niewypowiedziane pytania, bezbłędnie wyłapywała momenty wahania i natychmiast na nie reagowała, co kłóciło się z moim wyobrażeniem dziewczyny z prowincji. Także teraz rozejrzała się szybko, tak, jakby to ją miał trafić ten rykoszet, po czym miękkim ruchem ujęła mnie pod ramię i, uśmiechając się prawie opiekuńczo, zaproponowała obejrzenie dalszych pomieszczeń.

- Może tam znajdzie pan ślad - powiedziała zagadkowym tonem. - I proszę się nie obawiać, mieszkamy na tyle wysoko, że najlepszy strzelec nie znalazłby dogodnej pozycji, aby nas tutaj dosięgnąć.

Czyżby sobie ze mnie kpiła? Z gliny, którego prosiła o rozwiązanie zagadki i odnalezienie mężczyzny mającego wpływ na kołowrót tego idiotycznego świata? A przecież wypadł z niego bez śladu, tak, jakby rzeczywiście nigdy nie istniał. Miałem dziwaczne przeczucie, że prowadzi ze mną jakąś grę. Ale jaką? I dlaczego? I ta jej nieokreślona czujność w oczach.

Bez słowa zaprowadziła mnie do drugiego, mniejszego salonu, kuchni i sypialni, niewielkiego atelier, gdyż, jak dała mi do zrozumienia, w wolnych chwilach zajmowała się malarstwem. Weszliśmy do  pokoju biurowego, przeładowanego najlepszym sprzętem komputerowym, otworzyła nawet drzwi spiżarki i dwóch pokoi gościnnych. Wszędzie panował nieskazitelny porządek. Wszędzie, oprócz biura.

- Mój mąż najczęściej przebywał w tym pomieszczeniu, właściwie z niego nie wychodził i najchętniej by tu spał, praca zawsze była dla niego najważniejsza.

W jej glosie nie było nawet cienia zawodu, a przecież trudno mi było sobie wyobrazić, aby jakakolwiek kobieta, świadoma swojej drugoplanowej roli, zniosła taki stan na dłuższą metę. Do tego tak wyjątkowa kobieta jak ona.

- Julio, muszę pani zadać bardzo osobiste pytanie.

- Ależ proszę, wiem, że musi je pan zadać.

Oczywiście, że wiedziała, wszyscy wiedzieli. To pytanie powielał każdy, najbardziej tandetny film kryminalny, gdzie detektyw, ledwo poruszając dolną wargą i przylepionym do niej kawałkiem wygniecionego peta, wygłaszał je niczym główne credo policyjnego przesłuchania. Takie sceny śmieszyły mnie. Ją chyba też, gdyż nagłym ruchem, opanowując rozbawienie, spuściła głowę.

- Tak, no więc... jak układało się wasze małżeństwo?

Spojrzała mi prosto w oczy z taką intensywnością, jakby raz na zawsze chciała coś wyryć w mojej pamięci.

- Zawsze byliśmy idealną jednością.

Skinąłem potakująco głową. Prawie wszystkie porzucone kobiety, nawet te z posiniaczoną uderzeniami twarzą, wykręconą ręką czy wybitymi zębami, oszukani mężczyźni - wszyscy zapewniali początkowo o przykładnym, małżeńskim pożyciu, a zaistniałą sytuację starali się tłumaczyć wyjątkowym obciążeniem psychicznym, niesprawiedliwymi układami w pracy, zaszczuciem. Często bronili się przed prawdą, a mianowicie, że to oni byli ofiarami. Winy szukali przede wszystkim u siebie.

Jednakże w tym przypadku, bez zastrzeżeń, przyjąłem jej oświadczenie. Pomimo delikatnej twarzy i wiotkiej, dziewczęcej sylwetki wydawała się być osobą, która dokładnie wie, czego w życiu chce i potrafi to też zdobyć.

Niespodziewanie roześmiała się głośno.

- Widzę, że potrafi pan prawidłowo ocenić sytuację - oświadczyła. - Nie jestem wojownicza, ale posiadam czarny pas w karate, a na treningach samoobrony rzucałam na ziemię równie potężnych mężczyzn jak pan. W sytuacji zagrożenia mojego życia, życia moich bliskich lub osób słabych, potrafiłabym bez wahania zabić i nigdy nie miałabym z tego powodu wyrzutów sumienia. Nigdy.

Milcząc, ciągle jeszcze urzeczony brzmieniem śmiechu i mocą słów, ująłem jej rękę, która między moimi twardymi palcami wydawała się krucha i delikatna niczym dłoń dziecka.

Wycisnąłem na niej szybki pocałunek uznania.

Cofnęła ją o wiele za późno, aby mógł to być przypadek.    

Wyczułem wargami nieprawdopodobną gładkość skóry, jej zapach, miękkie ciepło, które przyprawiło mnie o zawrót głowy. A może był to rzeczywiście tylko przypadek, pobożne życzenie chwilowo skołowanego gliny, znudzonego poczciwymi barmankami w knajpkach bocznych uliczek i rozwrzeszczanymi urzędniczkami policyjnego biura. Przypominała mi nieco Annę, ale Anna była przeszłością, do której nie miałem zamiaru wracać.

Rozejrzałem się jeszcze raz, raczej aby nie odczytała zakłopotania w mojej twarzy, niż z potrzeby utrwalenia sobie szczegółów.

- W tym pokoju widziałam męża po raz ostatni - oznajmiła szeptem. - Siedział tu, przy tym komputerze. Pamiętam, pomachał mi ręką, gdy powiedziałam, że muszę wyjść i wrócę dopiero wieczorem. Nie było mnie chyba pięć godzin, wtedy musiało się to stać. Drzwi od mieszkania nie zostały zamknięte na klucz, tylko zatrzaśnięte. To było jedyne, co mnie zastanowiło. Adam wychodził czasami niespodziewanie, ale nigdy nie zdarzyło mu się takie niedopatrzenie, zawsze wyjątkowo dokładny, o wszystkim pamiętał. Parokrotnie wybierałam numer jego komórki, była wyłączona, czekałam do północy, a zaraz potem zawiadomiłam policję. Polecono mi zaczekać następnych dziesięć godzin i skontaktować się powtórnie. Moje przeświadczenie, że musiało się wydarzyć coś niedobrego, na nikim nie zrobiło wrażenia. Przepisy wykluczają przedwczesne działania. Do samego rana nie zmrużyłam oka, była to najgorsza noc mojego życia.

Jej głos załamał się nieco. Pobrzmiewał ledwo zauważalną skargą, lecz wyłapałem w nim także jakiś niejasny, trudny do zinterpretowania ton.

I sam nie wiem dlaczego, zaniepokoił mnie.

Nie należałem do strachliwych, może dlatego, że i tak wszystko było mi obojętne. Życie, pieniądze, dobre żarcie, nawet seks, nie miały dla mnie znaczenia już od dawna. Aż do chwili, gdy zobaczyłem Julię. Z każdą minutą stawała się coraz większą zagadką, intrygowała, pociągała, krew zaczynała pulsować w żyłach, a jej rytm powoli wybijał mnie z letargu trwającego od tamtego dnia.

Zadzwonił telefon. Julia, ruchem, który wywołał na moich plecach wrażenie, jakby przemknęło po nich całe stado mrówek, odchyliła nieco włosy, ściągnęła z ucha połyskujący drobnymi brylantami klips i prawie westchnęła w słuchawkę.

- Julia Stone.

Poza parokrotnym, cichym "tak" nie wypowiedziała żadnego, innego słowa, lecz po chwili podała mi słuchawkę.

- Pan Harrison.

Nawet się nie zdziwiłem. Mój były szef, jak zwykle porozstawiał swoich ludzi na czatach. Zawsze tak robił, gdy sprawa śmierdziała. Wszystko mogło przemawiać za tym, że Adam Stone nigdy się nie narodził, jednakże nie każdy był o tym przekonany.

W głosie Harrisona, jak zawsze tubalnym, lekko sepleniącym, pobrzmiewało niedowierzanie.

- Słyszę, że podjąłeś się tej sprawy - oznajmił bez zbędnego wstępu. - Czy wiesz, w jakie gówno włazisz?

- Jeszcze nie.

- Hmm, Adam Stone był jednym z najbogatszych ludzi świata, musiał mieć wielu wrogów, albo chociażby zawistnych znajomych.

Moje zdziwienie wyraziłem krótkim "yhm". Miałem nadzieję, że nie wyczuł w moim głosie narastającego rozbawienia.

- Był? O ile mi wiadomo, masz niezbite dowody na to, że nigdy nie istniał.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 23.01.2013 11:55 · Czytań: 555 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 14
Komentarze
Dobra Cobra dnia 23.01.2013 12:41
Dawaj dalej, bo oszaleję z niecierpliwości!!!!!


Chyba tak byłoby lepiej:

Cytat:
-Mieszkanie zajmuje całe piętro

- Mieszkanie zajmuje całe piętro.




Ukłony,

Zaśnieżony
mike17 dnia 23.01.2013 12:56 Ocena: Świetne!
Co mi wpadło w oko:


Cytat:
po paru mi­nu­ta­ch zro­zu­miałem(,) z czym mi się ko­ja­rzyło.

Cytat:
-Mie­szka­nie za­j­mu­je całe piętro

spacja po myślniku i kropka na końcu
Cytat:
kula trafiłaby w wy­zna­czo­ne z góry mie­j­sce

kropka na końcu
Cytat:
gdyż, jak dała mi do zro­zu­mie­nia

bez przecinka
Cytat:
O ile mi wi­a­do­mo(,) masz nie­zbi­te do­wo­dy na to, że nigdy nie ist­niał.



Historia nabiera tempa, pojawiają się nowe detale, nowe części tej układanki.
Postać Julii staje się coraz bardziej zagadkowa i tajemnicza, jakby wychodziła z niej nieuchwytna femme fatale, czuję jakoś podskórnie ten jej demonizm i coś mi mówi, że jest to osoba żyjąca z wieloma sekretami, ukrywanymi przed światem.
Klimat opowieści kryminalnej bezbłędny: czuje się to specyficzne tchnienie, narastające napięcie, z wolna odkrywane karty...
Chyba dobrze Ci w tej konwencji, bo stylistycznie twoja opowieść nie różni się niczym od klasyków gatunku, wszystko jest tu jak trzeba, nie czuć, że coś zgrzyta, czy jest mało wiarygodne.
Jest dobrze prowadzony językowo i klimatycznie kryminał.
I wielka dbałość o szczegóły, co w tej konwencji może mieć na przyszłość ogromne znaczenie.

Dobra robota, co by tu nie gadać :)
Lizabett dnia 23.01.2013 14:57
Podoba mi się. Może mnie nie zachwyciło, ale jest w porządku. Styl masz fajny, lekki i przyjemny. Dobry klimat i momentami dość widoczne napięcie. Zakończenie wręcz idealne:). Świetne wyczucie, by urwać akurat w tym momencie:).

Tyle ode mnie, gratuluję dobrego tekstu.
Pozdrawiam, Liz.
Elwira dnia 23.01.2013 19:45
Cytat:
pla­no­wa­nia wnętrz, ty­po­we­go dla

bez przecinka
Cytat:
gra­no­wy podnóżek usta­wio­ny, nie wia­do­mo

przecinek przesuń na przed ustawiony
Cytat:
Spoglądając na Julię(,) do­szedłem do wnio­sku, że musiał być od żony niższy.
-(spacja)Miesz­ka­nie zaj­mu­je całe piętro(?)

Cytat:
tu, nawet od­bi­ta ry­ko­sze­tem kula

bez tego przecinka
Cytat:
od­na­le­zie­nie mężczy­zny(,) mającego wpływ na kołowrót

Cytat:
Wszędzie(,) oprócz biura.

Cytat:
Mój były szef, jak zwy­kle po­roz­sta­wiał

przecinek bym wyrzuciła, w zdaniu pojedynczym rezygnuje się z przecinka przed jak
Cytat:
wielu wrogów, albo cho­ciażby

bez przecinka

Moje wątpliwości budzi ta noc, po zaginięciu Adama. O ile wiem, dziecka szuja się po 12 godzinach, dorosłego po 48 dopiero. Poza tym od północy do rana to już jest chwilka, więc chyba należałoby podziałać z czasem i jakoś uwiarygodnić rozpoczęcie poszukiwań jednak tak szybko.

Jest ciekawie, coraz ciekawiej, ale nie nasyciłaś mnie tym fragmentem. Jeśli to ma być koniec, to wcale mi się nie podoba. Jeśli nie, jest ok i czekam na więcej.
Pozdrawiam.
Dobra Cobra dnia 23.01.2013 20:04
Oj, od razu zniewolił! Beż zniewolenia niczego nie napiszesz? Chyba nie...


Umiech,

DoCo
al-szamanka dnia 24.01.2013 17:38
Dobra Cobro, Mike, Lizabetto, Elwiro - dziękuję za komentarze. Za interpunkcję oczywiście się wezmę.

DoCo, bez "zniewolenia" nic nie robię - jestem strasznie leniwa :)
julanda dnia 24.01.2013 19:00
Al, pozwól, że będę szczera: napisane dobrze, masz skłonność i umiejętność rozbudowywania ciekawych opisów, ale... To już było, sztuki w telewizji, setki kryminałów i opowiadanek, więc myślę, że jeśli piszesz takie, to jedynie dla treningu. Szkoda Twojego talentu na dania z przepisu. I mówię to z bardzo poważną miną. Ale pozdrawiam cieplutko i z uśmiechem.
J.
al-szamanka dnia 24.01.2013 19:24
Ha, Julando, nie wiem czy było, bo jak już zaznaczyłam, kryminałów nie czytam, ani też nie oglądam... a napisałam z przekory.
Ale wierzę Ci na słowo :) :) :)
Może jeszcze raz dam się DoCo zniewolić (on tak ładnie to robi) i na tym wprawkę zakończę :)

Pozdrawiam :)
julanda dnia 24.01.2013 19:55
Daj się, daj, to bardzo sensowny Autor - Widmo. :) Poza tym, może wyniknie z tego opowiadania coś nieoczekiwanego?
:**
al-szamanka dnia 24.01.2013 20:01
Nieoczekiwaną jest końcówka, którą mam w głowie, zresztą jak i całość ze wszystkimi detalami.
Ale jest jeszcze jedna korzyść - uczę się interpunkcji, która ciągle u mnie mocno szwankuje.
Wasinka dnia 24.01.2013 23:56
Nadal ładnie sobie opowieść płynie, choć tutaj nie posuwamy się za bardzo do przodu. Chyba że w kierunku coraz większego zauroczenia detektywa Julią...

Parę technicznych maluchów:

rozplanowania wnętrz, typowego dla będącego właśnie w modzie architekta. – nieco wpada na siebie brzmieniowo typowego/będącego

ze względu na dominację pastelowych tonacji obić i elegancką lekkość sprzętów, mogłoby uchodzić – zbędny przecinek

Dopiero po paru minutach zrozumiałem(,) z czym mi się kojarzyło.

wygodna kanapa, czy filigranowy podnóżek – bez przecinka

coś odrażającego, podeszła szybkim krokiem do stojącego nieco – wpada na siebie odrażającego/stojącego

Z racji swojej małomowności - małomówności

Spoglądając na Julię(,) doszedłem do wniosku, że musiał być od żony niższy.

-Mieszkanie zajmuje całe piętro(.)

- Tak - odpowiedziała krótko, chyba zdziwiona, że nie zainteresowałem się bardziej zdjęciami.

z góry miejsce(.)

A przecież wypadł z niego bez śladu, tak, jakby rzeczywiście nigdy nie istniał. Miałem dziwaczne przeczucie, że prowadzi ze mną jakąś grę. – wygląda, jakby to mężczyzna prowadził z nim grę

Spojrzała mi prosto w oczy z taką intensywnością, jakby raz na zawsze chciała coś wyryć w mojej pamięci. / - Zawsze byliśmy idealną jednością. – wpada rym intensywnością/jednością

Skinąłem potakująco głową. – potakuje się zawsze skinieniem głowy; można bez potakująco; albo: przytaknąłem (pleonazm)

wykręconą ręką, czy wybitymi zębami = bez przecinka

Jednakże w tym przypadku, bez zastrzeżeń, przyjąłem jej oświadczenie. – zrezygnowałabym z przecinków

sylwetki, wydawała się być osobą – przecinek niepotrzebny

O ile mi wiadomo(,) masz niezbite dowody na to, że nigdy nie istniał.


itp.


Pozdrawiam z księżycem w szczelinach bambusa.
al-szamanka dnia 25.01.2013 09:45
Hej, Wasineczko - teraz mam wszystko jak na dłoni i mogę się zabrać za poprawki, ale padający śnieg i widmo dzisiejszego, nocnego dyżuru tak mnie rozleniwia. Powolutku.
Dziękuję za uważne czytanie :)
Usunięty dnia 18.04.2014 10:47
Doszły mnie słuchy, że płodzisz nowe odcinki. Bosko.

Ja lecę po kolei, żeby mi nic nie umknęło, bo podoba mi się, jak wnikasz bohaterom pod skórę. Łączysz poprawność językową z umiejętnością budowania napięcia. Nieczęsto to zjawisko. Chcę więcej.

Tutaj mam jedno ale. Zakończenie, według mnie, psuje to zdanie:

Cytat:
Wszystko mogło przemawiać za tym, że Adam Stone nigdy się nie na­ro­dził, jed­nak­że nie każdy był o tym

Za wcześnie odsłaniasz karty. O wiele większe zaskoczenie i ciekawość wywołasz wywalając je.

Podłubałam też trochę. Zerknij w wolnej chwili. Może coś Ci się przydać:

Cytat:
po­gra­ni­czu kiczu

może: na granicy kiczu

Cytat:
roz­pla­no­wa­nia wnętrz, ty­po­we­go dla bę­dą­ce­go wła­śnie w mo­dzie ar­chi­tek­ta.

Cytat:
Co praw­da, wy­po­sa­że­nie mu­sia­ło kosz­to­wać nie­bo­tycz­ne sumy

bez przecinka

Cytat:
do­mi­na­cję pa­ste­lo­wych to­na­cji

może: odcieni

Cytat:
mu­sia­ło kosz­to­wnie­bo­tycz­ne sumy, a ze wzglę­du na do­mi­na­cję pa­ste­lo­wych to­na­cji ob i ele­ganc­ką lek­kość sprzę­tów, mo­gło­by ucho­dz za wy­jąt­ko­wo przy­tul­ne, jed­nak­że takim nie było. W pierw­szej chwi­li nie po­tra­fi­łem sobie tego wy­tłu­ma­cz. Ktoś, kto za­pla­no­wał te wnę­trza, mu­siał mu­siał dys­po­no­wać rzad­ko spo­ty­ka­nym, wy­kwint­nym sma­kiem. Do­pie­ro po paru mi­nu­tach zro­zu­mia­łem(,) z czym mi się ko­ja­rzy­ło. To nie było zwy­kle miesz­ka­nie

Cytat:
roz­po­zna­wal­nym, geo­me­trycz­nym sche­ma­cie, w któ­rym

Cytat:
jak ob­szer­na, wy­god­na ka­na­pa, czy fi­li­gra­no­wy pod­nó­żek(,) usta­wio­ny, nie wia­do­mo po co i pod dzi­wacz­nym kątem

- bez przecinka przed -czy
- bez przecinka przed -nie wiadomo

Cytat:
I mia­łem dziw­ne wra­że­nie, że Julia wy­ko­na­ła tu wszyst­ko sama, łącz­nie z in­sta­la­cją oświe­tle­nia i mar­mu­ro­wym po­pier­siem uda­ją­cym grec­kie­go fi­lo­zo­fa.

Cytat:
ni­czym przy­ła­pa­ne na go­rą­cym uczyn­ku dziec­ko, po czym

Cytat:
pa­mię­tał cha­rak­te­ry­stycz­ne, ciem­ne oku­la­ry w gru­bej opra­wie

bez przecinka

Cytat:
Spo­glą­da­jąc na Julię(,) do­sze­dłem do wnio­sku

Cytat:
- Miesz­ka­nie zaj­mu­je całe pię­tro(?)

Cytat:
w ogóle nie było, przy­naj­mniej ja ni­cze­go do­strzec nie po­tra­fi­łem. Po­czu­łem się dziw­nie nie­swo­jo w tym ide­al­nym miesz­ka­niu, mia­łem wra­że­nie, że tu, nawet od­bi­ta ry­ko­sze­tem kula tra­fi­ła­by w wy­zna­czo­ne z góry miej­sce(.)

- bez przecinka po -że tu

Cytat:
oz­ko­ja­rze­nia, zga­dy­wa­ła jesz­cze nie­wy­po­wie­dzia­ne py­ta­nia, bez­błęd­nie wy­ła­py­wa­ła mo­men­ty wa­ha­nia i na­tych­miast na nie re­ago­wa­ła

Cytat:
uśmie­cha­jąc się pra­wie opie­kuń­czo

wywaliłabym 'prawie'

Cytat:
tak, jakby rze­czy­wi­ście nigdy nie ist­niał.

kilka zdań wczesniej masz: tak, jakby to ją miał trafić; poza tym za chwilę wpada na 'jakąś', które jest powtórzone jeszcze w kolejnym, po tym:

Cytat:
jakby rze­czy­wi­ście nigdy nie ist­niał. Mia­łem dzi­wacz­ne prze­czu­cie, że pro­wa­dzi ze mną jakąś


Cytat:
tego idio­tycz­ne­go świa­ta? A prze­cież wy­padł z niego

Cytat:
Wszę­dzie, oprócz biura.

chyba bez przecinka, ale głowy nie dam

Cytat:
prze­by­wał w tym po­miesz­cze­niu, wła­ści­wie z niego nie wy­cho­dził i naj­chęt­niej by tu sp, praca za­wsze była

Cytat:
niego nie wy­cho­dził i naj­chęt­niej by tu spał, praca za­wsze była dla niego naj­waż­niej­sza.

wywaliłabym 'niego', bo trochę dużo masz zaimków w całym tekście

Cytat:
W jej glo­sie

głosie

Cytat:
jej glo­sie nie było nawet cie­nia za­wo­du, a prze­cież trud­no mi było sobie wy­obra­zić, aby ja­ka­kol­wiek ko­bie­ta, świa­do­ma swo­jej dru­go­pla­no­wej roli, znio­sła taki stan na dłuż­szą metę. Do tego tak wy­jąt­ko­wa ko­bie­ta jak ona.

Cytat:
To py­ta­nie po­wie­lał każdy, naj­bar­dziej tan­det­ny film kry­mi­nal­ny

albo: każdy, nawet najbardziej tandetny; albo bez przecinka

Cytat:
niej ka­wał­kiem wy­gnie­cio­ne­go peta, wy­gła­szał je ni­czym głów­ne credo po­li­cyj­ne­go prze­słu­cha­nia. Takie sceny śmie­szy­ły mnie. chyba też

szyk: śmieszyły mnie takie sceny/takie sceny mnie śmieszyły

Cytat:
wszy­scy za­pew­nia­li po­cząt­ko­wo o przy­kład­nym, mał­żeń­skim po­ży­ciu

bez robaczka

Cytat:
Czę­sto bro­ni­li się przed praw­dą, a mia­no­wi­cie, że to oni byli ofia­ra­mi.

twierdząc, że to oni byli ofiarami/a mianowicie twierdzili, że to oni byli ofiarami

Cytat:
czego w życiu chce i po­tra­fi to też zdo­być.

wywaliłabym 'też'
Cytat:
która mię­dzy moimi twar­dy­mi pal­ca­mi

brzydko; może: szorstkimi

Cytat:
Wy­czu­łem war­ga­mi nie­praw­do­po­dob­ną gład­kość skóry, jej za­pach,

wywaliłabym 'jej'

Cytat:
Ro­zej­rza­łem się jesz­cze raz, ra­czej aby nie od­czy­ta­ła za­kło­po­ta­nia w mojej twa­rzy, niż z po­trze­by utrwa­le­nia sobie szcze­gó­łów.

raczej/bardziej po to, aby

Cytat:
to stać. Drzwi od miesz­ka­nia nie zo­sta­ły za­mknię­te na klucz, tylko za­trza­śnię­te. To było je­dy­ne, co mnie za­sta­no­wi­ło.

'tylko zatrzaśnięte' można olać, nasuwa się samo

Cytat:
wy­cho­dził cza­sa­mi nie­spo­dzie­wa­nie, ale nigdy nie zda­rzy­ło mu się takie nie­do­pa­trze­nie, za­wsze wy­jąt­ko­wo do­kład­ny, o wszyst­kim pa­mię­tał. Pa­ro­krot­nie wy­bie­ra­łam numer jego ko­mór­ki, była wy­łą­czo­na

Cytat:
wy­cho­dził cza­sa­mi nie­spo­dzie­wa­nie, ale nigdy nie zda­rzy­ło mu się takie nie­do­pa­trze­nie, za­wsze wy­jąt­ko­wo do­kład­ny, o wszyst­kim pa­mię­tał. Pa­ro­krot­nie wy­bie­ra­łam numer jego ko­mór­ki, była wy­łą­czo­na, cze­ka­łam do pół­no­cy, a zaraz potem za­wia­do­mi­łam po­li­cję. Po­le­co­no mi za­cze­kać na­stęp­nych dzie­sięć go­dzin i skon­tak­to­wać się po­wtór­nie. Moje prze­świad­cze­nie, że mu­sia­ło się wy­da­rzyć coś nie­do­bre­go, na nikim nie zro­bi­ło wra­że­nia. Prze­pi­sy wy­klu­cza­ją

Cytat:
Prze­pi­sy wy­klu­cza­ją przed­wcze­sne dzia­ła­nia.

zbędna instrukcja - detektyw wie i czytelnik wie; ten cały akapit można trochę odchudzić o oczywiste oczywistości

Cytat:
I sam nie wiem dla­cze­go, (ale) za­nie­po­ko­ił mnie.

trochę chyba szyk jęczy - może: nie wiedzieć dlaczego, zaniepokoił mnie

Cytat:
nawet seks, nie miały dla mnie zna­cze­nia już od dawna.

nawet seks nie miał dla mnie znaczenia już od dawna; chyba że przeformatujesz: życie, pieniądze, dobre żarcie czy seks/a nawet seks nie miały dla mnie

Cytat:
sta­wa­ła się coraz więk­szą za­gad­ką, in­try­go­wa­ła, po­cią­ga­ła, krew za­czy­na­ła pul­so­wać w ży­łach

Cytat:
ru­chem, który wy­wo­łał na moich ple­cach wra­że­nie, jakby prze­mknę­ło po nich całe stado mró­wek

ruchem, który wywołał wrażenie, jakby po moich plecach przemknęło

Cytat:
i pra­wie wes­tchnę­ła w słu­chaw­kę.

wywaliłabym 'prawie'

Cytat:
nie wy­po­wie­dzia­ła żad­ne­go, in­ne­go słowa, lecz po chwi­li po­da­ła mi słu­chaw­kę.

bez przecinka przed -innego

Cytat:
Mój były szef, jak zwy­kle po­roz­sta­wiał swo­ich ludzi na cza­tach.

bez robaczka

Cytat:
były szef, jak zwy­kle po­roz­sta­wiał swo­ich ludzi na cza­tach. Za­wsze tak robił, gdy spra­wa śmier­dzia­ła. Wszyst­ko mogło prze­ma­wiać za tym, że Adam Stone nigdy się nie na­ro­dził, jed­nak­że nie każdy był

Cytat:
mu­siał mieć wielu wro­gów, albo cho­ciaż­by za­wist­nych zna­jo­mych.

Cytat:
Moje zdzi­wie­nie wy­ra­zi­łem krót­kim "yhm". Mia­łem na­dzie­ję, że nie wy­czuł w moim

Cytat:
Wszyst­ko mogło prze­ma­wiać za tym, że Adam Stone nigdy się nie na­ro­dził, jed­nak­że nie każdy był o tym prze­ko­na­ny.
al-szamanka dnia 18.04.2014 21:08
Ech, Morfino, takie zadanie domowe na Święta?
Nie podołam, ale przyjdzie czas, gdy wykombinuję nieco wolnego i zabiorę się za poprawki.
W międzyczasie dziękuję za wizytę i wskazanie błędów.

Pozdrawiam serdecznie:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas