Wiele razy umierała - JaneE
Proza » Miniatura » Wiele razy umierała
A A A
Od autora: Współautorem tekstu jest Olowiany Zolnierzyk.

http://www.portal-pisarski.pl/profil/olowiany-zolnierzyk

Wciąż próbuję zbliżyć się do jej wspomnień. Zapiski na strzępach kawiarnianych serwetek, pocztówki z miejsc, w których tęskniła bardziej.
Wiem, że tego dnia Warszawa tonęła w słońcu. Czułam w gardle smak ciepłego piwa i słyszałam echa rozmów, jakby struny gitary przecinały powietrze. Tylko dźwięk. To tam dowiedziała się, że o poezji wcale nie trzeba mówić wzniośle. Staram się odtworzyć chwilę, w której wszedłeś. Przywitałeś się, przelotem dotykając dłoni. Usiadłeś - gdzieś po drugiej stronie stołu. Nie zapamiętała twojego imienia, zbyt dużo wrażeń szumiało wówczas w głowie.
Chciałabym wiedzieć czy tamtego dnia przeoczyła znak, który mówił, że ten zakręt jest pokryty lodem.
Przecież nie po to pojechała. Na pewno nie zachęcała, nie próbowała się podobać. Bez makijażu, z lnianymi włosami związanymi w niestaranną kitkę. W dżinsach rozdartych na kolanie i zdeptanych trampkach, ot cała ona. Moja mama.
Co było pierwsze? Słowo zamienione w przejściu? Uśmiech przesłany ponad? Czym ją przyciągnąłeś? Pełnymi namiętności oczami, którymi załatwiałeś sobie miejsce w życiu?
Skrawki wydarzeń, ułamki myśli, to wszystko.
Wróciłam do domu.
Potem urodziła się jego córka.

***

Wiele razy dotykałem dłoni. Ale czym one są? Wyrazem ciepła? Szukałem rąk ludzi – nie po to, by wyciągnąć ze studni zniechęcenia – marazmu, lecz by mnie położyć na paznokieć i wystrzelić. Ot… tak - jak się pstryka palcami kapsel. Jak najdalej; w górę do gwiazd, do tych ideałów, niewymagających rozróżniania kolorów, bo jest tylko jeden, i ma wyjątkową nazwę.
Nie pamiętając imion ludzi, z którymi się przywitałem, usiadłem na rogu, brzegu, krześle; na Księżycu – bo wszystko było tak odległe: Ziemia, Słońce i ten zmiksowany świat. Dobro ze złem.
Piłem piwo i obserwowałem machinę toczącą się pod górę, która młóciła słowa. Szatkowała, odsiewała, a potem wyrzucała ziarna zdań.
Tego dnia, w Warszawie, trzymałem w dłoni wyjątkowy kłos – ścięty nożem przez teraźniejszość. Kwitł. Wsadziłem do wazonu z wodą wymieszaną z marzeniami o szczęściu.
A potem… w tej stodole, w której odsiewano słowa, narodziło się nowe życie:
Anna

***

Próbowałeś, wiem. Przyjeżdżałeś. Znikałeś. Wieczny włóczęga, bez miejsca. Zmieniałeś miasta, kobiety, sposoby wyrażania siebie.
My byłyśmy: twoją przystanią, do której czasem przybijał statek.
Gdy w przedpokoju pojawiały się ciężkie buty, wstawałam w środku nocy, żeby z tobą porozmawiać. Milczałeś, robiąc mi herbatę z mlekiem. Sobie otwierałeś kolejną puszkę piwa.
O trzeciej - nigdy nie spałeś. A potem, w dzień, jak kot wygrzewałeś się w promieniach słońca.
Tato, o czym można rozmawiać z dzieckiem, bladym świtem?
Tak, byłam szczęśliwa. Ramiona mamy chroniły mnie przed światem. Ty przynosiłeś niepokój na dłoni i miłość wciśniętą w kieszeń plecaka.

***

Miała włosy jak morze, a kiedy podrosła – myśli jak fale. Słoneczne piegi na twarzy i pstro w głowie... już o wschodzie.
Matka szła przez miasto – wzdłuż linii zachodzącego słońca, córka biegała po chodniku, nie zważając na porę dnia. Potknęła się, a potem upadła na gorące tory; na trasie, gdzie tramwaje jeżdżą co „oooo” – co moment. Koło za kołem rozgrzewały stal zalaną w betonową drogę, po której ludzie dążą do celu.
Anna leżała ponad tymi słowami – wrzucanymi, jak zboże do młocarni, w którym oddzielano ziarna od kłosów. Lecz matka uratowała źdźbło.


W szpitalu, z córką trzymaliśmy jej dłoń. Bezskutecznie.
Kurwa, czego zabrakło?!

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JaneE · dnia 12.09.2013 08:31 · Czytań: 1206 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 10
Komentarze
zajacanka dnia 12.09.2013 13:03
Nie jest łatwo w miniaturze zawrzeć historię życia trzech osób. Tobie się to udało. Opowieść smutna, nostalgiczna, wspomnieniowa. Taka, jak lubię. Napisane wielopłaszczyznowo, ze zmianą narratora, co jest ciekawym zabiegiem i daje możliwość głębszego odczytania/zrozumienia uczuć bohaterów. Jestem pod wrażeniem.

Kilka drobiazgów:

Cytat:
Wciąż pró­bu­ję zbli­ży się do jej wspo­mnień.

zbliżyć

Cytat:
Bez ma­ki­ja­żu, w lnia­nych wło­sa­mi zwią­za­ny­mi w nie­sta­ran­ną kitkę.

?
Cytat:
My by­ły­śmy: twoją przy­sta­nią, do któ­rej cza­sem przy­bi­jał sta­tek.

usunęłabym dwukropek lub zrobiłabym z tego dwa zdania. "My byłyśmy." to mocne zdanie. Nawet już nie tylko mówi o tym, że były opoką czy wspomnianą przystanią, ale również wybrzmiewa nieco zarzutem, pretensją i żalem w stosunku do ojca. Tak sobie tylko rozważam...

Cytat:
Gdy w przed­po­ko­ju po­ja­wia­ły się cięż­ki buty

ciężkie

Spodobało się. Bardzo. To tekst, do którego można wracać i za każdym razem "doczytać" jeszcze coś nowego. A że poetycki na dodatek, tym bardziej się podoba.

Pozdrawiam autorów.
szmella dnia 13.09.2013 16:52 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobra historia w której zawarte jest pełno szczegółów.
Podobało mi się. Zmiana narratora wprowadziła odpowiedni klimat i znaczenie.
Nostalgiczna i smutna miniatura, która kończy się nieszczęściem.
Zwykłe ludzkie sprawy pomieszane z tragedią.
Zakończenie jako pytanie pełne złości, bólu i wyrzutów.
Wszystko na swoim miejscu.
Z pozdrowieniami :)
shinobi dnia 13.09.2013 17:23 Ocena: Bardzo dobre
Historia bardzo dobra, ale mnie urzekł styl - bardzo dużo dobrych, wręcz pięknych zdań.
JaneE dnia 14.09.2013 09:34
Dziękuję, miło wiedzieć, że nasze emocje do Was trafiają ;)
jasna69 dnia 15.09.2013 20:23
Ta rozpaczliwa złość z ostatniego zdania bębni w uszach. Miniatura przepełniona emocjami, pięknie napisana, aż trudno wyrównać oddech.

Gratuluję i pozdrawiam
Almari dnia 17.09.2013 12:08
Mi również się podobało. Można wyczytać wiele, a każde słowo ma niezwykły ładunek emocjonalny, który wręcz bucha nam w twarz. Nie powiem nic nowego, JaneE Wybacz, przedmówcy skradli wszystkie pochwały, ale zaznaczam swoją obecność :)

Pozdrawiam
JaneE dnia 17.09.2013 13:07
Jasna69, Almari, dziękuję.
Miło, że zajrzałyście a jeszcze milej, że się spodobało ;)
zawsze dnia 23.09.2013 04:04
Cytat:
w lnia­nych wło­sa­mi zwią­za­ny­mi w nie­sta­ran­ną kitkę

??
kojarzy mi się z lnianymi spodniami :) w sensie: w lnianych spodniach, z włosami związanymi (...)

Cytat:
Jak naj­da­lej; w górę do gwiazd, do tych ide­ałów, nie­wy­ma­ga­ją­cych roz­róż­nia­nia ko­lo­rów, bo jest tylko jeden, i ma wy­jąt­ko­wą nazwę.

zmieniłabym interpunkcję:
Jak najdalej, w górę, do gwiazd, do tych ideałów niewymagających odróżniania kolorów, bo jest tylko jeden i ma wyjątkową nazwę.

Cytat:
My by­ły­śmy: twoją przy­sta­nią, do któ­rej cza­sem przy­bi­jał sta­tek.
i tu, jeśli zależy Ci na zaakcentowaniu, może warto dwukropek wymienić na myślnik?


Jane, Żołnierzyku - po Waszym duecie nie mogłam spodziewać się niczego słabego. Nie zawiedliście.
Pięknie to napisane, z pomysłem, aż wzrusza. Męsko-damskie punkty widzenia są widocznie różne, a zlewają się w jedną całość. Urzekacie.

Kojarzycie mi się z parami w pewnych specyficznych pokazach. W pojedynkę robią już niezłe show, ale we dwójkę... nie mają sobie różnych.

Pozdrawiam, zachwycona.
JaneE dnia 23.09.2013 15:38
Zawsze, dziękuję.

Takie słowa dodają skrzydeł. Cóż więcej można chcieć :)
gabstone dnia 27.09.2013 18:42
Dla mnie w tym tekscie jest tak dużo... prawdy. Nie mogę własciwie napisać komentarza, bo co by się w nim nie znalzało, to i tak wszystko już wiecie:) Zaczarowało mnie, i przypomniało o ciężkich butach:) Też kiedyś zadeptały mi przedpokój:) Pozdrawiam dzieci:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:29
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas