Drogi - al-szamanka
Proza » Inne » Drogi
A A A


Droga rozchodziła się bez zapowiedzi, prawie znienacka. Trzy, różnej szerokości asfaltowe wstęgi wdzierały się wgłąb zarośli i drzew, i każda z nich rozpływała się gdzieś w szarzyźnie nieokreślonej dali. Były to bardzo stare drogi, nadgryzione czasem i już rozsypujące się w proch obrzeża świadczyły o tym, że nikomu nie były one ważne. Zapewne od lat nie dotknęła ich ludzka stopa i tylko korzenie wielkich drzew, w swoim uporze parcia ku słońcu, znaczyły je zygzakami spękanych ran. Przypadkowy wędrowiec nie napotka w tym miejscu drogowskazu, najmniejszej nawet wskazówki, gdzie się znajduje i dokąd drogi prowadzą, może jedynie wyobrazić sobie, co go czeka na końcu każdej z nich. Oczywiście jeżeli wyobraźnia jego wystarczająco się rozwinęła, a intuicja przechodzi czasami w jasnowidztwo. Wtedy zrozumie, że miejsce to od zawsze było wyjątkowe i ciągle jeszcze unosi się nad nim tajemnica przeszłości.

Jedna z dróg, prawie niewidoczna spod ciągle nawiewanych liści butwiejących już ze starości dębów, była niegdyś krętą, wesołą ścieżyną prowadzącą do chatki przedziwnej szamanki (zapewne praprapra....babci Julenki). Przedziwnej, gdyż innej niż wszystkie. Niczym nie przypominała ponurej jędzy, starej zielarki, czy też złośliwej wiedźmy z dorodnym pypciem na nosie i kołtunem czarnych włosów pod przepoconą chuściną. Była jak czysty motyl, jak płatek jasnego kwiatu i jak poranny szept. Do szaleństwa kochał się w niej opat z sąsiedniego grodu, lecz gdy urodziła podobne do siebie dziecię, prześliczną, jakiej do tej pory świat nie widział dziewczynkę, rozkazał spalić szamankę na stosie. Lecz gdy wpatrywał się w płomienie i przezroczy dym unoszący jej duszę ku niebu, wił się w męczarniach niespełnionych żądz, że to nie on był ojcem, a przedtem kochankiem, i że wraz z jej odejściem stracił na zawsze i swoje życie. Po paru tygodniach kazał także zaorać ścieżkę i zrównać z ziemią chatkę, ponieważ lud zaczynał bajać o niepokalanym poczęciu i cudownych właściwościach popiołu ze stosu.

Druga droga była niegdyś traktem rozdzielającym posiadłości dwóch zaprzyjaźnionych rodzin. Od wiosny do jesieni dwóch pastuchów gnało tędy krowy na soczyste pastwiska i nieważne, który z nich piękniej grał na wierzbowej fujarce, nie zazdrościli sobie, ponieważ żyli w pokoju. Podczas świąt, korowody bogatych karoc dowoziły znamienitych gości -  dobrotliwych i łaskawych, sypiących jałmużną, i nieważne było w której posiadłości odbywały się proszone obiady, rauty i bale, gdyż słowa "co moje, to twoje" stanowiły od zawsze podstawę tej wyjątkowej przyjaźni.

Do czasu.

Trzęsienie ziemi, nagłe i przerastające wyobrażenia, wywróciło wszystko na opak, poszarpało knieje i trakty, zmieniło bieg rzeki, pory roku, i wypluło ze swojego wnętrza, znane tylko z legend, druidzkie amfory pełne czarodziejskich trunków nieśmiertelności. Zaczęły się więc spory o nieśmiertelność właśnie. I walka na śmierć i życie. Dziwnym trafem, pomimo obfitego używania trunków, nikt tych sporów nie przeżył. Nawet wierzbowe fujarki straciły głos.

Trzecia droga była wynikiem jednego z planów pięcioletnich, bardzo długo budowana także przy pomocy młodzieży z okolicznych szkół, która wprawiając się w czynach społecznych, całymi miesiącami przesypywała piasek z kupki na kupkę, a potem z powrotem, co owocowało dobrymi ocenami z wychowania i dodatkowymi punktami w kwalifikacjach na ewentualny wyjazd z hufcem pracy do któregoś z bratnich krajów. Ta droga niszczała najszybciej i ciągle jeszcze w pęknięciach asfaltu można było znaleźć kapsle po tanim piwie, strzępy czerwonego, sztandarowego materiału, a nawet zżute do granic niemożliwości grudki dederowskiej gumy do żucia.

To wszystko mógłby wyczuć wrażliwy wędrowiec, potrafiłby także odczytać wiele innych znaków i opowiedzieć zupełnie inną historię, bo przecież w jednym miejscu dzieje się ich tysiące.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
al-szamanka · dnia 10.07.2013 20:13 · Czytań: 778 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 24
Komentarze
Martin CROSS dnia 10.07.2013 21:28 Ocena: Bardzo dobre
Chciałbym potrafić tak pisać... Jednak kobiety znacznie różnią się od mężczyzn zdolnością dostrzeganie zupełnie innych kwestii. Moim zdaniem piękny poetycki tekst, a mówiący o tak prozaicznej kwestii.
Quentin dnia 10.07.2013 22:42 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
wy­jazd z huf­cem pracy do któ­re­go z brat­nich kra­jów.

któregoŚ

Jakiś czas temu, komentując bodaj "Ogród dobrych cieni", powiedziałem, że w twoich opowieściach właściwie nie potrzeba ludzi, czy też postaci jako bohaterów, na których czytelnik skupia uwagę i których losy śledzi. No i "Drogi" są tego dowodem.

Przyjemna historia, która obudziła we mnie wspomnienia z dzieciństwa na wsi. Lubiłem tam kilka dróg. Ostatnie zdanie jest kwintesencją całości, finałem godnym zakończenia.
Świetnie piszesz i to jest oczywiste. Tym bardziej twórczość twojego autorstwa godna jest uwagi, gdyż często mówisz o rzeczach zwyczajnych, bardzo przyziemnych i wydaje się oczywistych, a jednak nie sposób powiedzieć, że gdzieś to się już widziało i wieje tylko powtarzalną nudą. Absolutnie nie.

Kłaniam się i pozdrawiam
jasna69 dnia 10.07.2013 23:15
No tak, Szamanko, podsycanie wyobraźni to Twoja specjalność. Nie wiem jak to robisz, ale ja, czytając Twoje teksty, za każdym razem przenoszę się i w czasie i w przestrzeni. Fundujesz mi piękne podróże. Za każdym słowem, a nawet między nimi, czai się jakiś obraz, jakaś emocja, coś, co sprawia, że tak naprawdę widzę więcej niż jest napisane. Zazdroszczę Ci tej umiejętności.
Zastanawiam się czy jesteś dorosłą Julenką, czy spaloną na stosie szamanką.

Pozdrawiam serdecznie
shinobi dnia 11.07.2013 21:04 Ocena: Świetne!
Świetna impresja. Poetycka, pięknie napisana. Trzy drogi, trzy wizje, ale i sugestia dla wyobraźni: "Możesz utkać dowolną historię". Super.
al-szamanka dnia 11.07.2013 21:56
Wbrew pozorom, rzeczy prozaiczne często kryją w sobie ciekawe historie. Dziękuję za odwiedziny, Martinie CROSS :)

Ej, Quentin, rzeczywiście połknęłam tę eśkę, a może zły opat ją wykopał ;)

Wiesz co, Jasna, kiedyś jedna z koleżanek stwierdziła, że gdybym żyła w średniowieczu, na pewno spalono by mnie na stosie... więc raczej ta druga możliwość :) :) :)

Bo historie, Shinobi, leżą pod każdym kamieniem, za każdym zakrętem, i lecą z wiatrem ;)
Figiel dnia 11.07.2013 22:31
Różne drogi, różne dzieje, a każda nosi znamiona continnum czasu : od narodzin do nieistnienia, albo nieskończoności. Jak każda ludzka podróż traktem życia, Dobrze napisane, lekko, z nutą poezji, zmusza do zastanowienia... Wszak każda droga zna niezliczone opowieści. Dziękuję za przypomnienie o tym.
OWSIANKO dnia 12.07.2013 13:57 Ocena: Bardzo dobre
al-szamanka
bardzo dobry tekst. Reszta komentarza na PW.

pozdrawiam serdecznie

M
al-szamanka dnia 12.07.2013 19:50
Przyjemnie mi, że tak zacni panowie również raczyli przeczytać ten niewielki tekst.
Figiel, OWSIANKO, pozdrawiam, dziękuję :)
Jack the Nipper dnia 13.07.2013 10:04
Bardzo dobre. Wszystkie trzy historie do mnie przemawiają. To, co kiedyś było świetnością, teraz jest pyłem na zakurzonej drodze. Jednak w przyrodzie nic nie ginie, więc świetność nadal istnieje, tylko sie przeniosła gdzie indziej. Gdzie? Ano, czy jakby pójść tymi zniszczonymi drogami do konca, a potem trzy kroki dalej, to znajdzie sie alternatywna rzeczywistość?
al-szamanka dnia 14.07.2013 21:12
Alternatywna rzeczywistość? To już zależy od czytelnika, od jego wyobraźni :)
Jack the Nipper, dziękuję i pozdrawiam :)
puma81 dnia 15.07.2013 09:30 Ocena: Świetne!
Świetny tekst, pięknie napisany, z właściwym Tobie ciepłem i wyczuciem:)
Każdy skrawek ziemi ma swoją historię, ba, tysiące historii, nosi ślady naszych łez - tych ze ze szczęścia, i tych z rozpaczy.
Śliczne, szamanko
Ela Samek dnia 15.07.2013 12:07
"Trzy drogi" -niewielki tekst, trochę jak bajka, podoba mi się;)
al-szamanka dnia 15.07.2013 20:34
puma81 napisała:
Każdy skrawek ziemi ma swoją historię, ba, tysiące historii, nosi ślady naszych łez - tych ze ze szczęścia, i tych z rozpaczy.

Właśnie tak, Pumo :)

Fajnie, że się podoba Elu :)

Pozdrawiam :)
maarynarz dnia 15.07.2013 23:03
Pozostaną po nas tylko nasze drogi - nie mniej, nie więcej.

Zdaje się, że piszesz - tak głęboko - o miejscu konkretnym i bardzo osobiście traktowanym.

Przeczytałem z wielką przyjemnością. Jestem o wiele mądrzejszy po lekturze twojej impresji.

Pozdrawiam.
al-szamanka dnia 16.07.2013 08:28
Ach, Maarynarzu, aż tak? :)
maarynarz napisał/a:
Jestem o wiele mądrzejszy po lekturze twojej impresji.
I to pisze prawdziwy wilk morski, dla którego każdy nowy wschód słońca oświetla następną kartę przygód i doświadczeń? Pochlebiasz mi :)

Pozdrawiam :)
green dnia 16.07.2013 12:13 Ocena: Świetne!
Al pięknie, wszystkie historie piękne plastyczne, przenikające w głąb czytelnika.

Gratuluję:)
kolbertyna dnia 16.07.2013 12:28
Al, powiału tu i Średniowieczem, i PRL-em. Obydwa okresy budzą nostalgię. Stare ścieżki spowiły się z nowymi. Wyczuwam fascynację potęgą i mądrością Świata, w którego puls warto się czasami wsłuchać. Zamiast w informację, że mysz zjadła kota. Pięknie.
anna nawrocka dnia 16.07.2013 16:21
Podoba mi się, zaciekawia.
Mała uwaga:
spod ciągle nawiewanych liści butwiejących już ze starości dębów,
Tu jest coś nie tak. Liście, dęby czy liście dębów butwieją?

spod ciągle nawiewanych liści dębów, butwiejących już ze starości,

tak będzie chyba czytelniej :-)
al-szamanka dnia 16.07.2013 22:10
W szkole dobra byłam z plastyki, chyba do dziś jakieś resztki we mnie pozostały. Dziękuję, Green

Kolbertyno, a ja myślałam, że Ty tylko pod poezją. Tym bardziej wzrusza mnie Twoja wizyta :)

Anno, witam, pierwszy raz pod moim tekstem. Serdecznie zapraszam pod inne. Dziękuję :)
Usunięty dnia 23.05.2014 22:03
Przez cały czas myślałam sobie, że to niewykonalne. Że dróg jest zbyt wiele, żeby dać radę objąć to małym opkiem. Im więcej ich otwierałaś, tym bardziej byłam przekonana, że będę stękać, bo nie zobaczę początku ani końca, tylko jakiś zaczyn do dłuższej historii albo wyrwany ze środka narząd. I zaskoczenie. Bo ostatnie zdanie świetnie spina to w całość i każe resztę sobie dośpiewać według potrzeb. Autor umywa jakby ręce, mówiąc: wiele można by o tym powiedzieć, ale już mi się nie chce. I słusznie. Bo czasem wystarczy rzucić tylko przynętę.

No i na koniec trochę korzeni, o które się potknęłam:

Droga rozchodziła się bez zapowiedzi, prawie znienacka. Trzy, różnej szerokości asfaltowe wstęgi wdzierały się wgłąb zarośli i drzew, i każda z nich rozpływała się gdzieś w szarzyźnie nieokreślonej dali. Były to bardzo stare drogi, nadgryzione czasem i już rozsypujące się w proch obrzeża /szyk: stare, nadgryzione czasem drogi i rozsypujące się w proch obrzeża/ świadczyły o tym, że nikomu nie były one ważne /dla nikogo nie były one ważne/. Zapewne od lat nie dotknęła ich ludzka stopa i tylko korzenie wielkich drzew, w swoim uporze parcia ku słońcu, znaczyły je zygzakami spękanych ran. Przypadkowy wędrowiec nie napotka w tym miejscu drogowskazu, najmniejszej nawet wskazówki, gdzie się znajduje i dokąd drogi prowadzą, może jedynie wyobrazić sobie, co go czeka na końcu każdej z nich /zbędne/. Oczywiście jeżeli wyobraźnia jego wystarczająco się rozwinęła, a intuicja przechodzi czasami w jasnowidztwo. Wtedy zrozumie, że miejsce to od zawsze było wyjątkowe i ciągle jeszcze unosi się nad nim tajemnica przeszłości.

Jedna z dróg, prawie niewidoczna spod ciągle nawiewanych liści(,) butwiejących już ze starości dębów, była niegdyś krętą, wesołą ścieżyną(,) prowadzącą do chatki przedziwnej szamanki (zapewne praprapra..../trzy kropki/ babci Julenki). Przedziwnej, gdyż innej niż wszystkie. Niczym nie przypominała ponurej jędzy, starej zielarki, /bez przecinka/ czy też złośliwej wiedźmy z dorodnym pypciem na nosie i kołtunem czarnych włosów pod przepoconą chuściną. Była jak czysty motyl, jak płatek jasnego kwiatu i /dałabym przecinek zamiast "i"/ jak poranny szept. Do szaleństwa kochał się w niej opat z sąsiedniego grodu, lecz gdy urodziła podobne do siebie dziecię, prześliczną, jakiej do tej pory świat nie widział dziewczynkę, rozkazał spalić szamankę na stosie. Lecz gdy wpatrywał się w płomienie i przezroczy(sty) dym unoszący jej /zbędne/ duszę ku niebu, wił się w męczarniach niespełnionych żądz, że to nie on był ojcem, a przedtem kochankiem, i że wraz z jej odejściem stracił na zawsze i swoje życie. Po paru tygodniach kazał także zaorać ścieżkę i zrównać z ziemią chatkę, ponieważ lud zaczynał bajać o niepokalanym poczęciu i cudownych właściwościach popiołu ze stosu.

Druga droga była niegdyś traktem rozdzielającym posiadłości dwóch zaprzyjaźnionych rodzin. Od wiosny do jesieni dwóch pastuchów gnało tędy krowy na soczyste pastwiska i nieważne, który z nich piękniej grał na wierzbowej fujarce, nie zazdrościli sobie, ponieważ żyli w pokoju. Podczas świąt, /bez przecinka/ korowody bogatych karoc dowoziły znamienitych gości - ( )dobrotliwych i łaskawych, sypiących jałmużną, i nieważne było(,) w której posiadłości odbywały się proszone obiady, rauty i bale, gdyż słowa "co moje, to twoje" stanowiły od zawsze podstawę tej wyjątkowej przyjaźni.

Do czasu.

Trzęsienie ziemi, nagłe i przerastające wyobrażenia, wywróciło wszystko na opak, poszarpało knieje i trakty, zmieniło bieg rzeki, pory roku, /bez przecinka/ i wypluło ze swojego /z wnętrza/ wnętrza, /wywaliłabym przecinek/ znane tylko z legend, /tu też/ druidzkie amfory pełne czarodziejskich trunków nieśmiertelności. Zaczęły się więc spory o nieśmiertelność właśnie. I walka na śmierć i życie. Dziwnym trafem, pomimo obfitego używania trunków, nikt tych sporów nie przeżył. Nawet wierzbowe fujarki straciły głos.

Trzecia droga była wynikiem jednego z planów pięcioletnich, bardzo długo budowana(,) także przy pomocy młodzieży z okolicznych szkół, która wprawiając się w czynach społecznych, całymi miesiącami przesypywała piasek z kupki na kupkę, a potem z powrotem, co owocowało dobrymi ocenami z wychowania i dodatkowymi punktami w kwalifikacjach na ewentualny wyjazd z hufcem pracy do któregoś z bratnich krajów. Ta droga niszczała najszybciej i ciągle jeszcze w pęknięciach asfaltu można było znaleźć kapsle po tanim piwie, strzępy czerwonego, /bez przecinka/ sztandarowego materiału, a nawet zżute do granic niemożliwości grudki dederowskiej gumy do żucia.

To wszystko mógłby wyczuć wrażliwy wędrowiec, potrafiłby także odczytać wiele innych znaków i opowiedzieć zupełnie inną historię, bo przecież w jednym miejscu dzieje /dzieją/ się ich tysiące.
al-szamanka dnia 24.05.2014 20:31
A toś mi zrzuciła na głowę, Morfinko.
Czyżby efekt przymusowego urlopu?;););)
Nie wiem, kiedy zabiorę się za wygładzanie, bo wróg nr 1, czyli brak czasu, jest nieubłagany, dlatego tym bardziej dziękuję, że poświeciłaś swój na przeczytanie.

Pozdrawiam serdecznie:)
amsa dnia 25.05.2014 12:10
Al-szamanko - bardzo poetycki w swoje prozie tekst. A zarazem historyczny:). Zwykłe drogi nie zawsze prowadzą do Rzymu, jednakowoż chadzali po nich ludzie mający własne dzieje, dla nich najważniejsze i będące najistotniejsze dla życia. Początkowy opis bardzo pasuje do mojego poglądu na temat człowieka, czy szczegółowiej - na temat myśli, kiedyś na PP był taki tekst z tą teorią:). Czytając pomyślałam również, że to opis trzech epok: średniowiecza, później jakiś siedemnasty, może osiemnasty wiek, na koniec całkiem niedawny, dla wielu bolesny, choć pomieszany z urokiem młodości.
Bardzo ładny tekst.

Pozdrawiam

B)

Cytat:
o tym, że ni­ko­mu nie były one ważne
- dla nikogo nie były ważne
Cytat:
a przed­tem ko­chan­kiem, i że wraz z jej odej­ściem stra­cił na za­wsze i swoje życie.
- kochankiem i wraz
Cytat:
Po paru ty­go­dniach kazał także za­orać
- może tak zrezygnować z także?
Cytat:
po­sia­dło­ści dwóch za­przy­jaź­nio­nych ro­dzin. Od wio­sny do je­sie­ni dwóch pa­stu­chów

Cytat:
pracy do któ­re­goś z brat­nich kra­jów
- może - jakiegoś
al-szamanka dnia 25.05.2014 17:57
Dziękuję, Amsiu:)
Chyba zmienię cały tekst, albo pozostawię jak jest:)
Pozdrawiam:)
amsa dnia 25.05.2014 18:45
Al-szamanko - nie zmieniaj, toć to tylko sugestie:)

B)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Afrodyta
07/08/2022 20:37
Przeczytałam obie części Twojej opowieści i przyznaję, że… »
wolnyduch
07/08/2022 20:19
Piękny, poruszający prawdą życiową wiersz. Dobrego wieczoru… »
wolnyduch
07/08/2022 20:16
Wymowny tekst, w ciekawej formie, smutne jest to, iż to… »
wolnyduch
07/08/2022 20:07
Wiersz msz zawsze aktualny, to prawda, że młody kwiat często… »
Afrodyta
07/08/2022 20:01
Tekst wciąga w swój świat, świat wypełniony jakimś… »
Afrodyta
07/08/2022 19:44
Opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, jest w nim… »
Klusek
07/08/2022 09:40
Dziękuję pięknie za miłe słowa :) Nie zamierzam, plan był… »
G.G
06/08/2022 23:05
skroplami Przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Obowiązki… »
wolnyduch
06/08/2022 22:59
Wiersz jak dla mnie trudny do komentowania, intryguje mnie… »
K.i.r.o
06/08/2022 20:47
O lol. Na początku odpuściłem, kiedy zobaczyłem słowo Kurwa.… »
wolnyduch
06/08/2022 20:34
Dla mnie piękny, niezwykle kobiecy wiersz miłosny, który nie… »
wolnyduch
06/08/2022 20:28
Wybacz, leniwie podpiszę się pod komentarzem Zoli111, bowiem… »
wolnyduch
06/08/2022 20:21
Urokliwe to dziczenie, smutne, wymowne i pięknie oddane… »
Jacek Londyn
06/08/2022 20:09
Litości, viktorio12! Oczywiście w opisach… »
wolnyduch
06/08/2022 20:08
Witaj tetu Dziękuję za wnikliwy komentarz, cóż może to i… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas