Próba cięcia mieczem Karatachi wykonana przez szoguna Otomaro - Andre
Proza » Miniatura » Próba cięcia mieczem Karatachi wykonana przez szoguna Otomaro
A A A

Kowal przywdział uroczyste szaty, odmówił święte modlitwy i wszedł do kuźni. Był człowiekiem bez skazy, gdyż tylko człowiek bez skazy może podjąć się wykucia najznakomitszego miecza w całej Japonii. Kowal wierzył, że każdy miecz posiada duszę, będącą odzwierciedleniem jego twórcy.

Prace nad najznakomitszym mieczem w całej Japonii trwały trzy lata. Rok pierwszy kowal poświęcił, aby wytopić odpowiednie żelazo, rok drugi upłynął na wielokrotnym przekuwaniu uzyskanego materiału, a ostatnich dwanaście miesięcy pochłoniętych zostało na szlifowanie ostrza skórą jelenia, by nadać głowni odpowiedni połysk, gładkość, ale przede wszystkim ostrość.

Gdy po trzech latach kowal wyszedł z kuźni, osada czekała już, by zobaczyć najznakomitszy miecz w całej Japonii. Kowal rozejrzał się wokół i wyjął ostrze z pochwy. Tłum zawył. Kiedy rzemieślnik obracał w dłoniach swoje dzieło, promień słońca odbił się od lustrzanej powierzchni ostrza i tłum zawył po raz drugi. Nikt nie miał wątpliwości, że był to najpiękniejszy miecz w całej Japonii.

Teraz nadszedł czas, aby przeprowadzić próbę cięcia. Posłano więc po szoguna Otomaro.

Szogun Otomaro cieszył się autorytetem tak wielkim, że gdy szedł do osady, wieśniacy klękali wzdłuż ścieżki, którą kroczył i kłaniali się ku jego stopom. Gdy szogun przybył na miejsce, podszedł do kowala, a tłum zamarł. Kowal wręczył szogunowi miecz, ten przyjrzał mu się dokładnie, obrócił go w dłoniach, po czym wykonał gwałtowne cięcie w powietrzu i spojrzał na kowala, mówiąc tylko: „Karatachi”. Tłum padł na ziemię, kłaniając się nisko.

Szogun schował miecz do pochwy, którą przywiesił sobie u pasa i ruszył w kierunku górskiego potoku, a tłum podążył za nim. Gdy wszyscy dotarli do brzegu, szogun wydobył miecz i umieścił go pod powierzchnią wody, wyczekując na nadpływający razem z nurtem kwiat lotosu. Jeśli ostrze miecza odetnie szypułkę kwiatu swobodnie płynącego strumieniem, miecz pomyślnie przejdzie pierwszą próbę.

Oczekiwanie trwało trzy godziny. W końcu roślina pojawiła się w zasięgu wzroku. Wieśniacy szeptali. Kwiat zbliżał się, falując lekko na tafli wody. Szogun ustawił ostrze pod odpowiednim kątem. Kiedy kwiat lotosu był bardzo blisko, szogun powiedział: „Karatachi” i po chwili gładko odcięta szypułka płynęła już obok łodygi. Wieśniacy padli na ziemię z szacunkiem. Miecz sprostał pierwszemu wyzwaniu.

Ostateczny test miał jednak nadejść dopiero nazajutrz. Samurajowie nazywali go „sprawdzianem przeciętej perły”. Próba ta znana była w Japonii już od wieków. Gdy samuraj otrzymywał nowy miecz, ukrywał się niedaleko mostku i czekał, aż jakiś wesoły, podpity wieśniak będzie wracał z karczmy. Wtedy samuraj wyskakiwał z ukrycia i jednym pionowym ciosem rozcinał kmiecia od głowy, aż po krocze. Jeśli miecz był wystarczająco ostry, to chłop szedł dalej, nie zdając sobie sprawy, że cokolwiek się stało, aż do czasu, gdy pijany wpadał na jakieś drzewo i rozlatywał się na pół.

Tak więc zgodnie z tradycją, tuż o świcie, szogun Otomaro przyczaił się za krzewem wiśni i wyczekiwał. Kiedy nadszedł wieśniak, szogun Otomaro bezszelestnie wyskoczył i precyzyjnie uderzył. Miecz odbił się jednak od czaszki wieśniaka, który zaskoczony całą sytuacją, zdzielił osłupiałego szoguna prosto w łeb przy użyciu bukłaka z winem ryżowym.

To oznaczało, że miecz nie był jeszcze gotowy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Andre · dnia 23.09.2013 06:44 · Czytań: 1449 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 11
Komentarze
henrykinho dnia 23.09.2013 13:44
Złowiłeś mnie tym tytułem - jako fan Jamesa Clavella i jego opowieści o Japonii musiałem na to pójść. Wszystko przebiegało dosyć klasycznie, wsiąkłem w klimat, a ty... zdzieliłeś mnie w końcu po łbie bukłakiem. Sprytnie!

Dobra puenta ;)
Dobra Cobra dnia 23.09.2013 22:45 Ocena: Świetne!
Kurde, ale jaja! Brawo! Piękne! Jeden z Twoich najlepszych kawałków!

Lubię takie historie, które muszą się dokonać. Nie jestem znawcą szogunologii i mieczy, większość mojej wiedzy na ten temat miecza czerpię od Tarantino i jego Kill Bill. Ale moje niewiedza mi nie przeszkadza w odbiorze. Dzięki temu jestem szczęśliwy, bo nie wiem, czy nie zmyślasz, a tego bym nie zniósł, bo jak pisać to, kurde, pisać a nie stroszyć pióra!

Więc tem bojaźliwy lud, wspaniały miecz, szoguna i kowala ukochałem. A szczególnie głupich wieśniaków a szczególnie tego jednego, co to nie dał się przeciąć na dwie połówki bez zauważenia.

Świetne! Pięknie budujesz napięcie i prowadzisz czytelnika do ostatecznego spełnienia. Które może spełnieniem nie jest, bo przecież kowal dał dupy i źle obrobił ostrze. A może to szogun dał ciała i źle pocelował? Nie zachował idealnego kąta natarcia czy cuś. W takim wypadku powinien siąść i natychmiast popełnić seppuku, tym sposobem odbierając se życie, bo dał dupy a taki zawodnik nie jest godzien łazić po Ziemi, nie?

Tak przynajmniej było kiedyś w Szogunie, serialu telewizyjnym sprzed lat. To były czasy...

Piękne, piękne, mało dupa nie pęknie - by przywołać ducha wieszczowego.

Pisałem, że piękne?

Teraz mogę zasnąć z poczuciem dobrze przeżytego dnia.



Pozdrawiam serdecznie

Dobra Cobra
Ryszard Taxidriver dnia 23.09.2013 22:46
hehehe :) trochę jak długi kawał :) jedyna moja uwaga jest taka, że japońskie miecze wykuwa się chyba ze stali, a nie z żelaza. Aha i jeszcze z tego co wiem wiśnie nie rosną na krzewach.
Pozdrawiam
Almari dnia 23.09.2013 23:36
Zastanawiam się, czy stylistycznie tekst jest celowo taki nudnawy? Toż konstrukcja zdań podobna w każdym fragmencie. Kowal i Szogun wbijani do głowy niemożebnie, aczkolwiek jeśli to zamysł artystyczny (A pewnie, drogi Andre, powiesz, że oczywiście!), to przyczepić się nie mogę, gdyż pasuje wtenczas do tej lekkiej i zabawnej opowiastki. Szogun został wycyckany. Ten wieśniak musiał mieć metalową płytkę w głowie, albo gumę arabską, nie wiem... Ale ten Szogun się nie nadaje na Szoguna, i tyle powiem! Jak widać bukłak skuteczniejszy od miecza samurajskiego.

Pozdrawiam :)
Madame Chauchat dnia 24.09.2013 10:14 Ocena: Bardzo dobre
Wolę nihonto albo katanę, jeśli chodzi o nazwy mieczy. Śmieszna bajka, wyśmiewająca te wszystkie historyjki z serii przychodzi uczeń do mistrza zen... i inne umoralniające. Zajefajne.
Andre dnia 24.09.2013 16:25
Dzięki wszystkim za miłe komentarze i pozytywną wylewność (Cobra!) :) Ryszard, Japonia to popierdzielony kraj, u nich nawet wiśnie rosną na krzewach (a przynajmniej rosły, jak tam ostatnio byłem) Almari, chciałbym powiedzieć, że ta nuda stylistyczna jest celowym zamysłem artystycznym, ale jednak chodzi chyba o to, że ja nie potrafię już lepiej pisać :)
Dobra Cobra dnia 24.09.2013 21:35 Ocena: Świetne!
O, był kolega w Japonii!
Almari dnia 24.09.2013 21:47
Co ty za bzdurki pleciesz, Andre ;) Subiektywnie pod kątem stylistycznym bardziej podobała mi się "Natalia w Amsterdamie", czyli w moim odczuciu lepiej napisana, bo bardziej do mnie przemówiła, ale to nie znaczy, że wszyscy będą mieli podobnie. Poza tym, jak teraz się tak zastanowiłam, to może w przypadku tej humorystycznej i lekkiej przypowieści faktycznie pasuje tutaj taki mniej kwiecisty styl. Ubogacać też nie ma co na siłę, ważne, że dotarło do łba. To pewnie przez ten bukłak z winem ryżowym ;)

Pozdrawiam!

PS: Prawdę mówiąc, ja też nigdy nie słyszałam o krzewach, ale wierzę ci na słowo, autorze :)
Andre dnia 24.09.2013 22:36
OK, obiecuję, że dla odmiany następnym razem będzie bardziej kwieciście :) A co do krzewów wiśniowych, to mam je nawet uwiecznione w pamięci aparatu, więc nie dam sobie wmówić, że białe jest białe i tak dalej :)
Dobra Cobra dnia 24.09.2013 22:43 Ocena: Świetne!
Andre tu odwalił kawał dobrej roboty! Wesoło, do przodu i pompatycznie!

Brak tylko uczniów Miszcza, którym ktoś spuścił lomot i teraz się żalą do niego. Czy to nie postawienie historii o dumnych lidzisch wschodu do góry nogami?

:-)
Andre dnia 24.09.2013 22:49
Staram się, jak mogę, dzięki Cobra :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
EDyta To
25/02/2024 19:34
Stęskniony Wiosny Zbysiu, dziękujemy za miły komentarz i… »
Zbigniew Szczypek
25/02/2024 13:58
Florianie Tekst specyficzny, jak to u Ciebie. Nie będę się… »
Florian Konrad
25/02/2024 12:09
No, fakt, jego dzieła są nieco przydrogie :) Również nie na… »
Zbigniew Szczypek
25/02/2024 00:28
Florian !!! E.A.Poe to jeden z moich ulubionych autorów,… »
Florian Konrad
24/02/2024 23:27
Anioł dziwnych przypadków ? Jeśli o niego chodzi -… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 22:26
Jacku To bardzo się cieszę i piję zdrowie Twoje i Kazia nie… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 22:19
Kaziu Tasz to szok! Ale wszystko, do końca?! No to jest… »
Jacek Londyn
24/02/2024 21:51
Zbigniewie, prześpię się z podrzuconą mi twoją krytyką.… »
Kazjuno
24/02/2024 21:43
Więc mówię na końcu: ocena ostateczna powinna brzmieć:… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 20:43
Kaziu Nic się nie stało! Tak sobie myślę, że tam gdzie… »
Kazjuno
24/02/2024 20:26
Przepraszam. Zbysiu. Przeczytałem tekst jeszcze raz, już na… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 19:47
Kaziu 1. Sam pewnie wiesz, że ciężko jest utrzymać stale,… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 19:23
Jacku Rozumiem zamysł, nawiązanie do "K.S.P" ale… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 17:40
Florianie Jeśli tak jest, to spodoba Ci się mój obraz,… »
mike17
24/02/2024 17:01
Człowiek, który się gniewa, sam się udręcza, bo? Bo nie… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
  • pliszka
  • 22/02/2024 12:26
  • Nie nazwałabym tego skansenem. Jako przedstawicielka młodych zaryzykuję stwierdzenie, że to społeczny charakter i duża interaktywność przyciąga moje pokolenie. Młodzi są tam, gdzie się dużo dzieje.
  • Redakcja
  • 22/02/2024 10:23
  • Młodzi siedzą na Wattpadzie i TikToku. Dla nich jesteśmy skansenem ;-)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty