Bez paniki... - Cristtimm
Proza » Humoreska » Bez paniki...
A A A
Od autora: Dalszy ciąg perypetii małżeńskich Zenka i Żabusi.

Pobudzona wiosennym słońcem oraz rześkim powietrzem wpadłam radosna i zdyszana do domu.
- Zenuś! Zenek! Ty nie uwierzysz co się stało...
Odpowiedziała mi cisza.
- Zenek?
Jak to? Zenka nie ma w domu? A gdzież on może tak sobie sam chodzić? Nic przecież ze mną nie uzgadniał w sprawie dzisiejszych, popołudniowych godzin.
- Zenek! Natychmiast się ujawnij!
Wciąż cisza. Zajrzałam do kuchni, do łazienki, obeszłam wszystkie pokoje. Może leży pogrążony w drzemce na którejś z kanap? Nie, ani śladu męża. Czekaj, czekaj, a kiedy to ostatni raz go widziałam? Dzisiaj rano nie, bo wstałam na wpół śpiąca i nawet samej sobie nie przyjrzałam się wystarczająco w lustrze. Wczoraj wieczorem? Nie. Miał jechać na działkę, żeby przygotować domek do rozpoczęcia sezonu i uznawszy, że nie warto czekać na niego, położyłam się spać.
Jezuuuuuu.... zgubiłam męża? Straciłam Zenusia? Zostałam sama jak ten palec na bożym świecie?
Usiadłam na ulubionym fotelu mojego mężczyzny i pozwoliłam ponieść się fali rozpaczy.
Gdzie się on podział? Co on sobie wyobraża? Dlaczego opuścił mnie bez słowa pożegnania? Jak to możliwe? Czyżby zostawił mnie dla młodszej i atrakcyjniejszej? Oj, z tym drugim to chyba jednak za bardzo dałam ponieść się fali rozpaczy - miękkim ruchem poprawiłam falujące pukle - Jednakże, konkurencja nie śpi, choćby ta mała od Borowieckich z drugiego piętra. Kiedy to takie wyrosło i wybujało? Włosy zafarbowało sobie to to na kasztanowo, ubierać się to zaczęło w skóry i obcisłe legginsy. Kto wie, czy już od dawna nie polowała na klatce na mojego Zenusia, gdy ten na przykład schodził ze śmieciami albo po zakupy...
- Zenek, jak mogłeś mi to zrobić? - wyrwało mi się z przepojonej bólem piersi, a do głowy przyszedł mi bardziej internacjonalny odpowiednik dramatycznego pytania " e tu Zenuś contra me?".
Zaraz... a może to wcale to nie ona? W końcu, co jak co, ale znam swojego męża na wylot i dobrze wiem, że Zenon nie gustuje w wychudzonych, małoletnich rudzielcach. Może... może ktoś go porwał? Święci pańscy, jak nic siedzi ten mój biedny Zenek na betonowej podłodze, przetrzymywany w zimnej, wilgotnej piwnicy. Boże miłosierny, przecież on wilka dostanie! A już na pewno kataru. I kto niby będzie potem latał wkoło niego? No kto? Czy ci porywacze mają na tyle wyobraźni, żeby ogarnąć, co to znaczy niedomagający mąż? Czy ci oprawcy bez serca i sumienia zdają sobie sprawę ile to poświecenia trzeba, ile... ej no... ale w sumie po co ci porywacze mieliby uprowadzać Zenusia? Wszyscy w koło wiedzą, że nie tylko jestem niezwykle twarda i nieustępliwa w negocjacjach, ale też że... nie posiadam zbędnie przetrzymywanej gotówki. Lokuję ją... może niekoniecznie w wysoko oprocentowanych inwestycjach, ale za to zgodnie z tym co podpowiada mi mój praktyczny zmysł do interesów i... w każdym razie gotówki nie dam, bo nie mam. Nieeee, wersja z porwaniem stanowczo odpada.
To zapewne coś mniej drastycznego - tutaj na moment w mojej głowie pojawiła wizja poważnego wypadku, ale szybko odrzuciłam ją, jako zbyt straszną i zaburzającą ład wszechświata. Jednak taki mały wypadeczek mógł się przecież przydarzyć. Co jeśli Zenek złamał rękę, skręcił nogę w kostce albo... dostał nagłej amnezji i zapomniał kobietę swojego życia czyli mnie?
- Jezuuuuuuu słodki - jęk żałości wydobył się z mych ust. Zaniosłam się rozpaczliwym płaczem, który odbijał się głośno od milczących ścian mieszkania i powracał do moich uszu zwielokrotnionym echem.
- To przecież najstraszliwsza rzecz na świecie, jaka mogłaby spotkać mojego biednego męża... - łkałam.
Przez ten wstrząsający do granic wytrzymałości płacz, prawie nie usłyszałam dźwięku melodyjki telefonu, wydobywającego się z torebki. Spróbujcie no odnaleźć coś w torebce, gdy trzęsą się wam dłonie, oczy zalewają się łzami, a rozpacz rozdziera duszę na strzępki. Melodyjka grała i grała... Jest! Wydobyłam telefon na zewnątrz. Na jego pulpicie obok symbolu słuchawki wyświetlało się słowo "Zenuś".
Jest! To on! Żyje! Nie zapomniał mnie!!
Wcisnęłam przycisk z zieloną słuchaweczką i uradowana wykrzyknęłam:
- Zenek! Ty żyjesz!
- Taaaak? - spokojnie zdziwił się mój mąż - A krążyły już informacje, że jest inaczej? Czyżby twoja mamusia do ciebie dzwoniła?
- Zenuś, ty tu sobie nie kpij, jak gdyby nigdy nic, bo ja... Najważniejsze, że żyjesz, że nie uciekłeś do innej ani że cię nie porwano, no i że mnie nie zapomniałeś!
- Żabcia? Wszystko w porządku? Kochanie, co ty wygadujesz? Co ci znów do głowy przyszło? Przecież wiesz, że choć na świecie może się wszystko przydarzyć, to to ostatnie graniczy z niemożliwością i że nawet w połączeniu z pierwszym...
No tak... zaczyna się... Ja tu siwieję drastycznie z niepokoju, a mój mąż pozwala sobie na filozoficzne dywagacje.
- Zenon! - wrzasnęłam do telefonu, aby przerwać te nieszczęsne wywody i oznajmić mu to co najważniejsze.
- Gdzie jesteś? Gdzie byłeś przez cały ten czas?
- Jak to gdzie? Na naszej działce, przy cholernym domku letniskowym. Sama przecież kazałaś mi wziąć dwa dni urlopu i wysprzątać go przed majowym weekendem... A tu jak zwykle po zimie mnóstwo roboty, bo i terma na ciepłą wodę nie działa jak należy, podłoga w kuchni do odświeżenia, okna trzeba po zimie umyć, płot od strony drogi przechylił się i...
- Dobrze, już dobrze... - wyciszyłam wyliczankę męża - A nie siedzisz ty tam na zimnej podłodze? Nie? No to chwała Bogu... przecież wiesz Zenuś, jak szybko kataru dostajesz i co ja wtedy muszę... Nic, nic, nieważne co mam na myśli... ważne, że się odnalazłeś bez amnezji i towarzystwa rudego wampa...
Zenuś spokojnie dopowiedział ile jeszcze pozycji "do ogarnięcia" zostało w jego harmonogramie i poprosił, abym przygotowała mu dziś pożywną kolację. Natychmiast po zakończeniu rozmowy ochoczo wzięłam się do realizacji, wyszukując w pismach kobiecych odpowiednie pomysły. No proszę, jest - kanapka drwala. Jak znalazł odpowiednia na dzisiejszy okazję... A oprócz przepisu znalazłam jeszcze dwa ciekawe sposoby na ułożenie włosów w efektowne fale, bez użycia lokówki.
Swoją drogą - kompletnie nie pojmuję kobiet, które nie umieją zaufać swoim mężom...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Cristtimm · dnia 30.04.2013 07:56 · Czytań: 755 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 9
Komentarze
al-szamanka dnia 30.04.2013 14:37 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Zaraz... a może to wcale to nie ona?

wyrzuć drugie to
Cytat:
ale za to zgod­nie z tym(,) co pod­po­wia­da mi mój prak­tycz­ny zmysł do in­te­re­sów

Cytat:
Co(,) jeśli Zenek zła­mał rękę

Cytat:
do­stał na­głej amne­zji i za­po­mniał ko­bie­tę swo­je­go życia(,) czyli mnie?

Cytat:
- Ta­aaak? - spo­koj­nie zdzi­wił się mój mąż(.) - A krą­ży­ły

Cytat:
- Do­brze, już do­brze... - wy­ci­szy­łam wy­li­czan­kę męża(.) - A nie sie­dzisz



Ha, no i fajnie, leciutko się czytało. Niepokoje nadopiekuńczych i skorych do nadużywania nieco krzywej wyobraźni żon, ma w zasadzie zawsze wydźwięk kabaretowy :)
Rozczulił mnie wręcz wspaniały pomysł z kanapką drwala, a efektowne fale wywołały adekwatny chichot ;)

Pozdrawiam :)
Dobra Cobra dnia 30.04.2013 18:24 Ocena: Świetne!
Przepiękne!

Cała seria o tej nieco dziwnej parce jest okejowa.

Czytałem jednym tchem.

świetne!



Co Dobra Cobra zaświadcza podpisem: "zero bujdy", bo inaczej ni ma komenta i jusz!
zajacanka dnia 30.04.2013 22:00
Żabusia słodka swoją emocjonalną naiwnością :) To ja poproszę linki do poprzednich historii, bo leciutkie, sympatyczne i zabawne. Dobre na odstresowanie:)
Pozdrawiam, rozbawiona :)
Cristtimm dnia 01.05.2013 17:10
Dziękuję al-Szamanka, za korektę i dobre słowa. :)
DC - fajnie, że jesteś... Gdybym nie zobaczyła choć kilku słów o Ciebie, to kto wie czy nie zareagowałabym równie spokojnie jak Żabusia.
Zajcanka - o to chodzi :) o uśmiech i odstresowanie.
Linki:
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/39744/za-mlodosc
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/33981/z-twarza
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/37723/bez-ogona

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)
Kaero dnia 01.05.2013 17:22
Przyjść do Ciebie można w ciemno po dobry, pełen poczucia humoru tekst. Jak zwykle przyjemnie, sympatycznie i lekko :) Dużo cierpliwości musi mieć Zenek dla Żabusi, lekko nie ma :)

Pozdrawiam.
Cristtimm dnia 01.05.2013 18:32
Witaj Kaero :)
Cieszę się, że nie zawiodłam...
Poproszę Cię jednak, żebyś przyszła "do mnie" za jakiś czas, bowiem ukaże się tu tekst, chyba najważniejszy dla mnie w dorobku pisarskim "Pięć kłosów". Tekst niezwykle poważny, ale wart poświęcenia mu czasu. (taka mała prywata)
Pozdrawiam
Kaero dnia 01.05.2013 19:01
Zajrzę do Ciebie na pewno :)
Wasinka dnia 03.05.2013 21:35
Odprężająco i do uśmiechnięcia. Nie ma to jak panikujące żony... Choć myśli jej przybierały niepokojąco egoistyczny kierunek ;).
Swoją drogą - dobrze się dobrali; ona - łatwo popadająca w skrajne emocje, pełna, ze tak powiem - emocjonalnej energii kobietka i on - nadzwyczaj spokojny, praktyczny i wspaniałomyślnie rozumiejący stany żony misiek.

Jest nieco do dopieszczenia, parę sugestii podrzuciła już Al-szamanka.

Pozdrawiam wiosną pluskającą się w deszczu i Księżycu.
tydrych dnia 03.05.2013 22:06 Ocena: Świetne!
Jak tu pięknie i tak kobieco, że aż sprawdziłem czy moja żona jest naprawdę w drugim pokoju zajęta oglądaniem tv. Odsapnąłem z ulgą, bo myślałem, że to o niej tu piszesz i jest tam z Tobą.
Dzialka mnie jutro nie ominie, ale może jej zapiszę na lodówce, że kafelkuje tam? Fajnie napisane i czyta się radośnie nie zwracając uwagi na niuanse poprawnej pisowni. Czemu? Bo liczy sie tekst i przekaz który niesie ze sobą. Do mnie dotarł i rozweselił, poprawiając na resztę wieczoru i tak dobry humor. Brawo. ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas