Ja-Ty?-Ja - weronikulus
Proza » Inne » Ja-Ty?-Ja
A A A
Od autora: Dzień dobry. Dzisiejszy wywiad nieistniejący przeprowadzić pragnę z moimi dwoma gośćmi, osadzonymi w treści obrazu, który nie świadczy wiele, ale zanadto w odbiorze.

Dzień dobry. Dzisiejszy wywiad nieistniejący przeprowadzić pragnę z moimi dwoma gośćmi, związanymi z treścią obrazu, który za wiele świadczy o odbiorcy.

Twór ten nie jest podparty stabilnym fundamentem, który dociera naprawdę do odbiorców, ale wciąż i nagle rozpada się i składa na części, w których można znaleźć pierwotne, prostackie i naiwne elementy zdające egzamin wśród publiki. Zdarza się też tak, że indywidualny odbiorca jest nim dookoła obfascynowany i dobrze się bawi. Zawiera także „nadto” dla tych, którzy przy większości swego wyczulenia widzą ciągły jego fenomen drżenia. Ci pytają „co dalej”? Obraz jest elementem wątpliwym w swoim bycie, ale prężnie działającym na głowy naszych kochanych, spragnionych widzów.

 Pierwszym moim towarzyszem rozmów jest pani, która spostrzegła w tej rakiecie pikseli nadzieję swojego przedłużenia. Obraz stał się dla niej przefiltrowanym dziełem rzeczywistości, ponieważ uformował się na miarę jej potrzeb. Nasz gość to uświadomiony penetrator gruntu, który ukończył szkołę Ocalania Potencjału w Pozornym Instytucie Pereł Najniższego Rzędu (OPwPIPNRz). Jej życie oparło się na poszukiwaniach podobnego języka wśród środowisk, podanych często na bardzo brudnych talerzach. Dodatkiem do niego była zwykle oblizana łyżeczka. Powitajmy oklaskami panią Ja.

 Druga osoba, która chciałaby coś powiedzieć jest tylko zaczątkiem Ciebie. Na podstawie tego człowieka powstał nasz wspaniały obraz obwartościowany perłami z największych kopalni sprzedających gówno. Jest ona inspiracją dla naszego tematu. Stworzona przez zlepki przekonań i wyobrażeń, piękna mara, która nieustannie, zdając kurs na Uniwersytecie w Wielkim Uparciu przechodzi drogę ostatecznego utwierdzenia w naszym obrazie, by w końcu móc stworzyć coś dla naszych oczekiwań. Niemniej uroczyście pocałujmy w sygnet pana Ty.

 

- Przedmiotem naszego dzisiejszego spotkania jest obraz, w którym ujrzeć lub przeoczyć możemy zacieranie się granic dobrego i złego smaku. Nie odrzucajmy jednak uwarunkowania społecznymi smrodami. Czy uważacie, że trzeba to roztrząsać?

 p.Ja: Pan kamerzysta w oczach mych lampą naświetlił czarne plamy! Jakże to dzieje się, że nagle w nadmiarze światła ciemność wchodzi w grę? Oślepnąć idzie!

Zły smak umiejętnie w dobry przechodzi. Wystarczy nam tylko jeden mocniejszy pęk pieprzu, który rozpali nas do działania jedzeń. Jesteśmy w stanie zeżreć spieprzone lody. Uwielbiamy je, a pieprz pociąga pikanterią. Bożesz ty mój, jakbym schudnąć chciała! A czy nie rozkoszne i śmieszne są dziwactwa, które czynią nas otwartymi na sprzeczności? Na to, co zwykle jest obsmarowane spojrzeniami zażenowania?

Oczywiście mam na myśli takie, które nie niszczą wrażliwości i nie wystawiają nas do rangi napozerowania.

 

p.Ty: Szarpanie za temat nie ma sensu.

 

- Jak pani sądzi, czy kariera ma jeszcze dużo miejsca dla obrazów z potencjalnym istnieniem wartości, które zdają się przekształcać i dopasowywać do potrzeb? To niewytłumaczalne, bo nie wiadomo skąd i co jest w tych tworach. Kiedyś próbowali to nazwać, w Instytucie Ważnych Utwierdzeń, nie udało się to jednak zupełnie.

 p.Ja: W mojej karierze to fenomen. Z racji małego doświadczenia można uznać, że to pierwsze bagno poważniejszych badań mózgowych. Patrzę na własne umiejętności rejestracji swoich upodobań, w czymś co brudne i niepewne. Uważam jednak, że wrażenia oparte na podstawie przedmiotu naszej rozmowy to nieusuwalne bzdury mogące mieć pewne rezultaty w następnych losach, z napiętym na lince napisem C.D.N. Obraz, który wytworzyłam na podstawie pana Ty jest prawdziwy. Wyciągnijmy jednak wnioski na gruncie wcześniejszych eksperymentów! Ten obraz z obrazu mówi prawdę tylko o mnie.

 p.Ty: [cisza]

 

 

- Chciałbym wreszcie usłyszeć jak ubieracie to w słowa. Co was najbardziej intryguje w tym plugawym, podstępnym dziele najniższego rzędu półek do cna oblebionym wyżutymi gumami (ale tymi, które uwielbiacie czuć na podniebieniu)?

 p.Ja: Lubię te puste pudełka gum z szalonym opakowaniem. Nie patrzę na te poprzylepiane resztki oblepione na ściankach półki... a jeśli tak, to patrzę na ich śmieszne formy kosmicznych ufałdowań, formy meteorytów, które wyżłobiły zęby tworców. Wiele zużytych dzieł trafia do kosza. Wyobrażam sobie poukładanie gum w paczce i brak zaczęcia...po zużyciu zostają wyrzucone przez kogoś kto się do tego nie nadaje – bo nie widzi ukształtowań. Straszny obraz.

 p.Ja: Najlepszym plugastwem jest zawsze oburzenie. Obraz na mojej podstawie gwarantuje to w nadmiarze.

- Kolejnym pytaniem, które drwi z Was obydwu jest to, czy obraz, który zaistniał, nie jest przypadkiem tylko potrzebą i chęcią pani, a co za tym idzie nadmiarem życia, który został wyprodukowany na bazie niedoboru rzeczywistości?

 p.Ja: [cisza]

 

p.Ty: To oczywiście niezrozumiałe i nie rozumiem. Nie wiem po cóż zajmować się takim problemem, który na miarę naszych możliwości mógłby stać się jeszcze udręką? Nadmiar to nadmiar, niedobór to niedobór. Nie ma baz.

 

- Zabawne. Jawiący się potencjał w rzeczach i pobudzonych do życia bubach to kwestia sporna. Skąd możemy wiedzieć czy wydawanie (a rozpoczynając zdanie od "wydaje mi się..." czasem nadziewamy pompniętą do tego pewnością) nie opiera się na naszych najskrytszych wizjach, wkradających się subtelnie w obserwowane przez nas codzienne ruchy obiektu?

 

p.Ja: To kwestia wiary. Tak, kwestia sporna. Nie wiem czy chce całe życie opierać na intuicji - ale co więcej mam? To pewne jak wieczność naszego szympansienia (zezwierzęcenia), a nawet małpienia, małpowania...

 

p.Ty: Nie wiem czy potencjał istnieje na wieczność w czymkolwiek. Po co więc pozwolić mu dudnić na dłużej? Można mieć potencjał w nodze i kopnąć kosz na śmieci. Ale jaka jest gwarancja, że wyleci z niego paczka chipsów albo dietetyczna torebka po sucharkach? Na nic zastanawianie.

 

- Nogą trzeba ruszać! Kopać! Ustami trzeba mówić i pluć. Tylko pozostaje jedna rzecz: skąd bierze się wyczucie?

 

p.Ja: Kocham moje obrazy. To coś jak nieżycie w obżyciu. Tylko jak zepsuje mi się guzior "stop" nie będę miała do kogo się zwrócić. Nigdy nie byłam specjalistą od techniki.

 

p.Ty: Już dawno nie wyczuwam, ale dźgam się naokoło czym popadnie. Przyszło mi na myśl, że może ktoś mi wreszcie zrobi porządnego siniaka. Ale wie pan, takiego porządnego. Nie byle co. Tak fioletowego, żeby zakpić z olejnych farb i zaświadczyć o ich fałszu. Tak żebym się wreszcie roześmiał, a nie dusił śmiechem. Może bym się sam poskładał i wygrał sławę. Mam dość moich zaczepek samego siebie. I dość tego całego obrazu mnie! Jestem tu. Brzydki. Pani jest ślepa i śmieszna. Proszę mnie zostawić. Mój potencjał jest tylko mój. Może sprzedam go na targu. Nie dokończycie mojego podbródka na obrazie. Wyjedżam.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
weronikulus · dnia 08.03.2013 09:13 · Czytań: 851 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 1
Komentarze
Usunięty dnia 14.03.2013 14:12 Ocena: Świetne!
Ten kierunek bym Ci proponował obrać, bo tu nie mieszasz kilku trudności na raz osiągając rebus. Odszedł prywatny język, a pozostał temat i sposób jego ujęcia. To wciąż trudne, ale spójne i logiczne (90%) do pozazdroszczenia.
Trudność w moim wypadku polega na potrzebie konwertowania Twojego ujęcia dzieła na moje i trochę czasu zajęło mi ustawienie się na odpowiednim punkcie widzenia.

W sumie to fascynujące, żeby swój świat wewnętrzny uczynić sceną, a subtelne, mikroskopijne poruszenia 'duszy' wyogromnić. To potrzebne, bo pod prąd trendowi i nowatorskie. Niewidzialny Dramat w świecie widzialnym nawet dla ślepego ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
24/02/2024 12:06
Dziękuję serdecznie za obszerny komentarz. A ileż jest w nas… »
valeria
24/02/2024 12:05
Ciekawe rozważania:) warto żyć sobie z przyrodą niż z… »
Florian Konrad
24/02/2024 12:03
Ja tak samo! »
Jacek Londyn
24/02/2024 11:07
Dzień dobry. Zacznę – podobnie jak Autorka – od tytułu.… »
Kazjuno
24/02/2024 07:54
Na wstępie. Zbysiu, marginalna uwaga: nie komentuję poezji.… »
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 23:02
Florianie Przy czytaniu niektórych wersów, trochę zabolały… »
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 22:33
Nicek Tak sobie pozwoliłem przejrzeć Twoje teksty i… »
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 22:03
Edytko Tego nie czytałem wcześniej - nadrabiam. Myślę,… »
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 21:47
Florianie - dlaczego Nyja? Kiedyś trafiłem na nią/jego u… »
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 21:32
Florianie Taki koszyk/ukryty karton, ma chyba każdy :p»
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 19:58
A ja nie chcę wojen, nigdy nie chciałem ale ktoś kiedyś… »
Zbigniew Szczypek
23/02/2024 19:34
Kaziu Nawet nie wiesz, jaką mi sprawiłeś radość, a dzień… »
Kazjuno
23/02/2024 18:31
Jako żywo, tekst pochłonął mnie bez reszty. Toż to historia… »
Florian Konrad
23/02/2024 18:14
Ja też jestem gaduła, ale tekstowy :D Kiedyś pisałem długie… »
pliszka
23/02/2024 09:03
Zbyszku, co za piękne porównanie Matki do rośliny... bardzo… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
  • pliszka
  • 22/02/2024 12:26
  • Nie nazwałabym tego skansenem. Jako przedstawicielka młodych zaryzykuję stwierdzenie, że to społeczny charakter i duża interaktywność przyciąga moje pokolenie. Młodzi są tam, gdzie się dużo dzieje.
  • Redakcja
  • 22/02/2024 10:23
  • Młodzi siedzą na Wattpadzie i TikToku. Dla nich jesteśmy skansenem ;-)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty